Wicepremier Ukrainy o wyzwaniach w procesie unijnym

Wicepremier Ukrainy Olha Stefaniszyna / Fot. Twitter

  • Wicepremier Ukrainy ds. integracji europejskiej i euroatlantyckiej Olha Stefaniszyna udzieliła wywiadu dla “Dziennika Gazeta Prawna”.
  • Wskazała, że Kijów planuje odpowiednia reformę sądów pozwalającą na wstąpienie do Unii Europejskiej.
  • Podkreśliła, że reforma sądów jest tym bardziej potrzebna, że na wojnie zdarzają się kolaboranci, których należy ukarać.
  • Jej zdaniem ukraińska opozycja rozumie, że przeprowadzane reformy są potrzebne przy akcesji do UE.
  • Zobacz także: Światowy ranking uniwersytetów. Dominacja krajów anglosaskich

Wicepremier Ukrainy ds. integracji europejskiej i euroatlantyckiej Olha Stefaniszyna wskazuje w rozmowie z “Dziennikiem Gazetą Prawną”, że już kilka dni po przyznaniu Ukrainie statusu kandydata do Unii gotowy był szczegółowy harmonogram wykonywania każdej z siedmiu rekomendacji UE, zaś prezydent, przewodniczący parlamentu i premier podpisali wspólne zobowiązanie do ich jak najszybszego wykonania.

Reforma sądów niezbędna, aby wejść do UE

Przygotowanie projektów ustaw idzie nieźle. Niektóre rekomendacje już wykonaliśmy, np. w części dotyczącej walki z korupcją podjęto decyzje kadrowe, powołano szefa Prokuratury Antykorupcyjnej, ruszył konkurs na szefa jeszcze jednego organu antykorupcyjnego. Wysłaliśmy Komisji Europejskiej do oceny projekty ustaw o mediach i mniejszościach narodowych. Po otrzymaniu odpowiedzi rozpatrzy je parlament. Myślę, że do końca października będziemy na końcowym etapie wdrażania każdej z rekomendacji

– powiedziała wicepremier Ukrainy Olha Stefaniszyna.

Wskazuje, że reforma sądów w obliczu wojny wręcz niezbędna do przeprowadzenia.

Nie działają dziś organy odpowiadające za uzupełnianie wakatów w sądach czy pociąganie sędziów do odpowiedzialności dyscyplinarnej, w tym za kolaborację i wydawanie niezgodnych z prawem postanowień w warunkach wojny. Bez tego sędziowie są bezkarni i nieefektywni. Zaczęliśmy formowanie tych organów, jeszcze zanim otrzymaliśmy rekomendacje. Działają komisje ekspertów amerykańskich, europejskich i ukraińskich, którzy sprawdzają kandydatów pod kątem ich uczciwości, profesjonalizmu i przejrzystości stanu majątkowego

– wskazała w rozmowie z “Dziennikiem Gazetą Prawną”.

Stefaniszyna przyznaje, że nie spodziewa się konfliktów z opozycją wokół ustaw, bo wszyscy mają rozumieć, że od nich zależy przyspieszenie wejścia Ukrainy do UE.

Przy czym w warunkach samodzielnej większości Sługi Narodu to ta partia jest lokomotywą procesu ustawodawczego, w dialogu z innymi ugrupowaniami. Nasze motywy są czyste. Chodzi o trudny proces związany ze zmianą struktury gospodarki, uczciwą konkurencją. Jeśli pojawią się konflikty, będziemy wiedzieć, jakie interesy za nimi stoją

– oceniła wiceszefowa ukraińskiego rządu.

Czytaj więcej: Putin poszukuje sojuszników. Napisał list do Kim Dżong Una

“Do końca roku będziemy gotowi”

Odnosząc się do gwarancji praw mniejszości narodowych, Stefaniszyna informuje, że gotowy jest projekt ustawy ramowej, która uwzględnia poprzednie wnioski Komisji Weneckiej i organizacji międzynarodowych.

