“Wydaje się, że to jest danie Kurskiemu jakiegokolwiek stanowiska ministerialnego na odczepnego. Zastanawiam się, dlaczego Ministerstwo Cyfryzacji, a nie Sportu, czy Rolnictwa. Początkowo mówiło się, że Jacek Kurski zostanie Ministrem Kultury zamiast prof. Glińskiego, który miał przejść na emeryturę. To miałoby jakieś uzasadnienie, można byłoby powiedzieć, że to byłaby jakaś kontynuacja działalności byłego prezesa TVP. Jakiś czas temu rząd doszedł do wniosku, że nie jest potrzebne Ministerstwo Cyfryzacji. Zastanawiam się, czy to nie jest działanie tworzenia dodatkowego ministerstwa dla konkretnej osoby” – mówił Kubala.
Karuzela stanowisk
“Odnoszę wrażenie, że jest zbyt duża karuzela stanowisk w rządzie. To trzeba byłoby na spokojnie, gruntownie przeanalizować, ale zastanawiam się, czy nie większa niż za czasów Donalda Tuska. W takim ujęciu jakim to widzi PiS, to wydaje się, że w oczach partii rządzącej jest to coś pozytywnego i traktowanego jako narzędzie do poprawienia sytuacji. Można się zastanawiać, czy częste zmiany to nie jest przesada, bo ta karuzela za szybko się kręci. Likwidowanie i przywracanie ministerstw sprawia wrażenie braku wizji tego, jak powinien wyglądać rząd” – podkreślał publicysta.
“Komisja Europejska nie jest tworem wybieranym demokratycznie, więc kiedy KE mówi o demokracji, to w zasadzie możemy skończyć rozmowę, bo jest to pokaz hipokryzji i zakłamania. Unia Europejska chce dobra lewicowych elit w UE i tylko to dobro się dla nich liczy. Działania, które teraz wymierzone są w Węgrów, równie dobrze mogą być za chwilę wymierzone w Polskę. Nie wierzę w żadną dobrą wolę Komisji Europejskiej, Unii Europejskiej, większości Parlamentu Europejskiego. To jest próba podporzadkowania sobie innego państwa w imię jednej, wspólnej polityki europejskiej, jednego europejskiego super państwa” – mówił Urbaniak.
Współpraca europejska
“Agenda Unii Europejskiej jest taka, że w kolejnych latach będzie się zacieśniać współpracę między państwami. To się tak ładnie nazywa. Jeśli komisarze europejscy mówią o współpracy, to trzeba powiedzieć sobie wprost, że będzie to podcinanie skrzydeł, podcinanie suwerenności państw członkowskich” – wskazywał poseł Konfederacji.
Europejskie superpaństwo
“Unia Europejska będzie dążyła do tego, by zbudować jedno, wielkie superpaństwo. Jeśli nie będziemy z tym walczyć i próbować tego zatrzymać, to się może wydarzyć w ciągu najbliższej dekady. Trzeba być skupionym, by obronić polską suwerenność” – dodawał gość MN.
Andrzej Sośnierz / Fot. PAP/ Wojciech Olkuśnik. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
“To próba połączenia ognia z wodą, to się po prostu nie uda. Przede wszystkim takie inicjatywy były, uważam że szanse są niewielkie. Nie uda się wszystkiego ze wszystkim połączyć, chyba że jest coś co ich jednoczy – chęć uzyskania władzy. Idee jednak są sprzeczne, więc jeżeli ktoś naprawdę wierzy w to, co mówi. A to nie jest wcale takie pewne. Przykładem jest tutaj Donald Tusk – raz jest konserwatystą, raz jest socjalistą. Jaki jest naprawdę? Taki, jakiego w danym momencie potrzeba” – komentował Sośnierz.
Magnes Tuska
“Widać, że magnes Donalda Tuska nie zadziałał, jest teraz próba znalezienia innego spoiwa. Tym spoiwem mają być byli prezydenci, którzy nie stanowią już konkurentów i w związku z tym mają być tym lepiszczem, którym miał być Donald Tusk, a którym się nie stał. Nie widzę możliwości, by nasze koło mogło znaleźć tu wspólny język. Konfederacja też na to spotkanie się nie wybiera, więc nie cała opozycja idzie na to spotkanie, tylko jej jakaś część” – dodawał gość MN.
