Według przewidywań europosła Jana Olbrychta, unijny fundusz odbudowy, który ma pomóc gospodarkom krajów członkowskich podźwignąć się z kryzysu wywołanego przez pandemię SARS-CoV-2, wystartuje później niż planowano.

Polityk Platformy, jedyny przedstawiciel Polski w zespole negocjacyjnym europarlamentu, zajmującym się sprawą przyszłego wieloletniego budżetu UE, mówił we wtorek (20 października) polskim korespondentom w Brukseli, że rozmowy z państwami członkowskimi na temat kształtu unijnej kasy na lata 2021-2027 przebiegają w “trudnej atmosferze”.

Szefowie państw i rządów na lipcowym szczycie zgodzili się, by na ratowanie unijnych gospodarek przeznaczyć 750 mld euro. Dzięki temu razem z wieloletnim budżetem UE miała mieć do dyspozycji bezprecedensową kwotę 1800 mld euro na inwestycje w najbliższych latach.

Problem z mechanizmem “pieniądze za praworządność”

Porozumienie liderów, choć było przełomowe, nie zamknęło całego procesu negocjacji. Między PE i krajami członkowskimi nie ma zgody co do wieloletnich ram finansowych i mechanizmu “pieniądze za praworządność”. Ten ostatni został bardzo ogólnie opisany przez lipcową Radę Europejską, co zaowocowało przeciwstawnymi interpretacjami zapisów wniosków w tej sprawie już w pierwszy poranek po szczycie.

Dodatkowo unijne stolice nie rozpoczęły jeszcze ratyfikacji decyzji, która ma umożliwić Komisji Europejskiej zaciąganie kredytów na fundusz odbudowy. Rządy chcą bowiem mieć karty w ręku, by jak najmocniej wpływać na ostateczny kształt przepisów m.in. w sprawie warunkowości. Węgry i Polska zagroziły już, że zablokują całe porozumienie, jeśli przepisy dotyczące praworządności będą zbyt daleko idące.

Wszystko to sprawia, że zakończenie prac zarówno nad wieloletnim budżetem UE, jak i funduszem odbudowy do 31 grudnia stoi pod coraz większym znakiem zapytania.

– Nadzieja, że to będzie gotowe do końca roku, jest mówiąc dyplomatycznie coraz mniejsza. Pytanie, co się uda wprowadzić 1 stycznia. Czy jakąś formę wieloletnich ram finansowych? Czy przeniesienie pułapów z roku 2020 na 2021, o czym nikt nie chce mówić? – zastanawiał się Olbrycht. 

Nad pewnymi elementami trzeba będzie pracować dłużej

Jak zaznaczył, UE musi też przyjąć normalny budżet roczny na 2021 r. Ten powinien jednak opierać się na wieloletniej perspektywie. Alternatywą jest przygotowanie jakiegoś tymczasowego rozwiązania, ale na razie stolice nie chcą słyszeć o takim scenariuszu.

Zdaniem Olbrychta wszystko wskazuje na to, że najszybciej uda się wypracować porozumienie między państwami członkowskimi i PE w sprawie mechanizmu praworządności. Gdy kształt przepisów w tej sprawie zostanie już ustalony, to Rada UE będzie musiała je zatwierdzić (teoretycznie kwalifikowaną większością).

Nad dwoma pozostałymi elementami pakietu, czyli wieloletnim budżetem i funduszem obudowy – zdaniem polityka Platformy – trzeba będzie popracować dłużej. 

Zmiana w architekturze budżetu

Parlament Europejski domaga się więcej środków na lata 2021-2027. Chodzi dokładnie o sumę 39 mld euro. Eurodeputowani zastrzegają, że nie chcą otwierania lipcowego porozumienia Rady Europejskiej i podnoszenia pułapów ustalonych przez szefów państw i rządów.

W grę miałaby wchodzić nieco inna architektura budżetu, m.in. wyłączenie z niego płatności za odsetki od środków na fundusz odbudowy. Tylko ten ruch miałby przynieść 12,8 mld euro, które deputowani chcieliby wydać na takie cele, jak badania naukowe, fundusz zdrowotny, ochrona granic czy program Erasmus.

Dodatkowymi formami zasilenia budżetu miałaby być dochody z kar, jakie nakłada KE (teraz trafiają one do budżetów krajów), czy wykorzystanie innych rezerw.

