Nakaz wprowadzenia rejestracji kur we wszystkich państwach UE nałożyło rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/429 z 9 marca 2016 r. w sprawie przenośnych chorób zwierząt oraz zmieniające i uchylające niektóre akty w dziedzinie zdrowia, a także rozporządzenie wykonawcze Komisji (UE) 2022/1345 2022/1345 z 1 sierpnia 2022 r. “ustanawiające zasady stosowania rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/429 w odniesieniu do rejestracji i zatwierdzania zakładów, w których utrzymywane są zwierzęta lądowe, a także pobierania, produkcji, przetwarzania lub przechowywania materiału biologicznego”.
W Polsce wdrożono to zapisami ustawy z listopada 2022 roku.
W drodze odstępstwa państwa członkowskie mogą zwolnić z obowiązku rejestracji niektóre podmioty stwarzające nieistotne ryzyko dla zdrowia zwierząt lub zdrowia publicznego – poinformowało Ministerstwo Rolnictwa.
Resort podał także, że pracuje nad uściśleniem przepisów w tym kontekście. Do tego czasu ministerstwo “zaleca powstrzymanie się od rejestracji takiego drobiu”.
W świetle nowej ustawy, każdy kto utrzymuje drób przyzagrodowo, musi zarejestrować swój ‘zakład drobiu’ w przeciągu ciągu trzech miesięcy od wejścia przepisów w życie, a więc do 6 kwietnia 2023 roku – stwierdził w ubiegłym tygodniu “Tygodnik Rolniczy”.
Jest pewien rozdźwięk w komunikatach resortu rolnictwa, bo z jednej strony są zapewnienia, że osoby, które utrzymują drób na własne potrzeby, nie muszą go rejestrować, a z drugiej, że dopiero trwają prace nad przepisami, które miałyby to wyłączenie zapewnić.
ℹ️Osoby, które utrzymują drób na własne potrzeby,❗️ nie muszą go rejestrować u Powiatowego Lekarza Weterynarii @WetGIW ani w Krajowej Bazie Danych @ARiMR_GOV_PL.🐓
— Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (@MRiRW_GOV_PL) February 17, 2023
Jako minister rolnictwa na bieżąco śledzę i analizuję problemy rolników. Dlatego zdecydowałem o podjęciu działań, które pozwolą utrzymywać drób na własne potrzeby bez rejestracji u lek. weterynarii i w #ARiMR. @MRiRW_GOV_PL pracuje nad odstępstwem od rozporządzenia unijnego.
Okładka książki "Cywilizacja Zachodu. Na rozdrożach wartości". / Fot. Wydawca
Docenić więc trzeba wszelkie próby uświadomienia ludziom rzeczywistości, jaka ich otacza. Jedną z takich prób uświadamiania rzeczywistości, jest 624 stronicowa wydana przez wydawnictwo Zysk praca „Cywilizacja Zachodu. Na rozdrożach wartości” autorstwa korespondentki polskich mediów w Wielkiej Brytanii Elżbiety Królikowskiej – Avis.
Zdaniem autorki tekstu dziś zachód stoi przed wyborem pomiędzy dziedzictwem zachodu wyrosłym z chrześcijaństwa a patologią wyrosłą z dziedzictwa rewolucji francuskiej. Według wydawcy pracy „Elżbieta Królikowska-Avis przygląda się zderzeniu dwóch porządków, nowego i starego, i ukazuje, jak przez ostatnie pięć lat sieć dzisiejszej liberalnej lewicy oplatała wszystkie pola aktywności państw narodowych i ich mieszkańców, co pozwala lepiej i klarowniej zrozumieć istotę i kierunek zmian”.
Na stronie „Dla Lejdys” Iwona Trojan oceniając książkę “Cywilizacja zachodu. Na rozdrożach wartości” stwierdziła, że wydana przez Zysk praca „to publikacja dla tych, którzy interesują się historią, polityką oraz dla tych, którzy chcą lepiej rozumieć to, co dzieje się wokół nich. Znaleźć w książce można analizy wielu ważnych wydarzeń z ostatnich lat, z autorskim komentarzem autorki. Jest o czym czytać. Pani Elżbieta napisała bowiem ponad 120 dających do myślenia felietonów”.
Niewygodna dla lewicy książka
Zdaniem Iwony Trojan książka Elżbiety Królikowskiej – Avis jest „bardzo niewygodna dla tych, którzy cieszą się z zachodzących na Starym Kontynencie zmian, cieszą się z negowania i wywracania do góry nogami tego, co przez wiele wieków stanowiło nieodłączną część bogactwa i tożsamości europejskiej”.
Na łamach „Gościa Niedzielnego” Bogumił Łoziński stwierdził, że Elżbieta Królikowska-Avis „zderzenie wartości, jakie dokonuje się w świecie zachodnim, opisała na podstawie własnych obserwacji i doświadczeń, które nabyła m.in. jako dziennikarka, wieloletnia korespondentka z Wielkiej Brytanii, pisarka i tłumaczka literatury angielskiej. Swoje refleksje zawarła w ponad 120 felietonach dotyczących zjawisk, które w ostatnich dwóch–trzech pokoleniach miały wpływ na naszą rzeczywistość. Napisane interesującym, żywym językiem, nie tylko pozwalają zrozumieć mechanizmy współczesnego świata, ale zmuszają też do refleksji nad tym, jak człowiek wyznający konserwatywne wartości powinien odnaleźć się w tyglu skrajnie lewicowej rewolucji”.
Trwa pochód rewolucji
W swej książce Elżbieta Królikowska-Avis stwierdziła, że „od czasów Rewolucji Francuskiej — a każda kolejna, sowiecka, meksykańska, chińska kulturalna, kubańska, »czerwonych khmerów«, angolańska i mozambicka, pogłębiała tylko ten stan — trwa proces erozji znanego nam świata, rozpiętego w trójkącie religia chrześcijańska, grecka filozofia i rzymskie prawo. Tempo rozwoju zdarzeń przyspieszyło jeszcze 40 – 50 lat temu podczas rewolucji kontrkulturowej, trwa rozmontowywanie państwa, niszczenie wartości i rozbijanie dawnego porządku świata. Coraz mniej szacunku dla dawnych „punktów kontrolnych”, coraz mniej zainteresowania Dekalogiem w rozpoznawaniu dobra i zła oraz demokracją jako organizatorką życia wielkich grup ludzkich. Dzieje się tak w każdym departamencie naszego życia – od formuły działania państwa do kierunku rozwoju kina – patrz: antybohaterowie, antygatunki, antykino. Dziś, po kilkudziesięciu latach debaty, czy raczej brutalnej wojny, lewica liberalna kontroluje wszystkie sfery życia jednostki – sądownictwo, edukacja, od przedszkola do uniwersytetu, organizacje pozarządowe, media tradycyjne i tzw. nowe media, służby porządkowe i specjalne. Nie ma dnia bez newsa o prześladowaniu ludzi przez reprezentantów lewicy, w Europie i Ameryce, Afryce i Azji, tylko dlatego, że mają inne poglądy”.
Nasza cywilizacja
Zdaniem Elżbiety Królikowskiej – Avis „u podstaw myślenia naszego porządku, cywilizacji judeochrześcijańskiej znajdujemy dwie zasadnicze dychotomie, które są punktem wyjścia organizacji naszego świata, dobro i zło, prawda i kłamstwo. I wybór jednej z wartości tych układów, dobra i prawdy, decyduje o wszystkim. A więc budowaniu ustroju, gdzie władza służy obywatelowi, prawa, które troszczy się nie o kryminalistę, lecz jego ofiarę, rodziny, która uczy żyć w grupie, począwszy od związku małżeńskiego, a skończywszy na relacjach społecznych, w skali krajowej i globalnej, np. pomocy dla umierających z głodu w Darfurze czy Jemenie. Jednak obie te wartości — dobro i prawda — mogą funkcjonować jedynie w społeczeństwach wolnych, otwartych, pełnych szacunku dla jednostki i troski o jego prawa. Państwa autorytarne, czy są to Chiny, Rosja czy kraje afrykańskie w stanie wiecznego konfliktu zbrojnego jak Kongo, Somalia czy Sudan Południowy, zawsze, chcą czy nie, naruszają lub niszczą podwaliny porządku, gdzie liczy się człowiek, jego wolności i prawa. Jednak od ponad dwustu lat wiemy, że dyktatura niejedno ma imię i że choć w ciągu historycznym jakobinów zastąpili bolszewicy, a ich z kolei neomarksiści, skutek aplikowania tego leku jest zwykle ten sam, anarchia i nienawiść, zniszczenia i rzeki krwi”.
Według Elżbiety Królikowskiej – Avis „przez dekady nazywaliśmy to zjawisko political correctness, a reguły poprawności politycznej środowiska lewicowo-liberalne określały dumnie – »biblią naszych czasów«. Dziś nastąpiło lepsze rozpoznanie tego produktu, ulokowanie go w ciągu polityczno-historycznym i nazwano go neo -marksizmem – którym jest. Ten neomarksizm, jak przedtem komunizm, zakłóca zdrowe relacje między obywatelem a obywatelem, obywatelem a państwem, jednostką a wspólnotą, czy jest to rodzina, czy naród, deformuje stare i nowe media. Jest równie toksyczny, jak komunizm, tyle że zmieniły się okoliczności, kontekst, zjawisko zyskało nowy szlif i kolejnych, cennych sojuszników”.
Z racji na rosyjskie zbrodnie na Ukrainie, niezwykle aktualny jest w najnowszym numerze „CzasyPisma” artykuł o tym, jak rosyjska Armia Czerwona wkroczyła na Śląsk. Rosjanie po wkroczeniu na Śląsk rozpoczęli orgie morderstw, gwałcenia wszystkich kobiet (od malutkich dziewczynek do umierających staruszek, przez wiele dni, zbiorowo, wielokrotnie i niezwykle sadystycznie, by zgwałcone często mordować). Kto się opierał Rosjanom, był przez nich mordowany albo wysyłany do rosyjskich łagrów gdzie szybko umierał. Zbrodnie dokonywane były przez rosyjskich żołnierzy za zgodą rosyjskiego dowództwa.
Z artykułu wynika, że rosyjscy sadyści nienawidzili ludzi z zachodu, bo ci mieli czelność żyć w lepszych warunkach. Czego Rosjanie nie mogli ukraść, to było przez nich niszczone. W każdej miejscowości Rosjanie dokonywali masowych mordów cywili, którzy z nimi nie walczyli. Na terenach Śląska zajętych przez Rosjan, tych, które przed wojną były w II RP, i tych, które miały przypaść powojennej Polsce, Rosjanie ukradli cały przemysł – wywozili całe fabryki, wykopywali kable zakopane w ziemi.
W najnowszym numerze („CzasyPismo” nr 1(21)/2022) można znaleźć, też, jak zwykle interesujące teksty o: migracja przed w trakcie i po drugiej wojnie światowej ze Śląska (w tym i panicznej ucieczce przywiezionych z Warszawy sanacyjnych urzędników), sytuacji polskich migrantów na Węgrzech we wrześniu 1939, konspiracji AK na Śląsku, polskiej pomocy Żydom podczas II wojny światowej, zbrodniach niemieckich narodowych socjalistów na Polakach ze Śląska, zamordowaniu przez Niemców w Auschwitz braci Stepana Bandery, współpracy niemieckich koncernów z nazistami, historii niemieckiego lotnictwa na Śląsku, działalności NSDAP na Śląsku, nazistowskich zmianach nazwisk, nazistowskich świeckich ślubach.
Na łamach „CzasyPisma” czytelnicy znajdą też teksty o Gierku, gospodarczych skutkach podziału Śląska w 1922 roku, gospodarce śląskiej w II RP, bezrobociu na Śląsku przed II wojną światową, historii budowy katowickiego Spodka w PRL, cenzurze w PRL, inwigilacji przez SB Kazimierza Kutza, Październiku 1956 w Opolu.
W rozmowie z Marcinem Janem Orłowskim na “Kanale Politycznym”, przedstawiciel SZU przedstawiał aktualną sytuację obrońców miasta Bachmut. Wprost z bachmuckich okopów Woloszenko przedstawił nowe, pozytywne informacje dotyczące kontrataków sił ukraińskich.
Co do miasta-twierdzy Bachmut, spokojnie mogę powiedzieć, że na ten moment, wszystkie ich próby uderzenia “w czoło” skończyły się tym samym co i 7 miesięcy temu. Oni nigdzie się nie przesunęli, nawet tam gdzie weszli, jak to mówili “zwycięsko”. Zajęli prywatny sektor, zwykłe budynki jednopiętrowe i dwa pięciopiętrowe bloki. Nasi chłopcy, wczoraj, wybili ich z pierwszego bloku, a dziś wybili ich z drugiego. Odrzuciliśmy ich z powrotem do tych domków jednorodzinnych, od których oni zaczynali – podkreślił.
Według Woloszenki, obecnie siły rosyjskie są zbyt małe, aby mogły dokonać skutecznej akcji zdobycia Bachmutu, bądź próby jego odcięcia.
Oni ponieśli tam ogromne straty. Wagnerowcy, więźniowie się skończyli, ich prawie już nie ma. Rzucili żołnierzy desantu, oni też już się kończą. […] Dziś mocno dostali po zębach, ponieśli bardzo ciężkie straty i to mówimy tylko o kierunku Bachmuckim, na innych kierunkach jest tak samo, a nawet lepiej – stwierdził.
W rozmowie z Marcinem Janem Orłowskim na antenie “Kanału Politycznego”, wojskowy jasno określał cele jakie przyświecają członkom pułku. Według “Mark’a” obecnie jest to wsparcie Ukraińców, ale docelowo doprowadzenie do zbrojnego obalenia reżimu Aleksandra Łukaszenki.
My już wstaliśmy z kolan i przestajemy cierpieć, nie będziemy cierpieć, będziemy do końca iść do swojego celu: możliwości przeprowadzenia normalnych, uczciwych, demokratycznych wyborów i przywrócenia praworządności w naszym kraju. Każdego dnia, kiedy nasz kraj, Białoruś, znajduję się pod władzą Łukaszenki, ona cofa się tam do epoki kamienia. My chcemy żyć, jak ludzie, chcemy patrzeć nie w tę stronę, gdzie wszystko czarne i brzydkie, chcemy patrzeć w inną stronę, w stronę Europy – tłumaczył.
Żołnierz Pułku Kalinowskiego podkreślił, iż obecnie jego kompani traktują walkę z rosyjskimi żołnierzami, jak ćwiczenia, przed decydującą bitwą.
Budujemy swoją armię wyzwoleńczą, która później będzie wyzwalać Białoruś. Bardzo ważne jest to, co tutaj, u nas się odbywa. Bojowe formowanie, walczymy razem, razem mieszkamy, tutaj jest braterstwo, ogromna rodzina. […] Białoruś powinna być wolna, powinny być przeprowadzone normalne wybory i powinno być normalne, ludzkie państwo – stwierdził.
Powinniśmy oddzielić się od Rosji 30-metrowym betonowym ogrodzeniem i po prostu czasem zaglądać, co u nich tam. Bałałajki, niedźwiedzie… no niech dalej sobie tam siedzą. Nasza Białoruś to będzie europejskie państwo, my wszyscy jesteśmy europejczykami i chcemy być w europejskiej rodzinie – dodał.
Wysoki Przedstawiciel Unii Europejskiej do Spraw Zagranicznych Josep Borrell. / Fot. PAP/EPA/JULIEN WARNAND. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell poinformował, że w tym tygodniu Unia Europejska zatwierdzi 10. pakiet sankcji na Rosję.
Podkreślił, również że unijne wsparcie dla Ukrainy pozostanie niezachwiane.
Wiceszef amerykańskiego resortu finansów Wally Adeyemo ostrzegał firmy przed dalszą inwestowaniem w Rosji.
Sankcje, które wymagają jednomyślnej zgody wszystkich państw Unii Europejskiej, mają dotyczyć m.in. czterech rosyjskich banków oraz importu z Rosji kauczuku. Jak przypomniał, rok temu Rosja rozpętała brutalną agresję przeciwko Ukrainie, myśląc, że może zaatakować sąsiada.
Ale to się nie powiodło. UE wspiera Ukrainę. Nasze zaangażowanie w europejską przyszłość Ukrainy pozostaje niezachwiane
– poinformował szef unijnej dyplomacji.
Josep Borrell był także pytany o poniedziałkową wizytę prezydenta USA Joe Bidena w Kijowie.
To istotne, aby podkreślić, jak ważna jest to wizyta. Pokazuje, jaką wagę przykładają USA do walki Ukrainy
Tymczasem jak ogłosił wiceszef resortu finansów Wally Adeyemo, USA będą bezpośrednio ostrzegać firmy przed obchodzeniem sankcji nałożonych na Rosję w związku z wojną na Ukrainie. Wśród państw budzących obawy w sprawie omijania sankcji wymienił Zjednoczone Emiraty Arabskie, Iran, Turcję i kraje znajdujące się w bliskim sąsiedztwie Rosji.
Zamierzamy zwrócić się bezpośrednio do ich firm i bardzo wyraźnie powiedzieć im, że mają wybór
– powiedział Wally Adeyamo.
Możecie nadal robić rzeczy, które będą korzystne dla Rosji i zapewniać jej wsparcie materialne, ale wtedy ponosicie ryzyko utraty dostępu do gospodarki europejskiej, do gospodarki Stanów Zjednoczonych, do gospodarki Wielkiej Brytanii – to jest wasz wybór. Jesteśmy gotowi podjąć te działania
– podkreślił wiceszef amerykańskiego resortu finansów.
Premier Włoch Giorgia Meloni / Fot. PAP/EPA/Ettore Ferrari. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
W poniedziałek do Warszawy przybyła premier Włoch Giorgia Meloni, która we wtorek planuje udać się do Kijowa.
Premier Mateusz Morawiecki podkreślił, że Włochy rozumieją powagę sytuacji wojny na Ukrainie.
Z kolei premier Giorgia Meloni zapewniła o współpracy z Polską w ramach koalicji.
W poniedziałek do Warszawy przyleciała premier Włoch Giorgia Meloni. Szefowa włoskiego rządu spotkała się z premierem Morawieckim. Politycy omówili najważniejsze bieżące kwestie z zakresu współpracy dwustronnej i unijnej, pomocy Ukrainie oraz tematyki bezpieczeństwa.
Podczas wspólnego wystąpienia premier Mateusz Morawiecki podkreślił, że choć Włochy dzieli od Ukrainy i Rosji duża odległość, to jednak Rzym doskonale rozumie, co tam się dzieje.
Wiemy doskonale, że rok temu zakończył się okres względnego spokoju, który trwał od czasu zimnej wojny i pełnoskalowa, regularna, brutalna agresja rosyjska rozwiała wiele złudzeń i cieszę się, że Włochy, choć oddalone od Rosji, od Ukrainy tak doskonale rozumieją co się tam dzieje. Tak doskonale czują, jak ważne to jest dla przyszłości Europy
Morawiecki wskazał, że niektórzy politycy w Europie ulegli różnym iluzjom i cały czas im jeszcze ulegają. W przypadku Włoch i Polski tak nie jest.
Rząd włoski i rząd nasz, rząd Rzeczypospolitej patrzą identycznie na te problemy. Dostarczamy broń razem. Rozmawialiśmy o kolejnych dostawach broni na Ukrainę po to, żeby jak najszybciej zapanował pokój, po to, żeby stabilność wróciła, żeby normalnie móc się rozwijać
– dodał Mateusz Morawiecki.
Polski polityk powiedział, że oba rządy mają także wspólne spojrzenie na Unię Europejską, która powinna być związkiem suwerennych narodów, a nie superpaństwem. Polska podziela wartości Włoch dotyczące chrześcijaństwa, demokracji oraz wspólnej wizy Europy.
Możecie nam wierzyć, że chcemy Europy silnej, chcemy Unii Europejskiej, która jest globalnym graczem, ale będzie globalnym graczem, kiedy będzie wypadkową sił, interesów i kiedy będzie uwzględniała interesy wszystkich państw członkowskich po równo
Giorgia Meloni zapewniła na wspólnej konferencji prasowej z Morawieckim, że Włochy robią wszystko dla wsparcia Ukrainy i współpracują z Polską na forum unijnym.
To nie przypadek, że jestem właśnie tu, w Warszawie. To pokazuje jak silny związek łączy nasze dwa narody, to związek gospodarczy. Mamy ponad 260 firm włoskich działających na terenie Polski. To powoduje, że rosną nasze związki kulturowe
– zauważyła premier Włoch.
Mateusz przypomniał mi, że jesteśmy jedynymi narodami na świecie, które mają w swoim hymnie narodowym nawiązanie do drugiego narodu. Byli Włosi, którzy poświęcili swoje życia dla niepodległości Polski i byli Polacy, którzy poświęcili się dla zjednoczenia Włoch
Trzeba podkreślić, że wobec konfliktu na Ukrainie to Polska jest granicą i to my musimy podziękować Polsce za tę wyjątkową pracę, która wykonuje dla sąsiada. Polska wie, że może na nas liczyć
Jak informuje Europejskie Śródziemnomorskie Centrum Sejsmologiczne w poniedziałek nastąpiło trzęsienie ziemi o magnitudzie 6,3 nawiedziło w regionie granicznym Turcji i Syrii.
Epicentrum trzęsienia znajdowało się na głębokości 10 km, 70 km na północ od syryjskiego portu Latakia i 14 km na południowy zachód od tureckiego miasta Antiochia
– poinformowało Europejskie Śródziemnomorskie Centrum Sejsmologiczne.
Podczas wywiadu na żywo turecki poseł pochodzący z Hatay Lufti Kasikci, kiedy doszło do silnego trzęsienia ziemi zarówno polityk jak i reporter szybko uciekli schronić się w pobliskim budynku.
Canlı yayın sırasında Hatay Milletvekili Lütfi Kaşıkçı'nın derpemden kaçışı kameralara böyle yansıdı. pic.twitter.com/l58TkToE93
Telewizja NTV powiedziała, że trzęsienie spowodowało upadek niektórych uszkodzonych budynków, ale nie było natychmiastowych doniesień o żadnych ofiarach.
Państwowa agencja Anadolu w Turcji powiedziała, że trzęsienie było odczuwalne w Syrii, Jordanii, Izraelu i Egipcie.
Wielkość 7.8, która uderzyła 6 lutego, zabiła prawie 45 000 osób w Turcji i Syrii. Od tego czasu władze tureckie odnotowały ponad 6000 wstrząsów wtórnych.
Informacje o kolejnych wstrząsach w Turcji pojawiły się kilka godzin po tym, jak sekretarz stanu USA Antony Blinken zadeklarował, że Ankara może liczyć na wsparcie USA w obliczu kataklizmu, do jakiego doszło na początku lutego.
Rzecznik Komendanta Głównego Policji insp. Mariusz Ciarka poinformował, że polscy funkcjonariusze współpracują z międzynarodowymi służbami w celu zapewnienia bezpieczeństwa podczas wizyty prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena w Warszawie.
Jesteśmy przygotowani na różne scenariusze. Zabezpieczenie nie dotyczy tylko i wyłącznie garnizonu stołecznego, stąd decyzja komendanta głównego policji o skierowaniu tutaj policjantów z innych części Polski
– poinformował rzecznik Komendanta Głównego Policji.
Wyznał również, że służby są przygotowane na każde życzenie prezydenta Bidena.
Jesteśmy przygotowani do sytuacji takich, kiedy nagle pan prezydent Stanów Zjednoczonych zażyczy sobie odwiedzić konkretne miejsce, czy pojawić się w konkretnym miejscu
Jak podkreślił, program wizyty prezydenta USA w Polsce będzie na bieżąco tworzony i przekazywany opinii publicznej. Wskazano też, że polska policja ma doświadczenie w zabezpieczaniu dużych wydarzeń, zdobyte m.in. podczas Światowych Dniach Młodzieży czy Szczytu NATO.
Są również policjanci, którzy pełnią służbę po cywilnemu. Zaangażowany jest pion wspomagający i logistyczny polskiej policji. Trzeba zapewnić zakwaterowanie i wyżywienie skierowanych do służby policjantów, a także obsługę całodobową specjalistycznego sprzętu, na wypadek gdyby doszło do jakiejkolwiek awarii
– podkreślił policjant.
Podkreślił też, że policja ma zaufanie innych państw i organizacji międzynarodowych, takich jak Interpol, Europol, Secret Service. Współpraca m. in Secret Service polega m.in. na ustaleniu konwojów konkretnych osób oraz organizacji specjalnych sztabów.
Komenda Główna Policji poinformowała, że do tej pory nie przekazano żadnych niepokojących informacji związanych z wizytą prezydenta USA w Polsce. Zaapelowano jednocześnie, by mieszkańcy alarmowali o nietypowych sytuacjach, np. gdy zauważą porzucony samochód czy osoby z nietypowymi przedmiotami.
Granica polsko-białoruska / Fot. PAP/EPA/Leonid Scheglov. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Ministerstwo spraw wewnętrznych i administracji poinformowało o wprowadzeniu ograniczeń dla białoruskich pojazdów towarowych.
Chodzi o transport za pośrednictwem przejścia granicznego Kukuryki-Kozłowicze.
Jest to odpowiedź na wcześniejsze wprowadzenie ograniczeń dla polskich firm transportowych.
Ministerstwo spraw wewnętrznych i administracji poinformowało o wprowadzeniu ograniczeń dla białoruskich pojazdów towarowych przekraczających granicę z Polska za pomocą przejścia Kukuryki-Kozłowicze.
Minister Mariusz Kamiński podjął decyzję o ograniczeniu ruchu dla białoruskich pojazdów towarowych na przejściu granicznym Kukuryki-Kozłowicze
– poinformowało ministerstwo spraw wewnętrznych i administracji.
Minister @Kaminski_M_ podjął decyzję o ograniczeniu ruchu dla białoruskich pojazdów towarowych na przejściu granicznym Kukuryki-Kozłowicze.
Jak poinformował resort, jest to odpowiedź na decyzję Mińska o wprowadzeniu ograniczeń dla polskich przewoźników. Minister Mariusz Kamiński postanowił jednak, że poniedziałkowa decyzja nie dotyczy jednak pojazdów osobowych.
W związku z wprowadzonymi przez białoruskie władze ograniczeniami wobec polskich przewoźników dotyczącymi możliwości przekroczenia granicy na białorusko-litewskich oraz białorusko-łotewskich przejściach granicznych, minister Mariusz Kamiński podjął decyzję o ograniczeniu ruchu dla białoruskich pojazdów towarowych na przejściu granicznym Kukuryki-Kozłowicze. Ograniczenie nie dotyczy ruchu osobowego na przejściu granicznym w Terespolu
– czytamy dalej w oświadczeniu resortu.
Zawieszenie zacznie obowiązywać we wtorek 21 lutego od godz. 19. Ministerstwo zaznacza, że ograniczenia zostaną zniesione w momencie odwołania decyzji białoruskich władz wobec polskich przewoźników.