Emmanuel Macron / fot. PAP/EPA/CAROLINE BLUMBERG / POOL
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Jak poinformowała irańska agencja ISNA, prezydent Francji Emmanuel Macron miał poprosić prezydenta Ibrahima Raisiego o mediację ws. wojny na Ukrainie.
Wiadomość tę potwierdził pośrednio zastępca szefa administracji ds. politycznych irańskiego przywódcy Mohammad Jashmidi.
Teheran wysłał na Kreml propozycję pokoju między Rosją i Ukrainą.
Irańska agencja ISNA przekazała, że nieoficjalnie prezydent Francji Emmanuel Macron poprosił prezydenta Iranu Ibrahima Raisiego o pełnienie roli mediatora ws. zakończenia wojny na Ukrainie.
Natomiast zastępca szefa administracji ds. politycznych irańskiego przywódcy Mohammad Jamshidi poinformował w środę, że jeden z europejskich przywódców zwrócił się prośbą do Raisiego o mediację między Rosją i Ukrainą. Dodał również, że Iran zwrócił się do Kremla z pokojową inicjatywą.
Jeden z wysokich rangą przywódców Europy Zachodniej zaapelował do irańskiego prezydenta, aby został mediatorem w wojnie na Ukrainie. Po serii konsultacji irański minister spraw zagranicznych Hossein Amir-Abdollahian wysłał do Moskwy propozycję inicjatywy pokojowej wraz z ważnym przesłaniem
– oświadczył Mohammad Jamshidi.
Treść orędzia i szczegóły inicjatywy pokojowej nie są znane. Według ISNA, tym wysokiej rangi europejskim politykiem, który pośredniczył u irańskiego prezydenta, jest prezydent Francji Emmanuel Macron.
Jak wcześniej informowały media, Rosjanie usilnie starają się uzupełnić swoje rezerwy, co zmusza ich do zwrócenia się po pomoc do Iranu. Wiadomo, że rosyjskie wojsko przeszło szkolenie w Iranie w ramach porozumienia o przekazaniu irańskich dronów do Moskwy.
Służby Stanów Zjednoczonych uważają, że zakupione przez Rosję irańskie drony są wykorzystywane w wojnie z Ukrainą. Członkowie amerykańskiej administracji ds. bezpieczeństwa oraz ich europejscy partnerzy wskazują, że Rosjanie napotkali wiele problemów podczas pierwszych lotów testowych irańskich dronów.
Akcja promocyjna stacji BP przewiduje dla klientów z zarejestrowaną kartą lojalnościową Payback rabat – 30 gr za litr za zakup benzyny lub diesla oraz – 10gr za litr za zakup LPG. Dla klientów z niezarejestrowaną kartą Payback rabat wynosi -10gr za litr za zakup dowolnego rodzaju paliwa.
Sieć stacji BP przedłużyła do odwołania swoją promocję paliwową. Przewiduje ona rabat 30 gr/litr dla klientów z zarejestrowaną kartą lojalnościową Payback, oraz 10gr/litr za zakup LPG. Podobną decyzję podjął wcześniej Orlen.
W środę koncern paliwowy PKN Orlen poinformował, że jego kampania promocyjna, która umożliwia tankowanie paliwa w niższych cenach, zostanie przedłużona o dwa tygodnie. Według spółki, do 15 września nowi i obecni użytkownicy programu lojalnościowego będą mogli zatankować z rabatem 30 lub 40 groszy do 100 litrów paliwa.
Nowi i obecni użytkownicy programu lojalnościowego będą mogli dalej korzystać z promocji gwarantującej paliwa tańsze o 30 groszy za litr, a posiadacze Karty Dużej Rodziny zapłacą mniej o 40 groszy za litr
– poinformował PKN Orlen.
Tak jak do tej pory akcja promocyjna obejmuje wszystkie stacje pod marką Orlen w Polsce.
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski / Fot. PAP/Paweł Supernak
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Prezydent Andrzej Duda uzyskał w najnowszym badaniu na sympatie polityczne uzyskał 41,5 proc. zaufania publicznego.
Z kolei prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski minimalnie wyprzedził polskiego przywódcę uzyskując 42,2 proc.
Warto podkreślić, że Duda jeszcze w maju posiadał 46,2 proc. zaufania społecznego.
Na dalszych miejscach plasuje się m.in. premier Mateusz Morawiecki – 39,4 proc, czy też Szymon Hołownia z 34,3 proc. zaufania.
Prezydent Warszawy minimalnie wyprzedził prezydenta Andrzeja Dudę. Rafał Trzaskowski uzyskał bowiem 42,2 proc. Dudzie nadal ufa zaś 41,5 proc. badanych. To zatem o 1,9 pkt proc. mniej niż w rankingu z lipca tego roku.
Pod koniec czerwca przywódca kraju otrzymał jeszcze niższy wynik – 41,2 proc. Zaś miesiąc wcześniej było to aż 46,2 proc. pozytywnych odpowiedzi.
Trzeci raz z rzędu w rankingu zaufania do polityków podium zamknął premier Mateusz Morawiecki. Szefowi rządu ufa 39,4 proc. ankietowanych (o 1,6 pkt proc. mniej niż przed miesiącem). Na kolejnych pozycjach znaleźli się: szef Polski 2050 Szymon Hołownia (34,3 proc.), prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego – Koalicji Polskiej Władysław Kosiniak-Kamysz (33,6 proc.), przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk (32,1 proc.) oraz lider Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński (31,3 proc.).
Patrząc na odsetek osób, które zadeklarowały nieufność dla polskich polityków, na pierwszych miejscach znaleźli się: minister sprawiedliwości, prokurator generalny i prezes Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro (64,3 proc. wskazań wśród respondentów), wiceprzewodniczący koła poselskiego Konfederacji Krzysztof Bosak (58,4 proc.), Jarosław Kaczyński (58,2 proc.), Mateusz Morawiecki (56,7 proc.) i Donald Tusk (54,3 proc.).
Największą obojętność w rankingu budzą za to: Władysław Kosiniak-Kamysz i Krzysztof Bosak (po 22 proc. odpowiedzi badanych), europoseł Nowej Lewicy Robert Biedroń (21,1 proc.), a także Szymon Hołownia (20,8 proc.).
Autor bloga na Facebooku “Denializm płci to nowy kreacjonizm” poinformował, że organizatorzy parady równości w Cardiff wyrzuciły ze zgromadzenia lesbijki. Głównym powodem tego zamieszania, był baner, w którym grupa lesbijek wprost stwierdziła, że nie pociągają ich penisy. Tekst ten uznano za transfobię.
Coraz częściej można się spotkać z oskarżeniami o transfobię, w środowisku LGBT, gdzie tolerancyjni inaczej piętnują, można by rzec tych bardziej “normalnych” przedstawicieli, którzy nie zgadzają się z nachalnym narzucaniem poglądów na temat transseksualistów, których wręcz “trzeba” wynosić na piedestał.
Najczęściej obrywa się heteroseksualnym mężczyznom i kobietom, które nie chcą być w związku z osobą transeksualną, a nawet homoseksualnym mężczyznom i kobietom, które nie zamierzają spotykać się z osobą po korekcie płci.
Lesbijki wyrzucone z Parady Równości? Tak. To nie żart. Powód? Miały banery z hasłami głoszącymi, że lesbijek nie pociągają penisy. Uznano, że to transfobia…
— Denializm płci to nowy kreacjonizm (@denializm) August 30, 2022
Jeśli tak dalej pójdzie, to zamiast być z tym, z kim chcemy i kogo kochamy – jak głosiły niegdyś parady równości – będziemy zmuszani by być z “mężczyznami z macicami” i “kobietami z chromosomami XY”. Naszym zdaniem miłość do osoby trans/niebinarnej czy romans z nią to nic złego, ale nie powinien być przymusowy, jak postuluje coraz więcej organizacji LGBT, zawłaszczonych przez transseksualistów
– stwierdził autor blogu “Denializm płci to nowy kreacjonizm”.
Podczas pierwszego jawnego posiedzenia Izby Odpowiedzialności Zawodowej doszło do uchylenia immunitetu. Na posiedzeniu nie pojawiły się strony tej sprawy, nie wstrzymało to jednak jej rozpoznania. Jawne było również ustne uzasadnienie uchwały uchylającej immunitet.
Wniosek o zgodę na pociągnięcie sędzi do odpowiedzialności karnej złożyła przed rokiem w ówczesnej Izbie Dyscyplinarnej SN Prokuratura Rejonowa w Gdańsku-Wrzeszczu. W sprawie chodzi o spowodowanie w 2020 r. wypadku na skrzyżowaniu w Wejherowie i potrącenie pieszego – samochód prowadziła sędzia z sądu rejonowego, a poszkodowany doznał licznych złamań.
W uzasadnieniu środowej decyzji sędzia Wiesław Kozielewicz wskazywał, że w sprawie uprawdopodobniono w dostateczny sposób, iż do wypadku doszło na skutek błędu kierującej i nie ma podstaw do przyjęcia, że do zdarzenia przyczynił się pieszy. To kierująca sędzia odpowiadała bowiem za dostosowanie techniki jazdy do sytuacji na drodze.
Wprawdzie wypadek ten prokuratura zakwalifikowała jako lekki, a badanie wykazało, że kierująca autem była trzeźwa. W momencie wypadku poruszała się ona z prędkością 23 km/h. Sędzia Kozielewicz uznał jednak, że nie można tej sprawy wrzucić do kategorii o znikomym stopniu szkodliwości społecznej, co mogłoby uchronić sędzie od utraty immunitetu.
Jednocześnie sędzia Kozielewicz przypomniał, że instytucja immunitetu sędziowskiego ma w Polsce długoletnią tradycję i gwarantowały go już regulacje konstytucji marcowej z 1921 r.
Komisarz UE ds dyplomacji Josep Borrell / Fot. PAP/EPA/Martin Divisek. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Jak przekazał komisarz ds. dyplomacji Josep Borell, na ostatnim posiedzeniu unijnych ministrów spraw zagranicznych powzięto ważną decyzję.
Poinformował on o osiągnięciu porozumienia ws. zawieszenia umowy wizowej z Rosją.
W ten sposób utrudniono obywatelom Rosji dostęp do wiz turystycznych.
Wcześniej kilka państw jak Polska i Finlandia naciskały na ograniczenie dostępności do wiz.
W środę w Pradze odbyło się spotkanie unijnych ministrów spraw zagranicznych. Na szczycie omawiano m.in. kwestię zamrożenia wiz dla Rosjan. Z kolei komisarz ds. dyplomacji Josep Borell poinformował, że uzgodniono pełne zawieszenie umowy wizowej z Rosją.
Wizy będzie trudniej dostać, a ich otrzymanie będzie dłużej trwało. Co za tym idzie, liczba nowych wiz zostanie znacząco ograniczona
Czeska inicjatywa i odpowiedź na apel innych państw
Wcześniej Czechy wystąpiły z propozycją zawieszenia umowy wizowej z Federacją Rosyjską jako opcją kompromisową.
Głównymi orędownikami całkowitego zawieszenia wiz rosyjskim obywatelom były kraje bałtyckie, Polska i Finlandia. Niemcy, a także zależne od turystyki kraje Europy Południowej nie zgadzają się z tą propozycją.
Rzecznik Rządu Piotr Müller / Fot. PAP/Rafał Guz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Rzecznik rządu Piotr Muller zapowiedział, że rząd pracuje nad tzw, taryfami gazowymi.
Podkreślił, że rada ministrów chce zamrozić ceny za gaz, tak aby nie wpływało to mocno na budżet państwa.
Zakłada się wydłużenie okresu ochrony taryfowej prezesa Urzędu Regulacji Energetyki do 31 grudnia 2027 r.
Rzecznik prasowy rządu Piotr Muller podczas środowej konferencji prasowej zapowiedział działania rządu ws. taryf gazowych. Rada ministrów planuje częściowo zamrozić ceny za gaz, tak aby nie wpływały mocno na budżet państwa.
Chcemy zamrozić częściowo ceny, ale to nie jest możliwe, aby było w pełni. Trzeba to sobie otwarcie powiedzieć. Możemy je zamrozić na określonym poziomie, bo za każdą różnicę dopłaca budżet państwa, w związku z tym, środki finansowe muszą być na określonym poziomie. Niedługo przedstawimy regulacje w tym zakresie
– przekazał rzecznik prasowy rządu.
Piotr Muller przypomniał, że nowelizacja ustaw w celu wzmocnienia bezpieczeństwa gazowego państwa, w związku z sytuacją na rynku gazu, zakłada wydłużenie okresu ochrony taryfowej prezesa Urzędu Regulacji Energetyki do 31 grudnia 2027 roku. Poprzednio ochrona taryfowa prezesa URE obowiązywała do końca 2023 roku i obejmowała ponad 7,1 mln odbiorców gazu ziemnego.
Jeżeli chodzi o kwestie związane z taryfami, to oczywiście, my przedłużyliśmy już w jednej z ustaw taryfikację na rynku gazu chociażby do 2027 roku. Natomiast poziom, na którym zostanie zamrożony będzie zależał od tego, jak będzie wyglądała sytuacja na rynku międzynarodowym
Ministerstwo rozwoju i technologii prowadzi prace nad projektem ustawy ustanawiającej system dopłat dla sektorów energochłonnych. Celem rządu jest, by wsparcie było wypłacone jeszcze w tym roku.
Resort pracuje nad pewnym systemem dopłat dla tego sektora. Mogę tylko powiedzieć tyle, bo jeszcze pełnych rozwiązań tu nie ma, że to wsparcie zostanie wypłacone jeszcze w tym roku. (…) Natomiast podział tych środków finansowych musi być dobrze przeprowadzony, ponieważ musi się mieścić w możliwościach budżetowych państwa, a jednocześnie musi też wspierać te części przemysłu, które są kluczowe z punktu widzenia ryzyk inflacyjnych i generowania większej inflacji
Bon turystyczny to jednorazowe świadczenie w wysokości 500 zł na jedno dziecko, a w przypadku dziecka z niepełnosprawnością – 1000 zł. Można nimi płacić za usługi hotelarskie lub imprezy turystyczne w Polsce tylko do końca września.
Z naszych statystyk wynika, że wciąż niewykorzystanych zostało kilkaset tysięcy bonów turystycznych. Przekazaliśmy taką informację do odpowiednich ministerstw. Być może zostanie podjęta decyzja o przedłużeniu programu
– przekazała prof. Gertruda Uścińska.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami płatność bonem musi być zrealizowana do końca września.
Rodzice mogą na przykład zapłacić bonem za pobyt w hotelu, pensjonacie czy w gospodarstwie agroturystycznym. Bonem można opłacić zorganizowany wypoczynek, np. wyjazd dziecka na kolonię, obóz czy zieloną szkołę, a także jednodniową wycieczkę bez noclegu, o ile obejmuje ona dwie usługi np. transport i zwiedzanie.
Według danych ZUS w całym kraju płatność bonami przyjmuje około 27 tys. podmiotów. Lista podmiotów turystycznych, u których można zapłacić bonem, jest dostępna na stronie internetowej Polskiej Organizacji Turystycznej.
Pikieta Fundacji Pro - Prawo do życia / Fot. Facebook/Fundacja Pro Lublin
Sąd Rejonowy w Warszawie orzekł, że kampania informacyjna prowadzona przez Fundację Pro – Prawo do Życia jest zgodna z celami statutowymi Fundacji oraz przepisami obowiązującego prawa. Postępowanie zainicjował starosta pruszkowski, który na podstawie skarg dwóch osób złożył wniosek do sądu, twierdząc m.in., że kampania ta może negatywnie wpływać na psychikę dzieci i że narusza dobra osobiste skarżących. Fundację Pro – Prawo do Życia reprezentowali prawnicy z Instytutu Ordo Iuris, którzy argumentowali, że nie ma podstaw do podejmowania przez sąd działań nadzorczych. Byłaby to ingerencja w konstytucyjne prawa – wolność wypowiedzi oraz wolność tworzenia i działania organizacji społecznych. Zgodność z prawem kampanii prowadzonych przez Fundację Pro – Prawo do Życia była już wielokrotnie potwierdzana przez polskie sądy. Postępowania prowadzone przeciwko wolontariuszom Fundacji Pro – Prawo do Życia w przytłaczającej większości kończyły się prawomocnymi orzeczeniami na korzyść obwinionych (umorzeniami bądź uniewinnieniami, a także niejednokrotnie odmową wszczęcia). Nie ma też podstaw do twierdzenia, że kampanie Fundacji Pro – Prawo do Życia naruszają czyjeś dobra osobiste.
Starosta pruszkowski skierował do Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy wniosek o uznanie działania Fundacji Pro – Prawo do Życia za niezgodne z przepisami prawa i statutem oraz z celem w jakim fundacja została ustanowiona. Według starosty, prowadzona przez Fundację Pro – Prawo do Życia kampania „stopaborcji.pl” mogła naruszyć dobra osobiste jednej ze skarżących oraz negatywnie wpłynąć na psychikę jej dziecka, co miałoby prowadzić do objęcia fundacji nadzorem na podstawie art. 12 ustawy o fundacjach. W opinii samorządowca, sąd powinien stwierdzić, że działania fundacji są niezgodne z przepisami prawa oraz statutem organizacji i celem, w jakim została ona ustanowiona.
W odpowiedzi na wniosek starosty pruszkowskiego, prawnicy Instytutu Ordo Iuris, reprezentujący Fundację Pro – Prawo do Życia, stwierdzili, że wniosek nie ma uzasadnionych podstaw. Uwzględnienie wniosku uderzałoby w podstawową wartość, jaką jest wolność słowa, gwarantowana zarówno przez przepisy prawa krajowego, jak i międzynarodowego. Wolność słowa dotyczy przede wszystkim ważnych dla opinii publicznej spraw, np. ochrony życia ludzkiego.
Objęcie nadzorem fundacji w trybie art. 12 ustawy o fundacjach naruszałoby nie tylko swobodę wypowiedzi, ale też zasadę pluralizmu w życiu publicznym i gwarantowaną konstytucyjnie wolność tworzenia i działania organizacji społecznych (w tym fundacji). Brak akceptacji poglądów głoszonych przez daną organizację społeczną (np. poglądów pro-life) przez część obywateli, w żadnym wypadku nie może być podstawą do ograniczenia jej wolności wypowiedzi i swobody działania w ramach społeczeństwa obywatelskiego.
Niezależnie od tego, działania Fundacji Pro – Prawo do Życia są zgodne również z obowiązującymi przepisami prawa. Potwierdza to ponad sto korzystnych orzeczeń dla obrońców życia, w których sądy powszechne i Sąd Najwyższy, orzekały o prawie do prezentowania w przestrzeni publicznej zdjęć ofiar aborcji. W wieloletniej działalności fundacji pierwszy raz doszło do skierowania sprawy do sądu w trybie nadzoru z art. 12 ustawy o fundacjach.
Nie powinno też budzić żadnych wątpliwości to, że prowadzenie kampanii „stopaborcji.pl” stanowi realizację celów statutowych Fundacji Pro – Prawo do Życia. Jednym z tych celów jest bowiem „wspomaganie działań mających na celu ochronę życia ludzkiego od momentu poczęcia do naturalnej śmierci, zdrową i udaną prokreację, przeciwdziałanie zapaści demograficznej”.
„Stwierdzenie przez sąd, że działanie Fundacji Pro – Prawo do Życia jest niezgodne z prawem lub statutem fundacji, byłoby niebezpiecznym precedensem dla wolności słowa i dla społeczeństwa obywatelskiego. Każda organizacja zabierająca głos na tematy jakoś dzielące opinię publiczną i używająca mocniejszych form przekazu, niezależnie od prezentowanego światopoglądu, musiałaby się obawiać, że jej działalność, pod wpływem skarg pojedynczych osób, stanie się przedmiotem nadzoru sądowego” – skomentował radca prawny Jakub Słoniowski, pełnomocnik Fundacji Pro-Prawo do Życia.
Flaga Organizacji Narodów Zjednoczonych / Fot. Pixabay
Dobiegają końca negocjacje w sprawie rezolucji ONZ „Dostęp do wymiaru sprawiedliwości dla ofiar przemocy seksualnej”. Ma ona na celu propagowanie tzw. bezpiecznej aborcji jako prawa człowieka, aby „zapewnić promowanie i ochronę praw człowieka wszystkich kobiet oraz ich zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego”. Rezolucja lekceważy ustawodawstwo wielu państw członkowskich ONZ, których prawo chronią życie ludzkie w łonie matki, w tym prawo polskie. Zatwierdzenie dokumentu oznaczałoby odwrócenie wyniku Konferencji w Kairze, która pozostawiła decyzję w tej sprawie poszczególnym państwom. W przypadku przyjęcia rezolucji, Zgromadzenie Ogólne ONZ zadeklaruje swoje poparcie dla zalegalizowania dostępu do „bezpiecznej aborcji” w krajach na całym świecie i wezwie rządy do „zapewnienia zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego” jako środka do walki z przemocą wobec kobiet. Instytut Ordo Iuris przygotował list do Prezydenta RP i delegacji polskiej w ONZ z apelem o wyrażenie sprzeciwu wobec zatwierdzenia rezolucji.
Projekt rezolucji „International cooperation in access to justice, remedies and assistance for survivors of sexual violence”, mający na celu wzmocnienie i ochronę międzynarodowej reakcji na przemoc wobec kobiet i dziewcząt, ma zostać przyjęty przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 2 września 2022 r. Dokument ten podkreśla, że państwa członkowskie mają obowiązek promować, chronić i szanować „usługi zdrowotne, w tym usługi w zakresie zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz inne rodzaje usług pomocniczych” jako odpowiedź na przemoc seksualną wobec kobiet. Autorzy dokumentu posuwają się nawet do wyraźnego wezwania państw do zagwarantowania aborcji jako prawa. Ponadto rezolucja zawiera wiele odniesień do „przemocy ze względu na płeć”, rozumianej zgodnie z powszechnie akceptowaną przez organizacje międzynarodowe otwartą definicją, która obejmuje „orientację seksualną i tożsamość płciową”.
Rezolucja wzywa do promowania aborcji także w tych państwach, w których uznanie takiego prawa byłoby sprzeczne z ustawodawstwem krajowym, z uwagi na fakt, że jest dopuszczalna jedynie jako wyjątek od powszechnie akceptowanej zasady ochrony życia. Co istotne, także pojęcie „bezpiecznej aborcji” nie zostało zdefiniowane ani uzgodnione na szczeblu międzynarodowym. ONZ do tej pory uważała aborcję za kwestię wysoce dyskusyjną, o której należy decydować na szczeblu krajowym. W tym zakresie treść rezolucji jest sprzeczna z ustaleniami konferencji ludnościowej z 1994 r. w Kairze, które stanowią (par. 8.25), że aborcja nie może być promowana jako metoda planowania rodziny. Ponadto, zgodnie z założeniami konferencji, rządy powinny pomagać kobietom w unikaniu aborcji, a agencje międzynarodowe nie powinny ingerować w krajową politykę aborcyjną, ponieważ leży ona w wyłącznej gestii suwerennych państw.
Organizacje pozarządowe obserwujące trwające w ONZ negocjacje, zwróciły uwagę na uciszanie głosów przeciwnych. Japoński dyplomata prowadzący negocjacje, stanowczo stwierdził, że delegacje nie mogą zmieniać języka dotyczącego aborcji. Krajowi obserwatorzy zauważyli również agresywne negocjacje prowadzone przez Unię Europejską, która należy do grona głównych autorów rezolucji.
W związku ze zdecydowaną próbą przeforsowania w Zgromadzeniu Ogólnym zatwierdzenia rezolucji, Instytut Ordo Iuris przygotował list skierowany do Prezydenta RP i stałego przedstawicielstwa Polski w ONZ z prośbą o zdecydowany sprzeciw wobec zatwierdzenia rezolucji, które wyraziły swój sprzeciw wobec treści dokumentu.