Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. jimeciuro/Cathopic

Zobacz także: Dramat Polaków na Litwie. “Najpierw ukradli Polakom ziemie, potem nazwiska, a teraz ukradli naszym dzieciom możliwość nauki”

Życie każdego z 14 dzieci, które zostały ochrzczone 25 września, mogło zostać skrócone, “ale miłość Boga pozwoliła, aby tak nie było” – czytamy w oświadczeniu diecezji Getafe.

Dzieci zostały uratowane dzięki dobrej pracy stowarzyszenia Más Futuro (“Więcej Przyszłości”) i Rescatadores Juan Pablo II (“Ratownicy Jana Pawła II”), którzy oferują matkom i ich dzieciom nową szansę na życie.

“To było bardzo skomplikowane, ponieważ każda matka ma inny problem, ale ratowanie dzieci przed aborcją sprawia nam głęboką radość. Pomimo szczególnie skomplikowanego momentu, ratujemy wiele dzieci” – mówi Marta Velarde, szefowa Más Futuro.

Más Futuro ma swoją siedzibę w Alcorcón, niedaleko Madrytu, gdzie prowadzi również schronisko dla matek zagrożonych aborcją, którym nikt inny nie pomaga. Pracują również z innymi matkami, które już dokonały aborcji i potrzebują porady i wsparcia.

Bp Ginés García Beltrán podkreśla, że “aborcja zawsze będzie wewnętrznie zła”. W sytuacji, gdy w Hiszpanii zaproponowano ostatnio nowe zmiany w prawie aborcyjnym (czyniące tę zbrodnię jeszcze bardziej dostępną), biskup podkreślił, że “aborcja, za zgodą rodziców lub bez niej, zawsze będzie wewnętrznie zła. Zawsze będzie złem, grzechem. Dlatego ta ustawa i poprzednie ustawy zatwierdzające aborcję są niemoralne”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Aleteia

Dlaczego warto otaczać się wizerunkami świętych?

Wizerunki świętych w postaci obrazów oraz figurek to doskonała dekoracja naszego domu, która we wspaniały sposób podkreśla wiarę i przywiązanie do wyznawanych wartości chrześcijańskich. 
Mało tego, jeżeli są one związane z bardzo głęboką wiarą – to nasza modlitwa zwrócona bezpośrednio w ich kierunku może okazać się jeszcze silniejsza. Kiedy mamy przed swoimi oczami wizerunek świętych lub patronów zdecydowanie prościej jest nam skupić się na modlitwie i jeszcze bardziej poczuć duchową więź łączącą nas z Bogiem. Patroni i święci bardzo często odpowiadają za konkretne kwestie takie jak chociażby pomoc w pokonaniu choroby nowotworowej, na przykład św. Charbel. Zbawienną może się okazać modlitwa do świętego Antoniego w przypadku zagubienia cennych przedmiotów. 
Święta Rita i pochodzący z Włoch święty Ojciec Pio to patroni od spraw trudnych, a nawet beznadziejnych – dlatego kiedy znajdziemy się w wyjątkowo ciężkim położeniu warto właśnie do nich zwracać się z prośbą o pomoc i wstawiennictwo u Boga Ojca tak aby wyprosić potrzebne nam łaski. 

Jak wybierać obrazki świętych i patronów do domu?

Jak już wcześniej wspomniano otaczamy się wizerunkami świętych po to, aby jeszcze bardziej poczuć łączącą nas z Bogiem więź oraz podkreślić wyznawane przez nas wartości. Wybierając obrazy święte oraz figurki świętych, a także inne dewocjonalia będące elementem stylizacji naszego wnętrza, powinniśmy wybierać te z nich, które swoim stylem jak najlepiej wpasują się w wystrój domu, lub mieszkania. 
Srebrny obraz z wizerunkiem Matki Bożej lub Świętej Rodziny to idealne dopełnienie wnętrza domu lub mieszkania urządzonego w stylu glamour lub klasycznym. Natomiast przepiękne figurki z żywicy stylizowanej na drewno, lub drewniane doskonale podkreślą charakter domu urządzonego w stylu rustykalnym lub boho, a także vintage. 
Krystalicznie biała, alabastrowa szopka bożonarodzeniowa wspaniale sprawdzi się jako dekoracja domu urządzonego w minimalistycznym stylu.

Obrazki z wizerunkami świętych – doskonała propozycja na wyjątkowy prezent.

Od dłuższego czasu bezskutecznie poszukujesz inspiracji na wyjątkowy i trafiony prezent dla bliskiej Ci osoby, który będzie jednocześnie oryginalny i ponadczasowy? Jeśli tak to postaw na obrazek z wizerunkiem świętego, który najbardziej oddaje naturę i charakter obdarowanej przez Ciebie osoby. 
Może to być także patron, którego imię nosi bliska Ci osoba, np. święta Katarzyna lub święty Jakub. 
Dla nowożeńców lub rodziców przepiękną pamiątką może okazać się wizerunek Świętej Rodziny.

Szczepionka

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/EPA/MOHAMED MESSARA. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Dramat Polaków na Litwie. “Najpierw ukradli Polakom ziemie, potem nazwiska, a teraz ukradli naszym dzieciom możliwość nauki”

Jak informują media, kolejne kraje mają problem ze zbyt dużą ilością szczepionek przeciw COVID-19. W związku z upływem terminu ważności, preparaty muszą zostać zutylizowane.

Tak jest choćby w Szwajcarii. Kraj ten obecnie posiada 38 mln szczepionek na COVID-19, które są ważne tylko do końca obecnego roku. Już zdecydowano o zniszczeniu  ponad 10 mln dawek preparatów firmy Moderna. Podobne problemy ma też Rumunia. Kraj ten zutylizował dotychczas 3 mln dawek preparatów, a drugie tyle zostanie prawdopodobnie zutylizowanych do końca obecnego roku.

Obecnie rząd w Bukareszcie stara się wynegocjować zmniejszenie wcześniej zawartych kontraktów na dostawy szczepionek. Zgodnie z nimi w tym roku ma ich otrzymać 11,2 mln, a w przyszłym kolejne 19 mln.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

fpg24.pl

Kard. Stefan Wyszyński i Jan Paweł II.

Kard. Stefan Wyszyński i Jan Paweł II. / Fot. Heinz Wieseler / PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Polski patriota

Stefan Wyszyński urodził się 1901 roku, nad Bugiem, w Zuzeli, na pograniczu Podlasia i Mazowsza. W 1924 został wyświęcony. W 1929 roku uzyskał doktorat z prawa na KUL. Przed wojną pisał i redagował czasopismo „Ateneum kapłańskie” oraz wykładał w seminarium. W czasie wojny był w konspiracji, podczas Powstania Warszawskiego był kapelanem zgrupowania Armii Krajowej „Kampinos”. W 1946 roku został biskupem lubelskim, a w 1948 arcybiskupem warszawskim i prymasem Polski. W 1953 roku został kardynałem.

Wiele kontrowersji wzbudza porozumienie prymasa z komunistycznym okupantem. Za cenę potępienia (właściwie już wymordowanych w całości) oddziałów Żołnierzy Wyklętych, prymas zyskał zgodę na nauczanie religii i działalności KUL. W porozumieniu tym prymas poparł też granice zachodnie.

Wola kompromisu ze strony prymasa została odrzucona przez komunistów. Prymas został aresztowany 25 września 1953 roku. Wieziono go Rywałdzie Królewskim (do 12 października 1953), Stoczku Warmińskim (do 6 października 1954), Prudniku Śląskim (do 26 października 1955) oraz Komańczy (do 28 października 1956).

Podczas uwięzienia prymas napisał tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego. Po zwolnieniu prymas w ramach Wielkiej Nowenny przygotowywał duchowo Polaków na milenium chrztu Polski w 1966 roku.

Działalność prymasa wzbudzała wściekłość komunistycznego okupanta. Szczególnie komunistów zbulwersowała wola wzajemnego wybaczenia win widoczna w orędziu polskich biskupów do niemieckich, która do dziś powinna być wzorem wyzwolenia się Polaków z historycznej traumy w relacjach z naszymi ukraińskimi sąsiadami.

Prymas aktywnie uczestniczył w obradach drugiego soboru watykańskiego, Kościół w Polsce zawdzięcza mu niedopuszczenie do zniszczenia katolicyzmu na drodze pseudo posoborowych herezji.

Zasługą prymasa było sformułowanie w wielu swoich wypowiedziach teologii narodu, która stała się inspiracją dla Solidarności. Prymas starał się też chronić polskich patriotów zaangażowanych w Solidarność przed szkodliwą działalnością (wykorzenionych z polskości i wyrosłych z komunizmu) środowisk, które chciały podporządkować sobie Solidarność. W swym nauczaniu doceniał rolę polskiego nacjonalizmu.

Prymas zmarł 28 maja 1981, wielką radością ostatnich lat jego życia był pontyfikat Jana Pawła II. W czasie inauguracji swojego pontyfikatu, 22 października 1978 papież Polak skierował do prymasa takie słowa: „Nie byłoby na stolicy tego Papieża – Polaka […], gdyby nie było Twojej wiary nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twojego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, który jest związany z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem”.

Znienawidzony przez komunistów i atakowany przez współczesną lewicę

Tak jak kiedyś komuniści z PZPR nienawidzili prymasa Wyszyńskiego, tak i dziś prymas spotyka się z atakami ze strony lewicy. Żaden prawicowy publicysta, na żadnym prawicowym portalu, tak dobrze nie wyjaśnił polskim katolikom, dlaczego postać prymasa Wyszyńskiego jest tak ważna dla Polski i Polaków, jak zrobił to lewicowy, antykatolicki portal Krytyka Polityczna w artykule ”Beatyfikacja Wyszyńskiego. „Prymas Tysiąclecia nie został poinformowany o Zagładzie””.

Autor tego artykułu to profesor „Jacek Leociak – historyk literatury, kierownik Zakładu Badań nad Literaturą Zagłady w Instytucie Badań Literackich PAN, członek założyciel Centrum Badań nad Zagładą Żydów przy Instytucie Filozofii i Socjologii PAN, redaktor rocznika „Zagłada Żydów. Studia i Materiały””, który „razem z Barbarą Engelking przygotował koncepcję galerii Zagłada w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN”.

Zapewne intencje profesora Leonciaka były inne – artykuł jest krytyką prymasa Wyszyńskiego i jego dziedzictwa z punktu widzenia lewicy i żydowskiej narracji. To, co autor lewicowego portalu uważa za złe, godne pogardy i do wyrzucenia (nauczanie prymasa Wyszyńskiego i jego postać), dla nas jest dobre, godne pochwały i do zachowania.

Nacjonalista

Według profesora Leonciaka prymas Wyszyński jest „duchową inspirację dla tych, którzy budują nam tutaj Katolickie Państwo Narodu Polskiego. Odnoszę bowiem wrażenie, że Polska, która w ocenie wielu teraz właśnie odzyskuje swoją prawdziwą narodowo-katolicką tożsamość, realizuje wielki duchowy testament błogosławionego prymasa Stefana Wyszyńskiego”.

Zdaniem profesora Leonciaka dla prymasa Wyszyńskiego „zagrożenia dla Kościoła były zagrożeniami dla Narodu. Wywalczenie wolności dla Kościoła miało otwierać drogę do wszystkich innych wolności. W latach 70. ubiegłego wieku prymas coraz mocniej domagał się od władzy państwowej nie tylko wolności dla Kościoła, lecz pouczał rządzących, jak powinien wyglądać ład społeczny, na czym powinna opierać się moralność publiczna, jak należy kształtować prawa pracownicze, prawo budowlane, politykę demograficzną, społeczną, gospodarczą, jak przygotowywać Polaków do życia w rodzinie, czego uczyć w szkole”.

W opinii profesora Leonciaka prymas Wyszyński uważał, że źródłem praw człowieka „jest godność nadana mu przez Boga. […] Wyszyński wśród podstawowych praw człowieka wymienił: prawo do życia, prawo do wolności, prawo do korzystania z wartości moralnych i kulturalnych, prawo do oddawania czci Bogu, do wolności religii, do swobody życia rodzinnego. Wśród praw w dziedzinie gospodarczej wskazał prawo do odpowiedniej pracy zarobkowej, sprawiedliwej za nią zapłaty i swobody wyboru w jej podejmowaniu, do godziwych warunków pracy — troszczył się szczególnie o kobiety pracujące”.

Profesor Leonciak wypomniał prymasowi Wyszyńskiemu, że „do końca życia pozostał bardzo krytyczny wobec […] Aktu końcowego Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie […]. Był zdecydowanie przeciwny udziałowi Stolicy Apostolskiej w obradach KBWE i wyraźnie tym zdegustowany”.