Wielokrotnie był on omawiany z przedstawicielami mniejszości. Przewidujemy, że po uchwaleniu ustawy ramowej rząd przygotuje kompleksowy program wcielający tę ustawę w życie, a jeśli mniejszości będą miały dodatkowe uwagi, uwzględnimy je na tym poziomie

– podkreśliła Stefaniszyna.

Wszystko, co zależy od Ukrainy, wykonamy najpóźniej do końca roku. Projekty ustaw są gotowe, konsultacje przeprowadzone, zbliżamy się do końca procesu. Są też terminy zależne od UE, która musi ocenić przyjęte ustawy. W pewnych przypadkach także Komisja Wenecka musi wydać ocenę

– wskazała.

Spełniliśmy już 70 proc. zobowiązań przyjętych w związku z zawartą w 2014 r. umową stowarzyszeniową z UE, więc nasza gospodarka w wielu sektorach funkcjonuje już zgodnie z europejskimi standardami. Politycznie jesteśmy gotowi, mamy potężny zespół potencjalnych negocjatorów

– zaznaczyła.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

interia.pl

Premier Estonii Kaja Kallas

Premier Estonii Kaja Kallas / Fot. Twitter

  • Premier Estonii Kaja Kallas poinformowała o ostrej decyzji rządu ws. sowieckich pomników.
  • Rząd zdecydował, że w obawie przed zagrożeniem porządku publicznego zostaną one usunięte.
  • Kallas podkreśliła, że są one symbolami represji i okupacji sowieckiej.
  • Zabytki i pomniki nie zostaną jednak zniszczone lecz przeniesione do specjalnego muzeum.
  • Przyszłe pokolenia będą miały okazję zaznajomić się okrucieństwem jakie stosowali sowieci.
  • Zobacz także: Cenzura na Tik Toku. Płażyński: “Zablokowano prawdę o Niemcach”

Premier Estonii Kaja Kallas poinformowała na Twitterze o decyzji rządu ws. sowieckich pomników, które Estończycy chcą usunąć. Wskazała, że są one symbolami represji i sowieckiej okupacji. Decyzja o ich usunięciu została podjęta w obawie przed rosnącym zagrożeniem porządku publicznego.

Mój rząd podjął decyzję o usunięciu sowieckich pomników z przestrzeni publicznych w całej Estonii. Jako symbole represji i okupacji sowieckiej stały się źródłem narastających napięć społecznych – w tych czasach musimy minimalizować zagrożenie dla porządku publicznego

– podkreśliła premier Estonii.

Sowieckie zabytki o wartości historycznej zostaną przeniesione do muzeum, a nie rozebrane. Staramy się zachować jak najwięcej, aby przyszłe pokolenia mogły wyciągnąć wnioski z tych bolesnych lekcji

– dodała Kaja Kallas.

Czytaj więcej: Axel Vogel wyjaśnia: Nie wiadomo, czy cała Odra jest zatruta rtęcią

Decyzja rządu Estonii

Kaja Kallas zwróciła uwagę, że po 24 lutego, kiedy Rosja rozpoczęła wojnę na pełną skalę z Ukrainą, pomniki wojenne Związku Radzieckiego w przestrzeni publicznej Estonii nie są już problemem lokalnym.

Nikt nie chce, aby nasz wojowniczy i wrogi sąsiad podsycał napięcia w naszym domu. Zgodnie z konstytucją, pokój wewnętrzny jest centralną wartością państwa estońskiego, a obrona pokoju wewnętrznego i zewnętrznego jest jednym z podstawowych zadań państwa. Nie damy Rosji możliwości wykorzystania przeszłości do zakłócenia pokoju w Estonii

– mówiła wówczas premier Estonii.

Biorąc pod uwagę szybkość narastających napięć i zamieszania wokół pomników, musimy działać szybko, aby zapewnić porządek publiczny i bezpieczeństwo wewnętrzne. Dlatego rząd przyjął decyzję o usunięciu pomników wojennych byłego obcego reżimu, aby zapobiec mobilizacji większej wrogości w społeczeństwie i rozdzieraniu starych ran

– podkreśliła Kallas.

