Janina Ochojska

Janina Ochojska po raz kolejny zaatakowała Straż Graniczną. / fot. youtube

  • Janina Ochojska sugeruje, że polscy żołnierze spożywają alkohol podczas służby
  • Europarlamentarzystka Koalicji Obywatelskiej już wcześniej zaatakowała Wojsko Polskie
  • Ochojska porównała wówczas polską Straż Graniczną do żołnierzy hitlerowskich
  • Polityk na forum Parlamentu Europejskiego przekonywała, że polskie granice wcale nie są atakowane przez imigrantów
  • Na najnowszą wypowiedź Ochojskiej zareagował Dariusz Matecki
  • Zobacz także: Jan Maria Jackowski ma zostać usunięty z klubu PiS. Powód? Słowa o pandemii

Janina Ochojska imputuje żołnierzom pijaństwo

Sama obecność takiej ilości różnego rodzaju służb jest już bardzo dużym obciążeniem i nie jest postrzegana jako pozytywna, jeśli chodzi o wpływ na dzieci.

– mówiła na ostatnim nagraniu zamieszczonym w mediach społecznościowych.

Polityk nie zakomunikowała wprost, że żołnierze spożywają na służbie alkohol. Jak sama podkreśla, “można się tego domyślać”. Ochojska nie przedstawia jednocześnie żadnych dowodów ani przesłanek na podparcie jej tez.

Te służby oczywiście też zachowują się bardzo różnie. To, że jest pijaństwo, to właściwie możemy się tego domyślać. Więc młodzi ludzie, dzieci, stają się świadkami scen, do których nie były przyzwyczajone. I mówienie o honorze wojska czy wspaniałości działań policji staje się taką pustą mową.

– przekonywała Ochojska.

Do skandalicznej wypowiedzi eurodeputowanej odniósł się szczeciński radny Dariusz Matecki:

Janina Ochojska sugeruje, że polscy mundurowi pilnujący granicy się tam upijają a raczej, że mogą to robić i podważa honor polskich żołnierzy. Wstyd, że reprezentujesz gdziekolwiek Polskę!

– napisał na Twitterze polityk Solidarnej Polski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Mateusz Morawiecki

Warszawa, 24.01.2022. Premier RP Mateusz Morawiecki podczas uroczystej gali "Człowiek Roku" tygodnika Wprost w stołecznym Hotelu Renaissance Okęcie, / fot. PAP/Radek Pietruszka

  • Polski Ład to wielkie fiasko rządu oraz obciążenie wizerunkowe dla Prawa i Sprawiedliwości
  • W poniedziałek minister finansów Tadeusz Kościński ogłosił decyzję o rezygnacji
  • Do czasu wyłonienia nowego kandydata na stanowisko, tekę ministra tymczasowo przejmie premier Mateusz Morawiecki
  • Najnowszy sondaż pracowni United Surveys dla Dziennika Gazety Prawnej i RMF FM wskazuje, że Polacy domagają się pociągnięcia do odpowiedzialności przede wszystkim wiceministrów finansów
  • Zobacz także: Mateusz Morawiecki przyłapany przez kamery. Niepokojące nagranie obiegło Internet [+WIDEO]

Polski Ład – kto odpowie za kiepską reformę?

W poniedziałek minister finansów Tadeusz Kościński złożył rezygnację ze stanowiska. Szef resortu oraz jego zastępcy okryli się niesławą po chaotycznie przygotowanej reformie podatkowej, będącej wcześniej oczkiem w głowie Kaczyńskiego i Morawieckiego.

Zdaniem 37,5 procent respondentów to zastępcy Tadeusza Kościńskiego i wysocy rangą urzędnicy odpowiedzialni za wdrażanie Polskiego Ładu powinni ponieść konsekwencje.

36 procent badanych za współwinowajcę wskazało premiera Mateusza Morawieckiego. Tylko 7,7 procent ankietowanych stwierdziło, że za zamieszanie odpowiedzialność powinien ponieść Tadeusz Kościński. “Dziennik Gazeta Prawna” wskazuje jednak na nikłą rozpoznawalność byłego ministra, nawet wśród elektoratu obozu władzy.

