policja

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Funkcjonariusze policji z Nowego Dworu otrzymali zgłoszenie o kradzieży 3000 zł
  • Jak się później okazało 20-latka okradła własną matkę z pieniędzy, a także zabrała telefon komórkowy
  • Kobieta wyjechała do Warszawy, gdzie została aresztowana przez policjantów
  • 20-latka przyznała się do kradzieży pieniędzy oraz sprzedaży telefonu w lombardzie
  • Za kradzież grozi jej teraz do 5 lat pozbawienia wolności
  • Zobacz także: Mężczyzna strzelał z wiatrówki do pracowników budowlanych. Prokuratura postawiła mu zarzuty

Kilka dni temu policjanci Wydziału Kryminalnego z Komendy Powiatowej Policji w Nowym Dworze Mazowieckim dostali zgłoszenie, że w jednym z mieszkań na terenie miasta córka okradła własną matkę. Funkcjonariusze ustalili, że łupem 20-latki padł telefon komórkowy oraz pieniądze. Suma strat wyniosła łącznie 3000 zł.

Policjanci przyjęli od pokrzywdzonej zawiadomienie o przestępstwie i rozpoczęli poszukiwania. Ustalili, że sprawczyni kradzieży może przebywać na terenie Warszawy. Pod wskazanym adresem zastali zaskoczoną widokiem funkcjonariuszy młodą kobietę. Kryminalni zatrzymali mieszkankę Nowego Dworu Mazowieckiego. Kobieta noc spędziła w policyjnym areszcie.

Następnego dnia policjanci nowodworskiego wydziału dochodzeniowo – śledczego przedstawili podejrzanej zarzut kradzieży. Kobieta przyznała się do popełnienia przestępstwa i wyjaśniła, że telefon komórkowy sprzedała w lombardzie, a pieniądze ukradła, gdyż potrzebowała gotówki. Za przestępstwo kradzieży grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Postępowanie jest prowadzone pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Nowym Dworze Mazowieckim.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

zyciestolicy.com.pl

Płonie rosyjski instytut kosmiczno-wojskowy

Pożar instytutu kosmiczno-wojskowego w Twerze / Fot. Twitter

Pożar w jednym z pomieszczeń wybuchł w czwartek przed południem. Świadkowie, których cytuje niezależny portal Meduza, opisywali, że z powodu gęstego, gryzącego dymu ludzie wyskakiwali z okien.

Około 30 osób zostało wyprowadzonych z budynku. Wśród poszkodowanych są ludzie, którzy musieli wyskoczyć z budynku przez okno. Według podanych informacji w wyniku pożaru zginęły dwie osoby.

Pożar objął powierzchnię około tysiąca metrów kwadratowych. W budynku zawalił się też dach. Trwa akcja ratownicza.  

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

salon24.pl

Mężczyzna strzelał z wiatrówki do pracowników budowlanych

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Warszawska policja zatrzymała 45-letniego mężczyznę, który miał strzelać z wiatrówki w ubiegłym tygodniu do pracowników budowlanych
  • Funkcjonariusze z Targówka otrzymali wezwanie, gdzie jeden z pracowników poczuł ból w klatce piersiowej, a także otrzymał ranę na szyi
  • Na miejsce wezwano karetkę pogotowia ratunkowego, która udzieliła niezbędnej pomocy
  • Właścicielka posesji, gdzie odbywa się remont stwierdziła, że zatrzymany już od lutego przeszkadza pracownikom
  • Według jej relacji, w ostatnich miesiącach wyzywał on budowlańców, a także rzucał w nich owocami i warzywami
  • Prokuratura przedstawiła mężczyźnie odpowiednie zarzuty, za które grozi mu do 3 lat więzienia
  • Zobacz także: Aquapark na Białołęce. Burmistrz dzielnicy ogłosił przetarg

Zgłoszenie o postrzeleniu pracownika budowy policjanci z Targówka dostali w ubiegłym tygodniu. Według relacji świadków, jeden z pracowników został postrzelony z wiatrówki w klatkę piersiową oraz w szyję.

