Zdjęcie ilustracyjne

Krzysztof Kasprzak, Fundacja Życie i Rodzina. / Fot. Fundacja Życie i Rodzina.

Ukrainki namawiane przez feministki do aborcji

Zaczęło się od akcji, którą rozkręciły środowiska feministyczne, lewicowe, które uciekającym kobietom przed wojna zaczęły oferować pomoc. Tak naprawdę chodziło o to, aby im pomóc zabijać dzieci nienarodzone. Biedne, straumatyzowane kobiety były nagadywane na dworcach i nakłaniane do aborcji.

– powiedział Kasprzak

My przygotowaliśmy akcję, skierowaną do uciekających kobiet przed wojną, z informacją, że jeżeli są nagadywane przez jakiś tam działaczy lewicowych, to żeby nie zajmowały się nawet rozmową z takimi osobami, tylko zgłaszały to organom ścigania, bo tego typu rzeczy w Polsce są karalne. Tutaj mamy inny porządek prawny niż na Ukrainie. Wyprodukowaliśmy sporo ulotek, które błyskawicznie rozeszły się w tej pierwszej fali uchodźców, głównie na dworcach i punktach, gdzie była im udzielana pomoc.

– dodał gość Mediów Narodowych

Zobacz też: Węgry będą płacić rublem za rosyjski gaz. Budapeszt potwierdza

Ministerstwo Zdrowia propaguje aborcję?

Parę dni temu ze zdziwieniem odebraliśmy pocztę, gdzie Ministerstwo Zdrowia zwróciło się do Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej, które nas formalnie nadzoruje. To ministerstwo napisało do nas. Z treści wynikało, że nasza ulotka nie informuje o możliwości aborcji, zabicia dziecka, w przypadku czynu zabronionego i gdy ciąża zagraża życiu i zdrowiu.

– oznajmił przedstawiciel Fundacji Życie i Rodzina

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie: Medianarodowe.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Jak informuje New York Times, Komisja Europejska od kilku tygodni pracuje nad stopniowymi sankcjami na rosyjską ropę
  • Podczas spotkania unijnych ambasadorów w środę ma zostać przedyskutowana sprawa 6 pakietu sankcji
  • Niewykluczone, że już wtedy Wspólnota podejmie decyzję o wdrożeniu stopniowego embarga na rosyjska ropę
  • Do tej pory Niemcy skutecznie blokowały realizację tego założenia, lecz teraz wg. ministra energetyki Roberta Habecka jego państwa jest gotowe do pełnych sankcji
  • Stopniowe wdrażanie embarga będzie polegało na szukaniu nowych dostawców w krajach Zatoki Perskiej
  • Zobacz także: Winnicki o krytycznej postawie wobec Ukrainy: “Należy pamiętać o Wołyniu”

Unia przygotowuje takie rozwiązanie, przezwyciężając w ten sposób głębokie podziały wśród członków wspólnoty, którzy są uzależnieni od dostaw energii od Rosji

– informuje w piątek New York Times.

Amerykański dziennik podaje, że plany Unii Europejskiej pokrywają się z pogłębieniem zaangażowania we wspólnym wspieraniu zdolności obronnych Ukrainy przez Stany Zjednoczone oraz ich sojuszników. Kooperacja działań ma na celu odparcia rosyjskich sił z napadniętego kraju.

Dziennikarze twierdzą, że embargo na rosyjską ropę, które miało być trudne i kosztowne dla Europy, uznano za mało prawdopodobne, gdy zaczęła się wojna. Ale stanowiska się zaostrzyły, a kraje NATO wysyłają więcej broni na Ukrainę i więcej żołnierzy do jej sąsiadów.

Czytaj więcej: Skandaliczne decyzje urzędników. Polacy muszą ustępować uchodźcom

Intensywne prace nad sankcjami

Przepisy o zakazaniu importu do Unii rosyjskiej ropy były przygotowywane od tygodni. Intensywne rozmowy na ten temat mają być kontynuowane w ten weekend.

Dopiero później Komisja Europejska, będzie mogła przedstawić sfinalizowany wniosek dla unijnych ambasadorów, którzy być może już w przyszłym tygodniu zatwierdzą stopniowe embargo razem z szóstym pakietem sankcji.

Jak zapowiada dziennik, embargo w pierwszym przypadku będzie obejmować ropę transportowaną tankowcami szybciej, niż tę dostarczaną rurociągami.

