Łukasz Warzecha

Łukasz Warzecha / Fot. youtube/Układ Otwarty - Igor Janke

Łukasz Warzecha skomentował na Twitterze sondę w sprawie prawa człowieka do posiadania narzędzia do obrony życia i zdrowia swoich bliźnich i siebie. Napisał:

Fatalne wyniki sondażu, dotyczącego posiadania broni w Polsce. Przed nami mnóstwo pracy, ale to też pokazuje całkowite oderwanie od rzeczywistości osób takich jak pan [Jacek Hoga] z Ad Arma.

Wywołany do tablicy pan Jacek Hoga odparł:

Zasady czy opinia większości, co [Łukasz Warzecha] uznaje za ważniejsze?

Wypowiedź Warzechy skomentował także Radosław Patlewicz, nazywając go “dyzmokratą” i dodając, że dla Warzechy

liczy się wola ludu, a nie coś takiego jak godziwość, prawda, logika, zasady.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter, Wikipedia

Dahomey, 1890

Dahomey, 1890 / Fot. Wikimedia Commons

Bo gdyby rządziły kobiety, to nie byłoby wojen. To doprawdy absurdalne zdanie, zwłaszcza z ust kogoś, kto choć trochę zna historię. Powód zaistnienia mitu “spokojnego matriarchatu” wiąże się z faktem, iż niewiasty uchodzą za wrażliwe i delikatne (patrz: polski król Jadwiga). Jednocześnie bywają bardziej podatne na emocje, a to nie sprzyja myśleniu strategicznemu. Koniec końców, tak jak ze wszystkim, co złe, źródło problemów leży w grzechu i niekierowaniu się katolickimi zasadami. Jak bowiem świadczą historyczne przykłady, władza potrafi degenerować obojętnie od płci.

Dahomej

Dahomej to nieistniejące już afrykańskie państwo, którego tereny leżały w dzisiejszym Beninie. Zasłynęło z handlu niewolnikami oraz podbojów kilkunastotysięcznej armii składającej się z samych kobiet (nazywanych Mino, tj. Nasze Matki), zwykle byłych łowczyń słoni, jak i dziewcząt (nawet ośmioletnich). Warto przy tym podkreślić, że o ile niektóre wcielane zostawały do armii “za karę”, sporo z nich rekrutowało się z własnej woli.

Armia Dahomey składała się głównie z dziewic (walczące kobiety miały zakaz rodzenia dzieci). Niczym młodych Spartan, uczono je odporności na ból i przyzwyczajania do śmierci poprzez udział w egzekucji na jeńcach. Wedle zapisków z dziennika misjonarza Francesco Borghero, nawet “święta” były nacechowane militarnie – podczas jednego z nich odgrywana była bitwa, w której “dahomejskie amazonki” dokonywały oblężenia fortu z zamiarem pozyskania niewolników.

Wojsko dzieliło się na wiele pułków: łowczynie, woltyżerki, łuczniczki, artylerzystki, czy też opisany w angielskim źródle jako reapers. Każdy z nich miał inne mundury, broń i dowódców (również kobiecych). Z biegiem lat noże i pałki zastępowane były karabinami Winchester. Pieśń wojowniczek w wolnym tłumaczeniu brzmi: jak kowal bierze sztabę żelaza by przez ogień zmienić jej formę, tak my zmieniłyśmy swą naturę. Nie jesteśmy dłużej kobietami, lecz mężami jesteśmy. Pasuje idealnie do ideologii feminazizmu oraz relatywistów wyznających genderyzm.

Inne przykłady

W Babilonie ponoć kobiety co wiosnę paliły na palu mężczyznę, co stanowiło pogański rytuał mający na celu zapewnienie płodności upraw. Według statystyk królowe częściej prowadziły wojnę niż królowie (nie żeby prowadzenie wojny było samo w sobie czymś złym, ale może warto o tym wspomnieć). Mógłbym tu wymieniać znane nazwiska wpływowych kobiet, które nie cechowały się szczególną łagodnością (Brystiger, Sanger, Elżbieta I Tudor). Trudno nie wspomnieć o tym, że największe ludobójstwo w historii świata (a mianowicie rozszarpywanie żywcem osób nienarodzonych) odbywa się z udziałem przedstawicielek płci żeńskiej.

Dlatego też twierdzenie, że rządy kobiet miałyby automatycznie przynieść pokój na świecie, jest po prostu głupie.