Około godziny 17, gdy mężczyźni wykonywali prace na dachu, usłyszeli strzał i jeden z nich poczuł ból w klatce piersiowej. 42-latek zobaczył, że ma powierzchowną ranę w tym miejscu oraz na szyi. Na miejsce wezwano ratowników medycznych, którzy udzielili mu niezbędnej pomocy

– poinformowała kom. Paulina Onyszko z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI.

Funkcjonariusze ustalili na miejscu, że 42-latek został najprawdopodobniej postrzelony z wiatrówki przez 45-letniego mężczyznę mieszkającego naprzeciwko prowadzonej inwestycji.

Na miejscu zjawiła się właścicielka posesji, która wyjaśniła, że od lutego mają problem z agresywnym sąsiadem, który stale niepokoi pracowników budowy, wyzywa ich, rzuca w nich petardami, jajkami, cebulą, prezerwatywami wypełnionymi wodą i strzela do nich z wiatrówki

– dodała policjantka.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Policja odnalazła wiatrówkę oraz inne niebezpieczne przedmioty

Na miejsce przyjechali dzielnicowi, który pojechali do domu 45-latka. Ten zabarykadował się w środku. W końcu, pod groźbą siłowego wejścia przez strażaków, otworzył drzwi. Zaprzeczył, że posiada wiatrówkę.

Dzielnicowi szczegółowo skontrolowali jego dom. Na strychu pod deskami i izolacją termiczną ujawnili wiatrówkę z lunetą, zawiniątko z folii aluminiowej z zawartością czarnej lepkiej substancji, dwa zawiniątka foliowe z suszem roślinnym, młynek do suszu konopnego, szklaną cygaretkę z zawartością brunatnej substancji oraz metalową puszkę z zawartością suszu roślinnego. Policjanci zabezpieczyli znalezione przedmioty i zatrzymali 45-latka

– przekazała Onyszko.

Następnego dnia mężczyzna trafił na przesłuchanie do północnopraskiej prokuratury, gdzie usłyszał zarzut dotyczący uszkodzenia ciała 42-latka w zbiegu z narażeniem go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i posiadania narkotyków. Decyzją prokuratora został on objęty policyjnym dozorem.

Za te przestępstwa 45-latkowi grozi kara do trzech lat więzienia. Postępowanie nadzorowane przez Prokuraturę Rejonową Warszawa Praga-Północ.

tvnwarszawa.pl

Daniel Obajtek

Daniel Obajtek / Fot. PAP/Albert Zawada. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezes PKN Orlen Daniel Obajtek został tymczasowym prezesem zarządu Grupy Energa
  • Decyzję o tym podjęła rada nadzorcza spółki informując również, że Obajtek nie będzie pobierał wynagrodzenia
  • Należy przypomnieć, że w 2020 r. doszło do fuzji Orlenu i Energii, dlatego od tego czasu Obajtek zasiada w radzie nadzorczej Energii
  • Państwowy gigant naftowy zamierza również przejąć spółkę Lotos oraz PGNiG
  • Zobacz także: Rząd wycofa się z finansowania Brukseli? Zaskakujący pomysł Solidarnej Polski

W komunikacie grupy Energia podkreślono, że Daniel Obajtek nie będzie pobierał wynagrodzenia za pełnienie tych obowiązków.

Obajtek doprowadził wcześniej do przejęcia kapitałowego Grupy Energa przez Orlen stając się większościowym akcjonariuszem. Teraz zamierza doprowadzić do fuzji z Grupą Lotos i PGNiG.

