Materiały prasowe Konfederacji

Poniżej pełna treść tłita Rafała Meklera:
Widzę że wraz z naszą determinacją kolejne zastępy żurnalistów na zlecenie, o odchyle ukrainofilskim uruchamiają swoje zasoby intelektualne tak, aby zdyskredytować protest.

Powiem wprost, nawet jeżeli ukrainofile popełnią tysiąc artykułów prasowych, setki nagrywek na społecznościówki, nawet jeżeli uruchomią kolejne setki botów od prymitywnych komentarzy czy zmyślą kolejną rzewną historyjkę to nic to nie zmieni. Domagamy się przywrócenia limitu zezwoleń, i udrożnienia granic.

Naprawdę po lawinie obelg jakie dostaję od miesiąca nic na mnie nie robi wrażenia. Grożący mi proszę się ustawić w kolejce. Na granicy nikogo nie obchodzi jaki kto artykuł napisał czy jak mocno szkalującego posta napisał. Większość przewoźników nie żyje Twitterem czy FB. Większość zajmuje się pracą w rodzinnym biznesie. Gdzie często nie ma niedzieli czy zbyt późnej pory. Nie ma lata czy zimy. Jest ciężka praca, poświęcenie. I kapitał okupiony wysiłkiem. Tak jak chłop, który ziemię od pokoleń uprawia i ktoś chcąc mu ją odebrać, to musi po jego trupie przejść. Tak jest teraz z nami.

Na zdjęciu polska flaga przejechana przez ukraińskiego kierowcę w litewskiej ciężarówce, który chciał staranować protestujących…

Już na samym początku Konferencji prasowej Grzgeorz Braun powiedział: \
Hasło dzisiejszej konferencji prasowej: Stop banderyzacji polskich lasów! To hasło, które wznoszę w kontekście afery o której doniosły w ostatnich dniach media. Afera ta nabrzmiewała przez miesiące i lata. Chodzi o praktyki korupcyjne i narażanie na szwank interesu narodowego, skarbu państwa poprzez bezpodstawne, zapewne nielegalne, nadmiarowe zwracanie majątku, przyznawanie odszkodowań w postaci połaci lasów zarządzanych przez Lasy Państwowe Rusinom karpackim, Ukraińcom, Łemkom.

Jak dodał poseł Braun:
– Skończył się PRL, zaczęły się roszczenia. Roszczenia bardzo często, a może w większości bezzasadne, bezpodstawne. Dlatego, że wysiedlani nie zostawali przecież bez dachu nad głową i nie zostawali bez grosza. Otrzymywali nieruchomości, których wartość bardzo często była wyższa niż wartość tej nieruchomości w Karpatach, którą, bez własnej woli, opuszczali.
W ostatnich latach okazało się, że Lasy Państwowe stają się obiektem roszczeń wysuwanych przez zorganizowane grupy prawników. Te roszczenia są zaspokajane. A Lasy Państwowe piszą we własnej korespondencji, ni mniej ni więcej, o piątym rozbiorze Polski.

Pod takim właśnie tytułem, Piaty rozbiór Polski ukazał się artykuł dziennikarzy Wirtualnej Polski , który opisał tą aferę. I do tego artykułu na konferencji prasowej odwoływał się poseł Witold Tumanowicz:
– Sprawa jest bulwersująca o tyle, że jak widać z doniesień prasowych w całą aferę zaangażowani byli politycy zarówno z jednej strony politycznej, jak i z drugiej. Zadajemy pytanie: Jaka jest ich rola w tym całym procederze, w tej aferze? Były minister środowiska w rządzie PO-PSL Janusz Zaleski w 2014 roku wysłał pismo do Lasów Państwowych, by te nie odwoływały się od niekorzystnych dla Skarbu Państwa decyzji. Zachęcał do ugód. Pismo to przesłał organizacji Łemków z Małopolski. W efekcie, ubiegający się o zwrot wiedzieli, że leśnicy mają związane ręce przez polityków.
Drugą osobą, która pojawia się w całej tej aferze jest były wojewoda małopolski Piotr Ćwik, obecnie minister Kancelarii Prezydenta RP. Nie uznawał nadleśnictw jako strony postępowań o zwrot nieruchomości. leśnicy nie mogli się nawet przeciwstawić masowym zwrotom których musieli dokonywać.

Konfederacja wystąpiła z postulatem, aby sprawą tej afery zajęła się Najwyższa Izba Kontroli.

Materiały prasowe Konfederacji

Krzysztof Bosak na Twitterze:

Polska rządzona przez PIS była bananową republiką dla kapitału ze Wschodu i z Zachodu. Prawo wobec kogoś z zagranicy jest tu stosowane dopiero gdy obywatele siłą i rozgłosem medialnym zaczynają to kontrolować i wymuszać. Wówczas coś na moment się zmienia. Przez chwilę wszyscy udają, że obowiązują jednakowe reguły dla lokalsów i przejezdnych. Ale wszyscy wiemy, że jest inaczej. Bo za tutejszymi nie stoi żadna ambasada. A za przejezdnymi owszem.

Jeśli w Polsce stajesz po stronie swoich to możesz co najwyżej narobić sobie problemów. Jeśli stoisz po stronie obcych, reprezentujesz obcy kapitał w Polsce, to możesz karierę polityczną zaczynać. Na przykład od ministra finansów, z obietnicą, że po dwóch latach idziesz na premiera i na lidera. I tak tu się żyje nad Wisłą.

Żadne takie fakty nie psują dobrego samopoczucia większości „państwowców. Bo większość z nich dobrze wie jakie są reguły gry. Jak w PRL, tak i dziś, kariery ułatwiają takie zasady jak „nie pytaj, nie interesuje się, nie oceniaj”. „Ciszej idziesz, dalej zajdziesz” itd.
Dlatego przez osiem lat rządu PiS „państwowcy” nie postąpili o pół kroku w eliminowaniu takich patologii. Oni uwierzyli, że dobro państwa polega na tym, żeby to oni byli na urzędach. Skoro tak to nie ma tak zgniłego kompromisu, którego nie należałoby zawrzeć.

Teraz z władzą wita się nowa ekipa. Zamiast „państwowców” będą „demokraci” i „europejczycy”. Oni dla odmiany wierzą, że dobro państwa to zmienić tych co są na urzędach i nie ma tak zgniłego kompromisu, którego nie warto zawrzeć dla osiągnięcia tego celu. Możemy więc przewidywać, że na poziomie realnym, czyli reguł panujących np. w transporcie na ulicy, nie zmieni się nic.

Ulica jest odporna i na „państwowców” i na „demokratów”. Ulica rządzi się pragmatyką, a pragmatyka jest taka, że nikt na państwowej pensji nie będzie bez polecenia z góry szukał sobie problemów. Polecenia nie nadejdą, bo wyżej też nikt nie szuka problemów (ambasady czuwają).

Poza tym tak jest wygodnie dla wszystkich. Poza może jakąś branżą, która akurat bankrutuje. A że nigdy wszystkie branże nie bankrutują jednocześnie to jakoś to się rozejdzie po kościach. Byle do wyborów. Tych, a później do następnych.

Materiały prasowe Konfederacji

Poniżej prezentujemy całą treść wystąpienia Sławomira Mentzena ws. powołania sejmowej komisji śledczej ds. inwigilacji. Między wierszami pojawią się również wrzutki z mediów społecznościowych komentujących to wystąpienie.

– Ustalmy o czym my tu najpierw mówimy. Urządzenie Pegasus jest oprogramowaniem szpiegowskim umożliwiającym dostęp do każdego telefonu komórkowego. Umożliwiającego dostęp do zdjęć, do nagrań, do wiadomości, do mikrofonu oraz do kamery.
Ponieważ smartfony stały się nierozłącznym elementem naszego życia, każdy z nas, w czasie rządów PiSu miał przy sobie urządzenie podsłuchowe, które jeszcze mogło nas nagrywać w dowolnym momencie. O tym właśnie mówimy.
Bezpieki państw totalitarnych w XX wieku nie miały takich możliwości naruszenia czyjejś prywatności. Nie miały takich możliwości inwigilowania kogoś. Historia użycia przez służby PiS-u Pegasusa od samego początku jest historią działań nielegalnych, niemoralnych, wręcz obrzydliwych.

– Zaczęło się od tego, że nielegalnie przekazano z Funduszu Sprawiedliwości 25 milionów złotych do CBA. Następnie CBA nielegalnie kupiło oprogramowanie niezgodne z polskim prawem. A następnie to nielegalnie sfinansowane i nielegalnie zakupione oprogramowanie używało w nielegalnym celu.

– Pegasus został stworzony po to, żeby tropić sprawców najcięższych przestępstw. Morderców, pedofili, terrorystów, zorganizowane grupy przestępcze. Tymczasem okazuje się, że Polska jest niesamowicie spokojnym i bezpiecznym państwem. Gdzie nie ma żadnych groźnych bandziorów. Gdzie nie ma żadnej zorganizowanej przestępczości. Nikt nikogo nie porywa. Nie morduje, nie gwałci. Nikt nie ustawia wielkich przetargów. Nikt nie kupuje ustaw. Nic złego się nie dzieje. I znudzone tym służby, tym spokojem, tym, bezpieczeństwem, tą praworządnością wzięły się za inwigilowanie polityków opozycji.
Co trzeba mieć w głowie, że jednym z najgroźniejszych bandziorów w Polsce jest Krzysztof Brejza? Albo Michał Kołodziejczak? Albo Roman Giertych? Co trzeba mieć w głowie? Naprawdę komuś przyszło do głowy to, żeby inwigilować szefa sztabu największego partii opozycyjnej w trakcie kampanii wyborczej? I uważać, że to jest bardzo groźny przestępca? Bo komuś w służbach PiS-u to do głowy przyszło!

– Zresztą tych “przestępców” to wy zidentyfikowaliście znacznie więcej. Media donoszą, że dokonaliście 3 tysięcy ataków na 500 urządzeń należących do kontrolerów i pracowników Najwyższej Izby Kontroli. I inwigilowaliście tych ludzi, kiedy NIK zajmował się – niespodzianka, przypadek – wyborami kopertowymi.
Najlepiej o waszych esbeckich rządach, waszych esbeckich służbach świadczy to, że na dzień przed ciszą wyborczą opublikowaliście w TVP zapis rozmowy pomiędzy prezesem Najwyższej Izby Kontroli a jego adwokatem!

– Co by się wydarzyło, co byłoby dalej, gdybyście jakimś nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności rządzili trzecią kadencję?! Oglądalibyśmy w wiadomościach rozmowy polityków opozycji z ich psychologiem? Z ich lekarzem? A może zrobilibyście pierwszą w historii transmisję spowiedzi prosto z konfesjonału? Bo ludzie tam też mają telefony i też mogliście ich podsłuchiwać.

– Czym takie postępowanie różni się od tego co SB robiło w PRL-u. Zresztą nie tylko my zadajemy sobie takie pytania. Twórcy tego oprogramowania NSO Group też zadało sobie takie pytanie. I sobie na to pytanie odpowiedzieli. I zabrali wam prawo do korzystania z Pegasusa. Polska wyleciała z listy państw mogących korzystać z tego oprogramowania. Na tej liście zostały takie państwa jak Litwa, Czechy, Słowacja, Rumunia, Bułgaria, Cypr, a nawet Indie. Ale Polski tam nie ma, ponieważ wykorzystywaliście to oprogramowanie niezgodnie z przeznaczeniem.