Pozdrawiam wszystkie kobiety, zwłaszcza te łagodne.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

waffen SS plakat Niemcy

waffen SS plakat Niemcy / Fot. Archiwum

Ideę stworzenia jednego organizmu gospodarczego w Europie pod przywództwem Berlina narodziła się w Niemczech w XIX wieku. Zjednoczenie gospodarcze ma doprowadzić w planach niemieckich do podporządkowania Europy Niemcom. Model narzucany przez Niemców Europie odpowiada za stagnację gospodarczą Europy – Polska do tej pory szybciej się rozwijała, bo zamiast niemieckiego, miała bardziej wolnorynkowy model gospodarki.

Zobacz także: Rzońca o KPO: Raczej nie będziemy mieli na razie pieniędzy [NASZ WYWIAD]

Niemcy odpowiadają za stagnację gospodarczą Europy

Model gospodarki narzucany Europie przez Niemców, którego celem jest polityczna dominacja Niemiec nad Europą, jest nieefektywny. Korzystają na nim silne państwa, a tracą te słabsze. Dodatkowo wolny rynek jest lepszy od rynku ograniczonego przez biurokrację, która tłamsi kreatywność i konkurencje – taki to model promują Niemcy. Nieustanne rozszerzanie władzy politycznej i ingerencję w rynek przez Unię Europejską, zgodnie z modelem niemieckim, czynią europejską gospodarkę nieefektywną.

Podczas gdy w państwach narodowych dzięki demokracji proces ingerowania w rynek jest przejrzysty to, w wyniku braku demokracji w Unii Europejskiej proces ingerowania w rynek nie jest jawny i daje pole do nadużyć kosztem konsumentów. W mętnej wodzie Unii Europejskiej zyskują najsilniejsze państwa (takie jak Niemcy), tracą słabsze (takie jak Polska), tym bardziej że urzędnicy Unii Europejskiej są lojalni przede wszystkim wobec swoich państw.

Unia Europejska instrumentem szowinistycznej polityki Niemiec

Polacy nie są niestety świadomi, że Unia Europejska jest narzędziem realizacji interesów niemieckich kosztem Polski i Polaków. Co gorsza, pomimo antypolskiej postawy Unii Europejskiej Polacy są entuzjastycznie nastawieni do tej patologicznej instytucji. Według badań z 2019 roku 89% Polaków chce by Polska była w Unii Europejskiej, a 84% pozytywnie ocenia Unię Europejską. Polacy wbrew faktom żyją urojeniami, że Unia Europejska opiera się na szczytnych ideałach, zapewnia dobrobyt, i uchroni Polskę przed wojną.

Lewica i pseudoliberałowie wierzą irracjonalnie, że Unia Europejska to kolejny krok w pożądanym procesie ewolucji państwa, przejaw pożądanego nowego światowego ładu. Lewica i pseudo liberałowie chcą, by Polacy stracili swoją tożsamość narodową i zyskali nową unijną, bo ich zdaniem zapewni to modernizacje Polski.

Lewica i pseudoliberałowie sojusznikami niemieckich interesów

Zapatrzeni w Unii Europejską lewicowcy i pseudoliberałowie chcą wyzwolić Polskę z ich zdaniem destruktywnej, własnej tożsamości i chcą poddać Polaków procesowi europeizacji i modernizacji. Ma temu służyć narzucenie Polsce wbrew Polakom obcych wzorców.

Realia polityczne podporządkowanej Niemcom Unii Europejskiej są brutalne. Władze Niemiec i Francji doprowadziły do obalenia rządu Berlusconiego. Niemcy i Francja chciały, by Włochy zapożyczyły się w Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Władze Włoch nie zgadzały się na szkodliwą dla narodu politykę, więc zostały brutalnie zmienione. Podporządkowana Niemcom Unia Europejska doprowadziła do bankructwa Grecji i odebrania Grekom suwerenności. Władze greckie postępowały pod dyktando Unii Europejskiej, a nie w interesie własnego narodu. W wyniku realizacji narzuconej przez Unię Europejską polityki realne dochody greckich rodzin spadły o połowę, kilkaset tysięcy Greków musiało z przyczyn ekonomicznych wyemigrować z ojczyzny. Grecja musiała oddać w obce ręce dochodową infrastrukturę.

Celem elit politycznych Unii Europejskiej jest stworzenie rządu kontynentalnego. Takie ponadnarodowe władze nie będą czuły żadnych związków z Europejczykami, nie będą dostrzegały potrzeb zwykłych ludzi i nie będą poddane kontroli demokratycznej.