W opinii profesora Leoncika prymas Wyszyński podkreślał związek katolicyzmu i polskości. Zdaniem prymasa Wyszyńskiego „Kościół dał Narodowi »stałość swej nauki ewangelicznej«, »zasady moralne, dzięki którym spokojnie mogło rozwijać się wychowanie Narodu«”.

W swoim artykule profesor Leonciak przypomniał, że prymas Wyszyński zachęcał do działalności „w duchu zdrowego nacjonalizmu: nie szowinizmu, ale właśnie zdrowego nacjonalizmu, to jest umiłowania narodu i służby jemu”.

Przeciwnik laicyzacji

Zdaniem profesora Leonciaka prymas Wyszyński ukazywał w swoim nauczaniu absurdalność postulatu rozdziału Kościoła i państwa wskazując, że Polacy są obywatelami, więc łączą w sobie te dwie rzeczywistości. Prymas uważał, że „nie można zatem rozdzielać Polaka od katolika i obywatela”, że „podział taki jest sztuczny, jest próbą dzielenia jedności organizmu społecznego”.

Profesor Leonciak przypomniał, że prymas nauczał, że „Kościół i Naród oczekują więc od państwa, aby stało na straży tych praw, aby „nie narzucało obywatelom jakiejś ideologii »państwowej«”, […], aby państwo nie ateizowało obywateli przez system walki politycznej z religią, z Kościołem […]. Dla spokoju społecznego w naszej Ojczyźnie należałoby zaniechać oficjalnej ateizacji i programów ateistycznych czy laicyzujących w szkołach, czy gdziekolwiek”. Autor tekstu z krytyki podkreślał, że prymas Wyszyński „walkę o przywrócenie wyrugowanej przez komunistów religii do szkół toczył prymas Wyszyński do końca swych dni”.

Zdaniem profesora Leonciaka prymas Wyszyński głosił „program integrystycznej, narodowo-katolickiej tożsamości polskiej”, a Polska była dla księdza prymasa „przedmurzem chrześcijaństwa, bastionem, broniącym świat przed komunizmem”.

Profesor Leonciak podkreślił, że prymas Wyszyński inspirował się twórczością Henryka Sienkiewicza. „Polska pod rządami komunistów była więc dla Wyszyńskiego oblężoną na nowo Jasną Górą, której trzeba bronić”.

Profesor Leonciak w swoim artykule stwierdził, że narodowo-radykalną odsłoną myśli prymasa Wyszyńskiego są pielgrzymki narodowców na Jasną Górę. Za pokłosie myśli prymasa Wyszyńskiego autor artykułu na lewicowym portalu uznał też żywy kult maryjny w Polsce oraz obecność duchownych w życiu społeczno-politycznym.

Krytyk antypolskiej działalności Żydów

Niechęć profesora Leonciaka do prymasa Wyszyńskiego Wynika z tego, że prymas, będąc redaktorem „Ateneum Kapłańskiego”, publikował krytyczne wobec Żydów artykuły księdza Józefa Pastuszka i księdza Pawła Tochowicza, oraz w broszurze „Jak uchrześcijanić handel dewocjonaliami” wydanej we Włocławku w 1936 roku” sprzeciwiał się temu, by katolickie dewocjonalia produkowali i sprzedawali Żydzi. By temu przeciwdziałać, ksiądz Wyszyński proponował „utworzenie ogólnopolskiej organizacji broniącej interesów chrześcijańskich producentów i zwalczającej »czynniki obce«. Organizacja ta powinna zarejestrować związkowy znak ochronny, dzięki któremu można by było odróżnić produkt chrześcijański od niechrześcijańskiego. Następnie należałoby uzyskać od „Najdostojniejszego Episkopatu Polski” zakaz święcenia dewocjonaliów wyrabianych przez niechrześcijan, czyli po prostu przez Żydów. Takiego zakazu musieliby przestrzegać wszyscy księżą (nie święcić produktów żydowskich) i wszyscy wierni (nie kupować od Żydów)”.

Profesor Leonciak ma też za złe prymasowi Wyszyńskiemu, że nie wykluczał on dokonywania przez Żydów rytualnych mordów chrześcijańskich dzieci i nie chciał kłamać, że za pogrom kielecki odpowiadają Polacy. Prymas podpadł profesorowi Leonciakowi tym, że nie chciał się dać wmanipulować w marzec 68, i nie stawał w obronie Żydów (czyli często odsuwanych od koryta komunistycznych zbrodniarzy i ich rodzin).

Zbrodnią dla profesora Leonciaka było też to, że Episkopat Polski pod kierownictwem Prymasa Wyszyńskiego sprzeciwiał się antypolskiej kampanii na arenie międzynarodowej. W „Słowie Episkopatu Polski” z 3 maja 1968 biskupi potępili „oskarżających Polaków masowo ratujących Żydów o antysemityzm i Holokaust”. W dokumencie tym „Biskupi polscy myślą z głęboką przykrością o krzywdach, jakie dobremu imieniu naszego narodu wyrządza się przez niektóre środowiska zagraniczne. Usiłuje się mianowicie eksterminację Żydów, dokonaną w hitlerowskich obozach zagłady, przypisywać Polakom. Jest to straszliwa krzywda moralna, jeśli się zważy, że w obozach tych poniosły śmierć miliony Polaków. Przez pamięć o tych naszych rodakach, a także w oparciu o wszystkie dowody miłości bliźniego, jakie w okresie okupacji Polacy wyświadczyli prześladowanym Żydom, domagamy się przerwania tej kłamliwej i krzywdzącej propagandy oraz jej prowokowania”. Zdaniem profesora Leonciaka takie stanowisko polskiego Kościoła to „ton moczarowskiego antysemityzmu, który odzywa się w dzisiejszym dyskursie propagandowego”. Autor lewicowego portalu jest też zbulwersowany tym, że według materiałów wytworzonych przez SB prymas twierdził, że społeczeństwo popiera oczyszczenie aparatu z elementu żydowskiego.

Przeciwnik masonerii

Prymas Wyszyński podpadł profesorowi Leonciakowi także tym, że chciał zwalczać masonerię, której celem było zniszczenie Kościoła katolickiego. W swoim artykule profesor Leonciak przypomniał, że „bezwzględna walka z żydomasonerią to główna doktryna wojenna przedsoborowego Kościoła, która ma się dobrze i dziś. Papieże w XIX w. wydawali kolejne antymasońskie encykliki. Encyklikę najdłuższą, najbardziej szczegółową i najbardziej reprezentatywną dla stanowiska Kościoła rzymskokatolickiego potępiającego ex cathedra masonerię wydał Leon XIII w 1884 roku — Humanum genus. […] Leon XIII wielokrotnie podkreślał związek między masonerią, socjalizmem i komunizmem, wzywając wszystkich chrześcijan do walki z masonami”. Dziś zdaniem profesora Leonciaka kontynuatorami krucjaty anty masońskiej są narodowcy i wolnościowcy.

Profesor Leonciak trafnie przewiduje, „że błogosławiony Stefan Wyszyński będzie mógł w niebie porozmawiać sobie ze świętym Józefem Sebastianem Pelczarem i świętym Maksymilianem Marią Kolbe o masonerii i Żydach. A przysłuchiwać się będzie tej rozmowie święty Jan Paweł II”.

Krytyk żydowskiej antypolskiej narracji historycznej

Zbulwersowało profesora Leonciaka też to, że zgodnie z faktami, a odmiennie od irracjonalnej żydowskiej narracji historycznej prymas Wyszyński twierdził, że „Jeśli chodzi o »rozwiązanie« problemu żydowskiego, choć przewidziano je na samym początku hitleryzmu i zaplanowano jeszcze przed wybuchem wojny, zostało sumiennie zakamuflowane. Początkowo nikt nie był w stanie rozeznać się w kwestii prawdziwych intencji hitlerowców, nawet kiedy obozy zagłady (Vernichtungslager) już działały i organizowano getto w Warszawie. Oficjalna propaganda głosiła, że getto i obozy koncentracyjne dla Żydów są tworami prowizorycznymi, tylko na czas wojny, aby ochronić ludność żydowską. Masowa zagłada ludności żydowskiej odbywała się w absolutnej tajemnicy, a przeprowadzały ją stworzone w tym właśnie celu wyspecjalizowane oddziały. Pod koniec każdej operacji także oddziały były »likwidowane«, aby przy życiu nie pozostał ani jeden świadek. Dlatego ani polska, ani niemiecka opinia publiczna nie były poinformowane o tego rodzaju akcjach. Co więcej, nie dawano wiary pogłoskom, że prowadzone są takie działania. Świadków prawie nie było. Nic dziwnego zatem, że ani kraje europejskie, ani Stolica Apostolska nie posiadały odpowiednich informacji na temat systematycznej eliminacji narodu żydowskiego. Dopiero teraz, kiedy dostępne dokumenty o obozach koncentracyjnych, zwłaszcza zaś polskie dokumenty, zostały częściowo opublikowane, mamy dokładniejszy pogląd na to, co Niemcy robili z Żydami. Trzeba jednak dodać, że w obozach koncentracyjnych zabijano — i to w znacznej ilości — także ludność polską. Trzeba dodać, że Niemcy z dbałością zacierali zarówno ślady swojej działalności w obozach zagłady, jak i odnośną dokumentację. Ludność polska, która teraz już wie o planie zagłady, jest dzisiaj przekonana, że ani Stolica Apostolska, ani żadne międzynarodowe władze nie były w stanie powstrzymać nieokiełznanych nazistów, którzy dążyli do zrealizowania planu”.

Z opinią prymasa Wyszyńskiego nie zgadza się żydowska narracja historyczna głosząca, że celem Niemców była eksterminacja Żydów, a nie Polaków, że Polacy byli zadowoleni z eksterminacji Żydów, bo kradli mienie, które po nich pozostawało.

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Wikipedia

Żołnierze NSZ są odsądzani od czci i od wiary, za to, że nie chcieli się podporządkować Armii Krajowej. Jedną z przyczyn takiej postawy była odpowiedzialność wielu dowódców AK za sanacyjną dyktaturę, której ofiarami padali w II RP polscy patrioci z ruchu narodowego i doprowadzenie do ruiny Polski co skończyło się klęską wrześniową. Inną przyczyną była tożsamość kulturowa (przynależność do masonerii i okultystycznych organizacji) kadry późniejszej AK, trudna do zaakceptowania dla katolików na serio związanych z Kościołem katolickim.

Najlepszym tego przykładem był, opisany, w artykule „Pierwszy komendant podziemnego wojska” (dostępnym na stronie Rzeczpospolitej), generał Michał Tokarzewski-Karaszewicz, który stanął na czele organizacji Służba Zwycięstwu Polski, która była poprzedniczką Armii Krajowej.

W artykule Grzegorza Łysia można przeczytać, że Michał Tokarzewski „już w latach gimnazjalnych w Drohobyczu instynktownie dążył ku socjalizmowi. Jak zawsze tłumaczył, nie z pobudek „klasowych”, lecz „chrześcijańskich i ludzkich”. Członkiem PPS był jeszcze jako wyższy oficer. […] Większą jeszcze sensację i zgorszenie budziły jego ekscentryczne zainteresowania wiedzą tajemną”.

Michał Tokarzewski „w 1921 r. wstąpił do Polskiego Towarzystwa Teozoficznego i stał się mistrzem teozofii, panteistycznego systemu filozoficzno-religijnego łączącego w sobie m.in. nauki buddyzmu, hinduizmu i chrześcijańskich herezji średniowiecznych. Teozofowie zjeżdżali się latem w dworze w Mężeninie nad Bugiem. Wśród uczestników spotkań przeważały rozegzaltowane kobiety zapatrzone w mistrza”.

Mason 33 stopnia

Przyszły dowódca SZP (późniejszej AK) „generał Tokarzewski był też jednym z najwybitniejszych polskich masonów, z najwyższym, 33. stopniem wtajemniczenia. I wreszcie, kapłanem liberalnego Kościoła katolickiego, regularnie odprawiającym msze, podczas których wzywał m.in. „ducha dziejów państwowości polskiej”. Ale właśnie w okresie, gdy nawrócił się na teozofię – z jej wiarą w bezosobowy Absolut, reinkarnację i powszechne braterstwo ludzi, jako szef żandarmerii zaprowadzał żelazną ręką porządki w wojsku i kraju”.

Z Wikipedii można się dowiedzieć, że „Generał Karaszewicz-Tokarzewski był niewątpliwie jednym z najaktywniejszych polskich wolnomularzy. Należał do Wielkiej Loży Narodowej Polski i Zakonu Le Droit Humain. Był współzałożycielem i członkiem lóż: Tomasz Zan, Orzeł Biały, Święty Graal i Św. Michał Archanioł. W 1937 uzyskał najwyższy w rycie szkockim dawnym i uznanym 33. stopień wtajemniczenia”.

O teozofii pisał Przemysław Mazur w artykule „Mądrość boża według teozofii” dostępnym na portalu Opoka (przedruk za tygodnikiem Idziemy). Inicjatorką tej koncepcji była Rosjanka „Helena Bławatska, współinicjatorka założonego w 1875 r. Towarzystwa Teozoficznego”.

Teozof

W czasie swojego pobytu w Tybecie Bławatska „zgłębiała nauki duchowych mistrzów zwanych przez nią »Mahatmami«. Według jej słów część z nich osiągnęła stan zbliżony do Buddy, własnymi siłami wyzwalając się z iluzji rzeczywistości i uzyskując niejako status nadczłowieczeństwa”. Bławatska twierdziła, że „żyjący w odosobnionych tybetańskich enklawach wiekowi asceci (niektórzy mieli liczyć sobie przeszło tysiąc lat!) pośrednimi drogami monitorowali rozwój ludzkości, przygotowując ją na przyjęcie »Boskiej Mądrości«, systemu duchowego definiowanego przez zwolenników Bławatskiej jako ukryta podstawa wszystkich religii”.

Teozofia, często błędnie, czerpała z nauczania „pitagorejskich orfików, gnostyków doby pierwszych wieków naszej ery, niektórych alchemików i spirytystów (np. Jakuba Boehmego), a współcześnie m.in. w koncepcjach odłamów buddyzmu. Rosyjska szlachcianka wskazywała na pokrewieństwo duchowe jej ruchu z Amoniuszem Sakkasem (z przełomu II i III w.), inicjatorem jednej z aleksandryjskich szkół w duchu neoplatonizmu. Przy tym nie tylko interesowała się zjawiskami nadprzyrodzonymi, jak lewitacja, telekineza czy prekognicja, ale też sama przejawiała zdolności mediumiczne”.

Teozofia zawierała też „elementy doktryn hinduistycznych, buddystycznych, chrześcijańskich, a nawet neopogańskich (odwołania do istot pokroju gnomów, sylfów czy rusałek, zwanych ogólnym terminem elementali)”.

Koncepcje teozoficzne z czasem stały się bardzo ważne dla nazistów „Bławatska odwoływała się również do przekazów o mitycznych rasach poprzedzających naszą, która w odwiecznym pędzie ewolucyjnym jest piątą z siedmiu (chociaż ludy mongoloidalne miały się zaliczać do rasy czwartej). Odwołując się do enigmatycznej Kroniki Akaszy, energetycznej otoczki Ziemi, w której zapisane są wszelkie informacje dotyczące przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, Bławatska wspominała o dokonaniach tych ras, wśród których wymieniała eteryczne „meduzy” oraz mieszkańców pochłoniętej przez ocean legendarnej Lemurii czy Atlantydy”.

Po śmierci Bławatskiej jej działalność kontynuowała „Annie Besant, wsławiona działalnością na rzecz ruchu sufrażystowskiego i uzyskania niepodległości przez Indie. Za jej sprawą doktryna teozoficzna uległa przeorientowaniu z dotąd najsilniej akcentowanego buddyzmu ezoterycznego ku hinduizmowi. Nie obyło się bez wewnętrznych perturbacji, kiedy Besant usiłowała przeforsować uznanie za inkarnację Chrystusa hinduskiego młodzieńca Jiddu Krishnamurtiego. Oponował przeciw temu m.in. przewodzący niemieckim i austro-węgierskim teozofom Rudolf Steiner. W efekcie doprowadziło to w 1913 r. do schizmy i zaistnienia Towarzystwa Antropozoficznego, skupiającego się na edukacji wczesnoszkolnej”.

Wyznawca idei sprzecznych z katolicyzmem

Katolicy, oceniając teozofie, muszą pamiętać, że „pomimo że teozofowie pełnymi garściami czerpią z tradycji i terminologii chrześcijańskiej (osobliwie ją przy tym interpretując), z reguły stosują bezpardonową krytykę Kościołów wyrosłych na przesłaniu Chrystusa. Jezus uznawany jest przez nich za osobowość wybitną, choć nie wyrastającą ponad księcia Gautamę (czyli Buddę), Krisznę czy Apoloniusza z Tyany. Wzorem starożytnych gnostyków rozdzielają Jezusa-Człowieka od Chrystusa postrzeganego jako różnie interpretowany kosmiczny byt zawierający znamiona boskości. W rozumieniu teozofów każdy nosi w sobie potencjał, by osiągnąć stan analogiczny do Jezusa – poprzez samodzielny wysiłek przejawiający się przede wszystkim w zgłębianiu sekretów teozofii. Stąd w ramach tej doktryny nie ma miejsca na jedynego Syna Bożego, Zbawiciela całej ludzkości, współistotnego swemu Ojcu pod względem boskiej natury. Takie postrzeganie Chrystusa to według teozofów wynik celowego zniekształcania faktów przez decydentów Kościołów chrześcijańskich, m.in. katolickiego”.

Dziś z teozofii czerpie New Age, a szczególnie antropozofia, oraz wszelkie nurty okultyzmu, a nawet współczesnego satanizmu.

Plakat wydarzenia.

Plakat wydarzenia. / Fot. Facebook

Podczas II wojny światowej oddziały partyzanckie NSZ musiały walczyć nie tylko z okupantem niemieckim, ale i z bandami partyzantów rosyjskich, które zajmowały się mordowaniem polskich patriotów, oraz bandami kryminalistów terroryzujących polską prowincję. Walki z badami terroryzującymi Polaków często są dziś nazywane przez środowiska wrogie polskim patriotom mianem mordowaniem Żydów czy kolaboracją z nazistami.

Słuszny brak zaufania dla sanacji

Przyczyn, dla których NSZ nie chciał się podporządkować komunistom, było wiele. Po pierwsze AK tworzona była przez sanacje skompromitowaną likwidacją demokracji, parlamentaryzmu, wolności słowa, odpowiedzialną za klęskę wrześniową (wynikającą ze zniszczenia polskiej armii), terrorem politycznym wobec narodowców (ale też wobec ludowców i socjalistów), zamykaniem w więzieniach i bandyckimi napadami na krytyków reżimu, pauperyzacje i korupcje, przynależnością do masonerii i innych okultystycznych stowarzyszeń.

Drugą przyczyną, dla której NSZ nie chciała się podporządkować AK, było to, że Armia Krajowa miała zbrodniczo irracjonalny stosunek do Rosji sowieckiej. AK uznawała Rosjan za sojuszników, NSZ za wrogów, których celem jest zniszczenie Polski i Polaków. Historia przyznała niezwykle szybko racje NSZ.

Kłamstwa o kolaboracji

Rzekomym dowodem, według środowisk krytycznych wobec polskiego patriotyzmu, na kolaboracje NSZ z nazistami ma być los Brygady Świętokrzyskiej NSZ. Zarzut ten jest niedorzeczny, bo nie dość, że Brygada Świętokrzyska wyzwoliła niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny w Holiszowie, ratując setki więźniarek przed śmiercią (w tym kilkaset Żydówek) to faktu, że młodzi Polacy umówili się z młodymi Niemcami, że nie będą się zabijać w obliczu nadejścia Rosjan, który mordowali Polaków i Niemców, czy korzystania z logistyki niemieckiej przez NZS w celu skutecznego likwidowania rosyjskich bandytów mordujących Polaków, trudno uznać za wspieranie nazistów. Kontakty z Niemcami były niezbędne, by uratować tysiące żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej NSZ, którzy z racji na swój patriotyzm zostaliby zabici przez nowego rosyjskiego okupanta ziem polskich, gdyby nie przeprowadzono ewakuacji Brygady na zachód. Taka postawa była niewątpliwie o wiele bardziej sensowna niż zbrodnicza i bezsensowna decyzja dowództwa AK o wysłaniu na rzeź bezbronnych młodych Polaków w ramach akcji Burza do walki z Niemcami, która kończyła się ujawnieniem tych Polaków wobec nowego rosyjskiego okupanta, który ich po tym mordował, jeżeli przeżyli walkę z Niemcami.

NSZ

NSZ odwoływał się politycznie do myśli do ONR ABC, powstał w wyniku rozłamu w Narodowej Organizacji Wojskowej. NSZ uznawał rząd emigracyjny. NSZ stworzyły takie organizacje jak: Organizacja Wojskowa Związek Jaszczurczy, część Narodowej Organizacji Wojskowej, Polski Obóz Narodowo-Syndykalistyczny, Narodowa Konspiracja Niepodległości, Narodowo-Ludowa Organizacja Wojskowa, Zbrojne Pogotowie Narodu, Zakon Odrodzenia Polski i Legion Unii Narodów Słowiańskich, jak również część członków Bojowej Organizacji “Wschód”, Korpusu Obrońców Polski, Konfederacji Zbrojnej, Polskiej Organizacji Zbrojnej, Organizacji Wojskowej “Wilki”, Związku Kobiet Czynu, Polskich Wojsk Unijnych, Młodego Nurtu i Załogi Partyzantów Wojskowych, a także niektórzy żołnierze Armii Krajowej. NSZ uznawali za wroga Niemców i Rosjan (o czym AK nie chciała mówić), chcieli przyłączyć ziemie zachodnie do Polski, likwidowali komunistycznych bandytów dokonujących przestępstw kryminalnych (AL, GL, sowieckich partyzantów)

W czarnej legendzie NSZ nie mieszą się niezwykle interesujące fakty o tej organizacji. NSZ miały rozbudowany i zaskakująco skuteczny wywiad, który działał w kraju, ale i w Europie Zachodniej (szczególnie w Niemczech gdzie agentura aliantów była wyjątkowo uboga). Z wiadomości zdobytych przez wywiad NSZ korzystały alianci i AK. Niemcy uznali zagrożenie ze strony wywiadu NSZ za tak istotne, że stworzyli specjalną jednostkę „Sonderkommando SJ” w celach kontrwywiadowczych, której zadaniem było zwalczanie wywiadu NSZ.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Lider CDU Friedrich Merz

Lider CDU Friedrich Merz / Fot. Twitter

Wielu ukraińskich imigrantów wykorzystuje niemieckie “państwo opiekuńcze”, aby uzyskać świadczenia przed podróżą powrotną do ojczyzny. Tak twierdzi przewodniczący CDU Friedrich Merz.

Przemawiając dla telewizji Bild, niemiecki polityk podkreślił problem, który, jak sądzi, “tylko się powiększa”. Oskarżył rząd o to, że zdecydował się zignorować ostrzeżenia ze strony partii opozycyjnej, jakie wygłaszała jeszcze wiosną.

Doświadczamy teraz turystyki socjalnej ze strony tych uchodźców – do Niemiec, z powrotem na Ukrainę, do Niemiec, z powrotem na Ukrainę. Mamy problem, który się powiększa. Już wiosną wskazywaliśmy, że może się pojawić.

Ponad milion ukraińskich imigrantów

Według danych przekazanych przez wysokiego komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw uchodźców, w Niemczech przeprawiono już ponad milion ukraińskich imigrantów, z których wielu trafiło do tego kraju po przekroczeniu granicy z Polską i Czechami.

Jak podaje gazeta Junge Freiheit, po przybyciu do Niemiec imigranci z Ukrainy mają natychmiastowe prawo do miesięcznego “zasiłku podstawowego”. Liderzy partii w niemieckiej koalicji federalnej, w tym Ricarda Lang z niemieckich Zielonych, oskarżyli Merza o brak solidarności z Ukrainą. W Polsce nazwany byłby zapewne “ruską onucą”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News

Paweł Rakowski w MN

Paweł Rakowski w MN / Fot. You Tube/ Media Narodowe Extra

Sytuacja w Iranie

“Iran jest odcięty od kilku dni od internetu, więc wieści są mocno ograniczone. Te protesty są spontaniczne, cały kraj jest nimi objęty. Wylicza się, że około 80 osób zginęło, a ok. 800 zostało rannych w wyniku pacyfikacji przez policję religijną reżimu. Zdaniem obserwatorów to najpoważniejsze protesty od 2009 roku, a według niektórych od 1979 roku. Wbrew temu co media, zwłaszcza lewicowe, zwracają uwagę, to nie jest rewolucja hidżabowa. Hasła, które idą przez Teheran, ale i mniejsze miasta są jednoznaczne – “Śmierć reżimowi, śmierć Chameneiemu, domaganie się obalenia Islamskiej Republiki Iranu”. Republika jest reżimem nieudolnym, w wielu ościennych krajach jest dobra sytuacja gospodarcza, tak w Iranie nie ma dobrej sytuacji gospodarczej i jest potężny ucisk obyczajowy” – wskazywał Rakowski.

Koniec ajatollahów

“Na ile to realne – patrzymy i obserwujemy. Istotne jest to, że reżim ajatollahów czeka proces transferu władzy. 83 – letni Ali Chamenei, najwyższy przywódca – jemu jest bliżej jak dalej, jeśli chodzi o drugą stronę życia i to jest ze sobą powiązane, bo mamy bardzo zażartą rywalizację pomiędzy różnymi frakcjami, które chcą przejąć władzę” – dodawał gość MN.

Znaczenie armii

“Bardzo ważna jest armia, ponieważ w przeciwieństwie do struktur reżimowych jest poborowa. To znaczy, że ludzie, którzy tam trafiają mają raczej brak sympatii względem Islamskiej Republiki i to jest istotne, bo armia może zaważyć” – komentował ekspert.

Nord Stream 2

Nord Stream 2 / Fot. Pjotr Mahhonin/Wikimedia Commons

  • Ze względu na czas, trzy uszkodzone rurociągi i ogromne straty ciśnienia, śledczy skłaniają się do wersji, że uszkodzenia były celowe.
  • Co więcej, gwałtowny spadek ciśnienia wskazuje na nagły atak na rurociąg, taki jak eksplozja, a nie zwykły wyciek.
  • Fakt, że Nord Stream 2 został zbudowany z wysokiej jakości niemieckiej stali i oparty na nowoczesnym projekcie, również wskazuje, że wyłączenie rurociągu z eksploatacji mogło być wynikiem sabotażu.
  • Zobacz też: Strzelanina, atak na centrum poborowe, samospalenie. Bunt Rosjan przeciwko mobilizacji

Serwer gazety Der Tagesspiegel, powołując się na źródła bezpieczeństwa, napisał, że gwałtowny spadek ciśnienia w gazociągach Nord Stream 1 i Nord Stream 2 stanowi owoc celowego ataku. Gazeta twierdzi, że ktoś musiał celowo uszkodzić gazociągi biegnące po dnie Morza Bałtyckiego.

Organy bezpieczeństwa na szczeblu federalnym rozpoczęły dochodzenie w sprawie obu gazociągów. Nie można jednak oczekiwać natychmiastowych rezultatów, ponieważ eksperci muszą odwiedzić dno morskie, aby zbadać sytuację.

Taki atak nie jest prosty, zauważa Der Tagesspiegel, powołując się na źródła bezpieczeństwa. Według źródeł zaznajomionych ze wstępnymi ustaleniami musiałyby go przeprowadzić siły specjalne, takie jak nurkowie marynarki wojennej lub okręt podwodny. Ze względu na czas, trzy uszkodzone rurociągi i ogromne straty ciśnienia, śledczy skłaniają się do wersji, że uszkodzenia były celowe. Co więcej, gwałtowny spadek ciśnienia wskazuje na gwałtowny atak na rurociąg, taki jak eksplozja, a nie zwykły wyciek. Fakt, że Nord Stream 2 został zbudowany z wysokiej jakości niemieckiej stali i oparty na nowoczesnym projekcie, również wskazuje, że wyłączenie rurociągu z eksploatacji mogło być wynikiem sabotażu.

Rzecznik operatora gazociągu Nord Stream 2 Ulrich Lissek powiedział, że

Gdzieś musi być dziura, ale nikt nie wie gdzie.

Według niego, gaz wycieka w strefie przybrzeżnej. Gdyby taka sytuacja miała miejsce na lądzie, operator znalazłby już źródło wycieku. O uszkodzeniu rurociągu w pobliżu wyspy Bornholm na Bałtyku poinformował w poniedziałek wieczorem Duński Urząd Morski. Urząd zalecił statkom omijanie tego obszaru.

Jeśli ktoś sabotował, to kto?

Spekuluje się, że za atakami mogą stać siły ukraińskie bądź powiązane z Ukrainą. Przy czasowym zamknięciu gazociągów gaz do Niemiec i innych krajów Europy Środkowej mógłby płynąć tylko przez gazociąg jamalski i sieć gazociągów ukraińskich.

Druga opcja jest taka, że gazociąg mógł zostać uszkodzony przez Rosję w ramach operacji fałszywej flagi. Likwidacja gazociągów spowodowałaby dalszą niepewność na rynkach, a cena gazu mogłaby gwałtownie wzrosnąć. Tym samym europejski kryzys energetyczny pogłębiłby się jeszcze bardziej. Rosja zainwestowała jednak w oba rurociągi miliardy, a całkowite usunięcie możliwości wznowienia dostaw wydaje się mało prawdopodobnym celem polityki zagranicznej.

Mimo zakłóceń niemiecka Federalna Agencja ds. Sieci informuje, że nie widzi wpływu na bezpieczeństwo dostaw. Prezes Klaus Müller określił jednak sytuację jako “napiętą”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News

Gazociag Baltic Pipe

Gazociag Baltic Pipe / Fot. PAP/EPA/Marcin Bielecki. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • We wtorek premier Mateusz Morawiecki i prezydent Andrzej Duda dokonali symbolicznego otwarcia polsko-duńsko-norweskiego gazociągu.
  • Na pytanie co z Baltic Pipe i kiedy on ruszy odpowiedział Piotr Naimski, wyjaśniając, że nastąpi to 1 października.
  • Do Polski ma przybyć około 6 mld metrów sześciennych gazu rocznie.
  • Jednakże docelowo Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo zamierza ściągać do 8 mld metrów sześciennych niebieskiego surowca.
  • Sam gazociąg Baltic Pipe ma przepustowość do 10 mld metrów sześciennych, co zrekompensowałoby dostawy rosyjskiego gazu.
  • Zobacz także: Fiński mur na granicy z Rosją? Rząd walczy z rosyjskimi uciekinierami

Otwarcie gazociągu Baltic Pipe to bez wątpienia początek zupełnie nowej ery dla polskiego systemu energetycznego. Nasz kraj zrezygnował bowiem z dostaw z Rosji. A ten był przez lata kluczowy, bo jeszcze w 2021 roku dostarczał do 10,2 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Nie wiadomo jeszcze jak Baltic Pipe sobie poradzi i kiedy ruszy w ostateczności.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo zapewnia, że nowy gazociąg będzie wypełniony surowcem po brzegi. Od stycznia przyszłego roku do Polski ma płynąć łącznie ok. 10,4 mld m3 gazu rocznie.

Czytaj więcej: Ochrona odbiorców energii. Morawiecki zapowiedział projekt ustawy

Ile Polska będzie płacić za gaz z Norwegii?

Kwestią otwartą nadal pozostaje cena za norweski i amerykański gaz, który z pewnością może być droższy niż rosyjski z racji na kwestie transportu. Warto jednak zaznaczyć, że polską racją stanu jest uniezależnienie się od jednego giganta gazowego – w tym przypadku chodzi o Rosję – i poddać nasze bezpieczeństwo energetyczne dywersyfikacji.

Dominik Brodacki z think tanku Polityka Insight w rozmowie z Marią Mazurek przyznaje, że przynajmniej za gaz płynący Baltic Pipe Polska może zapłacić słono. 

Gaz w Norwegii jest jednym z najdroższych na świecie. Choć trudno nam to teraz w Polsce zrozumieć, Rosjanie w Europie Zachodniej zawsze uchodzili za dostawcę pewnego i przede wszystkim taniego. Norwegowie zaś mają drogi gaz, przede wszystkim dlatego, że wydobywany jest z dna morza

– wyjaśnił Dominik Brodacki z Polityka Insight.

Obawia się on również, że Polska nie zadbała bowiem, by zawczasu zawrzeć odpowiednie kontrakty. A to może wpłynąć na cenę. Jego zdaniem kontrakty na dostawy gazu należało podpisać dwa-trzy lata temu, aby ten surowiec mógł dotrzeć do nas w odpowiednim czasie.

Dokładnie takie same wątpliwości ma Dawid Czopek zarządzający w Polaris FIZ, któryw rozmowie z next.gazeta.pl wyjaśnił, że umowy podpisaliśmy na niekorzystnych warunkach.

Obawiam się, że umowę na dostawę gazu podpisaliśmy w bardzo niekorzystnych warunkach. Ale spekulacja na podstawie momentu dokonania transakcji

– ocenił Dawid Czopek z Polaris FIZ.

Czytaj więcej: Baltic Pipe. Moskwa: “Rząd dotrzymał obietnicy”

Ile będzie surowca?

Gazociąg, którego inwestorami są Gaz-System i duński Energinet, rozpocznie przesył gazu 1 października. Docelowo będzie miał przepustowość około 10 mld m sześc. rocznie, z czego PGNiG zarezerwowało ok. 8 mld m sześc. rocznie. Podstawą wykorzystania rezerwacji ma być wydobycie PGNiG w Norwegii, które w tym roku wyniesie 3 mld m sześc. W przyszłym roku będzie to ok. 2,5 mld m sześc., a dodatkowo od przyszłego roku także grupa Lotos będzie dostarczała ok. 0,5 mld m sześc.

W perspektywie kilku lat własne wydobycie PGNiG w Norwegii może wzrosnąć do 4 mld m sześc. rocznie. Kilka dni temu udało się podpisać 10 letni kontrakt z norweskim Equinorem dotyczący 2,4 mld m sześc. gazu rocznie. Dodatkowo w 2020 r. PGNiG Supply & Trading GmbH podpisało umowę na zakup gazu ziemnego od Orsted Salg & Service A/S, spółki zależnej Orstedu. Kontrakt ma obowiązywać od 1 stycznia 2023 r. do 1 października 2028 r., a jego całkowity wolumen to około 6,4 mld m sześc. gazu. Jednak ze względu na opóźnienie prac rewitalizacyjnych na polu gazowym Tyra, dostawy od tego koncernu będą opóźnione o co najmniej kilka miesięcy.

Sumując więc wszystkie kontrakty, które PGNiG ma zawarte, i własne wydobycie daje to moc ok. 5,5 mld m sześc. od 1 stycznia 2023 r. W ciągu roku, po dostawach od Orstedu, ilość tego surowca wzrośnie dodatkowo o ok. 1 mld m sześc. Spółka ma także podpisane jeszcze inne umowy na dostawy surowca, w tym m.in. z Totalem, ale oficjalnie jeszcze o nich nie komunikowała.

Baltic Pipe – kiedy ruszy pierwsza dostawa?

Baltic Pipe ruszy 1 października, a już 27 września gazociąg będzie miał swoje uroczyste otwarcie. Prawdopodobnie pojawi się na nim m.in. Piotr Naimski, który według ustaleń Gazeta.pl chciał ominąć uroczystość. Ekspert energetyczny Wojciech Jakóbik z kolei zauważa, że kontrakty z Norwegami podpisano w momencie, gdy gaz jest najdroższy, ale uspokaja o bezpieczeństwo tego surowca zimą.

Z informacji PGNIG wynika, że spółka zapełni gazociąg do około 6 miliardów metrów sześciennych, więc Baltic Pipe nie będzie ani pusty, ani pełny

– powiedział Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny biznesalert.pl w rozmowie z TVN 24 BiS.

Czytaj więcej: Baltic Pipe uroczyście otwarte. Duda: “Gazociąg był polskim marzeniem” [+WIDEO]

Inne źródła gazu dla Polski

Gaz płynie do naszego kraju również z innych stron świata. Do 4,2 mld metrów sześciennych surowca otrzymywać będziemy do 2034 roku na podstawie kontraktu z katarskim Qatargas. 7,4 mld metrów sześciennych gazu rocznie ma trafiać z USA za pośrednictwem Venture Global i Port Arthur. Kontrakt obowiązuje do roku 2043. 5,4 mld metrów sześciennych gazu rocznie z własnych złóż PGNiG – 3,7 mld w Polsce; 1,4 mld w Norwegii; 0,3 mld w Pakistanie.

Do 2023 roku ma wynieść łącznie 6,8 mld metrów sześciennych. Dodatkowe 1,95 mld metrów sześciennych surowca rocznie docierać ma w latach 2023-2042 na podstawie kontraktu z Cheniere (USA). 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

next.gazeta.pl, parkiet.com