Jak podano za pomocą oficjalnej rządowej strony internetowej, grób zbiorowy ofiar II wojny światowej w Narwie w północno-wschodniej Estonii, na granicy z Rosją, otrzyma neutralny nagrobek i pozostanie godnym miejscem upamiętnienia zmarłych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, twitter.com

Jarosław Kaczyński

Sochaczew, 08.06.2022. Wicepremier, prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas spotkania z mieszkańcami Sochaczewa w ramach objazdu po kraju, 8 bm. Prezes PiS wezwał polityków Zjednoczonej Prawicy do mobilizacji i spotkań z wyborcami. (sko) PAP/PLeszek Szymański / fot. PAP/Leszek Szymański Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Gazeta “Fakt” opisuje na swoich łamach wydarzenie z minionego weekendu, w którym brał udział Jarosław Kaczyński.
  • Prezes Prawa i Sprawiedliwości rozpoczął swój urlop od wizytacji na ślubie swojej pracownicy, Aleksandry.
  • Niespodziewanie podczas mszy ślubnej, proboszcz lokalnej parafii ks. Wojciech Iwanicki miał wygłosił mowę pochwalną w kierunku Kaczyńskiego.
  • Poprosił on wiernych, aby modlili się o więcej takich ludzi, którzy wyżej stawiają interes Polski od swojego życia prywatnego.
  • Zobacz także: Chińscy naukowcy pracują nad dronami nurkującymi

Jarosław Kaczyński rozpoczął swój urlop. Przed wyjazdem na wakacje udał się na ślub jednej ze swoich współpracownic – Aleksandry, absolwentki KUL-u, która obsługuje partyjne kanały w mediach społecznościowych.

Peany na cześć Kaczyńskiego…podczas ślubu

Jak donosi dziennik “Fakt” podczas uroczystości ślubnej państwa młodych obecny był również proboszcz parafii ks. Wojciech Iwanicki. Zaskoczył on wszystkich wiernych swoim publicznym wystąpienie i słowami. Wychwalał on obecnego na mszy Jarosława Kaczyńskiego.

Panie premierze, chciałem powiedzieć, że od kiedy śledzę pana publiczną działalność, jestem bardzo zbudowany tym, co pan robi. Doceniają to też nasi parafianie, bo tutaj, w naszej parafii, od bardzo wielu lat ludzie z PiS wygrywają we wszystkich wyborach, począwszy od prezydenckich, poprzez parlamentarne czy samorządowe różnych szczebli

– miał powiedzieć ks. Wojciech Iwanicki podczas kazania.

Duchowny podkreślił, że ma nadzieję, iż obecność Kaczyńskiego w na ślubie zmotywuje parafian do tego, by modlić się jeszcze więcej w intencji Polski i popierać tych ludzi, którzy mają rzekomo przekładać dobro wspólne nad osobiste korzyści.

Jarosław Kaczyński pojawił się również na weselu, gdzie wzniósł toast za zdrowie młodej pary oraz odśpiewał tradycyjne “sto lat”.Na ślubie był też rzecznik PiS Radosław Fogiel i wiceminister spraw wewnętrznych Paweł Szefernaker.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

fakt.pl, dorzeczy.pl

Finlandia chce znieść Rosjanom wizy turystyczne

Premier Finlandii Sanna Marin / Fot. Twitter

  • Minister spraw zagranicznych Finlandii Pekka Haavisto poinformował, że rząd ma gotowy projekt ograniczenia wydawania Rosjanom wiz turystycznych.
  • Miałyby zostać one ograniczone do pilnych potrzeb jak odwiedzanie rodziny, praca oraz nauka.
  • Fiński rząd zaapelował do Unii Europejskiej, aby wszystkie rządy podjęły podobne działania centralizując je na poziomie europejskim.
  • Premier Sanna Marin wprost narzekała, że rządy w UE tak chętnie wydają wizy w czasie wakacji.
  • Zobacz także: Czesi przyjeżdżają do Polski po tańsze zakupy i gaz

Mamy gotowy plan na ograniczenie liczby wiz turystycznych przyznawanych obywatelom Rosji. W pierwszej kolejności wydawalibyśmy je ze względu na więzi rodzinne, obowiązki związane z pracą czy nauką

– poinformował we wtorek fiński minister spraw zagranicznych Pekka Haavisto.

Finlandia ostatnio stała się krajem tranzytowym. Podróżni udają się na lotnisko Helsinki-Vantaa, by lecieć dalej. Postrzegane jest to jako omijanie ograniczeń w podróżowaniu

– dodał.

Czytaj więcej: Rekordowe ceny energii elektrycznej. Eksperci ostrzegają, że może być to “nowa norma”

Fiński plan ograniczenia wiz turystycznych

Haavisto zaznaczył, że w kwestii wiz dla Rosjan potrzebne jest wspólne unijne rozwiązanie. Kraje, które wydają największą liczbę wiz Schengen, to Grecja, Włochy czy Hiszpania. To na wizach przyznanych w tych krajach Rosjanie podróżują przez Finlandię dalej do Europy.

Fiński rząd zbierze się we wtorek, aby rozpocząć dyskusję na temat możliwości i skali ograniczeń w liczbie wiz wydawanych Rosjanom, na przykład – do jednej piątej czy nawet do jednej dziesiątej obecnego poziomu.

Aktualnie fińskie MSZ przyznaje Rosjanom około 1000 wiz dziennie. W lipcu władze Finlandii i Rosji zniosły ograniczenia koronawirusowe związane z ruchem transgranicznym. Przed pandemią było to na poziomie 3-6 tys. dziennie.

To nie jest w porządku, że Rosjanie mogą podróżować, przybywać do strefy Schengen i podziwiać atrakcje turystyczne, w tym samym czasie, kiedy Rosja zabija ludzi na Ukrainie

– podkreśliła premier Finlandii Sanna Marin.

Przeciwny wprowadzaniu ograniczeń w kwestii wiz dla Rosjan był tam kanclerz Niemiec Olaf Scholz. Według niego “to jest wojna Putina, a nie obywateli Rosji. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

interia.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Na stronie Polskiej Grupy Górniczej, klienci mogą zaznajomić się z obecnymi cenami za węgiel pod jego różnymi postaciami.
  • Największy producent podniósł ceny nawet do 40 proc. w skali roku.
  • Cena za ekogroszek wzrosła o 400 zł i obecnie tona kosztuje 1425 zł.
  • Natomiast za węgiel typu orzech trzeba zapłacić 1180 zł za tonę.
  • Zobacz także: Światowy ranking uniwersytetów. Dominacja krajów anglosaskich

Tona ekogroszku kosztuje 1425 złotych, przed podwyżką kosztowała o 400 złotych mniej. Z kolei cena węgla typu orzech wzrosła do 1180 złotych.

Polska Grupa Górnicza tłumaczy się z drastycznych podwyżek wzrostem wydatków technicznych, które wyniosą w tym o 2,4 mld zł więcej niż w ubiegłym roku. Ponadto zostanie wydane 1,12 mld zł na inwestycje w celu zwiększenia zdolności produkcyjnych.

Według prognoz techniczno-ekonomicznych, w PGG S.A. wydatki będą w tym roku aż o 2,4 mld zł większe niż rok wcześniej. Spółka poniesie też istotnie zwiększone wydatki na działania inwestycyjne nieodzowne dla zwiększania produkcji i sprzedaży węgla opałowego dla sektora komunalno-bytowego. PGG S.A. wyda na inwestycje o ponad 1,12 mld zł więcej niż rok wcześniej

– czytamy na stronie Polskiej Grupy Górniczej.

Po wejściu na stronę PGG w oczy rzuca się brak towaru z każdego rodzaju węgla.

Aktualne ceny różnych rodzajów węgla na stronie sklep.pgg.pl

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

sklep.pgg.pl, tysol.pl

Kacper Płażyński

Kacper Płażyński / fot. You Tube/ Polskie Radio

  • Konto na Tik Toku Poland24 opublikowało nagranie podejmujące kwestię niemieckich zbrodni drugowojennych.
  • Kacper Płażyński mówił w filmie o tym jak 60 proc. młodych Niemców nie zna prawdziwej historii swojego kraju, uważając, że to ich dziadkowie byli ofiarami wojny.
  • Wskazał, że niemieckie podręczniki od historii podają szczątkowe informacje na temat II wojny, nie informując wcale o zbrodniach.
  • Chiński serwis społecznościowy postanowił jednak ocenzurować nagranie, usuwając go z platformy.
  • Oficjalną przyczyną usunięcia nagrania było szerzenie tzw. mowy nienawiści.
  • Zobacz także: Chińscy naukowcy pracują nad dronami nurkującymi

Konto Poland24 opublikowało na serwisie Tik Tok film, w którym podjęto kwestię niemieckich zbrodni popełnionych na narodzie polskim w II wojnie światowej.