Jedynie 8 procent wyborców PiS uważa, że do odpowiedzialności powinien zostać pociągnięty premier Mateusz Morawiecki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMF FM

Jan Maria Jackowski

Senator Jan Maria Jackowski. / Fot. janmariajackowski.pl

  • Jan Maria Jackowski w najbliższych dniach zostanie usunięty z senackiego klubu Prawa i Sprawiedliwości
  • Senator jest związany z PiS od 2011 roku, kiedy po raz pierwszy zasiadł w izbie wyższej parlamentu z ramienia partii Kaczyńskiego
  • Jak podaje Polska Agencja Prasowa, oficjalna decyzja wykluczenia senatora zapadnie we wtorek
  • Powodem usunięcia Jackowskiego są prawdopodobnie jego wypowiedzi na temat Ministerstwa Zdrowia, szczepionek i pandemii koronawirusa
  • Zobacz także: Senator PiS ujawnia: Adam Niedzielski nie umie współpracować, szantażuje nas i rozmawia z opozycją [NASZ WYWIAD]

Jan Maria Jackowski wykluczony

Senator Jan Maria Jackowski ma zostać usunięty z klubu PiS za działania i wypowiedzi stojące w sprzeczności ze stanowiskiem klubu.

wynika z informacji PAP w kierownictwie klubu Prawa i Sprawiedliwości.

Senator w ostatnich tygodniach dał poznać się jako przeciwnik segregacji sanitarnej oraz krytyk Ministerstwa Zdrowia. W styczniu, w rozmowie z Mediami Narodowymi, Jackowski bardzo negatywnie ocenił działania oraz kompetencje ministra Adama Niedzielskiego:

Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że pan minister Niedzielski nie ma wykształcenia medycznego, jest specjalistą w zakresie różnych tabelek w Excelu. Został ministrem zdrowia w wyniku rezygnacji pana profesora Szumowskiego. Ja go tutaj nie chcę oceniać jako człowieka, ale jako osobę pełniącą funkcję publiczną. Trzeba stwierdzić, że brakuje mu doświadczenia i dorobku politycznego. Dlatego, że przecież nieustannie jego wypowiedzi wzbudzają duże emocje w jego zapleczu politycznym, czyli Zjednoczonej Prawicy.

– mówił senator, odnosząc się wówczas do gróźb odejścia Niedzielskiego z rządu.

Polityk w rozmowie z naszą redakcją nie zostawił również suchej nitki na zapaści w służbie zdrowia oraz programie szczepień.

Mówi się tak, jakby szczepionka miała być lekiem na wszelkie zło. Na początku reklamowano szczepionki, że wyeliminują problem pandemii. Teraz okazuje się, że sprawa jest bardziej skomplikowana. Osoby, które były zaszczepione miały nie zakażać, okazuje się że też mogą zakażać. Miały nie chorować, okazuje się że chorują. Miały nie umierać, też się okazuje niestety że i te osoby umierają. Nawet w oficjalnych statystykach mówi się, że 78 procent zgonów to osoby niezaszczepione. Z tego wynika, że 22 procent to osoby zaszczepione.

– twierdził Jackowski.

Jan Maria Jackowski jest bezpartyjny. Senatorem po raz pierwszy został w 2011 r. z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. W 2015 r. z powodzeniem ubiegał się o reelekcję, podobnie w 2019 r. W Senacie obecnej kadencji jest wiceprzewodniczącym Komisji Kultury i Środków Przekazu, a także członkiem Komisji Ustawodawczej. Obecnie senacki klubu PiS liczy 47 senatorów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tysol

Aleksander Kwaśniewski przewiduje przedterminowe wybory parlamentarne

Aleksander Kwaśniewski podczas wideorozmowy / fot. Twitter/Onet

  • Aleksander Kwaśniewski wypowiedział się w kwestii potencjalnej wojny ukraińsko-rosyjskiej
  • Były prezydent w rozmowie z dziennikarzami “Faktu” przekonuje, że konflikt przybrałby dużo brutalniejszy wymiar od wojny w Afganistanie
  • Rosja otoczyła Ukrainę od wschodu, południa i północy, osadzając na granicach ponad 130 tysięcy żołnierzy oraz nowoczesny sprzęt
  • Kwaśniewski twierdzi, że celem Putina jest “mieć całą Ukrainę w swoich rękach”
  • Zobacz także: Mateusz Morawiecki przyłapany przez kamery. Niepokojące nagranie obiegło Internet [+WIDEO]

Aleksander Kwaśniewski o sytuacji na Ukrainie

Jeśli doszłoby do konfliktu, to byłby to bardzo krwawy konflikt, dużo gorszy niż Afganistan.

– powiedział Aleksander Kwaśniewski.

Zdaniem byłego prezydenta, obecny okres to “czas dezinformacji”. Jeszcze wczoraj Pentagon poinformował, że siły rosyjskie nie są w pełni gotowe do przeprowadzenia inwazji – Władimir Putin miał zgromadzić na razie 70 procent zasobów potrzebnych do rozpoczęcia wojny na pełną skalę.

Bez wątpienia ostatecznym celem Władimira Putina jest mieć całą Ukrainę w swoich rękach. Moim zdaniem, Putin zdaje sobie sprawę, że klasyczna wojna mogłaby być totalną katastrofą. Dlatego dąży do destabilizacji. Te działania, które mają teraz miejsce, to doskonały przykład. Nieustanna destabilizacja zniszczy ukraińską gospodarkę, osłabi politykę i otępi w końcu opinię publiczną. Taki scenariusz zakłada konflikt na lata, który będzie gorący, ale nie najgorętszy.

– wskazywał polityk.

Kwaśniewski przewiduje, że jeżeli dojdzie do inwazji, światowa opinia publiczna powinna przygotować się na długi i wyczerpujący konflikt.

Myślę, że nikt nie ma też wątpliwości, że nikt na Ukrainie nie podda się bez walki: ani rząd, ani prezydent, ani Ukraińcy. Oczywiście, że Rosja ma potężniejszą armię, ale Ukraińcy po latach wojny są już też zupełnie inaczej wyszkoleni. Jeśli doszłoby do konfliktu, to byłby to bardzo krwawy konflikt, dużo gorszy niż Afganistan.

– ocenił.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Mateusz Morawiecki

/ fot. Twitter

  • Mateusz Morawiecki oraz Antoni Macierewicz pojawili się w miejscu publicznym z okazji trzeciej rocznicy śmierci byłego premiera Jana Olszewskiego
  • Wielkie wątpliwości wzbudziło zachowanie Morawieckiego wobec byłego ministra obrony narodowej
  • Szef rządu zmroził wzrokiem Macierewicza, a następnie nie potrafił kontrolować emocji oraz mimiki twarzy
  • Część internautów spekuluje, że nagranie jest wygenerowane komputerowo
  • Zobacz także: Najnowszy sondaż: PiS miałoby w takim układzie duże kłopoty

Mateusz Morawiecki kontra Macierewicz

Morawiecki stoi nieopodal Macierewicza z wyraźnie naburmuszoną miną. Były minister obrony narodowej jest do niego odwrócony plecami i również nie wygląda na zachwyconego towarzystwem. W pewnym momencie Macierewicz odrwaca się do szefa rządu w celu nawiązania kontaktu. Były premier kontruje ten gest zadziwiająco nienaturalną mimiką.

Ogłaszam konkurs: co Państwa zdaniem pan Macierewicz powiedział panu premierowi? Nagród nie przewidziano.

– napisał publicysta Łukasz Warzecha na Twitterze.

Ten tyłem to ja, widziałem wszystko – filmik robi wrażenie obróbki zniekształcającej twarze, bo premier długo i przyjaźnie rozmawiał z Macierewiczem.

