Wizualizacja Pałacu Saskiego

Wizualizacja Pałacu Saskiego / fot. You Tube / Niepodległa

  • Jak zapowiedział rzecznik spółki Pałac Saski, Sławomir Kuliński już w następnym miesiącu ruszą prace nad historyczną budowlą.
  • Poinformował, że w latach 2006-2008 zabezpieczono część z dawnego pałacu.
  • Zostaną one zaprezentowane w odbudowanym już Pałacu Saskim i wystawione na widok publiczny.
  • Całkowity koszt odbudowy, która ma zakończyć się w 2030 r. ma wynieść około 2,5 mld zł.
  • Zobacz także: Pomnik znanego polityka oblany czerwoną farbą

Pierwsza próba odbudowy warszawskiego pałacu została podjęta w latach 2006-2008. Wówczas zabezpieczonych zostało 29 tys. tzw. okruchów historii, które są w dyspozycji muzeum Warszawy

– wyjaśnił rzecznik spółki Pałac Saski.

Dodał, że podczas prac w sierpniu 2022 roku sprawdzony zostanie m.in. stan murów, które pozostały po Pałacu Saskim. Planowane są także badania konserwacyjne.

To mury wpisane do rejestru zabytków. Chcemy je zachować, ponieważ cała konstrukcja będzie palowana nad piwnicami i murami. Po konserwacji będziemy chcieli je udostępnić zwiedzającym. Zależy nam, aby w tej chwili sprawdzić i przeprowadzić jeszcze badania archeologiczne, ale głównie badania konserwacyjne. Dużo ciekawszą pracą archeologiczną będzie odkopanie Pałacu Bruhla. Jest on o tyle ciekawym miejscem, że od 1945 roku nie był nigdy odkopywany. Pałac po Powstaniu Warszawskim i po wysadzeniu został zasypany oraz zrównany z ziemią. Przed wojną mieściło się tam Ministerstwo Spraw Zagranicznych. W trakcie okupacji był to ważny obiekt również dla Niemców

– powiedział Sławomir Kuliński.

Prace archeologiczne

Rozpoczęcie prac archeologicznych pod Pałacem Bruhla oraz pod kamienicami przy ul. Królewskiej planowane jest na przełomie października i listopada tego roku. Całość prac archeologicznych zakończy się w 2023 roku.

Dwa lata później po wyłonieniu wykonawcy ma ruszyć właściwa część odbudowy, której zakończenie jest planowane w 2030 rok. Natomiast całkowity koszt jest oszacowano na 2,5 mld złotych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Protesty na Kubie.

Protesty na Kubie. / Fot. Twitter/Wirjil

  • Połączenia internetowe na Kubie zostały przerwane 15 lipca podczas protestów antyrządowych.
  • Kubańczycy protestują przeciwko najgorszemu kryzysowi gospodarczemu od lat, brakowi podstawowych rzeczy, takich jak elektryczność, żywność, paliwo i lekarstwa.
  • 11 lipca 2021 r. tysiące Kubańczyków wyszły na ulice w największych ogólnokrajowych demonstracjach przeciwko rządowi od czasu rewolucji kubańskiej z 1959 r.
  • Zobacz też: Założyciel “kościoła szatana” nawrócił się na chrześcijaństwo

Połączenia internetowe na Kubie zostały przerwane 15 lipca podczas protestów antyrządowych. Protesty rozpoczęły się około północy w Los Palacios, zanim rozprzestrzeniły się na inne obszary, w tym na Hawanę, stolicę kraju.

Rząd wykorzystuje przerwy w dostępie do Internetu i ograniczają dostęp do platform mediów społecznościowych, aby stłumić krytykę. Kubańczycy protestują przeciwko najgorszemu kryzysowi gospodarczemu od lat, brakowi podstawowych rzeczy, takich jak elektryczność, żywność, paliwo i lekarstwa. W lipcu ubiegłego roku nastąpiła fala protestów, nazwanych wiecami 11J, w wyniku których około 1000 osób zostało aresztowanych i teraz grozi im kilkadziesiąt lat więzienia.

Rok temu

11 lipca 2021 r. tysiące Kubańczyków wyszły na ulice w największych ogólnokrajowych demonstracjach przeciwko rządowi od czasu rewolucji kubańskiej z 1959 r. Te pokojowe protesty były odpowiedzią na długotrwałe ograniczenia praw, niedobór żywności i leków oraz politykę covidową.