Aborcja poróżni opozycję?
“To jest jeden z tematów, który całkowicie różni. Ktoś tutaj musi zrezygnować ze swojego poglądu, bo tutaj ciężko będzie coś z tego ulepić. Proszę zobaczyć, jakiego bankructwa doznała cała polityka, w wielu dziedzinach, istotnych dla państwa polskiego. Polskie górnictwo – wszyscy po kolei – lewica, PO, PiS demontowali polskie górnictwo. Teraz, kiedy zobaczyli że jest to wielki błąd, teraz mówią – nie, nie, to tamci” – podkreślał poseł koła Polskie Sprawy.
Nie od dziś wiadomo, że Włochy borykają się ze stabilnością polityczną i co za tym idzie rządową w kraju. Od 2011 r. Włochami rządziło sześciu premierów, ponadto dwa razy rząd musiał tworzyć Giuseppe Conte. Ostatnie wybory z 2018 r. przyniosły państwu pewną stabilność, lecz kryzys gospodarczy po epidemii koronawirusa oraz wojna na Ukrainie odcisnęło swoje piętno na sytuacji politycznej i parlamentarnej. W najbliższą niedzielę odbędą się wybory we Włoszech, gdzie na wygraną liczy Meloni.
Dwa ugrupowania jak Liga oraz Ruch Pięciu Gwiazd postanowiły zakończyć współpracę w ramach technicznego rządu pod przewodnictwem Mario Draghiego. Ta sytuacja zmusiła prezydenta Sergio Mattareliego do przyjęcia rezygnacji i rozpisania nowych, przedterminowych wyborów.
W bój o głosy poparcia ruszyły wszystkie ugrupowania, lecz na czoło niezmiennie od kilku lat wysuwają się dwie największe prawicowo-narodowe partie Liga Matteo Salviniego oraz Bracia Włosi Giorgi Meloni. Ta ostatnia wygłosiła również w połowie czerwca energiczne wystąpienie na zaproszenie hiszpańskiej partii VOX Santiago Abascala.
Energiczne przemówienie w obronie chrześcijańskich korzeni
Prawdopodobna przyszła premier Włoch wygłosiła bardzo płomienne przemówienie, które odnosiło się do głównych postulatów nie tylko jej partii, ale europejskich konserwatystów. Z tej okazji Młodzież Wszechpolska zamieściła nagranie z autorskim tłumaczeniem.
Nie ma kompromisów. Albo jesteś na tak, albo na nie. Tak dla naturalnej rodziny, nie dla lobby LGBT.Tak dla tożsamości płciowej, nie dla ideologii gender. Tak dla kultury życia, nie dla czeluści śmierci. Tak dla krzyża, nie dla przemocy islamu. Tak dla bezpiecznych granic, nie dla masowej imigracji. Tak dla zatrudnienia naszych obywateli, nie dla dużych międzynarodowych finansjer. Tak dla suwerenności ludu, nie dla biurokratów z Brukseli. I tak dla naszej cywilizacji. I nie dla tych, którzy chcą ją zniszczyć
– głosiła w czerwcu Giorgia Meloni.
Nie ma kompromisów! Albo jesteś na TAK, albo jesteś na NIE!
MOCNE, energetyczne i konkretne wystąpienie Giorgi Meloni, przewodniczącej, narodowo-konserwatywnej włoskiej partii Bracia Włosi. Przemówienie z wiecu hiszpańskiego, prawicowego VOX-u. pic.twitter.com/zVYWVmaSUP
O masowym poparciu dla Meloni i jej ugrupowania mogą świadczyć chociażby ostatnie kampanijne wystąpienia, gdzie Włosi bardzo tłumnie i żywiołowo wyrażają poparcie dla narodowo-prawicowej polityk, która ma ogromne szanse na objęcie sterów rządu jako pierwsza kobieta w tym kraju.
Publicysta Reinhard Muller przywołuje list biskupów polskich do niemieckich z 1965 roku, zawierający słynne zdanie przebaczamy i prosimy o przebaczenie. Komentator “Frankfurter Allgemeine Zeitung” nazywa je poruszającym, ponieważ zawiera prośbę o przebaczenie ze strony kraju napadniętego przez Niemcy.
Z pewnością chodzi tu o przesłanie ludzi Kościoła, a nie gest państwa. Ale pokazuje to, że nawet wtedy niektórzy byli o wiele dalej niż polski rząd i parlament dzisiaj. Bo o ile słuszne jest nazwanie winy, tak dyskusyjne jest przeliczanie winy na roszczenia pieniężne i ich potrącanie. Ci, którzy grają tą kartą, zagrażają spójności europejskiej
– czytamy w niemieckiej gazecie.
Mueller stwierdza, że żądanie reparacji byłoby zrozumiałe w latach 50., 60., a nawet 80., ale dziś jest to nie tylko prawnie nie do utrzymania, ale jest to wręcz afront. “FAZ” przekonuje, że Polska zawarła z Niemcami nie tylko traktat graniczny, ale także sąsiedzki. Dlatego, zdaniem autora komentarza, nie ma już zatem miejsca na reparacje związane ze stratami wojennymi.
Dalej Reinhard Mueller nie spuszcza z tonu. Uważa, że polskie władze w czasie wojny na Ukrainie prowadzą potyczkę z Niemcami.
Powtarzanie wobec przyjaznego europejskiego państwa sąsiedniego żądania, które to państwo odrzuciło w odniesieniu do wyjaśnionej sytuacji prawnej, jest więcej niż nieprzyjazne. Oburzające jest odniesienie do wojny Putina z Ukrainą i napomnienie, że agresja nie powinna się opłacać
– przekonywał Reinhard Muller.
Autor dowodzi, że Niemcy wielokrotnie próbowały zadośćuczynić Polsce i że… one same też poniosły znaczące straty.
Co często jest pomijane: Niemcy stracili jedną czwartą swojego terytorium. Około dwunastu milionów Niemców zostało zabitych i wypędzonych ze swojej ojczyzny, w niektórych przypadkach w sposób ludobójczy. Była to zbrodnia, która uzasadniała roszczenie Niemiec do odszkodowania, czyli do przywrócenia stanu pierwotnego lub do rekompensaty
– ubolewał niemiecki publicysta.
Zdaniem autora jasne jest, że każdy, kto ponownie zajmie się sprawą, będzie musiał skonfrontować się także z tym, co rzekomo zabrano Niemcom i co miała niby otrzymać Polska.
Polska otrzymała i otrzyma w ramach Unii miliardy euro od Niemiec. Otwieranie rachunków z czasów, gdy wojna była jeszcze środkiem politycznym – i to właśnie w czasie, gdy wojna powróciła do Europy – jest sprzeczne z duchem jednoczącej się i równoważącej Unii
– stwierdził autor tekstu dla “Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej to efekt skarg dostawców internetu i usług telekomunikacyjnych SpaceNet i Telekom. Obie firmy sprzeciwiały się niemieckim przepisom dotyczącym gromadzenia danych dotyczących połączeń i lokalizacji użytkowników internetu i telefonii. Regulacje obowiązujące od 2017 roku okazały się jednak za niezgodne z unijnymi przepisami.
Regulacje dotyczące gromadzenia danych zawierała federalna ustawa Prawo telekomunikacyjne oraz rozporządzenia do niej. Zgodnie z przepisami, operatorzy sieci telekomunikacyjnych byli zobowiązani do przechowywania przez okres kilku tygodni danych o ruchu i połączeniach swoich użytkowników w celu udostępniania ich organom ścigania na ich wnioski w związku z postępowaniami.
Niemieckie regulacje już wcześniej zostały mocno skrytykowane przez Federalny Sąd Administracyjny, który jasno stwierdził, że są one niezgodne z unijnymi przepisami. Mimo to, niemieccy sędziowie postanowili zwrócić się do TSUE z pytaniem o zgodność tych regulacji z prawem UE.
Zaskarżony podmiot – Federalna Agencja ds. Sieci już po wyroku rodzimego sądu wstrzymała wykonywanie spornych przepisów, jeszcze zanim zdążyły wejść w życie. Teraz, po orzeczeniu TSUE, przepisy ustawy będą musiały zostać całkowicie wykreślone.