Niedemokratyczna tożsamość Unii Europejskiej

Niedemokratyczną tożsamość Unii Europejskiej widać już dziś. Najważniejsze decyzje są podejmowane przez kręgi niepochodzące z demokratycznych wyborów. Realnie w Unii Europejskiej decydują najsilniejsze państwa, czyli Niemcy i inne kraje starej Europy. Decyzje te podejmowane są w duchu szowinistycznym kosztem państw słabszych, takich jak Polska. Taką formę kolonializmu Zachodnia Europa uznaje za coś naturalnego.

Dominacja Niemiec w Unii Europejskiej jest jednym z wielu tematów, wydanej przez Wydawnictwo WEI (Warsaw Enterprise Institute), książki „Polska wojna kulturowa” autorstwa Mariusza Staniszewskego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. YouTube

Zebranie zakładników

16 maja 1986 roku, miasto Cokeville w stanie Wyoming, USA. Były policjant David Young wraz ze swoją żoną Doris, powiązani z rewolucjonistycznymi organizacjami (Posse Comitatus i Aryan Nations) rozpoczynają swoją akcję, z której wycofują się przyjaciele Davida, oraz jego córka. Po związaniu i pozostawieniu przyjaciół w vanie, mężczyzna wchodzi do sekretariatu szkoły podstawowej, i wręcza ideologiczny manifest mówiący, iż To jest rewolucja!. W tym samym czasie Doris chodzi od klasy do klasy, ogłaszając “zebranie”/”alarm”/”niespodziankę” w jednej z klas, w której wkrótce zgromadzonych zostaje 136 dzieci, 15 nauczycieli, oraz 3 innych dorosłych (w tym kandydat do pracy oraz kierowca auta dostawczego).

Penny Young, córka Davida, zgłasza wówczas zamiar przestępstwa, które właśnie jest w początkowej fazie.

Gdy David Young dociera do klasy z bombą skonstruowaną z bukłaków paliwa na wózku i podłączonej do nich sznurówki z zapalnikiem (‘czuwakiem’) umiejscowionej wokół nadgarstka, wysuwa żądanie: dwa miliony dolarów za każdego zakładnika, oraz audiencja z prezydentem Reaganem (swoją drogą Young wysłał prezydentowi kopię manifestu).

W pełnym stresu i napięcia czasie, dzieci wykazują niepokój szlochem, narzekaniem na bóle głowy spowodowane zapachem benzyny z bomby, podczas gdy inne niecierpliwie mówią, że chcą wrócić do domu. W celu złagodzenia sytuacji poprzez zajęcie czymś uczniów, nauczyciele uzyskują od zamachowców pozwolenie na przyniesienie do sali książek, artykułów rysowniczych czy telewizora. Jeden z zakładników obchodzi dzisiaj urodziny, toteż reszta śpiewa dla niego piosenkę. Zamachowcy przyłączają się. Doris Young stara się uspokoić dzieci:

Myślcie o tym jako o filmie przygodowym. Będziecie mieli wspaniałą historię do opowiedzenia swoim wnukom.

Punkt kulminacyjny

Mijają dwie i pół godziny, dzieci są niespokojne. Jeden z nauczycieli tak opisuje następne wydarzenie:

Dzieci siedziały zgromadzone w kółkach, i wszystkie zaczęły wspólnie odmawiać modlitwę. To było dla mnie niesamowite.

Wspólna modlitwa zgromadzonych dzieci sprawia, że zamachowiec zaczyna przejawiać zdenerwowanie. Czyżby wyrzuty sumienia? Nagle wychodzi, umiejscawiając uprzednio detonator na nadgarstku żony. Modlitwa zakładników staje się głośna, i Doris Young zaczyna prosić nauczycieli o uciszenie dzieci. W pewnym momencie unosi rękę do góry, uruchamiając mechanizm bomby. Następuje wybuch.

Uczniowie potem oznajmili, iż ujrzeli jasny błysk, a następnie chmurę dymu w kształcie grzyba. Niektórzy wspominają, iż zostali odrzuceni, przelecieli przez klasę, i uderzyli o ścianę. Jedna dziewczynka pamięta, że dywan na ścianie zapalił się, i spalił jej ramię. Nauczyciel wspomina:

Nie dało się niczego zobaczyć tuż przed sobą.

