Manoj Subramaniam

Manoj Subramaniam / Fot. Facebook

  • Manoj Subramaniam to niemiecki polityk z partii Zielonych.
  • Od pewnego czasu zgłaszał różne rzekome groźby i ataki – wybicie szyb w samochodzie, narysowanie swastyki na dzwonku do jego mieszkania itp.
  • Sprawa została nagłośniona, i zajęła się tym policja. Sprawcą okazał się być Subramaniam.
  • Zobacz też: Trybunał w Strasburgu. Osoby z zespołem Downa nadal mogą być dyskryminowane

Rzekome groźby śmierci ze strony neonazistów wobec polityka Zielonych Manoja Subramaniama trafiły na pierwsze strony gazet w całych Niemczech i doprowadziły do ​​napięć w Nadrenii Północnej-Westfalii, największym pod względem ludności kraju związkowym w Niemczech. Jednak według wyników śledztwa opublikowanych przez prokuraturę sam radny z Erkelenz inscenizował różne groźby.

33-latek, którego rodzice wyemigrowali ze Sri Lanki, złożył liczne skargi. Najpierw wybito szyby jego samochodu i spryskano pojazd swastykami. Innym razem twierdził, że na dzwonku do jego mieszkania narysowano runy SS i swastykę. Następnie ujawnił, że swastyka została nabazgrana na chodniku przed jego mieszkaniem i że znalazł żyletki skrzynce pocztowej. Polityk otrzymał również groźby śmierci podpisane przez NSU 2.0, odnoszące się do ugrupowania Narodowosocjalistycznego Podziemia (NSU), które przez lata popełniło szereg morderstw na terenie Niemiec.

Twist

Policja podjęła działania ochronne wobec polityka, a bezpieczeństwo państwa rzekomo rozpoczęło intensywne śledztwo, jak twierdził. Dziennikarze nagłośnili sprawę, a liderka grupy parlamentarnej Zielonych w Nadrenii Północnej-Westfalii, Verena Schäffer, wyraziła solidarność. Lamya Kaddor, członkini Bundestagu, powiedziała:

Prawicowi ekstremiści grożą ochotnikom politycznym, by ich uciszyć. Dziękuję Ci, Manoj Subramaniam, że nie milczałeś i podniosłeś głos.

Jednak dowody pokazują, że ani jedno zagrożenie nie było realne. Policja w Akwizgranie podała:

W ramach tych śledztw potwierdzono podejrzenie, że zgłoszone przestępstwa nie miały miejsca, zostały sfałszowane i nie było zagrożenia. Przeszukanie i przesłuchanie oskarżonego potwierdziły to podejrzenie.

Policja i prokuratorzy prowadzą teraz śledztwo w sprawie Subramaniama. Polityk zrezygnował z mandatu w weekend, a także opuścił partię.

“Antysemityzm”

W ciągu ostatnich kilku lat Niemcy były nękane wieloma mistyfikacjami, w tym sprawą popularnego izraelskiego piosenkarza Gila Ofarima, który według prokuratorów kłamał w sprawie rzekomego incydentu antysemickiego w hotelu Westin w Lipsku. Sprawa początkowo wywołała oburzenie na temat “antysemityzmu” w Niemczech, zanim ukazało się nagranie wideo obalające jego zarzuty.

Był też przypadek Mittweide, gdzie policja ustaliła, że ​​nikt tak naprawdę nie wyciął innemu swastyki na czole (policja udowodniła później, że domniemana ofiara zrobiła to sama). W Müglen cudzoziemcy nie byli ścigani na ulicach, pomimo doniesień prasy krajowej, że jest inaczej, a w Chemnitz to samo oskarżenie, które wywołało ogólnokrajowe oburzenie, nigdy nie zostało udowodnione. Tymczasem w Dreźnie Erytrejczyk ubiegający się o azyl nie został zamordowany przez “prawicowych ekstremistów” z ruchu Pegida, ale zabity przez innego Erytrejczyka.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News

Prof. Zbigniew Krysiak

Prof. Zbigniew Krysiak / Fot. You Tube/ Media Narodowe

Zobacz także: Sabotaż na zaporoską elektrownię? Rosjanie oskarżają Polaków

Budżet na 2023 rok

“To jest bardzo konserwatywny budżet, czyli bezpieczny. Jeśli chodzi o dług, to my mamy go tutaj na poziomie ok. 50% do PKB, jeśli chodzi o dług budżetu państwa, natomiast uwzględniając cały dług publiczny, razem z samorządami – to on jest w pobliżu 40%. Trzeba powiedzieć, że jesteśmy w dużo lepszej sytuacji niż np. Niemcy, których dług do PKB wynosi ok. 80%, we Francji ok. 100-120%, a we Włoszech ok. 150%. Już nie mówiąc o Grecji, prawie 200%. Nawet w Wielkiej Brytanii jest powyżej 100%. Mamy tutaj dużą przestrzeń w tym zakresie. Deficyt, jeśli chodzi o nadwyżkę wydatków nad przychodami do budżetu w najbliższym roku, on trzyma się w ryzach w reżimie poniżej 3%” – mówił prof. Krysiak.

Nakłady inwestycyjne

Tutaj trzeba dodać, że ten budżet jest przy założeniu cały czas tych nakładów, jak ja to nazywam -inwestycyjnych, na potrzeby gospodarstw domowych, takich jak 500+, czy emerytury. Zwracam uwagę, że w tym budżecie będziemy już mieli 6% wydatków na służbę zdrowia, czyli zgodnie z zapowiedziami premiera Morawieckiego, ale również na zbrojenie, cały układ systemu obrony. Ten budżet rośnie z około 50 mld do 100 mld. Więc te założenia, czy parametry dokonują się w sytuacji aktywnych działań w zakresie bezpieczeństwa zdrowotnego, militarnego, gospodarczego. Zwiększone zostały subsydie dla samorządów, mające realizować inwestycje dotyczące transformacji energetycznej oraz infrastruktury. To działania, które tworzą wzrost gospodarczy i utrzymują najniższe w Europie bezrobocie. To jest bardzo ważne, szczególnie w otoczeniu inflacji” – komentował gość MN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Kacper Kita w MN

Kacper Kita w MN / Fot. You Tube/ Media Narodowe

Zobacz także: Co dalej z Trumpem? Sąd zdecydował ws. wyniesionych dokumentów

Ponowna współpraca z Węgrami?

“Grupa Wyszehradzka dzisiaj jest instytucją skierowaną w oczywisty sposób na UE i wydaje się jasne, że premier tutaj ma na myśli wypracowanie nowej formuły współpracy z Węgrami, bo wiemy, że Węgry są tym krajem chwilowo problematycznym. Chodzi o współpracę w ramach UE, na polach innych niż wojna – chodzi o kwestię integracji unijnej, polityki wewnętrznej i relacji z Komisja Europejską. Grupa Wyszehradzka była narzędziem całkiem skutecznego nacisku, budowania solidarności w regionie i nie tylko. Od momentu wybuchu wojny, Węgry prowadzą politykę inną, niż pozostałe kraje Grupy. Czechy i Słowacja są mniej chętne do współpracy z Węgrami, to Polska jest najbliższym partnerem Węgier” – mówił Kita.

Węgry i Rosja

“Orban jest tym “Czarnym Ludem” dlatego, że jednocześnie prezentuje ten model zdecydowanie nieliberalny w polityce wewnętrznej, ale też jest jednym z tych kilku przywódców europejskich, którzy są najmniej chętni do zerwania współpracy z Rosją. Mamy politykę Orbana wobec wojny, ale też politykę energetyczną, stawianie na współpracę gospodarczą, ekonomiczną z Rosją, co budzi kontrowersje. Orban kilka tygodni temu otwarcie mówił o tym, że Ukraina nie ma szans obrony swojego terytorium. To zupełnie inna perspektywa” – komentował Kita.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Naukowcy badają próbki z Odry

Skażenie na Odrze / Fot. PAP/Leszek Muszyński. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Od wtorku 6 września w województwie zachodniopomorskim przestanie obowiązywać zakaz korzystania z wód Odry.
  • Wojewoda Zbigniew Bogucki po dyskusji z ekspertami podjął decyzję o zniesieniu ograniczeń z 12 sierpnia.
  • Jednocześnie naukowcy i decydenci z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego nadal będą badali stan wody.
  • Zobacz także: Sabotaż na zaporoską elektrownię? Rosjanie oskarżają Polaków

Jak poinformował w poniedziałek wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Bogucki, od 6 września przestaje obowiązywać zakaz korzystania z wód Odry.

Podczas prowadzonych w ostatnim tygodniu badań wody nie stwierdzono nowych przypadków śnięcia ryb na całej długości rzeki. Badania wody nie wykazały również czynników, które mogą być niebezpieczne przy normalnym użytkowaniu Odry. W związku z tym Wojewoda Zachodniopomorski Zbigniew Bogucki podjął decyzję o zniesieniu ograniczeń wprowadzonych rozporządzeniem 12 sierpnia i przedłużanych w kolejnych tygodniach

– podano w komunikacie wojewody zachodniopomorskiego Zbigniewa Boguckiego.

Jednocześnie władze województwa podkreślają, że służby i inspekcje nadal będą prowadziły monitoring Odry, koordynowany przez Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego.

Decyzje dotyczące znoszenia szczegółowych zakazów na różnych odcinkach Odry, w tym zakazu wędkowania i połowu ryb podejmą zarządzający: zarząd województwa zachodniopomorskiego, Główny Inspektorat Rybołówstwa Morskiego i Wody Polskie.

Czytaj więcej: Trybunał w Strasburgu. Osoby z zespołem Downa nadal mogą być dyskryminowane

Reakcja władz na katastrofę na Odrze

Na przełomie lipca i sierpnia na Odrze doszło do potężnej katastrofy ekologicznej, w wyniku której masowo wyginęły ryby oraz inne stworzenia żyjące w rzece. W tej chwili badane są dwie możliwości, co do przyczyn skażenia.

Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa poinformowała, że wyniki badań ekspertów z Instytutu Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie wskazały obecność w wodzie z Odry mikroorganizmów tj. złotych alg. Ich zakwit może spowodować pojawianie się toksyn zabijających ryby i małże, ale nie są one szkodliwe dla człowieka.

Główny Inspektorat Ochrony Środowiska poinformował niedawno o otrzymaniu wyników badań próbek Odry przeprowadzonych przez holenderskich ekspertów. Potwierdziły one ustalenia polskich badaczy. W rzece nie stwierdzono przekroczenia poziomu stężenia metali ciężkich.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Trump wyniósł z Białego Domu tajne dokumenty?

Nalot FBI na posiadłość Donalda Trumpa / Fot. PAP/EPA/Cristobal Herrera-Ulashkevich. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Agencja AFP podaje, że amerykański sąd wydał pozwolenie na niezależna kontrolę wyniesionych przez służby dokumentów.
  • Na początku sierpnia agenci FBI wydobyli z rezydencji Donalda Trumpa na Florydzie dokumenty mające być rzekomo bardzo tajne.
  • Amerykańskie media oskarżają byłego prezydenta o wyniesienie dokumentów dotyczących broni jądrowej.
  • Zobacz także: Policja złapała oszusta. Wypożyczał luksusowe auta na podrobione dokumenty

Jak podaje agencja AFP amerykański sąd nakazał przeprowadzenie niezależnej kontroli materiałów skonfiskowanych w domu byłego prezydenta Donalda Trumpa.

Do przeszukania słynnej florydzkiej rezydencji Trumpa Mar-a-Lago doszło 8 sierpnia. To wówczas agenci FBI mieli stamtąd wywieźć poszukiwane przez Departament Sprawiedliwości pudła z dokumentami.

Trump odpiera oskarżenia

Zdaniem Trumpa cała sprawa ma podłoże całkowicie polityczne, a jej jedynym celem jest powstrzymanie go przed ubieganiem się o prezydenturę w 2024 r.

Przeszukanie domu Trumpa było pierwszym tego typu przypadkiem w historii Stanów Zjednoczonych. “Washington Post” napisał, że wśród dokumentów, których mieli szukać agenci FBI, były m.in. takie, które dotyczyły broni jądrowej. Z kolei “New York Times” podał, że przeszukanie mogło dotyczyć dokumentów, także tych tajnych, które Trump miał zabrać ze sobą z Białego Domu.

Donald Trump był prezydentem Stanów Zjednoczonych w latach 2017-2021. Uważa, że przegrał z Joe Bidenem walkę o reelekcję, ponieważ wybory zostały sfałszowane, ale dowodów nigdy nie przedstawił. Wiele wskazuje na to, że w wyborach prezydenckich za dwa lata Trump będzie chciał odzyskać Biały Dom.

Czytaj więcej: NSA działa zgodnie z Konstytucją. Nie dla tzw. homoseksualnych małżeństw

Ściśle tajne dokumenty

Według ostatni doniesień “New York Timesa”, były prezydent USA przechowywał co najmniej 300 tajnych dokumentów w swojej posiadłości Mar-a-Lago.

W styczniu Trump przekazał Narodowej Administracji Archiwów i Akt około 150 tajnych dokumentów, podczas gdy reszta została przekazana przez jego przedstawicieli Departamentowi Sprawiedliwości USA w czerwcu lub skonfiskowana podczas przeszukania rezydencji Mar-a-Lago na początku sierpnia.

“NYT” ustalił, że obecnie administracja USA przechowuje 26 pudeł z materiałami Trumpa, w tym 11 zestawów tajnych materiałów, z których jeden jest sklasyfikowany jako ściśle tajne. Wśród tajnych materiałów mają znajdować się dokumenty CIA, Narodowej Agencji Bezpieczeństwa i FBI.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Rzecznik Ministra-Koordynatora Służb Specjalnych Stanisław Żaryn

Rzecznik Ministra-Koordynatora Służb Specjalnych Stanisław Żaryn / Fot., YouTube

  • Jak poinformował rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn, rosyjskie narzędzia propagandowe atakują Polskę.
  • W mediach społecznościowych oraz w innych środkach informacyjnych kreuje się fałszywą narrację o elektrowni jądrowej na Zaporożu.
  • Rosjanie oskarżają polską stronę o elementy sabotażu.
  • Zdaniem propagandysty Władimira Rogowa, Polacy mieli rzekomo próbować nie dopuszczać do elektrowni międzynarodowych naukowców.
  • Zobacz także: Ziobro: “Putin skutecznie wykorzystuje energię jako broń w walce z krajami wolnego świata”

Rosyjskie ośrodki propagandowe na bieżąco kreują kłamliwy przekaz, który wykorzystują przeciwko Polsce. W ostatnich dniach Polska została oskarżona o udział w przygotowaniu ataku sabotażowego na zaporoską elektrownię atomową

– napisał na Twitterze rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.

Rzecznik Stanisław Żaryn wyjaśnił, że rosyjska propaganda ma przekonywać o rzekomym udaremnionym ataku przygotowanym przez zachodnie państwa. Zdaniem Władimira Rogowa, członka okupacyjnej administracji okręgu zaporoskiego, dywersanci mieli przejść szkolenie w Polsce oraz Wielkiej Brytanii.

Według Władimira Rogowa, domniemani sabotażyści mieli podjąć próbę ataku na elektrownię, zajęcia obiektu i zakłócenia wizyty delegacji MAEA. Funkcjonariusze kremlowskiej propagandy uznali rzekome działania Ukraińców za kolejny przejaw terrorystycznego charakteru władz w Kijowie. 

To nie pierwszy atak W. Rogowa wymierzony w kraje Zachodu, w tym Polskę, w kontekście rzekomych ataków wojsk ukraińskich na elektrownię w Zaporożu

– zaznaczył Stanisław Żaryn.

Żaryn jeszcze raz podkreślił, że Rosyjska machina propagandowa, szczególnie uderza w kraje, które najbardziej są zaangażowane w pomoc Ukrainie. To dlatego Polska jest pokazywana jako kraj eskalujący zagrożenia. 

Rosyjska propaganda wykorzystuje także oskarżenia pod adresem Ukrainy dotyczące elektrowni jądrowych do prób oczerniania władz w Kijowie oraz terroryzowania Ukraińców i społeczeństw Zachodu

– stwierdził.

W jego opinii przekaz Kremla sugeruje, że ukraińscy obrońcy mogą doprowadzić do katastrofy jądrowej. Rosja liczy na to, że szantaż nuklearny pomoże przełamać obronę Ukrainy oraz zatrzymać wsparcie udzielane Ukrainie przez Zachód.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl, twitter.com

Premier Mateusz Morawiecki

Premier Mateusz Morawiecki / Fot. PAP/Mateusz Marek. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Premier Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla Polskiego Radia odniósł się do sytuacji na rynku energetycznym.
  • Poinformował, że rząd nie wyklucza opcji zamrożenia cen za energię elektryczną.
  • Jednakże osoby, które są bardziej majętne od reszty społeczeństwa nie będą mieli takiej możliwości.
  • Podkreślił, że w takim przypadku mogą one pozwolić sobie na opłatę wyższych rachunków.
  • Nowe stawki mają zostać uwzględnione w cenniku Urzędu Regulacji Energetyki na 2023 r.
  • Zobacz także: Kaczyński chce koalicji z PSL. “My byśmy pewnie nie odmówili…”

My dzisiaj konstruujemy w taki sposób pakiety wsparcia, żeby rzeczywiście każdy starał się oszczędzać w miarę możliwości. Na przykład myślimy o takim cenowym schemacie dla energii elektrycznej, który będzie promował właśnie korzystanie w oszczędny sposób z energii elektrycznej, tak jak to się dzieje we wszystkich krajach Europy Zachodniej

– powiedział premier Mateusz Morawiecki.

Na przykład rozważamy zamrożenie cen energii elektrycznej na pewnym poziomie, ale do jakiegoś pułapu zużycia

– dodał szef polskiego rządu w rozmowie z Polskim Radiem.

Doprecyzował, że ludzie, którzy są bardziej zamożni, mają większe domy albo po prostu stać ich na to, żeby korzystać z energii elektrycznej bez oszczędzania, żeby płacili więcej, jeśli posiadają odpowiednie zasoby finansowe.

Ale za to ci, którzy mają płytsze portfele, którzy mają większe potrzeby, będą w lepszy sposób wspierani taką polityką

– wskazał.

Pytany, w jakiej perspektywie zostałoby wprowadzone takie rozwiązanie, przypomniał, że obecnie obowiązują jeszcze ceny na energię elektryczną, które zostały określone w zeszłym roku.

Natomiast już dzisiaj URE pracuje nad stawkami na nowy rok, więc jak mówię o pewnych nowych schematach, to mówię o początku przyszłego roku

– wyjaśnił Morawiecki.

Czytaj więcej: Znaczenie Starlink dla Ukrainy podczas wojny

Morawiecki bezradny wobec inflacji?

Pytany o wzrost cen premier tłumaczył, że spodziewa się osłabienia inflacji, a nawet jej stopniowego spadku w najbliższych miesiącach tego roku, natomiast w I kwartale 2023 r. prawdopodobny jest jej wzrost ze względu na niższą inflację w I kwartale 2022 r.

Morawiecki wyraził nadzieję, że inflacja nie osiągnie poziomu 20 proc.

Główny Urząd Statystyczny podał w ubiegłym tygodniu, że inflacja konsumencka w sierpniu 2022 r. wyniosła 16,1 proc. w ujęciu rocznym, przebijając najbardziej pesymistyczne prognozy ekonomistów, którzy spodziewali się odczytu na poziomie 15,4 proc.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, isbnews.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Naczelny Sąd Administracyjny odrzucił transkrypcję zagranicznego aktu małżeństwa dla pary homoseksualistów.
  • W uzasadnieniu odesłano do zapisów polskiej Konstytucji, która chroni instytucję małżeństwa.
  • Zgodnie z Ustawą Zasadniczą, małżeństwo jest rozumiane jako wyłącznie związek kobiety i mężczyzny.
  • Zobacz także: Kadyrow: Myślę, że nadszedł mój czas

Naczelny Sąd Administracyjny potwierdził stanowisko Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, według którego transkrypcja zagranicznego aktu małżeństwa osób tej samej płci byłaby niezgodna z obowiązującym prawem.

Tym samym podzielił on pogląd sądu I instancji, odwołując się do art. 18 Konstytucji RP, który stanowi, że małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

Jednak zdaniem sądu pogląd ten wynika nie z konstytucyjnego rozumienia instytucji małżeństwa, ale gwarancji objęcia szczególną ochroną instytucji małżeństwa w założeniu, że chodzi o związek kobiety i mężczyzny. Jest to odmienna wykładnia od dotychczasowej, która zakładała, że małżeństwo może być zawarte wyłącznie przez osoby odmiennej płci. Tak wynika między innymi z przebiegu prac legislacyjnych nad ustawą zasadnicza, gdzie pojawienie się zwrotu związek kobiety i mężczyzny był celowym zabiegiem zapobiegającym wdrożeniu regulacji dot. związków osób tej samej płci.

Zgodnie z orzecznictwem Naczelnego Sądu Administracyjnego, a także art. 18 Konstytucji RP wynika, że tzw. małżeństwa osób tej samej płci są niezgodne z prawem, a ich legalizacja wymagałyby zmiany na poziomie konstytucyjnym.

Czytaj więcej: Morawiecki zapowiada reaktywację współpracy z Węgrami i innymi krajami V4

Twarda obrona Konstytucji przez NSA

Podobną uchwałę Naczelny Sąd Administracyjny wydał w grudniu 2019 roku, potwierdzając niedopouszczalność transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, w którym jako rodziców wpisano osoby tej same płci. Jednym z uczestników postępowania był Instytut Ordo Iuris, który wniósł oddalenie skargi kasacyjnej. Sąd uznał, że Wojewódzki Sąd Administracyjny, odmawiając dokonania transkrypcji, nie naruszył przepisów Ustawy prawo o aktach stanu cywilnego ani Ustawy prawo prywatne międzynarodowe. Tym samym uchwała sądu oznaczała prawomocne zakończenie sprawy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, ordoiuris.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Unsplash

  • Policjanci z Warszawy zatrzymali 23-letniego mężczyznę, który zajmował się wypożyczaniem luksusowych aut.
  • Przez ostatni czas wynajmował on drogocenne samochody, które następnie w tajemniczych okolicznościach nie zostały zwracane.
  • Śledczy podejrzewają, żę były one odsprzedawana zagranicę.
  • Istnieje duże prawdopodobieństwo, że 23-latek nie działał sam.
  • Zobacz także: Kolejna kobieta na czele brytyjskiego rządu! Liz Truss pokonała swojego rywala

Wstępnie ustalono, że luksusowe auta takich marek jak audi, bmw, mercedes, próbowano wynająć nie tylko w Warszawie, ale też w innych wypożyczalniach na terenie całego kraju. Zatrzymany na gorącym uczynku 23-letni mieszkaniec województwa mazowieckiego okazał się być poszukiwanym trzema nakazami doprowadzenia do zakładu karnego. Niewykluczone są kolejne zatrzymania.

Policjanci ze stołecznego wydziału zajmującego się na co dzień zwalczaniem przestępczości samochodowej przy współpracy z policjantami wydziału kryminalnego prowadząc dokładne rozpoznanie środowisk związanych z kradzieżami i paserstwem, wpadli na trop mężczyzny, który posługując się podrobionym dowodem osobistym i prawem jazdy pojawił się w jednej z warszawskich wypożyczalni, chcąc wynająć sportowe audi. Istniało podejrzenie, że samochód po wynajęciu może trafić za granicę, gdzie zostanie przekazany paserom i zdemontowany.

Czytaj więcej: Kaczyński chce koalicji z PSL. “My byśmy pewnie nie odmówili…”

Skuteczna interwencja policji

Mężczyzna nie podejrzewał, że operacyjni mogą go mieć na oku. Zanim doszło do odbioru auta, podejrzany był już zatrzymany. Okazało się, że dokumenty, które posłużyły do sporządzenia umowy zostały prawdopodobnie sfałszowane. Wyszło też na jaw, że niedoszły oszust, nie jest tą osobą, której dane widniały w dokumentach. Faktycznie był nim 23-letni mieszkaniec województwa mazowieckiego, do tego poszukiwany trzema nakazami doprowadzenia do zakładu karnego, gdzie miał do odbycia łączną karę ponad 2 lat pozbawienia wolności.

W tym samym czasie w ręce policjantów wpadł 26-letni mężczyzna, który podwiózł samochodem do wypożyczalni wspomnianego 23-latka. Ten nie był poszukiwany, jednak nie posiadał uprawnień do kierowania samochodem. Policjanci podjęli szereg kolejnych sprawdzeń, wstępnie ustalając, że do podobnych prób wynajmu samochodów dochodziło na terenie całej Polski. W toku kolejnych działań policjanci odzyskali audi wypożyczone w powiecie węgrowskim.

Czynności w tej sprawie zakończyły się przedstawieniem 23-latkowi między innymi zarzutu posłużenia się podrobionym dokumentem przy zawieraniu umowy najmu. Po zakończeniu czynności przewieziono go do zakładu karnego. Jego kolega odpowie natomiast za popełnione wykroczenie kierowania samochodem bez wymaganych uprawnień.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

zyciestolicy.com.pl

/ Źródło: lifesitenews

W wydanym w czwartek, 1 września orzeczeniu Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził, że skarga jest bezpodstawna, bowiem do przedstawionego przez nich przypadku nie można stosować pojęcia ofiary.

Wspominany krótki film zawiera przesłanie skierowane do kobiety w ciąży, która właśnie dowiedziała się, że jej płód dotknięty jest zespołem Downa – trisomią 21. Występują w nim dzieci i młodzież cierpiące na ten zespół, deklarując przy tym, że są szczęśliwe i że mogą podejmować liczne formy aktywności.

Po jego pojawieniu się Wysoka Rada Audiowizualna, będąca niezależnym organem publicznym stojącym na straży wolności słowa w dziedzinie audiowizualnej, uznała, że ten film nie powinien być nadawany w ramach bloku reklamowego. Następnie CSA doprecyzowała znaczenie tej decyzji publikując komunikat, w którym stwierdziła, że jej zamiarem nie było stawianie przeszkód w rozpowszechnianiu tego filmu, co do którego stwierdza, że w pozytywny sposób przyczynia się do zwalczania dyskryminacji osób niepełnosprawnych, a jedynie zaznaczenie, że jego nadawanie pomiędzy reklamami było rzekomo niewłaściwe.

W uzasadnieniu podała, że film nie może być uznany ani za reklamę, ani za przekaz w interesie ogólnym, ponieważ grozi zakłóceniem sumienia kobiet, które zdecydowały się na aborcję swojego dziecka z zespołem Downa.

Czytaj więcej: Wioleta Kamińska o Archipelagu Polskości: „Piękno patriotycznych organizacji” [NASZ WYWIAD]

Film niezgodny z francuskimi przepisami?

Przepisy francuskie przewidują, że podczas bloków reklamowych nadawać można jedynie spoty reklamowe lub też, na zasadzie odstępstwa od tej reguły, przekazy w interesie ogółu. Tymczasem film nie stanowił przekazu w interesie ogółu w rozumieniu francuskich przepisów, ponieważ prezentował się jako skierowany do kobiety w ciąży, stojącej przed koniecznością dokonania wyboru osobistego polegającego na skorzystaniu lub nie z zabiegu przerwania ciąży z przyczyn medycznych. CSA wywodzi z tego, że o ile jest rzeczą zupełnie możliwą nadawanie tego filmu w telewizji, to niewłaściwym jest jego nadawanie w ramach bloków reklamowych.

Aktorka z zespołem Downa i Fundacja Jerome Lejeune zwróciły się następnie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, mając nadzieję, że orzeknie on na ich korzyść wbrew opinii CSA.

Aby wygrać swoją sprawę, stwierdzili, że są ofiarami naruszenia wolności słowa i zasady niedyskryminacji, powołując się na artykuł 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Jednocześnie Jean-Marie Le Mene zauważył, że ta decyzja nie jest zakazem emisji filmu i nie wyklucza, że w przyszłości będzie on ponownie wyemitowany. Będzie tylko krążył bardziej jak mały płomień, który należy chronić.

Możemy mieć tylko nadzieję, że CSA cofnie swoją decyzję z 2014 roku i zezwoli na emisję tego klipu na ekranach reklamowych

– podkreślił Jean-Marie Le Mene.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

gosc.pl