Niemieckie prawo jest wg TSUE za ogólne i pozwala na zbyt masowe, nieuzasadnione przechowywanie danych: nie można operatorom nakazywać prewencyjnego przechowywania takich danych, gdyż narusza to podstawowe prawa obywateli UE
– czytamy w orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Wyjątkiem jest zagrożenie bezpieczeństwa narodowego. Ale nawet w tym przypadku gromadzenie danych o obywatelach musi odbywać się w ograniczonym zakresie, czasie i pod kontrolą sądu.
Sprawujący obecnie funkcję wiceprezydent UEFA Zbigniew Boniek odniósł się w swoim wpisie na Twitterze do wprowadzenia przez Chorwację waluty euro. Dość nieoczekiwanie wyznał, że Polska nie ma na co czekać i też powinna wprowadzić tę obcą walutę.
Od 1 stycznia 2023 euro także w Chorwacji… Kuna pójdzie w zapomnienie…. My cały czas czekamy…. Na co?
– napisał Zbigniew Boniek.
Od 1 stycznia 2023 euro także w Chorwacji… Kuna pójdzie w zapomnienie…. My cały czas czekamy…. Na co?
Natomiast jak słusznie zauważył jeden z użytkowników, jeszcze w 2013 r. sam Boniek ostrzegał przed wprowadzeniem euro do Polski, podkreślając że stanowi pewne zagrożenie dla stabilności ekonomicznej polskiego społeczeństwa.
Euro waluta w Polsce! Ostrożnie większość ludzi będzie jeszcze biedniejsza. Edukacja społeczeństwa to zadanie numer jeden i najważniejsze
– zauważył wówczas wiceprezydent UEFA.
Euro waluta w Polsce! Ostrożnie większość ludzi będzie jeszcze biedniejsza.edukacja społeczeństwa to zadanie numer jeden i najważniejsze.
W komentarzach internauci i popularni dziennikarze podzielili swoje opinie na pozytywne i negatywne. Niektórzy zgadzają się z Bońkiem na temat wprowadzenia europejskiej waluty, inni zaś wskazują na wady i zagrożenia dla polskiej gospodarki.
Szef MON Mariusz Błaszczak podczas ćwiczeń Niedźwiedź-22 / Fot. PAP/Darek Delmanowicz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030.
We wtorek minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak otworzył na poligonie w Nowej Dębnie ćwiczenia Niedźwiedź-22.
Wicepremier wskazał, że Polska nie jest już tylko odbiorcą bezpieczeństwa Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Podkreślił, że nasz kraj stał się niejako gwarantem bezpieczeństwa w regionie.
W ćwiczeniach oprócz polskich jednostek pancernych biorą udział jednostki amerykańskie oraz brytyjskie.
Minister obrony narodowej i wicepremier Mariusz Błaszczak wziął we wtorek udział w ćwiczeniach Niedźwiedź-22 w Nowej Dębie, w których udział bierze 18. Dywizja Zmechanizowana, a także wojska amerykańskie i brytyjskie.
#Niedźwiedź22 wzmacnia interoperacyjność wojsk sojuszniczych🦾
Nasze członkostwo w Sojuszu Północnoatlantyckim rzeczywiście stanowi gwarancję naszego bezpieczeństwa, ale nasze członkostwo w NATO jest dziś w pełni, ale wcześniej tak nie było. Wcześniej byliśmy zdani na to, że inni będą nas bronić; dziś możemy powiedzieć, że wojsko polskie jest na tyle silne (a będzie jeszcze silniejsze), że Polska jest dziś nie tylko biorcą bezpieczeństwa, ale również dawcą
– podkreślił wicepremier Mariusz Błaszczak.
Jak dodał, na tym polega zasada współpracy między siłami państw Sojuszu Północnoatlantyckiego. Odniósł się również do wtorkowej konferencji z udziałem liderów opozycji z okazji 25-lecia rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych do NATO pt. “Bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO – rola Polski”.
Po pierwsze – nie słyszałem, żeby tam zauważono, że kierunek w stronę NATO nadał rząd śp. premiera Jana Olszewskiego. Przecież wtedy, na początku lat dziewięćdziesiątych, mówiono: NATO bis. Ci, którzy dziś są w opozycji, wtedy mówili o NATO bis; ale to jest jeszcze mało – gorzej, że ci, którzy dziś są w opozycji, kiedy rządzili naszym krajem, likwidowali jednostki wojskowe
– zauważył minister obrony narodowej.
Wicepremier @mblaszczak: Uniemożliwimy atak na Polskę. Tworzymy @Zelazna_Dywizja oraz zaporę na wschodzie Polski. Dziękuję każdemu przyczyniającemu się do wzmacniania obronności.
Osłabiali zdolności obronne RP. Szczególnie zły był rok 2011 – zlikwidowana na przykład 1. Warszawską Dywizję Zmechanizowaną im. Tadeusza Kościuszki. To rząd koalicji KO-PSL otworzył wschód naszego kraju. Zlikwidowano też inne jednostki, chociażby brygadę zmechanizowaną w Lublinie; dziś żołnierze z reaktywowanej brygady zmechanizowanej w Lublinie ćwiczą właśnie tu, na tym poligonie
– wyjaśnił szef MON.
Jak dodał, wcześniej ówczesny prezydent Lech Kaczyński przestrzegał przed odradzaniem się imperializmu rosyjskiego.
Nie był słuchany; był lekceważony, był atakowany. Ci, którzy dzisiaj organizowali to spotkanie na temat wejścia Polski do NATO nazywali prezydenta Kaczyńskiego rusofobem; ale my realizujemy testament Lecha Kaczyńskiego
Dmytro Choroszyłow, tzw. pierwszy zastępca szefa Rady Ludowej przekazał, że w samozwańczej Ługańskiej Republice Ludowej w dniach 23-27 września odbędzie się referendum ws. włączenia republiki w skład Rosji.
Referendum w tych dniach odbędzie się również w tzw. Donieckiej Republice Ludowej, o czym poinformowała głowa państwa republiki Denis Puszylin. Podobną informację z obwodu chersońskiego podaje także serwis ТРУХА. W Chersoniu referendum ws. wejścia regionu do Federacji Rosyjskiej także zaplanowano w dniach 23-27 września.
Zdaniem szefa gabinetu Wołodymyra Zełeńskiego, Andrija Jermaka wezwania rosyjskich władz okupacyjnych na Ukrainie do przeprowadzenia referendum ws. przyłączenia regionów do Rosji to „straszaki”.
Naiwny szantaż groźbami i straszakami »referendów«, »mobilizacji« ze strony tych, którzy umieją walczyć tylko z dziećmi i cywilami
– oświadczył szef gabinetu ukraińskiego prezydenta Andrij Jermak.
14 września odbył się szczyt Szanghajskiej Organizacji Współpracy. W jej skład wchodzą Chiny, Kirgistan i Uzbekistan. W trakcie ostatniej sesji zostało podpisane porozumienie w zakresie poszerzenia współpracy gospodarczej poprzez budowę nowego połączenia kolejowego.
Głównym elementem przedsięwzięcia na obecnym etapie jest postawienie odcinka kirgiskiego, który ma połączyć już istniejące systemy komunikacji Chin z Uzbekistanem. Ten etap ma być zakończony pierwszej połowie przyszłego roku. Docelowo szlak kolejowy ma prowadzić przez Turkmenistan, Iran i Turcję aby ostatecznie dotrzeć do Unii Europejskiej.
Inwestycja ma zostać sfinansowana zarówno ze środków publicznych, jak i publiczno-prywatnych. Niektóre odcinki trasy będą przebiegać po bardzo trudnym, górzystym terenie. Konieczne więc może być wykonanie ok. 90 tunelów.
Według planów nowe połączenie do Europy z Państwa Środka będzie krótsze o 900 kilometrów i skróci czas jazdy o osiem dni w stosunku do obecnie eksploatowanej trasy przez Rosję, Białoruś i Polskę.
Istotnym elementem był tu terminal w Małaszewiczach, położony przy polskiej granicy z Białorusią. Przed wojną na Ukrainie przechodziło przez niego 90 procent transportu z Chin do Unii Europejskiej. Po rozpoczęciu przez Rosję nowej fazy wojny przeciwko Ukrainie, ilość towarów transportowanych przez PKP Cargo na trasie będącej częścią inicjatywy Nowego Jedwabnego Szlaku spadła o 50 procent.