– Ta sprawa ma jeszcze jeden wątek. Wszystko wskazuje na to, że NSO Group trzymało te dane, które nielegalnie trzymaliście, na swoich serwerach do których prawdopodobnie miały dostęp izraelskie służby specjalne. I należy sobie zadać pytanie, czym, jak nie szpiegostwem i zdradą, jest inwigilowanie polskich polityków, a następnie pozwolenie na przekazywanie tych danych do obcych wywiadów. Według mnie to się właśnie w ten sposób nazywa.

– Cala ta afera jest polskim Watergate. Dla przypomnienia, afera Watergate zaczęła się od tego, że okazało się, że współpracownicy administracji Richarda Nixona nielegalnie próbowali zamontować podsłuch w sztabie Partii Demokratycznej. Gdy rzecz się wydała Nixon musiał złożyć rezygnację. O całej sprawie nakręcono kilka filmów, niektóre nawet dobre. Natomiast mówi się o tym po 50 latach. takiej skali była to afera. I nikt nie miał wątpliwości, że takich rzeczy nie powinno się robić. A wy mówicie, że nic się nie stało. Jak mówił dzisiaj premier, że jest to temat zastępczy. Czy jak pan [Michał Wojcik – PiS] mówił, że jest to hucpa polityczna. Czy jak wcześniej mówiliście, że Pegasus to jest “ha ha ha stara konsola do gier”. Nie to nie jest stara konsola do gier To jest nielegalne urządzenie szpiegowskie, które wykorzystywaliście do inwigilowania polskiej opozycji.

– Ta sprawa jest hańbą dla całego Prawa i Sprawiedliwości. Mieliście kilka lat na to, żeby tą sprawę zbadać, znaleźć winnych, a następnie przykładnie ich ukarać. Nie zrobiliście tego. Co oznacza, że tolerujecie, akceptujecie, godzicie się na takie metody sprawowania władzy. Co więcej, wygląda na to, że wy to nawet lubicie. Bo jest zupełnie oczywiste, że wy również byliście inwigilowani przez to urządzenie. Przecież trzeba było jakoś utrzymać tą większość rządzącą. Trzeba było znaleźć haki na swoich własnych ludzi. I wy się na to godziliście, żeby wasze służby was inwigilowały.
Politycy, którzy za to odpowiadali nie powinni siedzieć tutaj z nami w Sejmie tylko powinni siedzieć w więzieniu i to przez długie lata. Bo ci mentalni UBecy, te moralne zera inwigilowały swoje ofiary w sposób zupełnie nieuzasadniony. Czytaliście wiadomości, oglądaliście zdjęcia, słuchaliście czyichś rozmów. Mogliście włączać komuś kamerę albo mikrofon w najintymniejszym momencie. Następnie te dane leciały prosto do TVP i frunęły prosto na zagraniczne serwery kontrolowane przez obce wywiady.

– Nie ma możliwości, żeby coś takiego się jeszcze raz zdarzyło. Trzeba bardzo przykładnie ukarać tych ludzi. I skazać ich na wieloletnie więzienie. Jeżeli to się nie wydarzy, jeżeli ktoś za to na długie lata nie pójdzie siedzieć to jako państwo nieprędko pozbędziemy się swojego tekturowego, kartonowego, bananowego charakteru.
Dlatego oczywiście jako Konfederacja popieramy wniosek o komisję śledczą.

Materiały prasowe Konfederacji

Protest na 3 przejściach granicznych polsko-ukraińskich trwa już czwarty tydzień. Blokada dotyczy jedynie przewozów komercyjnych, chociaż również nie wszystkich. Natomiast transporty humanitarne, militarne, a nawet samochody osobowe są przepuszczane bez przeszkód. Tymczasem portal Sakiewicza, Niezalezna.pl, zasugerował, że polscy transportowcy blokowali transporty humanitarne. Już sam tytuł artykułu mocno uderza w polskich przewoźników “Protestujący przewoźnicy blokowali pomoc humanitarną. Dali pretekst do oczerniania Polski“. Czyli polscy transportowcy działają ze szkodą dla wizerunku Polski, taki jest przekaz portalu Tomasza Sakiewicza.

W artykule czytamy, że m.in. Konfederacja oraz przewoźnicy podkreślają, że transporty humanitarne są przepuszczane bez kolejki. Choć przekaz ten został rozpowszechniony w większości mediów w Polsce, to do niedawna protestujący prawie nie przepuszczali pojazdów na Ukrainę.
Dotarliśmy do pisma Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu z dn. 22 listopada 2023 r. do wójta przygranicznej gminy Radymno. Policja wnioskowała o rozwiązanie zgromadzenia na odcinku drogi krajowej 94 przed przejściem granicznym w Korczowej.
„Zgodnie z informacją o zgromadzeniu zawartą w niniejszym zawiadomieniu organizator zadeklarował, że autobusy, pojazdy przewożące zaopatrzenie dla wojska ukraińskiego i żywe zwierzęta będą przejeżdżały bez kolejki. Obecnie przez miejsce zgromadzenia przepuszczany jest 1 samochód ciężarowy na godzinę, bez względu na rodzaj przewożonego ładunku” czytamy w uzasadnieniu wniosku.

Dla Policji sytuacja na granicy wymaga dodatkowego zaangażowania sił. Nie dziwi więc, że nie jest im na rękę wielotygodniowy protest i jak najszybciej chcieliby jego rozwiązania. Doszło nawet do tego, że organizowali kolumny ukraińskich ciężarówek i przeprowadzali takie kolumny, aby wyminąć protestujących.

Tymczasem nie ma żadnych danych na temat tego, żeby rzeczywiście pomoc humanitarna była blokowana. Wirtualna Polska zwróciła się do nadkomisarz Marzeny Siemieniuk z Krajowej Administracji Skarbowej w Lublinie w tej sprawie:
– Nie docierają do nas sygnały czy skargi, że protest przewoźników blokuje transporty z pomocą humanitarną. Inna sprawa, że ładunków rejestrowanych jako pomoc humanitarna jest już znacznie mniej niż w pierwszych miesiącach wojny.

Padają też liczby, które potwierdzają wersję, że transporty humanitarne nie są blokowane. Jak podaje WP.pl za Podkarpacką Krajową Administracją Skarbową w dniach 23-26 listopada przez to przejście odprawiono 33 transporty humanitarne. Dla porównania w dniach 3-6 listopada, czyli tuż protestem przewoźników, transportów humanitarnych było 24. 

A więc odprawianych jest teraz nawet więcej transportów humanitarnych niż przed protestem. Trudno w tej sytuacji zrozumieć skąd więc taki atak portalu Sakiewicza na polskich transportowców.

Materiały prasowe Konfederacji

Od 6 listopada trwa protest polskich przewoźników na granicy polsko-ukraińskiej. Do transportowców w ubiegłym tygodniu dołączyli rolnicy z Oszukanej Wsi. Rolnicy swój prostet prowadzą na przejściu granicznym w Medyce.

Okazuje się jednak, że policja chce teraz złamać ten protest. O sprawie na serwisie X poinformował Tomasz Buczek, działacz Konfederacji, wspierający protesty transportowców i rolników. Jednocześnie zaapelował do mediów.

Właśnie odebrałem telefon od rolników z Medyki. Podkarpacka Policja nie daje za wygraną i podejmują natarczywą próbę złamania strajkujących! To działania niedopuszczalne w demokratycznym państwie! Proszę media o relacjonowanie tego co tam się dzieje i wysłanie korespondentów na granicę!

Podkarpacka policja próbowała wymusić na protestujących rolnikach zwiększenie ilości przepuszczanych tirów do 7 na godzinę. Do tej pory jechały 2 na 2 godziny. Rolnicy nie poddali się presji i odmówili. Tłem przyjazdu policji do rolników była blokada jednego z rond w Przemysłu przez ukraińskie tiry. Ukraińcy grozili nielegalnym strajkiem próbując wymusić przejazd. Rolnicy wykazali się dużą dyplomacją. Powiedzieli ze przystąpią do rozmów jak Ukraińcy zejdą z ronda. Tak się stało. Rolnicy zwiększyli przepust. Do 3 tirów.

Materiały prasowe Konfederacji

Wydaje się, że to już szersza akcja. I nie wydaje się jedynie inspirowana oddolnie.

Na polskich przewoźników ze strony ukraińskich internautów leci coraz większy hejt. Wyzwiska, oskarżenia o działalność na rzecz Rosji i Putina, wulgaryzmy. O tym wszystkim na serwisie X stara się informować na bieżąco Rafał Mekler, który osobiście doświadcza tych wszystkich ataków.
Oto przykład jednego z bardziej “grzecznych” komentarzy Ukraińców pod tłitami Rafała Meklera.

Ataki płyną z Ukrainy, ale również, za sprawą Agory, z obrębu granic naszego państwa. W tych ostatnich celuje dziennikarka Ukrayina.pl – portalu stworzonego przez Agorę, a konkretnie przez zespół portalu Gazeta.pl – Alina Makarczuk. Makarczuk na Twitterze zarzuciła m.in. polskim przewoźnikom działania na rzecz Rosji. Blokada granicy przestaje być pokojowym protestem i dziś wygląda jak próba destabilizacji Ukrainy przed zimą. Ukraińskie media śledcze piszą, że „za tym protestem stoją rosyjskie służby specjalne oraz Konfederacja”.

To podsycanie emocji opiera się również na kłamliwej narracji, że blokowane są w wyniku protestu transporty humanitarne i wojskowe. Ten wątek często przewija się wśród ukraińskich użytkowników mediów społecznościowych. Makarczuk również go używa i pisze, że są notowane przypadki, kiedy w kolejce utknęła pomoc humanitarna, leki czy generatory. Gdyby tak było rzeczywiście oznaczałoby to, że tą pomoc blokują… ukraińscy kierowcy stojący w kolejce. Bowiem protestujący przepuszczają nie tylko pomoc humanitarną i wojskową, ale również samochody osobowe. Zarzuty więc, że jakakolwiek pomoc humanitarna czy wojskowa jest blokowana są kłamstwem lub nawet celową dezinformacją.

A czy zarzut, że to właśnie ukraińscy kierowcy mogą utrudniać wjazd transportom humanitarnym na Ukrainę, jest chybiony? Chyba nie do końca. Jak wynika z tego wpisu Rafała Meklera ukraińscy kierowcy, stojący po stronie polskiej, sami regulują kto może i w jakiej kolejności dojechać do granicy.

Zarzuty wobec polskich przewoźników protestujących na granicy dementuje nawet jedna z fundacji dostarczająca pomoc humanitarną na Ukrainę. W przeciągu ostatnich 3 tygodni, nasze transporty z pomocą humanitarną dla obwodu chersońskiego przejeżdżają bez problemu granicę (zarówno do 3,5 tony jak i większe). Bez problemu przekraczają ją również kierowcy innego pochodzenia wiozący pomoc humanitarną zgłoszoną przez odprawę elektroniczną z nadanym ID, dzięki czemu obsługiwani są poza kolejnością.

Niestety, wśród tych wszystkich nieprzyjemnych wpisów pojawiają się również pogróżki, a nawet już groźby, które śmiało można uznać za karalne. Rafał Mekler dostąpił również szczególnego “uznania”. Znalazł się na liście “wrogów Ukrainy”. Ukraiński portal zamieszczający profile “wrogów Ukrainy” dołączył także mnie do swojego portfolio. Ukraińcy piszą mi wprost że każdy z tej listy “będzie ukarany”. W tekście jest masa bredni i przeinaczeń. Uważam takie działanie za skandaliczne, postulaty protestu popiera wielu polityków różnych opcji, artykułując je w mediach. Czy też powinni wylądować na tym portalu? Jest to kolejny element ataku na mnie za to co robię.

Materiały prasowe Konfederacji

W krótkim czasie po tym jak delegacja Konfederacji udała się do premiera Mateusza Morawieckiego z aresztu wyszedł Andrzej Łukawski. Właśnie w jego sprawie interweniowali dzisiaj u Mateusza Morawieckiego posłowie Konfederacji.

70-letni Andrzej Łukawski otrzymał wyrok 7. miesięcy więzienia za wygłoszenie hasła “Znajdzie się kij na banderowski ryj”. Hasło nie było wymierzone w żadne konkretne osoby. Tymczasem w tej sprawie odezwał się Związek Ukraińców w Polsce i na ich wniosek odbyło się w tej sprawie śledztwo zakończone skandalicznym wyrokiem.

Na konferencji prasowej zorganizowanej przez przedstawicieli Konfederacji, którzy udali się do premiera, Krzysztof Bosak przedstawił jasno po co Konfederacja idzie na spotkanie:
Nie zamierzamy tworzyć rządu, nie zamierzamy głosować za rządem Mateusza Morawieckiego. Mamy bardzo krytyczną opinię o sposobie rządzenia przez PiS, o premierze Morawieckim. Uważamy, że Polacy zasługują na rząd prawicowy, propolski, konserwatywny, wolnościowy, narodowy. Takim rządem nie był rząd Mateusza Morawieckiego.
I dodał:
Wykorzystujemy to spotkanie, żeby udrożnić kanał komunikacji polskich przedsiębiorców, którzy walczą o polskie interesy narodowe z premierem.
Zamiast rozmawiać o rzeczach kompletnie nierealnych jak uzyskanie wotum zaufania przez premiera Morawieckiego przedstawiamy sprawy zupełnie realne. Po to, żeby polskie interesy gospodarcze były zabezpieczone w relacjach z Unią Europejską i w relacjach z Ukrainą.

Krzysztof Bosak nawiązał w ten sposób do protestu przewoźników, który trwa już od 6 listopada. Do którego wczoraj dołączyli rolnicy, którzy protestują w Medyce. Stąd też na spotkanie z premierem w ramach delegacji Konfederacji udał się Rafał Mekler, jeden z liderów tych protestów.

Ale to nie wszystkie sprawy z którymi Konfederacja udała się do premiera. Jedną ze spraw którą jest pilna i do załatwienia to wyciągnięcie Polaków z Gazy. Mówił o tym Grzegorz Braun. Natomiast kolejną sprawą jest bulwersująca sprawa skazania 70-letniego Andrzeja Łukawskiego, który trafił do więzienia na 7 miesięcy za słowa “Znajdzie się kij na banderowski ryj”. Sąd w Polsce skazał za te słowa działacza kresowego na wniosek Związku Ukraińców w Polsce. I właśnie w tej sprawie posłowie Konfederacji również postanowili interweniować u premiera.

Screenshot YouTube

Tomasz Buczek na Twitterze podzielił się swoją obserwacją: Minąłem dzisiaj wyjeżdżający konwój z wiadomego lotniska – 5 tirów. Gdy szykowano wiosenna ofensywę wyjeżdżały dziennie setki tirów z bronią i amunicją. Problem w brakach w uzbrojeniu auta nie jest dzisiaj blokada strajkujących transportowców ale brak pomocy państw UE i USA.

Strona ukraińska bardzo chętnie oskarża polskich przewoźników, którzy protestują na granicy polsko-ukraińskiej, że blokują dostawy militarne i humanitarne dla walczącej Ukrainy. Rzekomo więc, przez posli protest nie docierają na front dostawy broni. Nie jest to prawda. Takie transporty są przepuszczane, jak również nie ma blokady dla pojazdów osobowych. Blokada dotyczy jedynie przewozów komercyjnych samochodami ciężarowymi.