W treści petycji możemy przeczytać między innymi: “W związku z brutalną agresją Federacji Rosyjskiej na Ukrainę jesteśmy świadkami bezprecedensowej akcji dezinformacyjnej mającej na celu wywrócenie rzeczywistości do góry nogami. Jedną z ofiar tej dezinformacji ma paść trwająca ponad tysiąc lat przyjaźń polsko – węgierska”.
Przytaczane są także rzeczywiste dane o wkładzie Węgier w pomoc Ukrainie:
– Węgrzy od początku konfliktu przyjęły już ponad 200 tysięcy uchodźców z Ukrainy, co stanowi proporcjonalnie 2% całkowitej populacji Węgrów zamieszkujących państwo węgierskie;
– Węgrzy, rząd węgierski oraz liczne organizacje społeczne są zaangażowane w pomoc uchodźcom równie ofiarnie, jak czynią to Polacy;
– prezydent Węgier János Áder, premier Viktor Orbán i Zgromadzenie Narodowe Węgier oficjalnie, publicznie i zdecydowanie potępili rosyjską inwazję na Ukrainę;
– Węgry nie blokowały sankcji polegającej na ograniczeniu Rosji dostępu do systemu płatności SWIFT;
– Węgry solidarnie, wraz z UE i NATO, biorą udział w działaniach i nakładaniu sankcji mających powstrzymać agresję Rosji na Ukrainę;
– Węgry wspierają członkostwo Ukrainy w Unii Europejskiej;
– w pierwszych dniach zaraz po inwazji Węgrzy przekazali Ukraińcom: 300 ton żywności, 30 tysięcy litrów wody, artykuły higieniczne i pielęgnacyjne dla dzieci, 100 tysięcy litrów paliwa, 10 tysięcy worków z krwią, która może pomóc 30 tysiącom rannych.
Nie brak też odniesień do historycznego wsparcia Węgier dla Polski, odwzajemnianego przez Polaków: “W tym kontekście należy wspomnieć o wzajemnej polsko – węgierskiej pomocy, udzielanej w minionym wieku, która pozwoliła naszym narodom przetrwać. To dzięki amunicji z Węgier, produkowanej w fabryce Manfréd’a Weiss’a na wyspie Csepel, było możliwe odparcie przez Polaków wojsk rosyjskich, w czasie bitwy warszawskiej z RP 1920 i tzw. „Cud nad Wisłą”, który przesądził o losach Europy. Po wybuchu II wojny światowej, w RP 1939, około 200 tysięcy polskich uchodźców znalazło schronienie na Węgrzech i dzięki temu ocaliło życie. W RP 1956, gdy Węgrzy stanęli do bohaterskiego powstania węgierskiego przeciwko Rosjanom, to Polacy masowo oddawali krew, by ratować życie Węgrów”.
Zachęcamy do podpisu petycji, szczęść Boże Polakom, Węgrom i Ukrainie! Link TUTAJ !
Trzęsienie ziemi w Japonii / Fot. PAP.EPA/Jiji Press. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
U wybrzeży Japonii doszło w środę do trzęsienia ziemi na głębokości 60 km pod ziemią o magnitudzie 7,3.
Uderzyło ono w pobliżu prefektury Miyagi i Yamagata, gdzie znajduje się elektrownia atomowa.
Do tej pory trwa naprawianie sieci przesyłowej, przez co nawet 2 mln gospodarstw domowych zostało odciętych od prądu elektrycznego.
W mieście Itate doszło do pożarów oraz uszkodzenia budynków, lecz nie ma informacji o potencjalnych ofiarach.
Służby meteorologiczne wydały nawet ostrzeżenie przed falą tsunami, jednakże zostało ono odwołane.
W środę północno-wschodnie wybrzeże Japonii dotknęło trzęsienie ziemi. Amerykańskie służby geologiczne USGS podały, że wstrząs na głębokości 60 km pod ziemią miał magnitudę 7,3.
MORE: The earthquake occurred just off the coast from Fukushima. Preliminary reports put it at a 7.3 magnitude. https://t.co/DWYBICpIi6
Trzęsienie ziemi uderzyło w prefektury Miyagi i Yamagata, ale też w Fukushimę, gdzie znajduje się elektrownia atomowa. Obecnie sprawdzany jest stan reaktorów jądrowych.
Było ono nawet odczuwalne w stolicy Japonii. Część mieszkańców Tokio wciąż pozostaje bez dostępu do prądu elektrycznego. Natomiast firma Tokyo Electric Power Company poinformowała, że odciętych od prądu może być łącznie do 2 mln gospodarstw domowych, z czego 700 tys. w samej stolicy.
Z informacji przekazanych przez japońską telewizję publiczną NHK wynika, że w mieście Itate w wyniku trzęsienia ziemi doszło do pożarów i uszkodzeń budynków. Do tej pory nie ma informacji o ofiarach.
Japońskie władze ostrzegły mieszkańców prefektury Fukushima, Miyagi i Yamagata przed wstrząsami wtórnymi. Z kolei telewizja NHK podała, że spodziewane są fale o wysokości dwóch metrów. Wobec tego, zaapelowano do mieszkańców, aby nie zbliżali się do oceanu i ujść rzek. Powołano również specjalne centrum do spraw sytuacji nadzwyczajnych po wstrząsach.
Po zdarzeniu krajowa agencja meteorologiczna w Japonii wydała ostrzeżenie przed tsunami. Jednak, według doniesień agencji Associated Press, ostrzeżenie zostało później odwołane.
W 2011 roku w pobliżu Fukushimy także doszło do trzęsienia ziemi. Wtedy jego magnituda wynosiła 9. W wyniku żywiołu zginęło prawie 16 tys. osób. Tsunami, które przyszło po trzęsieniu, spowodowało uszkodzenie elektrowni atomowej. Jak podają media, skutki tej katastrofy naturalnej były najdroższe w historii.
Ukraina dostanie systemy przeciwlotnicze, tak zdecydowało NATO. Na wyposażenie armii ukraińskiej trafią systemy obrony powietrznej SA-8, SA-10, SA-12 i SA-14 z czasów sowieckich i rosyjskich.
W dniu, w którym w amerykańskim Kongresie zaplanowano wystąpienie prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, Stany Zjednoczone i ich sojusznicy z NATO już wysyłają Kijowowi kilka systemów rakiet ziemia-powietrze, aby pomóc Ukrainie obronić się przed Rosją
– uważa stacja CNN.
Systemy te mają niższy zakres wysokości niż S-300, o który poprosiła Ukraina. Jednak ich zasięg jest wyższy niż pocisków naramiennych Stinger dostarczonych wcześniej na Ukrainę, co daje im możliwość trafienia w pociski manewrujące. Systemy pochodzą z krajów sojuszniczych NATO i są “w drodze” na Ukrainę
– informuje CNN.
Od początku wojny na Ukrainie NATO wspiera działania Ukrainy dyplomatycznie i militarnie. Swój udział ma także Polska, która zaoferowała pomoc w postaci samolotów MiG-29, miały trafić na Ukrainę. USA odrzuciły tę propozycję, tłumacząc, że ryzyko takiej operacji jest spore, a zysk byłby niewielki.
Wicepremier, minister kultury Piotr Gliński (P), dyrektor Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej Jan Żaryn (2L) i dyrektor centrum Bartosz Józwiak (L) podczas otwarcia Centrum Edukacyjnego Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej przy ul. Andersa 20 w Warszawie. / Fot. PAP/Paweł Supernak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Dzisiaj Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, prof. Piotr Gliński otworzył Centrum Edukacyjne Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej w Warszawie.
Wicepremier wskazał na potrzebę istnienia takiej instytucji, która zajmie się edukacją na temat dziedzictwa myśli narodowej oraz myśli chrześcijańsko-demokratycznej.
Dyrektor IDMN prof. Jan Żaryn poinformował z kolei, że w centrum odbywać się będą wykłady i prezentacje oraz debaty na temat dziedzictwa narodowego, a nawet roli katolicyzmu w Polsce.
Instytut nawiąże współpracę z nauczycielami historii, j. polskiego, a nawet katechezy.
W środę wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński wraz z dyrektorem Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. R. Dmowskiego i I. J. Paderewskiego Janem Żarynem, uroczyście otworzyli Centrum Edukacyjne Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej przy ul. Andersa 20 w Warszawie.
Otwieramy dzisiaj Centrum Edukacyjne Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego. IDMN jest instytucją powstałą ponad dwa lata temu, powołaną dla pracy edukacyjnej, pracy formacyjnej, poznawczej, naukowej dotyczącej dziedzictwa myśli narodowej i myśli chrześcijańsko-demokratycznej, czyli tych dwóch nurtów polskiego dziedzictwa kulturowego, narodowego, które w dużej mierze były zaniedbane, jeżeli chodzi o instytucje, które mogłyby promować czy edukować na ten temat
– powiedział podczas otwarcia wicepremier Piotr Gliński.
Zwrócił uwagę na to, że w przeszłości oraz współcześnie bardzo mocno przeinacza się historię polskiego nacjonalizmu i myśli chrześcijańsko-demokratycznej. Z tego powodu zostało powołane do życia Centrum Edukacyjne IDMN, które wzbogacić instytucjonalny, cywilizowany dialog i debatę.
Piotr Gliński przypomniał, że w Polsce są instytucje, które odwołują się do myśli socjalistycznej, chociażby Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku; są instytucje, które odwołują się do nurtu ludowego, do dziedzictwa polskiej „Solidarności”; są także instytucje zajmujące się polskim dziedzictwem, w sensie dbania o zabytki, dbania o polskie muzea.
Wskazał, że jednym z zadań IDMN jest edukacja i debata dot. myśli narodowej, myśli chrześcijańsko-demokratycznej, także odczarowywanie najróżniejszych stereotypów, dyskusja, starcie poglądów, które zawsze w demokracji i w debacie pluralistycznej, w wolnym państwie, w wolnej wspólnocie są podstawowe.
Wojna na Ukrainie przypomina istocie jedności narodowej
Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego na przykładzie wojny na Ukrainie przypomniał jak ważna jest zdolność, państwa, narodu i wspólnot ludzkich do obrony, do podtrzymywania podstawowych wartości dla przetrwania tejże wspólnoty. Podkreślił, że tragedia na Ukrainie uświadomiła potrzebę dyskusji i debat o wartościach narodowych, wspólnotowych, które są podstawą do egzystencji danej społeczności.
To naród, rozumiany w sensie kulturowym, i rodzina, te podstawowe instytucje, są tym, na czym zasadza się trwanie naszej cywilizacji, odwołanie także do wątku religijnego, do chrześcijaństwa, które jest bardzo istotne, gdy myślimy o narodzie. Dlatego połączenie tych dwóch tradycji jest szalenie ważne i istotne, bo podstawowymi kwestiami, gdy mówimy o sprawach narodowych, są granice wartości narodowych – różnica pomiędzy patriotyzmem, a szowinizmem, pomiędzy narodem kulturowym, a narodem odwołującym się do podziałów etnicznych. To są rzeczy bardzo istotne, ważne i od właściwej realizacji tych wartości zależy często los narodów
– wskazał prof. Gliński.
Historia dziedzictwa narodowego
Z kolei dyrektor Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej Jan Żaryn przekazał, że w Centrum Edukacyjnym IDMN będzie prowadzona intensywna działalność, głównie edukacyjna. Opierać się będzie przede wszystkim na prezentacji cennego dla polskiej kultury i dziedzictwa obozu narodowego z XIX i XX wieku, a także dziedzictwa katolicyzmu społecznego.
To dziedzictwo rzeczywiście jest słabo rozpoznawalne w przestrzeni publicznej przez bardzo wiele czynników i wydaje się, że w związku z tym takie Centrum Edukacyjne może służyć różnym grupom, także zawodowym, naszej polskiej wspólnocie, żeby ta wiedza wzrastała
– wskazał Jan Żaryn.
Dyrektor IDMN, mówiąc o działalności nowego Centrum Edukacyjnego, przekazał, że instytut podejmie współpracę z nauczycielami historii, języka polskiego, a nawet katechezy.
Z jednej strony będziemy bardzo intensywnie współpracować z nauczycielami, przede wszystkim nauczycielami historii, ale także języka polskiego, katechezy. Już w ramach testowania tego miejsca zaprosiliśmy do współpracy ORE i wraz z tym ośrodkiem przeszkoliliśmy nauczycieli na okoliczność naszego wspaniałego święta narodowego, dnia 1 marca, Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Tematy związane z obozem narodowym, katolicyzmem społecznym będą przedmiotem szkoleń nauczycielskich
– powiedział dyrektor IDMN.
Poinformował, że IDMN przygotowało także, na razie w formie pilotażowej propozycję dla studentów, przede wszystkim, Uniwersytetu Warszawskiego i Kardynała Stefana Wyszyńskiego, źródłoznawcze rozpoznanie ważnych archiwalnych dokumentów.
Mamy w tej chwili ok. 20 spuścizn archiwalnych, pochodzących z rodzin działaczy obozu narodowego i katolicyzmu społecznego, są to spuścizny na ogół zupełnie nieznane, nie tylko państwu, ale nieznane także nam, historykom, którzy się specjalizują w obszarach naszej historii
Przekazał, że w Centrum będą odbywać się także wystawy, prezentacje filmów, działania edukacyjne, będzie można korzystać z biblioteki.
Oczywiście nasz Instytut także jest zainteresowany tym, żeby się włączyć w dzieło pomocy na rzecz Ukraińców. Przygotowujemy program edukacyjno-szkoleniowy, z jednej strony nauka języka polskiego, ale także próba wprowadzenia elementów naszej historii, tak, żeby ludzie, którzy w większej ilości pewnie u nas zostaną, dobrze tę polską wrażliwość odczytywali, skoro będą u nas mieszkać, to dobrze, żeby wiedzieli, z kim mieszkają
– poinformował historyk.
Głównym celem powołania Centrum Edukacyjnego IDMN jest chęć zaprezentowania oferty edukacyjnej i kulturalnej Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej warszawiakom i wszystkim odwiedzającym stolicę naszego kraju. Centrum będzie miejscem spotkań i promocji książek, wystaw czy premierowych projekcji filmów. Będzie to także miejsce przeznaczone do prowadzenia różnego rodzaju szkoleń, głównie skierowanych do nauczycieli i edukatorów. Na stałe do kalendarza wydarzeń Centrum wpiszą się warsztaty źródłoznawcze dla studentów kierunków humanistycznych.
Polska powinna wchodzić w konflikt możliwie jak najpóźniej
Otóż zasada, aby w tym i nadchodzących konfliktach Polska nie wysuwała się na czoło walki z agresorem, ale była pół kroku za głównym mocarstwem prowadzącym tę rozgrywkę, to znaczy za Stanami Zjednoczonymi, jest zasadniczo prawidłowa. Polska bowiem powinna wchodzić w konflikt możliwie jak najpóźniej rezerwując swoje siły na czas ostatecznej i końcowej batalii, tak aby zachować siły na ostateczne rozstrzygnięcie i dzięki temu mieć wpływ na ustalenie warunków pokojowych i charakteru przyszłego systemu międzynarodowego. Ale jak każda zasada nie może być ona rozpatrywana w oderwaniu od konkretnych warunków. Nie można jej bowiem stosować dogmatycznie. Musi być bowiem dostosowana do miejsca i czasu. A to oznacza, zrozumienie istoty tego konfliktu i własnych możliwości wpływu na jego przebieg. Otóż celem wojny na Ukrainie nie jest sama Ukraina, jest ona tylko celem etapowym w rosyjskiej strategii rewolucji geopolitycznej w Europie. Ta rewolucja ma doprowadzić do przywrócenia Rosji, podobnej pozycji geopolitycznej i geostrategicznej jaką cieszył się Związek Sowiecki. Oznacza to, że po Ukrainie następnym celem rosyjskiej ofensywy będą państwa bałtyckie, a potem pozostałe państwa postkomunistyczne, w pierwszym rzędzie Polska. Oczywiście jeżeli konflikt chińsko-amerykański wymusiłby na USA całkowite wycofanie się z Europy, to także celem dominacji byłaby także Europa „do Lizbony”, jak to eufemistycznie określają stratedzy Kremla.
Dlatego dziś też ograniczenie pomocy militarnej dla Ukrainy oznacza wzmocnienie rosyjskich szans na pokonanie Ukrainy. Zaś pokonanie Ukrainy, w zależności od potrzebnego czasu na wzmocnienie rosyjskiej armii, oznacza bezpośrednie niebezpieczeństwo Polski i państw bałtyckich. Dlatego obrona suwerenności i integralności Ukrainy, a przynajmniej jak najdłuższy opór, maksymalne wykrwawienie armii rosyjskiej jest najważniejszym w tej chwili zadaniem polskiej polityki. To jest bowiem walka o polską niepodległość ukraińskimi rękoma. Dlatego te ręce trzeba jak najlepiej uzbroić, aby skuteczniej walczyły. To polska racja stanu. Dlatego zadowolenie z sytuacji w której Ukraina nie dostała samolotów, ani nie dostała wsparcia NATO w postaci bezpiecznego nieba jest klęska polskiej polityki. Ta klęska jest spowodowana w pierwszym rzędzie obłudną polityką Niemiec i Francji, bardzo niechętnych zaostrzaniu sankcji karnych dla Rosji. A także obłudną polityka Stanów Zjednoczonych, które mają pełną świadomość, że toczą z Rosją proxy war, zastępczą wojnę, ale które chciałby by tę wojnę toczyć polskimi rękami. Otóż zakres zaangażowania Zachodu w wojnę na Ukrainie zależy także w pewnym zakresie od polskich działań. Wykazywanie obłudy dominujących państw Zachodu, a także intensywna dyplomacja na rzecz zaostrzenia sankcji ma wpływ na zachowanie tych państw. Co więcej, polski przykład powoduje, że te państwa są w pewien sposób zmuszane do podobnej polityki. Nie jest to polityka ich marzeń, ale wobec rosyjskich zbrodni na Ukrainie, zachowanie twarzy wymaga ostrych reakcji, tym bardziej że rządy tych państw stają także pod presją moralną własnych społeczeństw. To daje pewne możliwości polityce polskiej dyktowania zachowań, które choć niechętne będą aprobowane i stosowane także przez te państwa. Dotyczy to nie tylko sankcji, ale także zakresu militarnej pomocy.
Polityka Putina jest racjonalna i konsekwentna
Otóż lęk przed wysłaniem samolotów czy zamknięcie nieba jest traktowane jako niebezpieczna eskalacja konfliktu, która może doprowadzić do wojny z NATO i użycia broni nuklearnej. To przekonanie opiera się także na tezie o nieobliczalności Putina. Otóż te założenia są fałszywe są fałszywe. Putin wywołując wojnę, nie działał irracjonalnie. Jego polityka jest racjonalna z punktu widzenia celów politycznych jakie sobie stawia. Jest to konsekwentna polityka prowadzona od lat i jej ukoronowaniem miała być zmiana statusu przynajmniej całej postsowieckiej przestrzeni. Jej błąd polega na niedocenieniu procesów narodowotwórczych na Ukrainie i wynikających z tego faktu woli oporu, jak też przecenienie skali rozkładu Zachodu. Opinie tych ekspertów, którzy mówią, że Putin zwariował są kompromitujące dla ich autorów, bo świadczą, że nie rozumieli polityki Putina. Także teza o zagrożeniu wojną z państwami NATO jest nie tylko kompletnie bałamutna, ale służy Rosji do wyizolowania oporu Ukrainy i zyskania czasu na samodzielne jej pokonanie. W świetle pokazanych możliwości militarnych Rosja nie tylko nie jest w tej chwili w stanie prowadzić alternatywnej wojny z innymi państwami NATO, ale co najmniej przez kilka lat będzie musiała odbudowywać swój potencjał militarny. Także straszak nuklearny jest przeceniany, bo wówczas sama Rosja stanęłaby w obliczu nuklearnej zagłady.
Jednak nic nie wskazuje by nawet po bardzo ciężkich stratach, po pokonaniu Ukrainy, żeby zmieniała swoje cele polityczne. Ich realizacja będzie co najwyżej odroczona do czasu, gdy USA ze względu na konflikt z Chinami, będzie musiała militarnie wycofać się z Europy. Wówczas my staniemy się bezpośrednim celem ataku rosyjskiej machiny militarnej. Uniknięcie tego scenariusza jest możliwe w sytuacji obronienia suwerenności i integralności Ukrainy, albo przynajmniej zadania Rosji tak wielkich strat, że okres odbudowy rosyjskiego potencjału militarnego dałby nam czas na zbudowanie takiego potencjału obronnego, który byłby wystarczająco odstraszający dla Rosji. Ten drugi wariant jest dużo trudniejszy, bo przy pokonaniu Ukrainy i włączeniu jej do rosyjskiego potencjału, możliwości Rosji, choć odłożone w czasie radykalnie się poprawią. Dlatego dziś w imię naszego bezpieczeństwa i naszej suwerenności należy zadać jak najsilniejszy cios w rosyjski potencjał militarny. Dziś oznacza to wzmocnienie militarne Ukrainy, a przede wszystkim wymuszenie na Zachodzie wprowadzenie ochrony ukraińskiego nieba. Polska jest w innej sytuacji strategicznej niż państwa zachodnie., Jest bezpośrednio zagrożona w przypadku klęski Ukrainy. Dlatego też w sytuacji obłudnej polityki tych państw powinniśmy, mimo wszystko przekazać samoloty Ukrainie. Oczywiście lepiej by było za pośrednictwem NATO< ale jeżeli to w tej chwili jest niemożliwe, to bezpośrednio. Polska pomoc może być też czynnikiem wymuszającym w świetle rosyjskich zbrodni na ludności cywilnej, także krokiem wymuszającym na NATO zaangażowanie w obronę ukraińskiego nieba. To niewątpliwie wzmocniłoby ukraiński opór, a być może byłoby czynnikiem decydującym o ukraińskim zwycięstwie.
Dziś toczy się wojna o charakter systemu europejskiego, nasze bezpieczeństwo i naszą przyszłość. Ta wojna toczy się na Ukrainie i jej przegrana będzie także polską klęską. Na nasze szczęście nie płynie polska krew. Ale ta krew może popłynąć za kilka lat, gdyby Ukraina przegrała. Dlatego aby nie popłynęła polska krew należy zrobić wszystko by także Polska wygrała tę wojnę. A to oznacza, że dziś trzeba zadać Rosji jak najmocniejszy cios, z którego, daj Boże, już się nie podniesie do prowadzenia ekspansjonistycznej polityki. Dlatego trzeba dać Ukraińcom samoloty i każdą broń, która jest im potrzebna do pokonania Rosjan. Jeżeli nie można tego dać za parawanem NATO, to trzeba dać bezpośrednio. Polska jako członek NATO w ten sposób będzie też wymuszała na państwach Zachodu bardziej zdecydowane zachowania wobec Rosji, tak aby pozbawić ją obecnie szans zwycięstwa, a w przyszłości możliwości odbudowy swojego potencjału militarnego. Powinniśmy wykorzystać wszystkie nasze możliwości, by samym naszym postępowaniem wymusić na państwach Zachodu politykę, która będzie służyła polskiemu bezpieczeństwu.
Kolejka uchodźców przed warszawskim urzędem / Fot. PAP/Radek Pietruszka. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Rzecznik prasowa ratuszu w Olsztynie Marta Bartosiewicz poinformowała o problemach z wydawaniem dokumentów dla uchodźców.
Do urzędu nie dotarł od Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji specjalny sprzęt do pobierania danych.
Problemy techniczne z aplikacją “źródło” przysporzyły kolejnych trudności, tak samo jak potrzeba komunikacji z obcokrajowcem poprzez tłumacza.
Uchodźcy zostaną obsłużeni natychmiast, gdy zostanie dostarczony sprzęt.
Podobne problemy napotykają urzędnicy z innych miast Polski jak Warszawa, Rzeszów i Gorzów Wielkopolski
W najbliższych dniach w Warszawie zostaną uruchomione specjalne punkty, które mają odciążyć urzędy
Pracownicy urzędów proszą również o pomoc tłumaczy j. ukraińskiego i rosyjskiego
Przyjmujemy uchodźców tylko na dwóch stanowiskach obsługi, ponieważ nie dotarł do nas sprzęt z MSWiA potrzebny do pobierania danych od osoby, której ma być nadany numer PESEL. W związku z tym z naszego biura, które na co dzień obsługuje mieszkańców miasta, zabraliśmy dwa stanowiska i przeznaczyliśmy je dla uchodźców
– poinformowała rzecznik prasowy olsztyńskiego ratusza Marta Bartosiewicz.
Przekazała również, że urząd nie może przygotować większej ilości stanowisk, ponieważ w ostatnim czasie 10-14 krotnie wzrosło zapotrzebowanie na wydanie dowodów osobistych dla dzieci, niż przed wybuchem wojny na Ukrainie. Do tego należy także doliczyć wnioski o dokumenty dla osób dorosłych.
Do wyposażenia jednego stanowiska potrzebny jest komputer z aplikacją “źródło”, skaner odcisków palców, zwykły skaner i drukarka. W środę rano jedna osoba była obsługiwana przez urzędników olsztyńskiego ratusza przez 30-40 minut. Na miejscu pomagał tłumacz.
Trwa to długo, ponieważ wiele rzeczy trzeba tłumaczyć, bariera językowa nie pozwala na przyspieszenie obsługi. Do tego już kilka razy dziś zawiesiła się aplikacja +źródło+, urzędnicy musieli kolejny raz wprowadzać utracone dane
– dodała.
Zgodnie z zaleceniami Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji urzędnicy od razu zakładają uchodźcom profil zaufany, by w najbliższej przyszłości mogli przez internet załatwiać sprawy urzędowe.
Te osoby, które nie zostały obsłużone w środę zostały odesłane z numerami kolejki na następne dni, a także instrukcją wypełnienia dokumentów dla przyspieszenia procedury. Natomiast ci, którzy nie posiadali przy sobie zdjęć otrzymali wskazówki, dokąd mają iść, aby bezpłatnie wykonać fotografię do dokumentów.
Rzecznik olsztyńskiego ratusza przekazała, że odprawiono oczekujących, aby nie tracili czasu. Podkreśliła, że kiedy zostanie dostarczony potrzebny sprzęt do obsługi uchodźców zostaną otwarte kolejne dwa okienka.
Urzędnicy apelują, żeby w tym tygodniu już nie przychodzić po nadanie numeru PESEL. Kolejne numery do obsługi będą wydawane w Olsztynie w poniedziałek.
Podobne sytuacje co w Olsztynie miały miejsce m.in. w Warszawie, Rzeszowie, gdzie również tłumy ukraińskich uchodźców oczekiwały przed urzędowymi punktami na wydanie numeru PESEL. Ponadto od soboty na Stadionie Narodowym ma zostać uruchomione dodatkowe miejsce do obsługi setek, a nawet tysięcy Ukraińców.
Z zawodu jestem fryzjerką, chciałabym więc znaleźć pracę w jednym z salonów w Polsce, najlepiej w Warszawie. Dlatego tu jestem. Rozumiem dobrze, że ten numer PESEL może mi ułatwić wiele rzeczy
– relacjonowała w wypowiedzi dla Onetu, Kristina z Kijowa.
Ja pracowałam w różnych zawodach, teraz szukam zatrudnienia gdziekolwiek, żeby utrzymać siebie i dwójkę moich dzieci. Przecież nie będziemy cały czas korzystać z pomocy dobrych ludzi w Polsce, choć bardzo to doceniamy to wsparcie, które otrzymujemy, jest niesamowite. Chcę też jak najszybciej nas zarejestrować, żeby mieć możliwość korzystania ze szpitali i przychodni. To zwłaszcza dla moich dzieci, które często chorują
– wspomniała Sofia ze Lwowa.
Według zapowiedzi prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, rząd obiecał oddelegować dodatkowe 150 pracowników do pomocy przy rejestracji uchodźcom numeru PESEL. Warto podkreślić, że do samej stolicy Polski przybyło według szacunków ratusza około 300 tys. uchodźców.
W sobotę zostanie utworzony duży punkt na Stadionie Narodowym. W związku z tym apelujemy o uzbrojenie się w cierpliwość. Nie muszą wszyscy tego numeru PESEL dostać dzisiaj czy jutro. Wszystkie prawa dla naszych gości są zapewnione od momentu wjazdu do Polski i na pewno wszyscy zdążą, żeby ten numer został nadany
– poinformował Trzaskowski.
Warszawski ratusz poprosił również o pomoc zwykłych obywateli, którzy posiadają znajomość języka ukraińskiego i rosyjskiego. Tacy wolontariusze mieli by udzielić wsparcia urzędnikom przy tłumaczeniu zwił spraw procedury nadawania PESELu i kontaktu z uchodźcami.
Miasto poszukuje do pomocy w m.in. wypełnianiu wniosków, transliteracji dokumentów i tłumaczeniu, wolontariuszy ze znajomością języka ukraińskiego. Chętne do pomocy osoby nie będą miały dostępu do systemu, co oznacza, że nadawanie numeru PESEL wykonają wyłącznie pracownicy urzędu
Instytut Ordo Iuris i uczelnia Collegium Intermarium powołały międzynarodową misję obserwacyjną, weryfikującą przebieg procesu wyborczego, w związku z wyborami parlamentarnymi na Węgrzech. Tegoroczne wybory będą połączone z referendum dotyczącym m.in. promowania tzw. korekcji płci u dzieci czy edukacji seksualnej prowadzonej przez organizacje LGBT. W misji obserwacyjnej wezmą udział przedstawiciele ośrodków akademickich, prawnicy, dziennikarze i reprezentanci organizacji społecznych z czterech krajów Europy. Eksperci zbadają kwestie takie jak funkcjonowanie systemu wyborczego, finansowanie kampanii, wolność i dostępu do mediów, przebieg referendum oraz zaangażowanie węgierskiego społeczeństwa obywatelskiego w proces wyborczy i referendalny.
Celem misji będzie weryfikacja, czy proces wyborczy przebiegł w sposób uczciwy, demokratyczny i wolny od wszelkich nieuczciwych ingerencji i bezpodstawnych oskarżeń. Instytut Ordo Iuris i Collegium Intermarium zaprosiły do udziału w misji przedstawicieli środowisk akademickich, dziennikarzy, prawników i reprezentantów społeczeństwa obywatelskiego z czterech krajów Europy, aby swoim autorytetem zagwarantowali niezależną i obiektywną ocenę węgierskich wyborów. Misja obserwatorów odbywać się będzie równolegle m.in. do misji Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Równoległa praca międzynarodowych misji obserwacyjnych przyczyni się w ocenie organizatorów do bardziej pogłębionej i wyważonej oceny procesu wyborczego i referendalnego.
Tegoroczne wybory na Węgrzech mają charakter szczególny, ponieważ poza wyłonieniem członków parlamentu, jednocześnie obywatele Węgier w drodze ogólnokrajowego referendum będą mieli okazję wypowiedzieć się m.in. na temat promowania tzw. korekcji płci u dzieci i prowadzenia edukacji seksualnej w szkołach przez ruch LGBT bez zgody rodziców. Połączenie wyborów z referendum może mieć, w ocenie ekspertów, znaczenie dla frekwencji wyborczej, rodzi jednak szereg pytań odnośnie relacji pomiędzy kampanią wyborczą a kampanią referendalną. Dotyczą one zarówno regulacji ustawowych, jak i administracji wyborczej i finansowania kampanii. Z tego powodu, wśród ekspertów międzynarodowego zespołu znaleźli się także ekonomiści oraz medioznawcy.
Niezwłocznie po wyborach, międzynarodowa misja obserwacyjna poda do publicznej wiadomości kompleksowy raport, który swoim zakresem obejmie takie kwestie jak ocena systemu wyborczego, sposobu finansowania kampanii, wolności i dostępu do mediów, przebiegu referendum i zaangażowania węgierskiego społeczeństwa obywatelskiego w proces wyborczy i referendalny.
„Nikt poza obywatelami Węgier nie może podjąć decyzji o przyszłości ich kraju. Rolą misji obserwacyjnej jest wskazywanie zagrożeń dla suwerennej realizacji tej zasady. Kluczowymi kryteriami dla naszej pracy jest transparentność, uczciwość, otwartość i demokratyczny charakter procesu wyborczego. Przywołując adekwatne standardy określone w doktrynie prawa oraz uznanej, międzynarodowej praktyce, chcemy by międzynarodowa misja obserwatorów była gwarantem rzetelnej oceny węgierskich wyborów parlamentarnych oraz referendum” – podsumowuje przewodniczący misji obserwatorów, mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Ordo Iuris oraz Przewodniczący Rady Powierniczej Collegium Intermarium.
Misja obserwatorów rozpoczyna się 24 marca i trwać będzie do 5 kwietnia.
Według relacji przekazanych przez Prokuraturę w Nicei, około pierwszej w nocy dwójka mężczyzn w wieku 19 i 25 lat próbowała dokonać zamachu na życie przechodnia w samym centrum miasta. Za pomocą noża uderzyli swoją ofiarę w bark, ramię oraz w rękę. Kilka minut później zostali schwytani po policyjnym pościgu.
Według medialnych doniesień, jeden z zatrzymanych mężczyzn krzyczał w kierunku policjantów, że mają go zabić, aby mógł ponieść męczeńską śmierć w imię Allaha. Na tę propozycję, nie zgodzili się oczywiście funkcjonariusze, którzy go obezwładnili.
Podczas zatrzymania podejrzany wielokrotnie krzyczał „Allah Akbar!” i prosił policjantów, aby go zastrzelili. Mężczyzna powiedział też, że chciał „zabić homoseksualistę w imię Allaha”
– poinformowała stacja RTL.
Śledztwo prowadzi policja sądowa, ale prokuratura antyterrorystyczna nie wyklucza przejęcia dochodzenia. Ofiara ataku trafiła do szpitala, ale jej życie nie jest zagrożone.
W środę w Dzienniku Ustaw opublikowano rozporządzenie ws. maksymalnej wysokości świadczenia pieniężnego przysługującego z tytułu zapewnienia zakwaterowania i wyżywienia obywatelom Ukrainy, a także warunków przyznawania tego świadczenia oraz przedłużania jego wypłaty.
Dokument określa maksymalną wysokość świadczenia przyznanego z tytułu zapewnienia zakwaterowania i wyżywienia obywateli Ukrainy na poziomie 40 zł za osobę dziennie.
Rozporządzenie zakłada również możliwość podniesienia kwoty świadczenia przez wojewodę w przypadku zapewniania zakwaterowania i wyżywienia ukraińskim uchodźcom przed dniem wejścia ustawy w życie, a także gdy podmiotem zapewniającym zakwaterowanie i wyżywienie jest jednostka organizacyjna, osoba prawna lub przedsiębiorca.
Świadczenie jest przyznawane za okres faktycznego zapewniania zakwaterowania i wyżywienia obywatelom Ukrainy, nie dłużej niż za okres 60 dni i jest wypłacane z dołu. W szczególnie uzasadnionych przypadkach okres wypłaty świadczenia, za zgodą wojewody, może zostać przedłużony na okres dłuższy niż 60 dni.
Według obliczeń rządowych ekspertów. wydatki związane ze świadczeniami pieniężnymi przysługującymi z tytułu zapewnienia zakwaterowania i wyżywienia obywatelom Ukrainy mają wynieść łącznie 2,4 mld zł.
Rozporządzenie to stanowi wykonanie upoważnienia zawartego w ustawie o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa.
Daniel Obajtek / Fot. PAP/Albert Zawada. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Dzisiaj prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Klienta Tomasz Chróstny wydał pozytywną opinię ws. przejęcia Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa.
Według wydanego oświadczenia przez prezesa PKN Orlen Daniela Obajtka proces przejęcia ma zostać ukończony do końca bieżącego roku.
Stwierdził on również, że dzięki tej decyzji zostanie Polsce zagwarantowane bezpieczeństwo energetyczne.
Pozytywna decyzja prezesa UOKiK została wydana pod warunkiem wykonania przez PGNiG i Orlen środka zaradczego w postaci zobowiązania do zbycia na rzecz niezależnego inwestora kontroli nad spółką zależną Gas Storage Poland sp. z o.o. z siedzibą w Dębogórzu (GSP) w ciągu 12 miesięcy od dnia połączenia z Orlen
– czytamy w komunikacie.
Jednocześnie PGNiG i Orlen zobowiązują się m.in. do zawarcia przynajmniej na 10 lat umowy powierzającej GSP lub jej następcy prawnemu pełnienie obowiązków operatora systemu magazynowania paliw gazowych stanowiącego własność podmiotu powstałego w wyniku połączenia PGNiG i Orlen.
Prezes PKN Orlen Daniel Obajtek poinformował, że warunkowa zgoda UOKiK na przejęcie PGNiG przez Orlen oznacza, że cały proces może zostać sfinalizowane do końca obecnego roku.
Na tę decyzję nie czekaliśmy z założonymi rękami. Równolegle prowadziliśmy prace, aby przygotować cały proces od strony organizacyjno-technicznej. Dzięki temu PKN Orlen połączy się z PGNiG do końca 2022 r.
– skomentował decyzję UOKiK prezes Daniel Obajtek.
Podkreślił, że w ciągu ostatnich czterech lat koncern podjął decyzję o inwestycjach w modernizację istniejących aktywów i zainicjował nowe projekty wzmacniając kompetencje w obszarze petrochemii, energetyki oraz badań i rozwoju.
Zgoda UOKiK na połączenie z PGNiG to kolejny istotny krok na drodze do powstania jednego, silnego koncernu multienergetycznego, który zagwarantuje bezpieczeństwo energetyczne nie tylko Polski, ale całego regionu. O tym, jak ważne jest bezpieczeństwo energetyczne przekonujemy się szczególnie wyraźnie w ostatnim czasie. Finalizacja procesu połączenia PKN Orlen, PGNiG oraz Lotosu to szansa na to, żeby Polacy mieli dostęp do bezpiecznej energii w akceptowalnych cenach