To wielki cios dla rosyjskiej floty w rejonie Morza Czarnego.
– skomentował zatonięcie krążownika “Moskwa” rzecznik Pentagonu John Kirby. “Zatonięcie” okrętu flagowego potwierdziło rosyjskie ministerstwo obrony.
Początkowo resort w komunikacie napisał, że na pokładzie okrętu doszło do eksplozji.
Amunicja krążownika Moskwa wybuchła w wyniku pożaru okrętu. Statek jest poważnie uszkodzony. Cała załoga została ewakuowana. Przyczyna pożaru jest badana.
– podawali Rosjanie.
Rosja potwierdziła dopiero w czwartek późnym wieczorem, że mierzący 186 metrów statek zatonął. Jak wskazują eksperci, utrata krążownika będzie wizerunkowym ciosem dla rosyjskiej armii.
Nie jesteśmy w stanie oficjalnie potwierdzić co dokładnie doprowadziło do zatonięcia statku. Ale nie jesteśmy też w stanie obalić wersji strony ukraińskiej. Z pewnością jest to możliwe i prawdopodobne, że faktycznie statek został trafiony pociskami Neptun.
– mówił rzecznik Pentagonu John Kirby, podając tym samym w wątpliwość wersję ukraińską.
Nie wiemy ilu członków załogi uciekło. Jeśli okręt został trafiony pociskiem, albo nawet jeśli doszło tylko do eksplozji amunicji, jak twierdzą Rosjanie, to bardzo prawdopodobne, że część załogi zginęła.
Warszawa, 14.04.2022. Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak (L) i prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Sebastian Chwałek / fot. PAP/Rafał Guz
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Mariusz Błaszczak gościł w czwartek na antenie TVP Info
Szef MON stwierdził, że do 2050 rząd Platformy Obywatelskiej likwidował jednostki Wojska Polskiego
Błaszczak przypomniał niechęć Donalda Tuska do tarczy antyrakietowej
Polityk stwierdził, że Rosja od zawsze dopuszczała się zbrodni
Do 2015 roku nie możemy wskazać osiągnięć, jeżeli chodzi o kupowanie broni, sprzętu wojskowego oraz o kwestię jednostek wojsk amerykańskich stacjonujących w Polsce.
– przypomniał w czwartek szef MON Mariusz Błaszczak.
Donald Tusk uznał, że tarcza antyrakietowa nie jest potrzebna w Polsce. Chodzi o Redzikowo, o to wszystko co związane jest z budową elementu obrony przeciwrakietowej amerykańskiej na ziemi polskiej.
– wskazywał minister obrony.
Rosja – czy była biała czy czerwona, czy teraz jest putinowska – jest agresywna i dopuszczała się zbrodni. To, co dzieje się w Ukrainie, te mordy, które mają charakter zbrodni wojennych mają miejsce. Wczoraj obchodziliśmy dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej, to są te same metody. Naszym zadaniem, polskich władz, prezydenta RP, polskiego rządu jest odstraszenie agresora, jest zbudowanie tak silnego wojska, które będzie w ramach NATO, szczególnie w relacji z armią USA, stanowiło bardzo wyraźny czynnik odstraszający agresora, Rosję i to konsekwentnie od 2015 roku robimy.
Prezydent Rzeczypospolitej Polski, Andrzej Duda. / Fot. PAP/Łukasz Gągulski
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030.
Andrzej Duda złożył w czwartek podpis pod ustawą nakładającą embargo na import węgla z Rosji
Ustawa wejdzie w życie w piątek; przewiduje ona także mrożenie majątków podmiotów i osób, które popierają rosyjską agresję na Ukrainę
Ustawa daje możliwość stworzenia tzw. listy sankcyjnej osób nie podzielających zdania na temat tego, co dzieje się na Ukrainie
Zgodnie z ustawą, do Polski nie wolno przywozić węgla i koksu ani z Rosji, ani z Białorusi
Podpisana przez prezydenta ustawa wejdzie w życie już dzisiaj. Kancelaria Prezydenta wydała komunikat, w którym informuje, iż ustawa daje możliwość stworzenia tzw. listy sankcyjnej, czyli listy osób i podmiotów, wobec których “znajdą zastosowanie środki w postaci zamrożenia ich funduszy i zasobów gospodarczych”.
Jak podaje Kancelaria Prezydenta, osobom odpowiedzialnym za zamrożenie majątków za niedopełnienie swoich obowiązków grozi kara grzywny nawet do 20 mln zł. Karę nakłada szef Krajowej Administracji Skarbowej.
Co więcej, do Polski nie będzie można przywozić węgla i koksu z Rosji oraz Białorusi.
W ustawie zawarto także zapis o zakasie “stosowania, używania i propagowania symboli lub nazw, które wspierają rosyjską agresję” na Ukrainę. Naruszenie przepisów podlega karze grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności nawet do 2 lat.
Andrzej Kozyra udzielił wywiadu dla Mediów Narodowych. Powiedział między innymi:
Większość rzeczy na konferencji została już powiedziana wcześniej. Przeprowadzono kolejne eksperymenty naukowe. Raport zawiera dziesięć tysięcy stron. Pierwszy wybuch który miał oderwać połowę lewego skrzydła, miał nastąpić na sto metrów przed brzozą. Samolot leciał przez następne kilka ułamków sekund. Drugi wybuch nastąpił pod salonką prezydenta. Kabina, kokpit pilotów leżał oddzielnie, a salonka została prawie całkowicie zniszczona. Wrak został pocięty i umyty przez Rosjan.
Macierewicz odpowie na pytania…
Gość podkreślił wypowiedzi Antoniego Macierewicza:
Antoni Macierewicz wyjaśnił, że są to ostateczne wnioski komisji, natomiast za miesiąc zamierza spotkać się z dziennikarzami i odpowiedzieć na pytania. Powiedział, że celem komisji nie było wyjaśnienie jak do tego doszło, ani kto podłożył ładunki. To będzie wyjaśniać prokuratura. Celem komisji było ustalenie kolejności wydarzeń.
…bo tych wciąż jest dużo
Kozyra nie ukrywał, że działania komisji są krytykowane:
Z badań wynika, że zastosowane detonatory działają do tysiąca stu metrów. Oznacza to, iż ktoś, kto odpalał te ładunki (jeżeli je odpalał), musiał być na lotnisku Siewiernyj. Można się więc zastanawiać po co była ta „mgła” – może chodziło o to, żeby samolot zwolnił. Opozycja twierdzi, że raport Macierewicza to dopasowywanie swoich tez do gotowych faktów.
Stacja monitoringu jakości powietrza znajdująca się na terenie Szpitala Bródnowskiego przy Kondratowicza musi być przeniesiona w związku z budową Kliniki Budzik. Dlatego Główny Inspektorat Ochrony Środowiska, będący właścicielem stacji, od marca 2020 roku prowadzi korespondencję z urzędem dzielnicy, mającą na celu znalezienie nowej lokalizacji na Targówku.
Zastępca dyrektora Departamentu Monitoringu Środowiska Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska Barbara Toczko podkreśliła, że departament dokonał kompleksowej analizy obszaru dzielnicy pod kątem potencjalnych lokalizacji spełniających określone prawem wymagania dotyczące kryteriów lokalizacji dla stacji monitoringu jakości powietrza.
Mimo licznych propozycji GIOŚ, analiz i wizji lokalnych obejmujących łącznie 21 potencjalnych nowych lokalizacji, które były konsultowane z urzędem dzielnicy Targówek, do dziś nie uzyskano akceptacji urzędu w zakresie możliwości użyczenia gruntu dla nowej lokalizacji lub możliwości infrastrukturalnych, to jest podłączenia stacji do prądu
– poinformowała Barbara Toczko.
Rozważają ustawienie stacji w innej dzielnicy
Zapowiedziała, że z uwagi na brak postępów w ustaleniu lokalizacji stacji, być może GIOŚ będzie zmuszony do posadowienia stacji na terenie innej dzielnicy Warszawy.
Radny Targówka Cezary Wąsik z Prawa i Sprawiedliwości zapowiedział, że podejmie on działania mające na celu pozostawienie stacji monitoringu w jego dzielnicy.
Wydawałoby się, że znalezienie nowego miejsca dla stacji pomiaru jakości powietrza jest rzeczą dosyć prostą. Jednak urząd dzielnicy przez dwa lata nie był w stanie skutecznie wspomóc Głównego Inspektora Ochrony Środowiska i wskazać dogodnego miejsce spełniającego wszystkie kryteria. Pokazuje to, że stacja kontroli powietrza nie jest priorytetem dla władz. Przypomnę, że prezydent miasta Rafał Trzaskowski dużo mówi o ekologii, jakości powietrza, a nieodłącznym tego elementem jest kontrola jego jakości
Gdyby nie było wojny na Ukrainie inflacja kształtowałaby się na poziomie 6 – 7% – mówił prof. Adam Gapiński. Tymczasem lutym przed wybuchem wojny inflacja wynosiła już 8,5%.
Wojna prędzej czy później się skończy a my będziemy ponosić konsekwencje[…], dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo Polaków i stabilizacja naszego kraju – podkreślił dr Andrzej Bartoszewicz.
Należy zadbać o zwiększenie rezerw i oprocentowanie depozytów – ocenia ekspert.
Przez pierwsze dwa tygodnie wojny, kiedy polscy politycy wypowiadali się bardzo ostro, a z przekazów można było mieć wrażenie, że zaraz pójdziemy na wojnę, z Polski wypłynęły ogromne miliardy inwestycji, a polski złoty bardzo intensywnie tracił (…). To jest wojna dwóch naszych sąsiadów. Geografii nie zmienimy. Wojna prędzej czy później się skończy, a my będziemy ponosić konsekwencje, iż jesteśmy nadpobudliwi w tym procesie. Trzeba powtórzyć raz jeszcze, że my mamy obowiązek udzielenia Ukrainie pomocy i przyjęcia uchodźców (…), ale dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo Polaków i stabilizacja naszego kraju.
– powiedział dr Bartoszewicz.
To o nie rosyjska agresja podnosi poziom cen w Polsce. Niepewność, która jest budowana w wyniku agresji, nie będzie kończyła się w momencie zawarcia pokoju czy jakiegokolwiek innego rozstrzygnięcia za naszą wschodnią granicą. Niepewność jest na tyle duża, że zaczyna wpływać na wycenę różnych aktywów, surowców, produktów i usług. To wszystko powoduje, iż mamy do czynienia z następstwami długookresowymi. Nie jestem przekonany, czy to, co prezentuje prezes NBP, ziści się. Chciałbym, żeby tak było, ale jak popatrzymy na ceny żywności, czyli czynnik, który dopiero zadziała, to zauważymy, jak istotnym producentem żywności są Ukraina i Rosja. To, że Rosja zapowiedziała zamknięcie granic dla eksportu produktów żywnościowych, a Ukraina nie prowadzi normalnego produkcji i zasiewu, sprawi, iż będziemy mieli do czynienia z ogromnym zakłóceniem w tym zakresie.
– podkreślił ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej.
Dr Bartoszewski zaznaczył, że świat musi zmierzyć z wieloma czynnikami wpływającymi na kształtowanie się gospodarki i inflacji na całym świecie.
Może okazać się, że z uwagi na niepewność wynikającą z konfliktu zbrojnego oraz braku realnej produkcji w wysokości, która jest niezbędna do zaspokajania potrzeb Europy, Afryki oraz Azji, pojawi się problem. Kolejną kwestią są zmiany klimatyczne. To, że mamy do czynienia z zaburzeniami produkcji żywności, do czego dochodzi jeszcze element surowcowy, który już przełożył się na ogromny wzrost cen nawozów, iż to wszystko spowoduje, że ceny żywności będą naprawdę wysokie. To będzie czynnik, który dodatkowo powiększy zjawisko inflacyjne.
– stwierdził dr Andrzej Bartoszewicz.
Kolejna fala migracji?
Przypomnijmy sobie falę migracji z Afryki, która już zaburzała funkcjonowanie struktur europejskich. Jeżeli to się powtórzy na skalę, która do tej pory nie była przewidziana, bo szacuje się liczbę około 120 mln ludzi, którzy będą migrować z uwagi na pogorszenie dostępu do żywności, wówczas będziemy mieli do czynienia z jeszcze większą niepewnością. Pozostaje pytanie, nie tylko w kontekście polityki pieniężnej, na ile my się na to wszystko przygotowujemy.
– dodał ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej.
Zwiększenie rezerw obowiązkowych i oprocentowania depozytów
Warto, żebyśmy zadbali o zwiększenie rezerw obowiązkowych i w ten sposób przycisnęli banki, aby zaczęły zwiększać oprocentowanie depozytów. Banki bardzo szybko podnoszą ceny kredytów, a to też przekłada się na zwiększenie inflacji. Jeśli popatrzymy na ten aspekt w wymiarze kosztu pieniądza dla przedsiębiorców, którzy dostarczają dobra i usługi, to ceny kredytów dla nich rosną, tym samym powodując zwiększenie kosztów przedsiębiorstwa i poszukiwanie przychodów albo poprzez zwiększenie cen, albo próbę zwiększenia potencjału rynkowego.
– podkreślił dr Bartoszewicz
W zeszłym roku prezes NBP alarmował, że nastąpi deflacja.
Prezes NBP stwierdził w zeszłym roku, że inflacji nie ma, potem przyznał, iż jest, a następnie zaczął podejmować bardzo opóźnione działania. W swoim ostatnim komunikacie przyznał[…], że mamy opóźnione działania. Przełożenie zmiany stóp procentowych na walkę z inflacją zajmuje 6-9 miesięcy. Prof. Adam Glapiński przyznał w czwartek, że ujrzenie wyników zmiany stóp procentowych zajmie kilka kwartałów (…). Polityka pieniężna powinna w istotniejszy sposób chronić polskie rodziny, a szczególnie osoby najbiedniejsze, bo niepewność tylko wzrasta. Mieliśmy pandemię, teraz mamy wojnę przy granicy, a za chwilę możemy mieć skrajny wybuch migracji.
Władimir Putin na wiecu poparcia dla wojny. / Fot. PAP/EPA/VLADIMIR ASTAPKOVICH / SPUTNIK / POOL
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Na początku kwietnia w rosyjskiej miejscowości Skoworodino w obwodzie amurskim miał miejsce rajd poparcia dla wojny na Ukrainie
Kierowcy ozdobili swoje pojazdy flagami Rosji, a także prowojennymi symbolami
Na lokalnej autostradzie utworzyli literę “Z”, a zjeżdżając niej zostali zatrzymani przez policję
Nie spodziewali się oni tego, że mogą otrzymać mandaty w wysokości 5 tys. rubli tj. około 260 zł za złamanie przepisów
Administracja rejonu skoworodińskiego odcięła się od kierowców i prowojennego rajdu
2 kwietnia w mieście Skoworodino w obwodzie amurskim w Rosji zorganizowano rajd wsparcia dla wojny w Ukrainie. Na ulice wyjechały dziesiątki samochodów ozdobionych rosyjską flagą i prowojennymi symbolami “Z” i “V”, które pojawiają się na rosyjskich czołgach w Ukrainie.
Uczestnicy rajdu otrzymali mandaty
Na propagandowym nagraniu, które pojawiło się w rosyjskich mediach społecznościowych, widać, że nawet małym dzieciom rysowano na twarzy literę Z i rosyjską flagę. Samochody najpierw przejechały główną ulicą miasta Skoworodino, po czym ustawiły się w kształt litery Z na autostradzie federalnej.
Jak jednak opisuje portal Teleport, wtedy wydarzyło się coś, czego zapewne żaden z uczestników propagandowego rajdu się nie spodziewał. Kiedy kierowcy zaczęli opuszczać autostradę, część z nich została ukarana mandatem w wysokości 5 tys. rubli – ok. 260 zł. Jak się okazało, kierowcy złamali przepisy, zawracając w niedozwolonym miejscu.
Kierowcy tłumaczyli, że nie mieli innego wyjścia, ponieważ droga została zablokowana przez policjantów. Administracja rejonu skoworodińskiego od wszystkiego się odcięła.
Administracja nie była organizatorem rajdu samochodowego. Udzieliliśmy pomocy jego uczestnikom. (…) Być może jeden kierowca jechał niewłaściwą drogą i wszyscy skręcili za nim. Ale trzeba było zawrócić tam, gdzie jest to dozwolone
– przekazał portalowi Teleport służba prasowa administracji rejonu.
Gość “Polskiego punktu widzenia” zaznaczył, że ich wizyta wiąże się z ogólnym ożywieniem dyplomatycznym w ostatnich dniach. Pojawiło się nawet określenie “turystyka dyplomatyczna”, gdyż za większością wizyt europejskich przywódców nie idą konkretne kroki. Jednak wizyta przywódców Polski i krajów bałtyckich odbyła się w kluczowym dla Ukrainy momencie.
W tej chwili mówi się o drugiej ofensywie w Donbasie, którą mają podjąć wojska rosyjskie, o bitwie o Donbas, która jak niektórzy twierdzą może zdecydować o losach wojny
– zaznaczył dr Krzysztof Kawęcki.
Wizyta prezydentów pokazuje, że europejskie dążenia Ukrainy są wspierane przez jej sąsiadów, także zagrożonych ze strony Rosji. Ze strony Zachodu brak jednak jednolitego stanowiska, jeśli chodzi o możliwość dołączenia Ukrainy do NATO czy Unii Europejskiej.
Do Kijowa chciał udać się także prezydent Niemiec, Frank-Walter Steinmeier, jednak ukraińskie władze były niechętne tej wizycie.
Ukraina pozbyła się złudzeń, jeśli chodzi o Niemcy, ponieważ w poprzednich latach poprzedni prezydenci Ukrainy traktowali Niemcy jako swojego strategicznego partnera. Sytuacja, która w tej chwili ma miejsce, związana z niedoszłą wizytą prezydenta Niemiec, pokazuje bankructwo polityki niemieckiej
– zauważył.
Upadła m.in. koncepcja Formatu Normandzkiego, czyli grupy składającej się z przedstawicieli: Niemiec, Francji, Rosji i Ukrainy, mającej rozstrzygnąć kwestię przynależności Krymu i wojny w Donbasie.
Polska nie może pozwolić sobie usunięcie się w cień
Dr Krzysztof Kawęcki zaznaczył, że Polska jest obecnie liderem, jeśli chodzi o prowadzenie zdecydowanej polityki wobec Rosji i pomoc Ukrainie. Jednak po zakończeniu wojny może dojść ponownie do sytuacji, gdy Warszawa ustąpi miejsca Francuzom i Niemcom. Jednak i tak pozycja Polski na arenie międzynarodowej wzrośnie wskutek podjętych działań.
Oczywiście może nie na tyle, żeby z grupą innych państw aspirować do przewodzenia w Unii Europejskiej, ale wydaje się, że można liczyć na bliższą współpracę z niektórymi państwami, np. Wielką Brytanią, która jest już – jak wiemy – poza Unią Europejską, ale myślę także o krajach skandynawskich, krajach bałtyckich. Mam też nadzieję, że mimo turbulencji Grupa Wyszehradzka nadal będzie funkcjonowała
– podkreślił rozmówca TV Trwam.
Pomimo deklaracji wsparcia dla Ukrainy, w Unii Europejskiej nie ma jedności. Komisja Europejska nadal nie chce wypłacić Polsce pieniędzy z Funduszu Odbudowy, które mogłyby zostać przeznaczone na pomoc uchodźcom. Wraz z kolejnymi mijającymi tygodniami od początku wojny można zaobserwować stopniowe przyzwyczajanie się Zachodu do zaistniałej sytuacji.
Myślę, że to przyzwyczajenie trwa już co najmniej od 2014 r., a zatem od zajęcia Krymu przez Rosję. Wspomniane wcześniej działania dyplomatyczne – Protokół Miński czy później Format Normandzki – to już było przyzwyczajanie się; rozmowy, które do niczego nie prowadziły. To dalej trwa. Owszem, teraz mamy do czynienia z sytuacją bardziej ekstremalną, bo mamy do czynienia z wkroczeniem wojsk rosyjskich na Ukrainę i z wojną, ale to jest konsekwencja wydarzeń, które miały miejsce w 2014 r. i braku należytej reakcji ze strony państw zachodnich
– podsumował sytuację na Ukrainie Krzysztof Kawęcki.
Olga Ewa Semeniuk / Fot. PAP/Wojciech Olkuśnik. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Wiceminister rozwoju i technologii Olga Semeniuk wskazała, że przy takich dużych kryzysach gospodarczych czeka stagflacja
Jednocześnie stwierdziła, że nie należy się obawiać jej oddziaływania, gdyż jest to przejściowy proces
Należy się więc spodziewać, że w najbliższych miesiącach, a nawet latach wzrost gospodarczy będzie o wiele niższy niż miało to miejsce przed epidemią
Przyglądając się sytuacji, jaka ma miejsce na świecie, wydaje się, że musimy brać pod uwagę chociażby stagflację związaną z obniżeniem inwestycyjnym w kraju, jak również z wyhamowaniem ekonomicznym
– zauważyła Olga Semeniuk
Wiceminister rozwoju i technologii stwierdziła jednak, że nie powinno to powodować większych obaw, gdyż stagflacja pojawia się przy większych kryzysach gospodarczych.
To są rzeczy naturalne, które dzieją się przy tego typu kryzysach gospodarczych
Stagflacja to wzrost inflacji przy jednoczesnym spadku wzrostu gospodarczego. Na początku kwietnia Główny Urząd Statystyczny poinformował, że inflacja w marcu wyniosła rok do roku 10,9 proc., a miesiąc do miesiąca 3,2 proc.
Równocześnie Bank Światowy poinformował, że obniżył prognozę wzrostu polskiego PKB w 2022 r. o 0,8 pkt proc., do 3,9 proc. Dodano, że tempo wzrostu PKB naszego kraju w 2023 r. wyniesie 3,6 proc.
W tym roku zbiórka artykułów organizowana przez Fundację Dziedzictwo Kresowe rozpoczęła się w pierwszych dniach rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Okoliczności i wojenna rzeczywistość zintegrowała polskie środowiska z wielu zakątków świata, które poprzez Fundację Dziedzictwo Kresowe zaktywizowały się i wspólnie działają na rzecz wspierania Rodaków pozostałych i żyjących, mimo wojny, na terenie Ukrainy
– podkreśliły władze Fundacji Dziedzictwo Kresowe.
Paczki wielkanocne zawierają produkty żywnościowe, higieniczne, artykuły chemii gospodarczej i pierwszej potrzeby.
Podobnie jak w poprzednich latach akcja została objęta honorowym patronatem metropolity lwowskiego ks. abp. Mieczysława Mokrzyckiego.
Jak podkreślają władze Fundacji Dziedzictwo Kresowe, prowadzona od wielu lat coroczna akcja jest nie tylko wyrazem pamięci o Polakach na Kresach, ale również sposobem na podziękowanie za ich wysiłek na rzecz podtrzymywania polskiej kultury. Władze Fundacji Dziedzictwo Kresowe dążą do zaangażowania w pomoc najmłodszych wolontariuszy.
Budującym jest fakt, że od lat licznie i aktywnie zaangażowana jest w akcje Fundacji Dziedzictwo Kresowe młodzież z Polski, Ukrainy i Europy Zachodniej, która mimo wszechobecnych bodźców technologicznych czuje potrzebę niesienia pomocy osobom jej potrzebującym i nie ma to charakteru jednorazowego zrywu
– przekazał prezes fundacji Jan Sabadiasz.
Wśród akcji charytatywnych organizowanych przez Fundację Dziedzictwo Kresowe jest coroczna inicjatywa “Paczki dla Rodaka i Bohatera na Kresach”. Celem Fundacji jest także promowanie nauczania języka polskiego w środowiskach Polaków mieszkających poza granicami kraju, między innymi poprzez przekazywanie kompletów podręczników. Od początku projektu pomoc trafiła do ponad 1,5 tys. uczniów z klas początkowych.
W Dzień Wszystkich Świętych Fundacja Dziedzictwo Kresowe organizuje na terenie cmentarzy w całej Polsce kwestę “Serce dla Kresów”. Zgromadzone środki są przeznaczane na renowację polskich cmentarzy na terenie Ukrainy oraz innych obiektów stanowiących polskie dziedzictwo kulturowe na Kresach, między innymi renowację kościoła pw. św. Antoniego we Lwowie.