najnowszy sondaż

Parlament Europejski / Fot. YouTube

  • Minister ds. Unii Europejskiej Szymon Szynkowski vel Sęk poinformował o kolejnych nieudanych negocjacjach z Komisja Europejską.
  • Bruksela pozostaje nieugięta ws. Krajowego Planu Odbudowy.
  • Polska nie jest jedynym krajem, który negocjuje z KE wypłatę pieniędzy z unijnego Funduszu Odbudowy.
  • Zobacz także: Dofinansowanie dla branży rybołówstwa. Kiedy można złożyć wniosek?

O fiasku kolejnej rundy rozmów z Komisją Europejską poinformował minister do spraw Unii Europejskiej Szymon Szynkowski vel Sęk, minister do spraw europejskich, który w Brukseli rozmawiał z Didierem Reyndersem, komisarzem do spraw sprawiedliwości.

Jak relacjonował minister, spotkanie dotyczyło omówienia kolejnych kwestii zmierzających do tego, by nasze stanowiska się do siebie zbliżały.

Czytaj więcej: Ardanowski krytycznie o działaniach rządu: To grozi bezpieczeństwu żywnościowemu

Ciężkie negocjacje z KE

Minister Szymon Szynkowski vel Sęk nie chciał mówić o szczegółach zaproponowanych rozwiązań. Za krok w dobrym kierunku uznał akceptację przez Komisję Europejską ustaleń operacyjnych Krajowego Planu Odbudowy.

To pokazuje, że rozmowy mają sens. Pewien kolejny krok został ze strony Komisji Europejskiej wykonany, natomiast daleki byłbym od tego, żeby mówić, że dokonaliśmy progresu, który dzisiaj sprawia, iż stanowiska są bardzo blisko i mogę Państwu zadeklarować konkretne terminy przyjęcia uzgodnień. To zależy od obydwu stron, w związku z tym, czując odpowiedzialność za własne słowa, dzisiaj terminów deklarować nie będę

– przekazał minister do spraw Unii Europejskiej Szymon Szynkowski vel Sęk.

Dyplomata zauważył, że Polska nie jest jedynym krajem, który negocjuje z Komisją Europejską wypłatę pieniędzy z unijnego Funduszu Odbudowy.

Jak powiedział, wśród państw, które wciąż nie mają zaakceptowanych ustaleń operacyjnych, są Belgia, Holandia, Niemcy czy Finlandia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Poruszające kazanie duszpasterza kibiców

Pielgrzymka kibiców na Jasną Górę / Fot. PAP/EPA/Waldemar Deska. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Jak co roku na początku stycznia odbędzie się Patriotyczna Pielgrzymka Kibiców na Jasna Górę. W przyszłym roku 8 stycznia, odbędzie się XV edycja tego wydarzenia, na którym zgromadzą się fani różnych polskich klubów.

Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału. Ponad podziałami Polska jest najważniejsza

Hasłem przyszłorocznej pielgrzymki będzie “Serce dla Inki”.

Według harmonogramu pielgrzymki, rozpocznie się ona wspólną mszą świętą o godz. 12, która zostanie odprawiona przez abp. Marka Jędraszewskiego. Następnie odbędzie się poświęcenie “Serca dla Inki”, będące wotum polskich kibiców dla Jasnej Góry.

Z kolei na godz. 14 przewidziano spotkanie w auli o. Kordeckiego, a tematem panelu będzie wykład o Danucie Siedzikównie, czyli polskiej wolontariuszki Armii Krajowej z 5 Wileńskiej Brygady.

Czytaj więcej: Scheuring-Wielgus usłyszała zarzuty. Poseł Lewicy odpowie za ataki na Kościół

Co to jest Patriotyczna Pielgrzymka Kibiców?

Pomysłodawcą Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców był Tadeusz Duffek, kibic gdańskiej Lechii, który zmarł 21 października 2005 roku po ciężkiej chorobie. Swój pomysł zaszczepił ks. Jarosławowi Wąsowiczowi, salezjaninowi, który napisał książkę “Biało-Zielona Solidarność. O fenomenie politycznym kibiców Lechii Gdańsk 1981-1989”.

Pierwsza pielgrzymka kibiców na Jasną Górę odbyła się w 2009 r. Wg założeń organizatorów pielgrzymki jednym z jej celów jest także pokazanie, że sport i kibicowanie nie koliduje z wyznawaną wiarą i może przyczynić się do wzajemnego zrozumienia i szacunku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, naszemiasto.pl

Macron krytykuje USA

Prezydent Francji Emmanuel Macron i wiceprezydent USA Kamala Harris / Fot. PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezydent Francji Emmanuel Macron udał się środę do Stanów Zjednoczonych.
  • Na miejscu spotkał się z amerykańskimi kongresmenami, których skrytykował za ustawę o regulacji inflacji.
  • Jego zdaniem ustawa mocno uderzy w Europę i doprowadzi do deindustrializacji Unii Europejskiej.
  • Macron odwiedził również ośrodek NASA, gdzie spotkał się z wiceprezydent Kamalą Harris.
  • W czwartek zjadł on kolację z prezydentem USA Joe Bidenem i jego małżonką.
  • Zobacz także: Ruszył cykl giełd pracy dla osób niepełnosprawnych

Podczas rozmowy z amerykańskimi kongresmenami w środę prezydent Francji Emmanuel Macron określił podpisaną przez amerykańskiego prezydenta Joe Bidena ustawę jako “superagresywną” wobec europejskich firm .

Uchwalona w celu walki z inflacją IRA jest uznawana przez Francję i Unię Europejską za protekcjonistyczną. Amerykańska ustawa zakłada m.in. ogromny plan inwestycyjny o wartości około 370 mld dolarów, mający na celu wsparcie amerykańskiego przemysłu w celu przyspieszenia transformacji energetycznej. IRA przyznaje hojne dotacje na pojazdy elektryczne, baterie, energię odnawialną pod warunkiem, że są one produkowane na terytorium USA.

Postawcie się na moim miejscu. Nikt nie kontaktował się ze mną, gdy prowadzono rozmowy w sprawie IRA. Być może ta ustawa rozwiąże wasz problem, ale wy zwiększycie mój problem

– powiedział prezydent Francji do amerykańskich kongresmenów.

Ostrzegał on również, że taka sytuacja doprowadzi do utraty wielu miejsc pracy, jeśli nadal nie zostanie podjęta współpraca między Europą, a Stanami Zjednoczonymi. Zauważył również, że obecne wybory dokonane przez amerykańskich polityków podzielą Zachód. Podkreślił jednak potrzebę dwustronnej współpracy.

Słowa Macrona świadczą o francuskiej i europejskiej irytacji amerykańskim ustawodawstwem, ponieważ IRA uderza w import z Europy i niesie ze sobą groźbę wzmożonej deindustrializacji UE.

Niebezpieczeństwo polega na tym, że Stany Zjednoczone patrzą głównie na Stany Zjednoczone. A potem na swoją rywalizację z Chinami, a Francja i Europa stają się zmienną dostosowawczą

– zaznaczył poirytowany francuski przywódca.

Czytaj więcej: Sensacyjne rozstrzygnięcia w Mundialu. “Danke, Señor Havertz” [+WIDEO]

Spotkanie w NASA i z Bidenem

Macron odwiedził w środę również siedzibę NASA, gdzie podczas spotkania z wiceprezydent Kamalą Harris podkreślił znaczenie zasad dotyczących działania w kosmosie.

Przestrzeń kosmiczna stanowi nowe miejsce konfliktu. Dla Francji i Stanów Zjednoczonych ważna jest współpraca w zakresie ustalania zasad i norm, ponieważ łączy je zaangażowanie w naukę i wartości demokratyczne

– powiedział Macron.

Rzecznik ds. bezpieczeństwa narodowego Białego Domu John Kirby, powiedział dziennikarzom na konferencji prasowej, że na szczycie tematów rozmów podczas wizyty Macrona w Waszyngtonie znajdują się też Chiny.

Relacje USA i Francji pozostają napięte po tym, gdy we wrześniu 2021 r. USA ogłosiły nowy sojusz AUKUS z Australią i Wielką Brytanią, co wzbudziło gniew Francji, który straciła wówczas duży kontrakt na sprzedaż okrętów podwodnych Australii, ponieważ Canberra pod naciskiem USA wycofała się z tej umowy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Olaf Scholz

Kanclerz Olaf Scholz / Fot. PAP/EPA/FILIP SINGER Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Kady Malinowski zagra w reprezentacji Polski? “Rozpoczął się proces”

Kanclerz Olaf Scholz (SPD) prowadził kampanię na rzecz reformy przepisów o obywatelstwie i łatwiejszej naturalizacji, ale argumentował to skrajnie przesadzonymi liczbami. Na zorganizowanym przez minister ds. integracji w rządzie federalnym Reem Alabali-Radovan (SPD) wydarzeniu zatytułowanym “Niemcy: Kraj imigrantów”, podwoił on liczbę obcokrajowców faktycznie pracujących w Niemczech, jak wynika z weryfikacji faktów przez niemiecką gazetę Junge Freiheit.

Scholz powiedział: “Dziewięć milionów obywateli żyje i pracuje w naszym kraju nie mając niemieckiego obywatelstwa.” Następnie prawie wszystkie media przyjęły to twierdzenie za fakt. Ale w rzeczywistości, według Federalnego Urzędu Statystycznego, tylko 4,5 miliona obcokrajowców mieszkających w Niemczech jest zatrudnionych, a więc podlega składkom na ubezpieczenie społeczne. To zaledwie połowa tego, co twierdził niemiecki kanclerz.

Scholz: “Ci, którzy tu pracują, powinni mieć możliwość głosowania”

Liczba ta jest znacząca, ponieważ Scholz powiązał ją ze swoim głównym argumentem, że “ci, którzy mieszkają i pracują tutaj na stałe, powinni również móc głosować i być wybierani”.

“Powinni być częścią naszego kraju ze wszystkimi prawami i obowiązkami, które się z tym wiążą – i całkowicie niezależnie od pochodzenia, koloru skóry czy wyznania religijnego” – dodał.

Według oficjalnych danych w Niemczech przebywa obecnie łącznie 11,8 mln cudzoziemców. Gdyby 9 milionów z nich rzeczywiście pracowało, to wskaźnik zatrudnienia wśród migrantów wynosiłby 76,3 procent. Jednak w całych Niemczech tylko 40,7 procent wszystkich mieszkańców jest zatrudnionych i podlega ubezpieczeniu społecznemu. Reszta to dzieci, emeryci, bezrobotni i osoby korzystające z pomocy społecznej.

Wśród obcokrajowców pracuje tylko 38,5 procent

Według danych Federalnego Urzędu Statystycznego wskaźnik pracujących w Niemczech obcokrajowców jest poniżej średniej i wynosi 38,5 procent.

Zgodnie z planami minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser (SPD) cudzoziemcy powinni uzyskać obywatelstwo po pięciu latach pobytu w Niemczech, zamiast dotychczasowych ośmiu. Ponadto w przyszłości ma być ogólnie dozwolone posiadanie przez nich kilku obywatelstw. Podkreślił to również kanclerz Scholz: “Jeśli chodzi o wielokrotne obywatelstwo: Nigdy nie rozumiałem, dlaczego upieraliśmy się przy (tylko jednym). Przecież przynależność i tożsamość nie są grą o sumie zerowej” – powiedział.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmx.news

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Zobacz także: Ardanowski krytycznie o działaniach rządu: To grozi bezpieczeństwu żywnościowemu

Grecja, Bułgaria, Rumunia i Węgry uzgodniły w czwartek w Atenach, że poprawią połączenia międzysystemowe i zdolności transportowe swoich sieci gazowych w ramach długoterminowego wysiłku na rzecz dywersyfikacji źródeł gazu i zwiększenia swojej roli w europejskim łańcuchu dostaw gazu.

Cztery kraje uzgodniły w 2016 roku rozwój infrastruktury potrzebnej do realizacji tzw. wertykalnego korytarza gazowego między Grecją a Europą Północną, przez Bułgarię, Rumunię i Węgry, umożliwiającego dwukierunkowy transport gazu.

W memorandum podpisanym w przerwie konferencji poświęconej skroplonemu gazowi ziemnemu (LNG), DESFA z Grecji, Bulgartrasgaz z Bułgarii, FGSZ Földgázszállító Zrt. z Węgier oraz SNTGN Transgaz z Rumunii zgodziły się rozpocząć negocjacje dotyczące kwestii regulacyjnych i ekonomicznych korytarza.

Zgodnie z oświadczeniem, umowa będzie obowiązywać przez trzy lata i może zostać przedłużona o kolejny rok. “To ważny krok w kierunku realizacji korytarza wertykalnego, który znacząco przyczyni się do bezpieczeństwa dostaw w szerszym regionie” – napisano w oświadczeniu wydanym przez Marię Ritę Galli, dyrektor generalną DESFA.

Porozumienie podpisały w czwartek także ICGB i Gastrade. Pierwsza z nich jest właścicielem drugiego gazociągu gazu ziemnego (IGB) między Grecją a Bułgarią, który jest głównym elementem wertykalnego korytarza gazowego, który ma zostać oddany do użytku w tym roku; druga firma rozwija podmorskie magazynowanie i regazyfikację skroplonego gazu ziemnego w porcie Alexandroupoli w północno-wschodniej Grecji. IGB stanie się jeszcze ważniejsza, gdy jej maksymalna roczna przepustowość osiągnie 3 mld metrów sześciennych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmx.news

Premier Czech Petr Fiala

Premier Czech Petr Fiala / Fot. PAP/EPA/Martin Divisek. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Panika na Wyspach Kanaryjskich. Meteoryt z hukiem spadł do morza

W planowanym budżecie zapisano dług w wysokości około 300 mld koron (około 12 mld euro).

Trzysta miliardów (koron czeskich) to duży deficyt, nie lekceważę go – powiedział w Izbie Poselskiej minister finansów z ramienia Obywatelskich Demokratów (ODS) Zbyněk Stanjura.

W ciągu czterech lat rządów Petra Fiali Czechy mają zadłużyć się na zawrotną sumę 50 mld euro.

To doskonale, że rząd masowo zwiększa wydatki w obliczu kryzysu energetycznego, aby miliony ludzi nie popadły w biedę lub nawet w bankructwo, ale to straszny zgrzyt, że rząd nie dostosowuje do tej sytuacji swoich innych wydatków lub dochodów – ocenił Kamberský.

Kamberský przypomina rządzącym przedwyborcze obietnice.

Dziś widzimy, że nasza sytuacja jest nie do utrzymania w dłuższej perspektywie. Jeśli nie pojawią się bardzo poważne oszczędności, będziemy musieli podnieść podatki, ale Petr Fiala, który wygrał wybory obietnicą “przestaniemy pożyczać, to priorytet numer jeden!” udaje, że go to nie dotyczy – napisał.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmx.news

Francja

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. pixnio.com

Zobacz także: Protest Agrounii pod lubelskim urzędem wojewódzkim. Policja zatrzymała kilkanaście osób

Wg policji ta tendencja nie dotyczy tylko Maisons-Laffitte, ale całego okręgu (który obejmuje również Sartrouville, Houilles, Carrières-sur-Seine i Mesnil-le-Roi), a nawet całego departamentu. Mer Maisons-Laffitte, Jacques Myard również “odnotował wzrost liczby ataków i włamań” w swoim mieście.

Niepokojące, że to osoby przebywające tu nielegalnie, które nie są deportowane albo co gorsza wracają – podkreśla.

Jego zdaniem winę za tę sytuację ponoszą zaniedbania władz Francji.

Nasze granice to sito. To poważny problem, który staje się problemem krajowym, a Maisons-Laffitte ponosi jego konsekwencje. Niepewność rośnie, a rząd z naiwności, opieszałości i demagogii nie podejmuje środków, które powinien – wskazuje.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

actu.fr

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pxhere

Gdzie składać wnioski o dofinansowanie dla branży rybołówstwa?

Żeby otrzymać takie dofinansowanie, trzeba będzie między 7 a 13 grudnia złożyć stosowny wniosek do oddziału regionalnego ARiMR właściwego ze względu na miejsce realizacji operacji, za które uznaje się siedzibę wnioskodawcy. Wniosek o dofinansowanie jest składany w formie pisemnej, w postaci papierowej, osobiście przez wnioskodawcę albo przez osobę upoważnioną przez wnioskodawcę albo przesyłką rejestrowaną nadaną w placówce pocztowej.

Rekompensaty dotyczą “dodatkowych kosztów poniesionych w związku z zakłóceniami rynku spowodowanymi prowadzoną przez Rosję wojną napastniczą przeciwko Ukrainie i jej wpływem na łańcuch dostaw produktów rybołówstwa i akwakultury dla podmiotów w sektorach:

  • rybołówstwa;
  • akwakultury;
  • rybołówstwa śródlądowego;
  • przetwórstwa ryb”.

Wzory wniosków

Do wypłacenia przewidziano łącznie 28,3 mln zł dla rybołówstwa morskiego i 2,3 mln zł dla rybactwa śródlądowego. W tym pierwszym przypadku stosowne dokumenty można pobrać tutaj, a w drugim tutaj.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja, gov.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Zobacz także: Kibic USA wyrzucony ze stadionu za opaskę LGBT. Otrzymał nakaz opuszczenia Kataru

Huk i błysk towarzyszący upadkowi meteorytu wywołał strach wśród okolicznych mieszkańców. Wygląda na to, że skończyło się jednak tylko na strachu.

Nie było strat ludzkich ani materialnych – poinformował regionalny premier Wysp Kanaryjskich Angel Victor Torres.

Centrum koordynacji kryzysowej odebrało wiele telefonów od mieszkańców, donoszących o wstrząsach ziemi, huku eksplozji, czy zielono-czerwonym świetle przecinającym niebo.

Trzęsły się okna, podłoga i ściany, słychać było dźwięk przypominający odległą eksplozje – relacjonowali okoliczni mieszkańcy na Twitterze.

Wg ekspertów meteor prawdopodobnie rozpadł się nad powierzchnią Ziemi, ale jego małe odłamki przetrwały i spadły do morza.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Zobacz także: Skandal w Niemczech. Na aukcji sprzedano akwarelę skradzioną z Muzeum Narodowego w Warszawie

Wedle zapowiedzi, kolejne tego typu wydarzenia mają odbyć się we Wrocławiu i Poznaniu. Jak zauważyła Anna Węgrzynowicz, rzecznik Polskiej Organizacji Pracodawców Osób Niepełnosprawnych, oferty pracy dla osób niepełnosprawnych są coraz bardziej różnorodne. Jak wskazała, wcześniej pracodawcy szukali osób głównie do sprzątania czy ochrony.

Węgrzynowicz zachęca do odwiedzenia giełdy pracy i zabrania ze sobą CV.

Będą mogły zostawić dokument i wtedy pracodawca będzie mógł zgłosić się do takiej osoby, jeżeli będzie chciał ją zaprosić na rozmowę kwalifikacyjną u siebie w firmie. W ubiegłych latach zdarzało się tak, że już na rozmowie podczas giełdy pracownicy zostali zatrudnieni – powiedziała.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja