Gazeta Wyborcza i Putin

Władimir Putin / Fot. Flickr

Zobacz także: Polska sieć sklepów rozrasta się w imponującym tempie. Przeskoczy Biedronkę?

Rybicki za pośrednictwem mediów społecznościowych zreferował kolejne działania prezydenta Rosji. Jego zdaniem prowadzą one do konkretnego rezultatu.

Zaczął od spacyfikowania Czeczenii oraz reszty buntowniczego Kaukazu wewnątrz granic Rosji. Potem zabrał się za Gruzję. Potem za Donbas i Krym. W międzyczasie praktycznie anektował Białoruś i uzależnił większość postsowieckich krajów Azji Środkowej. Niczym Thanos, Putin prawie wszystkie pierścienie ma już na palcach. Co mu zostało? Wschodnia Ukraina, która należała do Rosji od 1667 roku, oraz podbite niegdyś przez Katarzynę wybrzeże Morza Czarnego z Odessą na czele – wskazał.

Jego zdaniem realizacja takiego scenariusza nie jest nieprawdopodobna.

Czy w styczniu 2014 wydawało się komuś możliwe, że za kilka miesięcy Krym będzie rosyjski? Nie. Dlatego powstrzymałbym się z ocenami co jest blefem, i co jest możliwe, a co nie. Teraz też jest styczeń, a w marcu czy kwietniu rzeczywistość międzynarodowa może wyglądać zaskakująco. A dlaczego w 2014 Rosja zajęła Krym? Bo mogła. I jeśli Putin zobaczy, że znów ma możliwość przeprowadzania bezkarnej agresji, to po prostu to zrobi. Co więcej, Putin wie, że takie okna możliwości otwierają się tylko raz na jakiś czas. Zwykle wtedy, gdy w USA rządzą Demokraci – podkreślił.

Według niego, za ostatnie protesty w Kazachstanie mogli odpowiadać Rosjanie.

Na tle powyższego oczywiste już jest, że niedawne walki w Kazachstanie wywołali sami Rosjanie. Flirtujący z Zachodem Kazachstan był niepewnym elementem w układance Putina. Teraz wskoczył na swoje miejsce jako zwornik prorosyjskiej Azji Środkowej. To, co obserwowaliśmy w Kazachstanie było więc niczym innym jak zabezpieczaniem sobie tyłów przez Rosję na czas czegoś większego, co szykuje Putin. A przy okazji kolejnym etapem zbierania pod sztandarem Putina ziem carskiej Rosji – napisał.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Dewastowanie kościoła Św. Krzyża w Warszawie

Dewastowanie kościoła Św. Krzyża w Warszawie / Fot. Twitter

W ostatnich latach wzrosła skala czynów zabronionych określanych jako tzw. przestępstwa z nienawiści. Pokazują to statystyki Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, Policji czy prokuratury. W Polsce zwiększyła się szczególnie liczba przypadków obrazy uczuć religijnych oraz przemocy lub znieważenia z powodu przynależności wyznaniowej ofiary. Dane OBWE wskazują na znaczący wzrost skali aktów nienawiści wobec chrześcijan w całej Europie. Tym zagadnieniom poświęcony jest raport przygotowany przez Instytut Ordo Iuris. Publikacja porusza również zagadnienie tzw. przestępstw z nienawiści z perspektywy Konstytucji RP, prawa karnego, cywilnego i międzynarodowego. Raport został zaprezentowany podczas konferencji prasowej zorganizowanej przez Ordo Iuris i Katolicką Agencję Informacyjną.

POBIERZ RAPORT – LINK

W naszym kraju wzrasta liczba skazań za przestępstwa takie jak przemoc lub znieważenie z powodu przynależności wyznaniowej czy propagowanie ustroju totalitarnego. W 2015 r. za czyny z art. 119, 256 i 257 Kodeksu karnego skazano 162 osoby, a w 2018 zapadło 269 wyroków. Na przestrzeni lat 2017-2020 niemal dwukrotnie zwiększyła się też ilość stwierdzonych przypadków obrazy uczuć religijnych. W 2017 r. było to 70 przestępstw, a w 2020 już 130.

– Dostępne dane statystyczne oraz szacunki wskazują na stałą tendencję wzrostową w zakresie tzw. przestępstw z nienawiści. Pewien obraz sytuacji wyłania się ze statystyk policyjnych dotyczących przestępstwa obrazy uczuć religijnych. W ostatnich latach zaobserwować można znaczący wzrost stwierdzonych czynów zabronionych z art. 196 Kodeksu karnego. Szczyt skali tych przestępstw przypada na rok 2020, w którym zapadł wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie eugenicznej przesłanki aborcji – wskazał podczas konferencji prasowej Przemysław Pietrzak, współautor raportu.

Statystyki OBWE pokazują za to lawinowy przyrost aktów nienawiści wobec chrześcijan w Europie, w tym także w Polsce. W 2019 r. w raporcie Organizacji odnotowano 35 tego typu przestępstw, a rok później stwierdzono 242 przypadki. Jak jednak pokazują badania OBWE i Rzecznika Praw Obywatelskich, jedynie 5 proc. czynów zabronionych motywowanych nienawiścią jest zgłaszanych organom ścigania. Liczby te, prawdopodobnie, są zatem znacznie wyższe.

Dramat w Częstochowie. Są nowe informacje

Karanie za obrazę uczuć religijnych oraz za akty nienawiści tak motywowane, jest normą europejską. W innych krajach Europy, działania wymiaru sprawiedliwości w tych sprawach są znacznie szybsze i bardziej dotkliwe. Także prawodawstwo w niektórych państwach, takich jak Grecja, jest w tym zakresie bardziej restrykcyjne – zauważył Marcin Przeciszewski, prezes Katolickiej Agencji Informacyjnej.

– Na gruncie prawa międzynarodowego nie ma jednolitej ani powszechnie przyjętej definicji tzw. przestępstw z nienawiści. Zwykle określa się je jako czyn zabroniony popełniony przeciwko konkretnej osobie (lub rzeczy z nią związanej), ze względu na „nienawiść” do posiadanej przez nią cechy. Katalog tych cech może być jednak różny, a ich określenie zależy od wielu społecznych czynników.

Konstytucja RP zawiera gwarancje odnoszące się do ochrony wolności wyznania, zakazu propagowania ideologii totalitarnych czy sprzeciwiania się aktom nienawiści ze względu na pochodzenie rasowe lub narodowościowe. Obowiązujące przepisy zabezpieczają także interes jednostki niezależnie od jej szeroko pojętych skłonności seksualnych. Zatem postulat rozszerzenia znamion czynów zabronionych nie znajdują uzasadnienia, gdyż wymóg konstytucyjnych gwarancji w tym zakresie został zrealizowany poprzez odpowiednie artykuły Kodeksu karnego.

W obecnym dyskursie publicznym często pojawia się pojęcie „mowy nienawiści”. Bywa ono jednak zwykle wykorzystywane do „dyscyplinowania” osób o określonych poglądach poprzez ograniczanie przysługującej im wolności wypowiedzi. Raport Ordo Iuris pokazuje bezzasadność prób wdrożenia takiej koncepcji mowy nienawiści do prawa karnego.

– Pojęcie mowy nienawiści wykorzystuje naszą skłonność do sprzeciwu wobec nienawiści, ale jednocześnie, jako określenie całkowicie niezdefiniowane, jest wytrychem ograniczania wolności słowa, wytrychem limitowania wolności debaty. Jest to przesłanka używana do zamykania kont na Facebooku czy usuwania użytkowników na YouTube. Była też wykorzystywana, chociażby, do zakazywania kampanii organizacji prolife we Francji – podkreślił adw. Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris.