Jednak nawet zgoda ws. wieloletniego budżetu między europarlamentem i stolicami nie gwarantuje dalej sukcesu całego pakietu. Kropkę nad “i” muszą bowiem postawić parlamenty krajowe, ratyfikując zmianę decyzji o zwiększeniu zasobów własnych UE. To właśnie ona ma pozwolić KE na zebranie z rynków finansowych 750 mld euro na fundusz odbudowy. Kraje UE nie rozpoczęły jednak nawet procesu ratyfikacji, czekając aż wszystkie elementy będą na stole.

Źródło: interia.pl

Dodano w Bez kategorii

W systemie hybrydowym działa 606 szkół podstawowych i 138 przedszkoli. Całkowicie zdalną naukę wprowadzono w 221 szkołach podstawowych i 115 przedszkolach – poinformował we wtorek resort edukacji. W tych placówkach nadal potrzebna jest zgoda sanepidu na zmianę sposobu nauczania.

W związku z rozwojem epidemii od poniedziałku wprowadzono zmiany w działaniu szkół średnich. Te w żółtej strefie przeszły na nauczanie hybrydowe: częściowo w budynku, częściowo w domu. W liceach i technikach w strefie czerwonej nauka odbywa się w pełni zdalnie.

Zmiany nie obejmują przedszkoli i szkół podstawowych. W nich, bez względu na strefę, prowadzone są zajęcia stacjonarne. Żeby wprowadzić w nich naukę hybrydową lub zdalną, potrzeba zgody sanepidu.

Według uzyskanych od kuratorów oświaty danych Ministerstwa Edukacji Narodowej we wtorek stacjonarnie pracowało 14,111 tys. szkół podstawowych (94,46 proc. wszystkich szkół podstawowych) i 15,007 tys. przedszkoli (98,35 proc. wszystkich przedszkoli).

Za zgodą sanepidu w 606 podstawówkach (4,06 proc.) i w 138 przedszkolach (0,9 proc.) wprowadzono nauczanie hybrydowe. Nauka zdalna odbywała się w 221 szkołach podstawowych (1,48 proc.) i 115 przedszkolach (0,75 proc.).

Jednocześnie resort edukacji podał dane dotyczące szkół średnich, w których sposób nauczania zależy od strefy. Na 12 468 szkół ponadpodstawowych, 5778 zlokalizowanych w strefie czerwonej (46,34 proc.) prowadziło kształcenie na odległość. Z kolei w strefie żółtej nauka hybrydowa odbywała się w 5503 szkołach ponadpodstawowych (44,14 proc.).

Z informacji MEN wynika, że 1187 szkół ponadpodstawowych (9,52 proc.) jest wyłączonych z ograniczeń. Oznacza to, że są to m.in. szkoły ponadpodstawowe specjalne, w których nauczanie ma być w dalszym ciągu stacjonarne.

W poniedziałek, w pierwszym dniu obowiązywania zmian w funkcjonowaniu szkół, resort edukacji nie podał danych.

Źródło: dorzeczy.pl

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. Tony Campbell/ShutterStock

Brytyjskie służby zatrzymały w zeszłym roku 37-letniego Pakistańczyka podejrzanego o posiadanie dziecięcej pornografii. W toku śledztwa ustalono nowe zatrważające materiały. Na jaw wyszły informacje dotyczące nagrań wideo posiadanych przez mężczyznę oraz jego żonę Haleem. Przedstawiają one brutalne sceny gwałtu na kurach domowych oraz ich maltretowania przez parę.

Na światło dzienne wyszły informacje dotyczące ubiegłorocznego zatrzymania przez brytyjskie służby z National Crime Agency 37-letniego Pakistańczyka Rehana Baig. Brytyjskie służby aresztowały mężczyznę po otrzymaniu informacji na temat posiadanych przez niego materiałów dziecięcej pornografii, a także informacje o posiadaniu narkotyków.

Zobacz także: Szefowa gangu narkotykowego zostanie wydana Polsce. Słowacki sąd odrzucił wniosek o azyl polityczny

Sąd Korony Richard Mansell w Bradford wydał wyrok w wysokości 3 lat pozbawienia wolności dla Rehana Baiga, powiedział do niego- “Filmy, które nakręciłeś, przyprawiłyby każdego prawidłowo myślącego członka społeczeństwa o mdłości i obejmowałyby niewypowiedziane akty okrucieństwa wobec zwierząt, które wykorzystałeś dla własnej zdeprawowanej satysfakcji seksualnej” – pisze Daily Mail.

W toku sprawy do perwersyjnych czynów przyznała się jego 38-letnia żona Haleem Baig, która również brała udział w molestowaniu kurczaków oraz chętnie uczestniczyła w stosunkach seksualnych odbywanych wraz ze swoim mężem. Wszystkie okrutne wydarzenia były nagrywane przez kamery GoPro umieszczone w ich przygotowanej pod tortury zwierząt piwnicy.

“Znalezione nagrania wideo, na których widać oskarżonego odbywający stosunek seksualny z kilkoma kurczakami. W kolejnych nagraniach widać zarówno penetrację zwierząt jak i kobiety. Słychać również było jak kobieta zachęca swojego męża do dalszych stosunków pomiędzy zwierzętami, a nią” – opisywała przed brytyjskim sądem prokurator Abigail Langford.

Znaleziono również zdjęcia, na których widać brytyjską parę odbywającej stosunek płciowy z niezidentyfikowanym psem. Prokurator uważa, że zwierzę nie było prywatną własnością zatrzymanych.

Sędzia Mansell zdecydował się zawiesić na okres 18 miesięcy, pół roczny wyrok pozbawienia wolności dla Haleem Baig, która miała współudział w okrucieństwach dokonywanych na niewinnych zwierzętach – “Pomagałaś mu w tych czynach i podżegałaś go do tych czynów, choć nie potrzebował on tego, by oddawać się zdeprawowanym praktykom seksualnym” – powiedział, przychylając się do prośby obrony i dowodów na to, iż kobieta miała paść ofiarą przemocy domowej.

dailymail.co.uk

Dodano w Bez kategorii

/ fot. policja.gov.pl

W ciągu ostatniej doby policjanci pouczyli w całym kraju ponad 840 osób, nałożyli mandaty na ponad 3190 osób, a w ponad 570 przypadkach skierowali wnioski o ukaranie do sądu za niezakrywanie nosa i ust – przekazał w poniedziałek PAP rzecznik Komendy Głównej Policji insp. Mariusz Ciarka.


Rzecznik Komendy Głównej Policji poinformował, że od początku epidemii policjanci już 20,3 milionów razy sprawdzali osoby skierowane na kwarantannę. “Ostatniej doby sprawdziliśmy ponad 264 tys. osób skierowanych na kwarantannę. W ok. 820 przypadkach stwierdziliśmy uchybienia kwalifikujące się do wyciagnięcia konsekwencji prawnych” – powiedział policjant. Przypomniał przy tym, że Powiatowy Państwowy Inspektor Sanitarny na osoby uchylające się od kwarantanny może nałożyć karę do 30 tys. zł.

Podkreślił również, że od początku epidemii wyzdrowiało 961 policjantów oraz 124 pracowników policji zarażonych wirusem. “Od początku działań zakażonych zostało ok. 2367 policjantów oraz 287 pracowników policji. Te liczby pokazują, że wirus nie omija mundurowych. Ponad 10 tys. policjantów było na kwarantannie” – poinformował rzecznik KGP, dodając, że obecnie na kwarantannie jest około 2300 funkcjonariuszy.

“Od momentu wprowadzenia stanu epidemii, tylko w związku ze zwalczaniem koronawirusa wykonaliśmy prawie 4 miliony służb patrolowych, niezależnych od sprawdzenia osób będących na kwarantannie. Tylko ostatniej doby prawie 19 tys. policjantów wykonywało czynności związane ze stanem epidemii” – przekazał.

Inspektor wskazał, że od chwili wprowadzenia obowiązku zakrywania ust i nosa, policjanci pouczyli ponad 199 tys. osób. Ponad 62 tys. ukarali mandatami karnymi, a w blisko 16 tys. przypadków skierowali wnioski o ukaranie do sądu.

“Ostatniej doby pouczyliśmy ponad 840 osób, nałożyliśmy mandat w stosunku do ponad 3190 osób, a w ponad 570 przypadkach skierowaliśmy wnioski o ukaranie do sądu” – poinformował.

“W pierwszej kolejności zawsze apelujemy o stosowanie się do obowiązujących ograniczeń, informujemy i przekazujemy komunikaty, również, jeżeli to możliwe, przy pomocy urządzeń nagłaśniających, zwłaszcza w strefach czerwonych oraz miejscach gromadzenia się osób. Jeżeli, pomimo zwrócenia uwagi, osoby nie stosują się do poleceń, każdy naruszający prawo musi liczyć się z surowymi konsekwencjami” – zaznaczył.

Wskazał przy tym, że w przypadku skierowania wniosków do sądu, w zdecydowanej większości spraw sąd skazuje sprawców wykroczeń. “Analiza wniosków o ukaranie skierowanych do sądu wskazuje, że w chwili, gdy tych wniosków w skali kraju było nieco ponad 10 tys., to 8430 obwinionych zostało skazanych, a zaledwie w 82 sprawach zapadły wyroki uniewinniające. Pozostałe sprawy jeszcze się toczyły” – powiedział.

“Obecnie do Sejmu wpłynął projekt unormowania kwestii związanych z przestrzeganiem nakazów, zakazów i ograniczeń podczas stanu epidemii w ustawie kodeks wykroczeń. Wejście tych przepisów w życie powinno zakończyć wszelkie dyskusje w zakresie egzekwowania przepisów przez funkcjonariuszy” – podkreślił.

Przekazał także, że ostatniej doby policjanci skontrolowali ponad 3900 środków publicznego transportu zbiorowego. Od początku wprowadzenia obostrzeń w tych środkach komunikacji to już ponad 165,3 tys. kontroli.

“Od początku działań skontrolowano również ponad 284 tys. placówek handlowych oraz ponad 2,7 miejsc, gdzie organizowane są dyskoteki. Przypominamy, że obecnie wprowadzony jest całkowity zakaz organizacji dyskotek. Skontrolowano również ponad 9,7 tys. miejsc organizacji wesel” – dodał.

Przypomniał również, że Inspektor Sanitarny może wymierzyć karę pieniężną w wysokości od 5 do 30 tys. złotych. “Apelujemy o rozsądek i odpowiedzialność. Unikajmy skupisk ludzi” – zaapelował.

Źródło: PAP

Dodano w Bez kategorii

Do końca tego tygodnia będziemy składali zażalenie na zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci 5 mln zł poręczenia majątkowego – mówił we wtorek pełnomocnik Romana Giertycha, mec. Paweł Pietkiewicz. Potwierdził, że Giertych jeszcze w tym tygodniu może opuścić szpital.

We wtorek w Radiu ZET pełnomocnik Romana Giertycha, mec. Paweł Pietkiewicz mówił, że jego klient czuje się coraz lepiej, choć nie ma jeszcze ostatecznej diagnozy lekarskiej. Dopytywany, czy w związku ze zleceniem przeprowadzenia badań toksykologicznych, Giertych nie będzie musiał dłużej poleżeć w szpitalu, Pietkiewicz zaprzeczył. Wyjaśnił, że badania toksykologiczne nie wymagają obecności Giertycha w szpitalu. Zaznaczył przy tym, że badania toksykologiczne są rozważane przez szpital, ponieważ “jest skomplikowana trudność związana z diagnostyką”. Dopytywany, czy można zaryzykować tezę, że w tym tygodniu Giertych opuści szpital, Pietkiewicz potwierdził.

,,Podejrzany śpi”

W rozmowie nawiązano również do wtorkowej publikacji Gazety Wyborczej. Ujawniono w niej fragment z protokołu przesłuchania mecenasa Romana Giertycha podpisany przez prokurator Annę Kijek-Głęboczyk. “Podejrzany śpi i nie ma z nim żadnego kontaktu. Okoliczności te w całości potwierdza funkcjonariusz CBA (…)” – cytowała gazeta protokół podpisany przez cztery osoby, które miały być obecne podczas przesłuchania.

W tym kontekście pełnomocnik został zapytany o zarzuty, że Giertych “symuluje” zły stan zdrowia. “Zarzuty ze strony prokuratury o tym, że on symuluje (…), że jego stan zdrowia jest udawany przez niego, są dalece niezręczne i nieprawdziwe” – zaznaczył mec. Pietkiewicz.

Ocenił też, że zarzutów nie przedstawiono Giertychowi skutecznie i prawidłowo. Wskazał, że trzeba postawić je w taki sposób, by osoba, której są stawiane mogła te zarzuty zrozumieć, skomentować i złożyć wyjaśnienia.

Przypomniał, że zarzuty przedstawiano Giertychowi w piątek. Jak mówił, tego dnia wieczorem ponownie podjęto próbę uzyskania wyjaśnień od mecenasa. “Ponownie zjawiła się pani prokurator, która chciała uzyskać wyjaśnienia od mecenasa Romana Giertycha i też ich nie uzyskała. I też jest to zapisane w protokole” – powiedział. “I też w tym protokole zapisane jest to, że nie było z nim żadnego kontaktu” – dodał.

Znikająca świadomość Giertycha

Poinformował przy tym, że ta druga czynność rejestrowano przez kamery funkcjonariuszy CBA, więc zakłada, że w materiałach prokuratury znajdują się zapisy tej czynności i można będzie ocenić, jaki miała ona przebieg, i jaki był wówczas stan Giertycha.