Wkrótce po rozpoczęciu protestów prezydent Miguel Díaz-Canel wezwał zwolenników rządu i siły bezpieczeństwa do zdecydowanej reakcji na protesty.

Wzywamy wszystkich rewolucjonistów do wyjścia na ulice w obronie rewolucji. Rozkaz walki został wydany.

Kubańskie sądy potwierdziły wyroki skazujące ponad 380 protestujących i przypadkowych osób, w tym kilkoro dzieci. Wiele procesów odbywało się przed sądami wojskowymi.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Reclaim The Net

Marek Ast

Marek Ast / Fot. PAP/Paweł Supernak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Pomnik znanego polityka oblany czerwoną farbą

Glapiński wybrany prawidłowo

“Nie ma podstaw prawnych do odwołania prezesa NBP, gdyby były to zapewne prezydent nie zgłaszałby kandydatury prof. Adam Glapińskiego na stanowisko prezesa Narodowego Banku Polskiego. PO zamówiła sobie wśród swoich ekspertów opinie, które nijak się mają do obowiązującego prawa. Glapiński został wybrany prawidłowo na kolejną kadencję i nie ma żadnego zagrożenia, jeżeli chodzi o jego dalsze funkcjonowanie na tym stanowisku” – mówił Ast.

Groźby pod adresem prezesa NBP

“Każdy, kto zna te wypowiedzi stwierdzi, że dzisiaj na nic tłumaczenia polityków PO, że Tusk i Siemoniak myśleli o silnych ludziach, ale w rozumieniu siły perswazji. No nie, wyraźnie z tych wypowiedzi wynika gotowość przeprowadzenia siłowych rozwiązań, metod wyeliminowania prezesa NBP. Niech to wyjaśni uprawniony organ, jakim jest prokuratura, skoro jest zawiadomienie. Donald Tusk gra na podziały i brutalizację debaty publicznej. Liczy na wywołanie niezadowolenia społecznego. Odpowiedzialny polityk nigdy nie powinien dopuszczać nawet myśli, żeby do tego rodzaju niezadowolenia prowadzić. Przypomnę wydarzenia z 2010 roku w trakcie kampanii prezydenckiej. Marek Rosiak zginął z ręki osoby opętanej nienawiścią, w wyniku brutalnych wypowiedzi polityków Platformy Obywatelskiej” – podkreślał poseł Marek Ast.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Paweł Kubala

Paweł Kubala / Fot. Archiwum Pawła Kubali

Zobacz także: Sprzedawcy węgla o rządowym programie dopłat: To się nie opłaca

Ryzyko ubóstwa energetycznego

Przytoczę słowa prof. Roberta Gwiazdowskiego: “Gdyby wprowadzić socjalizm na Saharze to by piasku zabrakło. My zrobiliśmy socjalizm na Śląsku i węgla zabrakło”. To jest zastanawiające – z jednej strony padają stwierdzenia, że węgiel jest trudny do wydobycia. Z drugiej strony słyszę, że to nie jest do końca prawda. Tam, gdzie nie było opłacone wydobycie, powstawały biedaszyby. Zgłaszają się też zagraniczne, prywatne koncerny. Warto przypomnieć, że jakiś czas temu na portalu i w telewizji MN poruszaliśmy temat rozporządzenia unijnego, według którego miały nastąpić poważne utrudnienia w wydobywaniu węgla w Polsce. Oprócz dwóch czy trzech przedstawicieli rządu nie było żadnej reakcji – mówił Kubala

Zagraniczne spółki pomogą w wydobyciu?

Mieliśmy niejedną taką sytuację w Polsce, kiedy zgłaszały się firmy zagraniczne z chęcią wydobycia złóż. Dokładnie pamiętam jeden przypadek – na Lubelszczyźnie chciała wydobywać złoże jedna z australijskich spółek. Rząd to zablokował twierdząc, że będzie to wydobywała Bogdanka. Do dzisiaj nie ma żadnych informacji, żeby jakieś kroki w tym kierunku były czynione – podkreślał Kubala

