Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa / Fot. PAP/EPA/Rafał Gruz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa udzieliła kontrowersyjnego wywiadu dla Radia Zet.
Prowadzący Bogdan Rymanowski zwrócił uwagę, że Polacy oszczędzają, gdyż nie mają innego wyjścia.
Moskwa próbowała nakłonić rodaków do przyjęcia nawyków oszczędzania prądu i energii.
Stwierdziła również, że temperatura mieszkania w okolicach 17-19 stopni sprzyja ludzkiemu organizmowi.
Zapewniła ona jednak, że polski rząd robi wszystko, aby Polakom nie zabrakło gazu, prądu i innych potrzebnych surowców energetycznych.
Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa w wywiadzie dla Radia Zet stwierdziła, że Polacy coraz bardziej oszczędzają na gazie i prądzie. Prowadzący Bogdan Rymanowski zwrócił jej jednak uwagę na to, że oszczędności biorą się z wysokich cen.
Tak to działa, że jeżeli coś przynosi korzyści na rachunku, to wtedy my jesteśmy mobilizowani do działań jako Polacy
– stwierdziła bez namysłu Anna Moskwa.
Wiele tych działań, które są podejmowane, powinniśmy w gospodarstwach domowych podjąć od dawna, i to zarówno jeśli chodzi o prąd, wodę, o całość oszczędzania. Musimy się jeszcze sporo nauczyć, jeśli chodzi o te dobre nawyki: wyłączanie światła, nietrzymanie ładowarek, ogrzewanie na poziomie niższych temperatur, przestrzenie wspólne w blokach, gdzie ciągle widzimy pootwierane okna, a termostaty w tych przestrzeniach wspólnych na najwyższym poziomie
W dalszej części wywiadu, stwierdziła, że obecnie gospodarstwa domowe mogą teraz zrobić sobie rachunek sumienia, aby przyjąć nowe nawyki w oszczędzaniu prądu i ciepła. Podkreśliła, że sama wprowadziła taki program do własnego domu.
Funkcjonuję w temperaturze 17 stopni w przestrzeniach wspólnych i 19 stopni w tych bardziej użytkowanych pomieszczeniach
– oświadczyła Moskwa.
Zdumiony odpowiedzią Rymanowski zauważył, że taka temperatura jest zbyt niska na normalne funkcjonowanie.
Nie, można się do tego przyzwyczaić. To też jest zdrowa temperatura dla organizmu
– oceniła.
Zapytana, czy może zapewnić Polaków, że zimą każdy będzie mógł ogrzać swój dom, Moskwa odpowiedziała twierdząco.
Zdecydowanie tak. Nie ma zagrożenia, jeśli chodzi o gaz, prąd, pelet, węgiel, drewno, olej, LPG i wszystkie źródła ogrzewania
Premier Węgier Viktor Orban / Fot. PAP/EPA/ANDY RAIN
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
W czwartek Parlament Europejski przyjął rezolucję potępiającą działania premiera Viktora Orbana.
Zdaniem europosłów, węgierski przywódca nie może przeciwdziałać propagandzie LGBT,
Ponadto miał on łamać wolność takich instytucji jak media, szkoła, czy religii.
W uchwalonej rezolucji pada sformułowanie o tzw. hybrydowym systemie autokracji wyborczej w państwie Viktora Orbana. Zdaniem większości Parlamentu Europejskiego, Węgry z premedytacją próbują podważać obowiązujące w Unii wartości demokratyczne. Część posłów wyraziła swoje ubolewanie nad tym, że Komisja Europejska i Rada Unii Europejskiej nie podjęły należytych działań w celu doprowadzenia Węgier do porządku.
Nasze obawy odnoszą się do funkcjonowania systemu konstytucyjnego i wyborczego, niezależności sądownictwa, korupcji i konfliktów interesów, ochrony prywatności oraz danych, wolności słowa i pluralizmu mediów, wolności nauki, religii, zrzeszania się, prawa do równego traktowania, w tym praw osób LGBT+
– czytamy w rezolucji Parlamentu Europejskiego.
Głosowanie odbyło się podczas sesji plenarnej w Strasbourgu i nie skutkuje karą na rząd premiera Viktora Orbana, nie zobowiązuje też innych krajów Unii Europejskiej do podjęcia konkretnych działań względem Węgier. Za rezolucją opowiedział o się 433 europosłów, 123 zagłosowało przeciwko, a 28 wstrzymało się od głosu.
