Twitter/Mentzen

W rozmowie w Radio Zet, Sławomir Mentzen jasno stwierdził kto z rządu Morawieckiego i za co powinien trafić za kratki.

– Dużo mówimy o tym, że Jacek Sasin wydał 70 milionów złotych na wybory, które się nie odbyły – wskazał już jednego z tych, którym powinno się zająć polski wymiar sprawiedliwości. Ale dodał:
– A chyba informacja z wczoraj, że Pfizer pozwał nas na 6 miliardów złotych za szczepionki na COVID, których nie chcemy kupić. Tam skala strat będzie 100 razy większa niż w przypadku Sasina. Więc tam również ktoś powinien pójść za to siedzieć.

Red. Rymanowski dopytywał lidera Konfederacji czy powinna być powołana w sprawie szczepionek komisja śledcza. Mentzen odpowiedział:

– Oczywiście, że tak. Ktoś musi odpowiedzieć za to, że wydaliśmy miliardy złotych na szczepionki których nikt nie chciał przyjąć. Państwo polskie zamówiło ponad cztery szczepionki na każdego Polaka. Było oczywiste, ze nikt tego nie zużyje. Mimo to zamówienie poszło. I pytanie: Czy to jest głupota czy ktoś został przekupiony?

Materiały prasowe Konfederacji

Kosztem polskich przewoźników zyskują firmy zza wschodniej granicy. Firmy ukraińskie są zwolnione z wielu obciążeń, jakie muszą ponosić polscy przewoźnicy. W związku z tym mogą dyktować niższe ceny za swoje usługi. Doprowadziło to do tego, że udział polskiego sektora w przewozach pomiędzy Polską a Ukrainą spadł z kilkudziesięciu do kilku procent.

Ale nie tylko przewoźnicy są poszkodowani na otwarciu Unii Europejskiej na usługi i towary z Ukrainy. Od wielu już miesięcy cierpi również branża rolnicza. Rolnicy postanowili więc wesprzeć polskich transportowców. Od dzisiaj pojawią się na przejściu granicznym w Medyce.

Ukraińcy zablokowali wjazd dla polskich aut, natomiast na Korczowej policja nadal przeprowadza ukraińskie ciężarówki bez kolejki. CZYJ TO KRAJ???!!! – napisał na serwisie X polityk Konfederacji oraz lider Strajku Przewoźników, Rafał Mekler.

To zadziwiająca sytuacja, kiedy państwo polskie zamiast wesprzeć polskich przedsiębiorców występuje w interesie biznesu innego państwa. Na dodatek biznesu, którego finansowanie jest niewiadomego pochodzenia.

Polscy transportowcy, przewoźnicy protestują od 6 listopada. Protest polega na blokowaniu przejazdu dla ukraińskich przewoźników, którzy wypierają z rynku polskich przedsiębiorców. Wszystko dzięki regulacjom unijnym, polskim i ukraińskim, które stworzyły pole do nieuczciwej konkurencji. Nieuczciwej, ponieważ firmy ukraińskie nie muszą ponosić obciążeń jakie ponoszą firmy zarejestrowane w Unii Europejskiej. Przez co są tańsze i wypierają z rynku polskie firmy.

Polski biznes traci. Polski budżet na tym traci. Tymczasem rząd wysyła polskich policjantów, aby pomóc obcemu biznesowi.

Tymczasem na Ukrainie działają działają zupełnie inaczej.

Michał Wawer, poseł Konfederacji, podczas dzisiejszego posiedzenia mocno wypunktował wszystkie sejmowe ugrupowania polityczne. Z PiS-em na czele.

Michał Wawer odniósł się do strajku polskich transportowców, którzy od 6 listopada protestują na granicy polsko-ukraińskiej.

– Piękne jest to obserwowanie, jak PiS z PSL-em się przerzucają odpowiedzialnością za to, co się dzieje na granicy. I za to co się dzieje w polskiej gospodarce. Przypominam, że 19 maja 2022 roku w Parlamencie Europejskim wszystkie obecne tu partie, poza Konfederacją, zagłosowały ZA otwarciem granic Unii na ukraińską gospodarkę! Na ukraiński transport! Lewica, Platforma, PSL i PiS!