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Pod koniec lipca zostanie uruchomiony system dopłat do węgla.
  • Sprzedawcy krytykują ten system, twierdząc, że zwyczajnie się nie opłaca.
  • Jeżeli policzyć wszystko dokładnie, to się to nie opłaca. A do tego nie wiadomo, czy węgiel na sprzedaż w ogóle będzie – mówi jeden z nich.
  • Poseł PiS-u Krzysztof Sobolewski w wywiadzie dla Radia Zet, zgodnie z tradycją swojej partii, o sytuację obwinił Rosję.
  • Zobacz też: Szaleństwo na Ukrainie: Chcą zastąpić Katarzynę Wielką pomnikiem “aktora” filmów porno

Pod koniec lipca zostanie uruchomiony system dopłat do węgla. Państwo oferuje dołożyć 1073,13 zł sprzedawcy za tonę węgla, która będzie kosztować kupującego 996,60 zł. Jedno gospodarstwo domowe będzie mogło kupić nie więcej niż 3 tony.

Po ataku Rosji na Ukrainę społeczeństwo poczęło hurtowo wykupywać opał, co spowodowało wzrost cen. Do tego doszło embargo nałożone na Rosję. Skutek? Tona węgla, która rok temu kosztowała mniej niż tysiąc złotych, teraz kosztuje ponad trzy razy więcej.

Zdaniem sprzedawców

Jacek Krzyżanowski, właściciel składu węgla przy ul. Nowy Świat w Lublinie, powiedział dla Dziennika Wschodniego:

Zgłosiłem się do programu. Nikt się jeszcze nie skontaktował, nie ma odzewu, nie do końca wiadomo jak to wszystko ma wyglądać.

Szef składu niedaleko Kraśnika mówi krótko:

Nie mam zamiaru brać w tym udziału. To nie wypali.

Inny, z rejonu Poniatowej:

Jeżeli policzyć wszystko dokładnie, to się to nie opłaca. A do tego nie wiadomo, czy węgiel na sprzedaż w ogóle będzie.

Powody tego stanu rzeczy sprzedawcy upatrują m.in. w tym, że wg nich 3 tony to za dużo.

Ludzie nie mają gdzie tego składować. Przychodzą do nas i kupują po 100 kilogramów. Albo są babuleńki, które co jakiś czas kupują 2-3 worki. Nie stać ich na wydanie 1 tys. złotych. Nie mają takich oszczędności.

Sprzedawca z okolic Poniatowej powiedział:

Będziemy musieli sprzedawać na zeszyt. Mamy najpierw utopić kilkadziesiąt tysięcy złotych, żeby potem może je odzyskać.

Dziennik Wschodni tłumaczy:

Chodzi o to, że jeżeli firma złoży wniosek o przyznanie rekompensaty do 30 września, to pieniądze otrzyma do 31 grudnia 2022 r. Za transakcje do 31 grudnia, pieniądze mają być do 31 marca 2023 roku. To oznacza, że najpierw trzeba kupić węgiel, sprzedać go taniej i czekać na pieniądze.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, przedsiębiorcy przypadnie za tonę węgla ok. 2 tysięcy zł.

“Agresja Rosji tłumaczy wszystko”

Premier Morawiecki zlecił uzbieranie węgla dwóm spółkom kontrolowanym przez Skarb Państwa: PGE Paliwa i Węglokoks. Poseł PiS-u Krzysztof Sobolewski w wywiadzie dla Radia Zet, zgodnie z tradycją swojej partii, o sytuację obwinił Rosję:

We wrześniu, październiku węgla nie będzie brakować. To, że w trybie pilnym trzeba sprowadzać ten surowiec, nie wynika z zaniedbania. Agresja Rosji w Ukrainie tłumaczy wszystko.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Dziennik Wschodni

Wojciech Sumliński

Wojciech Sumliński / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Szaleństwo na Ukrainie: Chcą zastąpić Katarzynę Wielką pomnikiem “aktora” filmów porno

Ukraina musi przyznać się do ludobójstwa

“Ukraina musi się przyznać do ludobójstwa na Wołyniu, jeśli nasze relacje mają się rzeczywiście poprawić. Ukraińcy mają dużo do odrobienia. To jest teraz jedyny moment, aby stanęli w duchu prawdy w obliczu walki o swój byt z naszą pomocą. Wypatrywałem światełka w tunelu. Mieliśmy prawo oczekiwać, że Ukraina zachowa się jak trzeba i przyzna, że ludobójstwo było ludobójstwem. Powinna się przyznać do tej zbrodni. Nie przyznaje się, bo zbudowali swoją tożsamość na ludobójcach, mordercach, bandytach. Mają dziś prawdziwych bohaterów – tych, którzy umierają za wolną Ukrainę. Powinni do tego nawiązywać” – podkreślał Sumliński.

Duda nie gra już na Polskę

“Mamy słabego prezydenta, miałkiego, tchórzliwego, który siedzi okrakiem na barykadzie. Taka jest prawda o Andrzeju Dudzie, niestety. Przykra i bolesna. Prezydent Andrzej Duda nie gra już na Polskę, gra na siebie. Myśli o tym, by zająć stanowisko w strukturach w ONZ w przyszłości. Nie zrobi tego bez pomocy Ameryki i Żydów. Mówi to ktoś, kto w kontrapunkcie poparł Andrzeja Dudę. Mamy słabego prezydenta, który mówi – jasno stawiajcie prawdę, a podchodzi do ludzi i mówi – uważajcie na słowa. To jak to pogodzić?! To kłamca” – komentował gość MN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Riaan Swiegelaar

Riaan Swiegelaar / Fot. Facebook

Riaan Swiegelaar był “pastorem” w południowoafrykańskim “kościele satanistycznym”. Niedawno podzielił się w mediach społecznościowych informacją o swoim odejściu i o powodach tegoż.

Robię to wideo na żywo, ponieważ wiele, ponad 100 osób na WhatsApp i prawie 200 na Facebooku, wysyła mi wiadomości, chcąc wiedzieć, dlaczego opuściłem południowoafrykański “kościół satanistyczny”, a także dlaczego odwróciłem się od satanizmu.

Film ma teraz ponad 280 tysięcy wyświetleń. Swiegelaar napisał długi list, który zamierzał opublikować, ale zamiast tego zdecydował się wypowiedzieć przed kamerą.

Szczerze mówiąc, początkowo myślałem, że cicho wymknę się tylnymi drzwiami i nie sądziłem, że ludzie będą tak zainteresowani tym, dlaczego robię to, co robię. Będę mówił z mojego doświadczenia. Porozmawiam o moich wyborach.

Swiegelaar wyznał, że był załamanym ateistą, którego do satanizmu przyciągnęła “wspólnota rozpaczy” jego wyznawców:

Zaangażowałem się w satanizm, ponieważ w tamtym czasie rezonował ze mną, będąc bardzo smutnym. Myślę, że powodem, dla którego wielu ludzi rezonuje z satanizmem, jest to, że pochodzą z bardzo zepsutego miejsca.

Miłość bliźniego

Swiegelaar powiedział, że miał doświadczenia z chrześcijanami, którzy bez osądu okazywali mu bezwarunkową miłość. 

Nigdy nie zaznałem bezwarunkowej miłości w całym moim życiu i do dziś jest tylko czterech chrześcijan, którzy pokazali mi, czym jest bezwarunkowa miłość. Chcę podziękować tym czterem osobom. Pokazać komuś miłość jest wszystkim. To nie jest prosta rzecz. Pokazaliście mi wszystko. Pokazaliście mi miłość Chrystusa. Widziałem to w was.

Były satanista ujawnił, że nawet kiedy był „potworem” i „brzydką osobą”, ci ludzie nadal okazywali mu miłość. Opisał jeden z przypadków, który miał miejsce w maju. Swiegelaar wystąpił w stacji radiowej CapeTalk, aby udzielić wywiadu w imieniu południowoafrykańskiego “kościoła satanistycznego”. Podczas wywiadu powiedział: „Nie wierzę w Jezusa i nie wierzę, że Jezus Chrystus istnieje”. Po rozmowie podeszła do niego dziennikarka.

Przyszła do mnie po wywiadzie, po tym, jak to powiedziałem, przytuliła mnie i trzymała w sposób, w jaki nigdy nie byłam kochany. To wszystko, co zrobiła. Powiedziała tylko, że miło było mnie poznać osobiście. Tydzień później na WhatsApp, dzięki jej statusowi, zobaczyłem, że ta kobieta jest chrześcijanką. Nigdy nie doświadczyłem chrześcijańskiego pokazu tak wielkiej miłości i akceptacji bezwarunkowej… po tym, jak powiedziałem to, co powiedziałem, ona to zrobiła. To zostało ze mną.

Swiegelaar wyznał, że ze względu na swój styl życia, nie wierzy, iż jest godzien Bożej miłości. Na opublikowanym nagraniu Swiegelaar nosi na sobie coś, co wygląda na Różaniec.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Christian Times

rewolucja francuska

rewolucja francuska / Fot. Wikipedia

  • 14 lipca przypada rocznica rewolucji zwaną francuską, a być może bardziej trafne byłoby określanie jej mianem antyfrancuskiej.
  • Z tej okazji szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch złożył Francuzom życzenia.
  • Dołączył w ten sposób do prezydenta Andrzeja Dudy, który w 2016 roku odwołał się do hasła “wolność, równość i braterstwo, albo śmierć”, z pominięciem śmierci.
  • W defiladzie w Paryżu wzięli udział żołnierze Wojska Polskiego.
  • Zobacz też: 233 rocznica wybuchu antykatolickiej rewolucji francuskiej

Wpis szefa BBN z 14 lipca wywołał kontrowersje wśród internautów.

https://twitter.com/SolochPawel/status/1547664691781984256

Publicysta Rafał Otoka Frąckiewicz napisał na Twitterze:

Czekać aż w rocznicę powstania w warszawskim getcie pogratuluje Niemcom udanej akcji pacyfikacyjnej.

Soloch dołączył w ten sposób do prezydenta Andrzeja Dudy, który w roku 2016 pisał do ówczesnego prezydenta Francji Françoisa Hollande’a:

hasła rewolucji francuskiej nabierają szczególnego znaczenia. Unii Europejskiej potrzeba dziś wolności od obaw o bezpieczeństwo, równości rozumianej jako wola uszanowania głosu wszystkich państw członkowskich oraz braterstwa w działaniach na rzecz rozwoju.

“Dał nam przykład Bonaparte”

To jednak nie koniec. Polscy żołnierze wraz z żołnierzami grupy B9, w skład której wchodzą kraje wschodniej flanki NATO, 14 lipca uczestniczyli w wojskowej defiladzie w Paryżu na Polach Elizejskich. Zaś w ogrodach warszawskiej ambasady Francji, na okolicznościowym przyjęciu pojawił się marszałek Senatu Tomasz Grodzki.

https://twitter.com/SztabGenWP/status/1547577782632296451

Użytkownik Twittera Krzysztof Humieja skomentował:

Wyobraź sobie mieszkańców Hiroszimy obchodzących radośnie i świątecznie, kolejną rocznicę zrzucenia na nich bomby atomowej

Masońska antychrześcijańska ociemnieniowa propaganda wciąż rządzi na demokratycznych salonach.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

PCh24

Flaga LGBT

Flaga LGBT / Fot. Pxhere

  • 25 tysięcy Ukraińców podpisało petycję o zburzenie statuy Katarzyny Wielkiej, by w jej miejsce postawić pomnik przedstawiający amerykańskiego “aktora” gejowskich filmów pornograficznych.
  • Autor petycji napisał, że Katarzyna Wielka była “kontrowersyjną postacią historyczną, której działania wyrządziły wielkie szkody kulturze Ukrainy”.
  • Autor petycji nie uważa jednak, że promowanie sodomii i pornografii jest kontrowersyjne i wyrządzi szkody kulturze Ukrainy.
  • Zobacz też: USA: Wzrost zamówień na trumny dla dzieci. Przyczyną “szczepionki na COVID”?

Podczas gdy trwa wojna Rosji z Ukrainą, w państwie zaatakowanym nie wszyscy zajmują się sprawami poważnymi. W maju została ogłoszona petycja o zastąpienie pomnika rosyjskiej cesarzowej Katarzyny Wielkiej w Odessie pomnikiem sodomickiego aktora filmów pornograficznych.

Petycja na oficjalnej stronie rządowej przekroczyła 25 000 podpisów, a co za tym idzie, zgodnie z tym jak funkcjonuje demokracja, propozycja będzie musiała zostać rozważona przez prezydenta Zełenskiego. Rząd ukraiński będzie musiał rozpatrzyć wniosek, biorąc pod uwagę, że petycja została złożona na jego oficjalnej stronie internetowej i przekroczyła wymaganą liczbę 25 000 głosów do rozpatrzenia.

Pomnik gorszyciela zamiast cesarzowej?

Autor petycji napisał, że Katarzyna Wielka była

kontrowersyjną postacią historyczną, której działania wyrządziły wielkie szkody państwowości i kulturze Ukrainy.

