Liban jest krajem jednego portu. Jest zamknięty od strony Izraela bo jest w stanie wojny jak również od strony Syrii. Nie można wyjechać od strony lądu, a tylko drogą lotniczą, która jest mocno utrudniona przez koronawirus. Liban jest krajem który wszystko importuje, aż 98% towarów jest sprowadzanych. Liban jest pozbawiony produkcji. Cała historia gospodarcza tego kraju to morze i port – wyjaśnia Rakowski.

Z tego portu wzięło się bogactwo Libanu. 90% PKB Libanu to są małe firmy. Ludzie po tym wybuchu w najbliższym otoczeniu stracili wszystko. Domy mieszkalne w pobliżu już wiadomo że idą do rozbiórki. Cały obszar czeka dekonstrukcja i rekonstrukcja. Port stanowił swego rodzaju magazyn, ponieważ nie ma innej przestrzeni. Składowano tam zboże, saletrę czyli wszystko ze względu na takie ukształtowanie terenu w Libanie. Liban jest krajem 100% kapitalistycznym, nie ma tam żadnych zapomóg, więc państwo nie może pomóc obywatelom. Przez ten port przepływa broń, narkotyki, które to towary wysyłał hezbollah ocenia Rakowski.

Port ten kontrolowany był przez władze, a nikt nie był w stanie im się postawić. Port ten to centralny punkt życia gospodarczego i ekonomicznego w Libanie i też wszelkiego rodzaju układy polityczne. Poziom usług prywatnych w Libanie jest kilka razy wyższy niż w Polsce. Jeżeli chodzi o usługi prywatne są one na najwyższym poziomie. Jeżeli chodzi o usługi tam gdzie zajmuję się tym państwo to przeciwieństwo, a konkretnie to usługi na najgorszym poziomie, jest to około 10% gospodarki. Można powiedzieć, że jednym sprawnie działającym organem państwowym w Libanie jest Kasyno i na tym koniec. Takie usługi jak prąd, woda są na żenująco niskim poziomie mówi Rakowski.

Hezbollah w natarciu

Ktoś lub coś najprawdopodobniej, chciał zrobić coś z tym portem, żeby wywołać kryzys kontrolowany. . Był plan by spalić czy też wysadzić pewne kwity dokumenty, których jak nie ma to nie ma dowodów. Spowodowane to było śledztwem które miało się skończyć na dniach po 15 latach, od śmierci byłego premiera Rafika al-Haririego. Kryzys ten miał odwrócić uwagę od hezbollahu, który najprawdopodobniej był w to zamieszany, natomiast wielkość tego kryzysu przerosła oczekiwania osób chcących go wywołać stwierdza Rakowski.

YOUTUBE.COM

Dodano w Bez kategorii

Wciąż trwają protesty tęczowych aktywistów sprzeciwiających się ukaraniu Michała Sz., który podaje się za kobietę o imieniu”Margot”. Mężczyzna okazał się kryminalistą, który dopuścił się fizycznej napaści na kierowcę ciężarówki fundacji “Pro”.

Mimo nagrania oraz dowodu w postaci przyznania się do winy przez dewianta, kulturowi marksiści w wulgarny sposób domagają się wypuszczenia z aresztu swego moralnego przywódcy. Piewcy tolerancji i miłości afirmują tym samym przemoc i jawne łamanie prawa. Obłuda środowisk LGBT nie ma granic! Protestujący dopuszczają się także aktów przemocy na wykonujących obowiązki funkcjonariuszach. To kolejna odsłona bezprawia tęczowych środowisk. Niedawno mogliśmy zaobserwować jak lewaccy anarchiści doczepiają do Chrystusowego pomnika symbol zła i grzechu, jakim dla katolików jest rzeczona tęczą.

Kryminalista podający się za kobietę został aresztowany! Posłowie lewicy postanowili legitymizować przemoc! Od kilkunastu godzin trwają społeczne protesty w sprawie zatrzymania mężczyzny Michała Sz., podającego się za kobietę”Margot”. Sprawa jest szokująca, gdyż tęczowy bandyta przyznał się do fizycznych ataków na kierowcę ciężarówki” Pro” oraz niszczenia mienia fundacji.

Marksizm kulturowy w natarciu!

Tęczowy przestępca”Margot”został aresztowany przez miejscową policję. Warto zaznaczyć, iż mężczyzna dopuścił się fizycznego ataku na kierowcę fundacji” Pro”. Napastnik zdaje się być dumny ze swojego ataku, ponieważ pytany o zajście chełpił się swoim aktem bezprawia:-Od wczoraj uprawiamy sobie taki sport. Łapanie na mieście ciężarówki”Pro”- mówił w rozmowie z dziennikarką”Newsweeka”.

Warto też wspomnieć, że prócz fizycznego ataku na jednego z obrońców życia, tęczowy aktywista dopuścił się także aktu profanacji warszawskich pomników. Łamanie prawa, naruszanie nietykalności cielesnej oraz obsesyjną nienawiść w stosunku do osób o konserwatywnych poglądach wspierają posłowie lewicy. Obrońcy praw człowieka, piewcy miłości i tolerancji tym razem opowiadają się po stronie bandyty, który na dodatek przyznał się do winy.