Rosja największym eksporterem Rosji w Europie

Decyzję do tej pory blokowały przede wszystkim Niemcy, którzy z Rosji importowali 1/3 swojej ropy. Jednak w tym tygodniu minister energetyki Robert Habeck stwierdził, że w ostatnich tygodniach jego kraj obniżył ten poziom do zaledwie 12 procent, co czyni pełne embargo wykonalnym.

Rosja jest obecnie największym dostawcą ropy do Europy – zaspokaja 1/4 zapotrzebowania UE. Europa jest też najważniejszym klientem – to około połowa całkowitego eksportu Rosji.

Stopniowe wprowadzanie embarga oznacza, że Unia Europejska będzie się starała uzupełnić niedobór przez sprowadzanie ropy z innych źródeł: z Zatoki Perskiej, Nigerii, Kazachstanu, czy Azerbejdżanu.

Czytaj więcej: Banki zarabiają na krzywdzie Polaków. Sommer: “Rabunek trwa i mało kto protestuje”

Wzmożone wsparcie dla Ukrainy

Informacja o embargu pojawia się pod koniec tygodnia, w którym widać wzmożoną ilość działań mających na celu zapewnienie Ukrainie większej ilości broni i wsparcia oraz wzmocnienie obrony krajów NATO

– czytamy.

To wszystko dzieje się wtedy, gdy staje się jasne, że zarówno Kreml, jak i Waszyngton przygotowują się do długiej walki, która może rozprzestrzenić się na inne części Europy Wschodniej.

Brytyjczycy poinformowali, że rozmieszczą 8 tys. żołnierzy w Europie, aby w ten sposób dołączyć do dziesiątek tysięcy wojskowych z krajów NATO w ćwiczeniach mających na celu powstrzymanie dalszej rosyjskiej agresji.

W czwartek, prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden poprosił Kongres o zatwierdzenie 33 miliardów dolarów na wzmocnienie arsenału i wsparcia gospodarki Ukrainy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Samolot

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. pxhere.com

  • Jak przekazały w komunikacie Państwowe “Porty Lotnicze” w ciągu ostatnich dni rośnie liczba pasażerów odprawianych na lotnisku Okęcie
  • W czwartek z warszawskiego lotniska odleciało 38 945 osób, co stanowi 75% pasażerów z rekordowego 2019 roku
  • Prezes PPL Stanisław Wojtera nie ukrywa swojego zaskoczenia z ogromnego zainteresowania podróżowaniem przed weekendem majowym
  • Zobacz także: Przewodnik po Warszawie. Stolica Polski znajdzie się w popularnej serii

Przedsiębiorstwo Państwowe “Porty Lotnicze” przekazało, że rośnie liczba pasażerów stołecznego portu lotniczego, na co wskazują dane ostatnich dni.

W czwartek, według przekazanych przez port danych statystycznych odprawiono na lotnisku 38 945 osób.

Wyraźnie pokazuje to odbudowę ruchu lotniczego, który już dziś wynosi 75 proc. w odniesieniu do rekordowego roku 2019, kiedy tego dnia obsłużono 51 322 podróżnych. Trend wzrostowy jeszcze lepiej widać w porównaniu z rokiem 2021, w którym 28 kwietnia podróżowało 9 090 pasażerów

– podano w komunikacie.

Lotnisko prognozuje, że w piątek zostanie odprawionych 40 120 osób tj. o 77 proc. więcej niż przed epidemią w 2019 roku, kiedy podróżowało 51 650 pasażerów. Zwrócono uwagę, że jest to wzrost ponad dwuipółkrotny. Tego dnia rok temu z usług stołecznego portu skorzystało 11 125 osób.