Robert Bąkiewicz

Robert Bąkiewicz / Fot. Nicole Wójcik/ Wikimedia Commons

Jak wcześniej informowaliśmy, Facebook wycofał publikację oficjalnego fanpage dr. Bawera Aondo-Akaa, pochodzącego z Krakowa działacza pro-life i prawicowego. Dr Aondo-Akaa jest związany m.in. z Fundacją Pro – Prawo do życia czy Prawicą Rzeczypospolitej Marka Jurka.

Krytycznie do sprawy odniósł się Robert Bąkiewicz.

Ban na Facebooku dla Bawera Aondo-Akaa jest atakiem na polską debatę publiczną. Oczekujemy zatem od władz państwa polskiego nałożenia wielomilionowych kar dla globalnego monopolisty! – stwierdził.

W ubiegłym tygodniu Robert Bąkiewicz napisał list do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Prezes stowarzyszenia “Roty Niepodległości” wskazywał w piśmie na monopolistyczną pozycję Facebooka, zagrażającą polskiemu porządkowi demokratycznemu.

Dlatego wzywam Pana, aby kierowany przez Pana Urząd, nie czekając na inne działania polskiego rządu mające na celu ochronę praw Polaków do korzystania z wolności słowa i ochronę instytucji demokratycznych przed próbami zagranicznych manipulacji, nałożył karę, adekwatną do rozmiarów pogwałcenia wolności konstytucyjnych i ingerencji w polskie życie publiczne, na administrację Facebooka, działającą w Polsce. Nałożenie kary za wykorzystywanie swojej pozycji monopolistycznej będzie wyrazem praworządności i równości wszystkich przedsiębiorstw działających w Polsce. Będzie też ostrzeżeniem przed próbami wykorzystywania swojej pozycji do ingerowania w polskie życie polityczne. I w tym sensie będzie wyrazem obrony polskich instytucji demokratycznych – napisał w liście.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, informacje własne

Szpital

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Unsplash/Marcelo Leal

Rozbieżne wersje zdarzeń

Szerzej o sprawie pisaliśmy wczoraj. Wśród zarzutów, jakie rodzina stawia m.in. lekarzom częstochowskiej placówki, padły także takie skierowane w stronę Kościoła.

Nie zapomniano jednak w porę poinformować księdza, aby przyszedł na oddział i odprawił pogrzeb dla dzieci – napisano.

Dziennikarze “Gościa Niedzielnego” postanowili taki zarzut zweryfikować u źródła. Zapytali o sprawę księdza Henryka Czubata, kapelana częstochowskiego szpitala. Stwierdził on, że nic takiego nie miało miejsca. Swoje oświadczenie, także różniące się od wersji przedstawionej przez rodzinę, wydał szpital. Szerzej przedstawiliśmy je w artykule pod tym linkiem.

Ordo Iuris oferuje pomoc

Swoją pomoc w wyjaśnianiu okoliczności sprawy i rozliczeniu winnych zaoferował Instytut Ordo Iuris.

Kolejna próba instrumentalnego wykorzystania tragedii do ideologicznych celów. Śmierć pani Agnieszki wymaga wyjaśnienia i pociągnięcia do odpowiedzialności osoby odpowiedzialne. Polskie prawo nakazuje ratować życie. Wyrok TK nic w tej sprawie nie zmienił. Ordo Iuris oferuje pomoc – napisała Katarzyna Gęsiak, Dyrektor Centrum Prawa Medycznego i Bioetyki Ordo Iuris.

Zdaniem prawniczki, ta sprawa prawdopodobnie nie ma żadnego związku z zakazem aborcji.