Co warte odnotowania” Margot” do swego przestępstwa przyznał się na jednym z nagrań.

Na internetowej stronie”Stop bzdurom” widoczne są posty nawołujące do fizycznych ataków na ciężarówki”Pro”. Autorzy tekstów w jawny sposób nawołują do bandyckich wybryków. Możemy tam przeczytać o kilku zasadach w kontekście uniknięcia konsekwencji za fizyczną napaść na furgonetki” Są inne metody działania, które trwają parę sekund i wymagają zdolności do ulatniania się”- czytamy na stronie.

Tęczowi aktywiści bazujący na różnorodności, miłości oraz poszanowaniu praw człowieka zapomnieli chyba, iż fizyczna napaść jest przestępstwem. Ludzie jawiący się jako orędownicy uciskanej mniejszości seksualnej, stają po stronie przemocy oraz bandyckich aktów.

TVP Info

Czytaj także: USA idzie na wojnę z chińską aplikacją

Czytaj także: Imigrant zorganizował napad na bank

Dodano w Bez kategorii

MARIAN PIŁKA || Przyjmujemy amerykańska narrację o bezpieczeństwie państw naszej części Europy. Przyjmowanie tej narracji jest przejawem niesamodzielności strategicznej naszego państwa,  rezygnacji z podmiotowości w nadziei że Washington zawsze będzie bronił naszego bezpieczeństwa. To przyjęcie w praktyce statusu protektoratu w zakresie bezpieczeństwa narodowego – pisze Marian Piłka w swoim najnowszym tekście dla Mediów Narodowych.

Polska stała się najważniejszym sojusznikiem USA  w Europie środkowej. Rząd Polski zabiega o rozmieszczenie amerykańskich sił zbrojnych na swoim terytorium, traktując amerykańska obecność jako podstawową gwarancję bezpieczeństwa naszego kraju. I rząd amerykański, choć w sposób ograniczony, odpowiada na to oczekiwanie zwiększając swoją rotacyjną  obecność  nad Wisłą. Uzupełnieniem tej polityki jest  modernizacja armii, w tym utworzenie wojsk terytorialnych, plany sformułowania czwartej dywizji i zwiększenie budżetu militarnego do poziomu 2,5% PKB do roku 2030. W obliczu załamywania się dotychczasowego ładu międzynarodowego i wyzwań bezpieczeństwa, te działania mają jednak  bardziej charakter polityczny i propagandowy, niż militarny, pogłębiając tym samym naszą zależność w zakresie  bezpieczeństwa  od polityki amerykańskiej. U podstaw tej polityki leży przekonanie o tożsamości polityki bezpieczeństwa pomiędzy naszymi państwami. W istocie przyjmujemy amerykańska narrację o bezpieczeństwie państw naszej części Europy. Przyjmowanie tej narracji jest przejawem niesamodzielności strategicznej naszego państwa,  rezygnacji z podmiotowości w nadziei że Washington zawsze będzie   bronił naszego bezpieczeństwa. To przyjęcie w praktyce statusu protektoratu w zakresie bezpieczeństwa narodowego Taka  polityka w dłuższej perspektywie może okazać się pułapką, za którą nasz kraj może zapłacić radykalnym pogorszeniem własnego bezpieczeństwa, szans rozwojowych i degradacją naszej międzynarodowej pozycji. Dziś podstawowym wyzwaniem nie jest tylko zdefiniowanie priorytetów naszej polityki, ale także zdefiniowanie zakresu tożsamości  polskiej i amerykańskiej polityki bezpieczeństwa.

Bowiem najważniejszym wyzwaniem dla Washingtonu  są chińskie plany dominacji ekonomicznej, militarnej i politycznej w Azji związane z policentryzacją świata. Policentryzacja polityki światowej także jest celem polityki Rosji, która ma nadzieje na zbudowanie w przyszłym systemie międzynarodowym własnej strefy dominacji.  Ze względu na swój potencjał, Rosja nie jest przez Amerykanów traktowana jako  zagrożenie własnej pozycji, a jedynie jako wsparcie dla Pekinu . Jednak w dłuższej perspektywie polityka chińska jest także zagrożeniem dla pozycji Rosji.  Jak słusznie zauważył Radosław Pyffel: nie może być wielkiej  Rosji i wielkich Chin. Dlatego Amerykanie dziś traktują Rosjan, jako pierwszą przeszkodą, którą muszą usunąć, aby powstrzymać chińskie roszczenia. Bo bez włączenia Rosji do swojego systemu politycznego nie są w stanie izolować i powstrzymać Pekinu.  Amerykanie nie akceptują rosyjskiego celu jakim jest policentryzacja polityki światowej, dlatego próbują wymusić na Rosji  włączenie tego kraju do własnego systemu dominacji, bez koncesji, które pragnie uzyskać Moskwa. Pełną gwarancją dla Washingtonu podporządkowania Rosji byłoby nie tylko utrzymanie Europy Wschodniej – zgodnie z koncepcjami Mackindera i Brzezińskiego – po za wpływami Rosji, ale także  blokowanie rozwoju Chin przez Moskwę. W tej koncepcji amerykańskie wsparcie dla Ukrainy i wzmacnianie obecności militarnej w Polsce  jest formą nacisku  na rzecz zaakceptowania własnej dominacji strategicznej. To są cele zasadniczo sprzeczne z celami polityki rosyjskiej. Problem w tym, że czas pracuje nie tylko przeciwko Amerykanom, ale jeszcze szybciej przeciwko Rosjanom.   Rosja, to gnijące mocarstwo, które w wymiarze demograficznym i ekonomicznym systematycznie traci swoją pozycję w współczesnym świecie. Jest to państwo  w stanie  stagnacji gospodarczej i wyczerpywania się zasobów energetycznych, zwłaszcza ropy, której wydobycie do 2035 roku spadnie do poziomu zaspakającego tylko potrzeby wewnętrzne.  Także  w dłuższej perspektywie zacznie  tracić swoją pozycję militarną. Agresywna polityka wobec sąsiadów prowadzi  do wzrostu wydatków zbrojeniowych wśród wielu państw NATO zagrażając nowemu wyścigowi zbrojeń, któremu gospodarka rosyjska nie jest w stanie sprostać.  Kryzys demograficzny uderza w możliwości rekrutacyjne armii, a za kilkanaście lat także straci swoją przewagę nuklearną wobec Pekinu.  Moskwa stoi nie tylko wobec zagrożenia niepowodzenia realizacji własnych maksymalistycznych celów, ale grozi jej proces wasalizacji wobec Pekinu, która może skuteczniej blokować rozwój tego kraju, niż jego włączenie do globalnego systemu amerykańskiej dominacji. Próbą ucieczki od tej alternatywy amerykańskiej bądź chińskiej dominacji mogą być próby samodzielnego poszerzenia własnej strefy wpływów poprzez działania militarne w przypadku wycofania się Amerykanów z Europy w wyniku koncentracji sił na Zachodnim Pacyfiku bądź też  próby porozumienia z z Niemcami i Francją. Jednak amerykańskie przełożenie na politykę państw zachodnioeuropejskich (rynek amerykański jest znacznie dla nich ważniejszy niż rynek rosyjski) spowoduje najprawdopodobniej fiasko tej polityki.

Dlatego Amerykanie mają nadzieje, że Moskwa zagrożona w dłuższej pespektywie chińską hegemonią i rozczarowana  niemożnością zawarcia strategicznego porozumienia z państwami zachodnioeuropejskimi zgodzi się na układ z Amerykanami za cenę korzystnych ustępstw amerykańskich na rzecz regionalnej dominacji Rosji, czyli w obszarze naszego bezpieczeństwa. Rosjanom chodzi tu o dominację przede wszystkim na Ukrainie , obszarze Kaukazu, poszanowania ich strefy dominacji w Azji środkowej, a także krajów bałtyckich i strefie Arktyki. Dlatego Washington eskaluję politykę nacisków na rzecz takiego porozumienia, w którym Moskwa w pełni zaakceptuje amerykańską koncepcję, bez konieczności znaczących ustępstw w zakresie  rosyjskich postulatów. Wydaje się jednak że osiągnięcie  porozumienia na takich warunkach jest mało prawdopodobne, dlatego Washington nie podejmuje działań takich, jak na przykład zobowiązanie do stałej militarnej obecności w Polsce czy państwach bałtyckich, bo to by znacznie utrudniało doprowadzenie do trwałego porozumienia z Rosjanami. Amerykanie zostawiają sobie furtkę do wycofania swojej obecności wojskowej w sytuacji zawarcia porozumienia z Moskwą. Zawarcie takiego porozumienia postawiłoby Polskę w bardzo trudnej sytuacji, nie tylko ze względów bezpieczeństwa, ale także ograniczyłoby nasze warunki rozwojowe. Dlatego świadomość rzeczywistych celów polityki amerykańskiej wymaga zupełnie innej polityki bezpieczeństwa niż ta, która jest obecnie realizowana. Rewizji wymaga  satelickie założenie o tożsamości polskiego i amerykańskiego  bezpieczeństwa, w której protektor realizuje nasze podstawowe interesy. W  zakresie bezpieczeństwa mamy do czynienia zarówno ze zbieżnościami jak i różnicami tożsamości. Zbieżność polskich i długofalowych amerykańskich interesów polega na realizacji koncepcji Mackindera stworzenia w Europie środkowej ośrodka siły, który pełniąc funkcje stabilizacyjne byłby jednocześnie rzeczywistą barierą zdominowania tej części naszego kontynentu przez mocarstwo haeartlandu. Zasadnicze wzmocnienie polskiego potencjału narodowego, zarówno w wymiarze gospodarczym jak i militarnym zapobiegłoby zagrożeniu dominacji naszej części  kontynentu przez Rosję. Problem w tym że ten długofalowy cel, jakim jest niedopuszczenie do dominacji Rosji w naszym obszarze bezpieczeństwa coraz bardziej staje w konflikcie z celem krótkofalowym, jakim jest konieczność włączenia Rosji do systemu blokującego Chiny, bo czas gra także na niekorzyść  Stanów Zjednoczonych. Jak pokazuje przykład II wojny światowej, czy reset w polityce rosyjskiej prezydenta Obamy, Amerykanie, gdy mają do czynienia z wyborem polityki pomiędzy  aktualnym a potencjalnym zagrożeniem swojej pozycji, zawsze poświęcą cele długofalowe dla realizacji celów bieżących. Dziś zagrożenie dominacją rosyjską dla długofalowych celów polityki amerykańskiej przez Moskwę jest traktowane, jako iluzoryczne w porównaniu z koniecznością odpowiedzi na chińskie wyzwanie. Dlatego uzyskanie porozumienia z Rosją jest priorytetem w amerykańskiej polityce , zaś rola Polski w tej koncepcji jest zredukowana wyłącznie do funkcji lewara wymuszającego na Rosji zawarcie porozumienia na możliwie najdogodniejszych warunkach.

Świadomość rzeczywistych celów amerykańskich wymaga  nie tylko rezygnacji z koncepcji tożsamości interesów bezpieczeństwa polsko-amerykańskiego ale odbudowę podmiotowości strategicznej polskiej polityki. Otóż podstawowym celem polskiej polityki nie jest doprowadzenie do porozumienia rosyjsko-amerykańskiego, ale utrwalenie zmian geopolitycznych, które są skutkiem rozpadu komunizmu i Związku Sowieckiego oraz zagwarantowanie geopolitycznych warunków naszego rozwoju. Oznacza to proces budowy polskiego ośrodka siły zdolnego do samodzielnej obrony naszego bezpieczeństwa, utrzymanie suwerenności państw wyłonionych w wyniku rozpadu systemu komunistycznego oraz politykę spychania ekspansji rosyjskiej w poza europejskie obszary. Oznacza to także wzmocnienie naszego bezpieczeństwa  współpracą sojuszniczą z USA i pozostałymi państwami NATO. Budowa  własnego potencjału narodowego, przede wszystkim potencjału militarnego jest najważniejszą gwarancją naszego bezpieczeństwa narodowego. Taka polityka nie uzależnia polityki bezpieczeństwa od zmiennych celów  naszych sojuszników, choć pielęgnuje i umacnia sojusznicze więzi ze świadomością ich ograniczonego zakresu.  Bo tylko wtedy możemy mówić o naszej podmiotowości zarówno w zakresie bezpieczeństwa, jak też w zakresie polityki międzynarodowej gdy samodzielnie decydujemy o naszym bezpieczeństwie.  Powinniśmy prowadzić politykę podobną do Izraela, który pomimo że jest w bardzo bliskim sojuszu z Washingtonem, nie uzależnia własnego bezpieczeństwa od polityki amerykańskiej. Przypomnę, że na terenie Izraela nie ma nawet baz amerykańskich. Izrael prowadzi politykę podmiotową, wielowektorową, skutecznie wzmacniając swoje bezpieczeństwo i swoje interesy. Podobna politykę powinna prowadzić także Warszawa. Amerykańska obecność militarna w naszym kraju powinna dać nam   czas na zbudowanie własnej silnej armii, w tym pozyskanie nowoczesnego amerykańskiego uzbrojenia. To polska armia powinna być fundamentem naszego bezpieczeństwa. Dlatego już dziś powinniśmy zbudować silną, co najmniej 200-tyięczna armię wyposażoną w nowoczesną broń. Na politykę naszego bezpieczeństwa powinniśmy przeznaczyć 4%PKB. Bo  dotychczasowa polityka obronna naszego państwa, w tym przeznaczenie 2,5%PKB na obronę do roku 2030 jest działaniem pozorowanym, a nie rzeczywistą odpowiedzią na zagrożenie destabilizacji obecnego systemu międzynarodowego i perspektywy wycofania się Amerykanów z naszej części Europy. Te działania powinny być uzupełnione polityką budowy naszego potencjału gospodarczego w postaci zarówno dyferencjacji naszego eksportu, by uzyskać większą podmiotowość ekonomiczną wobec gospodarki niemieckiej, jak i podmiotowością  wobec azjatyckiego wyzwania gospodarczego. Podwojenie   nakładów na rozwój nauki i innowacyjności, jest warunkiem budowy naszej technologicznej i gospodarczej podmiotowości. A także wyraźniejsze wsparcie modelu rodziny rozwojowej(przynajmniej modelu 2+3) jako przezwyciężenie katastrofy demograficznej. Budowa własnego potencjału narodowego i samodzielnego definiowania polskiej polityki jest  podstawą bardziej podmiotowego traktowania naszego kraju przez  sojuszników. Natomiast nie ma tożsamości polskiej polityki z polityka amerykańską na innych obszarach.

Polityka naszego bezpieczeństwa wymaga także własnego zdefiniowania naszych interesów w zakresie naszego miejsca  polityce światowej. Respektując interesy amerykańskie, musimy przede wszystkim realizować własne interesy. Nasze poparcie dla polityki amerykańskiej poza budową polskiego ośrodka siły, który powstrzymuje  samym swym potencjałem ekspansje Rosji jako mocarstwa heartlandu powinna mieć bardziej defensywny charakter. Nie zachodzi tu bowiem tożsamość interesów obu stron.  Dla Polski ważne  jest aby wykorzystać nasze położenie dla rozwoju naszego potencjału ekonomicznego. Oznacza to min intensyfikację naszego eksportu na kierunku wschodnim, przede wszystkim do Chin. Dlatego postulowana przez Amerykanów  koncepcja kordonu sanitarnego wobec Rosji, w której Polska ma zasadniczą role, jest możliwa, tylko w sytuacji zagrożenia naszej suwerenności i niezdolności naszego państwa  budowy własnego potencjału narodowego. Świat podzielony na zwalczające się bloki skupione wokół dominujących mocarstw, w których Polska zajmuje pozycje państwa frontowego, jest najgorszą, poza otwartą wojną, przyszłością naszego kraju.

 Natomiast zagwarantowanie bezpieczeństwa w naszej części Europy oznacza nie tylko poszanowanie suwerenności państw europejskich powstałych w wyniku rozpadu Związku Sowieckiego, ale także obniżanie napięć politycznych poprzez  budowę zaufania poprzez demilitaryzacje okręgu królewieckiego, ograniczenie rosyjskiej obecności wojskowej w części europejskiej, redukcję zbrojeń nuklearnych, zwłaszcza średniego i bliskiego zasięgu. A także uzyskanie parytetu wydatków na  zbrojenia  w Rosji na poziomie porównywalnym z wydatkami europejskich państw NATO. Te warunki powinny stać się podstawą europejsko-rosyjskiego paktu bezpieczeństwa w zamian za współpracę gospodarczą, w postaci min strefy wolnego handlu, czy zniesienia systemu wizowego dla Rosjan.  Współpraca gospodarcza w zamian za bezpieczeństwo, powinno być celem polskiej polityki. Polska powinna być promotorem współpracy gospodarczej europejsko-rosyjskiej z zagwarantowaniem, że ta współpraca nie będzie miała przełożenia militarnego i politycznego wymierzonego w naszego atlantyckiego sojusznika. Taka polityka umożliwiłaby w znacznie szerszym zakresie wykorzystanie naszego położenia geograficznego do budowy naszego potencjału narodowego, stającego się gwarantem stabilizacji i pokoju w naszej części Europy. I dlatego Amerykanie powinni uznać w tym zakresie naszą podmiotowość. Przeszkodą dziś przed uznaniem przez Washington naszej podmiotowości jest przede wszystkim satelicka mentalność  polskich elit politycznych, które zgadzają się na instrumentalne traktowanie naszego państwa w polityce amerykańskiej. Taka polityka zagraża  w sytuacji możliwego konfliktu, że  Polska stałaby się pierwszym frontem nadchodzącej wojny. Unikanie zaś wejścia do możliwego   konfliktu w jego pierwszym etapie, powinno być fundamentem polskiej polityki.

Świat wszedł już w logikę  dwubiegunowego podziału. Nadchodzący czas, to czas podporządkowywania państw tej logice konfrontacji. Nasze miejsce jest w obozie amerykańskim, ale powinniśmy mieć świadomość że polityka dwubiegunowego podziału świata, choć wymuszająca podporządkowanie centrom dominacyjnym, w dłuższej perspektywie jest nie do zrealizowania. Ewolucja gospodarcza świata zmierza bowiem bardziej w kierunku policentrycznym. Dlatego nie wyłamując się z obozu amerykańskiego, nasza polityka powinna być bardziej samodzielna i bardziej wielowektorowa. Warszawa leży w prawie równej odległości od Washingtonu i Pekinu, stolic obu państw, które konkurują o dominacje we współczesnym świecie. To daje nam unikalne położenie, które może być zagrożeniem dla naszej przyszłości, ale może być także lewarem wzmacniającym naszą pozycję zarówno w zakresie polityki międzynarodowej,  bezpieczeństwa, jak i w zakresie gospodarczym. Polska ze względu na odległe położenie geograficzne od rywalizujących mocarstw  może stać się państwem środka w kształtującym się obecnie systemie międzynarodowym. Nasze położenie może generować szybszy rozwój gospodarczy, budując tym samym ekonomiczne fundamenty stabilizacji, równowagi  i pokoju w naszej części Europy, jednocześnie promieniując daleko poza granice naszego obszaru bezpieczeństwa narodowego. Wymaga definiowania własnego rozpoznania i własnych celów, a nie przyjmowania obcych strategicznych narracji. Wymaga to samodzielności i politycznej, prowadzenia polityki wielowektorowej, współpracy ze wszystkimi podmiotami polityki światowej w zakresie dotyczącym realizacji  naszych najważniejszych interesów i umiejętności unikania sprowadzania naszej polityki do roli lewara w grze supermocarstw. Wymaga polityki systematycznego wzmacniania naszej pozycji, wykorzystując położenie międzynarodowe i grę mocarstw w naszej części kontynentu. Jednocześnie oznacza odrzucenie polityki opartej na paradygmacie satelickim, neokolonialnym wyrażającej się w bezwarunkowej gotowości realizacji zewnętrznych interesów. Taka polityka wymaga przede wszystkim samodzielnego rozpoznania strategicznego i samodzielnego definiowania własnych celów, a nie przyjmowania obcych strategicznych narracji. Nasze położenie może być wielka  szansą, jeżeli będziemy realizować polskie a nie zewnętrzne wobec nas interesy. Państwo środka systemu międzynarodowego, to koncepcja pokoju, równowagi, bezpieczeństwa i rozwoju zarówno Polski jak i całego obszaru naszej części Europy.

Dodano w Bez kategorii

Gościem Mediów Narodowych był Koordynator Rot Niepodległości – Rafał Gawenda. W rozmowie poruszono m.in. temat petycji dotyczącej odwołania prokuratora Macieja Młynarczyka z Prokuratury Praga-Północ w Warszawie. Prokurator ten walczy z Antonim Dąbrowskim – polskim działaczem kresowym, który został oskarżony o mowę nienawiści.

„Prokurator Maciej Młynarczyk już od dobrych paru lat zajmuje się tematyką tzw. mowy nienawiści. (…) Postępuje dokładnie tak samo jak prokuratorzy z Europy Zachodniej, którzy dążą do tego, aby karać za krytyczne i niepochlebne komentarze, w tym przypadku odnośnie kłamstw ws. rzezi wołyńskiej. Ten trend przyszedł z Niemiec, Francji czy Szwecji, gdzie nie można wprost mówić o zamieszkach wywoływanych przez migrantów. Niestety, ogólnopolskie media, a w szczególności Telewizja Polska nie są zainteresowane nagłaśnianiem petycji Rot Niepodległości dotyczącej odwołania prokuratora Młynarczyka. Najgorsze jest to, że termin mowa nienawiści jest nie do zdefiniowania – jest to jedynie prokuratorskie narzędzie, którego używa się na zasadzie uznaniowości” – przekonywał Gawenda.

PODPISZ SIĘ POD PETYCJĄ – TUTAJ

Częstochowski koordynator Rot Niepodległości zwrócił uwagę na nasilające się konflikty na tle narodowościowym wywołane przez Ukraińców: „Media ogólnopolskie nie informują o problemach z Ukraińcami, natury koegzystencjalnej. Kilka dni temu mieliśmy zamieszki w okolicach Krosna, w których brało udział ok. 60 osób narodowości ukraińskiej. Myślę, że ideologia banderowska pojawia się coraz częściej w polskiej sferze publicznej. Z tego co mi jednak wiadomo nie powstała na razie żadna organizacja wprost ją promująca” – dodał.

Nasz gość odniósł się także do nowo powstałej organizacji Centuria, zrzeszającej nacjonalistów ukraińskich. “Zdjęcia i filmy zamieszczane przez liderów tej organizacji budzą przerażenie. W ich manifeście jest napisane, iż jednym z narzędzi realizacji ich celów jest działanie terrorystyczne, głównie wymierzone przeciw Rosji. Jeżeli jednak byliby skłonni przekroczyć granicę z Polską to możemy spodziewać się budowania ukraińskich enklaw i struktur quasi-państwowych” – stwierdził.

Więcej w materiale poniżej:

Zobacz także: Blisko 90 proc. Polaków przyznaje, że odczuwa wzrost cen. Powodem inflacja

Dodano w Bez kategorii

Badanie przeprowadzone przez research&grow dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor pokazuje, że prawie 90 proc. Polaków faktycznie odczuwa znaczącą podwyżkę cen za podstawowe produkty. Coraz częściej pojawiają się także problemy z opłaceniem bieżących rachunków.

Od początku tego roku inflacja przekracza 3 proc. To oznacza, że średni poziom cen dóbr i usług konsumpcyjnych w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku jest ponad 3 proc. wyższy. W przypadku żywności podwyżki są nawet dwukrotnie mocniejsze.

“Podwyżki cen najłatwiej dostrzec w trakcie zakupów żywności i właśnie 62 proc. Polaków wskazało, że najbardziej drenujące dla ich kieszeni są wizyty w sklepie spożywczym. Choć z wyjątkiem masła trudno znaleźć w tabelach GUS przykłady obniżek produktów żywnościowych, to niemała grupa, bo 12 proc. Polaków odnosi wrażenie, że płaci za żywność mniej niż wcześniej. Co piąty (19 proc.) badany zauważył, że podrożały usługi salonów piękności oraz dentystyczne” – czytamy w raporcie.

Według GUS ceny usług kosmetycznych czy stomatologicznych średnio poszły w górę o 9 proc. Respondenci docenili natomiast spadek cen sprzętu AGD/RTV oraz odzieży. Szczególnie ubrania i obuwie zachęcają cenami, bo do promocji wymuszonych przez lockdown dochodzą obniżki na letnich wyprzedażach.

Bilans wynikający ze zmian cen oraz pogorszenia sytuacji finansowej przez blokadę gospodarki sprawiły, że ostatecznie ponad połowa badanych mówi, że dziś radzi sobie gorzej z codziennymi wydatkami. Trudniej przychodzi zapełnienie koszyka podstawowymi produktami, spłata rat kredytów i regulowanie bieżących rachunków. Ogólna atmosfera i obawy powodują, że wzrosła skłonność do poszukiwania oszczędności i cięcia wydatków. Oglądanie złotówki dwa razy, zanim się ją wyda, deklarują też osoby, których sytuacja się poprawiła.

źródło: money.pl

Zobacz także: USA idzie na wojnę z chińską aplikacją. Jest ostra reakcja Trumpa wobec TikToka

Dodano w Bez kategorii
Donald Trump.

Prezydent Donald Trump podpisał w czwartek rozporządzenie wykonawcze, zgodnie z którym wszelkie umowy z chińską firmą ByteDancewłaścicielką popularnej aplikacji TikTok staną się nielegalne. Rozporządzenie zacznie obowiązywać za 45 dni.

Trump już w ubiegły weekend zapowiedział, że kontrolowana przez chińską spółkę aplikacja TikTok będzie objęta w USA zakazem. Wywołało to protesty ze strony Chin.

“Aplikacja ta może być wykorzystywana jako narzędzie dezinformacji w interesach Komunistycznej Partii Chin” – stwierdził amerykański prezydent. Podkreślił też, że USA muszą podjąć zdecydowane działania, by chronić bezpieczeństwo kraju. Wielu ekspertów od cyberbezpieczeństwa uważa, że TikTok może być używany przez Chiny m.in. w celach szpiegowskich.

Zapowiadając delegalizację TikToka, Donald Trump odniósł się pośrednio informacji medialnych, iż Departament Handlu USA zamierza zażądać od działającej też w USA chińskiej spółki internetowej ByteDance wyzbycia się udziałów w popularnej aplikacji. Ocenia się, że z TikTok korzysta ponad miliard użytkowników na całym świecie. W Stanach Zjednoczonych liczba użytkowników sięga już kilkudziesięciu milionów.

ByteDance wystartował z TikTokiem w USA w 2017 roku, po nabyciu serwisu Musical.ly. W Chinach spółka rozwinęła bliźniaczo podobną aplikację. Jednocześnie, związki z Chinami są dla firmy obciążeniem. Od początku rodziły one podejrzenia o przejmowanie cech i zasad tamtejszej kultury w internecie, co miałoby się wyrażać m.in. cenzurowaniem materiałów dotyczących ChRL i przekazywaniem Pekinowi danych o użytkownikach. Rząd chiński jednakże, uważa te podejrzenia za insynuację.

TikTok został niedawno zakazany w Indiach wraz z 58 innymi chińskimi aplikacjami na smartfony po starciach w połowie czerwca na granicy obu krajów w Himalajach. Rząd w Delhi powołał się przy tym na względy bezpieczeństwa narodowego.

źródło: PAP

Zobacz także: Tajne posiedzenie klubu PiS w Jachrance. Będzie repolonizacja mediów?

Dodano w Bez kategorii

Wczoraj we francuskiej miejscowości Hawr doszło do napadu na bank. 34-letni muzułmański imigrant był uzbrojony i wziął pod niewolę kilku zakładników. Za ich życie zażądał m.in. aby Palestyńczycy uzyskali dostęp do meczetu w Jerozolimie. Po kilku godzinach negocjacji napastnik oddał się w ręce policji.

Około godziny 17 doszło wczoraj do napadu na bank we francuskiej miejscowości Hawr, gdzie 34-letni uzbrojony mężczyzna wziął sześciu zakładników. Po kilku godzinach negocjacji oddał ich policji. W trakcie rozmów z policją powiedział m.in. że żąda za ich życie wolnego dostępu do meczetu w Jerozolimie dla Palestyńczyków.

Zobacz także: Amerykańcy Marines wycofują się z Norwegii. Strona rosyjska odetchnęła z ulgą

Mężczyzna jest dobrze znany francuskim służbom bezpieczeństwa. Już wcześniej był notowany jako osoba niestabilna emocjonalnie. Wywiad ustalił, że został on mocno zradykalizowany na islam oraz, że jest powiązany z islamistami.

https://twitter.com/delestoile/status/1291448914760159243

“Zidentyfikowaliśmy go. Jest na liście obserwacyjnej agencji bezpieczeństwa wewnętrznego. Wiemy, że został zradykalizowany i cierpi na poważną chorobę psychiczną” – powiedział Yves Lefebvre, szef związku policyjnego SGP Unite.

Policja podejrzewała, że napastnik może być wyposażony w materiały wybuchowe, dlatego teren banku ogrodzono i wprowadzono strefę bezpieczeństwa. Hawr jest 170 tysięcznym miastem , leżącym nad kanałem La Manche. Tamtejszym burmistrzem jest były francuski premier Edouard Philippe, który poddał się do dymisji 3 lipca 2020 roku.

rmf24

Dodano w Bez kategorii

/ fot. windy.com

W najbliższych dniach w Polsce będą panować ponad 30 stopniowe temperatury powietrza. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej ostrzega przed tropikalnym upałem. Zaleca się przebywanie w domu lub w chłodnych pomieszczeniach. Wzrasta również w lasach zagrożenie pożarowe.

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydało ostrzeżenie dla kilkunastu województw takich jak: zachodniopomorskie, lubuskie, wielkopolskie, dolnośląskie, opolskie, śląskie, małopolskie, łódzkie, świętokrzyskie, mazowieckie, lubelskie oraz podkarpackie. W najbliższych dniach spodziewane są ponad 30 stopniowe upały.

Zobacz także: ABW zatrzymała 10 osób ws. prania brudnych pieniędzy. Straty sięgają ponad 57 mln zł

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zaleca, aby w czasie upałów pić dużo niegazowanej wody, nosić nakrycie głowy, lekką i przewiewną odzież, ograniczyć przebywanie w pełnym słońcu i stosować kremy z filtrem UV. Sugeruje, aby nie wychodzić z domu bez potrzeby, a w ciągu dnia zamknąć i zasłonić okna.

https://twitter.com/RCB_RP/status/1291648487898193920

W tych dniach RCB ostrzega przed spożywaniem alkoholu, który mocno odwadnia organizm. Jest to bardzo szkodliwe działanie, zwłaszcza w trakcie wysokich temperatur, gdzie ciało potrzebuje odpowiedniego nawodnienia do sprawnego funkcjonowania.

W lasach w związku z wysokimi temperaturami wzrasta niebezpieczeństwo pożarowe. Zaleca się unikania spacerów oraz innych aktywności, które zagroziły ludzkiemu bezpieczeństwu.

interia/pap

Dodano w Bez kategorii
Michał Kołodziejczak

Michał Kołodziejczak / Fot. YouTube/Media Narodowe

Prezes AgroUnii Michał Kołodziejczak był gościem w Mediach Narodowych, gdzie opowiedział o przyszłości polskich rolników. Wspominał również ś.p. Andrzeja Leppera, który przed dekadą był mocnym reprezentantem tego środowiska. Zastanawiał się również, kto zdoła przejąć po nim inicjatywę.

Michał Kołodziejczak mówił o tym jak bardzo ucierpieli rolnicy w trakcie epidemii koronawirusa, zwłaszcza na początku jej trwania, gdzie handel został utrudniony – “Gdy całkowicie zamknięto szkoły, restauracje hodowcy bydła nie mogli sprzedawać mięsa oraz mleka. Wiele osób musiało wyrzucić swoje produkty, który były przygotowane i zamrożone do sprzedaży do zimy zeszłego roku” – ocenił sytuację rolników.

Zobacz także: Facebook uderza w Trumpa. Ocenzurowali jego wpis o COVID-19

W wywiadzie podkreślał wielokrotnie istotę posiadania przez Polskę mocnego rynku produkcji rolniczej, która zapewniała by rodakom dostawę świeżego oraz dobrej jakości mięsa oraz produktów pochodnych. Jego zdaniem epidemia pokazała słabość w tym zakresie, gdzie część produktów była sprzedawana zagranicę, skąd ściągano z kolei słabsze jakościowo mięso.

Wskazał także na obecny problem imigracyjny, gdzie do naszego kraju masowo przybywają Ukraińcy zastępujący Polaków nawet w rolnictwie – “Wyjazdy zarobkowe Polaków, sprawiły że teraz w rolnictwie nie ma kto pomagać, dlatego zatrudniani są pracownicy zagraniczni, szczególnie z ukraińskiego kierunku” – taki sposób zatrudnienia utrudnia również pracę w trakcie epidemii.

Wspomniał również o problemach polskich rolników z jakimi się spotykają codziennie w swojej pracy. Mówił o tym jak wiele wysiłku i funduszy trzeba włożyć w obsługę maszyn, które pochodzą głównie z Zachodu. Podkreślił, że obecną bolączką polskiego rolnictwa jest brak rodzimego przemysłu maszynowego, który zapewniłby naszym rolnikom odpowiedni sprzęt polskiej produkcji. Odtworzenie tej gałęzi przemysłu jest jednak trudne do odtworzenia, zwłaszcza, że rynek spożywczy wymaga od rolników użytkowania zagranicznego sprzętu.

Więcej w materiale poniżej:

Media Narodowe

Dodano w Bez kategorii

Podczas wyjazdu klubu PiS do Jachranki Jarosław Kaczyński przedstawił główne założenia partii na najbliższe lata.

Dekoncentracja mediów w celu “przywrócenia równowagi” i kontynuowanie reformy wymiaru sprawiedliwości – to główne programowe zapowiedzi Jarosława Kaczyńskiego z wyjazdowego posiedzenia klubu Prawa i Sprawiedliwości.

CZYTAJ TAKŻE:

Polscy pisarze fantastyki przeciw lewicowej cenzurze. Duże wsparcie dla Jacka Komudy

Prokurator walczy z prawdą o ludobójstwie na Wołyniu? Powstała petycja o jego odwołanie [PODPISZ]

Straż miejska rozbiła pikietę pro-life. Organizatorzy: Zlecenie Trzaskowskiego?

Tajne spotkanie w Jachrance

Jak informuje portal RMF Jarosław Kaczyński w swoim stylu mobilizował polityków Prawa i Sprawiedliwości. Zapowiedział im aktywną jesień i zimę pod względem planowanych zmian.

Prezes PiS krótko poinformował, że przyszedł czas na dekoncentrację mediów i dokończenie reformy wymiaru sprawiedliwości. Kiedy, jak nie teraz – miał pytać retorycznie.

Zapowiedzi były jednak bardzo ogólne, podczas przemówienia Jarosław Kaczyński nie przedstawił żadnych szczegółów planowanych zmian. Zero konkretów, świętowanie sukcesu i mgliste zapowiedzi trudnych decyzji – komentuje nieoficjalnie ważny polityk Porozumienia dla RMF.

RMF24

Dodano w Bez kategorii