Wezwał do zburzenia jej posągu i zastąpienia pomnikiem upamiętniającym amerykańskiego aktora pornograficznego Billy’ego Herringtona siedzącego „przy barze z butelką piwa”. Autor petycji powiedział, że zmiana jest wg niego konieczna, aby wysłać „wyraźny sygnał, że Ukraina wspiera społeczność LGBT” i byłaby również „zabawna”.

Pomnik Katarzyny II w Odessie, przedstawiający cesarzową i czterech jej towarzyszy, został wzniesiony w 1900 roku przez Jurija Meletevicha Dmitrenko, ale później usunięty przez bolszewików w 1920 roku. Została przywrócona w 2007 r., czemu sprzeciwili się ukraińscy nacjonaliści.

Wkrótce po tym, jak media donosiły, że Batalion Azowski zrzucił neonazistowskie insygnia ze swoich mundurów, ujawniono, że żołnierze na Ukrainie idą teraz na wojnę, nosząc naszywki „jednorożec LGBTQ”. Na początku wojny w lutym szef MI6 sugerował, że duża część wojny na Ukrainie dotyczyła „praw LGBT+”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Summit News

Teleskop Webba

Teleskop Webba / Fot. Flickr

  • Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba umożliwił wykonanie wysokiej rozdzielczości zdjęć głębokiego kosmosu.
  • Strona MSN opublikowała artykuł pod tytułem: “Homofobiczny Teleskop ujawnia pierwsze obrazy wysokiej rozdzielczości z kosmosu”.
  • Chodzi o nazwę wynalazku. James Webb miał nadzorować rządową akcję mającą na celu usuwanie z rządowych stanowisk homoseksualistów.
  • Lewicowi aktywiści organizują nawet petycję o zmianie nazwy Teleskopu.
  • Zobacz też: W sierpniu nabożeństwo “24 Godzin Męki Pańskiej za Polskę”

Strona MSN opublikowała artykuł pod tytułem: “Homofobiczny Teleskop ujawnia pierwsze obrazy wysokiej rozdzielczości z kosmosu”. Autor odnosi się w nim do ostatniego osiągnięcia naukowego. NASA, jak pisaliśmy niedawno, udostępniła bowiem pierwsze wysokiej rozdzielczości zdjęcia głębokiego kosmosu z Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba (JWST). Jednak nawet w tym przypadku lewicowi komentatorzy dopatrują się “homofobii” itp. Autor pisze:

Ale pomimo tego niezwykłego osiągnięcia dla nauki, JWST nadal jest gorzkim przypomnieniem chęci naszego kraju do tolerowania, a nawet upamiętniania queerfobii.

Skąd ten wniosek?

Otóż James Webb nadzorował w latach 50. rządową akcję mającą na celu usuwanie z rządowych stanowisk homoseksualistów. W roku 1953 prezydent Eisenhower wydał Nakaz Wykonawczy nr 10450, powierzając szefom agencji federalnych i Komisji Służby Cywilnej, wspieranej przez FBI, zbadanie pracowników federalnych w celu ustalenia, czy stanowią oni zagrożenie dla bezpieczeństwa. Jednym z takich zagrożeń była sodomia, toteż osoby prowadzące w tym kontekście niemoralne życie, nie mogli zostać zatrudnieni na stanowiskach rządowych.

Autor artykułu napisał:

Lawendowa panika była moralną paniką ery McCarthy’ego, w której podejrzani pracownicy queer zostali zdemaskowani i usunięci z rządowych stanowisk. Szczególnie niepokojące było zwolnienie pracownika NASA Clifforda L. Nortona w wyniku „niemoralnego postępowania” i posiadania cech osobowości, które czynią go „nienadającym się do dalszego zatrudnienia w rządzie”. Miało to miejsce po lawendowej panice, podczas gdy Webb był nadal administratorem odpowiedzialnym za tego rodzaju dochodzenia dotyczące bezpieczeństwa.

Pomimo tych “kontrowersji” NASA odmówiła zmiany nazwy teleskopu. Obecny administrator NASA Bill Nelson powiedział:

Nie znaleźliśmy powodów, które uzasadniałyby zmianę nazwy Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba.

W zeszłym roku rozpoczęto petycję o zmianę nazwy, aczkolwiek nie zebrała wielu podpisów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com