60 proc. młodych Niemców uważa, że ich dziadkowie byli ofiarami II Wojny Światowej. Do tego, że byli sprawcami przyznaje się 7 proc.

– mówił Kacper Płażyński.

Jak przekonuje polityk, w niemieckich podręcznikach nie ma ani słowa o rzezi Woli, powstaniu warszawskim czy mordowaniu Polaków na Zamojszczyźnie. Zamiast informacji o niemieckim bestialstwie i ludobójstwie dokonanym na Polakach, w podręcznikach pojawia się jedynie krótki fragment informujący, że 1 września 1939 roku Niemcy zaatakowały Polskę.

Nie dziwmy się, że ta pamięć historyczna Niemców jest taka krótka i za kilka lat to w ogóle my będziemy sprawcami

– podkreślił na wspomnianym nagraniu.

Tik Tok blokuje prawdę o Niemcach

Tik Tok postanowił jednak zablokować film o niemieckich zbrodniach.

Uwierzycie lub nie, ale poniższa wypowiedź dotycząca niemieckiej polityki historycznej i reparacji wojennych została zablokowana na Tik Toku po tym jak nagranie opublikowało Poland24. Przytoczenie kilku faktów zostało uznanych za mowę nienawiści

– przekazał na Twitterze Kacper Płażyński.

Czytaj więcej: Amerykanie znów odwiedzili Tajwan, a Chiny ponownie przeprowadziły ćwiczenia [+WIDEO]

Czy Polska powinna domagać się reparacji od Niemiec?

W niedawnym sondażu pracowni Estymator dla dorzeczy.pl zapytano Polaków czy Polska powinna zabiegać o wypłacanie reparacji przez Niemcy za straty wywołane zbrodniami niemieckimi w trakcie II wojny światowej.

Twierdząco odpowiedziało 50,3 proc. respondentów, z czego 28,4 proc. wybrało odpowiedź “zdecydowanie powinna”, a 22 proc. – “raczej powinna”.

Przeciwnego zdania w tej sprawie jest w sumie 43,1 proc. pytanych. 19,8 proc. uważa, że Polska “zdecydowanie” nie powinna domagać się reparacji od Niemiec, a 23,3 proc., że “raczej” nie powinna.

Odpowiedź “nie wiem/trudno powiedzieć” wskazało 6,6 proc. badanych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, twitter.com

Logo i budynek WHO w Genewie.

Logo i budynek WHO w Genewie. / Fot. MARTIAL TREZZINI/PAP/EPA. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Pod koniec lipca Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała roboczy projekt traktatu pandemicznego. Próba przejęcia przez WHO poważnej części suwerenności państw członkowskich, co jeszcze niedawno określano mianem „teorii spiskowej”, została tym samym udokumentowana. Eksperci Ordo Iuris nie tylko ujawniają działania międzynarodowych urzędników WHO, ale także aktywnie zabierają głos na forum Światowej Organizacji Zdrowia i organizują sprzeciw wobec zamachu na suwerenność.

Projekt traktatu pandemicznego WHO to nie tylko nadanie Światowej Organizacji Zdrowia „centralnej roli w zakresie zapobiegania, gotowości i reagowania na pandemie jako organu kierującego i koordynującego na poziomie międzynarodowym”, a co za tym idzie, uprawnień ograniczających swobodę państw w doborze skutecznych środków walki z epidemiami.

Traktat to również wprowadzenie mechanizmu wzajemnego kontrolowania się państw w przestrzeganiu polityki sanitarnej narzucanej przez WHO. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by przewidzieć, że stanie się to kolejnym instrumentem nacisku na Polskę.

Czytaj również: Pół miliarda euro dla Maroka z funduszy europejskich na kontrolę granic

Ujawniony projekt to wreszcie walka z… „dezinformacją”, a nawet obowiązek uwzględnienia w polityce zdrowotnej „równości genderowej”. Pamiętamy dobrze, że w czasie pandemii używano tego jako pretekstu do wprowadzania łatwego dostępu do farmakologicznej aborcji.

Każda z tych zapowiedzi mobilizuje nas do działania i sprzeciwu. Dlatego nasi eksperci są obecni zarówno w wewnętrznych debatach WHO, jak również naciskają na polski rząd oraz polityków, aby wyrazili jasno sprzeciw wobec projektów Światowej Organizacji Zdrowia. Na razie sprzeciw został dostrzeżony. Autorzy projektu mylą się jednak, sądząc, że uśpią naszą czujność zamieszczając w preambule projektu potwierdzenie suwerenności państw. Traktatu trzeba dopilnować do ostatniego słowa, do ostatniego przecinka.

Będziemy walczyć o uwzględnienie naszego głosu w trzech kolejnych fazach pracy nad traktatem. Nasza siła działania, szerokość koalicji sojuszników oraz możliwość mobilizowania sprzeciwu społecznego, są jak zawsze wprost zależne od wsparcia naszych Darczyńców.

Nie pozostajemy bierni także wobec tego, co dzieje się na forum Unii Europejskiej, planującej w ramach „Konferencji o Przyszłości UE” dokonać „radykalnej przebudowy”, oznaczającej przede wszystkim ograniczenie suwerenności państw na rzecz niedemokratycznej biurokracji zdominowanej przez wpływy starych państw UE.

W połowie lipca zorganizowaliśmy w Brukseli konferencję poświęconą zaleceniom „Konferencji o Przyszłości UE”. W trakcie wydarzenia zaprezentowaliśmy i omówiliśmy nasz raport dotyczący postulatów Konferencji.

Poddajemy także szczegółowej analizie „kamienie milowe” Krajowego Planu Odbudowy, od wypełnienia których Komisja Europejska uzależnia wypłatę Polsce środków z Funduszu Odbudowy. Wkrótce rozpoczniemy publikację serii opinii prawnych i analiz, w których przedstawimy konsekwencje ich realizacji.

Skuteczność szerokiej koalicji organizacji pro-life w UE spowodowywała gwałtowną reakcję radykalnej lewicy Parlamentu Europejskiego. W imię wartości europejskich, 8 eurodeputowanych zażądało wykluczenia z prac parlamentu przedstawicieli tych konserwatywnych organizacji. Prawo do głośnej obrony naszych wartości jest oczywistą częścią suwerenności. Dlatego nie pozostaliśmy bierni. W odpowiedzi na ten ruch przygotowaliśmy jasną odpowiedź 24 konserwatywnych posłów Parlamentu Europejskiego.

Pamiętając o tym, że suwerenność nie jest nam dana raz na zawsze, prawnicy Ordo Iuris każdego dnia stają w jej obronie, interweniując wszędzie tam, gdzie międzynarodowe organizacje bezprawnie usiłują poszerzać swoje kompetencje. Bez prawa do suwerennego decydowania o sobie, stracimy prawo do obrony życia, rodziny, małżeństwa i wolności.

Adw. Jerzy Kwaśniewski – prezes Ordo Iuris

PETYCJA PRZECIWKO TRAKTATOWI ANTYPANDEMICZNEMU – LINK

Sztuczna inteligencja

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Światowe Forum Ekonomiczne po rak kolejny wydało upust swoich totalitarnych fantazji.
  • Eksperci z Davos pracują nad systemem sztucznej inteligencji, która będzie cenzurować treści w sieci internetowej.
  • Według ich zapewnień, ma ona wyłącznie kasować treści tzw. trolli internetowych i szeroko pojętej przemocy.
  • Chcą oni pod płaszczykiem walki z cyberprzestępcami i wykorzystać niepokoje na świecie do wprowadzenia niebezpiecznych dla wolności systemów.
  • Zobacz także: Axel Vogel wyjaśnia: Nie wiadomo, czy cała Odra jest zatruta rtęcią

Tym razem elity z Davos zajęły się kolejnym palącym problemem współczesnego świata. Niestety nie chodzi tu ani o szalejącą inflację, ani rosnące koszty energii, ani nawet o problemy z brakiem żywności w niektórych regionach świata. Światowe Forum Ekonomiczne pozostaje głuche na faktyczne zagrożenia. W obliczu coraz cięższej sytuacji gospodarczej i społecznej w wielu regionach świata WEF postanowiło się zająć przestępczością w internecie.

Grupa ma pracować nad rozwiązaniem przemocy w internecie. Swoje działania argumentują standardowym zestawem haseł jak: “wykorzystywanie dzieci, dezinformacja, ekstremizm i oszustwa”. W dokumencie można przeczytać, że zamierzają oni stworzyć system oparty na dotychczasowej wiedzy na temat cyberprzestępczości.

Dzięki unikalnemu połączeniu mocy innowacyjnej technologii, zbierania danych wywiadowczych poza platformą oraz sprawności ekspertów merytorycznych, którzy rozumieją, jak działają cyberprzestępcy, wykrywanie nadużyć w internecie na dużą skalę może osiągnąć niemal idealną precyzję

– przekazuje Światowe Forum Ekonomiczne.

Światowe Forum Ekonomiczne postanowiło zająć się jednym z najbardziej istotnych problemów współczesnego świata (nie to nie szalejąca inflacja, czy nawet kryzys energetyczny). WEF chce wprowadzić cenzurę opartą o “AI” w internecie, która niepokojąco przypomina cenzurę wyprzedającą

– podaje portal “rp.pl”.

W pewnym momencie, po przebrnięciu przez masę marketingowego bełkotu docieramy do informacji, że zamiast polegać na tym, co jest w treści stale i błędnie określane jako AI– WEF twierdzi, że proponuje „nowe ramy: zamiast polegać na sztucznej inteligencji do wykrywania na dużą skalę i ludziach do przeglądania skrajnych przypadków, kluczowe jest podejście oparte na inteligencji.

Dzięki wprowadzeniu do zestawów treningowych wielojęzycznej, pozaplatformowej inteligencji stworzonej przez człowieka, AI będzie w stanie wykryć zniuansowane, nowatorskie nadużycia na dużą skalę, zanim trafią one na platformy głównego nurtu. Uzupełnienie tego inteligentniejszego automatycznego wykrywania o ludzką wiedzę fachową w celu przeglądania skrajnych przypadków i identyfikowania fałszywych alarmów i negatywów, a następnie przesyłanie tych wyników z powrotem do zestawów szkoleniowych pozwoli nam stworzyć sztuczną inteligencję z wbudowaną ludzką inteligencją

– podkreśla Światowe Forum Ekonomiczne.

W ten sposób zespoły ds. zaufania i bezpieczeństwa mogą powstrzymać zagrożenia pojawiające się w internecie, zanim dotrą do użytkowników.

Pytanie tylko, czy WEF nie próbuje w ten sposób próbować wywierania nacisku na sieci społecznościowe, aby zaczęły zmierzać w kierunku cenzury wyprzedzającej

– zastanawia się twórca artykułu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

ithardware.pl

Wschodnia imigracja wyklucza naszych studentów z polskich uczelni

Budynek Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu / Fot. Wikipedia Commons

  • W najlepszej 15 uniwersytetów na świecie trudno szukać innej uczelni niż ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.
  • Oba kraje oferują na obecny moment najbardziej ciekawe oferty oraz czołowy poziom intelektualny.
  • Dopiero na 16 miejscu znaleźć można francuską uczelnię Paris-Sachay.
  • Niestety polskie uczelnie znajdują się na odległych miejscach poniżej 400 miejsca.
  • Zobacz także: Święto Wojska Polskiego. Prezydent wręczył 11 nominacji generalskich

W najlepszej 15-nastce uniwersytetów na świecie nie znajdziemy innych uczelni niż z krajów anglosaskich. Liderem od lat pozostaje Harvard. Na drugim miejscu znajdujemy, także amerykański, Stanford. Nastąpiła jednak zmiana na miejscu trzecim. Massachusetts Institute of Technology wyprzedził Cambridge.

Niska pozycja UJ

Brytyjski Cambridge jest więc 4, a jego miejscowy rywal Oxford sklasyfikowano na 7 miejscu. Poza tymi dwoma uczelniami brytyjskimi, pozostałe miejsca w pierwszej 15-nastce zajmują uczelnie z USA. Dopiero 16. miejsce przypadło pierwszemu na liście francuskiemu uniwersytetowi i jest to uczelnia Paris-Saclay.

Na 20 miejscu jest ETH Zurich, a 22 pozycję zajmuje University of Toronto z Kanady. 23 jest Imperial College London, 24 Uniwersytet Tokio, a 26 Uniwersytet Tsinghua w Pekinie. Z naszej części Europy najwyżej jest uplasowany (miejsca 301-400) Uniwersytet Karola w Pradze. Z polskich uczelni najwyżej oceniono krakowski Uniwersytet Jagielloński (401-500), zaraz za uniwersytetem w Stambule.

Czytaj więcej: Silna eksplozja w Erywaniu. Wiele rannych osób

Odległe miejsca polskich uczelni

W piątej setce jest też Uniwersytet Warszawski. W siódmej krakowska AGH. Politechnika Gdańska, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego i Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu to dziewiąta setka.

W ostatniej, dziesiątej setce znalazły się Uniwersytet im. Adama Mickiewicz w Poznaniu, Warszawski Uniwersytet Medyczny, Uniwersytet im. Mikołaja Kopernika w Toruniu, Politechnika Warszawska i Politechnika Wrocławska.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

nczas.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Nanjing University of Aeronautics and Astronautics

  • Chińczycy pracują nad wszechstronnym dronem latającym zdolnym do nurkowania.
  • Maszyna mogłaby być używana do inspekcji podwodnych min i demontażu systemów obronnych okrętów wroga.
  • Dron jest w stanie lecieć z prędkością 120 km na godzinę i cechuje go także energooszczędność.
  • Zobacz też: Axel Vogel wyjaśnia: Nie wiadomo, czy cała Odra jest zatruta rtęcią

Wszechstronny dron, choć brzmi to jak coś z filmu science fiction, leci na czterech śmigłach, z których dwa mogą się przechylać. Według twórców jest zdolny do zbliżania się do podwodnych celów i pozostawania w stanie bezczynności w jednym obszarze przez dłuższy czas.

Maszyna ma zastosowanie zarówno na arenach cywilnych, jak i wojskowych, w tym do inspekcji podwodnych min i demontażu systemów obronnych okrętów wroga. Profesor Ji Wanfeng z Naval Aviation University w Shandong powiedział, że dron jest zdolny do nurkowania pod wodą po wykryciu przez radar. Może szybko wynurzyć się, aby uniknąć wykrycia sonaru. 

Jeśli drony będą działać zgodnie z przeznaczeniem, ich flota, która jest tania w produkcji, może bardzo łatwo uszkodzić systemy obronne lotniskowca i narazić go na atak z pobliskiego okrętu wojennego. 

Z pewnością stanie się potężnym uzupełnieniem istniejących metod i taktyk bojowych chińskiej marynarki wojennej. Może skutecznie uderzać w kluczowe cele wroga.

Szybki i energooszczędny

Dron jest w stanie lecieć z prędkością 120 km na godzinę, czyli dwukrotnie większą niż inne drony z łopatami wirnika. Ponadto jest energooszczędny i zdolny do pływania w sposób umożliwiający wykonywanie misji dalekiego zasięgu.

Wedle pojawiających się informacji Chiny pracują nad wieloma “statkami transmedialnymi” i niektóre z nich mają potrafić latać z prędkością ponaddźwiękową. Chiny opracowywały już ponoć podwodnego drona uzbrojonego w torpedy, zdolnego do śledzenia wrogich okrętów podwodnych oraz drona wysokogórskiego zdolnego latać przez około 20 godzin z maksymalną prędkością 700 km na godzinę. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rebel News