Zbigniew Ziobro krytycznie odniósł się do działań premiera Morawieckiego w sprawie dotyczącej wyroku TSUE.
Jest on dowodem na bardzo poważny, polityczny, historyczny błąd premiera Morawieckiego. Dodał, wyrok w sprawie mechanizmu warunkowości jest też potwierdzeniem obaw formułowanych przez Solidarną Polskę
– odniósł się do wyroku TSUE minister Ziobro.
Premier Morawiecki odpowiedział na zarzut ze strony prokuratora generalnego, choć był zdziwiony na tak sformułowane słowa ze strony Ziobry. Jak ocenił, ten wyrok, podobnie jak wiele innych dotyczy obszaru, który minister sprawiedliwości próbuje reformować.
Po drugie warto stwierdzić, że fundamentalnym błędem na pewno byłoby to, gdyby taki wyrok – jeden zresztą z wielu, które dotyczyły szeroko rozumianej materii wymiaru sprawiedliwości — doprowadził do tego, żeby narosły jakieś niesnaski, nieporozumienie w ramach Zjednoczonej Prawicy. Jedność Zjednoczonej Prawicy jest wielką wartością. Byłoby rzeczywiście błędem, gdyby ta jedność została naruszona. Warto dbać o jedność Zjednoczonej Prawicy i nie dać się ponosić emocjom oraz budować naszą siłę na przyszłość poprzez realne działania
– podkreślił premier Morawiecki.
Szef rządu pytany, czy Solidarna Polska powinna pozostać w rządzie, odpowiedział: “Oczywiście, że powinni zostać w rządzie”.
Najlepszym przykładem na to, że głównym graczom w UE chodzi o władzę, a nie o praworządność, jest spór o wyłanianie sędziów do SN. W Niemczech sędziów do sądów federalnych wybierają politycy i to nie przeszkadza, a Polakom zabrania się nawet pośrednio wpływać na wybór sędziów. pic.twitter.com/7ySyQ04g0X
Wyrok #TSUE to też potwierdzenie obaw @SolidarnaPL, która stanowczo sprzeciwiała się zgodzie na wprowadzenie tzw. mechanizmu warunkowości do porządku prawnego UE. pic.twitter.com/yIgnMk0Mdw
To moment historyczny, pokazujący zmiany w Unii Europejskiej. Z obszaru wolności UE zmienia się w obszar, w którym będzie można stosować bezprawną przemoc, by tę wolność państwom członkowskim odbierać, a ich suwerenność ograniczać. #TSUEpic.twitter.com/hvg9jj485u
WARSZAWA WYPOWIEDŹ DLA MEDIÓW PREMIERA MORAWIECKIEGO / Fot. PAP/Radek Pietruszka. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Po skandalicznej decyzji Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wypowiedział się premier Mateusz Morawiecki.
Unijna instytucja odrzuciła skargi Polski i Węgier ws. mechanizmu warunkowości.
Mechanizm ten pozwala na zabieranie środków unijnych przez uznaniową decyzję Komisji Europejskiej.
Premier skrytykował wyrok TSUE, podkreślając, że granice kompetencji instytucji unijnych są określone w traktatach.
Zauważył, że centralizacja Unii Europejskiej jest niebezpiecznym procesem.
Europejscy sędziowie oddalili skargę Polski i Węgier na tzw. mechanizm warunkowości, który pozwala wstrzymywać wypłaty unijnych funduszy ze względu na nieprzestrzeganie wspólnych reguł.
Niedługo trzeba było czekać na reakcje polskiego obozu rządzącego oraz polityków krytycznych wobec Unii Europejskiej. Niektórzy politycy opozycji zauważyli, że Polsce grozi utrata części funduszy unijnych. Rzecznik rządu Piotr Müller tonował nastroje, stwierdzając, że nie ma podstaw prawnych i faktycznych, aby zablokować Polsce przekazywanie środków unijnych. Z kolei minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, stwierdził, że wyrok TSUE to dowód na błąd premiera Morawieckiego.
Premier Mateusz Morawiecki najpierw powiedział, że zapozna się ze sprawą i jak przeczyta uzasadnienie wyroku, to będzie mógł się do niego odnieść. Po południu, podczas konferencji w gminie Latowicz w województwie mazowieckim, skomentował jednak decyzję europejskich sędziów.
Trudno powiedzieć, żeby wyrok TSUE nas jakoś szczególnie zdziwił, ponieważ w przeciwnym razie UE i instytucje: KE i TSUE zaprzeczałyby swojej własnej linii orzeczniczej, z którą my się głęboko nie zgadzamy
– stwierdził Mateusz Morawiecki.
Przecież tak nie powinno być. Granice kompetencji są ściśle określone w traktatach
– powiedział premier, odnosząc się do kwestii kompetencji instytucji unijnych.
Proces poszerzania kompetencji jest bardzo niepokojący, jest bardzo groźny. To jeden z bardzo wielu wyroków, który dopisuje rozdział do tej księgi poszerzania kompetencji
– dodał.
Jednocześnie podkreślił, że polscy politycy oraz europosłowie ostrzegają przed dalszym niebezpiecznym procesem centralizacji struktur Unii Europejkiej.
Morawiecki zwracał uwagę, że zgodnie z wyrokiem TSUE przepisy rozporządzenia dotyczącego mechanizmu warunkowości mogą być użyte tylko w przypadku naruszenia jakości wykonywania budżetu. Wskazywał też, że Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych, który weryfikuje jakość wydawanych środków, stwierdził, że Polska ma prawie 4 razy mniej nieprawidłowości w wydawaniu środków unijnych niż średnia unijna.
Dobrze, że TSUE przyznał rację naszym interpretacjom
Piotr Motyka: Jak Pani czuje się w związku z ponownym objęciem funkcji parlamentarzystki?
Elżbieta Zielińska: Czuje się dobrze, bo po skończonym urlopie macierzyńskim miałam zamiar się teraz aktywizować zawodowo. A poza tym miałam czas oswoić się z myślą o powrocie do Sejmu, bo od pojawienia się kandydatury posła Wiesława Janczyka do RPP, a jego wyborem przez Sejm minęło kilka tygodni, więc wiedziałam, że może się okazać, że wrócę na Wiejską.
Piotr Motyka: Do jakiego klubu Pani dołączy?
Elżbieta Zielińska: Zostałam wybrana z listy Zjednoczonej Prawicy, więc zamierzam wstąpić właśnie do tego klubu.
Piotr Motyka: Czym zamierza się Pani zająć w tej kadencji?
Elżbieta Zielińska: W tej kadencji chciałabym kontynuować kwestie związane z rodziną, kulturą i Polakami na wschodzie, ale ponieważ jest już przeszło połowa kadencji, więc dopiero okaże się, w których komisjach będę pracować i jakie tematy podejmować.
Piotr Motyka: Jakie są szczególne potrzeby działań w okręgu nowosądeckim, z którego została Pani wybrana?
Elżbieta Zielińska: W moim okręgu zawsze aktualne są kwestie komunikacyjne. O ile budowa trasy tzw. Sądeczanki się przybliża, tak samo jak trakcja kolejowa Podłęże – Piekiełko, to jednak wykluczenie komunikacyjne w dalszym ciągu jest hamulcem dla rozwoju Gorlic i Sądecczyzny. Na pewno tematami, które dotykają nie tylko mój region, ale i całą Polską jest wychodzenie z pandemii i kryzysu gospodarczego w jakim się teraz znajdujemy, spodziewam się, że w tej sprawie będę miała na pewno wiele zapytań od wyborców.
Piotr Motyka: Życzę powodzenie i serdecznie dziękuję za ciekawy wywiad, Bóg zapłać!
Spoglądając na główny zarzut stawiany Polsce, czyli rzekome nadmierne upolitycznienie powoływania sędziów, to analogiczny system mają Hiszpanie, a w Niemczech wprost politycy powołują sędziów. I co? – napisał Kaleta na Twitterze.
Unia Europejska dziś ze wspólnoty państw zamieniła się w centralistyczną organizację międzynarodową o charakterach parapaństwa – ocenił wiceminister sprawiedliwości.
Traktaty jasno wskazywały, ponieważ dzisiaj ten przepis staje się martwy, że jeśli w ocenie innych państw członkowskich dochodzi do naruszenia zasady praworządności w innym państwie, obowiązuje zasada jednomyślności – powiedział.
“Unia Europejska dziś ze wspólnoty państw zamieniła się w centralistyczną organizację międzynarodową”
Sebastian Kaleta odniósł się na Twitterze oraz w mediach do wyroku TSUE, dotyczącego uzależnienia wypłaty funduszy od kwestii związanych z praworządnością. Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu uznał je za zgodne z unijnym prawem. Oddalono tym samym skargi Węgier i Polski na mechanizm warunkowości.
Unia Europejska dziś ze wspólnoty państw zamieniła się w centralistyczną organizację międzynarodową o charakterach parapaństwa, które może szantażem finansowym w każdej dowolnej dziedzinie wybranej przez siebie wpływać na demokratyczne wybory obywateli poszczególnych państw członkowskich — skomentował Kaleta.
Spoglądając na główny zarzut stawiany Polsce, czyli rzekome nadmierne upolitycznienie powoływania sędziów, to analogiczny system mają Hiszpanie, a w Niemczech wprost politycy powołują sędziów. I co? KE nie odbiera funduszy, nie grozi mrożeniem środków z rozporządzenia
– napisał na Twitterze Sebastian Kaleta.
Minister Szymański mija się z prawdą, a zapewnienia TSUE o ochronie budżetu były podstawą skargi Polski, która wskazywała, że to fasadowe uzasadnienie, bo samo rozporządzenie jest inaczej skonstruowane. Czyli jako sukces prezentuje odrzucenie skargi Polski… pic.twitter.com/GGRYcJfeS5
Rozporządzenie niezwykle szeroko definiuje pojęcie państwa prawa (czyli praworządność z art. 2 TUE), de facto wszystkie wartości stają się praworządnością.
Traktaty przewidują sytuacje, w których może dochodzić do naruszenia wartości unijnych opisanych w art. 2, takich jak np. praworządność. I traktaty jasno wskazywały, ponieważ dzisiaj ten przepis staje się martwy, że jeśli w ocenie innych państw członkowskich dochodzi do naruszenia zasady praworządności w innym państwie, obowiązuje zasada jednomyślności
Donald Tusk od dawna nie pała do Schetyny wielką sympatią. Dało się to zauważyć w ich relacjach sejmowych. Więcej szczegółów ujawnił jeden z polityków Platformy z dolnego śląska.
Politycy Platformy Obywatelskiej oceniają, że Grzegorz Schetyna liczył na pojednanie z szefem partii, ale „Donald jest pamiętliwy”. Rozżalony, brakiem pojednania Schetyna chciał coś budować na boku. Tusk postanowił zakończyć ostatecznie kwestię Schetyny
– twierdzi w rozmowie z „Wprost” dolnośląski polityk Platformy.
Złe relacje między oboma politykami trwały dość długo, Schetyna liczył jednak na to, że po powrocie Tuska do Polski to się zmieni.
Grzegorz wykazał się dużą naiwnością, sądząc, że Tusk po powrocie będzie chciał, się z nim dzielić władzą. Donald jest pamiętliwy
– przekonuje w rozmowie z tygodnikiem jeden z działaczy.
Informatorzy „Wprost” twierdzą, że Donald Tusk nie chce już widzieć Schetyny na listach do Sejmu i Senatu, więc rozważa odesłanie go do Brukseli poprzez wystawienie w wyborach do PE. Podczas niedawnej rozmowy z liderem dolnośląskiej PO szef partii miał się skupiać głównie na krytykowaniu Schetyny
– podaje tvp.info.
Tusk dowiedział się również o spotkaniu Schetyny z Szymonem Hołownią (szefem Polski 2050) i jednoznacznie stwierdził, że “Schetyna wciąż ma duże aspiracje polityczne, a na to w Platformie nie ma miejsca.“
Katarina Barley z zadowoleniem przyjęła decyzję TSUE, dotyczącą wstrzymania środków dla państw, którym zablokowano wypłaty pieniędzy z powodu mechanizmu praworządności.
Oczekujemy, że po wyroku Komisja Europejska wreszcie uruchomi ten mechanizm i wstrzyma fundusze do czasu, aż sędziowie w Polsce znów będą mogli niezawiśle orzekać, a na Węgrzech pieniądze nie będą znikać w skorumpowanym systemie Orbana
– powiedziała cytowana przez “Deutsche Welle” niemiecka wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego w wywiadzie dla dziennika “Rheinische Post”.
Mam wrażenie, że konsekwencje finansowe przynajmniej w Polsce zaczynają działać
– powiedziała niemiecka wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego Katarina Barley.
We wpisach na Twitterze odnosi się do Orbana, stawiając twarde stanowisko co do wyroku TSUE
Nie może dłużej uchylać się od stosowania mechanizmu praworządności. Wyrok TSUE z Luksemburga mówi w sposób niebudzący wątpliwości: W przypadku naruszeń fundamentalnych wartości UE środki mogą zostać zablokowane. Komisja powinna teraz zrobić to jak najszybciej
– napisała na Twitterze Barley.
Die @EU_Commission kann sich vor einer Anwendung des Rechtsstaatsmechanismus nicht mehr drücken. Das #EuGH Urteil aus Luxemburg sagt klipp und klar: Bei Verstößen gegen Grundwerte der EU können Gelder blockiert werden. Die Kommission sollte dies nun schleunigst tun. [1/2]@dpa
W nocy wichury mają dotrzeć do Polski. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało już SMS-y z ostrzeżeniem dla mieszkańców całego kraju.
Uwaga! Dziś i jutro (16/17.02) silny wiatr. Możliwe przerwy w dostawie prądu i trudne warunki na drogach. Zostań w domu, jeśli możesz
– czytamy w wiadomości SMS wysłanej przez RCB.
Prognozowany jest silny wiatr o średniej prędkości od 40 km/h do 50 km/h, którego porywy mogą osiągać nawet 120 km/h.
Na zachodzie kraju już obowiązuje ostrzeżenie trzeciego stopnia, a porywy wiatru mogą dochodzić nawet do 120 kilometrów na godzinę. Prognozowane są również burze.
Najwcześniej zacznie wiać na Dolnym Śląsku, bo już około 17:00. Najsilniejszego wiatru można się tam spodziewać w nocy i jutro w dzień.
W centralnej i południowej części Polski mamy ostrzeżenia drugiego stopnia. Tam prędkość wiatru także będzie dochodzić do 100 lub przekroczy w porywach 100 km/h. Słabiej, ale też mocno powieje na wchodzie.
Do końca weekendu w całych Niemczech będą powtarzać się silne wichury, w niektórych miejscach spodziewane są nawet orkany
– ostrzegają niemieccy synoptycy.
Podmuchy wiatru o sile od 110 do 130 km/h, miejscami nawet do 150 km/h, są możliwe w ciągu najbliższych kilku dni na 80 proc. powierzchni kraju. Orkan naciągnie od zachodu na północ, by przejeść w stronę wschodniej granicy Niemiec.
Unser Lokalmodell ICON-D2 deckt nun den Donnerstag bis zum Mittag ab. Die Windentwicklung mit den Maxböen (Mittwoch aus Südwest, Donnerstag aus West) möchten wir Ihnen nicht vorenthalten. Windstärke = Skala rechts in der Animation, Linien = Luftdruck #Sturm#Orkan /V pic.twitter.com/Hp5dvyErHf
Władze Nadrenii Północnej-Westfalii zaapelowały do rodziców, by posyłali jutro swoich dzieci do szkół i przedszkoli. Jeśli nie mogą im zapewnić opieki w domu, powinni osobiście odprowadzić je do placówek. Z kolei w Berlinie zamknięte zostaną parki oraz zoo.
Wydział komunikacji społecznej Biura poinformował, że zatrzymań dokonali we wtorek na Mazowszu funkcjonariusze warszawskiej delegatury CBA.
Zatrzymani przez CBA w śledztwie prowadzonym pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Warszawie dotyczącym działalności warszawskiej agencji eventowej, to osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. Mieli wykorzystać nierzetelne faktury VAT o wartości ponad 7,5 mln zł do zapłacenia niższych podatków
– poinformował rzecznik prasowy prokuratury Marcin Saduś.
Celebryci powiązani ze światkiem przestępczym?
Agencja eventowa obok bieżącej działalności dystrybuowała poświadczające nieprawdę faktury bezpośrednio między innymi zatrzymanym lub – jak to miało miejsce w wątku celebryckim śledztwa – przy współpracy z zaprzyjaźnioną księgową
– przekazał rzecznik.
Zatrzymani przez CBA to przedsiębiorcy z branży transportowej, którzy nabywali nierzetelne faktury
– dodał.
Po zakończeniu przeszukań w ich miejscach zamieszkania, firmach i biurach księgowych, zatrzymani przez CBA zostali przewiezieni do prokuratury.
Rzecznik powiedział, że w drugim wydziale ds. przestępczości finansowo–skarbowej Prokuratury Regionalnej w Warszawie postawiono im zarzuty popełnienia przestępstw i przestępstw skarbowych. Za takie czyny grozi do ośmiu lat więzienia.
Większość z podejrzanych przyznała się do popełnienia zarzucanych im czynów, a w swych wyjaśnieniach opisała swój udział procederze w sposób pokrywający się z dotychczasowymi ustaleniami śledczych
– zaznaczył Saduś.
Dodał, że prokuratura zdecydowała o zakazie opuszczania kraju oraz wyznaczyła im dozór policji.
W całym postępowaniu ujawniono dotychczas faktury na około 50 mln zł a zarzuty usłyszało wcześniej 12 osób w tym publicznie znane, w tym przedstawiciele świata show biznesu
– podał.
Głównym podejrzanym jest 48-latek zarządzający agencją eventową, podejrzany o popełnienie tzw. zbrodni vatowskiej poprzez wystawianie faktur poświadczających wykonanie fikcyjnych usług.
Przypomniał, że śledztwo zostało zainicjowane m.in. zawiadomieniami złożonymi przez szefa Krajowej Administracji Skarbowej oraz naczelnika Urzędu Skarbowego w Legionowie. Śledczy zaznaczyli, że sprawa nadal rozwija się i planowane są kolejne czynności.
„Władze Warszawy, zwodząc opinię publiczną za pomocą słów-wytrychów takich jak tolerancja i równość, wykraczają poza swoje kompetencje i finansują z publicznych środków nachalną, ideologiczną kampanię. Może ona de facto zachęcać do naruszania podstawowych praw i wolności obywatelskich oraz pracowniczych. Jej konsekwencją mogą być praktyki podobne do znanych z głośnej sprawy pracownika IKEI zwolnionego z pracy za sprzeciw wobec zmuszania personelu przedsiębiorstwa do realizowania ideologicznych postulatów” – zauważa adw. Rafał Dorosiński, członek Zarządu Instytutu Ordo Iuris.
Zarządzenie ogłaszające otwarty konkurs na realizację zadania pod nazwą „Prowadzenie sieci współpracy Równe Miejsce dla miejsc usługowych wolnych od dyskryminacji” zostało podpisane przez prezydenta Warszawy 7 grudnia 2021 r. Tego samego dnia weszło w życie, a jego wykonanie powierzono Dyrektorowi Centrum Komunikacji Społecznej Urzędu m. st. Warszawy.
Deklarowanym celem zadania jest „upowszechnianie i ochrona wolności i praw człowieka oraz swobód obywatelskich”, a także „wspomaganie rozwoju demokracji”. Jak podkreślono w ogłoszeniu u konkursie, program jest adresowany do „osób prowadzących warszawskie podmioty świadczące usługi oraz usługobiorców_usługobiorczyń”. Wśród tych osób ma on skutkować „zwiększeniem świadomości oraz podniesieniem poziomu wiedzy na temat zjawiska dyskryminacji i jej przeciwdziałania”. W szczególny sposób kładzie się nacisk na walkę z dyskryminacją ze względu na m.in. „tożsamość i ekspresję płciową” oraz „orientację seksualną”.
Co istotne, pojęcia „tożsamości i ekspresji płciowej” są nieznane polskiemu porządkowi prawnemu. Nie posługuje się nimi Konstytucja RP, jak również poświęcona zagadnieniom dyskryminacji i równego traktowania ustawa z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania, a także Kodeks pracy. Zarządzenie nie określa też, w czym miałby się przejawiać problem „nierównego traktowania lub dyskryminacji w dostępie do dóbr i usług na terenie Warszawy”.
Usługodawcy, którzy dołączyliby do programu „Równe Miejsce” mają być zobowiązani do przyjęcia tzw. Kodeksu równego traktowania w usługach. Przewiduje on m.in. obowiązek pociągania do odpowiedzialności pracowników m. in. za „zachowania lub postawy, które są dyskryminujące lub w jakikolwiek inny sposób przyczyniają się do nierównego traktowania klientek i klientów”. Zwracać uwagę może posługiwanie się niedookreślonymi, ogólnymi, podlegającymi dowolnej ocenie sformułowaniami, jak „zachowania lub postawy dyskryminujące”, „przyczynianie się w jakikolwiek inny sposób do nierównego traktowania klientek i klientów”, „wszelkie przejawy dyskryminacji, stereotypizacji, uprzedzeń” czy w końcu „mowa nienawiści”.
Pracownicy zatrudnieni w podmiotach, które przystąpią do Sieci Współpracy Równe Miejsce, mają być za popełnienie wspomnianych „przewinień” pociągani do odpowiedzialności „zdecydowanie i konsekwentnie”, a ponadto będą oni podlegali „monitorowaniu” przez specjalnie wyznaczoną do tego osobę, czy nie dopuszczają się niepożądanych postaw lub zachowań. Możliwe, że za „wszelki przejaw stereotypizacji lub uprzedzeń”, przy uwzględnieniu m. in. orientacji seksualnej oraz tożsamości i ekspresji płciowej, będzie uznane wypowiedzenie przez pracownika opinii (w prywatnej rozmowie lub publicznie, choćby na portalu społecznościowym), że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, wyrażenie sprzeciwu wobec adopcji dzieci przez pary homoseksualne, lub stwierdzenie, iż rozróżnić można jedynie dwie płci, w oparciu o anatomię człowieka. Może to skutkować zakazaną przez art. 47 Konstytucji RP ingerencją w sferę życia prywatnego obywateli. Ograniczona zostanie również wolność wypowiedzi i wolność sumienia gwarantowana przez art. 53 ust. 1 oraz art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, jak również przez art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Bezprawne karanie pracowników w oparciu o wspomniane przesłanki może być przesłanką do dochodzenia roszczeń z tytułu naruszenia zasady niedyskryminacji i równego traktowania w zatrudnieniu. W pewnych przypadkach może nawet wyczerpywać znamiona mobbingu.
Z analizy treści zadania publicznego wynika, że jego realizacja ma na celu de facto promocję ideologii gender, której jednym z głównych złożeń jest odejście od określania płci człowieka w oparciu o aspekty biologiczne, a przy tym zanegowanie naturalnego modelu rodziny oraz małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. Nie chodzi zatem o przeciwdziałanie dyskryminacji, ile o kolejny element, prowadzonej przez władze Warszawy, nachalnej kampanii promującej określoną ideologię, co z pewnością nie mieści się w sferze zadań publicznych wymienionych w art. 4 ust. 1 u.d.p.p.w. Za niedopuszczalne uznać należy zatem dotowanie tego rodzaju przedsięwzięć przez jednostkę samorządu terytorialnego, w oparciu o przepisy ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie.
Co więcej, sposób procedowania konkursu może prowadzić do wniosku, że zadanie zostało utworzone z intencją powierzenia jego wykonania konkretnej organizacji. Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego było jedynym oferentem, którego cele działalności i sposoby ich realizacji odznaczają się wyraźną zbieżnością z celami i sposobami realizacji zadania publicznego. Przy wydaniu zarządzenia doszło także do wielu uchybień natury formalnej, które uzasadniają wydanie przez wojewodę rozstrzygnięcia nadzorczego, stwierdzającego nieważność zarządzenia.
Na Malcie dzięki wpływom Arcybiskupa Charlesa Scicluny, Kościół przeszedł przeobrażenie w bardzo otwartą instytucję dla podmiotów promujących szerokorozumiane LGBT. Z tej otwartości korzystają lewicowe organizacje katolickie takie jak New Ways Ministry. Na ich stronie została zamieszczona informacja o spotkaniu metropolity z przedstawicielami lokalnego lobby LGBT, który skarcił jednego z podległych mu księży za tzw. homofobiczną wypowiedź.
W spotkaniu wzięły udział takie organizacje jak Allied Rainbow Community, Drachma LGBTI, Drachma Parents Group, LGBT+ Gonzo oraz Malta LGBTIQ Rights Movement.
Rozmowa z abp. Charlesem Scicluną, otwarcie popierającym ideologię homoseksualno-genderową, miała przebiec pozytywnie i swobodnie. Aktywiści LGBT mieli okazję podzielić się opowieściami na temat swojej działalności, a jedną z rzeczy, o których mówili, była duma, jak relacjonuje Drachma LGBTI na swojej stronie internetowej.
Tematem rozmów byli także katolicy LGBT, a przy tej okazji abp Scicluna stwierdził, że Kościół powinien odejść od języka ideologii i okazywać szacunek poprzez powstrzymanie się od potępiania grzesznego stylu życia.
Biskupi wykazali wielką wrażliwość na potrzeby katolików LGBTIQ+ i zobowiązali się do dalszego wspierania przyjaznej przestrzeni dla wszystkich. To dwugodzinne spotkanie, które odbyło się w Kurii Arcybiskupiej we Florianie, cechowało się głębokim poczuciem synodalności, które było wyraźnie odczuwane i wyrażane przez wszystkich obecnych. Jeden aktywista był tak poruszony, że spotkanie zostało opisane jako naprawdę pocieszające i uzdrawiające doświadczenie
– relacjonuje kulisy spotkania z biskupami Drachma.