Starcie polsko-niemieckich europosłów
Podczas środowej debaty europosłowie dyskutowali na temat sytuacji Węgier w Unii Europejskiej. W obronie naszych węgierskich braci stanął europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki, który skrytykował niemieckiego polityka z partii Zielonych Daniela Freunda.
Na Węgrzech nie są respektowane podstawowe wartości, na które państwa Unii zgodziły się, by przezwyciężyć despotyzm, wojnę, system państwa strachu
– stwierdził niemiecki polityk z partii Zielonych Daniel Freund.
Czymże jest demokracja? Uznajecie, że jeżeli demokratyczny wybór wam się nie podoba, to na te “niedemokratyczne” władze trzeba nakładać sankcje tak długo, aż ludzie wybiorą właściwie władze
Komisja Europejska zamierza zalecić państwom członkowskim podjęcie decyzji o zmniejszeniu finansowania dla Węgier. Powodem ma być korupcja w rządzie premiera Viktora Orbana. Szef węgierskiego rządu może otrzymać czas od jednego do trzech miesięcy na spełnienie swoich obietnic dotyczących przeciwdziałania łapówkarstwu. Informacje o planach Brukseli wobec Budapesztu przekazał w środę Bloomberg.
Węgry stały się pierwszym krajem w Unii Europejskiej, który został objęty dochodzeniem na podstawie nowych przepisów. Pozwalają one na karanie krajów UE, które godzą w interesy finansowe Wspólnoty. Działania Orbana podczas sprawowania władzy przez kilka miesięcy badała specjalna komisja.
Początkowo Telewizja Polska miała zorganizować własny koncert tego dnia. Zapowiadał go odwołany przed kilkoma dniami ówczesny prezes nadawcy, Jacek Kurski, podczas wizytowania miejsca nad Kanałem Elbląskim – tam miało się odbyć wydarzenie.
Na przekopie będzie start przedsięwzięcia, a tu będzie finał
– powiedział w “Pytaniu na śniadanie” Jacek Kurski.
Koncert był już w zaawansowanym stadium przygotowań. Na scenie wystąpić mieli m.in. Jan Pietrzak i Ryszard Makowski oraz artyści z gatunku disco polo, ale nowy prezes TVP Mateusz Matyszkowicz odwołał to wydarzenie. Początkowo chciał, by na scenie nie było wykonawców disco polo, tylko ci z innego, rozrywkowego nurtu.
Nowy prezes TVP Mateusz Maszkiewicz zdaniem anonimowego informatora miał stwierdzić, że obydwaj panowie są zbyt słabymi artystami, którzy nie zdołają przyciągnąć na koncert wystarczającej publiki. Wówczas planowano ostatecznie odwołać wydarzenie.
Kiedy transmisja koncertu na TVP?
We wtorek pierwotne plany uległy zmianie. Wówczas to Telewizja Polska zaczęła jednak promować transmisję koncertu na otwarcie przekopu Mierzei Wiślanej. W środę informacja o koncercie trafiła też na oficjalny profil TVP na Facebooku.
Gramy koncert w Elblągu!! Dla wolności i nadziei na lepsze jutro. W 83. rocznicę sowieckiej agresji na Polskę i z okazji oficjalnego otwarcia przekopu Mierzei Wiślanej usłyszycie znane polskie przeboje w nowoczesnym brzmieniu
– czytamy w zapowiedzi wydarzenia.
Koncert emitowany będzie w sobotę, o godz. 18:00 na antenie TVP1. Poprowadzi go aktor, dziennikarz i prezenter telewizyjny – Grzegorz Miśtal, zaś za reżyserię odpowiada Beata Szymańska-Masny. Z naszych informacji wynika, że zapowiadany przez telewizję koncert nie jest tym samym, nad którym od kilku już tygodni pracowano w TVP. Z początkowych zapowiedzi, zniknęli jednak planowani wcześniej artyści, których zastąpiono innymi.
Z zapowiedzi wynika, że na scenie zobaczymy m.in. Marylę Rodowicz, Kasię Moś, Piotra Cugowskiego, Janusza Radka, Marka Piekarczyka czy Krzysztofa Kiljańskiego. Orkiestrą dyrygować będzie Zygmunt Kukla.
Ministerstwo infrastruktury jest z kolei współorganizatorem innego przedsięwzięcia, w którym wystąpią m.in. Cleo, Soun’N’Grace i DJ Brave. Nie wiadomo, czy obie imprezy nie będą kolidowały: są bowiem zaplanowane w tym samym czasie.
Z ministerialnego komunikatu wynika, iż plan imprezy pozostaje niezmieniony od tygodni. Oficjalne jej otwarcie zaplanowano na godz. 12:00, o godz. 16:00 zostanie udostępniona Strefa Rodzinna, zaś dwie godziny później – rozpocznie się wspomniany koncert, który potrwa do ok. godz. 21:45. Po jego zakończeniu Ministerstwo planuje pokaz dronów. Warto podkreślić, że wstęp na teren wydarzenia jest bezpłatny.
Zapraszamy na koncert przy Kanale Żeglugowym. Będzie można się na niego dostać specjalnymi autobusami
Oficjalna inauguracja działalności Kanału Żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną, zbudowanego jako pierwszy etap nowej drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską, nastąpi 17 września 2022 roku. Docelowe parametry, zgodnie z harmonogramem prac, uzyskane zostaną w przyszłym roku, po zakończeniu pogłębiania toru wodnego na Zalewie Wiślanym i Rzece Elbląg.
Z uwagi na charakter uroczystości towarzyszących otwarciu nowej przeprawy, ogólnodostępne śluzowanie jednostek w Porcie Nowy Świat możliwe będzie od 18 września 2022 roku
– czytamy na podstronie ministerstwa infrastruktury “otwarcie-mierzei.pl”.
Całkowita długość nowej drogi wodnej z Zatoki Gdańskiej przez Zalew Wiślany do Elbląga to blisko 25 kilometrów. Samo przejście przez Zalew Wiślany wynosi nieco ponad 10 kilometrów, na rzece Elbląg – także ponad 10 kilometrów, a pozostałe ok. 2,5 km to odcinek, na który złożą się śluza i port zewnętrzny oraz stanowisko postojowe. Kanał, jak i cały tor wodny będą miały docelowo 5 m głębokości.
Droga wodna zaprojektowana została dla statku o długości 100 m, zestaw barek do 180 m), szerokości 20 m i zanurzeniu 4,5 m.
Jak informuje rzecznik Urzędu Miasta Warszawy Monika Beuth, wrotkarze i rolkarze wystartują w czwartkowy wieczór o godz. 20.30 spod pomnika Mikołaja Kopernika na Krakowskim Przedmieściu. Trasa rajdu to w sumie 15 km.
Zgodnie z komunikatem podanym przez rzecznik Urzędu Miasta Warszawy Moniki Beuth, dzisiaj wieczorem o godz. 20:30 rozpocznie się rajd rolkarzy i wrotkarzy. Zawodnicy wystartują spod pomnika Mikołaja Kopernika na Krakowskim Przedmieściu.
Miłośnicy wrotek przejadą się 15 trasą rozpoczynającą na Krakowskim Przedmieściem, dalej pojadą Nowym Światem, al. Jerozolimskimi, Kruczą, Piękną, pl. Konstytucji, Waryńskiego, Trasą Łazienkowską, al. Niepodległości, Chałubińskiego, al. Jerozolimskimi, Raszyńską, Żwirki i Wigury, Banacha, Bitwy Warszawskiej 1920 r., al. Jerozolimskimi, “Grzymały” Sokołowskiego, Kopińską, Grójecką, Towarową, Prostą, Świętokrzyską, Nowym Światem, Krakowskim Przedmieściem.
W związku z tym wydarzeniem policja może podjąć decyzję o czasowym wstrzymaniu ruchu na tych ulicach. Pojazdy indywidualne i autobusy transportu publicznego mogą być kierowane na objazdy.
Legendarny tenisista Roger Federer w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych na wstępie zwrócił uwagę na swoje ostatnie problemy zdrowotne.
Ostatnie trzy lata przyniosły mi wyzwania w postaci urazów i operacji. Ciężko pracowałem, by wrócić do optymalnej formy, ale znam też możliwości i ograniczenia mojego organizmu. Wiadomość, którą uzyskałem, była dla mnie jasna
Szwajcarski tenisista przekazał, że Puchar Lavera, który odbywać się będzie od 23 do 25 września, będzie jego ostatnim turniejem ATP. Jak podkreślił, zamierza grać dalej w tenisa, ale nie na takim poziomie jak dotychczas.
Otrzymałem wyjątkowy talent do gry w tenisa i osiągnąłem poziom, którego nigdy sobie nie wyobrażałem, na o wiele dłużej, niż kiedykolwiek uznawałem za możliwe
– zaznaczył.
Roger Federer oficjalnie ogłosił zakończenie kariery 😭
Jego ostatnim występem będzie Laver Cup.
🏆 6x Australian Open 🏆 1x French Open 🏆 8x Wimbledon 🏆 5x US Open
I wiele innych osiągnięć… To była ogromna przyjemność oglądać Cię na korcie, Roger 🙏
Poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski na sali obrad Sejmu. / Fot. PAP/Paweł Supernak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Premier Mateusz Morawiecki miał nieoficjalnie wyrazić zgodę na powrót Janusza Kowalskiego do rady ministrów.
Poseł Solidarnej Polski zastąpi swojego kolegę na Norberta Kaczmarczyka na stanowisku wiceministra rolnictwa.
Jak informuje RMF FM szef polskiego rządu miał również podpisać wniosek o powołanie Kowalskiego na nową funkcję.
W przeszłości polityk piastował urząd wiceministra aktywów państwowych.
Według nieoficjalnych informacji premier Mateusz Morawiecki podpisał zgodę na powołanie Janusza Kowalskiego na wiceministra rolnictwa, Jako pierwsze o tym informowały RMF FM oraz tvp.info.
Janusz Kowalski wraca do rządu. Polityk Solidarnej Polski zastąpił Norberta Kaczmarczyka na stanowisku wiceministra rolnictwa. Według nieoficjalnych informacji premier podpisał już powołanie Kowalskiego na nową funkcję
– poinformował dziennikarz RMF FM Roch Kowalski.
Janusz Kowalski wraca do rządu. Polityk Solidarnej Polski zastąpił Norberta Kaczmarczyka na stanowisku wiceministra rolnictwa.
Według nieoficjalnych informacji premier podpisał już powołanie Kowalskiego na nową funkcję. @RMF24pl
Janusz Kowalski to poseł Solidarnej Polski. Był w przeszłości wiceministrem aktywów państwowych w latach 2019-2021, był również pełnomocnikiem rządu do spraw reformy nadzoru właścicielskiego nad spółkami Skarbu Państwa.
Polityk przez publiczną krytykę Morawieckiego ws. negocjacji na temat budżetu Unii Europejskiej został w lutym 2021 r. usunięty z rządu. Solidarna Polska uważała odwołanie Kowalskiego za bezzasadne, politycy partii kierowanej przez Zbigniewa Ziobrę domagali się przywrócenia Kowalskiego do rządu.
Premier Morawiecki przyznał ostatnio, że zgodnie z umową koalicyjną między PiS a Solidarną Polską, partia Ziobry miała prawo wskazania swojego kandydata na wiceministra.
Kaczmarczyk został odwołany z funkcji we wtorek. O polityku tym zrobiło się głośno po tym, jak media informowały o jego wystawnym weselu. Kaczmarczyk ocenił, że decyzja o jego odwołaniu nie miała merytorycznego uzasadnienia. Odnosząc się do, jak to ujął, “insynuacji” pojawiających się w mediach zapewnił, że ani on, ani nikt z jego rodziny nie złamał prawa.
Mateusz Morawiecki / fot. PAP/Tomasz Wiktor
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział we wtorek podwójny wzrost płacy minimalnej.
W przyszłym roku wynagrodzenie wzrośnie najpierw w styczniu do 3490 zł, a następnie w lipcu do 3600 zł.
Warto jednak przypomnieć jak szef polskiego rządu atakował pomysłodawców podwyższania wynagrodzenia.
Podczas 14. Europejskiego Kongresu Ekonomicznego, stwierdził, że za inflację odpowiedzialni są ci co podnoszą płacę minimalną.
Powoływał się tutaj na przykład Turcji, gdzie inflacja sięga rekordowego pułapu 60-70 proc.
Jeden z użytkowników Twittera przypomniał tę wypowiedź Morawieckiego, poruszając tym samym internautów.
Przywracamy godność pracy. Zdecydowaliśmy się na mocniejsze podniesienie płacy minimalnej do poziomu 3490 zł od 1 stycznia 2023 r. i do poziomu 3600 zł od 1 lipca
– zapowiedział we wtorek premier Mateusz Morawiecki.
Wydawałoby się, że informacja o podniesieniu płacy minimalnej w przyszłym roku będzie standardem, do której przyzwyczaiły nas rządy Prawa i Sprawiedliwości w tej kwestii. Jednakże pewien użytkownik Twittera przy okazji tej wypowiedzi, wyciągnął inną sprzed kilku miesięcy.
Podczas 14. Europejskiego Kongresu Ekonomicznego w Katowicach, który odbył się w kwietniu tego roku szef polskiego rządu miał diametralnie inne zdanie.
Otóż mamy także takich polskich twórców inflacji. To ci, którzy proponują, aby natychmiast podnieść wynagrodzenia np. o 20 proc. To są twórcy inflacji. Oni proponują taki scenariusz, z jakim mieliśmy do czynienia w Turcji. Niektórzy mają krótką pamięć, ale przypomnijmy sobie. Rok, dwa lata temu Turcja to inflacja na poziomie 12-15 proc. Brzmi znajomo? Dziś w Turcji inflację mamy na poziomie 60 proc. A więc ci, którzy proponują takie recepty, chcą doprowadzić do hiperinflacji
Komisja Europejska zatwierdziła projekt dyrektywy, która ma na celu wprowadzenie do porządku prawnego państw członkowskich przestępstwa „nawoływania do nienawiści i przestępstw z nienawiści”. Realizacja tego założenia stanowiłaby zagrożenie dla wolności słowa, sumienia, zgromadzeń i religii, gwarantowanych przez konstytucje krajowe i prawo międzynarodowe. Dokument oparty jest o Konwencję stambulską, która, pod pretekstem walki z przemocą, wprowadza do systemu prawnego postulaty oparte na ideologii gender. Dyrektywa została poddana zwykłej procedurze ustawodawczej, co oznacza pozbawienie państw prawa weta. Instytut Ordo Iuris przygotował petycję do Rady Unii Europejskiej z apelem o odrzucenie dyrektywy.
W projekcie dokumentu stwierdzono, że jego celem ma być walka z „nawoływaniem w Internecie do przemocy i nienawiści ze względu na płeć metrykalną lub społeczno-kulturową”. Dyrektywa ustanawia też normy minimalne dotyczące kar za tego typu czyn. Dokument posługuje się nieprecyzyjnymi terminami, pozwalającymi na dowolną interpretację. Ponadto, punktem odniesienia dla autorów dyrektywy jest Konwencja stambulska, która nie została zaakceptowana przez szereg państw Unii Europejskiej (m.in. Węgry, Czechy, Słowację, Łotwę czy Bułgarię).
W petycji przygotowanej przez Ordo Iuris wskazano, że dyrektywa niesie za sobą zagrożenia dla wolności słowa, sumienia, zgromadzeń czy wyznania. Wartości te gwarantowane są przez konstytucje państw członkowskich, jak i prawo unijne. Zapewniają je Karta Praw Podstawowych UE oraz Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Co więcej, tryb zwykły w jakim procedowana jest dyrektywa, pozbawia poszczególne państwa prawa weta. Dlatego Instytut domaga się od Rady Unii Europejskiej odrzucenia dokumentu.
Ordo Iuris przypomina też przykłady osób, których, wskutek oskarżeń o „mowę nienawiści” spotkały sankcje ze strony państwa. Jedną z nich jest ks. prof. Dariusz Oko. Duchowny został skazany przez niemiecki sąd na 4,8 tys. euro kary za publikację artykułu opisującego problem pedofilii w Kościele. Ostatecznie sąd nie orzekł o winie naukowca.
Od jakiegoś czasu trwa dyskusja dotycząca ewentualnego przesunięcia terminu wyborów samorządowych w Polsce. Wiąże się to z faktem, że zgodnie z obecnie obowiązującym prawem w przyszłym roku, w tym samym czasie odbywałyby się zarówno wspomniane wybory samorządowe, jak również wybory parlamentarne, a co za tym idzie również kampanie wyborcze.
Propozycja PiS jest taka, aby kadencję samorządów, czyli wszystkich organów gmin, powiatów i województw przesunąć do 30 kwietnia 2024 roku. De facto o pół roku dłużej trwałaby kadencja samorządów
– powiedział wiceszef spraw wewnętrznych i administracji Paweł Szefernaker.
Dodał, że zgodnie z propozycją Prawa i Sprawiedliwości najbardziej prawdopodobne terminy wyborów samorządowych to 7 lub 14 kwietnia 2024 roku. Decyzję ws. przesunięcia wyborów Sejm ma podjąć za dwa tygodnie.
O spotkaniu poinformował ambasador Stanów Zjednoczonych Mark Brzeziński za pomocą mediów społecznościowych. Oprócz tematyki elektrowni jądrowej, panowie poruszyli inne obszary współpracy.
Z przyjemnością spotkałem się dziś z Danielem Obajtkiem, CEO PKN Orlen, aby porozmawiać o możliwości amerykańsko-polskiego partnerstwa w zakresie energii nuklearnej. Mieliśmy również okazję przedyskutować inne obszary współpracy strategicznej
– napisał na Twitterze Mark Brzeziński.
Z przyjemnością spotkałem się dziś z @DanielObajtek, CEO PKN Orlen, aby porozmawiać o możliwości amerykańsko-polskiego partnerstwa w zakresie energii nuklearnej. Mieliśmy również okazję przedyskutować inne obszary współpracy strategicznej. pic.twitter.com/AqmbiX8EaS
Do spotkania odniósł się również sam prezes PKN Orlen Daniel Obajtek.
Rozmawialiśmy o potencjalnych płaszczyznach współpracy wzmacniającej bezpieczeństwo energetyczne naszego regionu. Dziękuję za bardzo dobre spotkanie
– podkreślił Daniel Obajtek.
Wspólnie z @USAmbPoland rozmawialiśmy o potencjalnych płaszczyznach współpracy wzmacniającej bezpieczeństwo energetyczne naszego regionu. Dziękuję za bardzo dobre spotkanie https://t.co/JV4B0ucN2T
W poniedziałek Stany Zjednoczone złożyły ofertę ws. budowy elektrowni jądrowej w Polsce, proponują 6 wielkoskalowych reaktorów opartych o amerykańską technologię. Polski rząd ma także dwie inne propozycje.
Ten raport to jest oferta, propozycja zaangażowania strony amerykańskiej zarówno w tej części technologicznej, jak i w tej części finansowej (…). Trochę inny dokument niż ten dokument koreański czy dokument francuski, bo takie też mamy. Żaden z nich nie jest wiążącą ofertą biznesowa, natomiast każdy z nich będzie podlegał analizie
– wytłumaczyła minister klimatu i środowiska.
Według umowy polsko-amerykańskiej, rząd ma 30 dni na analizę tego podsumowania współpracy i decyzję, co dalej ze współpracą polsko-amerykańską, jeżeli chodzi o atom
– dodała Anna Moskwa w rozmowie z Polsatem News.
Minister podkreśliła, że rządowi zależy na dobrym i szybkim podjęciu decyzji, która jej zdaniem może, a nawet powinna zapaść w październiku.
Moskwa przypomniała, że jeżeli chodzi o elektrownię jądrową, to 65 proc. kosztów w budżecie, to koszty inne niż technologia, czyli np. wybór głównego wykonawcy, projektowanie, łańcuch dostaw.
Więc to pokazuje, że poza tą decyzją o technologii, przed nami jest jeszcze wiele równie ważnych decyzji na wybór pozostałych uczestników procesu
– wskazała Moskwa.
Przyznała, że rok 2026 jest realistyczny jako termin rozpoczęcia budowy elektrowni, a lata 2033-2035 – jako czas powstania pierwszych bloków elektrowni.
Zgodnie z przyjętym przez Radę Ministrów harmonogramem, budowa pierwszej polskiej elektrowni jądrowej rozpocznie się w 2026 r., a w 2033 r. uruchomiony zostanie pierwszy blok elektrowni jądrowej o mocy około 1-1,6 GW. Kolejne bloki będą wdrażane co 2-3 lata, a cały program jądrowy zakłada budowę bloków jądrowych o łącznej mocy zainstalowanej od ok. 6 do 9 GWe w oparciu o sprawdzone reaktory jądrowe generacji III (+).