– napisał Krzysztof Wyszkowski.

To nie Macierewicz Morawieckiemu, ale Wyszkowski. Antoni Macierewicz jest tylko na linii strzału.

– spekuluje jeden z internautów.

Wygląda to raczej tak, jakby Wyszkowski Macierewicza powstrzymywał.

– ocenia Warzecha.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

https://twitter.com/kwiatgroszku/status/1490784120850550788

Twitter

Joe Biden

Joe Biden i Olaf Scholz / fot. PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS

  • Joe Biden spotkał się w poniedziałek z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem
  • Prezydent USA deklarował, że Nord Stream 2 nie zostanie uruchomiony, jeśli Rosja zaatakuje Ukrainę
  • Obaj przywódcy podkreślili, że są zdecydowani nie dopuścić do wojny na wschodzie Europy
  • Amerykański prezydent przekazał, że USA i Niemcy uzgodniły wspólny pakiet sankcji na Rosję
  • Zobacz także: Najnowszy sondaż: PiS miałoby w takim układzie duże kłopoty

Joe Biden o Nord Stream 2

W poniedziałek w Waszyngtonie miało miejsce spotkanie Joe Bidena z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem. Obaj przywódcy dyskutowali na temat sytuacji na Ukrainie i działań militarnych Rosji na wschodzie. Zarówno Biden jak i Scholz wspólnie zapewnili, że nie dopuszczą do wojny na wschodzie Europy i okażą sprzeciw Władimirowi Putinowi.

Bardzo klarownie uzgodniliśmy, że będziemy działali w dobrej woli w sprawie Rosji. Niemcy również naciskają na deeskalację, zachęcają do dialogu, ale jeżeli Rosja podejmie decyzję o tym, żeby najechać na Ukrainę, to wspólnie jesteśmy na to gotowi i całe NATO jest gotowe.

– stwierdził Joe Biden.

Przywódca Stanów Zjednoczonych poinformował, że wspólnie z Niemcami uzgodnił pakiet sankcji na Rosję oraz gotowość do wyciągnięcia szybkich konsekwencji po tym jak Rosja naruszy integralność terytorialną Ukrainy. Biden zapewnił, że nie dopuści do uruchomienia gazociągu Nord Stream 2.

Proszę mi wierzyć, że doprowadzimy do tego, by w takiej sytuacji ten projekt nie ruszył.

– zapewnił prezydent USA.

Niemiecki kanclerz wskazywał zaś, że Rosja poniesie poważne konsekwencje, jeśli dojdzie do konfliktu na wschodzie kontynentu.

Tak więc cena dla Rosji będzie wysoka. To bardzo jasne przesłanie; wszyscy to rozumieją. Intensywnie pracowaliśmy również nad opracowaniem wspólnych sankcji na Rosję. Przygotowaliśmy schemat działania, który w razie potrzeby pomoże nam szybko zareagować. I to zrobimy.

– zapowiedział goszczący w Waszyngtonie Olaf Scholz.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

najnowszy sondaż

Sejm uchwalił ustawę obniżającą VAT na żywność, paliwa i energię oraz o ochronie odbiorców gazu https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2022-01-13/sejm-uchwalil-ustawe-o-ochronie-odbiorcow-gazu/?ref=slider / fot. PAP/Radek Pietruszka

  • Najnowszy sondaż zapewnia wygraną obozowi rządzącemu, lecz wyniki uniemożliwiłyby sprawowanie samodzielnych rządów
  • Prawo i Sprawiedliwość może liczyć na 31,1 procent głosów ankietowanych
  • Na drugim miejscu znalazła się Koalicja Obywatelska z wynikiem 26,7 procent
  • Trzecie miejsce przypadło Polsce 2050 Szymona Hołowni – opcję tę wskazało 11,1 procent uczestników badania
  • Zobacz także: Ottawa wprowadza stan wyjątkowy. Kanadyjczycy jednak nie odpuszczają

Najnowszy sondaż

PiS pozostaje liderem rankingu poparcia w badaniu IBRiS dla dziennika “Rzeczpospolita”. Chęć oddania głosu na partię Jarosława Kaczyńskiego wskazało 31,1 procent respondentów. Jest to jednak wynik nie pozwalający na samodzielne rządy.

