Nowa Sztuka pod okiem policji

Policja przeszukuje budynek Nowej Sztuki w Sopocie / Fot. Twitter

  • Wiele czasu sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek poświęcił Janusz Szostak, który napisał o tym dwie książki.
  • Dziennikarz odbył kilka lat temu rozmowę z matką zaginionej dziewczyny.
  • Jej zdaniem, nie było możliwe, żeby córka trafiła do Niemiec w celu przymusowej “pracy” w domach publicznych.
  • Wyznała również, że po zaginięciu córki otrzymywała dziwne wiadomości mówiące o sprzedaży dziewczyny na organy.
  • Zobacz także: Ordo Iuris: Rząd przychyla się do postulatów Instytutu w sprawie ochrony przed inwigilacją

Iwona Wieczorek zaginęła w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku. 19-latka była na imprezie w sopockim klubie. Później ślad po niej zaginął.

Po raz ostatni została zarejestrowana przez kamery przy wejściu nr 63 na plażę w Gdańsku Jelitkowie i od tego czasu ślad po niej zaginął. Nadal nie podano oficjalnych wyników śledztwa ani nie odnaleziono ciała dziewczyny.

Prokuratura w Gdańsku umorzyła śledztwo w 2012 roku, po półtorarocznych poszukiwaniach, a w 2018 roku sprawą zajęła się Prokuratura Krajowa w Warszawie. Rok później zaginięcie Iwony Wieczorek zaczęło badać Archiwum X – Małopolski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Krakowie.

Czytaj więcej: Zełeński odrzuca propozycję Chin: “Mamy własną formułę pokojową”

Dziwne wiadomości do matki dziewczyny

Wiele czasu sprawie poświęcił Janusz Szostak, który nad zaginięciem 19-latki pochylił się w dwóch książkach. “Super Express” przypomniał rozmowę dziennikarza z matką zaginionej dziewczyny.

Szostak zapytał matkę Iwony, czy bierze pod uwagę wersję zdarzeń, w której to 19-latka została porwana i wywieziona do Niemiec, gdzie następnie zmuszoną ją do pracy w domu publicznym.

Wersja z domem publicznym również nie jest prawdopodobna. Nawet jeśliby coś takiego się stało, przecież z tych usług korzystają też Polacy. Ktoś by ją rozpoznał i dał znać 

– opowiadała wówczas matka dziewczyny.

Rozmówczyni Szostaka przyznała jednak, że tuż po zaginięciu Iwony Wieczorek otrzymywała tajemnicze SMS-y w środku nocy o porwaniu córki.

Bardzo często dostawałam SMS-y, niekiedy w środku nocy, że na przykład porwano ją i sprzedano na organy. Jakieś totalne bzdury 

– wspominała kobieta.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

se.pl, tysol.pl

Wang Wenbin dementuje informacje Stoltenberga

Rzecznik chińskiego MSZ Wang Wenbin / Fot. Twitter

  • Sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego Jens Stoltenberg stwierdził, że Chiny mogą wysyłać Rosji broń.
  • Z kolei rzecznik chińskiego resortu dyplomacji Wang Wenbin, zdementowal te doniesienia.
  • Zapewnił, że Pekin nie dostarcza broni do Rosji, lecz szuka pokojowego rozwiązania wojny na Ukrainie.
  • Zobacz także: Biden w Polsce: “Ukraina nigdy nie będzie zwycięstwem Rosji, nigdy”

Sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego Jens Stoltenberg stwierdził we wtorek, że NATO jest zaniepokojone tym, że Pekin może przekazać Rosji śmiercionośną bronią.

To nie pierwsze doniesienia na temat współpracy na linii Pekin-Moskwa. W stolicy Rosji odbyło się spotkanie czołowego chińskiego dyplomaty Wang Yi z szefem resortu dyplomacji Rosji Siergiejem Ławrowem. Do Moskwy w najbliższych miesiącach ma przyjechać też chiński przywódca Xi Jinping.

Czytaj więcej: Nitras uważa się za elitę. Musi latać samolotem…do “poważnej” pracy [+WIDEO]

Chiny dementują

Chińskie ministerstwo spraw zagranicznych wystosowało komunikat, w którym zapewniono, że Chiny nie rozważają dostawy broni do Rosji w celu użycia jej w wojnie z Ukrainą.

Stany Zjednoczone i inne kraje NATO nieustannie rozpowszechniają informacje, że Chiny mogą dostarczać Rosji broń, co jest sztuczką stosowaną i ujawnioną na początku kryzysu ukraińskiego

– oświadczył rzecznik chińskiej dyplomacji Wang Wenbin.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, interia.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Flickr

  • W środę Polskie Elektrownie Jądrowe zawarły z amerykańskim koncernem Westinghouse umowę na prace przedprojektowe ws. elektrowni jądrowej.
  • Umowa obejmuje 10 głównych obszarów merytorycznych dot. min. bezpieczeństwa i kontroli jakości.
  • Dokument ten ma pozwolić na rozpoczęcie wstępnych prac projektowych, zanim dojdzie do podpisania umowy wykonawczej.
  • Zobacz także: Spotkanie Morawieckiego z Bidenem. Rozmawiano o energii jądrowej

W środę w ministerstwie funduszy i polityki regionalnej Polskie Elektrownie Jądrowe zawarły z amerykańskim koncernem Westinghouse umowę na prace przedprojektowe ws. elektrowni jądrowej. Dokument w obecności minister klimatu i środowiska Anny Moskwy i ambasadora USA w Polsce Marka Brzezinskiego podpisali prezes PEJ Tomasz Stępień, prezes Westinghouse Polska Mirosław Kowalik i szef działu Energy Systems w Westinghouse David Durham.

Umowa obejmuje 10 głównych obszarów merytorycznych, m.in. opracowanie szczegółowego modelu realizacji inwestycji, przygotowanie oceny bezpieczeństwa, programu kontroli jakości, oraz identyfikację potencjalnych dostawców, z naciskiem na firmy z Polski. Dokument ma pozwolić na rozpoczęcie przez PEJ i Westinghouse pierwszych prac przedprojektowych, zanim dojdzie do uzgodnienia umowy wykonawczej.

Według informacji PEJ kontrakt zakłada także przygotowanie zasad zewnętrznego finansowania projektu, czyli wstępne oszacowanie jego wartości.

Dzisiaj myśląc o roku 2030, 2031, 2032 i wszystkich latach po nich następujących podjęliśmy decyzje o wdrożeniu i doprowadzeniu do końca i do sukcesu, kluczowego projektu dla bezpieczeństwa energetycznego Polski, jakim jest projekt budowy elektrowni jądrowej w Polsce

– powiedziała Anna Moskwa.

Czytaj więcej: Niemiecka ambasador nie wie jak wygląda węgierska flaga? Zabawna wpadka

Budowa elektrowni jądrowej w Polsce

Jak podkreśliła minister, projekt budowy elektrowni jądrowej jest realizowany zgodnie z harmonogramem, a nawet w trybie przyspieszonym.

Takiego tempa obiecujemy wspólnie z partnerami dotrzymać, byśmy mogli co najmniej 3,750 GW dostarczyć do polskiego systemu energetycznego w 2032 r., a w 2026 r. rozpocząć wspólną budowę

– wyjaśniła minister klimatu i środowiska.

Obecny na uroczystości prezes Polskich Elektrowni Jądrowych Tomasz Stępień zapowiedział z kolei, że jeszcze w tym roku podpisana zostanie pierwsza umowa na projektowanie elektrowni jądrowej w Polsce.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

money.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Flickr

  • Ciąża 19-letniej Megan Mcgee przebiegała w pełni prawidłowo, do czasu infekcji zęba.
  • Wówczas za zgodą lekarza, zaczęła brać antybiotyki, które doprowadziły do komplikacji.
  • Urodziła ona swojego synka w 23 tygodniu, a jego stan stale się pogarszał.
  • Lekarze doradzali młodym rodzicom odłączenie syna od aparatury.
  • Jednakże ich opór uratował małego Chaya Jefferysa, który obecnie ma się coraz lepiej.
  • Zobacz także: Niemiecka ambasador nie wie jak wygląda węgierska flaga? Zabawna wpadka

Ciąża 19-letniej Megan Mcgee przebiegała w pełni prawidłowo i młoda mama nie miała żadnych powodów do niepokoju. Tak było aż do chwili, gdy zaczęła się u niej rozwijać poważna infekcja zęba. Wówczas z powodu ogromnego bólu kobieta musiała zażywać kilka różnych antybiotyków.