Ruch na Lotnisku Chopina bardzo szybko rośnie. Wyraźnie wskazują na to nasze aktualne dane. Jeśli odniesiemy tegoroczne wyniki z marca do poprzedniego roku, zauważymy wzrost o prawie 230 proc. W pierwszym kwartale 2022 odprawiliśmy ponad 2 miliony pasażerów – jest to wynik znacznie lepszy od prognoz

– podkreślił prezes PPL zarządzającego Lotniskiem Chopina Stanisław Wojtera.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

polsatnews.pl

Polska

Kopalnia. / fot. Canva

  • Rosyjska inwazja na Ukrainę, a także liczne sankcje nałożone na Moskwę spowodowały zaniepokojenie w licznych państwach
  • Choć istnieje zgoda wszystkich co do ograniczania rosyjskiego eksportu surowców, władze zostały zmuszone do poszukiwania alternatywy
  • Zdaniem głównego geologa kraju Piotra Dziadzio światowe rezerwy złóż pozwalają na ich eksploatację na jeszcze kilkadziesiąt lat
  • Wskazał, że Polska pod względem bezpieczeństwa naftowego i gazowego zabezpieczyła się, odpowiednio rozbudowując infrastrukturę
  • Zdaniem prof. Herberta Wirtha Polska nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału i bogactwa naturalnego
  • Zobacz także: Rekordowe zyski PKN Orlen. Najwyższa w historii firmy produkcja zielonej energii

W obliczu gwałtownego przyspieszenia gospodarczego, niestabilności rynków oraz konieczności odejścia od surowców importowanych z Rosji, świat skrupulatnie liczy posiadane zasoby i zastanawia się, na ile czasu wystarczą.

W opinii Piotra Dziadzio, podsekretarza stanu w ministerstwie klimatu i środowiska oraz głównego geologa kraju, światowe rezerwy surowców energetycznych pozwalają na eksploatację złóż jeszcze przez minimum kilkadziesiąt lat. Duża podaż surowca w przypadku węgla kamiennego i brunatnego wystarczy na 300 lat, w przypadku ropy naftowej i gazu ziemnego na 50 do 80 lat. Dodatkowo wciąż odkrywane są nowe zasoby.

Ograniczeniem jest jednak logistyka dostaw. Sieć dystrybucyjna ropy naftowej i gazu ziemnego to przede wszystkim rurociągi, ale też gazoporty umożliwiające zgazowanie skroplonego gazu ziemnego, który przypłynął tankowcem.

W Polsce polityka dywersyfikacyjna została wprowadzona o wiele wcześniej. Ropa dopływa do nas tankowcami. Podjęliśmy różne działania, np. uruchomienie statku, który degazyfikuje kolejne dostawy LNG w Zatoce Gdańskiej. Będziemy także rozwijać infrastrukturę

– przekazał podsekretarz stanu w ministerstwie klimatu i środowiska.

Zdaniem Marcina Roszkowskiego, prezesa Instytutu Jagiellońskiego problem tkwi w tym, że Rosja, trzeci eksporter ropy naftowej i gazu ziemnego na świecie, nie jest zwykłym partnerem i może uzależnić kraje od tego, co u siebie wydobywa poprzez posiadaną infrastrukturę, która z kolei wymusza koncesje i impregnuje lokalne układy polityczne.

Świat zachodni realizuje dwa paradygmaty w ramach globalizacji – wyprowadzamy produkcję do krajów z tanią siłą roboczą i importujemy surowce energetyczne z krajów, które zabijają ludzi na prawo i lewo

– stwierdził Roszkowski.

Dodał on również, że Polsce udało się przeprowadzić dywersyfikację dostaw gazu, podczas gdy Niemcy, które skupiły się na dostawach z Rosji, mając teraz znacznie większy problem.

Piotr Dziadzio zauważył, że nieco gorzej przedstawia się sytuacja z surowcami krytycznymi, niezbędnymi do transformacji. 

Surowce ziem rzadkich są na świecie dostępne, jednak ich pozyskanie wymaga dobrych relacji z krajami, które te zasoby posiadają

– wyjaśnił główny geolog kraju.

Polska może częściowo liczyć na własne, dobrze rozpoznane geologicznie zasoby. W tatach 1950-1980 przeznaczono duże nakłady na rozpoznawanie złóż w Polsce, dzięki czemu wywiercono 8,5 tys. otworów wiertniczych o głębokości powyżej 1 km. Badania geologiczne nadal są prowadzone, również z zastosowaniem nowoczesnej technologii rozpoznania sejsmicznego.

Posiadamy: węgiel kamienny i brunatny, siarkę, sól, złoża miedzi i srebra, molibden, nikiel, baryt i fluoryt, sole potasowo-magnezowe oraz surowce skalne i budowlane. Mamy też niewielkie złoża ropy naftowej i większe gazu ziemnego, które pokrywają 20-25 proc. krajowego zapotrzebowania. Brakuje nam za to rud uranu.

Czytaj więcej: Premier Czech przyjedzie do Polski. Chodzi o budowę nowego gazociągu

Niewykorzystane złoża naturalne Polski

Profesor Herbert Wirth, wykładowca na wydziale Geoinżynierii, Górnictwa i Geologii Politechniki Wrocławskiej wskazał, że wciąż za mało wykorzystujemy źródła geoenergetyczne.

Nie interesujemy się złożami suchych skał występującymi pięć i więcej kilometrów w głąb ziemi. Tymczasem jest w nich ogromny potencjał do uzyskania energii elektrycznej – energii drogiej, ale niezależnej od niczego

– zaznaczył ekspert.

Zdaniem eksperta nie można zaniedbywać również odzysku metali rzadkich z odpadów w postaci żużlu, frakcji komunalnych czy hałd kopalnianych. W przypadku tych ostatnich rozpoczęto już nawet ich inwentaryzację.

Mamy niechciane metale, które znajdują się np. w żużlach. My żużle sypiemy na drogi, tymczasem w tonie żużlu, poza miedzią, jest 1,5 kg kobaltu, a na tonę frakcji komunalnej jest ok. 1 kg litu. Problem tkwi w technologii, a my wciąż nie finansujemy badań dedykowanych odzyskowi metali

– podkreślił prof. Wirth.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

nczas.com

Polacy spychani na dalszy plan

Segregacja Polaków i Ukraińców w urzędach / Fot. trojmiasto.pl

  • Jeden z czytelników portalu “trojmiasto.pl” przysłał do redakcji bardzo niepokojący list
  • Pan Karol opisuje skandaliczną decyzję urzędników z Pszczółki oraz władz placówki zdrowia w Gdańsku
  • Poinformował on o tym, że ukraińscy uchodźcy są pierwsi w kolejce przed Polakami
  • Na załączonym zdjęciu wyraźnie jest pokazane, że w pierwszych godzinach obsługują Ukraińców
  • Zatroskany obywatel zaznaczył jednak, że sam bardzo chętnie udziela wsparcia uchodźcom, lecz nie rozumie takiego obrotu sytuacji
  • Zaznaczył, że wśród znajomych narasta zniecierpliwienie nadgorliwością niektórych rodaków
  • Wskazał, że dla wspólnej przyjaźni nie należy segregować i pomijać własnych obywateli
  • Zobacz także: Architekci Wielkiego Głodu. Rosjanie kradną zboże na Ukrainie

Czytelnik portalu “trojmiasto.pl” podkreślił na wstępie swojego listu, że nie jest rosyjskim trollem, który zamierza poróżnić Polaków i Ukraińców. Jak przyznawał, sam wielokrotnie uczestniczył w zbiórkach żywności, czy różnych ubrań dla uchodźców. Zaznaczył, że nie widzi również problemu w pomocy socjalnej dla Ukraińców.

Sam pomagam uchodźcom z Ukrainy. Wspomagam zbiórki, przekazałem trochę żywności, ubrań dziecięcych czy leków. Wszystko na miarę możliwości. Nie mam też problemu z tym, że ukraińskie dzieci dostaną 500+, niektórzy są zakwaterowani na koszt państwa

– czytamy w liście.

Nadgorliwość gorsza od realnych potrzeb

Wskazał on jednak, że wśród swoich znajomych słyszy narastający bunt. Polacy zmieniają swoje podejście do uchodźców, gdyż nadgorliwość w działaniu niektórych wykracza ponad realne potrzeby.

Jednak coraz częściej słyszę wśród znajomych, że podejście do uchodźców się zmienia i to wcale nie z ich winy. Powodem jest… nadgorliwość niektórych osób z Polski i Trójmiasta

– tłumaczył pan Karol.

Czytaj więcej: Imponujące postępy prac nad zaporą. Nowoczesna technologia poprawi bezpieczeństwo [+WIDEO]

Oburzająca segregacja i pomijanie własnych rodaków

Jako jeden z przykładów przytoczył on jeden z oburzających praktych urzędu miasta w Pszczółkach i placówki zdrowia w Gdańsku. W tych placówkach widnieją komunikaty, że obywatel Ukrainy są przyjmowani w godzinach porannych, lecz Polacy muszą poczekać na kolej we własnym kraju.

Urząd w Pszczółkach i placówka zdrowia w Gdańsku – jak widać na kartce, nie mogę już załatwić swojej sprawy przed pracą, bo dla Polaków jest osobny czas przyjęć. Pierwszeństwo mają goście z Ukrainy

– poinformował zatroskany obywatel.

Mam wrażenie, że komuś się coś pomyliło. Po co tworzyć taki sztuczny, antagonizujący podział? Czemu segregujemy petentów, wywołując niechęć u tych, którzy muszą czekać?

– dodał nie kryjąc irytacji sytuacją.

Zauważył, że ogromna część uchodźców posiada obecnie dużo wolnego czasu, gdyż albo nie pracuje, lub czeka na przyjęcie do pracy.

Zabrzmi to może niezbyt elegancko, ale mam wrażenie, że uchodźcy mają jednak więcej wolnego czasu niż my, bo spora część z nich nie ma jeszcze pracy i tylko czeka na zakończenie wojny, by móc wrócić do domów

– powiedział.

Czytaj więcej: Reprezentacja Ukrainy wraca do gry. W czerwcu walka o awans na Mistrzostwa Świata

Przywilejami robimy krzywdę Ukraińcom i Polakom

Mocno podkreślił swoją otwartość i gościnność wobec ukraińskich uchodźców deklarując, żeby czuli się jak w domu, aby nie odczuwali mroków wojny. Jednakże zaznaczył również, że nie powinno się to odbywać kosztem Polaków.

Nie chodzi więc o to, by umniejszać ich potrzeby, bo wielu uciekało wprost ze schronów, nie mając ze sobą nic. Chodzi o to, żeby pomagając, myśleć też bardziej długofalowo. Tymczasem na siłę przyznajemy im przywileje, o które – jak sądzę – wcale nie proszą. Robimy krzywdę zarówno im, jak i nam samym

– ocenił czytelnik.

Chodzi przecież o to, by czuli się u nas jak w domu. Specjalne zasady – wbrew pozorom – wcale tego nie sprawią. Zwłaszcza w postaci segregacji, osobnych godzin przyjęć i kolejek. To tylko prosta droga do frustracji i zaprzepaszczenia tego, co przez ostatnie dwa miesiące udało nam się wspólnie osiągnąć

– dodał na koniec swojego listu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

trojsmiasto.pl

Pierwsza Dama z wizytą na Ukrainie

Agata Kornhauser-Duda z wizytą na Ukrainie / Fot. Twitter/Kancelaria Prezydenta

  • Pierwsza Dama spotkała się dzisiaj z uchodźcami z Ukrainy
  • Jak przekazała Kancelaria Prezydenta Agata Kornhauser-Duda udała się również do Kamieńca Podolskiego
  • Tam spotkała się z przedstawicielami władz miasta, gdzie dyskutowano nad ewakuacją chorych dzieci, niepełnosprawnych i sierot
  • Żona prezydenta Polski podkreśliła, że w przypadku wybuchu wojny została by u boku swojego męża
  • Zobacz także: Ukraina dostała od Polski 200 czołgów. “Przodujemy, jeśli chodzi o udzielanie pomocy”

Agata Kornhauser-Duda przebywa na zachodniej Ukrainie, gdzie wraz z ministrem Adamem Kwiatkowskim spotkała się z przedstawicielami władz Kamieńca Podolskiego. Rozmowy poświęcone są sytuacji w regionie oraz na temat ukraińskich uchodźców.

Rozmawiano także o ewakuacji grup wrażliwych, jak dzieci chore, niepełnosprawne i sieroty. Małżonka Prezydenta zapewniła ponadto, że Polska stara się wspierać wszystkie osoby, które szukały schronienia w naszym kraju

– przekazano w komunikacie.

Przedstawiciele ukraińskich władz lokalnych przekazali Pierwszej Damy podziękowania dla Polski za pomoc udzieloną Ukrainie.

Pierwsza Dama odwiedziła uchodźców

Pierwsza Dama odwiedziła następnie klasztor Paulinów, gdzie przebywa około 60 uchodźców. Agata Kornhauser-Duda przekazała, że poruszył ją widok kobiet z dziećmi, które martwią się przede wszystkim o swoich ojców, mężów, synów i braci, którzy walczą w obronie kraju.

Jednocześnie powiedziała, że zastanawiała się, co sama by w takiej sytuacji zrobiła.

W pierwszym odruchu powiedziałam, że zostałabym z mężem. A mój mąż wtedy powiedział, że kobieta nigdy nie zrozumie mężczyzny w tej sytuacji, ponieważ dla mężczyzny najważniejsze jest, żeby jego rodzina była bezpieczna

– stwierdziła Agata Kornhauser-Duda.

Czytaj więcej: Kijów zbombardowany podczas wizyty sekretarza generalnego ONZ i premiera Bułgarii [+FOTO/WIDEO]

Wsparcie dla uchodźców

Wiceszef ministerstwa spraw wewnętrznych i administracji poinformował, iż 96 proc. osób, które znalazły schronienie w Polsce od czasu wybuchu wojny za naszą wschodnią granicą, to kobiety i dzieci.

To matki i żony dzielnych mężów, którzy bronią integralności i suwerenności Ukrainy

– podkreślił Błażej Poboży.

Wiceminister wraz z wojewodą warmińsko-mazurskim odwiedził ośrodek dla uchodźców w Olsztynie. Tymczasowe schronienie w obiekcie może znaleźć nawet 500 obywateli Ukrainy.

Kilka tygodni temu otwieraliśmy pierwszy tego typu obiekt zbiorowego zakwaterowania. Już wtedy podkreślałem, że warto przyjeżdżać do mniejszych ośrodków, gdzie jest bardzo dobry dostęp do usług społecznych i systemu edukacji

– dodał wiceminister spraw wewnętrznych i administracji

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

  • Poseł Konfederacji Robert Winnicki w rozmowie w Radiu Wnet skomentował obecna sytuację na Ukrainie
  • Jego zdaniem, Rosja poniosła pewnego rodzaju klęskę na wojnie nie wypełniając pierwotnego celu
  • Wskazał, że obecnie wojna toczy się o aneksję wschodnich terenów Ukrainy
  • Prezes Ruchu Narodowego opowiedział się za współpracą z Ukrainą, lecz przypomniał, że należy pamiętać o mordzie na Wołyniu
  • W przyszłości widzi on poprawę stosunków polsko-rosyjskich, jednakże muszą nastąpić zmiany na Kremlu
  • Zobacz także: Rosjanie chcą utworzenia nowego państwa. Podano nazwę

W rozmowie z Radiem Wnet poseł Konfederacji rozmawiał o toczącej się wojnie na Ukrainie. Zdaniem Roberta Winnickiego wojna będzie się przedłużała.

Jeśli mówimy o pełnej integralności Ukrainy, z Krymem włącznie, to będzie to pewnie bardzo długa, krwawa i ciężka wojna

– podkreślił Robert Winnicki w rozmowie z Radiem Wnet.

Zdaniem prezesa Ruchu Narodowego, Polska udziela bezprecedensowej pomocy Ukrainie i jest to sensowna pomoc.

W naszym polskim interesie jest zwycięstwo Ukrainy, rozumiane jako klęska Rosji w inwazji na Ukrainę

– zwrócił uwagę poseł Konfederacji.

Pierwszym celem Rosji była tak naprawdę zmiana na Ukrainie, rozumiana jako podporządkowanie się polityczne. Rosjanie w tym zakresie ponieśli klęskę. Teraz jest wojna o to, jaki będzie kształt terytorialny Ukrainy po tej wojnie

– wytłumaczył lider Ruchu Narodowego.

Czytaj więcej: 36 lat temu wybuchł reaktor w Czarnobylu. Czy Moskwa celowo nakazała sabotaż i doprowadziła do eksplozji?

Pamięć o Wołyniu i dalsza współpraca

Polityk odniósł się także do relacji Polski z Ukrainą. Podkreślił, że nie patrzy bezkrytycznie na Ukrainę.

Osobiście jestem za współpracą z Ukrainą, ale pomysł unii polsko–ukraińskiej to utopia. W Kijowie zostałby on odrzucony tak samo jak idea misji pokojowej NATO

– podkreślił Winnicki.

Dodał, że w budowaniu relacji z Ukrainą istotny będzie interes narodowy obu państw, który nie zawsze jest zbieżny.

Nie można też zapominać o kwestiach historycznych. Należy pamiętać o mordach na Wołyniu i działaniach banderowców. Trzeba zawsze o tym pamiętać

– przypomniał polityk.

Czytaj więcej: Rocznica mordu na Polakach. Banderowcy spalili wioskę Janowa Dolina

Przyszłość relacji polsko-rosyjskich

Lider Ruchu Narodowego wskazał, że w przyszłości powinny istnieć dobre relacje polsko-rosyjskie. Jednakże polityk zaznaczył, że musi tutaj dojść do zmian na Kremlu, gdyż na obecną chwilę nie widzi on celowości rozmów.

W sensie długofalowym stosunki dyplomatyczne z Rosją powinniśmy mieć

– powiedział Robert Winnicki.

Trzeba pokazać Moskwie, że nie ma zgody na takie rozwiązywanie sporów międzynarodowych

– podkreślił.

Poseł zaznaczył, że Rosja jest zagrożeniem dla Polski, potencjalnie militarnym, ale też gospodarczym, poprzez możliwy szantaż energetyczny.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wnet.fm, dorzeczy.pl

Tomasz Sommer

Tomasz Sommer / Fot. YouTube/MediaNarodowe

  • Od końcówki ubiegłego roku tj. października Rada Polityki Pieniężnej regularnie podnosi stopy procentowe
  • Dzięki temu już w kwietniu stopa referencyjna osiągnęła poziom 4,5%
  • Niestety wbrew pozorom, nie rośnie przy znacząco tym oprocentowanie lokat oszczędnościowych
  • Banki działające na terenie Polski bardzo skrupulatnie korzystają z okazji
  • Osiągają nawet kilkuset procentowe zyski w porównaniu z ubiegłym rokiem
  • Redaktor Tomasz Sommer wskazał, że bierna postawa rządu w tej sprawie dotyka w głównej mierze Polaków
  • W tym momencie Polacy mogli dzięki wyższym oprocentowaniu lokat zyskać więcej
  • Zobacz także: Konfederacja składa interpelacje ws. lokat. “Większość Polaków nie ma obecnie jak oszczędzać”

Od października ubiegłego roku Rada Polityki Pieniężnej regularnie podnosi stopy procentowe, by walczyć z inflacją. Po kwietniowym posiedzeniu RPP stopa referencyjna osiągnęła poziom 4,5%. W następnych miesiącach należy oczekiwać kolejnych wyższych wyznaczników.

Wszystko to sprawia, że w szalonym tempie drożeją kredyty, bo kredytobiorcy w umowach mają uzależnione oprocentowanie od stawki WIBOR, która cały czas rośnie. Jednocześnie nie rosną wcale, albo rosną minimalnie, np. oprocentowania lokat. Dzięki temu zyski banków z tytułu odsetek zaczęły rosnąć na niesamowitą skalę.

Jak wyliczył ostatnio “Business Insider”, już po dwóch pierwszych miesiącach 2022 r. polski sektor bankowy ma 4 mld zł zysku netto, dwukrotnie więcej niż rok temu o tej porze. Przy biernej postawie rządu dobra passa będzie trwać. Banki zaczynają publikować raporty kwartalne i wyraźnie widać wyższe niż dwukrotne zyski opisywane przez portal.

Czytaj więcej: Konfederacja wzywa do drastycznych obniżek podatków. “Polska imperium marnotrawstwa”

Banki zarabiają na nieszczęściu Polaków

W ostatnich dniach Santander Bank Polska poinformował, że w pierwszym kwartale 2022 roku zysk netto wyniósł 959,5 mln zł. Oznacza to wzrost o 532% rok do roku. W 2021 roku wyniósł on 151,8 mln zł.

Nieco gorzej w tym zestawieniu wypada Bank Pekao S.A. Porównując pierwszy kwartał 2021 i 2022 roku widzimy wzrost o 269 proc. Przychody kwartalne z tytułu odsetek wzrosły o 735,5 mln rdr. z 1,33 mld zł do 2,09 mld zł, zysk netto z 245,6 mln zł do 907,2 mln zł. Wcześniej wspominaliśmy również o tym, że prezes Pekao zachęcał Polaków do tworzenia lokat oszczędnościowych.

Państwowy bank Pekao też rżnie jak może na WIBOR-ze. Te 735,5 miliona w normalnych warunkach poszłoby na lokaty. Ale tak idzie na banksterów. Rabunek trwa i mało kto protestuje

– stwierdził Tomasz Sommer, red. naczelny “Najwyższego Czasu”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

nczas.com

Warszawa Zamek Królewski zdjęcie Jan Bodakowski

Warszawa Zamek Królewski zdjęcie Jan Bodakowski / Warszawa Zamek Królewski zdjęcie Jan Bodakowski

  • Na bazie współpracy ratusza Warszawy z firmą Startup Guide World Ap oraz Fundacją Venture Cafe Warsaw powstał fascynujący przewodnik po stolicy
  • Powstał on również przy współpracy z serwisem Google, a także dzięki wsparciu finansowemu z Polskiego Funduszu Rozwoju
  • Przewodnik “Startup Guide Warsaw” będzie zawierał informacje o lokalnych innowacyjnych przedsiębiorstwach
  • Będzie on również zawierał dane kontaktowe do przedsiębiorców i biznesmenów, gotowych do podjęcia współpracy
  • Zobacz także: Znakomite informacje dla polskich sadowników. Białoruś zniosła embargo

W ramach współpracy Urzędu miasta stołecznego Warszawy z firmą Startup Guide World Ap, Fundacją Venture Cafe Warsaw oraz takimi partnerami jak Google for Startups i Polski Fundusz Rozwoju powstał “Startup Guide Warsaw”, czyli przewodnik po Warszawie należący do popularnej serii.

Tym samym stolica Polski znajdzie się w gronie ponad 40 miast i regionów z Europy, Stanów Zjednoczonych, Bliskiego Wschodu, Azji i Afryki.

Przewodnik promuje warszawskie innowacje i dostarcza przedsiębiorcom informacje przydatne na etapie zakładania działalności gospodarczej. Ponadto opisuje warszawskie środowisko startupowe oraz jego najbardziej innowacyjne przedsięwzięcia.

“Startup Guide Warsaw” zawiera również dane kontaktowe firm i instytucji biznesowych, informacje dotyczące programów wsparcia, przestrzeni współpracy biznesowej oraz podstawowe wiadomości dotyczące życia w stolicy. Ma to zachęcić osoby chcące przeprowadzić się do stolicy w celu założenia własnego biznesu.

Największą siłą Warszawy są jej mieszkanki i mieszkańcy – wykwalifikowani, przedsiębiorczy, pełni ambicji i marzeń. Dzięki nim stolica jest otwartym, przyjaznym i twórczym miastem. To ich działania wpływają na wzrastającą konkurencyjność miasta i jego zdolność do przyciągania talentów i inwestorów

– powiedziała Karolina Zdrodowska, dyrektorka koordynatorka ds. przedsiębiorczości i dialogu społecznego w Urzędzie m.st. Warszawy.

Cieszę się, że dzięki współpracy przy tworzeniu Startup Guide Warsaw możemy promować inicjatywy i ludzi, którzy razem z nami tworzą warszawski ekosystem startupowy i budują przy tym unikalną markę stolicy.

– dodała.

Oficjalna premiera przewodnika odbędzie się 5 maja.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

zyciestolicy.com.pl

Władimir Putin

Władimir Putin / fot. PAP/EPA/ANDREY GORSHKOV / KREMLIN POOL/SPUTNIK Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W najnowszym sondażu przeprowadzonym przez agencję Lewada podano, żę 74 preoc. Rosjan popiera wojnę na Ukrainie
  • Przeciwnych napaści na suwerenny kraj jest 11 proc. ankietowanych
  • Warto zaznaczyć, że od marca o 8 proc. spadło poparcie dla konfliktu zbrojnego
  • Prezydent Władimir Putin traci szczególnie w oczach młodego pokolenia
  • Zobacz także: Rząd powołał zespół ds. uchodźców z Ukrainy. Znamy nazwiska

Z sondażu niezależnego centrum badawczego Lewada wynika, że 74 proc. Rosjan popiera wojnę na Ukrainie. Przeciwnych atakowaniu sąsiedniego kraju jest 11 proc. ankietowanych.

Według 57 proc. badanych winne konfliktu militarnego i zniszczeń wojennych są USA i NATO, a 7 proc. odpowiedzialnością obarcza Rosję.

Większość respondentów (68 proc.) uważa, że specjalna operacja wojskowa przebiega pomyślnie. Odmiennego zdania jest około 17 proc. respondentów.

Jak podaje Euromaidan Press, najmniej wiary w powodzenie sił Rosji odnotowano w grupie 18-24 lata. Najbardziej pozytywnie na przebieg wojny patrzą przedstawiciele starszego pokolenia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info