Papież Franciszek przewodniczy celebracji pokutnej, podczas której dokonał poświęcenia Rosji i Ukrainy Niepokalanemu Sercu Maryi w Bazylice Świętego Piotra w Watykanie.

Papież Franciszek przewodniczy celebracji pokutnej, podczas której dokonał poświęcenia Rosji i Ukrainy Niepokalanemu Sercu Maryi w Bazylice Świętego Piotra w Watykanie. / Fot. PAP/EPA/FABIO FRUSTACI. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Przyszła chwila, w której Bóg prosi Ojca Świętego, aby wspólnie ze wszystkimi biskupami świata poświęcił Rosję memu Niepokalanemu Sercu, obiecując ją w ten sposób ocalić – powiedziała Matka Boża w objawieniu udzielonym siostrze Łucji w 1929 roku.
  • Nie chodzi o formułę magiczną, lecz akt duchowy. Jest to gest pełnego zawierzenia dzieci, które w utrapieniu okrutnej i bezsensownej wojny, zagrażającej światu, uciekają się do Matki – tłumaczył papież Franciszek.
  • Oddanie świata Maryi przez Jana Pawła II przyczyniło się do upadku komunizmu. Ufamy, że także teraz zawierzenie Rosji i Ukrainy Niepokalanemu Sercu Matki Bożej zaowocuje zakończeniem wojny – powiedział ks. abp Mieczysław Mokrzycki, metropolita lwowski i zastępca przewodniczącego Konferencji Episkopatu Ukrainy.
  • Zobacz także: Napięcie w Górskim Karabachu. Azerowie wznawiają działania szturmowe

“Nie chodzi o formułę magiczną, lecz akt duchowy”

Akt ten wynika z prośby Matki Bożej, jaka została zawarta w objawieniach fatimskich.

Przyszła chwila, w której Bóg prosi Ojca Świętego, aby wspólnie ze wszystkimi biskupami świata poświęcił Rosję memu Niepokalanemu Sercu, obiecując ją w ten sposób ocalić – powiedziała Matka Boża w objawieniu udzielonym siostrze Łucji w 1929 roku.

Papież odczytał akt przed figurą Matki Bożej, która na co dzień znajduje się w Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej w San Vittorino pod Rzymem, po czym złożył przed figurą bukiet kwiatów. Zabrzmiały dzwony bazyliki św. Piotra. Wcześniej odbyło się wielkopostne nabożeństwo pokutne.

Nie chodzi o formułę magiczną, lecz akt duchowy. Jest to gest pełnego zawierzenia dzieci, które w utrapieniu okrutnej i bezsensownej wojny, zagrażającej światu, uciekają się do Matki – tłumaczył papież.

“Dzisiaj jesteśmy świadkami i uczestnikami prawdziwie historycznego wydarzenia”

W łączności z Ojcem Świętym akt poświęcenia został dokonany we wszystkich krajach i diecezjach świata. W Fatimie zrobił to specjalny wysłannik papieża, kard. Krajewski.

Dzisiaj jesteśmy świadkami i uczestnikami prawdziwie historycznego wydarzenia. Ojciec Święty Franciszek, zażyczył sobie, prosił o to wszystkich biskupów całego katolickiego świata, a także wierny lud Boży, aby właśnie dzisiaj poświęcić Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny Rosję i Ukrainę wraz z całą ludzkością – powiedział w katedrze wawelskiej abp Marek Jędraszewski, który w łączności z papieżem Franciszkiem i biskupami świata dokonał aktu poświęcenia Rosji i Ukrainy Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki w łączności z papieżem Franciszkiem odczytał akt poświęcenia przed kopią wizerunku Matki Bożej Łaskawej z katedry lwowskiej i modlił się o pokój w Ukrainie. Podobne nabożeństwa odbyły się w innych katedrach i kościołach.

W sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu ruszyła dziś nowenna za wstawiennictwem św. Jana Pawła II w intencji nawrócenia Rosji. Będzie ona odmawiana każdego dnia po wieczornej Eucharystii.

Wierzymy, że Jan Paweł II, który „na własnej skórze” przeżył doświadczenie zamachu na jego życie i jeszcze bardziej przylgnął do Matki Bożej Fatimskiej, zrozumiał doskonale, jak bardzo potrzeba wypełniać to, co Matka Boża mówiła w Fatimie, czyli poświęcić jej Rosję. My chcemy dzisiaj za jego wstawiennictwem modlić się (…), aby wyprosił łaskę pokoju dla Ukrainy oraz nawrócenie dla Rosji i nawrócenie naszych serc – zwracał uwagę o. Andrzej Laskosz CSsR, kustosz sanktuarium.

Koniec wojny?

Z optymizmem o dzisiejszym akcie wypowiedział się biskup lwowski.

Oddanie świata Maryi przez Jana Pawła II przyczyniło się do upadku komunizmu. Ufamy, że także teraz zawierzenie Rosji i Ukrainy Niepokalanemu Sercu Matki Bożej zaowocuje zakończeniem wojny – powiedział ks. abp Mieczysław Mokrzycki, metropolita lwowski i zastępca przewodniczącego Konferencji Episkopatu Ukrainy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

pch24.pl, radiomaryja.pl, aleteia.org, twitter.com

Joe Biden w Polsce

Joe Biden w Polsce / Fot. Media Narodowe

Joe Biden w Polsce

Prezydent Duda miał powitać w piątek po godz. 14 w Rzeszowie prezydenta USA Joe Bidena. Jednak szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Jakub Kumoch poinformował, że “samolot z prezydentem Dudą na pokładzie zawrócił po usterce do Warszawy. Miało miejsce awaryjne lądowanie”.

Biuro prasowe Lotniska Chopina w Warszawie poinformowało, że samolot Polskich Sił Powietrznych po starcie zawrócił na lotnisko w Warszawie i o 13.40 bezpiecznie wylądował. Kumoch poinformował, że program wizyty w Rzeszowie prezydentów Polski i USA zostanie nieznacznie zmieniony.

– W każdym momencie lotu prezydent Andrzej Duda był bezpieczny. Samolot z Warszawy do Rzeszowa musiał zawrócić z powodów technicznych, została postawiona nowa maszyna z program wizyty w Rzeszowie oraz przywitania prezydenta Bidena zostanie nieznacznie zmodyfikowany

– mówił w rozmowie z Interią minister Paweł Szrot.

Prezydent USA Joe Biden w piątek po godz. 14 wylądował na lotnisku Rzeszów-Jasionka. Amerykańskiego przywódcę, który rozpoczyna dwudniową wizytę w Polsce, w zastępstwie prezydenta Dudy powitał szef MON Mariusz Błaszczak.

Pizza z żołnierzami

Prezydent USA Joe Biden rozpoczął swoją wizytę w Polsce od spotkania z amerykańskimi żołnierzami z 82. Dywizji Powietrznodesantowej. Prezydent przywitał się osobiście z kilkoma mundurowymi, podziękował wszystkim za służbę, a potem usiadł do wspólnego posiłku. Poczęstowano go pizzą.

– To nie hiperbola, jesteście najlepszą siłą bojową w historii świata. Dziękuję, dziękuję, dziękuję

– powiedział Biden, witając żołnierzy elitarnej jednostki spadochroniarzy.

Amerykański prezydent przywołał też anegdotę o tym, że jego syn Beau – były żołnierz – zmienił swoją naszywkę z nazwiskiem Biden na nazwisko panieńskie jego matki, by nie wywoływać zamieszania.

Przemówienie Prezydenta USA i Prezydenta Polski

Obaj prezydenci wzięli udział w rozmowach z przedstawicielami pozarządowych organizacji zaangażowanych we wspieranie uchodźców z Ukrainy. Biden podkreślił, że obecnie podejmowane są “wysiłki na rzecz zatrzymania tego zniszczenia, które postępuje”.

– Postępuje z rąk człowieka, którego określiłem mianem zbrodniarza wojennego. Myślę, że spełnia wszystkie przesłanki tej definicji

– dodał prezydent USA, zapewniając, że “nadejdzie więcej sankcji”.

– To, co robi społeczność humanitarna ma olbrzymie znaczenie. Jestem w Polsce, aby zobaczyć na własne oczy ten kryzys humanitarny. Pomagacie milionom ludzi, musimy zwiększać nasze wysiłki i koordynować naszą pomoc z rządem ukraińskim. Oni wiedzą, co jest im potrzebne

– mówił Biden w kierunku przedstawicieli organizacji pozarządowych.

Głos zabrał też Andrzej Duda.

– Dziękuję bardzo panu prezydentowi, całej amerykańskiej delegacji za przyjazd do Polski i przede wszystkim za przyjazd do Rzeszowa, na Podkarpacie – to region położony tuż przy granicy z Ukrainą. Dziękuję, że przyjechaliście na miejsce, gdzie napływ uchodźców jest największy

– wskazał prezydent Duda.

Dodał, że wizyta Joe Bidena w Polsce “to olbrzymi znak jedności, wsparcia”.

– Obecność prezydenta Bidena w Polsce to również wyraz poparcia dla Polski w zakresie pomocy humanitarnej, która dziś trafia do uchodźców z Ukrainy, ale także do Polaków, którzy otrzymują gości – bo to jest nazwa, którą chcemy stosować. Oni są naszymi gośćmi, braćmi, nie są uchodźcami. Uciekli ze swoich domów, wygonił ich atak Rosji. Dziś w Polsce mamy ponad 2,5 mln naszych braci z Ukrainy

– przekazał prezydent.

Paraliż Warszawy przez cały weekend

Około godz. 17:45 samolot z Bidenem wyruszył z Rzeszowa do Warszawy. W stolicy ma wylądować około godz. 18:40. Rozmowy prezydentów Polski i USA będą kontynuowane w sobotę. O godz. 17 amerykański przywódca wygłosi przemówienie na Zamku Królewskim w Warszawie.

To będzie bardzo ciężki weekend dla kierowców w Warszawie. Wizyta Joe Bidena w Warszawie potrwa dwa dni i rozpocznie się już w piątek 25 marca. Prezydent USA opuści Polskę w sobotę 26 marca. Kierowców czekają więc dwa ciężkie dni.

Biden przyleciał do Polski tuż po spotkaniu w Brukseli z przywódcami państw NATO, G7 oraz Unii Europejskiej. Główna część wizyty zaplanowana jest na sobotę, kiedy to prezydent USA spotka się z prezydentem Polski Andrzejem Dudą.

– Podróż będzie się koncentrować wokół tworzenia ogólnoświatowego wsparcia dla narodu ukraińskiego i przeciwko inwazji Putina na Ukrainę

– przekazała Jen Psaki, rzeczniczka Białego Domu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Media Narodowe, Twitter, Interia, PAP

Polacy

Broń palna / Fot. Pixabay

Procedury dotyczące prawa do posiadania broni

Proponowana nowa ustawa ma zastąpić obecnie obowiązującą ustawę z 21 maja 1999 r. o broni i amunicji. Zmiana ma być podyktowana chęcią odblokowania dostępu do broni palnej dla praworządnych obywateli, pełnoletnich i zdrowych psychicznie, poprzez – przede wszystkim – ostateczną likwidację uznaniowości policyjnej. W proces wydawania pozwoleń na broń włączeni mają być wojewodowie jako cywilnych organów administracji państwowej.

Drugim celem zmiany przepisów jest implementacja dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2021/555 z dnia 24 marca 2021 r. Dotyczy ona kontroli nabywania i posiadania broni, przy zachowaniu wszystkich uprawnień do posiadania broni, jakie polscy obywatele uzyskali do tej pory. W projekcie proponuje się likwidację pozwoleń „do celu” na rzecz pozwoleń na daną kategorię broni, wg dyrektywy unijnej. Autorzy projektu proponują też ustalenie czterech poziomów dostępu do broni, uzależnionych od poziomu kompetencji posiadacza. System ten określony jest również przez dyrektywę unijną.

Paweł Kukiz poinformował, że projekt zakłada odejście od uznaniowości organu wydającego pozwolenie na broń na rzecz ustalenia obiektywnych, czytelnych i racjonalnych kryteriów wydania pozwolenia na broń.

Nowe przepisy miałyby wprowadzić pozwolenie obiektowe dla firm ochrony osób i mienia, klubów sportowych, strzelnic i tym podobnych podmiotów z osobowością prawną.

Projekt ustawy o dostępie do broni

Projekt zakłada ułatwienie w dostępie do broni dla żołnierzy Sił Zbrojnych RP oraz funkcjonariuszy innych państwowych formacji uzbrojonych. Uzbrojeni mundurowi byliby zwolnieni z badań i egzaminów.

Autorzy proponują monitoring w czasie rzeczywistym stanu zdrowia posiadaczy broni. Oznaczałoby to wprowadzenie zasady obowiązkowego zgłaszania przez lekarza faktu zdiagnozowania schorzenia uniemożliwiającego posiadanie broni. Zdaniem autorów, w ten sposób można odejść od koncepcji uciążliwych dla obywateli badań okresowych na rzecz bardziej precyzyjnego sposobu zabezpieczenia przed możliwością dysponowania bronią przez osobę chorą psychicznie.

Proponowane przepisy zakładają, aby tak jak dotychczas komendanci wojewódzcy Policji byli organami I instancji w sprawie wydawania pozwoleń na broń. Dzięki temu przepisy ustawy będzie można wprowadzić bez dodatkowych kosztów i z krótkim vacatio legis.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Św. Michał Archanioł w centrum Kijowa. / Fot. PAP/Aka Baron. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Wydalenie rosyjskich dyplomatów. Jakimczyk: Lepiej późno niż wcale [NASZ WYWIAD]

Piotr Motyka: Jak wygląda sytuacja militarna na Ukrainie?

Jacek Magdoń: Po blisko miesiącu walk straty są bardzo wysokie po obu stronach. Rosjanie, jako strona atakująca poniosła ogromne straty ludzkie według sprzecznych danych od 10 do 15 tys. zabitych oraz co najmniej kilkanaście tysięcy rannych (30-40 tys.), oraz ponad 100 samolotów i 120 śmigłowców, ok. 500 czołgów i 1500 bojowych wozów piechoty, ponad 1000 samochodów, ok. 300 jednostek artyleryjskich i obrony przeciwlotniczej, co najmniej 3 jednostki pływające, znaczna liczba dronów, pocisków samosterujących i rakiet. Głównym źródłem tych informacji jest strona ukraińska (chroniąca dane o stratach własnych), ale nawet jeśli są zawyżone to dają przybliżony obraz rosyjskich strat, stanowiących około 20 – 30 procent sił bezpośrednio zaangażowanych w tę wojnę.

Straty osobowe i sprzętowe wojska ukraińskiego są zapewne mniejsze, przede wszystkim dlatego, że jako strona zaatakowana nie dała się zaskoczyć. Jednak uderzenia w infrastrukturę komunikacyjną i militarną, szczególnie lotniskową oraz magazynową (składy paliw i amunicji), a także remontową są dotkliwe. Zajęcie części terytoriów pogranicznych oraz zniszczenie Mariupola, Charkowa i szeregu mniejszych miast, uderzenia na Kijów – to wszystko spowodowało nieoszacowane jeszcze straty w gospodarce narodowej oraz najboleśniejsze straty wśród ludności cywilnej. Jednak Ukraina wytrzymała pierwsze uderzenia i zadała poważne straty agresorowi, odbierając mu atuty związane z dysproporcją sił i elementem zaskoczenia.

Piotr Motyka: Czy można powiedzieć aktualnie, kto przeważa w tym konflikcie?

Jacek Magdoń: Po czterech tygodniach konfliktu postawa Ukrainy budzi respekt. Wojsko ukraińskie nie czekając na godzinę „W” w koszarach, zaskoczyło agresora, pozwalając mu wejść w głąb własnego terytorium, a następnie uderzając w rozciągnięte w marszu kolumny. W kolejnym etapie skutecznie niszczono rosyjskie linie zaopatrzenia. Bardzo dobrze walczy ukraińska obrona przeciwlotnicza, słabiej przeciwrakietowa. Świetnie sprawują się elitarne jednostki ukraińskie wyposażone w drony. Świetnie sprawiła się lekka piechota, bogato wyposażona w środki walki przeciwpancerne i przeciwlotnicze. Każda ze stron zmęczona, traci dynamikę i na tym etapie konfliktu zaczyna się mówić o impasie.

Wojna przechodzi w fazę „pełzającą”, w której armia rosyjska umocni się na zdobytym terenie na południowym-wschodzie Ukrainy, dążąc do unicestwienia ukraińskiej obrony Mariupola i uczynienia Morza Azowskiego wewnętrznym rosyjskim jeziorem oraz utworzenia trwałego połączenia lądowego Rosji z Krymem. W sensie militarnym przewagę techniczną aktualnie ma Rosja, mogąc razić rakietami dowolne cele na terytorium Ukrainy oraz mając w potencjalnie większe zasoby mobilizacyjne, osobowe i materiałowe, a w swoim arsenale broń masowego rażenia. Jednak tu i teraz Ukraina dysponuje otrzaskaną w boju armią o wysokim morale i zdeterminowanym w oporze społeczeństwie. Kijów zyskał poparcie polityczne i dyplomatyczne „wolnego świata” oraz idącą za tym istotną pomoc wojskową w postaci uzbrojenia i danych wywiadowczych. Z odsieczą przyszli Ukrainie hakerzy z grupy Anonymous, atakując rosyjskie systemy informatyczne. Cyberfront de facto przeniósł działania wojenne także na teren Rosji.

Piotr Motyka: Jaką moc może mieć reakcja tzw. wolnego świata na to, co dzieje się obecnie na Ukrainie?

Jacek Magdoń: Prezydent Putin nie ukrywa, że wojna na Ukrainie jest w istocie podyktowana konfliktem z Zachodem, a szczególnie z NATO rozszerzającym się na Wschód. Tym samym Rosja wraca do znanej od wieków retoryki o prawie do dominacji nad krajami Europy środkowej i wschodniej, a szczególnie tymi o korzeniach słowiańskich, którą nazwałbym neopanslawizmem. Z tego punktu widzenia ostatnia wizyta w premierów Polski, Czech i Słowenii w Kijowie zadała cios neoimperialnej propagandzie. Jednak decydująca w tej kwestii jest zdecydowana postawa Stanów Zjednoczonych Ameryki, która potwierdza więzi euro-atlantyckie, mówi stanowcze „nie” imperialnym działaniom Federacji Rosyjskiej i wspiera sojuszników dyslokując swoje siły i środki na wschodniej flance NATO.

Twarda linia USA jest kluczowa dla zdyscyplinowania, tradycyjnie chwiejnej postawy Francji oraz dla zapobieżenia skutkom ewidentnie szkodliwych działań Niemiec w czasach kanclerstwa Merkel, która w stosunkach z Rosją sprowadziła RFN niemal do poziomu DDR-u, osłabiając przy tym zdolności bojowe Bundeswehry i uzależniając Unię Europejską od rosyjskich surowców. Na tym etapie NATO na czele z US Army zareagowało zdecydowanie, solidarnie przygotowując obronę terytorium krajów członkowskich, w tym Polski.  Wobec paraliżu ONZ, w tych dniach zapadnie decyzja co do polskiej propozycja wysłania misji pokojowej NATO, a nawet zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Ukrainą. Będzie to jedna z najtrudniejszych decyzji ze względu na konieczność zaangażowania ogromnych sił celem wyegzekwowania pokoju. Ostrożna reakcja amerykańskich elit na te propozycje płynące z Warszawy i Kijowa ma słuszne uzasadnienie w groźbie wciągniecie wojsk NATO w bezpośrednie działania zbrojne, skutkujące konfliktem globalnym. Niestety Putin jest bardzo zainteresowany umiędzynarodowieniem tego konfliktu ze względu na duże straty rosyjskich sił konwencjonalnych oraz niskie morale swojej armii. Budowanie w propagandzie rosyjskiej obrazu Ukrainy jako słabego, skorumpowanego państwa, historycznie będącego częścią imperium i Ukraińców jako „młodszych”, niezdolnych do samodzielności braci spowodowało, że „operacja wojskowa” na Ukrainie nie została potraktowana jako prawdziwa wojna. Zbudzenie „rosyjskiego ducha” (a w domyśle „demona”), będzie możliwe dopiero wtedy, gdy na Ukrainę trafią żołnierze z NATO. Dopóki to nie nastąpi, Putin obawia się ujawnić choćby szacunkowy poziom strat własnych, poniesionych w walce z Ukraińcami.

Ten dylemat: „wejść czy nie wejść” zaprząta głowy przywódców Zachodu. Osobiście za bezpieczniejsze rozwiązanie uważam kontynuację dotychczasowej pomocy logistycznej dla Ukrainy za pośrednictwem Polski, Słowacji i Rumunii, która stanowi analogię do działań Białorusi jako najbliższego rosyjskiego – sojusznika członka ZBiR czyli Związku Białorusi i Rosji. Równocześnie należy wzmacniać siły NATO na całej wschodniej flance, aby być gotowym na reakcję w razie bezpośredniego zaangażowania wojsk białoruskich na Ukrainie. Łukaszenko, od roku przetrzymujący w więzieniach działaczy polskich, słusznie opiera się rosyjskim próbom większego zaangażowania w wojnę rosyjsko-ukraińską, wskazując na siły polskie, litewskie i amerykańskie u swych niestabilnych granic.

Piotr Motyka: Jak w tym kontekście radzi sobie Polska, jaka jest sytuacja na naszej wschodniej granicy?

Jacek Magdoń: Polska, jak w zwykle w takich historycznych momentach, poradziła sobie nadzwyczaj dobrze. Będąc „mistrzami prowizorki”, przede wszystkim wygraliśmy starcie na granicy polsko-białoruskiej, nie dopuszczając do jej przerwania przy pomocy emigrantów z Bliskiego Wschodu, a tym samym na przeniknięcie do Polski terrorystów, wmieszanych w tłum tych biednych ludzi, m.in. Syryjczyków czy Kurdów. W drugim etapie, na granicy polsko-ukraińskiej przyjęliśmy już ponad 2 miliony ukraińskich uchodźców, zachowując procedury bezpieczeństwa i chrześcijańską wrażliwość. Również w tym przypadku, jak dotąd zagrożenia terrorystyczne na terytorium RP zostały skutecznie zneutralizowane (w tym należy wymienić zatrzymanie kilkudziesięciu powiązanych z terroryzmem osób, próbujących przedostać się na teren województwa podkarpackiego).

Postawa polskiego społeczeństwa w obliczu kryzysu zadziwiła świat. Prawdziwi uchodźcy – kobiety z dziećmi, sieroty, chorzy zostali przyjęci do noclegowni, domów, hoteli, klasztorów, szpitali a tam wzięci pod opiekę. W obliczu kryzysu zadziałały w pierwszym rzędzie struktury państwowe, wsparte w przez dobrze zorganizowane społeczeństwo. Już widzę, jak się Pan Redaktor z niedowierzaniem reaguje na te słowa, ale powiedzmy sobie szczerze, że kiedy rozmawialiśmy kilka miesięcy temu, szacowałem liczbę potencjalnych uchodźców, w pierwszym etapie na milion. Przy dwóch milionach nadal w Polsce nadal nie ma obozów dla uchodźców. Na granicy polsko-ukraińskiej funkcjonariuszy i żołnierzy wsparła armia wolontariuszy z ochotniczych straży pożarnych, jednostek strzeleckich, drużyn harcerskich czy parafialnych kół „Caritas”.

Nie tylko nakarmiono ludzi przekraczających granicę, ale do kraju ogarniętego wojną wysłano potężna ilość żywności i lekarstw, apteczki, sprzęt strażacki, odzież, hełmy, kamizelki, środki czystości i higieny. Lwia część tego sfinansowana z polskich prywatnych kieszeni. Naród i wojsko, władza i społeczeństwo w swej zdecydowanej większości zadziałało jak trzeba. Optymizmem napawa również zgodne przyjęcie ustawy o obronie Ojczyzny przez Sejm, Senat i Prezydenta RP. Jesteśmy na dobrej drodze do zbudowania armii na miarę wyzwań, które przyniosła wojna rosyjsko-ukraińska. W wymiarze europejskim przejęliśmy inicjatywę, wzywając Niemców do wypicia naważonego przez Schroedera i Merkel piwa oraz dyscyplinując prorosyjskie euroelity. Przejście do kontrofensywy politycznej i dyplomatycznej w UE, wspartej dyskretnie a skutecznie przez USA, daje nadzieję na przywrócenie praworządności w Brukseli, a nawet Berlinie.

Piotr Motyka: Co jest obecnie największym zagrożeniem dla międzynarodowego systemu bezpieczeństwa?

Jacek Magdoń: Użycie broni masowego rażenia i prawdopodobieństwo zniszczenie ukraińskich elektrowni atomowych. Obawa wynika z faktu, że rosyjski plan wojny błyskawicznej zakładał demonstrację zbrojną, połączono ze znikomym, symbolicznym oporem ukraińskim i sympatią rosyjskojęzycznych obywateli Ukrainy. Wkroczenie do Kijowa, osadzenie prorosyjskich władz miało mieć miejsce jeszcze w marcu. W kwietniu miały nastąpić stabilizacja sytuacji nad Dnieprem i rozstrzygnięcia na zachodniej Ukrainie, a cała operacja zakończyć się imponującymi defiladami w Moskwie i w Kijowie w dniu 9 maja 2022 r. Dotrzymanie terminu jeśli chodzi o Kijów będzie dla Rosji trudne, a najprawdopodobniej niemożliwe. Defilada w Moskwie zapowiada się bardziej w czarnych, a nie pomarańczowo-czarnych barwach. Niesie to nieznane od czasów II wojny światowej i „zimnej wojny” zagrożenia. Majowy „Dzień Zwycięstwa” jest symboliczną datą, wpisaną w plan tej „operacji”, dającą też rekompensatę za upokorzenie jakim było wykluczenie reprezentacji rosyjskiej z zimowych igrzysk olimpijskich w Pekinie.

Jeśli Rosja zachowa się pragmatycznie i poprzestanie na swym imperialnym planie minimum (o czym mówiliśmy na forum Mediów Narodowych jeszcze w grudniu ubiegłego roku), to logicznym jest, będzie dążyć za wszelką cenę do zajęcia Mariupola i zyskania lądowego połączenia z Krymem, kosztem osłabienia nacisku na innych kierunkach. Dalej, w toku rozmów pokojowych, będzie dążyć do zatwierdzenia przez Ukrainę i społeczność międzynarodową zdobyczy terytorialnych za cenę pokoju oraz szybkiego zniesienia dotkliwych sankcji. Przyjęcie warunków pokoju na takich warunkach byłoby dla Ukraińców bardzo bolesne, ale jednak stanowiło jakieś wyjście dla Ukrainy.

Natomiast jeśli Rosja będzie zdeterminowana, aby jednak zająć całą Ukrainę to może dążyć do tego wszelkimi dostępnymi siłami i środkami. Arsenał rosyjski zawiera wiele broni, której użycie wciąż nie mieści się nam w głowie. Jednak wskazują na takie zagrożenie np. dobrze poinformowani Amerykanie, którzy już w trzecim dniu wojny powołali Tiger Team czyli grupę ekspertów przygotowujących scenariusze odpowiedzi na wypadek ewentualnego rosyjskiego ataku bronią masowego rażenia na terytorium NATO i innych krajów, a szczególnie Ukrainy. Groźbę użycia rosyjskiej broni ABC niesie także ewentualna ukraińska przewaga w wojnie konwencjonalnej i dalsze straty agresora.

Piotr Motyka: Czy to możliwe, żeby Rosja przywiązywała taką wagę do symboliki sportowej?

Jacek Magdoń: Dla osób znających rosyjską historię i sowiecka mentalność jest oczywistym, że do zmagań sportowych Rosja przykłada daleko większą wagę niż państwa Zachodu. Fakt, że reprezentacja Rosji po raz kolejny nie wzięła udziału w zimowych igrzyskach olimpijskich pod własną flagą, miał znaczący wpływ na decyzje rosyjskiego przywódcy. Pomimo, że było to następstwo afery dopingowej (po igrzyskach w Soczi w 2014 r.), nie zostało przyjęte na Kremlu za usprawiedliwienie. Terminy igrzysk w Soczi i w Pekinie nieprzypadkowo wiążą się z kolejnymi etapami wojny na terytorium Ukrainy.

Z resztą 9 maja br. to nie jedyna symboliczna data dla Moskwy. Wielokrotnie wyrażany na Kremlu żal spowodowany rozpadem Związek Socjalistycznych Republik Sowieckich każe pamiętać, że ten złowieszczy twór został utworzony w 1922 r. Stulecie powstania – jak mawiał Reagan – „imperium zła” przypadnie więc na 30 grudnia 2022 r. Przed 100 laty na Związek Sowiecki, na mocy traktatu założycielskiego, zawartego przez rządzone wspólnie przez bolszewików, ale formalnie niepodległe republiki złożyły się: rosyjska, białoruska, zakaukaska i ukraińska. Znając zamiłowanie Władimira Putina do historycznych analogii, to jednak daje do myślenia.

Piotr Motyka: Czy przy tak ogromnych stratach i tylu zagrożeniach możemy przypuszczać kto wygra wojnę na Ukrainie?

Jacek Magdoń: Tak, chyba już możemy. Zwycięzcą najprawdopodobniej będą komunistyczne Chiny, w których objęcia wepchnięta zostanie ostatecznie (osłabiona przez straty wojenne i zachodnie sankcje) putinowska Rosja. Wielkie tąpnięcie dotknie światowy rynek zboża. Nie bez powodu ukraińska, niebiesko-żółta flaga, odwołująca się do obsianych zbożem czarnoziemów – jest zwiastunem tego zbożowego kryzysu. Chyba jedynym państwem, który od miesięcy konsekwentnie gromadził dodatkowe zapasy zbożowe (nie tylko ryżu) jest Chińska Republika Ludowa. A Rosja, będąca największym eksporterem zboża na świecie, który odbywa się głównie przez porty położone nad Morzami: Czarnym i Azowskim, niszcząc Ukrainę, z miną pokerzysty oczekuje dalszych zachodnich sankcji, blokujących dostawy rosyjskiego gazu, ropy, węgla i zboża do krajów Unii Europejskiej. Wiedząc, że „tylko” co dziesiąty bochenek chleba na świecie jest wypiekany z ukraińskiej mąki, a jednak najczęściej z rosyjskiej, nie mam wątpliwości, że w obu skonfliktowanych krajach nieunikniony jest spadek produkcji pszenicy. Wojna spowoduje, że dwaj podstawowi światowi eksporterzy tego ważnego produktu ograniczą podaż w drugiej połowie 2022 r. Niedobór żywności będzie odczuwalny na całym świecie, a wzrost cen żywności na giełdach światowych już jest faktem. W miarę przeciągającej się wojny, choć wzrost cen mąki, chleba, makaronów (także w Polsce) jest nieunikniony, równocześnie spowoduje także wzmożony popyt na żywność (także polską). Niepewny los ukraińskiego, czarnomorskiego portu w Odessie powoduje wzrost znaczenia bałtyckich portów Rzeczpospolitej Polskie w tej globalnej rozgrywce o ukraińskie (a także polskie) zboża.  

Piotr Motyka: Serdecznie dziękuję za Pana działanie humanitarne oraz za ciekawy wywiad, Bóg zapłać!

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com 

Młodzież Wszechpolska

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Facebook.com/Wszechpolacy1922

  • W dniach 25-26 marca 2022 roku obchodzimy stulecie założycielskiego zjazdu Związku Akademickiego Młodzież Wszechpolska.
  • Młodzież Wszechpolska stanowiła największą i najliczniejszą organizację akademicką w dwudziestoleciu międzywojennym. Prezesem Honorowym organizacji był Roman Dmowski
  • Tajną organizacją kierował komisarz ogólnopolski. Podczas II wojny światowej wszechpolacy walczyli w szeregach Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych
  • Zobacz też: Stany Zjednoczone i Unia Europejska porozumiały się w kwestii zwiększenia dostaw skroplonego gazu ziemnego

Młodzież Wszechpolska stanowiła największą i najliczniejszą organizację akademicką w II Rzeczypospolitej. Sytuacja ta zmieniła się w 1934 wraz z powstaniem Obozu Narodowo-Radykalnego. Znaczna część członków MW przeszła do lokalnych sekcji ONR, co spowodowało likwidację większości kół Młodzieży Wszechpolskiej, w tym także na rok w Warszawie. Po 1934 Młodzież Wszechpolska stała się de facto młodzieżową przybudówką Stronnictwa Narodowego.

Do najbardziej znanych działaczy Młodzieży Wszechpolskiej przed wojną należeli: Wiesław Chrzanowski, Jan Mosdorf, Jan Matłachowski, Andrzej Stelmachowski.

Okupacyjna podziemna młodzieżówka

Młodzieżą Wszechpolską zarządzały dwie struktury kierownicze: jawna i tajna. Decydującą rolę odgrywało kierownictwo tajne, pozostające w konspiracji. W skład utajnionej struktury kierowniczej wchodziła ogólnopolska Liga Narodowa oraz związana z ośrodkami akademickimi: organizacja „Zet” i jej przybudówka „Orzeł Biały”. Kluczowe decyzje (sprawy personalne, akcje polityczne) zależały od członków „Zetu” (5–10 starszych studentów), natomiast „Orzeł Biały” zajmował się działalnością bratniacką, korporacyjną i samopomocą naukową. Władzę w lokalnych grupach „Zetu” sprawował komisarz. Całą tajną organizacją kierował komisarz ogólnopolski. Podczas II wojny Światowej wszechpolacy walczyli w szeregach Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych.

W okresie międzywojennym członkowie Młodzieży Wszechpolskiej czynnie uczestniczyli w życiu akademickim stając na czele wielu organizacji studenckich, m.in.: Bratnich pomocy, Kół Akademickich, Korporacji Akademickich i uczestniczyli w obronie autonomii uczelni wyższych przed centralistycznymi dążeniami władz sankcyjnych walczyli o obniżkę opłat za studia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wikipedia.org, twitter.com

Jacek Kurski

Jacek Kurski / Fot. PAP/Radek Pietruszka. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Zdaniem ministra Mariusza Kamińskiego MUX-3 powinien pozostać póki co w systemie DVB-T z uwagi na m.in. Regionalny System Ostrzegania, który jest powiązany z kanałami TVP.
  • Decyzja o czasowym utrzymaniu standardu nadawania DVB-T dla programów informacyjnych TVP ma na celu zapewnienie nieprzerwanego dostępu widzów do wiarygodnej i rzetelnej informacji – twierdzi Jacek Kurski, prezes zarządu Telewizji Polskiej.
  • Nadawcy prywatni nie kryją oburzenia tą nagłą i ogłoszoną w ostatniej chwili przed pierwszymi przełączeniami do DVB-T2 decyzją.
  • Zobacz także: Część Polaków straci dostęp do tv? Rusza nowy standard tv naziemnej

Skandal?

Zdaniem ministra Mariusza Kamińskiego MUX-3 powinien pozostać póki co w systemie DVB-T z uwagi na m.in. Regionalny System Ostrzegania, który jest powiązany z kanałami TVP. Co ciekawe, stacje tego nadawcy są także dostępne w MUX-8, który póki co miał pozostać właśnie w starszym standardzie nadawania.

Nadawcy prywatni nie kryją oburzenia tą nagłą i ogłoszoną w ostatniej chwili przed pierwszymi przełączeniami do DVB-T2 decyzją.

Jest to sytuacja absolutnie skandaliczna – podkreślił Dariusz Dąbski, prezes Telewizji Puls. – Nie będziemy bierni, stanowczo zareagujemy, będziemy się również domagać odszkodowania za straty jakie niewątpliwie poniesiemy w związku z tą sytuacją – dodał.

W podobnym tonie wypowiedział się Bogusław Kisielewski, prezes Kino Polska TV, nadawcy m.in. naziemnych Zoom TV i Stopklatka.

Przenoszenie tylko prywatnych kanałów wygląda tak, jakby ktoś chciał celowo nas osłabić. TVP, zostając w obecnym standardzie do końca 2023 roku, zbuduje ogromną przewagę na rynku telewizji naziemnej i odbędzie się to kosztem nadawców prywatnych. To nieuczciwe traktowanie podmiotów na rynku. Ponadto ludzie, którzy będą mogli nadal odbierać TVP, stracą motywację do wymiany odbiorników – powiedział.

Będą problemy w odbiorze?

Co ciekawe, decyzja UKE może wbrew pozorom stać się powodem problemów technicznych w odbiorze MUX-3.

Decyzja o czasowym utrzymaniu standardu nadawania DVB-T dla programów informacyjnych TVP ma na celu zapewnienie nieprzerwanego dostępu widzów do wiarygodnej i rzetelnej informacji – twierdzi Jacek Kurski, prezes zarządu Telewizji Polskiej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, satkurier.pl, press.pl

Stop aborcji

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Flickr

W ostatnich miesiącach Polskę obiegły doniesienia o tragicznych przypadkach śmierci dwóch kobiet – w Pszczynie i Częstochowie. W obu sytuacjach pacjentki trafiły do szpitali w związku z powikłaniami w ciąży, jednak zmarły w trakcie hospitalizacji, podobnie jak ich nienarodzone dzieci. Te zdarzenia często porównywane są z wydarzeniem, które miało miejsce w Irlandii w 2012 r. Jego nagłośnienie przez środowiska domagające się wprowadzenia tzw. aborcji na życzenie, doprowadziło ostatecznie do jej legalizacji w tym kraju w 2018 r. Raport Ordo Iuris opisuje sytuacje uwidaczniające istotne deficyty opieki medycznej nad matkami w ciąży powikłanej. W debacie publicznej pojawiają się niekiedy tezy, że zgony kobiet w Pszczynie i Częstochowie miały związek z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. dotyczącym aborcji eugenicznej. W publikacji przypomniano, że polskie przepisy wciąż dopuszczają podejmowanie  interwencji medycznych, mających na celu ratowanie życia matek, także w sytuacji, gdy ich niezamierzonym skutkiem może być śmierć dziecka. Raport został zaprezentowany podczas debaty z udziałem polskich i irlandzkich ekspertów.

POBIERZ RAPORT – LINK

W raporcie zebrano dostępne informacje o okolicznościach śmierci Savity Halappanavar – ciężarnej pacjentki w Irlandii w 2012 r., oraz o niedawnych zgonach pacjentek w szpitalach w Pszczynie i Częstochowie. Stany faktyczne tych spraw okazały się podobne. W przypadku sytuacji z Irlandii, zdaniem pracowników oddziału ginekologiczno-położniczego, na który trafiła pacjentka, ówczesny stan tamtejszego prawa uniemożliwił podjęcie przez nich odpowiednich czynności ratujących życie kobiety. Z ustaleń zawartych w raporcie wynika jednak, że przepisy były błędnie interpretowane przez personel medyczny, a czynnikiem, który doprowadził do śmierci pacjentki było przede wszystkim nierozpoznanie rzeczywistego stanu jej zdrowia, który uzasadniał podjęcie działań ratujących życie bez naruszenia prawa.

W Irlandii sytuacja z 2012 r. została instrumentalnie wykorzystana do wykreowania społecznej akceptacji aborcji i do legalizacji tzw. aborcji na życzenie. Podobnie w Polsce, środowiska proaborcyjne usiłują przedstawiać rzekomy związek tragedii w Pszczynie i Częstochowie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z października 2020 r. Jednak w naszym kraju, tak jak w Irlandii w 2012 r., prawo przewiduje sytuacje ratowania życia matek, nawet jeżeli wiązałoby się to z utratą życia dziecka.

Instytut Ordo Iuris przedstawił w swoim raporcie szereg rekomendacji mających na celu uniknięcie w przyszłości takich sytuacji, jak te, które miały miejsce w Pszczynie i Częstochowie. Analitycy postulują m.in. wzmocnienie edukacji prawnej lekarzy i innych przedstawicieli zawodów medycznych, a w szczególności zapewnienie, aby edukacja w tym zakresie obejmowała całokształt przepisów mających zastosowanie do tego typu sytuacji.

Ordo Iuris zwraca również uwagę na potrzebę zadbania o właściwe przedstawianie istoty orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego w kwestiach związanych z prawną ochroną życia. Konieczne jest także egzekwowanie aktualnych rekomendacji Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników, które zawierają nie tylko wytyczne dotyczące oczekiwanego poziomu opieki nad matką w ciąży powikłanej, ale również wskazania co do sposobu postępowania z przedwcześnie przychodzącym na świat dzieckiem (z uwzględnieniem aspektów etycznych). 

Napięcie w Górskim Karabachu. Azerowie wznawiają działania szturmowe

Raport Instytutu został zaprezentowany podczas debaty polskich i irlandzkich ekspertów. W wydarzeniu wzięli udział prof. Patricia Casey – psychiatra z University College Dublin i konsultant w Szpitalu Uniwersyteckim Mater Misericordiae w Dublinie, Patrick Buckley – z Brytyjskiego Stowarzyszenia na rzecz Ochrony Dzieci Nienarodzonych (SPUC), prof. Bogdan Chazan – ginekolog-położnik, dyrektor medyczny MaterCare International i wiceprezydent Europejskiej Federacji Stowarzyszeń Lekarzy Katolickich (FEAMC), a także r.pr. Katarzyna Gęsiak – dyrektor Centrum Prawa Medycznego i Bioetyki Ordo Iuris.

– Działacze proaborcyjni twierdzili, że tragedie w Pszczynie i Częstochowie stanowią konsekwencje wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który został wydany w październiku 2020 r. i zakazywał aborcji eugenicznej. Prawda jest taka, że przypadki te nie mają nic wspólnego z tym wyrokiem. Obowiązujące prawo przewiduje możliwość, a nawet obowiązek ratowania życia matki, nawet jeśli, wskutek interwencji medycznej, może nastąpić niezamierzona śmierć nienarodzonego dziecka – zaznaczyła Katarzyna Gęsiak, otwierając debatę.

Podobne wnioski, na przykładzie irlandzkim, przedstawił Patrick Buckley.

– Irlandzkie prawo chroni życie dziecka w równym stopniu, jak życie matki. Śmierć pani Halappanavar nie była efektem niewłaściwego prawa w Irlandii. Lekarze byli zobligowani ratować życie matki, nawet podejmując ryzyko, że zabiegi ratujące jej życie, mogły doprowadzić do śmierci dziecka – zauważył.

Prof. Chazan mówił natomiast na temat tzw. deklaracji dublińskiej podpisanej przez ginekologów i połoćników z całego świata.

– W deklaracji dublińskiej stwierdzono, że celowe pozbawienie życia nienarodzonego dziecka, nie jest medycznie potrzebne do ratowania życia matki. Istnieje fundamentalna różnica między aborcją a niezbędną terapią medyczną, służącą do ratowania życia matki, nawet jeśli tego typu zabiegi prowadzą do niezamierzonej śmierci dziecka. Zakaz aborcji w żaden sposób nie wpływa na możliwość świadczenia opieki zdrowotnej na rzecz kobiet w ciąży – podkreślił lekarz.

Z kolei Patricia Casey odniosła się do tematu wpływu aborcji na zdrowie psychiczne kobiety.

– Badania Królewskiego Kolegium Medycznego pokazują, że nie ma żadnych dowodów, na tezę, iż aborcja miałaby jakkolwiek pomagać na depresję. Nie ma żadnych zalet w dziedzinie psychiatrycznej wśród kobiet, które zdecydowały się na aborcję. Co więcej, jeśli kobieta wcześniej cierpiała na depresję, wówczas ryzyko po aborcji wzrastało – wyjaśniła.

COVID-19

Mieszkańcy Quebecu, którzy nie chcą się szczepić przeciw COVID-19 mimo braku ważnych powodów medycznych, zapłacą specjalny podatek / EPA/Alberto Valdes Dostawca: PAP/EPA. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Odszkodowanie za odczyn poszczepienny

– Zespół Guillain-Barré to bardzo rzadko występujące zaburzenie nerwów obwodowych, prowadzące do osłabienia lub porażenia mięśni, uwzględnione w charakterystyce szczepionek Vaccine Janssen oraz Vaxzevria. Opinia medyczna Zespołu ds. Świadczeń działającego przy Rzeczniku potwierdziła, że 64-dniowy pobyt pacjenta w szpitalu wynikał z działania niepożądanego szczepionki

– wyjaśnił Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Chmielowiec.

Fundusz Kompensacyjny, obsługiwany przez Rzecznika Praw Pacjenta, zapewnia wsparcie finansowe osobom, które doznały poważnych odczynów poszczepiennych, stanowiąc rozszerzenie dotychczasowej odpowiedzialności związanej z zastosowaniem szczepionek.

Jak poinformowało biuro RPD, na bieżąco rozpatrywane są wnioski i prowadzone postępowania administracyjne zmierzające do ustalenia zasadności przyznania świadczenia i o jego wysokości.

Od 12 lutego do Rzecznika Praw Pacjenta wpłynęło 600 wniosków o przyznanie świadczenia kompensacyjnego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Biden-Von der Leyen

Biden-Von der Leyen / fot. PAP/EPA/TASOS KATOPODIS / POOL Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030 flickr.com

  • O warunkach porozumienia pisała wczoraj prasa, m.in. „Financial Times”.
  • Medialne doniesienia zostały potwierdzone w piątek podczas wspólnej konferencji przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen z prezydentem USA Joe Bidenem.
  • Cel jest jeden – uniezależnienie energetyczne Europy od Rosji, podkreślili von der Leyen i Biden.
  • Zobacz także: Wołodymyr Zełenski do Orbana: “Viktor, czy wiesz co dzieje się teraz w Mariupolu?”

Stany Zjednoczone i Unia Europejska ogłosiły porozumienie

Uzgodnienia dotyczą zwiększenia dostaw skroplonego gazu ziemnego do krajów europejskich do końca 2022 r. o co najmniej 15 miliardów metrów sześciennych.

Zgodnie z umową państwa członkowskie UE będą dążyć do zapewnienia popytu na 50 mld metrów sześciennych amerykańskiego skroplonego gazu ziemnego do co najmniej 2030 r. Według Reutersa, import LNG z Rosji w ostatnich latach kształtował się na poziomie ok. 14-18 mld m sześciennych.

Z szacunków KE wynika, że UE importuje 90 proc. zużywanego przez siebie gazu, a Rosja dostarcza około 45 proc. tego importu, przy czym poziom importu z Rosji jest różny w różnych państwach członkowskich. Ponadto z Rosji pochodzi 25 proc. przywożonej ropy naftowej i 45 proc. przywożonego węgla.

– Dołożymy wszelkich starań, żeby zapewnić UE w tym roku 15 mld metrów sześciennych gazu LNG

– zapewnił na wspólnej konferencji prasowej prezydent USA.

Joe Biden przyznał, że „uniezależnienie się całkowite oczywiście potrwa kilka lat”, ale jest możliwe. Dodał, że do tego potrzebna będą w Europie nowe inwestycje.

– Potrzebujemy terminali LNG

– mówił na wspólnej konferencji z szefową KE Biden.

Z kolei Ursula von der Leyen mówiła, że „chcemy jako Europejczycy dywersyfikować naszych dostawców.

– Jesteśmy na dobrej drodze do odejścia od rosyjskich dostawców paliw kopalnych

– dodała.

Ursula von der Leyen podkreśliła, że chce „powiedzieć Amerykanom, jak wdzięczna jest Europa za ich wsparcie”. Nasza praca nad sankcjami pokazuje, że gdy współpracujemy razem jesteśmy silniejsi, dodała szefowa KE.

Drugim krokiem odnawialne źródła energii

– Najpierw musimy odejść od gazu rosyjskiego, a potem musimy odejść od gazu na rzecz odnawialnych źródeł energii. To będzie drugi krok

– zapowiedział Biden.

Ursula Von der Leyen dodała, że zaangażowanie USA to „ogromny krok” w drodze do uniezależnienia się od rosyjskich dostaw.

– Zamierzamy nasze uzależnienie od Rosji redukować, a w końcu je zniwelować. Możemy to osiągnąć tylko dzięki inwestycjom w odnawialne źródła energii i dostawy LNG. Chcemy odejść od dostaw z Rosji i otworzyć się na innych dostawców. Zaangażowanie USA, by przekazać 15 mld metrów, to ogromny krok. Te dostawy [z USA – red.] zastąpią dostawy z Rosji. USA i UE zadbają o to, by 50 mld gazu popłynęło do 2030 r. To już zastąpienie 1/3 gazu z Rosji. Już teraz idziemy w dobrym kierunku, bo odchodzimy od gazu z Rosji

– podkreśliła Ursula von der Leyen.

Jak jednak dodała, Europa wciąż powinna realizować politykę zielonej transformacji.

– Musimy myśleć nie tylko o najbliższej zimie. Musimy uniezależnić się od paliw kopalnych rosyjskich, ale myśleć o przyszłości. Infrastruktura wykorzystywana do gazu dzisiaj, może być wykorzystana do przesyłu czystego wodoru w przyszłości. To pokazuje, jaką moc mają nasze demokracje. Musimy je dostosowywać do ciągle zmieniającego się świata

– stwierdziła.

Ponadto, z komunikatu opublikowanego dziś przez Biały Dom wynika, że Stany Zjednoczone i Unia Europejska ogłosiły powołanie grupy zadaniowej, której celem jest zmniejszenie uzależnienia Europy od rosyjskich paliw kopalnych. W grupie roboczej działać ma przedstawiciel Białego Domu oraz Komisji Europejskiej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Euractiv

Konflikt w Górskim Karabachu

Konflikt w Górskim Karabachu / Fot. @Twitter

Konflikt w Górskim Karabachu

Wczoraj azerskie siły przekroczyły granicę terenu, za który odpowiedzialne miały być pokojowe siły rosyjskie. Azerowie mieli się pojawić we wsi Parukh. Według mediów, Rosjan w Górskim Karabachu nie ma, bo walczą w Ukrainie.

– Te agresywne działania Azerbejdżanu pokazują, że Baku wciąż rażąco łamie trójstronne porozumienie pokojowe, zgodnie z którym zaprzestano działań wojennych, a strony zatrzymały się na swoich pozycjach. Wzdłuż granic rozmieszczono siły pokojowe Federacji Rosyjskiej

– podało ministerstwo.

Wcześniej Azerowie mieli odciąć Górski Karabach od jedynego gazociągu zasilającego region.

– Liczymy na to, że rosyjskie siły pokojowe, na których obszarze odpowiedzialności doszło do prowokacji, podejmą działania zmierzające do tego, by azerskie wojska natychmiast wróciły na swoje pozycje i wypełniły zobowiązania zawarte w porozumieniu trójstronnym

– podkreślono.

Separatystyczny Górski Karabach to ormiańska enklawa, znajdująca się de iure (wg prawa) na terytorium Azerbejdżanu. Region ten oraz kilka przylegających do niego terenów (również na terytorium Azerbejdżanu) od wojny w latach 90. ubiegłego wieku kontrolowali Ormianie. We wrześniu 2020 roku Azerbejdżan podjął próbę odzyskania kontroli nad regionem.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMF 24