Ból był nie do zniesienia i dostawałam wszelkiego rodzaju antybiotyki. Nie mogę wymyślić innego powodu, dla którego Chay miałby się urodzić tak wcześnie. Lekarze zgadzają się ze mną, że to prawdopodobnie antybiotyki wywołały mój wczesny poród

– powiedziała Megan Mcgee.

Kiedy kobieta odpoczywała w domu swojej matki, nagle zaczęła rodzić. To był dopiero 23 tydzień ciąży.

Po przewiezieniu do szpitala Hillingdon w Londynie jej synek w ciągu kilku godzin przyszedł na świat. Po narodzinach jego stan był jednak bardzo zły.

Kiedy się urodził, nie płakał, bo nie oddychał

– wspomina 19-latka.

Chłopiec był reanimowany i udało się przywrócić jego funkcje życiowe, ale był to dopiero początek trudnej drogi, jaką miał przejść. Kiedy miał zaledwie trzy dni, lekarze potwierdzili, że doznał poważnego krwawienia do mózgu, w wyniku którego uszkodzeniu uległy istota biała i móżdżek. Po kolejnych trzech tygodniach również nerki malucha zaczęły zawodzić.

Czytaj więcej: Hiszpania. Kościół przeciwny tranzycji 12 -latków

Walka rodziców o własne dziecko

Wtedy lekarze uznali jego stan za tak ciężki i nierokujący poprawy, że zalecili rodzinie wyłączenie urządzeń podtrzymujących życie. Młoda kobieta podkreśliła, że oboje natychmiast odmówili odłączenia swojego dziecka o aparatury i rozpoczęli walkę o jego życie.

Nie była to jednak jedyna tego rodzaju sugestia lekarzy. Mama i tata małego Chaya, Bradley Jefferys, musieli mierzyć się z namowami personelu do zaprzestania leczenia chłopca i odłączenia go od aparatury również później.

Powiedziano nam, że nigdy nie będzie chodził, mówił ani się uśmiechał, ale teraz ma dziewięć miesięcy, doskonale się rozwija, je i śmieje się

– wspominali rodzice.

W czasie, gdy przebywali z synem na oddziale intensywnej opieki medycznej, młodzi rodzice włożyli do jego inkubatora małego niebieskiego misia, aby uspokajał chłopca. Zabawka była wówczas niemal tego samego rozmiaru, co dziecko.

Jestem wdzięczna, że nie urodził się kilka dni wcześniej, bo nie osiągnąłby jeszcze punktu granicznego. Dzieci urodzone w 23 tygodniu są najczęściej uważane za zbyt niedojrzałe, aby lekarze podejmowali leczenie

– relacjonowała Megan.

Po tym, jak rodzice odmówili odłączenia synka od aparatury podtrzymującej życie, stan chłopca z czasem zaczął się poprawiać. Maluch rósł i nabierał sił, a kolejne problemy zdrowotne udawało się wyleczyć.

Ostatecznie Chay wyszedł do domu po 280 dniach na oddziale szpitalnym. Wymagał wtedy jeszcze wspomagania w oddychaniu, co jest typowym problemem tak wcześnie urodzonych dzieci.

Przebył tak długą drogę i jest teraz proporcjonalny do swojego małego misia. Stał się jedną z jego ulubionych zabawek – uwielbia się do niego przytulać. Jest niesamowity i już zaszedł tak daleko. Ma dużo do nadrobienia, ale wiem, że sobie poradzi

– powiedziała młoda matka.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

righttolife.org.uk, metro.co.uk, marsz.info

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Youtube//MediaNarodoweInfo

  • Zaledwie 22-letnia Irene Bajaras, studentka farmacji przekonuje młode kobiety, aby nie zabijały swoich dzieci.
  • Jej zdaniem organizacje pro-life powinny mocniej zaangażować się w pomoc kobietom w ciąży.
  • Według jej doświadczeń, kobiety zazwyczaj żałują swoich decyzji po dokonaniu aborcji.
  • Zobacz także: Zełeński odrzuca propozycję Chin: “Mamy własną formułę pokojową”

Irene Bajaras jest studentką farmacji i biotechnologii jednego z hiszpańskich uniwersytetów. Aktywnie angażuje się również w obronę życia; jest związana z organizacjami pro-life, które wychodzą na spotkanie kobietom w ciąży, które chcą abortować swoje dzieci i oferują im pomoc.

Nie chciałam żyć w obojętności i ignorancji. Aborcję należy zwalczać poprzez konkretne działania. Wiara bez uczynków jest martwa

– powiedziała Irene Bajaras.

Jak zauważa, problemem dziś jest to, że hiszpański rząd poprzez strach chce kontrolować społeczność, dlatego zreformował kodeks karny, gdzie za obecność, nawet modlitwę, przed ośrodkiem aborcyjnym, obrońców życia czekają konsekwencje. Wielu proliferów zrezygnowało z aktywnej obrony życia, ale wielu nie poddało się.

Czytaj więcej: Konflikt z Białorusią. Jabłoński nie wyklucza całkowitego zamknięcia granic

Ważny aspekt pomocy kobietom w ciąży

Jak podkreśliła młoda wolontariuszka, kobiety w ciąży, które są zagubione lub pozostawione przez niedojrzałych mężczyzn szukają pomocy w klinikach aborcyjnych, lecz później żałują, że nie poszukały one pomocy u organizacji pro-life.

Gdybyśmy mieli wystarczającą liczbę ochotników, wolontariuszy, aby pokryć cały dzień przy ośrodkach aborcyjnych, to liczba zabijanych dzieci spadłaby z ponad 88 tys. rocznie praktycznie do zera. Najczęściej powtarzane przez kobiety zdanie brzmi: Dlaczego nie spotkałam was przed aborcją? nie zrobiłbym tego

– zaznaczyła młoda kobieta.

Wolontariuszka przyznaje, że zdarzają się trudne momenty, kiedy przechodnie, zwolennicy aborcji, obrażają wolontariuszy, ale w dużej mierze to satysfakcja w obrony tych najbardziej bezbronnych i skazanych na śmierć.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

infocatolica.com, marsz.info

Polskie Stronnictwo Ludowe

Marek Sawicki / fot. youtube/Sedno Sprawy Radia PLUS

Amerykański prezydent Joe Biden zapewniał, że Sojusz Północnoatlantycki pozostaje zjednoczony oraz dziękował Polakom za pomoc okazaną Ukraińcom. Stwierdził, że amerykańska pomoc dla Ukrainy będzie kontynuowana. Przypomniał też, że atak na jednego z członków NATO to atak na wszystkich członków i USA będą bronić każdej piędzi terytorium NATO. Podkreślił też, że USA i narody Europy nie mają zamiaru zagrabić Rosji, a trwająca wojna jest konsekwencją decyzji prezydenta Putina.

Poseł Marek Sawicki z Polskiego Stronnictwa Ludowego przyznał, że po przemówieniu ma bardzo mieszane przemyślenia.

Owszem, podzielam euforię tych, którzy się cieszą, że Biden odwiedził Warszawę i Kijów, i że podziękował za tę współpracę i wsparcie przeciwko Rosji

– stwierdził Marek Sawicki.

Z drugiej strony też jako pierwsze powojenne pokolenie, że tak powiem, wychowane w nadziei bez wojny, to patrzę na to wszystko z niepokojem. Tym bardziej, że ja tu jestem z Podlasia, a z kolei mój ulubiony Wrocław to jest miejsce, gdzie przesiedleńców z II RP ze wschodu nie brakuje, na całym Dolnym Śląsku. Także brat mojego ojca, siostra do dziś żyją we Wrocławiu, bo musieli tu ze wschodu uciekać jako dzieci z gospodarstwa kułackiego, a i ojciec, i dziadek byli żołnierzami AK, więc żadnej szansy rozwoju w tym regionie Polski nie mieli. Uciekając pod osłonę nowego świata mogli zacząć normalnie, jeżeli to można nazwać normalnością, mogli tam po prostu przeżyć

– podkreślił poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Czytaj więcej: Biden w Polsce: “Ukraina nigdy nie będzie zwycięstwem Rosji, nigdy”

Pięć lat wojny?

Poseł PSL przewiduje, że wojna na Ukrainie może potrwać niestety nawet 5 lat. Podkreślił, że Polska i Polacy powinni być przygotowani na tak długotrwały konflikt, a państwa zachodnie nie powinny zaprzestawać wysyłania pomocy na Ukrainę.

Dzisiaj, jak patrzę na to, co się dzieje i co powiedział Biden, to wiem, że ta wojna będzie trwała nie trzy miesiące, nie pół roku, a co najmniej pięć lat. Musimy się wszyscy, jako Polska, przygotować, jako kraj przyfrontowy, na to, że będziemy ponosili ciężary tej wojny

– ocenił Sawicki.

Całe szczęście i miejmy taką nadzieję, że wolny, demokratyczny świat nie zmęczy się tą pomocą i że w końcu Putina i Rosję z Ukrainy się wypchnie

– zaznaczył.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Jak podaje chińska stacja CCTV, co najmniej dwie osoby zginęły w wyniku zawalenia się odkrywkowej kopalni węgla w regionie Mongolii Wewnętrznej na północy Chin. Kolejne 50 osób wciąż tkwi pod ziemią. Niewykluczone, że liczba ofiar wzrośnie.

Według informacji przekazanych przez chińskie media ratownikom udało się wydobyć z obsuwiska sześć rannych osób, które przewieziono do szpitala, a także ciała dwóch zabitych. Pod ziemią mogą wciąż być 53 osoby, a także zasypane pojazdy i maszyny.

Przywódca Chin, Xi Jinping, zarządził przeprowadzenie akcji ratunkowej. Bierze w niej udział osiem zespołów ratowniczych, na które składa się ponad 300 ratowników i 129 sztuk sprzętu

– czytamy w informacji prasowej.

Chińskie kopalnie, szczególnie kopalnie węgla, należą do najniebezpieczniejszych na świecie. W ostatnich latach odnotowano jednak spadek liczby wypadków i ofiar śmiertelnych. Mongolia Wewnętrzna jest kluczowym rejonem wydobycia węgla i innych surowców.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Szczyt Bukaresztańskiej Dziewiątki w Warszawie

Szczyt Bukaresztańskiej Dziewiątki / Fot. Twitter/Kancelaria Prezydenta

  • Szczyt Bukaresztańskiej Dziewiątki, odbywa się dziś w Warszawie w obecności prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena.
  • Amerykański przywódca oświadczył, że Sojusz Północnoatlantycki jest coraz silniejszy i coraz bardziej solidarny.
  • Z kolei sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg podkreślił, że nie można w przyszłości dopuścić do powtórki z historii.
  • Zobacz także: Karol Rehka: “Celem naszych wysiłków jest uniknięcie wojny”

Szczyt Bukaresztańskiej Dziewiątki, czyli państw wschodniej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego, odbywa się dziś w Warszawie, w obecności prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena oraz sekretarza Jensa Stoltenberga.

Jesteśmy silni, coraz silniejsi, i mówię koleżankom i kolegom w tym gronie, że to zaszczyt, że mogę być z wami, tak silnymi sojusznikami w NATO

– powiedział prezydent Stanów Zjednoczonych.

Pochwalił również sekretarza NATO za wykonywanie jego zdaniem solidnej pracy. Zaznaczył, że w bardzo polega na jego osądach sytuacji na świecie, w tym wojny na Ukrainie.

Przypomniał, że B9 została powołana w 2015 roku, więc rok po aneksji Krymu przez Rosję.

A teraz zbliżamy się do pierwszej rocznicy kolejnej agresji Rosji i jesteśmy coraz bardziej solidarni i zjednoczeni (…) jesteśmy zobowiązani do wzajemnej i zbiorowej obrony z myślą zresztą nie tylko o Ukrainie, ale o demokracji, bezpieczeństwie i pokoju na całym świecie

– zaznaczył Joe Biden.

Czytaj więcej: Środa Popielcowa. Katolicy rozpoczynają rozpoczynają Wielki Post

Stoltenberg apeluje o dalsze dostawy broni

Sekretarz generalny NATO w swoim wystąpieniu podziękował prezydentowi USA za wspaniałe przywództwo. Pogratulował również odwagi podczas odwiedzin Kijowa.

Twoja ostatnia wizyta w Ukrainie, w Kijowie, pokazała rosnące wsparcie i zaangażowanie na rzecz Ukrainy i zabezpieczenia tej części Europy

– zaznaczył Jens Stoltenberg.

Stwierdził, że nie wiadomo, kiedy wojna się skończy. Jednakże należy podjąć odpowiednie środki, aby ta historia znowu się nie powtórzyła.

Ale kiedy się skończy musimy upewnić się, że historia nie powtórzy się, nie zatoczy kręgu

– oświadczył sekretarz NATO.

Bukareszteńska Dziewiątka to regionalna inicjatywa Polski i Rumunii służąca koordynacji stanowisk oraz wymianie poglądów państw wschodniej flanki NATO na sprawy bezpieczeństwa. Formułę konsultacji w gronie tych dziewięciu krajów zainaugurowało spotkanie prezydentów w Warszawie w 2014 r. W listopadzie 2015 r. w Bukareszcie państwa Europy Środkowo-Wschodniej podpisały wspólną deklarację połączenia wysiłków na rzecz zapewnienia silnej, wiarygodnej, zrównoważonej obecności wojskowej NATO w regionie. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl, twitter.com

Środa popielcowa w kościele katolickim

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

Dziś w Kościele katolickim obchodzony jest pierwszy dzień Wielkiego Postu, czyli okresu liturgicznego, który stanowi bezpośrednie przygotowanie chrześcijan do przeżywania najważniejszych wydarzeń o charakterze zbawczym – Męki i Zmartwychwstania Chrystusa. Okres Wielkiego Postu ma charakter pokutny, ogniskuje się wokół modlitwy, postu i jałmużny. W kościołach odprawiane będą nabożeństwa Drogi Krzyżowej oraz Gorzkie Żale.

Wielki Post trwa nieco ponad sześć tygodni i kończy się rozpoczęciem celebracji Triduum Paschalnego.

Zwyczaj sypania głów popiołem

Środa Popielcowa nazwę swą bierze od zwyczaju posypywania głowy popiołem na znak rozpoczęcia pokuty. Kapłan sypiąc popiół na głowę wiernego, wymawia jedną z dwóch liturgicznych formuł: „Prochem jesteś i w proch się obrócisz” lub „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Pierwsza z formuł akcentuje bardziej przemijalność życia i ulotność naszych pragnień i dążeń w zestawieniu z życiem wiecznym, druga koncentruje się bardziej na potrzebie zmiany myślenia i przyjęcia Jezusowej Dobrej Nowiny. Obie zachęcają jednak do oderwaniu myśli od spraw tego świata i skupieniu się na Bożym przesłaniu. 

Popiół, którym sypane są głowy podczas popielcowej liturgii, pochodzi z palm, które wykorzystywane były w liturgii Niedzieli Męki Pańskiej, zwanej potocznie Niedzielą Palmową.

Na czym polega post ścisły?

Środa Popielcowa jest jednym z dwóch dni w roku liturgicznym, w których wiernych obowiązuje post ścisły – jakościowy oraz ilościowy – podczas którego wolno zjeść jeden posiłek do syta i dwa posiłki małe, należy też powstrzymać się od pokarmów mięsnych. Post obowiązuje wiernych mających od czternastu do sześćdziesięciu lat. Drugim dniem postu ścisłego jest Wielki Piątek, który Kościół przeżywać będzie za 44 dni.