Funkcjonująca w polskim prawie do 22 października 2020 r. aborcja eugeniczna pozwalała bowiem na zabijanie dzieci na podstawie podejrzenia u nich choroby lub niepełnosprawności i nie odnosiła się w ogóle do kwestii zdrowia matki. Czym innym jest natomiast skutek w postaci śmierci dziecka nienarodzonego, który następuje w wyniku interwencji medycznej podejmowanej w celu ratowania zagrożonego życia matki. Obowiązujący niezmiennie w polskim prawie przepis art. 4a ust. 1 pkt 1 ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży wyraźnie przewiduje w takich sytuacjach możliwość zakończenia ciąży, a inne przepisy, jak w szczególności przepisy ustawy o zawodzie lekarza i kodeksu karnego, wręcz nakazują udzielenie pomocy w sytuacji zagrożenia życia. Całkowicie błędne jest więc sugerowanie, że polskie prawo stanowi przeszkodę w podejmowaniu działań ratujących życie kobiet ciężarnych. Jest to niczym nieuzasadniona interpretacja instrumentalnie wykorzystywana przez środowiska aborcyjne dla realizacji własnego postulatu legalizacji aborcji – wskazała.

Rzecznik Praw Pacjenta zapowiada interwencję

Jak ocenił prezes Instytutu Ordo Iuris, sprawą powinien zająć się Rzecznik Praw Pacjenta. Ten już odniósł się do tej kwestii.

Sprawa jest już analizowana. Ocenę przedstawimy m.in. w oparciu o opinie ekspertów tak szybko jak to będzie możliwe – podkreślił Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta.

“Indukcja porodu martwego dziecka to nie jest aborcja”

Ważne fakty w tej sprawie zebrała Magdalena Korzekwa-Kaliszuk w swoim wpisie w mediach społecznościowych:

Ważne fakty:

– prawo w żaden sposób nie zabrania usuwania z organizmu matki martwego dziecka. Indukcja porodu martwego dziecka to nie jest aborcja. Zwłoka dwóch dni w indukcji porodu martwych dzieci byłaby czymś absolutnie karygodnym;

– śmierć jednego z bliźniaków w 1 trymestrze jest zjawiskiem znanym w medycynie. Często, i to także w krajach z aborcją dostępną na życzenie, wcale nie usuwa się zmarłego dziecka, ale pozwala się na jego wchłonięcie przez organizm matki i bliźniaka. Każdą sytuację należy rozpatrywać indywidualnie. Artykuły poświęcone tragedii w Częstochowie kompletnie to przemilczają;

– jeśli stwierdzono by, że ciąża zagraża życiu/zdrowiu matki, możliwa była indukcja porodu martwego dziecka i aborcja dziecka zdrowego;
Ratowanie matki byłoby możliwe nawet przy całkowitym zakazie aborcji. Niemniej przesłanka mówiąca o możliwości aborcji w przypadku zagrożenia życia i zdrowia matki dalej obowiązuje także mocą ustawy aborcyjnej;

– wyrok Trybunału dotyczył przypadków ciąży z dziećmi z podejrzeniem wad rozwojowych. Tutaj mieliśmy jedno dziecko martwe a drugie zdrowe. To kompletnie odmienna sytuacja, której wyrok TK w żaden sposób nie dotyczy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, ordoiuris.pl, gosc.pl, facebook.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Liczba sklepów Dino w Polsce zbliża się już do granicy dwóch tysięcy. Biedronka przekroczyła barierę trzech tysięcy placówek.
  • Najwięcej oddziałów portugalska sieć otworzyła w 2013 roku. Było to 268 sklepów, czyli i tak mniej, niż Dino w ubiegłym roku.
  • Chcemy utrzymać wysokie tempo rozwoju, dlatego na przyszły rok planujemy jeszcze większe nakłady inwestycyjne – zapowiada Michał Krauze, członek zarządu Dino Polska.
  • Zobacz także: Sędzia znieważył policjantów, groził śmiercią i blokował Marsz Niepodległości. Nadal orzeka

Zaczęło się od jednego sklepu w Gostyniu

Na koniec 2021 roku w Polsce mieliśmy już niemal 2 tysiące sklepów pod marką Dino. Dla porównania Biedronka obecnie prowadzi ponad 3 tysiące swoich placówek. Najwięcej oddziałów portugalska sieć otworzyła w 2013 roku. Było to 268 sklepów, czyli i tak mniej, niż Dino w ubiegłym roku.

Pierwszy sklep pod marką Dino otworzył w 1999 roku wielkopolski biznesmen Tomasz Biernacki w Gostyniu. Rozwój sieci rozpędził się po tym, jak w 2010 roku 49% akcji spółki Biernacki sprzedał zagranicznemu funduszowi Enterprise Investors. W kwietniu 2017 Enterprise Investors w ramach oferty publicznej sprzedał wszystkie będące w jego posiadaniu akcje spółki (49%) na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Nabywcami akcji były polskie i zagraniczne instytucje finansowe (fundusze inwestycyjne i fundusze emerytalne) oraz polscy inwestorzy indywidualni. Tylko w ciągu ostatniego roku notowania akcji Dino na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych wzrosły o 25 proc.

Warto dodać, że założyciel sieci nadal jest jej większościowym właścicielem. Posiada około 51% udziałów. Oprócz tego, niewiele o nim wiadomo. Mieszka w Krotoszynie w Wielkopolsce. Nie udziela wywiadów, nie pojawia się publicznie, nie wiadomo jak wygląda. Obecnie plasuje się na drugiej pozycji listy najbogatszych Polaków magazynu „Forbes” z majątkiem wycenianym na 13,1 mld zł.

Nowe sklepy, stacje paliw i fotowoltaika

Dino podbija rynek małych sklepów. Ni to supermarket, ni to sklep osiedlowy. Coś pomiędzy. Kluczowe w jego rozwoju są lokalizacje. W przeciwieństwie do Biedronki czy Lidla placówki Dino stawiane są dosłownie po wsiach. Ważne by był do nich dobry dojazd, najlepiej ruchliwa droga. I tyle – informował przed rokiem portal money.pl.

Oprócz rozwoju sklepów, Grupa Dino założyła też spółkę Dino Oil – co pozwoli na stworzenie własnej sieci stacji paliw. Na początku 2021 roku sieć poinformowała, że na terenie swoich centrów dystrybucyjnych oraz dachach 400 sklepów zamierza zamontować instalacje produkujące prąd z energii słonecznej. Jakie są plany na 2020 rok?

Chcemy utrzymać wysokie tempo rozwoju, dlatego na przyszły rok planujemy jeszcze większe nakłady inwestycyjne. Oprócz rosnącej liczby marketów Dino, zostaną przeznaczone m.in. na dalszy rozwój zaplecza logistycznego oraz na zwiększenie mocy produkcyjnych naszego zakładu mięsnego Agro-Rydzyna – poinformował Michał Krauze, członek zarządu Dino Polska.

Aby sfinansować dalszy rozwój, Dino pod koniec ubiegłego roku zaciągnęło kredyt w wysokości 352 mln zł. Spółka chwali się nie tylko rozwojem sieci sklepów. Jak wskazała Izabela Biadała, członek zarządu Dino, w trzecim kwartale ubiegłego roku klienci odwiedzali sklepy Dino blisko 100 mln razy, o 30 proc. częściej niż przed rokiem.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

facebook.com, wiadomoscihandlowe.pl, money.pl

Stockinger

Tomasz Stockinger narzeka na niską emeryturę. / fot. youtube/ COMTV.pl

Tomasz Stockinger o swojej emeryturze

Choć mam oczywiście jakieś tam oszczędności, to emeryturka jest na tyle mała, że gdybym miał samą emeryturkę, to właściwie byłaby głodowa sytuacja.

– stwierdził w rozmowie z portalem Plejada.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Stockinger osiągnął wiek emerytalny dwa lata temu i przyznaje, że emerytura bez podatku nie jest szczególnie wysoka.

Mówimy o kilku procentach, jakichś 100 zł. Ludzie sceny i estrady nie byli do tej pory zaopatrzeni w jakiś system. Nie studiowałem tego Polskiego Ładu, jedynie czytam to, co mi czasami wpadnie w rękę, ale komentarze fachowców są raczej negatywne. Nie mogę nic powiedzieć, dopóki nie zaczniemy funkcjonować w ramach tego Polskiego Ładu. Śmiem podejrzewać, że to będzie kolejna klapa, bo rządzący właściwie rządzą od jednej klapy do drugiej.

– ocenił aktor.

Do Rzeczy

Komisja Europejska

Johannes Hahn. / fot. youtube

Komisja Europejska zamrozi środki?

KE może zaproponować zamrożenie wypłaty środków z funduszy strukturalnych dla Węgier i Polski, w związku z obawami o stan praworządności w tych krajach, przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech, które odbędą się 3 kwietnia.

– przekazał unijny komisarz ds. budżetu, Johannes Hahn.

Musimy działać zgodnie z przepisami i nie możemy oglądać się na terminy wyborów.

– dodał Hahn pytany o to, kiedy KE może podjąć działania przeciw Węgrom i Polsce.

W 2021 roku Unia Europejska przyjęła zasadę warunkowości, która uzależnia wypłaty środków z budżetu unijnego od przestrzegania praworządności. Do tej pory Komisja Europejska nie wypłaciła Polsce i Węgrom pieniędzy z Funduszu Obdudowy. Rządy obydwu krajów starają się podważyć regułę warunkowości przed TSUE. Orzeczenie Trybunału ma zapaść w lutym.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rzeczpospolita

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Sędzia nadal orzeka

Jak podaje portal wpolityce.pl, Sterkowicz nadal orzeka z powodu zaniedbania Izby Dyscyplinarnej, która nie zdecydowała się na zawieszenie go w czynnościach służbowych. Sterkowicz w 2015 miał używać wobec policjantów tekstów takich jak “masz mały mózg”, “jesteście analfabetami i debilami”. W marcu 2017 sędzia wdarł się do mieszkania znajomej osoby i groził jej śmiercią. Kiedy w czerwcu 2019 Izba Dyscyplinarna uchyliła immunitet sędziego, sprawa mogła znaleźć swój finał na ławie oskarżonych. Tak się jednak nie stało.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

W 2021 przypomniał o sobie po raz kolejny, skutecznie blokując Marsz Niepodległości uchyleniem decyzji wojewody mazowieckiego.

Izba Dyscyplinarna uchylając immunitet miała obowiązek zawiesić sędziego, a tak się nie stało. Tymczasem sędzia usłyszał zarzuty dyscyplinarne tożsame z karnymi. Skład wyznaczono dopiero w listopadzie. Wczoraj sprawa spadła z wokandy. To niedopuszczalne, by tak prostą sprawę prowadzono tak długo. Podobnych spraw jest jednak więcej.

– mówi w rozmowie z wpolityce.pl .pl sędzia Przemysław W. Radzik, Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych.

Pamiętam, jak w lutym 2020 roku, Izba Dyscyplinarna domagała się mojego ukarania za to, że na sali rozpraw, powiedziałem sędziom, by ci zabrali się w końcu do pracy. Dziś widzę, że moje wezwanie jest bardzo aktualne.

– dodaje Radzik.

wpolityce

Janusz Kowalski

WARSZAWA SEJMOWA KOMISJA DS. KONTROLI PAŃSTWOWEJ / fot. PAP/Rafał Guz

Janusz Kowalski o sytuacji na wschodzie

Kryzys rosyjsko-ukraiński wprost dotyczy bezpieczeństwa RP – zarówno militarnego, jak i energetycznego. Mamy do czynienia z ogromnym zagrożeniem, że Ukraina – niepodległe państwo – zostanie najechane przez wojska Władimira Putina. Oczywiście, jest pytanie, jak w tej sytuacji powinna zachować się Polska, ale również nasi sojusznicy, państwa NATO czy USA.

– mówił poseł Solidarnej Polski w swoim wideoblogu.

Niestety, w Unii Europejskiej mamy sytuację bardzo skomplikowaną. Rosja i Niemcy są obecnie w strategicznym sojuszu. (…) Dzisiaj Niemcy płacą gigantyczną cenę za uzależnienie się od rosyjskiego gazu. Widać to w polityce niemieckiej. Ukraińcy już mówią wprost o zdradzie Niemiec.