Z artykułu opublikowanego w “The Billings Gazette”:

Lori Nate w wyniku odrzutu uderzyła o ścianę. W ciemności usłyszała kogoś. Przeczołgała się w kierunku drzwi, i wybiegła bocznymi drzwiami szkoły, kiedy dotarło do niej, że nie wie, gdzie jest jej brat, Kevin. Próbowała wrócić, ale strażacy jej nie pozwolili.

Do pomieszczenia spowitego czarnym dymem wraca David Young, dobija płonącą Doris strzałem z pistoletu, rani nauczyciela muzyki, a następnie zamyka się w łazience, i popełnia samobójstwo.

Zamach przeżył każdy… z wyjątkiem zamachowców

W chaosie nauczyciele wypychają płonące żywcem dzieci przez dwa otwarte okna na trawę przed szkołą, na widok czego spanikowani rodzice próbują przedrzeć się przez linie policyjne.

Jennie Johnson przeczołgała się do korytarza, po czym zemdlała. Pamięta jedynie bieg, światło, i dziadka tulącego ją. Jennie dodaje jednak, że nie wybiegła, ale ktoś ją niósł – ktoś kogo nigdy wcześniej nie spotkała.

Wszyscy zakładnicy opuszczają płonące, całkowicie zdewastowane pomieszczenie budynku. Co niesamowite, zamach przeżył każdy z wyjątkiem samych zamachowców. 76 osób doznało ciężkich obrażeń, w tym poparzeń. Niesamowitość jednak nie kończy się tutaj.

Cud?

Ku zdziwieniu swych rodziców, dzieci opowiadają im zbieżne ze sobą świadectwa: oto bowiem jeszcze przed wybuchem widziały świetliste postacie, w tym piękną panią w bieli, która poradziła im, aby podeszły bliżej okna. Bez porozumiewania się wcześniej ze sobą, uczniowie zgodnie twierdzą, iż nad głową każdego dziecka widzieli anioła. Chłopiec o imieniu Nathan wspomina:

Siedziałem w klasie bawiąc się zabawką, kiedy coś zmusiło mnie, aby spojrzeć do góry. Wtedy zobaczyłem anioły. Były świetliste, w białych szatach. Niektóre trzymały się za ręce. Ześlizgnęły po suficie, i zawisły w powietrzu na sekundę. Poczułem się całkowicie bezpieczny. Każdy miał swojego anioła. Zeszły na dół, do nas. Piękna kobieta jakby wylądowała na moim ramieniu. Powiedziała: <nie bój się, Nathan. Wstań I podejdź do okna. Bomba zaraz wybuchnie>. Zrobiłem, jak powiedziała. Inne dzieci zaczęły robić to samo.

Część dzieci utrzymuje, iż świetliste postacie zapewniały je, szepcząc im do ucha, że to zaraz się skończy, i wszystko będzie dobrze, stanie się katastrofa, ale nie bój się, ocalejesz. Mówią o rozpościerającym swe skrzydła nad głowami dzieci aniele, stojącym pomiędzy zakładnikami a zamachowcami i bombą, oraz o zgromadzonych w kółko aniołach otaczających bombę i delikatnie uśmiechających się do dzieci, trzymając się za ręce.

Eksperci od bomb, gdy przybyli na miejsce, byli zszokowani. Doświadczony technik Rich Haskell doskonale wiedział, co wybuch bomby potrafi uczynić z budynkami i ludźmi.

Kiedy otrzymałem zawiadomienie, spodziewałem się zobaczyć masę martwych ciał. Ale tak się nie stało.

Konstrukcja Younga wyposażona była w bombę umieszczoną w sklepowym wózku, setki magazynków z amunicją, benzynę, puszki wypełnione prochem, śrut. Zamachowiec testował wcześniej identyczną bombę, wysadzając szkolny autobus. Rich Haskell dodaje:

Kiedy zadziałały spłonki, cząstki z puszek wzbiły się w powietrze, zmieszały z benzyną, i ‘uformowały’ kulę ognia. Eksplozja przemieściła się na zewnątrz w kręgu 360 stopni, pochłaniając pokój w płomieniach.

Niewyjaśnione

Wkrótce eksperci odkryli, że tylko jedna z pięciu spłonek zadziałała, gdyż przewody do czterech pozostałych zostały… przecięte. Dodatkowo z pojemnika z benzyną nastąpił wyciek (stąd bóle głowy dzieci. Po tym jak kilkoro z nich zwymiotowało do koszy na śmieci, Young zezwolił na otwarcie okna, co stworzyło odpowietrznik buforujący siłę wybuchu), zmieniając lotny proszek z puszek w pastę. Według ówczesnych śledczych, gdyby bomba zadziałała zgodnie z przeznaczeniem, rozerwałaby całą południowo-zachodnią stronę budynku. Dalsza analiza ujawniła, że duża część siły była skierowana w górę. Eksperci wciąż nie potrafią wyjaśnić, w jaki sposób i dlaczego.

Wbrew opinii lewicowych mediów pokroju CNN, mieszkańcy Cokeville głośno mówili o “niezwykłej serii przypadków”. W mieście było pełno ratowników, którzy akurat znajdowali się w okolicy z powodu powodzi, jaka miała miejsce tydzień przed wybuchem. Z kolei dwa tygodnie przed wybuchem ochotnicza straż pożarna po raz pierwszy ćwiczyła, jak gasić szkołę podstawową, gdyby miała się zapalić. Ich doświadczenie było udoskonalane przez następne dwa tygodnie, gdy zwarcie elektryczne w szkolnym alarmie powodowało, że ten inicjował serię nieplanowanych, ale korzystnych ćwiczeń przeciwpożarowych.

Gdy opadnie kurz

Zarówno przyjaciele Younga, jak i córka Penny, którzy zrezygnowali ze współpracy tuż przed zamachem, nie zostali nigdy oskarżeni.

Kiedy dym ostatecznie zniknął z klasy, policjanci ujrzeli na ścianie, tuż za miejscem eksplozji, wypalony zarys dużej postaci w kształcie człowieka z czymś co wygląda jak skrzydła wystające z boków jego ciała.

Haskell wyznał, że nie był osobą wierzącą, ale od tego dnia już tak. Z kolei lata później Jennie Johnson (ta która zemdlała w korytarzu) oglądała z babcią album ze zdjęciami, jakich wcześniej nie widziała. To ta pani – powiedziała – to ona była tam ze mną. Jej babcia oznajmiła iż to niemożliwe, gdyż kobietą na zdjęciu była ciotka Ruth, która zmarła jeszcze przed narodzeniem Jennie.

Nazwane cudem w Cokeville wydarzenie zostało szczegółowo opisane w książce The Cokeville Miracle: When Angels Intervene, na podstawie której powstał telewizyjny film. W 2006 roku Cokeville Miracle Foundation skompilowała wspomnienia rodziców, służb, oraz byłych zakładników z tegoż niezwykłego dnia. O wydarzeniach w Cokeville opowiadają także programy Unsolved Mysteries, Unexplained Mysteries i I Survived…

W 2015 roku powstał film oparty o te fakty, jednakże w reakcjach postaci rodziców dzieci próżno się doszukać tej najbardziej logicznej – oto bowiem w produkcji protestanckiego reżysera słysząc o pięknej pani w bieli nikomu nie przechodzi przez usta imię Maryi.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Ćwiczenia urzędników podatkowych

Ćwiczenia urzędników podatkowych / Fot. IRS (przeróbka własna)

  • Amerykański urząd podatkowy wprowadził zmiany, jeśli chodzi o umiejętności pracowników.
  • “Noś broń palną i bądź gotów użyć siły ze skutkiem śmiertelnym, jeśli to konieczne” to jeden z głównych obowiązków.
  • Ponadto wymagania obejmują pracę co najmniej 50 godzin tygodniowo, co może obejmować godziny nieregularne, oraz dyżur 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, w tym święta i weekendy.
  • Zobacz też: Bieda, drożyzna? Polacy nadal marnują żywność, choć trochę mniej

Internal Revenue Service (IRS) to agencja rządowa USA zajmująca się ściąganiem podatków. Urząd ten podlega Departamentowi Skarbu Państwa. Ostatnio wprowadzono nowe zmiany, jeśli chodzi o umiejętności pracowników.

Na liście głównych obowiązków zatrudnionych znalazł się punkt:

Noś broń palną i bądź gotów użyć siły ze skutkiem śmiertelnym, jeśli to konieczne.

Ponadto wymagania obejmują pracę co najmniej

50 godzin tygodniowo, co może obejmować godziny nieregularne, oraz dyżur 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, w tym święta i weekendy.

Szkolenia

W raporcie na rok 2021 można przeczytać o specjalnych szkoleniach. Na załączonych zdjęciach widzimy trening pracowników urzędu podatkowego z wykorzystaniem karabinów oraz strzelających do celów przedstawiających sylwetkę człowieka.

Agenci szkoleni są w obsłudze broni krótkiej, strzelby i broni długiej. Według Generalnego Inspektora Administracji Skarbowej agenci otrzymują jeden pistolet na swoją karierę.

Wspierana przez Demokratów ustawa o wydatkach, tak zwana “Ustawa o redukcji inflacji”, została w niedzielę uchwalona przez Senat, a decydujący głos oddała wiceprezydent Kamala Harris. Ustawa przeznacza 79,6 miliarda dolarów na IRS w ciągu najbliższych dziesięciu lat – na “ulepszenie” agencji, w tym finansowanie usług podatników, egzekwowanie, wsparcie operacyjne i modernizację systemów biznesowych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

National Review, Natural News

Bogdan Rzońca

Bogdan Rzońca / Fot. PAP/Rafał Guz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Guziak-Nowak: Jesteśmy dopiero w połowie drogi ws. aborcji. Nieustannie apeluję do rządzących

Byliśmy cierpliwi

“Raczej nie będziemy mieli na razie pieniędzy. Wiele się zadzieje na jesieni, kiedy Polska przejdzie do ofensywy, którą zapowiadał prezes Kaczyński. Wyczerpaliśmy możliwości stania w miejscu i słuchania uwag, które płynęły w naszą stronę w sposób brutalny i nieuzasadniony. Byliśmy cierpliwi, pracujemy nad równowagą w Unii Europejskiej i bronimy UE w obliczu wojny Putina z Ukrainą. Przyjmujemy Ukraińców, Unia nie daje nam pieniędzy na pomoc. To dowód na to, że KE w myśl hasła ulica i zagranica słucha Donalda Tuska i bezideowej opozycji” – mówił europoseł Rzońca.

Wojna z Brukselą?

“Daleki byłbym od wojny. Trzeba wyłożyć argumenty na stół i spokojnie mówić Polakom o co chodzi w tej grze. To są ważne pieniądze, ale nie powinny na dekady zadecydować o sytuacji w Polsce. Mamy PKB 10%, w Niemczech jest 0%, więc nasza gospodarka się kręci, mamy niskie bezrobocie. To nie jest tak, że pieniądze Unia Europejska skądś ma. Te pieniądze są ze składek państw członkowskich, VAT, ceł. Te pieniądze UE dzieli. My to wszystko liczymy, płacimy co roku składkę” – podkreślał gość MN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Poseł Kamiński nad Odrą

Poseł Krystian Kamiński nad Odrą / Fot. Twitter

  • Poseł Krystian Kamiński z Ruchu Narodowego opublikował nagranie znad skażonej Odry.
  • Zwrócił uwagę, że wyławianiem ton śniętych ryb zajmowali się wędkarze, ludzie dobrej woli i nie było tam żadnych “ekoaktywistów”, czy członków Greenpeace.
  • Kamiński skrytykował Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska i Wody Polskie za to, że pomimo upływu kilkunastu dni nie są w stanie ustalić pochodzenia trucizny ani sprawcy zatrucia.
  • Zobacz też: Katastrofa ekologiczna na Odrze. Lubuskie chce wprowadzić stan klęski żywiołowej

Krystian Kamiński z Ruchu Narodowego (jednocześnie Konfederacji) opublikował nagranie znad skażonej rtęcią Odry. Poseł zwraca uwagę, że wyławianiem ton śniętych ryb zajmowali się wędkarze, ludzie dobrej woli, i nie było tam żadnych “ekoaktywistów”, czy członków Greenpeace.

Pewnie dlatego, że nie można na tym zarobić pieniędzy.

Kamiński przypomina, iż już 26 lipca były pierwsze sygnały o zanieczyszczeniu rzeki.

Minęło kilkanaście dni, i ani instytuty środowiska, ani Wody Polskie nie ustaliły, co to za trucizna, skąd się wzięła.

“Dożywocie”

Polityk oznajmił, iż według niego jest to sytuacja niedopuszczalna. Dodał, że polskie służby powinny działać bardziej zdecydowanie, by dowiedzieć się, kto jest za nią odpowiedzialny.

Za taką zbrodnię przeciwko środowisku i sprowadzenie zagrożenia dla zdrowia i życia ludzkiego powinna być kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Profil Konfederacji na Twitterze zapytał, czy państwo polskie jest w stanie pociągnąć do odpowiedzialności przynajmniej za tak skandaliczną sytuację. Kamiński pisze:

Z Odry wyławiane są tony martwych ryb. Problem narasta co najmniej od 26 lipca i pomimo upływu kilkunastu dni rządowe służby nie są w stanie ustalić pochodzenia trucizny ani sprawcy zatrucia. Czyli właściwie po co są WIOŚ i Wody Polskie?

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Dyrektor Departamentu Długu Publicznego Karol Czarnecki poinformował, że w tym roku rząd zarobił 41,2 mld złotych na państwowych obligacjach.
  • Jednakże znaczący wzrost sprzedaży nastąpił od czerwca, gdy postanowiono w bardzo atrakcyjny sposób podnieść wartość obligacji.
  • Zdaniem Czarneckiego są spore szanse, że rekordowe 43,3 mld złotych z ubiegłego roku już w sierpniu zostanie pokonane.
  • Zobacz także: Zaskakujący sondaż. Konfederacja i Lewica pokonały Hołownię

Jak podaje dyrektor Departamentu Długu Publicznego przy ministerstwie finansów Karol Czarnecki, rząd zarobił od początku roku 41,2 mld złotych w obligacjach. Według jego szacunków już w sierpniu Polska przekroczy rekordowe z ubiegłego roku 43,3 mld złotych. Jego zdaniem klienci obdarzyli zaufaniem obligacje skarbowe.

Nasze obligacje to przede wszystkim bezpieczeństwo, które gwarantuje Skarb Państwa, a comiesięczna oferta pozwala w elastyczny sposób dopasować strukturę oszczędności do indywidualnych potrzeb klientów

– podkreślił Karol Czarnecki z ministerstwa finansów.

Nowe warunki obligacji skarbowych

Warto podkreślić, że mocna sprzedaż obligacji wzrosła dopiero od czerwca kiedy to rząd podniósł w znaczący sposób ich oprocentowanie. Niestety wcześniej pomimo szalejącej inflacji i wysokich stóp procentowych ich oprocentowanie było niskie.

Przy okazji rządowych apeli do banków o podnoszenie oprocentowania lokat, resort finansów od czerwca wyszedł z nową ofertą papierów opartych na stopie referencyjnej Narodowego Banku Polskiego oraz podniosło oprocentowanie pozostałych obligacji, a potem jeszcze w kolejnych miesiącach. W efekcie tych zmian sprzedaż obligacji w czerwcu skoczyła do 14 mld zł, podczas gdy miesiąc wcześniej Polacy ulokowali w rządowych papierach zaledwie 2,4 mld zł. W lipcu sprzedaż wyniosła ponad 10 mld zł, ale trzeba uwzględnić fakt, że banki też podnoszą oprocentowanie i oferują już lokaty nawet na 6-7 proc. rocznie, choć często przy spełnieniu dodatkowych warunków.

Czytaj więcej: Biden szykuje się na reelekcję. Demokraci mają inne zdanie

Konkurencja ze strony banków

W sierpniu, w rządowej ofercie obligacje skarbowe roczne są oprocentowanie na poziomie 6,5 proc., nowe dwulatki dają w skali roku 6,75 proc., a popularne czterolatki w pierwszym roku oszczędzania 6,50 proc., a w kolejnych oprocentowanie jest równe inflacji i stałej marży wynoszącej 1 proc.

Jednak zarówno od odsetek z lokat jak i obligacji trzeba zapłacić tzw. podatek Belki. To oznacza, że rzeczywiste oprocentowanie jest o około 1 pkt procentowy niższe. Na początku lipca na pytanie Interii, ministerstwo finansów odpowiedziało, że nie są prowadzone prace nad uchyleniem tzw. podatku Belki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

interia.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Flickr

  • Ukraińskie ministerstwo obrony wezwało międzynarodowe rządy do reakcji na działania rosyjskich żołnierzy.
  • Według ich doniesień ukraińscy jeńcy wojenni, szczególnie z Mariupola cierpią na różne choroby i są niedożywieni.
  • Rosjanie blokują również dostęp międzynarodowym przedstawicielom dostęp do tych.
  • Zobacz także: MON Wielkiej Brytanii: “Wybuchy na Krymie to znaczny cios dla Rosji”

Jak podaje portal “Ukraińska Prawda” strona ukraińska chciałaby wysłania przedstawicieli Organizacji Narodów Zjednoczonych i Międzynarodowego Czerwonego Krzyża do miejsc, w których przetrzymywani są jeńcy wojenni

Rosja nie dotrzymuje słowa ws. jeńców wojennych

Zdaniem Ukraińców, Rosja nie dotrzymuje zobowiązań i ustaleń, a także nie uznaje norm międzynarodowych oraz prawa wojennego. Skomplikowane i bardzo delikatne są też sprawy ewentualnej wymiany jeńców wojennych.

Przypomnijmy, że zacięte walki o Mariupol trwały przez wiele tygodni. Przez ten czas ostatnim punktem ukraińskiego oporu pozostawał kombinat metalurgiczny Azowstal. Teraz lokalne władze informują w sieci o działaniach okupantów. Zwrócono uwagę między innymi na tragiczne warunki sanitarne, w których żyją obecnie mieszkańcy zajętego przez Rosjan Mariupola. Zamiast wody pitnej, siły rosyjskie mają zaopatrywać ludność w wodę rzeczną, mimo że nie nadaje się ona do spożycia. Ponadto, władze ukraińskie zdobyły próbkę wody i oddały ją do badania. Stwierdzono w niej obecność pałeczek okrężnicy, wskazujących na zanieczyszczenie fekaliami.

Rosyjscy okupanci chcą też rzekomo zmienić nazwę Mariupola na Żdanow. Zmiana miałaby zostać dokonana w ramach pseudo-referendum. Andriej Żdanow był niegdyś członkiem partii bolszewickiej i współpracownikiem Józefa Stalina.

Czytaj więcej: Sammons: “Ruch transgender jest z piekła rodem. Dzieło szatana”

Sprawa obrońców Mariupola

Ministerstwo obrony Ukrainy wezwało międzynarodowe władze, aby wsparły Kijów ws. wysłania przedstawicieli ONZ i Czerwonego Krzyża do aresztów z ukraińskimi jeńcami wojennymi.

Żądamy natychmiastowego wysłania przedstawicieli Organizacji Narodów Zjednoczonych, Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża do miejsc, w których przetrzymywani są ukraińscy jeńcy wojenni, przede wszystkim – Ołeniwki

– czytamy w wezwaniu ministerstwa obrony.

Wzywamy cały cywilizowany świat, by nie dopuścił do ogłoszonych przez katów procesów obrońców

– zaznaczył ukraiński resort.

Obrońcy Mariupola mieli zostać początkowo wymienieni na rosyjskich jeńców wojennych. Jednak ostatecznie Federacja Rosyjska nie zgodziła się na wymianę wszystkich.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Śnięte ryby w Odrze

Śnięte ryby w Odrze / Fot. PAP/Leszek Muszyński. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Premier Mateusz Morawiecki bardzo osobiście przyjął informację o skażeniu Odry i katastrofie naturalnej.
  • W piątek postanowił on zdymisjonować szefa Wód Polskich Przemysława Dacę oraz Głównego Inspektora Ochrony Środowiska.
  • Jego zdaniem odpowiednie służby zareagowały zbyt opieszale na alarmujący stan wód.
  • Zobacz także: Morawiecki w „Die Welt”: UE to nie demokracja, ale oligarchia

Premier Mateusz Morawiecki po zapoznaniu z głosami krytyki podjął decyzję o dymisji Głównego Inspektora Ochrony Środowiska Michała Mistrzaka oraz szefa Wód Polskich Przemysława Dacę. Zdaniem szefa polskiego rządu, służby powinny szybciej zareagować na sytuację.

Podzielam obawy i oburzenie związane z zatruciem Odry. Tej sytuacji w żaden sposób nie można było przewidzieć, ale reakcja odpowiednich służb mogła nastąpić szybciej. Podjąłem decyzję o natychmiastowej dymisji: szefa Wód Polskich P.Dacy oraz GIOŚ M.Mistrzaka

– poinformował premier Mateusz Morawiecki.

Prezes Wód Polskich Przemysław Daca jeszcze w ostatnią środę, czyli kiedy media nagłośniły temat masowego śnięcia ryb w Odrze, a rządzący zaczęli dostrzegać problem, mówił: “parametry biologiczne nie są jeszcze takie krytyczne”, by już następnego dnia stwierdzić, że to “gigantyczna i bulwersująca katastrofa ekologiczna”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, onet.pl