We wtorek Energa poinformowała, że Obajtek został powołany do jej rady nadzorczej i będzie pełnił funkcję bez wynagrodzenia. Obajtek jest szefem Orlenu od lutego 2018 r. Wcześniej, od 2017 do lutego 2018 r., pełnił funkcję prezesa zarządu Grupy Energa. W latach 2016-2017 kierował Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

Energa jest jedną z czterech największych krajowych spółek energetycznych i jednym z trzech największych dostawców energii elektrycznej w Polsce. Podstawowa działalność obejmuje wytwarzanie, dystrybucję, obrót energią elektryczną i cieplną oraz obrót gazem.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

buisnessinsider.com.pl

Moskwa

Moskwa / Fot. YouTube

  • W odpowiedzi na wcześniejsze działania Litwy, Łotwy i Estonii, które wyrzuciły z kraju kilku rosyjskich pracowników dyplomacji zamknęli ich konsulaty
  • Kreml przekazał, że pracownicy konsulatów oraz ich rodziny mają 15 dni na opuszczenie terytorium Rosji
  • Litewskie ministerstwo spraw zagranicznych uznało te działania za nieuzasadnione i prowadzące do rosyjskiej samoizolacji
  • Zobacz także: Rosja odrzuciła propozycję wielkanocnego zawieszenia broni

Rosjanie postanowili zamknąć na swoim terytorium konsulaty Litwy, Łotwy i Estonii. Pracownicy konsulatów tych państw bałtyckich, a także ich rodziny muszą opuścić terytorium Rosji w ciągu 15 dni.

Jak przekazała litewska dyplomacja, decyzja rosyjskich władz jest odpowiedzią na wcześniejsze działania Litwy oraz pozostałych państw bałtyckich tj. Łotwy i Estonii.

4 kwietnia Litwa obniżyła rangę stosunków dyplomatycznych z Rosją w odpowiedzi na jej agresję militarną przeciwko suwerennej Ukrainie i okrucieństwa, popełniane przez rosyjskie siły zbrojne w okupowanych miastach Ukrainy, w tym na przerażającą masakrę w Buczy. Wydaliła rosyjskiego ambasadora ze swego kraju oraz zamknęła konsulat Rosji w Kłajpedzie.

5 kwietnia ministerstwo Spraw Zagranicznych Łotwy podjęło decyzję o cofnięciu zgody na działalność rosyjskich konsulatów generalnych w Dyneburgu i w Lipawie. Z kolei Estonia zamknęła konsulat Rosji w Narwie.

Litwa nadal wyraża pełną solidarność z Ukrainą i narodem ukraińskim, który doświadcza bezprecedensowej rosyjskiej agresji. Zdecydowanie potępia okrucieństwa rosyjskich sił zbrojnych i popiera wszystkie środki w celu zapewnienia poniesienia przez Rosję odpowiedzialności za łamanie praw człowieka i międzynarodowego prawa humanitarnego na Ukrainie

– czytamy w komunikacie litewskiego ministerstwa spraw zagranicznych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

onet.pl

Sławomir Mentzen

Sławomir Mentzen / Fot. Facebook/ Sławomir Mentzen

  • W czwartek rzecznik Konfederacji Tomasz Grabarczyk poinformował o wyrzuceniu go z partii KROWiN
  • Zaznaczył, że nadal będzie sprawował funkcję dyrektora prasowego Konfederacji, a także działał w ramach jej struktur
  • Wiceprezes Sławomir Mentzen wyjaśnił, że Grabarczyk został wyrzucony za prowadzenie dywersji na rzecz tzw. partii Wyspy Węży, czyli anarcho-liberalnych rozłamowców
  • Zobacz także: Rozłam w partii KORWiN. Pejo: „Konfederacja jest na tyle silna” [NASZ WYWIAD]

W odpowiedzi na zarzuty Tomasza Grabarczyka, wiceprezes partii KORWiN zamieścił wpis na Twitterze. Sławomir Mentzen stwierdził, że rzecznik prasowy Konfederacji został wyrzucony za prowadzenie dywersji, a także za wspieranie tzw. partii Wyspy Węży.

Jest zupełnie oczywiste, że Grabarczyk wyleciał za działanie na szkodę partii KORWiN poprzez wspieranie Partii Wyspy Węży. Nie wiem, czy Putin znajduje się w uzasadnienie wyroku, a jeżeli tak, to załapał się tam jak Piłat do Credo. Chodziło o dywersję w partii

– napisał Sławomir Mentzen.

Użytkownicy oraz sympatycy Konfederacji zarzucili Mentzenowi sprzyjanie “rosyjskiej narracji”, gdyż ten użył niezrozumiałego argumentu o rzekomym wspieraniu przez Grabarczyka “partii Wyspy Węży”. Jeden z użytkowników wyjaśnił, że to stwierdzenie może dotyczyć posłów Artura Dziambora, Jakuba Kuleszę i Dobromira Sośnierza, którzy wcześniej zdradzili Korwina.

A ja mam lepszy pomysł. Przestańcie się kłócić bo skończycie na śmietniku historii a jak chcecie prawicę w kolejnym Sejmie to ogarnijcie ten burdel

– zaproponował jeden z sympatyków.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rozłamowcy od Korwina

Na początku marca trójka posłów z Konfederacji Artur Dziambor, Dobromir Sośnierz oraz przewodniczący koła Jakub Kulesza ogłosili swoje odejście z partii KORWiN i planując założyć nowe ugrupowanie, które ma być czwartą odnogą dla Konfederacji.

Wyraźnie przy tym zaznaczyli, że nadal będą kontynuować swoją pracę w kole i środowisku Konfederacji. Chcieli oni jednak odciąć się na dobre od kontrowersyjnych opinii Janusza Korwin-Mikke m.in. na temat wojny na Ukrainie.

medianarodowe.com, twitter.com

Michał Wójcik

Michał Wójcik, Solidarna Polska / fot. PAP/Piotr Nowak

  • Polski rząd od początku wojny na Ukrainie wydał ogromne kwoty z budżetu państwa na pomoc ukraińskim uchodźcom
  • Również zwykli Polacy obdarzyli Ukraińców niezwykłym wsparciem, ryzykując własna stabilność bezpieczeństwa finansowego i komfortu życia
  • Jednakże do tej pory Komisja Europejska nie zaprezentowała szczegółowego planu wsparcia dla państw, które biorą na swoje barki odpowiedzialność za przyjmowanie milionów osób
  • Z tego powodu Solidarna Polska zapowiedziała, że zaproponuje na posiedzeniu rządu zawieszenie płatności składki członkowskiej do Unii Europejskiej
  • Zobacz także: Wizyta Raua w Holandii. “Polacy sami nie udźwigną kosztów utrzymania uchodźców”

Solidarna Polska w czasie najbliższego posiedzenia Rady Ministrów zaproponuje zawieszenie składki płaconej przez Polskę do Unii Europejskiej. Po dwóch miesiącach wojny, KE nie przekazała nawet jednego euro. Unia bezradności i hipokryzji

Minister bez teki wyjaśnił, że blisko dwa miesiące wojny i ogromna pomoc Polaków i polskiego rządu ukraińskim uchodźcom nie została w żaden sposób zrekompensowana przez Komisję Europejską. Do tej pory Bruksela nie przedstawiła realnego planu finansowego wsparcia dla krajów przyjmujących uchodźców.

Ministerstwo spraw wewnętrznych i administracji oszacowało polskie koszty wsparcia uchodźców przez pierwszych 12 miesięcy – bez uwzględnienia kosztów zapewnienia usług edukacyjnych i opieki zdrowotnej- wynoszą 2,2 mld euro. Z kolei według informacji Straży Granicznej od 24 lutego do Polski wjechało z Ukrainy 2,838 mln osób.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

medianarodowe.com, twitter.com

Prezes Ryanair krytykuje CPK

Wizualizacja CPK / fot. Twitter

  • Wraz z zapowiedzianym odejściem wiceministra infrastruktury Marcina Horały zwiększają się szanse na zawarcie porozumienia z kontrolerami ruchu lotniczego
  • Wiceminister był głównym czynnikiem sporu, który doprowadził do podjęcia radykalnych decyzji przez 80% personelu
  • Sprawozdanie na komisji sejmowej wygłosił sam minister Andrzej Adamczyk, co może sugerować dążenie władzy do zawarcia kompromisu
  • Jeżeli do końca kwietnia resort infrastruktury nie zawrze porozumienia z Polska Agencją Żeglugi Państwowej nastąpi katastrofa w sektorze lotniczym
  • Z obecnych 200 kontrolerów czuwających nad bezpieczeństwem lotów pozostanie zaledwie 30 z nich
  • Zobacz także: Winnicki: “Rząd ponosi winę za wysoką inflację”

W resorcie infrastruktury Marcin Horała nadzorował sprawy lotnictwa i m.in. pracę Agencji, której działanie doprowadziło do zaognienia sporu z kontrolerami krajowego obszaru powietrznego.

Niestety Polsce grozi utrata ogromnej ilości kontrolerów ruchu lotniczego. Już za kilka dni do zapewnienia bezpieczeństwa przelotów nad Polską może zostać około 30 z 200 kontrolerów. Pozostali odeszli już wcześniej z pracy lub czekają na koniec okresu wypowiedzenia tj. do 30 kwietnia.

Tymczasem sami kontrolerzy obwiniają za złą organizację pracy poprzednie władze Polskiej Agencji Żeglugi Państwowej, a także odchodzącego wiceministra Marcina Horałę, który nadzorował lotnictwo cywilne przez ostatnie lata rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Marcin Horała jeszcze kilka tygodni formalnie ma jeszcze pracować w resorcie infrastruktury. Na dzisiejszym posiedzeniu podkomisji, omawiającej stan rozmów PAŻP z kontrolerami już się jednak nie pojawił, a informację przedstawia posłom sam minister Andrzej Adamczyk.

Odsunięcie Horały od nadzoru nad lotnictwem nieoficjalnie odbierane jest jako otwarcie drogi do porozumienia i powrotu kontrolerów do pracy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Tomasz Grabarczyk

Tomasz Grabarczyk. / Fot. Media Narodowe, YouTube.

  • Partia KORWiN podjęła decyzję o usunięciu ze swoich szeregów prezesa łódzkich struktur ugrupowania
  • Tomasz Grabarczyk przekonuje, że powodem wyrzucenia jest jego potępienie działań Władimira Putina
  • Inne zdanie mają działacze i sympatycy wolnościowców. Niektórzy twierdzą, że zdradził środowisko układając się z Robertem Winnickim
  • Zobacz także: Rosja odrzuciła propozycję wielkanocnego zawieszenia broni

Oficjalny powód

Na podstawie absurdalnych zarzutów ze strony Prezesa Janusza Korwin-Mikkego kierowanego przez Sławomira Mentzena oraz kilku członków Prezydium, zostałem decyzją sądu usunięty. Główny powód? Nazwanie Putina zbrodniarzem.

– czytamy w opublikowanym przez Grabarczyka oświadczeniu.

W dniu 4 kwietnia, tuż po informacjach o mordach na ludności cywilnej w Buczy, wziąłem udział w konferencji prasowej. Podczas której wraz z posłami Kuleszą i Winnickim powiedzieliśmy wprost, że Władimir Putin to zbrodniarz wojenny. Kilka dni później otrzymałem od Prezesa Janusza Korwin-Mikkego informację, że nie akceptuje on takiego stanowiska. A we wniosku do sądu partyjnego przeczytałem, że taka narracja była sprzeczna z wpisami Prezesa JKM i szkodliwa dla Partii. Na nic zdały się wyjaśnienia (w tym rozmowa w cztery oczy z Prezesem JKM), że żadnego oficjalnego stanowiska Partii w tej sprawie nie było. A na pewno nie są nim nocne wpisy Prezesa na Twitterze. Po prostu Putina nie można nazwać w Partii KORWiN zbrodniarzem.

– stwierdza gorzko Tomasz Grabarczyk.

Łódzki ex-działacz formacji nie wyrzekł się swojej oceny sytuacji na Ukrainie. Grabarczyk nadal podkreśla, że Władimir Putin prowadzi zbrodniczą, nieakceptowalną z wolnościowego punktu widzenia politykę.

Tak, uważam, że Władimir Putin jest zbrodniarzem. Nie, nie uważam, by bronił wartości europejskich. Jest to człowiek odpowiedzialny za śmierć tysięcy niewinnych ludzi i dramaty milionów obywateli Ukrainy. Żaden racjonalny polityk wyznający poglądy wolnościowe nie powinien brać w obronę mordercy. Pragmatyczna polityka międzynarodowa to jedno, ale są pewne rzeczy, których akceptować po prostu nie można. Myślałem, że w partii wolnościowej mam prawo wyrażać własne zdanie, skoro mogą to robić pozostali działacze. Najwidoczniej to zdanie musi być stanowiskiem “proputinowskim”. Dziwi mnie postawa Sławomira Mentzena, który akceptuje taki stan rzeczy.

– napisał na Facebooku były polityk ugrupowania.

Jednocześnie Grabarczyk zapewnił, że choć kończy swoją działalność w KORWiN, to nie rezygnuje z dalszego współtworzenia Konfederacji.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Komentarze środowiska

Arkadiusz Jarosz z partii KORWiN sugeruje, że Grabarczyk nie ujawnił całej prawdy o wyrzuceniu z partii. Napisał: “Ze swoim oświadczeniem może byś @grabarczyktomek poczekał na pisemne uzasadnienie Sądu partii KORWiN, bo nie wszystko co napisałeś jest prawdą, całą prawdą i tylko prawdą! Pozdrawiam”.

Jeszcze ostrzej wypowiedzieli się sympatycy partii: “Powód? Zdrada środowiska, układanie się z narodowcami, wchodzenie w tyłek Kukuńkowi – to powody, za które wyleciałeś”

Facebook

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Flickr

  • Koreańska firma Korea Hydro otrzymała ofertę budowy pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce
  • W czwartek przedstawiciele firmy spotkają się z Adamem Guibourgé-Czetwertyńskim
  • Podsekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska będzie rozmawiał z Koreańczykami o bezpieczeństwie, ekonomice i konkurencyjności koreańskich reaktorów
  • Rząd PiS planuje uruchomić pierwszy dostarczający energię reaktor jądrowy w 2033 roku
  • Zobacz także: Rosja odrzuciła propozycję wielkanocnego zawieszenia broni

Koreańska firma z ofertą budowy elektrowni atomowej

Agencja Bloomberg poinformowała o zaplanowanym na czwartek spotkaniu polskich władz z Koreańczykami.

Przedstawiciel Korea Hydro spotka się z Adamem Guibourgé-Czetwertyńskim, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, aby porozmawiać o bezpieczeństwie, ekonomice i konkurencyjności koreańskich reaktorów.

– czytamy w komunikacie agencji.

Rząd ma ambitne plany aby w 2033 roku otworzyć pierwszy blok elektrowni jądrowej o mocy ok. 1-1,6 GW. Następne bloki mają być uruchamiane co 2-3 lata, a cały program jądrowy zakłada budowę sześciu bloków o mocy do 9 GW.

Polski Program Energetyki Jądrowej zakłada budowę nowoczesnych, sprawdzonych i dużych reaktorów typu PWR. Jak podano, wymagania te spełnia koreański APR1400.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy