Dawid Kubacki zajął trzecie miejsce w konkursie na obiekcie normalnym.
Włączajcie telewizory, dzwońcie do rodziny i sąsiadów – mamy brązowy medal Dawida Kubackiego!
– mówił uradowany komentator TVP.
Z niezależnych od TVP powodów, skoki nie cieszyły się ostatnio wielkim zainteresowaniem, ale wróciły do domu i od razu jest efekt.
– dodał Babiarz, nawiązując otwarcie do transmisji sportu przez TVN, gdzie skoki nie cieszą się tak wielką oglądalnością jak za najlepszych lat emisji w TVP.
Na żartobliwy komentarz dziennikarza zareagował redaktor serwisu oko.pres Michał Danielewski.
Medal Kubackiego ma związek z transmisją skoków w TVP, a nie w TVN, pokazuje, że propaganda lasuje mózgi nawet komentatorom sportowym. Ostały się chyba tylko jeszcze pogodynki.
Żenujący żart Babiarza o tym, że medal Kubackiego ma związek z transmisją skoków w TVP, a nie w TVN, pokazuje, że propaganda lasuje mózgi nawet komentatorom sportowym. Ostały się chyba tylko jeszcze pogodynki
Tomasz Cukiernik podczas jednego z ostatnich spotkań autorskich ujawnił kulisy dotyczące listu Światowej Organizacji Restytucji Mienia Żydowskiego do polskiego rządu. Według Michalkiewicza, organizacja oszacowała wówczas roszczenia na ponad 300 miliardów dolarów, czyli przeszło bilion złotych.
Była taka sytuacja w 2018 roku, kwestia roszczeń żydowskich. Pan Stanisław Michalkiewicz opowiadał w nagraniach, pisał w swoich felietonach na temat listu Światowej Organizacji Restytucji Mienia Żydowskiego.
– przypomniał Tomasz Cukiernik.
Wtedy jego adwersarze twierdzili, że pan Michalkiewicz kłamie, że takiego listu w ogóle nie ma. Powiedzieli mu, żeby pokazał ten list, na co pan Michalkiewicz powiedział, że on nie może pokazać tego listu, ponieważ ten list nie był do niego, tylko list był do Ministerstwa Sprawiedliwości, więc ministerstwo niech pokaże.
– dodał.
W tej sytuacji ci adwersarze napisali zapytanie do Ministerstwa Sprawiedliwości i otrzymali odpowiedź, że takiego listu nie ma. To była pewnego rodzaju manipulacja. Jakiego rodzaju – piszę o tym w książce.
Natomiast równocześnie ja, zbierając materiały do książki, postanowiłem wyjaśnić tę sprawę do końca, ponieważ wiedziałem, że to była manipulacja, bo zbierając materiały już wiedziałem, że ministerstwo w pewien sposób to zmanipulowało. Napisałem podobne zapytanie do Ministerstwa Sprawiedliwości, czy taki list był. Ministerstwo ma dwa tygodnie na odpowiedź. To było w styczniu 2021 roku. Mamy styczeń 2022 roku – (…) nie mamy odpowiedzi, mimo kilku monitów telefonicznych i mailowych.
– relacjonował autor biografii.
Pomyślałem, że skoro adresat nie chce ze mną rozmawiać, nie chce mi odpisać na mojego maila, to może nadawca zechce, czyli Światowa Organizacja Restytucji Mienia Żydowskiego.
– dodał.
Odpowiedź jednak nadeszła
Pomyślałem, że nic nie tracę pisząc do nich maila, może akurat się uda, chociaż dawałem sobie 5-10 proc. szans, że dostanę odpowiedź. Ale, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, ta odpowiedź nadeszła już następnego dnia. Światowa Organizacja Restytucji Mienia Żydowskiego odpisała w mailu „Po co ci to?” – zamiast odpowiedzi było pytanie. Więc, zgodnie z prawdą, powiedziałem, że są w Polsce pewne kontrowersje, niektórzy twierdzą, że taki list istnieje – inni, że takiego listu nie ma – chciałem dociec prawdy, jak w rzeczywistości jest. I następnego dnia oni mi odpisali, że w tym liście nie ma nic tajnego, ani tajemniczego i przesyłamy ten list w załączeniu.
– powiedział Cukiernik na jednym z ostatnich spotkań autorskich.
No i po raz kolejny okazało się, że to pan Michalkiewicz miał rację, a nie jego adwersarze.
Projekt zaproponowany przez Andrzeja Dudę ma umożliwić polskiemu rządowi zakończenie sporu z Komisją Europejską oraz odblokować należne środki w ramach Krajowego Planu Odbudowy.
Prezydencki projekt ws. Sądu Najwyższego przyjmujemy z szacunkiem. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że projekt reformy sądownictwa jest procedowany w rządzie. Wypadkowa tych dwóch sytuacji objawi się decyzją o charakterze politycznym.
– powiedział Radosław Fogiel na antenie Polskiego Radia 24.
Fogiel o UE
Mamy do czynienia z coraz większą liczbą przypadków, gdy w krajach Unii Europejskiej narasta zniecierpliwienie czy bunt wobec uzurpacji kolejnych zakresów kompetencji przez instytucje unijne. Nie ma żadnych podstaw traktatowych do tego, żeby instytucje europejskie próbowały ingerować w to, jak funkcjonuje system sądownictwa w Polsce. To jest jedna z podstawowych kwestii, które były u zarania UE.
– mówił polityk Zjednoczonej Prawicy.
W październiku zeszłego roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zobowiązał Polskę do zapłaty kary w wysokości miliona euro dziennie za niezawieszenie Izby Dyscyplinarnej SN.
Emmanuel Macron / Fot. PAP/EPA/AHMED JALIL. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
W najbliższy poniedziałek w Moskwie dojdzie do spotkania prezydenta Emmanuela Macrona i Władimira Putina
Przywódcy Francji i Rosji będą rozmawiali na temat sytuacji na pograniczu z Ukrainą
Celem francuskiego prezydenta jest dążenie do deeskalacji napięcia przy poszanowaniu racji zarówno NATO oraz Rosji
Spotkanie przywódców Francji i Rosji zaplanowano na poniedziałkowe popołudnie i wieczór bez limitów czasowych oraz bez udziału osób trzecich poza tłumaczami. Następnego dnia Macron planuje udać się do stolicy Ukrainy na rozmowy z Zełenskim. Macronowi towarzyszyć będzie szef francuskiego MSZ Jean-Yves Le Drian.
Przez kilka tygodni czytałem i słuchałem głównych doradców i analityków ogłaszających zbliżające się operacje wojskowe Rosji przeciw Ukrainie
– powiedział Macron w wywiadzie dla niedzielnej gazety “Journal du Dimanche”.
Macron dąży do deeskalacji napięcia
Intensywność dialogu, jaki prowadziliśmy z Rosją i wizyta w Moskwie prawdopodobnie temu zapobiegną. Następnie omówimy warunki deeskalacji. Trzeba być realistami. Nie uzyskamy jednostronnych gestów, ale konieczne jest uniknięcie pogorszenia sytuacji, zanim zbudujemy mechanizmy i gesty wzajemnego zaufania
– ocenił francuski przywódca.
Pytany, czy zakłada rosyjską dobrą wolę potrzebną do odprężenia, Macron stwierdził, że “dzisiejsza sytuacja jest zupełnie inna niż w 2008 czy 2014 roku”, odnosząc się do rosyjskiej inwazji na Gruzję i zajęcia ukraińskiego Krymu.
Byliśmy wtedy w ostrej fazie operacji wojskowych i musieliśmy dążyć do zawieszenia broni lub wycofania się. Od kilku tygodni obserwujemy natomiast nie inwazję czy operację zbrojną, w przypadku której musielibyśmy wezwać do zawieszenia broni, ale bardzo silną eskalację napięć, militaryzację granicy ukraińskiej po stronie rosyjskiej i białoruskiej, lądowej, powietrznej oraz morskiej i wielu ćwiczeń wojskowych. W tym kontekście nasza rola jest prewencyjna, musimy zmniejszyć napięcie poprzez dialog i uniknąć konfliktu zbrojnego
– podkreślił Macron, wymieniając różnice z ubiegłych lat i konfliktu rosyjsko-ukraińskiego.
Jego zdaniem, obecnie geopolitycznym celem Rosji nie jest sama Ukraina, lecz chęć wyjaśnienia zasad współżycia z NATO oraz Unią Europejską.
Skuteczny i trwały dialog z Rosją nie może ani nie musi prowadzić do osłabienia jakiegokolwiek państwa europejskiego. Bezpieczeństwo państw bałtyckich, Polski czy Rumunii jest niezbędne i stanowi warunek wstępny. Bezpieczeństwo i suwerenność Ukrainy czy jakiegokolwiek innego państwa europejskiego nie może być przedmiotem żadnego kompromisu, tak jak uprawnione jest, aby Rosja podnosiła kwestię własnego bezpieczeństwo
– zauważył francuski prezydent.
Francuski przywódca zauważył, żę Europa musi się zmierzyć z zarządzaniem postzimnowojenną sytuacją. Podkreślił, że rozmowy muszą odbywać się przy poszanowaniu historii rosyjskiego narodu. Jest przekonany, że Władimir Putin jest zdolny do podejmowania dialogu.
My, Europejczycy, musimy zarządzać postzimnowojenną sytuacją, ponieważ mamy przyjaciół, suwerenne państwa europejskie, które 30 lat temu zbudowały swoją niepodległość i żyją pamięcią traumatycznych relacji z Rosją. Dlatego musimy chronić naszych europejskich braci, proponując nową równowagę zdolną do zachowania ich suwerenności i pokoju. Trzeba to robić jednocześnie z szacunkiem dla Rosji i zrozumieniem własnych współczesnych traum tego wielkiego narodu. Zawsze prowadziłem głęboki dialog z prezydentem Putinem, a naszym obowiązkiem jest budowanie historycznych rozwiązań. Uważam, że prezydent Putin jest do tego zdolny
– stwierdził.
W tym duchu jadę do Moskwy, aby spróbować zbudować odpowiedź na sytuację kryzysową i iść w kierunku nowego porządku, którego nasza Europa bardzo potrzebuje i który opiera się na kardynalnej zasadzie suwerennej równości państw
Profesor Piotr Kuna w swojej ostatniej wypowiedzi dla mediów podkreślił, że Omikron nie jest groźny, dlatego jest zwolennikiem zniesienia prawie wszystkich ograniczeń
Na dowód swojej tezy podał, że obecny wariant, choć bardzo zakaźny nie zwiększa liczby hospitalizacji
Przypomniał również, że władze walcząc z koronawirusem skupiały się na emocjach zamiast na dobrych rozwiązaniach
Zaproponował, aby zmniejszyć liczbę szpitali covidowych i otworzyć je na pacjentów, co udrożniłoby działanie słuzby zdrowia
Jestem zwolennikiem zniesienia prawie wszystkich ograniczeń epidemicznych – łącznie z kwarantanną. Potwierdzają się doniesienia z RPA, które mówiły od początku, że wariant omikron jest bardzo zakaźny, ale wywołuje najczęściej objawy zakażenia typowe dla przeziębienia. To ból gardła, zapalenie błony śluzowej nosa i zatok
– podkreślił ekspert.
Widzimy w Polsce, że liczba hospitalizacji nieco rośnie, ale jest ustabilizowana. Liczba pacjentów na OIOM–ach nawet się zmniejszyła w stosunku do tego, co było kilka tygodni wcześniej. To, czego się najbardziej obawiano, czyli załamanie systemu ochrony zdrowia, nie sprawdziło się. Oczywiście w sensie opieki nad pacjentami z COVID. System załamał się w zakresie opieki nad innymi pacjentami. To jest problem
– wyjaśnił prof. Piotr Kuna.
Podkreślił, że COVID nie jest obecnie tak śmiertelną chorobą, jak na początku. W jego ocenie, wcześniej też śmiertelność mogła być niższa, ale walką z epidemią źle zarządzano, bo opierano się w większej mierze na emocjach niż na wiedzy.
Epidemia wielu chorób
Profesor Kuna wskazał, żę ludzkość czekają epidemie wielu chorób przewlekłych, które przez koncetrancje służby medycznej na koronawirusie zabijają coraz więcej osób.
Inne choroby przewlekłe zabijają natomiast coraz więcej osób. Przyszła pora na skierowanie swojej uwagi na pacjentów z innymi chorobami – zaniedbywanych od dwóch lat. W trakcie pandemii – kiedy wszystkie siły i środki były skierowane na walkę z COVID – został zaciągnięty olbrzymi dług zdrowotny wobec pacjentów z innymi schorzeniami. Czeka nas epidemia wielu chorób. Ona potrwa lata
Pytany o trzy najważniejsze decyzje, które trzeba obecnie podjąć, aby system ochrony zdrowia stanął „na nogi”, wskazał na przegląd szpitali covidowych pod kątem skuteczności i efektywności leczenia, skrócenie okresu kwarantanny i izolacji osób zakażonych SARS–CoV–2 do pięciu dni, a w kolejnym kroku w ogóle zrezygnowanie z kwarantanny.
Pracownicy mojej kliniki dyżurują w szpitalach covidowych – nawet w tych w salach sportowych. Twierdzą, że ich obecne wypełnienie jest na poziomie 10–15 procent. Szybko bym ograniczył liczbę tych szpitali i zostawił ich tylko kilka. To marnotrawstwo środków. Jeżeli w każdym z 10 szpitali obłożenie jest na poziomie 15 procent, to czemu nie zrobić dwóch, w których zapełnimy 75 procent łóżek?
– rozmyślał Kuna.
Dodał, że rozumie trudność związaną z zejściem z bardzo długiej kwarantanny i izolacji do jej braku.
Dlatego w pierwszym kroku skróciłbym kwarantannę i izolację do 5 dni. Tak rekomenduje amerykańska CDC i to się sprawdza. Jeżeli po 30 dniach nie nastąpiłoby pogorszenie sytuacji w szpitalach, to w ogóle zniósłbym system kwarantann
– dodał.
Plaga niezdrowego trybu życia zbiera żniwo
Jak podkreślił prof. Piotr Kuna, koronawirus nie jest szczególnie groźny dla zdrowych osób, które tym bardziej się zaszczepiły. Zauważył on jednak, że jest on groźny dla otyłych osób, które zmagają się z tego tytułu z wieloma schorzeniami. Wtedy COVID-19, ma ułatwioną drogę do degradacji odporności człowieka.
Nawet osoby 90–letnie, które były szczepione, przechodzą zakażenie Omikronem w postaci kataru. Oczywiście, są osoby, dla których ten wirus zawsze będzie zagrożeniem np. pacjenci z olbrzymią otyłością. Bo człowiek, którego waga to 150 czy 170 kg, to nie jest pacjent zdrowy. Musimy więc zrozumieć, że nasze zdrowie to system naczyń połączonych. To nie SARS–CoV–2 jest szczególnie zjadliwym wirusem, ale na jego żniwo wpływa zły system walki z nim, a także lekceważenie przez chorych wielu innych schorzeń i brak systematycznego leczenia
Już jutro w Instytucie Pileckiego w Berlinie rozpocznie się wystawa “Lemkin. Świadek wieku ludobójstwa” opowiadająca o ludobójstwie podczas II wojny światowej
Wykład o Rafale Lemkinie i powojennych rozliczeniach poprowadzi prof. Annete Weinke z Uniwersytetu Schillera w Jenie
To za sprawą polskiego żyda do międzynarodowego prawa wprowadzono pojęcie ludobójstwa, które przyczyniło się do rozliczania zbrodni wojennych
W Instytucie Pileckiego w Berlinie w poniedziałek odbędzie się uroczyste otwarcie wystawy „Lemkin. Świadek wieku ludobójstwa”.
Liczymy na to, że uda nam się wzbudzić zainteresowanie Niemców losami Rafała Lemkina
– podkreśliła szefowa berlińskiego oddziału Instytutu Hanna Radziejowska.
Ekspozycja poświęcona jest postaci Rafała Lemkina – Polaka pochodzenia żydowskiego, który był jednym z najwybitniejszych prawników XX wieku oraz twórcą pojęcia prawnego „ludobójstwo”
Wykład o Lemkinie i powojennych rozliczeniach w Niemczech wygłosi podczas wernisażu prof. Annete Weinke z Uniwersytetu Schillera w Jenie.
Rafał Lemkin był filozofem, prawnikiem, absolwentem Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, polskim inteligentem żydowskiego pochodzenia, europejskim intelektualistą i obywatelem świata. Jego koncepcja ludobójstwa zmieniła międzynarodowy system prawny po II wojnie światowej, ale także miała znaczący wpływ na myślenie filozofów polityki, historyków, socjologów i przedstawicieli innych nauk humanistycznych.
Liczymy na to, że podobnie jak w przypadku innych wybitnych przedstawicieli polskiej inteligencji, uda nam się wzbudzić zainteresowanie Niemców losami Rafała Lemkina. Ostatnio zauważyliśmy, że Witold Pilecki nie jest już tylko ciekawostką dla garstki pasjonatów historii. Coraz częściej pojawia się w artykułach, filmach dokumentalnych oraz audycjach radiowych o historii XX wieku, tak jak ostatnio w głośnym materiale Tomasa Fitzela z okazji rocznicy Wannsee-Konferenz, który ukazał się w publicznym radiu RBB Kultur. Warto w kontekście wystawy o Lemkinie wspomnieć też o naszej ofercie edukacyjnej, z której regularnie korzystają setki uczniów i nauczycieli niemieckich i która teraz zostanie wzbogacona o nowe warsztaty i zajęcia o Lemkinie
– powiedziała Radziejowska.
Twórczość Lemkina zachowuje swoją aktualność, warto ją zatem przypomnieć i przemyśleć od nowa
– podkreśliła z kolei prof. Magdalena Gawin, dyrektor Instytutu Pileckiego.
Lemkin przyszedł na świat na polskich Kresach Wschodnich, a potem kształcił się i pracował w II Rzeczpospolitej. Po wybuchu II wojny światowej uciekł przed niemieckim terrorem, aby w Stanach Zjednoczonych stworzyć koncepcję ludobójstwa, która zrewolucjonizowała prawo międzynarodowe.
Wokół wystawy Instytut Pileckiego zaplanował szeroki program edukacyjny i naukowy: specjalne oprowadzania po wystawie, warsztaty dla szkół niemieckich, wykłady i seminaria. Wystawę będzie można oglądać do 23 marca.
Lider AgroUnii zapowiedział, że protesty odbędą się 9 lutego w całym kraju. Lista dokładnych lokalizacji stale powiększa się i jest aktualizowana w mediach społecznościowych ugrupowania. Strajki będą polegać na blokadzie dróg na terenie całej Polski. Na ten moment protesty zapowiedziano w kilkudziesięciu miejscach w kraju.
– Jest nam coraz gorzej. Ludzie są coraz bardziej niezadowoleni przez bezradność, bierność rządu. Ich błędy doprowadzą nas do ruiny. Nie ma miejsca na umieranie w ciszy. My te problemy wyniesiemy na ulicę. Pokażemy im, co nas boli i to co nam obiecywali. Oni się przestraszą, gdy nas zobaczą – na strajkach
– poinformowała wczoraj AGROunia.
Protest to także odpowiedź na słowa Mateusza Morawieckiego. Premier podczas VIII Kongresu Rolnictwa RP w Warszawie obiecał, że zrobi wszystko, by wieś była ostoją sukcesu. W ocenie lidera AgroUnii te słowa to fikcja.
– Nie ma nawet najmniejszego miejsca na bierność i przyglądanie się z boku na to co się dzieje. 9 lutego wychodzimy na drogi, mamy przygotowany plan i będziemy walczyć. Nie oddamy tego, co tak bardzo kochamy. Nie damy się spychać na obszary, gdzie już nawet godność nam odbierają
Dawid Kubacki z brązowym medalem olimpijskim / Fot. PAP/Grzegorz Mamot. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
W niedzielnym konkursie na normalnej skoczni swoją klasę i dominację potwierdził Japończyk Ryouyu Kobayashi, który sięgnął po swój pierwszy złoty medal olimpijski
Do walki o medale włączyła się również dwójka Polaków, Kamil Stoch oraz Dawid Kubacki
Niestety trzeci po I serii, Stoch skoczył poniżej oczekiwań polskich kibiców plasując sięna 6 miejscu
Jednak zmagający się z kiepską formą Dawid Kubacki po dwóch dobrych skokak sięgnął po brązowy medal
Konkurs rozgrywany na normalnej skoczni o punkcie konstrukcyjnym 95 metrów przebiegł w stosunkowo prawidłowym tempie nie napotykając większych przeszkód w postaci złych warunków atmosferycznych. Na początku sędziowie i organizatorzy podeszli do zawodów zbyt optymistycznie, rozpoczynając konkurs z 14 belki startowej, co dało dalekie skoki teoretycznie słabszym zawodnikom.
Dzięki temu, Stefan Hula skoczył w I serii 103 metry natomiast Dawid Kubacki pofrunął metr dalej. Wiatr pod narty z każdym kolejnym zawodnikiem zaczał jednak słabnąć, jednak nie przeszkodziło to w osiągnięciu dobremu skokowi Kamilowi Stochowi, który skoczył 101,5 metra. Najgorzej z Polaków skoczył Piotr Żyła osiągając 95 metrów
Ostatnia dziesiątka trafiła w I serii na trudne warunki, co przełożyło się na słabsze skoki. Jednakże będący w genialnej formie Japończyk Ryoyu Kobayashi pokazał, zę nieprzypadkowo w ostatnich latach dominuje w Pucharze Świata. Pomimo obniżonej belki startowej zdołał polecieć na 104 metr, co ostatecznie dało mu pozycję lidera przed finałową rundą konkursu.
Druga seria walki o medale olimpijskie przebiegała bez większych niespodzianek. Znajdujący się dalszych pozycjach Stefan Hula oraz Piotr Żyła nie zdołali włączyć się walki o czołowe miejsca. Pierwszy z nich skoczył 93,5 metra kończąc rywalizację na 26 miejscu, a Żyła 99 metrów co dało mu 21 lokatę.
W finałowej dziesiątce znalazło się dwóch Polaków. Po dobrym skoku w pierwszej części zawodów, na belce zasiadł Kubacki, który niespodziewanie skoczył 103 metry, zyskująć łącznie 265,9 punktów. Nieznacznie lepszy od niego okazał się austriacki skoczek Manuel Fettner, który pofrunął 104 metry uzyskując 270,8 punktów. Plasujący sięna trzecim miejscu po pierwszej serii Kamil Stoch nie zdołał utrzymać swojej pozycji i po słabszym skoku na odległość 97,5 metrów zajął ostatecznie dopiero 6 miejsce.
Swoją dominację na skoczniach narciarskich potwierdził za to Japończyk Ryoyu Kobayashi skacząc w drugiej serii 99,5 metra co dało mu historyczny sukces i złoty medal olimpijski. Dzięki złabszej dyspozycji Petera Prevca, to Kubacki sięgnął po brązowy medal na tych Igrzyskach, a pierwszy indywidualny w dotychczasowej karierze.
🥉 Skok Dawida Kubackiego w finałowej serii, który najpierw dał mu prowadzenie… a reszta jest już historią ‼️👏
Na oficjalnym profilu Federacji Młodych Socjaldemokratów – młodzieżówki Nowej Lewicy – pojawił się wpis poświęcony Bolesławowi Bierutowi. Jego autorzy przypomnieli o rzekomym “niebywałym postępie”, jaki osiągnęła Polska w czasach, gdy sprawował władzę. Przypomniano też o “kwestiach”, w których “powinno brać się go za wzór”.
We wpisie FMS stwierdzono, że Bolesław Bierut “był jedyną osobą, której przywództwo mogło podołać odbudowie Polski po zniszczeniach doznanych w wyniku II wojny światowej”.
– Lata jego przywództwa to przede wszystkim niebywały postęp cywilizacyjny, gospodarczy i społeczny. Podczas nich zlikwidowana została wpół feudalna struktura społeczna, a reforma rolna doprowadziła do faktycznego końca pańszczyzny
– dodano.
Opisano też “niebywały sukces gospodarczy, jaki zapewnił Polsce Plan Odbudowy”. W podsumowaniu autorzy tekstu przyznali, że “nie pochwalają wszystkich zachowań” komunistycznego polityka. Ich zdaniem jego postać “do dziś pozostaje kontrowersyjna, lecz są kwestie, w których Bieruta powinno brać się za wzór”.
– Pamiętajmy o tak ważnej dla Polski postaci szczególnie dziś, w czasach wzmożonej propagandy historycznej
– zaapelowali.
Grafikę ze zdjęciem polityka czasów stalinizmu opatrzono jego cytatem: “Dla nas ludzi partii troska o prostego człowieka o zwykłym, ale jakże czułym sercu, troska o lepsze jego życie, o lepszy jego los i przyszłość, jest sprawą najświętszą”.
Bierut wypowiedział te słowa 18 kwietnia 1952 roku, w dniu swoich 60. urodzin, podczas przemówienia w Teatrze Polskim
Post został usunięty
Post zniknął z profilu FMS, ale zarchiwizował go Konrad Grussy, asystent społeczny posłanki KO Kamili Gasiuk-Pihowicz.
Artur Jaskulski, przewodniczący Federacji Młodych Socjaldemokratów i członek Rady Krajowej Nowej Lewicy, powiedział Interii, że wpis częściowo popierający działalność Bieruta “został wrzucony bez zgody osoby odpowiedzialnej za zespół social media”.
– Gdy pojawił się na naszym profilu, został natychmiast zdjęty. Jako FMS, organizacja socjaldemokratyczna, nie akceptujemy i nie popieramy polityki prowadzonej przez Bolesława Bieruta
– zapewnił.
Po likwidacji urzędu prezydenta w 1952 roku Bierut został premierem. Zmarł w Moskwie w 1956 roku. Był agentem NKWD. Historycy uznają go za zbrodniarza komunistycznego.
Aleksander Łukaszenka / Fot. PAP/EPA/ALEXANDER ASTAFYEV. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka stwierdził, że Europa nie miałaby szans przeciwko połączonym siłom białoruskiej i rosyjskiej armii.
Wywiad z Łukaszenką przeprowadził czołowy rosyjski propagandysta, Władimir Sołowiew.
Rozmowę opublikowano w Telegramie „Pul Pierwogo”, prowadzonym przez administrację prezydenta.
– Zanim oni się tam obrócą i przyślą tu jakieś wojska, będziemy już stali przy kanale La Manche. Oni to wiedzą. Na tym polega wartość ODKB (Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym). Pokazaliśmy, ale tam (w Kazachstanie) było nie dużo sił, w razie potrzeby byłoby więcej
– stwierdził dyktator.
Fragmenty wywiadu Łukaszenki, który przeprowadzał czołowy rosyjski propagandysta, Władimir Sołowiew opublikował w Telegramie „Pul Pierwogo”, będący prowadzonym przez administrację prezydenta. Zasugerowano w nim, że operacja w Kazachstanie, która odbyła się niedawno, miała na celu zademonstrowanie siły ODKB.
– Dlaczego my zajęliśmy lotnisko w Ałmaty, a Putin w Nur-Sułtanie? Bo przecież na piechotę nie przyszlibyśmy tam, to tysiące kilometrów. Przez noc omawialiśmy z Putinem ten problem i zaledwie kilka godzin po tym jak podjęliśmy decyzję, wylądowały tam nasze wojska. W Europie będzie prościej. Czyżby tego nie widzieli? Rozumieją, że nie ma sensu z nami walczyć, a przede wszystkim z Rosją. Nie mówimy już nawet o broni atomowej. Ale lepiej nas nie ruszać, nie ruszajcie nas
– stwierdził.
Według przewidywań Łukaszenki, ewentualna wojna z Ukrainą „trwałaby najwyżej 3-4 dni”. Należy również dodać, że 10 lutego rozpoczną się największe od czasów zimnej wojny białorusko-rosyjskie ćwiczenia o nazwie „Sojusznicze zdecydowanie 2022”. Mają one potrwać do 20 lutego.