Na drugim miejscu jest Koalicja Obywatelska z 26,7 procent poparcia, dalej Polska 2050 Szymona Hołowni z wynikiem 11,1 procent.

Czwartą siłą okazuje się Konfederacja, na którą chęć oddania głosu wyraziło 6,9 procent uczestników badania. Tuż za nią uplasowała się Lewica z wynikiem 6,6 procent. Do Sejmu trafiłaby jeszcze reprezentacja Polskiego Stronnictwa Ludowego z wynikiem 5,2 procent.

Jak podaje “Rzeczpospolita”, po przeprowadzeniu symulacji podziału mandatów, PiS przypadłoby w Sejmie tylko 186 miejsc. Konfederacji zaś – 25 mandatów. Nawet gdyby obie partie zawiązałyby koalicję, ta nie byłaby dostatecznie liczna by poradzić sobie ze zjednoczoną opozycją.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Lokomotywa wodorowa Pesa

Lokomotywa wodorowa Pesa / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Podczas Trako 2021, firma Pesa pokazała prototyp lokomotywy napędzanej ogniwem wodorowym. To jedyna tego typu konstrukcja w Europie i druga na świecie – po Chinach.
  • “Przyjazna dla środowiska, cicha z nowoczesnym design wybiegającym w przyszłość”, pisze o lokomotywie Paweł Borys, prezes Polskiego Fundusz Rozwoju.
  • To duży krok w polityce zerowej emisji netto. W lokomotywie wodorowej zastosowano silniki wodoru 175kg.
  • Czytaj też: Szokujące informacje. Fundacja Aborcyjny Dream Team pomogła zabić dziecko w 9. miesiącu ciąży

Bydgoska firma Pesa postawiła na ekologię. Wraz ze swoim partnerem PKN Orlen skonstruowała lokomotywę przyjazną środowisku. Lokomotywa jest całkowicie zasilana ogniwem wodorem oraz baterią. To ogromny krok naprzód w polityce zerowej emisji netto.

Pesa to marka eksportowa

“Przyjazna dla środowiska, cicha z nowoczesnym design wybiegającym w przyszłość”, pisze o lokomotywie Paweł Borys, prezes Polskiego Fundusz Rozwoju.

Swoim projektem Pesa udowodniła, że jest liderem na europejskim rynku a lokomotywa napędzana ogniwem wodorowym może stać się dobrem exportowym na skalę światową.

Zobacz też: Eksperci ostrzegają przed kwantową apokalipsą. Co nam grozi?

– Lokomotywa będzie przeznaczona do testów, najpierw u nas w firmie, później na torze próbnym w Żmigrodzie i oczywiście też u naszego docelowego partnera PKN Orlen na torach w Płocku. To jest tak naprawdę jeden z dwóch wyprodukowanych w świecie prototypów lokomotywy wodorowej. Jest również prototyp chiński, który od kilku miesięcy jest objeżdżany. Nasza lokomotywa jest absolutnym liderem w Europie

– mówi Prezes firmy Pesa

– Ona może obsługiwać pojazdy w portach, w fabryce czy na innych bocznicach. Lokomotywa szlakowa powstanie w drugiej kolejności, dlatego, że wodór ze swoją bardzo niską masą cząsteczkową potrzebuje dużych zbiorników, więc tu dużą rolę odgrywać będzie częstość tankowania

– dodaje Prezes

4-osiowa lokomotywa wodorowa z Pesy posiada również tradycyjne silniki o mocy 4x180Kw. Zastosowano w niej zbiorniki wodoru 175kg oraz baterie tradycyjne typu LTO 176,7 kWh i ogniwa o mocy 2X85kW.

Firma Alsom, działająca w Polsce, również pracuje nad pociągiem wodorowym. Ma on osiągnąć 140 km/h, przewozić około 300 pasażerów i pokonywać na jednym ładowaniu dystans tysiąca kilometrów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj co dziennie: Media Narodowe – bez poprawności politycznej

facebook.com, komputerświat.pl

Zdjęcie ilustracyjne.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pexels

Mądrość etapu bywa zmienna. O ile feminizm narodził się jako ruch wyzwolenia kobiet, tak obecnie jego postulaty nie ograniczają się tylko do ludzi płci żeńskiej. Feministką może być każda kobieta, również ta społeczno-kulturowa. Literka „T” stała się elementem obowiązkowym. Na ten moment jedyną słuszną linię wyznacza feminizm transgenderowy, który nie wyklucza transseksualistów w przeciwieństwie do „terfizmu” – rzekomo skrajnego odchylenia w lewicowej rodzinie, które sprowadza się do nieuznawania mężczyzn za kobiety i odwrotnie. Do odstrzału – jak stwierdziliby ekstremiści.

Zobacz także: Jest reakcja PiS na zamieszanie wokół Polskiego Ładu. Minister zdymisjonowany

„Wasze dzieci będą takie jak my” – hasło niemieckich aktywistów

Ryan T. Anderson, autor głośnej książki „Kiedy Harry stał się Sally. Przemyślenia w czasach transpłciowości” (Wydawnictwo WEI), w listopadzie 2021 roku udzielił wywiadu na łamach Tygodnika „Do Rzeczy”. W rozmowie z Piotrem Włoczykiem zwrócił uwagę na narastające zjawisko indoktrynacji dzieci i młodzieży w duchu agendy LGBT, właśnie z naciskiem na literkę „T”. Chociaż wypowiedział się w kontekście USA, trudno udawać, że tego typu ekscesy nie docierają do Europy, w tym również do Polski. Niestety na naszym podwórku coraz częściej musimy mierzyć się z destrukcyjnymi efektami działalności lewicowych transaktywistów. Może rzeczywiście powinniśmy zawczasu ukrócić ich zakusy, zanim to szaleństwo rozpęta się na dobre? Jak to mówią, lepiej zapobiegać niż leczyć:

„Rodzice muszą dokładnie zaznajomić się z tym, co aktywiści promują w szkołach, co można usłyszeć o tym w mediach lub w Internecie. Wirtualny świat nastolatków, szczególnie media społecznościowe, pełen jest treści i obrazków promujących tożsamość »trans« i »różnorodność płciową« jako coś normalnego i zdrowego. Musimy zdawać sobie sprawę, że dzieci są tym bombardowane z wielu kierunków. To nie może mieć wpływu na to, jak postrzegają swoje ciała. Poza tym rodzice muszę zrozumieć, że przekaz LGBT zalewa szkoły. Nie tylko, jeśli chodzi o program nauczania, lecz także szeroko rozumianą kulturę szkolną. A niestety nie da się wypisać dziecka z kultury szkolnej na takiej samej zasadzie, jak można je wypisać np. z kontrowersyjnych zajęć dodatkowych. Co więcej, potrzeba nam prawa, które będzie zakazywało dorosłym ingerowania w naturalny rozwój dzieci” – przekonuje publicysta.

O specjalistyczny komentarz w tej sprawie poprosiłem dr. Filipa Furmana, doktora nauk o zdrowiu, socjologa, eksperta ds. socjologii zdrowia, bioetyki i komunikacji w zdrowiu, który reprezentuje Instytut Logos Europa. W styczniu tego roku na antenie TVP obejrzałem odcinek programu telewizyjnego „SĄDY przesądy”, który został poświęcony zagrożeniom płynącym z działalności transaktywistów. Jednym z gości Jakuba Moroza – oprócz psycholog Agnieszki Marianowicz-Szczygieł i dr. psychologii Andrzeja Margasińskiego – był właśnie dr. Furman, który zgodził się przesłać mi swoją opinię na temat pracy „Kiedy Harry stał się Sally”, notabene omawianej w czasie audycji:

„Książka jest istotna, ponieważ podejmuje politycznie trudny temat i robi to z jednej strony bez strachu przed nowoczesnymi przesądami poprawności politycznej, z drugiej strony robi to z szacunkiem i troską wobec osób borykających się z problemami tożsamości płciowej. Samo zjawisko transseksualizmu ma charakter dwojaki: z jednej strony to medyczna kategoria dysforii płciowej, z drugiej strony rosnące zjawisko o charakterze, w mojej ocenie, subkulturowym. Co do tego pierwszego spór toczy się głównie o to, czy właściwą formą pomocy przy tego typu przypadłościach byłaby pomoc w afirmacji płci biologicznej danej osoby czy zastosowanie procedur hormonalnych i chirurgicznych, tak by upodobnić tę osobę do płci przez nią pożądanej. Ten drugi sposób jawi się o tyle dyskusyjnym, że często nie kończy się sukcesem z punktu widzenia terapeutycznego, a jest nieodwracalny i skutkuje bezpłodnością. Mamy ponadto zjawisko identyfikowania się jako osoby »transseksualne«, »transpłciowe« czy »niebinarne«, które nie pokrywa się z medyczną kategorią dysforii płciowej. Tu można zastanowić się, jakie są przyczyny tego zjawiska, które postrzegam jako fenomen stricte kulturowy. W jednym i drugim przypadku otoczenie społeczne takich osób powinno starać się podchodzić ze zrozumieniem do problemu i szukać dróg profesjonalnej pomocy, które takie osoby byłyby w stanie zaakceptować. Stygmatyzacja nie pomoże w przypadku problemu leżącego w sferze zdrowia psychicznego, a dla zjawiska o charakterze kulturowym może stać się paliwem” – twierdzi naukowiec.

Odsyłam również do obejrzenia wywiadu, który przeprowadziłem z Michałem Banasiem z Wydawnictwa WEI na antenie Mediów Narodowych. W programie poruszyliśmy temat zbanowania książki „Kiedy Harry stał się Sally” na Amazonie oraz omówiliśmy szerzej problematykę transpłciowości. Polecam serdecznie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tadeusz Kościński

Tadeusz Kościński / Fot. YouTube

Konsekwencje dyscyplinarne

Tadeusz Kościński pożegnał się z teką ministra finansów, przyjął odpowiedzialność za zamieszanie związane z programem “Polski Ład”. Premier Mateusz Morawiecki przejmie tymczasowo obowiązki odchodzącego ministra, do czasu powołania na jego miejsce innej osoby.

Ścisłe kierownictwo PiS podjęło decyzję o przyjęciu rezygnacji ministra Tadeusza Kościńskiego.

Szef resortu finansów sam zrezygnował ze stanowiska.  Pan minister przyjmuje na siebie odpowiedzialność polityczną za pewne niedociągnięcia, jakie miały miejsce przy wdrażaniu nowych zasad podatkowych

– poinformowała rzeczniczka PiS Anita Czerwińska.

Rzeczniczka PiS pytana o ewentualne dymisje wśród wiceministrów, wskazała, że będzie kolejny krok, po obsadzeniu stanowiska przez nowego ministra finansów. 

Premier Mateusz Morawiecki otrzymał rezygnację Tadeusza Kościńskiego z funkcji ministra finansów. Po przyjęciu dymisji przez Prezydenta Andrzeja Dudę premier będzie tymczasowo pełnił obowiązki ministra finansów do momentu powołania nowej osoby

– napisał na Twitterze rzecznik rządu Piotr Müller.

Zapowiadane zmiany już widać po spotkaniu na ul. Nowogrodzkiej ścisłej grupy kierowniczej. Teraz plany rządzącej partii skupią więcej uwagi na poprawieniu, a raczej naprawieniu Polskiego Ładu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl