Zdjęcie ilustracyjne.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Twitter.com/WBH_2016

Według raportu sporządzonego przez MSW na potrzeby Biura Politycznego na terenie 12 województw zastrajkowało 112 zakładów, w strajkach uczestniczyło ponad 80 tysięcy osób (w tym 20 800 w Radomiu i 14 200 w Ursusie).

Zobacz także: Kosiniak-Kamysz o ludobójstwie wołyńskim: Trudna historia nie może być przemilczana

Pacyfikacja demonstracji w Radomiu oraz odbywających się jednocześnie akcji w Ursusie i Płocku spowodowały mobilizację na większą skalę środowisk opozycyjnych oraz po raz pierwszy wspólnych działań środowisk robotniczych i inteligenckich. Pomoc materialna, prawna i medyczna dla ofiar represji i ich rodzin oraz zbiorowe i indywidualne listy protestacyjne zaowocowały powstaniem niecałe 3 miesiące później Komitetu Obrony Robotników.

Również Konferencja Episkopatu Polski obradująca w dniach 8–9 września 1976 zwróciła się do władz o „zaniechanie wszelkich represji wobec robotników biorących udział w protestach przeciwko zamierzonej przez rząd w czerwcu zbyt wygórowanej podwyżce cen artykułów żywnościowych” i zaapelowała: „Uczestniczącym w tych protestach robotnikom trzeba by przywrócić odebrane prawa, pozycję społeczną i zawodową”.

Efektem rosnącej niechęci społecznej wobec represyjnej polityki władz PRL w stosunku do robotników były amnestie w stosunku do skazanych ogłoszone w lutym i lipcu 1977.

Po 1989 ok. 35 skazanych otrzymało kasacje wyroków, a 15 z nich sąd przyznał odszkodowania finansowe w wysokości od 10 do 30 tysięcy złotych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Grupa kobiet uczestniczących w demonstracji pro-life w Waszyngtonie w USA demonstruje swoją radość po wyroku Sądu Najwyższego ws. aborcji.

Grupa kobiet uczestniczących w demonstracji pro-life w Waszyngtonie w USA demonstruje swoją radość po wyroku Sądu Najwyższego ws. aborcji. / Fot. PAP/EPA/SHAWN THEW. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Historyk demaskuje żydowskie kłamstwa o Holocauście. Polska nie pierwszą ofiarą

Radość po przełomowym wyroku

Wśród amerykańskich aktywistów, którzy zdecydowali się zabrać głos w sprawie, znalazła się również Terrisa Bukovinac. Jak można przeczytać w jej opisie na portalu Linked IN, określa ona siebie jako “ateistka, liberałka, działaczka na rzecz praw zwierząt, feministka, założycielka i dyrektor wykonawczy PAAU (Postępowego Powstania Antyaborcyjnego), była przewodnicząca Democrats for Life of America”.

My to ku*wa zrobiliśmy. Jesteśmy o krok bliżej do sprawiedliwości dla 60 milionów zamordowanych ofiar Roe. Jestem bardzo wdzięczna wszystkim liderom i działaczom, którzy walczyli przede mną, aby umożliwić to zwycięstwo – napisała Bukovinac.

Rośnie w siłę „postępowa frakcja za życiem”

Do jej słów odniósł się m.in. Jerzy Kwaśniewski, prezes polskiego Instytutu na rzecz kultury prawnej Ordo Iuris.

W partii demokratycznej rośnie w siłę „postępowa frakcja za życiem”. Polecam śledzenie Terrisy Bukovinac – stwierdził.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, linkedin.com

Zarys dziecka w łonie matki

Zarys dziecka w łonie matki / Fot. Pixabay

  • Liczący 179 stron raport to część “Projektu Strategii Demograficznej 2040”. Zdaniem rządu to “pierwszy w Polsce kompleksowy dokument mierzący się z niekorzystnymi trendami w obszarze demografii”.
  • Jego celem strategicznym jest “wyjście z pułapki niskiej dzietności i zbliżenie się do poziomu dzietności gwarantującego zastępowalność pokoleń”.
  • To nie pierwszy raz, kiedy pojawia się pomysł 500+ od poczęcia. Na początku 2021 roku taki postulat przedstawiło Stowarzyszenie “Wiara i Czyn”.
  • Zobacz także: Historyk demaskuje żydowskie kłamstwa o Holocauście. Polska nie pierwszą ofiarą

Strategia demograficzna

Liczący 179 stron raport to część “Projektu Strategii Demograficznej 2040”. Zdaniem rządu to “pierwszy w Polsce kompleksowy dokument mierzący się z niekorzystnymi trendami w obszarze demografii”, a jego celem strategicznym jest “wyjście z pułapki niskiej dzietności i zbliżenie się do poziomu dzietności gwarantującego zastępowalność pokoleń”.

W dziale “Koncepty instrumentów demograficznych” na stronie 74 można znaleźć analizę koncepcji zmian w rządowym programie Rodzina 500+.

Koncept nr 1 ‘Rodzina 500+’ zakładał podwyższenie oferowanego w programie ‘Rodzina 500+’ świadczenia na drugie dziecko do 600 zł, na trzecie do 800 zł, na czwarte i kolejne do 900 zł oraz przekazywanie świadczenia na pierwsze dziecko tylko w przypadku niskiego dochodu na osobę w rodzinie – jeśli dochód na osobę byłby niższy niż 1300 zł, przysługiwałoby na pierwsze dziecko 500 zł, a jeśli niższy niż 700 zł, wówczas przysługiwałoby 600 zł. Koncept zakładał również wprowadzenie możliwości otrzymania nowego 500+ od momentu poczęcia dziecka – zapisano.

W raporcie znalazło się też uzasadnienie tego, dlaczego rozważa się takie zmiany.

Jak wykazały badania CAWI, znaczna część respondentów uważa, że przed podjęciem decyzji o dziecku należy najpierw osiągnąć stabilizację finansową. Co piętnasty badany nie decyduje się na dziecko ze względu na swoją sytuację materialną (odpowiedź “dziecko to zbyt duże obciążenie finansowe”), zaś co trzeci badany uważa, że jego wyższe zarobki mogłyby wpłynąć na decyzję o powiększeniu rodziny – stwierdzono.

Jak się okazuje, pomysł spotkał się z mieszanymi odczuciami zapytanych Polaków.

Wiele dyskusji wśród badanych wzbudzał zapis dotyczący możliwości wypłacenia świadczenia na każde dziecko od momentu jego poczęcia. Część badanych uznała ten pomysł za dobre rozwiązanie, szczególnie biorąc pod uwagę wysokie koszty badań prenatalnych, wizyt lekarskich, a także wszystkie inne wydatki związane z przygotowaniem się na narodziny dziecka. Inni respondenci negatywnie ocenili zaproponowane zmiany, wątpliwości budziło przede wszystkim niedoprecyzowanie kwestii związanej z poronieniem i związanym z tym zwrotem świadczenia. Inni badani wypowiadali się na temat zaproponowanego rozwiązania negatywnie – podano w raporcie.

500+ od poczęcia?

To nie pierwszy raz, kiedy pojawia się pomysł 500+ od poczęcia. Na początku 2021 roku taki postulat przedstawiło Stowarzyszenie “Wiara i Czyn”.

Zaproponowane przepisy stanowiłyby wsparcie działań państwa i organizacji pozarządowych na rzecz promocji szacunku wobec prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci – przekonywała organizacja.

Niektórzy politycy opozycji, jak Marek Rutka z Lewicy zarzucali z kolei polskim władzom brak konsekwencji z racji na to, że z jednej strony państwo szanuje prawo do życia od poczęcia, a z drugiej świadczenie 500+ wypłaca dopiero od urodzenia. W odpowiedzi na podjętą w raporcie analizę dot. wypłacania 500+ od poczęcia poseł Rutka określił to “absurdalnym pomysłem”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rp.pl, twitter.com, natemat.pl

Srebrny medalista Ksawery Masiuk z Polski, złoty medalista Hunter Armstrong z USA i brązowy medalista Thomas Ceccon z Włoch pozują podczas ceremonii wręczenia nagród w finale męskiego wyścigu na 50 m stylem grzbietowym podczas 19. Mistrzostw Świata FINA w Duna Arena w Budapeszcie.

Srebrny medalista Ksawery Masiuk z Polski, złoty medalista Hunter Armstrong z USA i brązowy medalista Thomas Ceccon z Włoch pozują podczas ceremonii wręczenia nagród w finale męskiego wyścigu na 50 m stylem grzbietowym podczas 19. Mistrzostw Świata FINA w Duna Arena w Budapeszcie. / Fot. PAP/EPA/Tibor Illyes. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Ukraińcy zbierają pieniądze na zakup polskiej broni. W kilka dni 6 mln zł

Mistrzostwa świata ponownie w Budapeszcie

Mistrzostwa Świata w Pływaniu 2022 to 19. edycja zawodów organizowanych przez Światową Federację Pływacką (FINA), które zaplanowane zostały do rozegrania w dniach 18 czerwca do 3 lipca w Budapeszcie, czyli podobnie jak w 2017 roku. Zawodnicy rywalizują w następujących dyscyplinach: pływanie (w tym pływanie na otwartym akwenie), skoki do wody, pływanie artystyczne i piłka wodna. Początkowo zawody miały odbyć się w 2021 roku w Fukuoce, ale zostały przełożone na 2022 rok, by nie kolidować z igrzyskami olimpijskimi, które były przeniesione o rok ze względu na ogłoszoną pandemię COVID-19. W styczniu 2022 roku ogłoszono, że mistrzostwa zostaną ponownie przeniesione o rok. Miesiąc później FINA podjęła jednak decyzję o organizacji zawodów w stolicy Węgier.

Nasi reprezentanci wystartowali głównie w konkurencjach pływackich na basenie 50 metrowym

Nasi reprezentanci wystartowali głównie w konkurencjach na basenie olimpijskim 50 metrowym. Kwalifikację wywalczyło łącznie 12 zawodników: 3 kobiety i 9 mężczyzn. To mieszanka młodości i doświadczenia. W kadrze znaleźli się Radosław Kawęcki i Konrad Czerniak, dla których były to siódme mistrzostwa świata na długiej pływalni w karierze. Z drugiej strony Dawid Wiekiera czy Paweł Smoliński zadebiutowali na wielkiej międzynarodowej imprezie. Z ostatniego czempionatu globu, który odbył się w Gwangju w 2019 roku, biało-czerwoni wrócili bez medalu. Teraz największe nadzieje wiązaliśmy ze startami Katarzyny Wasick na 50 m stylem dowolnym. Nasza sprinterka zadomowiła się w światowej czołówce i pokazała, że stać ją na walkę o najwyższe cele. W ubiegłym roku zdobywała medale mistrzostw świata i Europy na krótkiej pływalni, była w finale igrzysk olimpijskich. I nie zawiedliśmy się! Katarzyna Wasick została wicemistrzynią świata na 50 m stylem dowolnym! Polka wywalczyła srebrny medal z czasem 24,18 s. Lepsza okazał się jedynie Szwedka Sara Sjoestroem. Warto dodać, że nasza zawodniczka zanotowała jeszcze najlepszy czas w półfinałach. Wynik 24.11 to nowy rekord Polski. To największy sukces Polki w karierze. W ubiegłym roku zdobyła swój pierwszy medal mistrzostw świata, ale na basenie 25-metrowym, zajmując 3 miejsce na 50 m dowolnym.

Wspaniały występ zaliczył Ksawery Masiuk. 17-letni Polak wywalczył brązowy medal na 50 metrów stylem grzbietowym. Chwilę później zdyskwalifikowany został Amerykanin Justin Ress, który dopłynął jako pierwszy. Przez moment cieszyliśmy się nawet ze srebra, ale niedługo potem został uznany protest przez amerykańską drużynę w sprawie dyskwalifikacji Justina Ressa. Tym samym Ksawery Masiuk oficjalnie kończy rywalizację w finale 50 m stylem grzbietowym na trzecim miejscu. Należy dodać, że nasz junior poprawił jeszcze w półfinale rekord Polski czasem 24,48.

Wyniki pozostałych naszych pływaków już tak nie zachwyciły.

Laura Bernat odpadła w półfinale na 200 m stylem grzbietowym
Paulina Peda odpadła w półfinałach 50 i 100 m stylem grzbietowym
Krzysztof Chmielewski zajął 11 miejsce w eliminacjach na 1500 m stylem dowolnym i 9 miejsce w półfinałach na 200 m stylem motylkowym
Konrad Czerniak odpadł w eliminacjach na 50 m stylem dowolnym i 50 m stylem motylkowym
Paweł Juraszek odpadł w półfinale na 50 m stylem dowolnym
Radosław Kawęcki odpadł już w eliminacjach na 200 m stylem grzbietowym
Jakub Majerski zajął 7 miejsce w finale na 100 m stylem motylkowym
Ksawery Masiuk był jeszcze szósty w finale na 100 m stylem grzbietowym
Tomasz Polewka odpadł w półfinale na 50 m stylem grzbietowym
Paweł Smoliński odpadł w eliminacjach na 50 m stylem motylkowym
Dawid Wiekiera odpadł w eliminacjach na 100 i w półfinale na 200 m stylem klasycznym

Wyniki mistrzostw

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Sataniści na Paradzie Równości w Warszawie

Sataniści na Paradzie Równości w Warszawie / Fot. Jan Bodakowski

Sataniści na Paradzie Równości

Dla satanistów biorących udział w paradzie gejów Szatan bądź Lucyfer jest archetypem „buntownika, który wybiera walkę o sprawiedliwość ponad służalczość wobec autorytarnej władzy; głosiciela prawdy, który sprzeciwia się szerzeniu kłamstw i ignorancji”.

Szatana uczestnicy parady gejowskiej uznają za inspiracje do swojej działalności i doceniają go za to, że „sprzeciwiając się Bogu, postanowił napisać własną historię i stać się jej protagonistą, lecz został przez abrahamiczne religie zepchnięty do roli czarnego charakteru – naszym zdaniem niesłusznie”.

Zobacz także: Spór w niemieckiej koalicji rządowej. Liberałowie domagają się federalnej UE

Sataniści domagają się zakazu promowania publicznie religii

Satanizm uznaje się za naukowy ateistyczny nurt, który naukę uznaje za główne „źródłu wiedzy o świecie i człowieku” i odrzuca „antynaukowe teorie i prawdy objawione” oraz sprzeciwia „się ich promowaniu w przestrzeni publicznej”.

W polityce sataniści popierają „pełen rozdział Kościoła i państwa, równouprawnienie płci, liberalizację prawa aborcyjnego, równość małżeńską i prawo par homoseksualnych do adopcji”. Zdaniem satanistów walka z kryzysem klimatycznym jest priorytetem „w który zaangażowane powinny być nie tylko jednostki, ale przede wszystkim organy państwowe, samorządowe oraz korporacje.

Postulaty Parady Równości zbieżne z satanizmem

Uczestnictwo satanistów w gejowskiej paradzie nie może dziwić. Uczestnicy gejowskiej parady domagają się między innymi przywilejów dla tęczowych, karania za krytykę tęczowych i ich postulatów, homo małżeństw i homo adopcji, wpuszczenia do polskich wszystkich (w tym islamskich) imigrantów, propagowania homo seksu w szkołach, zakazu chowu zwierząt na futra, zakazu występów zwierząt w cyrkach, zakazu polowań rekreacyjnych, uznania zwierząt za istoty świadome, wykluczenia z debaty przeciwników tęczowej rewolucji, bezpłatnej antykoncepcji, prawa do zabijania nienarodzonych dzieci.

Jan Bodakowski

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Jacek Kurski

Jacek Kurski / Fot. PAP/Radek Pietruszka. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Mularczyk pracował w nadawanej przez TVP stacji Poland IN, a po jej rebrandingu (w propagandzie TVP przedstawionym jako start nowej stacji) – w TVP World.
  • Jego zdaniem prawdziwą przyczyną zakończenia z nim współpracy był konflikt personalny z jedną z wydawczyń TVP World. Miała ona zarzucić mu molestowanie, co jego zdaniem jest efektem zawiści i jest kłamstwem.
  • TVP nie potwierdza, ani nie zaprzecza wersji przedstawionej przez swojego byłego pracownika.
  • Zobacz także: Wkrótce zmiana na stanowisku premiera? Kto zastąpi Morawieckiego?

Seksafera czy konflikt personalny?

Mularczyk pracował w nadawanej przez TVP stacji Poland IN, a po jej rebrandingu (w propagandzie TVP przedstawionym jako start nowej stacji) – w TVP World. Kilka miesięcy temu pracę stracił i przeszło to bez większego echa, podobnie jak działalność samej stacji. Jednak w końcu dziennikarz postanowił podzielić się swoimi refleksjami, kładąc nowe światło na wydarzenia sprzed jakiegoś czasu.

Udało się panu dyrektorowi TVP World Filipowi Styczyńskiemu razem z koleżanką Roksaną Daniewską zrobić seksaferę bez seksu! Cała historia jest dobrym przykładem jak kampania “MeToo” potrafi być wykorzystywana w korporacjach w wewnętrznych rozgrywkach – napisał we wpisie na portalu Linked In.

Jego zdaniem prawdziwą przyczyną zakończenia z nim współpracy był konflikt personalny z jedną z wydawczyń TVP World. Miała ona zarzucić mu molestowanie, co jego zdaniem jest efektem zawiści i jest kłamstwem.

Zaczęło się od tego że miałem na terenie newsroomu TVP World sprzeczkę z red. Roksaną Daniewską w sprawie jej podejścia do kilku spraw, między innymi poziomu języka angielskiego w redakcji i odmawianiu współpracy przy programach ze względu na osobistą niechęć, i na koniec naszych sporów ona ostentacyjnie zaczęła krzyczeć abym jej nie ‘zaczepiał’. To już zapaliło w mojej głowie czerwone światełko bo “zaczepianie” w tych czasach stało się pojęciem podpadającym pod molestowanie, a to w tych czasach już sprawa bardzo poważna. Gdy kilka dni później odmówiła pracy ze mną nad jednym z programów postanowiłem zareagować i zwróciłem uwagę kolegom kierującym serwisami informacyjnymi i publicystyką że koleżanka mnie bezpodstawnie oskarża i na dodatek nie chce ze mną współpracować w redakcji, ale że ja jestem gotów do rozmowy aby sytuację uspokoić bo nie chcę dalszej eskalacji konfliktu. W poniedziałek 4 kwietna, zostałem wezwany do gabinetu Dyrektora Styczyńskiego na Woronicza. On siedział w swoim gabinecie w obecności pani z wydziału prawnego i oznajmił mi że rozwiązuje umowę współpracy ze mną z powodu “poważnych zarzutów” które się pojawiły na mój temat i że skoro to nie pierwszy raz gdy coś przeskrobałem- a chodziło mu o to że poprzednio sprzeczałem się z nim w sprawie stawek za programy – to musi umowę rozwiązać. Gdy zapytałem o jakie zarzuty chodzi stwierdził że koleżanka twierdzi że ją “nagabywałem” , do czego nie potrafił mi wyjaśnić, i że są jakieś moje maile i smsy które jej wersję potwierdzają. NIe przedstawiono mi żadnych zarzutów na piśmie. Nie zostałem poinformowany o temacie spotkania także nie miałem okazji mieć ze sobą prawnika. Dwa dni później na kolegium na którym mnie już nie było po rozwiązaniu ze mną umowy, pan dyrektor raczył podobno stwierdzić że ja koleżance “groziłem” – zrelacjonował Mularczyk (pisownia oryginalna – przyp. red.).

Kto ma rację?

TVP nie potwierdza, ani nie zaprzecza wersji przedstawionej przez swojego byłego pracownika.

Kierownictwo TVP World zdecydowało o zakończeniu współpracy z panem Krzysztofem Mularczykiem. Spółka nie komentuje wpisu, który opublikował pan Mularczyk na profilu oraz nie informuje o okolicznościach, które sprawiły, że nie kontynuuje pracy w redakcji – przekazał Zespół Rzecznika TVP w odpowiedzi na pytania ze strony portalu wirtualnemedia.pl.

Jak twierdzą Wirtualne Media, zapytani o sprawę i niewymienieni z nazwiska dziennikarze TVP nieoficjalnie przyznają, że żadnego molestowania nie było. Ich zdaniem też red. Mularczyk miał już kilkukrotnie zmieniać wersję zdarzeń.

O różnych wersjach zdarzeń prezentowanych przez drugą stronę pisze też Mularczyk.

Mamy już trzy wersje tego, czego miałem się dopuścić – zaczepianie, nagabywanie i grożenie. Przejrzałem uważnie całą moją korespondencję z panią red. i żadnych zaczepek, nagabywania ani gróźb nie potrafię znaleźć, dlatego poprosiłem dyrekcję, jak i koleżankę, z którą pracowałem w zespole Poland IN, a później TVP World przez 4 lata, o przedstawienie mi dowodów które podobno mają. Czekam już trzeci miesiąc bez żadnego echa. Oczywiście dzięki temu, że umowy są cywilno-prawne pracownicy nie mają żadnych praw do dostępu do swoich teczek poza fakturami i umowami. A etaty to w TVP World są tylko dla ścisłego kierownictwa kanału – stwierdził.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wirtualnemedia.pl, linkedin.com, twitter.com

Okładka książki „Fortes in fide”.

Okładka książki „Fortes in fide”. / Fot. Wydawnictwo 3DOM.

Niewiele osób wie, że już od lat 50 XX wieku rozpoczęto drastyczną w skutkach zmianę porządku Mszy Świętej. Wprowadzona przez Piusa XII reforma liturgiczna, jak można szybko zauważyć, nie wniosła do życia Kościoła nic dobrego, a jedynie okradła Służbę Bożą z bogactwa jej modlitw i obrzędów.

Od tego momentu sytuacja staje się coraz mniej normalna, szatan wprowadza w swoistym porządku chaos, manipulując jego kruchym i grzesznym elementem – człowiekiem, o czym apeluje w swoich listach abp Carlo Maria Viganò. Niedawno zaznajamialiśmy się z myślami duchownego opisanymi w książce „Zanim nadejdzie”, teraz na łamach Wydawnictwa 3DOM ukazała się kontynuacja tej przełomowej publikacji – „Fortes in Fide”, która w jeszcze większym stopniu przybliża nam problem kryzysu w Kościele odnosząc się również do aktualnej sytuacji pandemicznej na świecie.

Zobacz także: Historyk demaskuje żydowskie kłamstwa o Holocauście. Polska nie pierwszą ofiarą

Arcybiskup na pierwszy plan wysuwa niezrozumiałe i tragiczne w skutkach decyzje katolickiej hierarchii, jak np. ograniczenie uroczystości wielkanocnych na skutek covidowych obostrzeń. Podkreśla, że szkodliwe restrykcje sprawiają, iż wielu wiernych może jedynie przez Internet dopełnić duchowej wspólnoty z Najświętsza Ofiarą. Mija kolejny rok, a frustracje związane z ograniczeniami narastają tak jak i same przeszkody, a końca tych tragicznych zdarzeń nie widać.

Duchowny nawołuje do racjonalnego myślenia w sprawie rzekomego zagrożenia nagłośnionego przez media. Twierdzi, że Bóg dał nam inteligencję, dlatego musimy logicznie pomyśleć, zanim w coś uwierzymy. Tym razem mamy pozwolić na zaszczepienie całej ludzkości eksperymentalnymi środkami, których szkodliwość została potwierdzona, a które są narzucane przez koncerny farmaceutyczne, nie możemy jednak wierzyć, że jest to „moralny obowiązek” każdego prawowiernego katolika! Naszym obowiązkiem jest stanie na straży wiary w Jezusa Chrystusa, nie covidowych obyczajów.

Celem neokościoła nie jest nawrócenie i zbawienie wszystkich narodów przed powtórnym przyjściem Chrystusa, ale stanie się „duchowym ramieniem” Nowego Porządku Świata i zwolennikiem Religii Powszechnej. Musimy działać w obronie dziedzictwa Kościoła i jego tysiącletniej Tradycji. Wielki Reset to ostatni etap przed panowaniem Antychrysta, nie możemy pozwolić by „religia” Covid wprowadzała nowe obrzędy higieniczne i nowe sakramenty zdrowotne. O tych i wielu innych pandemicznych rytuałach przeczytacie Państwo w książce dostępnej na stronie Wydawnictwa 3DOM.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Joe Biden

Joe Biden / Fot. PAP/EPA/JIM LO SCALZO. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Inflacja szaleje

Nawet najbardziej zagubieni zauważyli, że cena benzyny wzrosła dwukrotnie, zgodnie z ekologicznym planem Bidena ograniczania wydobycia węgla, ropy i gazu. Szalejąca (najwyższa od 40 lat) inflacja pożera oszczędności i zarobki biedniejszej warstwy i uderza w biznesy klasy średniej. Giełda, która za prezydentury Trumpa zyskała $6.9 tryl. (po polsku bilionów), za prezydentury Bidena już (przez 16 miesięcy) straciła $11 tryl. (czyli bilionów) co uderzyło w inwestorów i ludzi odkładających na emeryturę. I to ma być flagowy program Bidena: „Build back better!”, czyli jesienią zaktualizuje się hasło: „Ekonomia jest najważniejsza, głupcze!”…

Zobacz także: Spór w niemieckiej koalicji rządowej. Liberałowie domagają się federalnej UE

Dobijający do osiemdziesiątki Biden, słabo kojarzący, nawet kiedy czyta z telepromptera, zapadający często w drzemkę, zdołał obudzić złego ducha inflacji (oficjalnie 8,6%), ceny żywności podniosły się w stosunku rocznym o 12%, przeciętne ceny wynajmowania mieszkań skoczyły o 15% ($2,000.00 miesięcznie), giełda runęła w dół 21%. W Kalifornii cena galona benzyny (3,785 litra) wynosi między $6,00 i $7.00, przy przeciętnej krajowej powyżej $5,00, ostatnio napełniłem zbiornik za $128.00. Oblicza się, że przeciętna rodzina z powodu inflacji straci rocznie jeden miesiąc dochodu. Oficjalnie rząd Bidena za inflację, ceny paliw wini Putina, ale prawdą jest, że inflacja rozpoczęła swój marsz przed marszem Putina na Kijów. Jedynym wytłumaczeniem tej sytuacji jest konstatacja, że Biden specjalnie doprowadził do wywołania inflacji, aby obniżyć wartość dolara w związku z tworzonym w szalonym tempie zadłużeniem, aby móc to zadłużenie spłacać…

Lewica zakłada sobie sznur na szyję?

Wydaje się, że w odwróconym schemacie Lenina lewica swoją ekonomiczną polityką sama założy sobie zachłannie ideologiczny sznur na szyje i kopnie stołek w nadchodzących jesiennych uzupełniających wyborach. Kiedy Republikanie przejmą obydwie izby Kongresu, mogą przywrócić uwagę na energetyczną samowystarczalność (Trump), poskromienie inflacji, poskromienie wydętych wydatków, zabezpieczenie południowej granicy, przywrócenie prawa rodziców nad dziećmi (Biden używa tu FBI), przegonienie genderystycznej propagandy ze szkół (drag queens) i zapobieżenie genderowej kastracji dzieci. Ach, czego można się spodziewać po trzeciej kadencji Obamy (marksistowskie medium Biden), z szefem spraw Covidowych Faucim i bioetykiem Ezekiel Emmanuel (bratem „dead fish” mer Rahm, rodzina pochodzi z Polski, ojciec był bojownikiem Irgun), który uważa, że ludziom powyżej 75 roku życia nie należy się opieka medyczna. A wszystko to aby obniżyć społeczne koszty opieki i lepiej dbać o Matkę Ziemię. Istni cyrkowcy…

Kryzys USA

Jednak tytuł tekstu mówi coś innego, więc wracam do tematu. Niewątpliwie Ameryka, która zasłynęła jako etniczny tygiel, w którym mieszają się wszystkie możliwe rasy i – co więcej – grupy etniczne i religijne przechodzi wyraźny kryzys. W historii nie jest to coś nadzwyczajnego, kiedy następuje upadek wielkiego imperium po tym jak zapomniane i rozmyte zostały wartości, które go tworzyły. Wiadomo, że dzisiejsza Ameryka powstała na ziemi odebranej Indianom przez trzy europejskie potęgi: Anglię, Hiszpanię i Francję. Czyli rekapitulując, doszło do ogromnych ludnościowych zmian na północnoamerykańskim kontynencie. Dziś bezwzględne koło zamachowe historii kolejnymi uderzeniami ponownie zmienia rasowy, religijny i etniczny obraz Ameryki, w której rej wiodły WASP, czyli praktycznie biali anglosascy protestanci. Tak zorganizowana Ameryka uratowała od niemieckiej hegemonii Europę w czasie I-szej, II wojny światowej i zimnej wojny. Po zwycięstwie stając się światowym hegemonem narzucającym światowej wymianie swoją walutę i kontrolującym cały oceaniczny i morski handel na świecie.

Nie wchodząc w szczegóły dziś mamy nieco inną sytuację z sięgającymi po światową dominację Chinami, odradzającą się Rosją i niszczoną przez wyalienowane ponadnarodowe elity Amerykę, która podlega pewnym niebezpiecznym odśrodkowym tendencjom, których celem jest jej destrukcja.

Amerykańskie społeczeństwo też się starzeje i zmienia

Spróbujmy zwrócić uwagę na wewnętrzną sytuację w Ameryce na dzień dzisiejszy, kładąc nacisk na jej zmieniającą się demografię, która już ma i będzie miała swoje konsekwencje. Po pierwsze, podobnie jak to zauważamy w Europie, Japonii, czy Chinach amerykańskie społeczeństwo też się starzeje. W kategorii populacji wieku od 0 do 4 lat życia między rokiem 2010 i rokiem 2020 wskaźnik zmniejszył się z 6,5% na 5,9% populacji. Natomiast wskaźnik populacji 65 i starszych zwiększył się z 13,1% do 16,9%.

W 2020 r. biali (non-Hispanic) stanowili 59,7% mieszkańców Ameryki, w porównaniu z danymi z 2010 r. kiedy to stanowili 63,8% populacji (spadek o 4,1%). W tym samym czasie populacja mieszkańców pochodzenia latynoskiego wzrosła o 2,2%, czyli osiągnęła 18,6%.

Jeszcze w 1950 r. aż 90% populacji w USA stanowili biali. Każdego dnia populacja USA (ok. 333 mln mieszkańców) zwiększa się o ponad 8,000 ludzi, prawie 90% z tego przyrostu stanowią ludzie „nie-biali”. Od 2011 r. rodzi się większość dzieci nie-białych (wtedy 50,4%). Dziecko rodzi się co 7 sekund, co daje ok. 12,343 urodzin dziennie. W grupie powyżej 65 roku życia zdecydowanie przeważają biali (78%). Codziennie rodzi się ok. 6,048 białych dzieci (49% wszystkich narodzin), jednocześnie dziennie umiera ok. 5,204 białych Amerykanów. Z kolei codziennie rodzi się 6,295 dzieci „nie-białych” (51% wszystkich urodzeń), a umiera jedynie 1,442, co niesamowicie wzmacnia wzrastający trend „nie-białych” mieszkańców.

Dodatkowo ok. 90% wszystkich nowych imigrantów stanowią ludzie „nie-biali”. Oczywiście trudno policzyć wszystkich imigrantów, szczególnie tych, co przekraczają granicę nielegalnie i nie mają kontaktu ze służbą graniczną. Wiadomo, że dziennie przybywa 2,618 legalnych imigrantów zdecydowana większość z nich to „nie-biali”. Kiedy podsumujemy liczby urodzeń i śmierci osiągniemy dzienny wzrost liczby „nie-białych” Amerykanów o 7,261, oraz wzrost liczby białych jedynie o 1,053.

Ludzie „nie-biali” stanowią teraz ok. 37-40% populacji USA, co oznacza potrojenie plus ich liczby z 1965 r. (12%). Dwie najszybciej rosnące grupy to Latynosi i Azjaci. W 1965 r. Latynosi w USA liczyli ok. 9 mln, w 2013 r. liczyli już 54 mln! W tym samym czasie populacja amerykańskich Azjatów wzrosła z 2 mln, do ponad 18 mln…

Ludzie uciekają ze stanów rządzonych przez Demokratów

Wśród 50 stanów najbardziej ludna jest Kalifornia (39,5 mln), następnie Teksas (29,2 mln) i Floryda (21,5 mln). Rządzona przez Demokratów Kalifornia odnotowała jednak ostatnio poważny spadek populacji uciekającej spod socjalistycznych rządów, np. San Francisco straciło ok. 20% mieszkańców, dlatego dotąd rosnące ceny domów zaczęły tam spadać. Powodem porzucania stanu jest nie tylko trudność prowadzenia biznesów i posiadania rodziny wśród sieci narastających biurokratycznych regulacji, ale również wzrastająca przestępczość, wciskany edukacyjny genderyzm, jak i szerząca się narkomania i niecywilizowane zachowania licznych bezdomnych.

Najwięcej Amerykanów przeprowadza się do rządzonych przez Republikanów stanów: Teksasu i Florydy, które mają dobrą biznesową atmosferę, jak i prawie brak covidowych obostrzeń. W ciągu dekady (2010, 2020) największy wzrost populacji odnotował Teksas, któremu przybyło aż 4,1 mln mieszkańców. Największy ubytek mieszkańców odnotował rządzony przez Demokratów stan Illinois, który w ciągu dekady opuściło aż 253,000 ludzi.

Rocznie populacja USA wzrasta przeciętnie o 0,6-0,7%. Największą grupę w populacji ciągle stanowią jeszcze biali: 196,8 mln (2020 r.). W ostatniej dekadzie największy wzrost odnotowali Latynosi z 50,7 mln (2010 r.), do 61,3 mln (2020 r.).

Jak widzimy z liczb biała populacja USA dość szybko się kurczy, ulega zmianie mozaika rasowa i etniczna, co w konsekwencji doprowadzi do zmiany priorytetów w amerykańskiej polityce tak wewnętrznej, jak i międzynarodowej, ale to już nieco inny temat…

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Władysław Kosiniak-Kamysz

Władysław Kosiniak-Kamysz / Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Historyk demaskuje żydowskie kłamstwa o Holocauście. Polska nie pierwszą ofiarą

Trzeba rozmawiać

Władysław Kosiniak-Kamysz został zapytany w jednym z wywiadów, czy w obecnym czasie powinno się poruszać kwestię ludobójstwa wołyńskiego, dokonanego w czasie II wojny światowej przez ukraińskich nacjonalistów. Polityk jednoznacznie opowiedział się za tym, żeby taki temat był obecny w przestrzeni publicznej.

Trudna historia nie może być przemilczana i to już jest moment – on był od lat, ale nie zawsze się to udawało – że trzeba mówić: robimy wszystko, by pomóc Ukraińcom niezależnie od naszej przeszłości, ale chcemy poszanowania dla trudnych doświadczeń i dzisiaj już o tym trzeba rozmawiać – podkreślił lider PSL.

Pamiętajmy o ofiarach

Tradycyjnie obchody ku czci ofiar ludobójstwa wołyńskiego odbywają się w lipcu. To nawiązanie do “krwawej niedzieli”, kulminacyjnego punktu tej rzezi dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów. Miała ona miejsce 11 lipca 1943 roku. Tego dnia zaatakowano w 99 miejscowościach, głównie w powiatach włodzimierskim i horochowskim. W następnych dniach masakry były kontynuowane.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

Toruń, 27.05.2022. Uroczyste obchody święta Centrum Szkolenia Wojsk Obrony Terytorialnej im. kpt. Eugeniusza Konopackiego w Toruniu.

Toruń, 27.05.2022. Uroczyste obchody święta Centrum Szkolenia Wojsk Obrony Terytorialnej im. kpt. Eugeniusza Konopackiego w Toruniu. / Fot. PAP/Tytus Żmijewski. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Okres zmian

Okres zmian to także okres, w którym dotychczasowy kształt systemu międzynarodowego w tym systemu europejskiego będzie poddawany coraz większym oddziaływaniom, zarówno wpływom najważniejszej rywalizacji amerykańsko-chińskiej o kształt przyszłego świata, jak i też rywalizacji i dążeniom europejskich aktorów dążących do hegemoni na naszym kontynencie. Historia nie wraca w sposób prosty do rozwiązań z przeszłości, kiedy o losie Polski i państwa naszego obszaru decydowała na przemian przede wszystkim rywalizacja i współpraca rosyjsko-niemiecka, ale też nie abstrahuje od tej rzeczywistości. Bo oprócz zasadniczej rywalizacji amerykańsko-chińskiej, wyznaczającej charakter rywalizacji, w którą świat wkroczył, mamy do czynienia z wieloma innymi mniejszymi pretendentami do regionalnej hegemonii. Podsystemem globalnej rywalizacji jest i będzie rywalizacja o kształt porządku europejskiego. I dziś mamy do czynienia z dwoma zasadniczymi dążeniami, które będą kształtowały rzeczywistość nadchodzącego czasu.

Zobacz także: Historyk demaskuje żydowskie kłamstwa o Holocauście. Polska nie pierwszą ofiarą

Ukraina kluczowym czynnikiem

Pierwszym i zasadniczym czynnikiem kształtującym europejski system będzie wynik wojny na Ukrainie. Jeżeli Ukraina tę wojnę przegra, należy oczekiwać także podporządkowania Moskwie państw bałtyckich i bezpośrednie zagrożenie Polski. Polska stanie się państwem frontowym ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami tego faktu zarówno dla gospodarczego rozwoju, jak i naszej pozycji międzynarodowej. Stanie się jeszcze bardziej peryferyjna i uzależniona od decyzji mocarstw zewnętrznych, nie tylko od USA, które będą przenosić swoje zainteresowanie przede wszystkim w rejon Pacyfiku i Azji Wschodniej, ale przede wszystkim od Niemiec, które drastycznie wzmocnią swoją pozycję wobec Polski. Za parawanem Unii Europejskiej, Polska zostanie pozbawiona prawa decydowania o swoim losie, a gospodarka zostanie w całej pełni podporządkowana niemieckiej hegemoni. Po prostu staniemy się niemiecką kolonią w pełnym słowa tego znaczeniu. Zaś lewacka polityka Unii niszczenia sprawności państwa polskiego (niszczenie praworządności) i naszej tożsamości zagrozi samemu istnieniu naszej wspólnoty jako podmiotu kulturowego i narodowego.

To dlatego z taką trudno skrywaną niechęcią zarówno Paryż, jak i Berlin odnoszą się do perspektywy zwycięstwa Ukrainy w tej wojnie. Jej zwycięstwo bowiem stworzyłoby zupełnie nową sytuację na naszym kontynencie. Usunięcie Rosji z systemu europejskiego tworzy bowiem nową sytuację geopolityczną w Europie. Likwiduje bowiem zasadniczy powód członkostwa w Unii jako gwaranta naszego bezpieczeństwa, a w Europie Środkowej tworzy się potencjał strategiczny zdolny do zrównoważenia zarówno  Rosji, jak i Niemiec. Co więcej, zwycięstwo Ukrainy pociągnie za sobą istotne zmiany geopolityczne. Nie tylko wypchnięcie Rosji z systemu europejskiego, ale także zmianę statusu Białorusi, co przyczyniłoby się do wzmocnienia potencjału środkowoeuropejskiego będącego gwarantem bezpieczeństwa, równowagi i pokoju w tej części Europy. W tej perspektywie Niemcy są sprowadzone z roli europejskiego hegemona, pasożytującego przy pomocy waluty euro, polityki gospodarczej, finansowej, energetycznej i klimatycznej na rozwoju państw europejskich zwłaszcza naszego obszaru geopolitycznego. Oznacza to zasadniczą degradację pozycji Niemiec zarówno polityczną, jak i gospodarczą. Te obawy są ukrytą podstawą niemieckiej polityki wobec Rosji i wobec Ukrainy. Oczywiście sam fakt agresji i reakcji opinii publicznej na rosyjskie zbrodnie utrudnia w sposób istotny prowadzenie polityki jawnego wspierania Rosji. Ma to swoje znaczenie, bo na tym etapie można wykorzystać instytucje unijne do ograniczania niemiecko-francuskiej polityki korzystnej dla Moskwy.

Rozkład starego porządku

Niemniej sama wojna prowadzi do głębokiego kryzysu Unii. Sankcje na Rosję, choć bardzo dziurawe, ograniczają możliwości polityki Berlina i Paryża. Niemniej to te stolice są głównym hamulcowym ich wprowadzania, tym samym uderzając w solidarność europejską i ideologię Unii. Konieczność reakcji na jawną agresję i na zbrodnie zmusza bowiem Unię do antyrosyjskiej polityki, która uderza w strategiczne cele polityki niemiecko-francuskiej. Co więcej, postulat wprowadzenia Ukrainy do Unii zmienia radykalnie jej charakter. Ukraina w Unii oznacza koniec niemiecko-francuskiej hegemonii i kres marzeń o dalszym podporządkowaniu państw naszego regionu. Dlatego wbrew oficjalnym deklaracjom nie wierzę w członkostwo Ukrainy w Unii. Zarówno Berlin, jak i Paryż mają dużą umiejętność pozorowania, jak pokazał przypadek Turcji, której przez dekady obiecywano członkostwo, przyjaznej polityki i rzeczywistej nieustępliwości z własnych narodowych celów.

Proces rozkładu obecnego porządku i budowy nowego będzie długim procesem, najprawdopodobniej trwającym kilka dekad, skomplikowanym, o wielu niewiadomych, ale totalnie przekształcającym rzeczywistość globalną, w tym także europejską. Jego konsekwencją będzie likwidacja istniejących struktur, bądź też istotna zmiana ich funkcji i znaczenia dotychczasowych instytucji konstytuujących ład europejski. Nie ulega wątpliwości, iż NATO, które do tej pory było podstawą europejskiego systemu bezpieczeństwa jest już, w obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainie, w stanie poważnego kryzysu i to koalicja państw zagrożonych i przeciwnych zmianom dotychczasowego układu sił w naszej części kontynentu jest organizatorem pomocy Ukrainie, a nie formalne struktury sojusznicze. Wobec polityki Niemiec i Francji sojusz stał się instytucją bardziej fasadową niż rzeczywistą. Nie znaczy, że stracił całkowite znaczenie, ale jest na drodze do jej utraty.

Potrzebna suwerenna polityka

Proces rywalizacji międzynarodowej, zmian znaczenia poszczególnych ośrodków siły i konieczność manewrowania wymusza zdefiniowanie własnych celów i dostosowanie własnej polityki do wymogów określanych przez głównych aktorów międzynarodowej, a nie tylko europejskiej sceny, choć europejski teatr będzie dla nas podstawowy w definiowaniu polskiej polityki. Oznacza to zasadnicze przedefiniowanie naszej polityki wobec dotychczasowych instytucji międzynarodowych określających dotychczasowy system. Przede wszystkim naszym celem jest stworzenie nowej architektury bezpieczeństwa europejskiego opartego przede wszystkim na zbudowaniu w Europie Środkowej odpowiedniego potencjału zdolnego do równoważenia obu dotychczasowych europejskich mocarstw, które albo przy pomocy zbrojnej agresji, albo przy pomoc struktur unijnych dążą do pozbawienia narodów europejskich suwerenności. Dlatego w pierwszym rzędzie należy kontynuować politykę zasadniczego militarnego wsparcia Ukrainy, bo od jej zwycięstwa zależy przyszły los także Polski. Należy także wykorzystać maksymalnie dotychczasowe struktury międzynarodowe (NATO, UE, ONZ i inne) do zwalczania polityki rosyjskiej i blokowania współpracy Paryża i Berlina z Moskwą. Ale zasadnicze cele definiować poza tymi instytucjami, jako związanymi z odchodzącym systemem międzynarodowym. Przywiązanie do dotychczasowych instytucji, zwłaszcza do Unii Europejskiej oznacza wchodzenie w trajektorię polityki niemieckiej. Oprócz dalszego wzmacniania sankcji przeciwko Rosji i dostarczaniu broni dla Kijowa, należy podjąć działania na rzecz usunięcia Rosji z pozycji stałego członka Rady Bezpieczeństwa i zablokować wzmocnienie opcji prorosyjskiej w Unii poprzez zablokowanie członkostwa Serbii. Należy blokować każde działanie, które zmierza do rozszerzenia kompetencji Unii. W tym sensie przyjęcie KPO jest wzmacnianiem naszej zależności od Brukseli i tym samym jest ograniczaniem naszej suwerenności. W tym przypadku partyjny interes wyborczy okazał się ważniejszy od interesu budowania naszej niezależności i podmiotowości. Polityce uniezależniania się od Unii powinna towarzyszyć rozwój współpracy gospodarczej z pozaunijnymi obszarami gospodarczymi.

Podstawą nowego porządku europejskiego musi być polityka budowania nowego, bardziej skutecznego sojuszu obronnego państw zagrożonych rosyjską ekspansją. To bezpieczeństwo narodowe ma być podstawa tworzenia porządku w naszej części Europy i powinno obejmować także tych jak USA i Wielka Brytania, którzy dążą do utrzymania Rosji poza europejskim systemem. Nie oznacza to polityki destrukcji NATO, które powinno być wykorzystywane w realizacji naszych celów, ale jest to wyciągnięcie wniosków z jego powolnej dekadencji i zaniku znaczenia w obronie naszej suwerenności i suwerenności państw naszego obszaru. Mobilizowanie NATO czy wypowiedzenie umowy Rosja-NATO, to wykorzystywanie tej struktury do osłabienie związków z Rosją. Podobnie z Unią Europejską. Podstawą nowego ładu ma być sojusz obronny obudowywany współpracą gospodarczą i polityczną. Nowa jakość budowana w Europie Środkowo-Wschodniej na terenach I Rzeczpospolitej powinna być obudowana współpracą z innymi państwami zagrożonymi rosyjską ekspansją (państwa skandynawskie, Turcja i państwa leżące na południe od łuku Karpat). Ten sojusz powinien stopniowo zastępować przeżywającą zasadniczy kryzys Unię Europejską. Sojusz militarny, polityczny i gospodarczy powinien stać się podstawowym celem budowy nowej architektury bezpieczeństwa i współpracy europejskiej. Byłby to związek państw uznających, w przeciwieństwie do Unii, swoją podmiotowość i suwerenność. Zaś jego wielkość demograficzna tworzyłaby istotny rynek dla dynamicznego rozwoju gospodarczego. Jej trzonem musi być współpraca polsko-ukraińska rozszerzona o Białoruś i państwa bałtyckie. Nowa Rzeczpospolita współpracująca z państwami skandynawskimi i południowymi powinna być alternatywą dla członkostwa w Unii Europejskiej. Ten program oznacza politykę stopniowego wychodzenia z Unii Europejskiej, ale jednocześnie budowanie nowego europejskiego układu i europejskiego porządku. Byłby to ład bardziej stabilny, bo oparty na równowadze i wypchnięciu Rosji z Europy, pozbawiony zachodnioeuropejskiego dążenia do hegemoni ekonomicznej i politycznej. Byłby po prostu bardziej sprawiedliwy i odpowiadający aspiracjom narodów środkowo-europejskich. Już samo prowadzenie polityki poza strukturami Unii wzmacnia naszą pozycję, choć wymaga wiele odwagi i hartu ducha.

Bariery do pokonania

Zasadniczą barierą sprostania wyzwaniom nadchodzącego czasu jest polska scena polityczna. Opozycja jest partią narodowych kompleksów, wykorzenioną z polskiego dziedzictwa kulturowego, moralnie zdeprawowaną, wysługującą się obcym interesom i niezdolną do intelektualnej samodzielności i konceptualizacji ani obecnej rzeczywistości, ani też nadchodzących wyzwań. Jest obozem dążącym tylko do zdobycia władzy i poświęcenia na ołtarzu partyjnych interesów przyszłości naszego narodu. Jest to wyjątkowo niemądra formacja niezdolna do jakiejkolwiek samodzielnej polityki poza realizacją wytycznych formułowanych poza granicami Polski. To nie polska opozycja, a opozycja wobec państwa polskiego. Natomiast PiS, pomimo iż posiada znacznie bardziej inteligentne przywództwo, niż PO i pozostała część opozycji, jest także tylko partią władzy, to znaczy, że naczelną wartością jest dla niej sprawowanie władzy, a dopiero następną interes narodowy. I choć w czasie obecnej wojny dobrze, poza wyjątkami, prowadzi politykę wspierania Ukrainy, to jego generalna perspektywa jest perspektywą unijną. To znaczy – nie jest w stanie wyjść poza politykę definiowaną poza Unią Europejską. Jest to zasadniczy błąd, który może uniemożliwić realizację najważniejszych celów polskiej polityki, jakim jest stworzenie w naszej części Europy potencjału siły i równowagi porządku europejskiego. A to oznacza nie tylko politykę wychodzenia z Unii, ale także, jak zajdzie taka potrzeba, zasadniczego jej się przeciwstawienia. Do tego PiS wydaje się nie jest zdolny. Dlatego wyzwaniem jest stworzenie obozu, budowy środkowoeuropejskiego ośrodka siły, co oznacza politykę stopniowego wychodzenia z Unii

Wojna jest wyzwaniem, ale jest też i szansą. Pokolenie naszych dziadków wywalczyło w 1918 roku niepodległość, pokolenie naszych ojców walczyło o jej zachowanie, nasze przyczyniło się do odzyskania wolności, natomiast na obecnych i wchodzących w życie pokoleniach spoczywa obowiązek takiego ukształtowania europejskiej rzeczywistości by następne pokolenia nie musiały walczyć o niepodległość. Bo niepodległość jest najważniejszą wartością wolnych narodów i tylko ludzie o mentalności niewolniczej mogą się jej wyrzekać.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com