– powiedział polityk.

Inwazja wisi na włosku

Rosja zgromadziła na granicach z Ukrainą ponad 120 tysięcy żołnierzy. Wojska rosyjskie otoczyły kraj od północy, wschodu i południa. Zachodnie wywiady twierdzą, że Kreml planuje za pomocą błyskawicznie przeprowadzonej kampanii obalić dotychczasowy rząd w Kijowie i zastąpić go ekipą marionetkową.

Niemcy nie zezwolili Estonii na wysłanie na Ukrainę niemieckich haubic. Jednocześnie resort obrony w Berlinie poinformował o planach przekazania ukraińskiej armii 5 tysięcy hełmów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Robert Bąkiewicz

Robert Bąkiewicz / Fot. Youtube/wRealu24

  • Robert Bąkiewicz wystąpił w telewizji wRealu24 w programie Krzysztofa Lecha Łukszy
  • Szef stowarzyszenia “Marsz Niepodległości” skrytykował posłów Konfederacji za hipokryzję
  • Posłowie Artur Dziambor i Konrad Berkowicz zaszczepili się przeciw COVID-19
  • W ocenie Bąkiewicza, Konfederacja jest bardzo niespójna światopoglądowo
  • Zobacz także: Sejm wyrzucił do kosza ustawę Hoca. Rząd szuka alternatywy [OGLĄDAJ NA ŻYWO]

Robert Bąkiewicz o hipokryzji Konfederatów

To pewien rodzaj hipokryzji politycznej w mojej ocenie. Dzisiaj dowiadujemy się, że poseł Dziambor z posłem Berkowiczem to są ludzie zaszczepieni. Nie mam nic przeciwko temu, że się zaszczepili. Poseł Dziambor argumentuje to tym, że jest gruby, przepraszam że tak kolokwialnie mówię, że ma nadwagę, astmę i musi w ten sposób zabezpieczać własne zdrowie.

– przytoczył tłumaczenie polityka Konfederacji.

Bąkiewicz przypomniał następnie o nieustępliwej kampanii antyszczepionkowej, którą wcześniej forsowała Konfederacja:

Przecież to jest jedna z pierwszych osób na froncie walki ze szczepionkami. Nigdy nie powiedział o tym, że raczej podnosili skutki negatywne szczepionek niezbadanego preparatu – ja się z tym zgadzam. Ja się akurat nie zaszczepiłem, jestem w tym konsekwentny. Natomiast nigdy nie zaszczepiłbym się i potem bym ludziom mówił “jakie to jest niedobre!”. Ci ludzie, którzy słuchają posła Dziambora dochodzą do takich wniosków, że te szczepionki są na pewno złe i że oni się nie zaszczepią. A jednak poseł Dziambor doszedł do wniosku, że jego indywidualny egoistyczny interes jest taki, że trzeba to szczepienie przyjąć.

– wskazywał szef “Marszu Niepodległości”.

Nie powiedzieli tak: “Jak ktoś jest z was chorych, to może lepiej zastanówcie się (nad przyjęciem szczepionki – dop. red.)”. Nie, nie, nie. Oni mówią o mordzie, o holokauście, całe środowisko mówiło. Wiemy o tym, że trzy osoby są zaszczepione z Konfederacji.

– kontynuował.

Ja tylko pokazuję pewien element niespójności w tym wszystkim. Mówiąc w ten sposób, to co mówi Konfederacja, być może ktoś nabiera przekonania po drugiej stronie, że nie będzie się leczył, że nie będzie się szczepił i że nie bierze pod uwagę argumentów dbania o własne zdrowie. To jest w mojej ocenie w jakiś sposób nieuczciwe. Walczą o brak przymusu szczepień – ja się z tym zgadzam, bo ja też jestem przeciwko przymusowi.

– podkreślił gość telewizji wRealu24.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wRealu24