Czytaj więcej: Waszyngton. V Światowy Różaniec w intencji ochrony niewinności wszystkich dzieci

Liturgia w Wielkim Poście

W czasie Wielkiego Postu obowiązuje fioletowy kolor szat liturgicznych, symbolizujący czas pokuty i oczekiwania, według niektórych szkół jest to także symbol spotkania się niebieskiego koloru nieba i czerwonej barwy ziemskiego życia i męczeństwa.

W ciągu całego Wielkiego Postu liturgia pozbawiona jest radosnej aklamacji “Alleluja” śpiewanej przed odczytaniem Ewangelii, zastępuje ją aklamacja “Chwała Tobie Słowo Boże” lub “Chwała Tobie, Królu wieków” – występująca naprzemiennie w tygodniach parzystych i nieparzystych tego okresu liturgicznego. Nie śpiewa się także hymnu “Chwała na wysokości Bogu”.

W bieżącym roku Triduum Paschalne, do którego przygotowuje okres Wielkiego Postu, przypada na początku kwietnia. Wielki Piątek Męki Pańskiej obchodzić będziemy 7 kwietnia, a Wielkanoc 9 kwietnia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Czeski generał o NATO

Dowódca czeskiej armii gen. Karol Rehka / Fot. Twitter

  • Szef Sztabu Generalnego armii Czech ocenił, że nie można wykluczyć kolejnej pełnoskalowej wojny na terenie Europy.
  • Czeski generał wyjawił, że wszystkie wysiłki Sojuszu Północnoatlantyckiego zmierzają w kierunku odstraszania.
  • Jego zdaniem nawet po zakończeniu wojny na Ukrainie, Rosja pozostanie zagrożeniem.
  • Zobacz także: Zełenski: Jeśli Chiny sprzymierzą się z Rosją, dojdzie do wojny światowej

Nie będziemy mieli czasu, aby się do niej przygotować, jeśli nie zrobimy tego jeszcze w czasach pokoju

– oznajmił czeski generał Karel Rehka.

Członkostwo w Sojuszu Północnoatlantyckim określił w tym kontekście jako najlepszy możliwy środek odstraszający, który zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia zagrożeń.

Czeski wojskowy powiedział, że trzy dekady wolności, pokoju i bezpieczeństwa są raczej anomalią niż regułą we współczesnym świecie. Zadeklarował również, że gdyby doszło do konfliktu między NATO a Rosją, Czechy wypełniłyby zobowiązania traktatowe i byłyby aktywnym uczestnikiem od pierwszej minuty.

Duża część czeskiej armii byłaby zaangażowana w walki zgodnie z planami obronnymi Sojuszu Północnoatlantyckiego. Czechy stałyby się ważną strefą tranzytową i bazą wojskową, a to od nich zależy, czy ta strefa będzie bezpieczna i zdolna do funkcjonowania

– wyjaśnił wojskowy.

Czytaj więcej: Były agent KGB o rosyjskim potencjale nuklearnym. “Istnieją podstawy o braku sprawności”

Uniknięcie wojny w Europie

Rehka odniósł podkreślił, ze czeskie władze oraz społeczeństwo robią, co mogą, aby wesprzeć zaatakowaną przez Rosję Ukrainę. Mówił także o tym, że nawet po zakończeniu działań zbrojnych Moskwa pozostanie zagrożeniem dla Europy wschodniej i środkowej.

Niezależnie od wyniku wojny na Ukrainie musimy liczyć się z tym, że Rosja będzie dla nas zagrożeniem. Czy nam się to podoba, czy nie, musimy przygotować się na ewentualne starcie między Rosją a NATO

– dodał.

Celem naszych wysiłków nie jest wywołanie wojny, ale uniknięcie jej. Ale jeśli tak się stanie, musimy wygrać

– podkreślił Rehka.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, wprost.pl, cnn.com