– Mamy nadal rząd Mateusza Morawieckiego. Przypominam siedzącym tutaj na tej sali ministrom, wiceministrom, panu premierowi, że nadal pełnicie funkcje! I w tym czasie, kiedy my tu siedzimy, kiedy dzielimy sobie funkcje w komisjach, polscy transportowcy na granicy kolejny tydzień marzną, głodują. Zmagają się z groźbami przemocy fizycznej ze strony Ukraińców!
Więc składam wniosek formalny, żeby ministrowie, wiceministrowie przestali się bawić w okupowanie mównicy i wzięli się do roboty, żeby wesprzeć polską branżę transportową.

Podczas konferencji prasowej w Sejmie Bartłomiej Pejo przedstawił cele prac zespołu oraz Pakiet Polskiego Kierowcy.
– Zespół ds. Obrony Kierowców będzie zajmował się sprawami które będą dotyczyć wszystkich kwestii związanych z kierowcami. A więc prawo o ruchu drogowym, prawa i możliwości polskich transportowców.

– Dzisiaj chcemy państwu zaprezentować Pakiet Polskiego Kierowcy. To według nas cztery najważniejsze tematy, które należy poruszyć jak najszybciej.
1. Zmniejszenie opodatkowania cen paliw.
Przedstawialiśmy jako Konfederacja jakiś czas temu projekt o nazwie Tanie Paliwo. Projekt zakłada zmniejszenie cen paliwa o około 1/3. Nie proponujemy jak PiS zamrożenia cen paliwa na chwilę. na kampanię wyborczą tylko na stałe. Te ceny paliwa mogą faktycznie być o 1/3 niższe. Cena paliwa mogłaby być niższa o 2 zł na litrze.

2. Zmniejszenie absurdalnych stawek mandatowych.
W tej chwili stawki mandatów zostały zwiększone o 1000%! Maksymalna stawka, która wynosiła 500 zł, w tej chwili wynosi 5 tys. złotych. To jest nic innego jak łupienie polskich kierowców. (…)

3. Nie dla zakazu sprzedaży aut spalinowych.
Nie tylko “nie” dla zakazu sprzedaży, ale także zakazu poruszania się takimi autami w miastach.

4. Dość dyskryminacji zmotoryzowanych w miastach.
Jako przedstawiciele Konfederacji byliśmy w zeszłym tygodniu na Radzie m. st. Warszawy, gdzie podkreślaliśmy atak na nasze swobody obywatelskie. Atak na swobody kierowców, naszą wolność poruszania się po miastach. Nie byłoby to możliwe gdyby nie ustawa o elektromobilności [poparta przez PiS], gdyby nie pakiet Fit For 55, który zmusza do wprowadzania tzw. Stref Czystego Transportu, a do którego pan premier Morawiecki nie zastosował weta. (…)
To jest atak na kierowców, atak na osoby najmniej zamożne. Nie tylko mieszkające w samej Warszawie, ale również osoby przyjezdne, które przyjeżdżają tutaj pracować. I które autami kilkunastoletnimi za chwilę nie będą mogły wjechać do Warszawy.

Przypominamy, że oboje są posłami Konfederacji. Karina Bosak wygrała w okręgu podwarszawskim pokonując samego Janusza Korwin-Mikkego. Krzysztof Bosak, dla którego to już trzecia kadencja w parlamencie, został niedawno wicemarszałkiem Sejmu.

W niedzielę Krzysztof Bosak zrobił sobie przerwę od polityki. Postanowił zamiast w mediach spędzić ten dzień z rodziną. Podziękował na serwisie X wszystkim którzy złożyli życzenia i dorzucił ciekawostkę: Informacja dla złośliwych: z Sejmu nie da się „uciec na macierzyński”. Ustawodawca nie przewidział takiej możliwości — posłankom nie przysługuje urlop macierzyński.

Krzysztof Bosak wytknął politykom PiS i Suwerennej Polski hipokryzję w temacie zakazu wjazdów do miast starszym rocznikom samochodów. Bosak wskazał, że przepisy, na mocy których w wielkich miastach pojawiają się tzw. Strefy Czystego Transportu, to przepisy na które zgodę wydało Prawo i Sprawiedliwość oraz Suwerenna Polska.

Rząd PiS ustawą o elektromobilności z 2021 roku dał prezydentowi Trzaskowskiemu podstawę prawną do ustanowienia w Warszawie od lipca 2024 roku tzw. Strefy Czystego Transportu, czyli tak naprawdę strefy zakazu wjazdu dla starszych aut spalinowych. Wówczas tylko Konfederacja głosowała przeciwko.

Chodzi o art. 40 stanowiący, że “w przypadku, gdy Rada Gminy podejmie decyzję o ustanowieniu Strefy Czystego Transportu, strefę tę ustanawia w drodze uchwały“.

To właśnie dzieje się w Warszawie. I nie chodzi o jakiejś stare rzęchy, tylko auta, które w dieslu zaczynają się już od rocznika 2006! Takimi autami jeździ wiele osób. To nic innego jak ograniczenie praw obywatelskich. Gdyby nie rządu PiS-u, to rządzący Krakowem, Wrocławiem czy właśnie Warszawą lewicowi politycy nie mogliby ustanowić takiej strefy. PiS dał im taką możliwość, więc oni z tego korzystają!

W jakim kraju żyjemy, że ludziom odmawia się prawa do normalnego transportu w sytuacji, gdy posługują się czymś, co nabyli w dobrej wierze? Rozumiem, gdyby jeszcze był jakiś program w ramach którego 10 czy 15 lat temu poinformowano by ludzi, że jak kupią takie auta, to one wyjdą z użytku. Natomiast mówimy o czymś, co wejdzie w następnym roku!

Materiały prasowe Konfederacji

Poniżej komentarz Rafała Meklera zamieszczony na serwisie X.

O co chodzi w tych zezwoleniach. W ciągu ostatnich kilku dni słyszę jeden argument: Bo jest wojna. Nie mam już siły tłumaczyć, że my wojny nie mamy i nasi koledzy aut rdzewiejących pod płotami nawet nie próbują sprzedać, bo kupca i tak nie ma. A jak jest, to za bezcen.
Nie mam już siły tłumaczyć setnej osobie, że jest recesja. Mało ładunków, przez to spedycje i producenci robią licytację w dół – kto pojedzie taniej.
Nie chce mi się nawet tłumaczyć, że cała wschodnia Polska jeździła na wschód. Część na Ukrainę, część na Rosję/Białoruś/Kazachstan/Mongolię. Na dany moment z tych kierunków jesteśmy wykluczeni.

Białoruś (szczątkowo została). Rosja odpadła całkowicie. Kazachstan zostaje przez Turcję (ogromne koszty po drodze). Przy czym te kierunki praktycznie odpadły, bo w konflikcie na wschodzie stanęliśmy jako państwo po stronie napadanego.

Znowu ten na kogo postawiliśmy zamiast rozumieć nasze położenie, zamiast wykorzystać moment do odpłacenia za nasze poświęcenie i zrozumienie strat jakie ponieśliśmy, udaje, że nic się nie dzieje, że jest dobrze jak jest, bo “jest wojna”.

Tylko, moi drodzy, w czasie wojny nie bije się rekordów sprzedaży nowych aut. Nie wzrasta liczba przewozów z 360 tys. do pewnie 1 200 000 do końca roku. W czasie standardowej wojny firmy nie rozwijają się w tempie z 30 aut w styczniu do 50 w listopadzie. W czasie wojny nie jadą nowe luksusowe auta.

Ukraina natomiast doświadcza z jednej strony walk na froncie gdzie miasoróbka mieli ludzi. Z drugiej natomiast jest beneficjentem swoistego Planu Marshala, charakteryzującego się wzmożoną wymianą handlową, inwestycjami w ten kraj. I nie byłoby w tym nic złego gdyby nie to, że gospodarczo stoimy obecnie jako branża transportowa gorzej niż państwo, które jest w stanie wojny. Nie wiem czy to świadczy lepiej o Ukrainie, czy gorzej o Polsce.

Jednak rozmawiam dużo z ludźmi i jeszcze nigdy początek kolejnego roku nie napawa moich kolegów takim strachem o płynność finansową, o pracę przewozową. Widzę tutaj ogromny dysonans i biernie patrzeć nie zamierzam na sytuację gdzie owoce wielu lat pracy, często pracy całych rodzin, mogą być zaprzepaszczone.

Chcemy zezwoleń, chcemy móc pracować. I moralnym obowiązkiem państwa – przez wstawiennictwo za którym jesteśmy obecnie jako przewoźnicy ze wschodniej Polski bez pracy – przywrócić zezwolenia, podzielić się pracą. Niech to będzie wkład w tą mityczną odbudowę Ukrainy. Już możemy sobie ten Donbas, jaki nam przeznaczyli do odbudowy nasi sąsiedzi, darować.

KPRM/Jakub Szymczuk

Jak poinformował szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jacek Siewiera, pierwsi obywatele RP przebywający w Strefie Gazy przekroczyli przejście graniczne w Rafah i są po egipskiej stronie.

Szef BBN przebywał 11 listopada w Izraelu.  – Omówiliśmy sytuację bezpieczeństwa, jak i sytuację polskich obywateli znajdujących się na terytorium Strefy Gazy – mówił na miejscu. – W imieniu Prezydenta przekazałem informację, że rozpoznajemy i uznajemy prawo Izraela do obrony przeciw terrorystom Hamasu, jednocześnie podkreślając konieczność zachowania zasad prawa międzynarodowego przy przeprowadzaniu operacji wojskowych, konieczność oszczędzania życia ludności cywilnej na terytorium Strefy Gazy – zaznaczył.

Szef BBN mówił, że na terytorium Strefy Gazy znajdują się obywatele Rzeczypospolitej Polskiej. – Jest to powyżej 25 osób, które przebywały na terytorium Strefy Gazy w okresie, który upłynął od czasu ataku terrorystycznego, ale również jeden z obywateli polskich – Alex Dancyg – znajduje się w gronie zakładników – poinformował.

– Obie kwestie zostały poruszone w trakcie spotkań tutaj, w Izraelu, ale stanowiły naturalną konsekwencję działań dyplomatycznych, które realizowane są w ciągu ostatnich tygodni przez administrację Rzeczypospolitej Polskiej. I mamy uzasadnione powody spodziewać się, że w ciągu najbliższych godzin, dni – mamy nadzieję – część obywateli opuści Strefę Gazy – przekazał.

Rafał Mekler, jeden z przedsiębiorców z branży transportowej, który bierze udział w Strajku Przewoźników poinformował na Twitterze, że protestu polskich przewoźników dołączają słowaccy.

Rozmowy z przewoźnikami słowackimi trwały już kilka dni. Branża transportowa na Słowacji dokładnie tak samo jak polska jest poszkodowana w związku z przyznaniem większych uprawnień firmom transportowym z Ukrainy. Te firmy nie muszą ponosić takich samych kosztów i warunków swojej działalności na terenie Unii jak firmy unijne. Nie podlegają tym samym rygorom, przez co wykańczają konkurencję w Unii Europejskiej. W Polsce udział polskich przewoźników w transportach towarów pomiędzy Polską a Ukrainą spadł do kilku procent. Rynek przejęły firmy zarejestrowane na Ukrainie z kapitałem niewiadomego pochodzenia. Stąd Strajk Przewoźników.

Rafał Mekler o udziale słowackich przewoźników poinformował na Twitterze: Jesteśmy na Slowacji. Jutro z naszymi kolegami przewoźnikami będziemy blokować granicę z Ukrainą w Vyšné Nemecké. Baner już wisi na hotelu w którym nocujemy. Domagamy się zezwoleń!

Na banerze napis informujący o tym, że słowacki związek przewoźników popiera polskich przewoźników w ich sprawiedliwej walce.

Źródło: Twitter, Konfederacja.pl