“Ten stan Romana Giertycha jest o tyle interesujący, że to jest sytuacja, gdzie pojawiają się okresy jakiejś względnej świadomości, a potem ta świadomość znika. Jak rozumiem, ma to związek z ciśnieniem, czy z tętnem, czy innymi zjawiskami, które trudno jest symulować” – powiedział.

Chodzi o 92 miliony złotych

Jego zdaniem, Giertych powinien podjąć pewne kroki prawne i wystąpić z pozwami o ochronę dóbr osobistych. “Osobiście będę go namawiał, żeby tak zrobił, bo jestem oburzony tymi komentarzami w stopniu bardzo wysokim” – powiedział. Z kolei zawieszenie w czynnościach zawodowych to jego zdaniem element szykany.

Paweł Pietkiewicz poinformował także, że do końca tego tygodnia obrońcy Giertycha złożą zażalenie. Dotyczyć będzie postanowienia o zastosowaniu środka zapobiegawczego w postaci 5 mln zł poręczenia majątkowego.

Giertych jest jedną z 12 osób podejrzanych o wyprowadzenie i przywłaszczenie łącznie ok. 92 mln zł z giełdowej spółki deweloperskiej Polnord. Przedstawiono im zarzuty dotyczące przywłaszczenia środków spółki oraz wyrządzenia firmie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, a także prania brudnych pieniędzy. Podejrzanym grozi za to do 10 lat więzienia.

W czwartek późnym popołudniem Roman Giertych trafił do warszawskiego szpitala, po tym jak zasłabł w trakcie przeszukiwania jego domu przez funkcjonariuszy CBA. Po przedstawieniu zarzutów wobec Giertycha zastosowano środki zapobiegawcze w postaci 5 mln zł poręczenia majątkowego, zawieszenia w czynnościach adwokata, zakazu opuszczania kraju, dozoru policji połączonego z zakazem kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi.

Źródło: PAP

Dodano w Bez kategorii
Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Jak informuje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów otrzymał od zagranicznej spółki Semper Simul Foundation wniosek ws. przejęcia kontroli nad dużą polską siecią odzieżową LPP S.A. Maltański kapitał pragnie przejąć ponad 50% udziałów w spółce, czym zagwarantuje sobie prawo jej zarządzania.

Maltański inwestor Semper Simul Foundation zamierza przejąć większościowy pakiet kontrolny w polskim potentacie odzieżowym LPP S.A., do którego należą takie marki jak Reserved, House, Cropp, Mohito i Sinsay. W tym celu wpłynął do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wniosek dotyczący przejęcia nad polską spółką.

Zobacz także: Zbiór rozwiązań w czasie pandemii. Konfederacja przedstawia #PakietDlaMedyka

“Zamierzona koncentracja dotyczy przejęcia przez Semper Simul Foundation z siedzibą w mieście Valletta, Malta, kontroli nad LPP S.A. z siedzibą w Gdańsku, poprzez pośrednie i bezpośrednie nabycie akcji dających prawo do ponad 50% głosów na walnym zgromadzeniu spółki. Podmiotami bezpośrednio uczestniczącymi w zamierzonej koncentracji będą inwestor oraz spółka” – czytamy w komunikacie.

W połowie października zagraniczny inwestor zawarł ze Sky Foundation warunkową umowę, w której to Semper Simul Foundation miało otrzymać od fundacji Sky 175 000 akcji imiennych uprzywilejowanych spółki LPP, w zamian za uzgodnioną przez strony liczbę akcji na okaziciela.

Przekroczenie przez Fundację Semper progu 33% głosów na walnym zgromadzeniu LPP będzie skutkować obowiązkiem ogłoszenia przez tego akcjonariusza wezwania do zapisywania się na sprzedaż akcji spółki w liczbie powodującej osiągnięcie 66% ogólnej liczby głosów.

Założona przez Marka Piechockiego (obecny prezes spółki – red.) oraz Jerzego Lubiańca firma odzieżowa zgromadziła obecnie kapitał na poziomie blisko pół miliarda zysku netto za zeszłoroczny rok. Spółka posiada 1700 punktów sprzedaży w Polsce i w ponad 20 krajach zagranicą. Przedsiębiorstwo dystrybuuje około 265 milionów sztuk odzieży na rok.

forsal

Dodano w Bez kategorii

Dzisiaj miało odbyć się głosowanie nad tzw. ustawą “covid-ową”, ale z powodu głosowania, w którym większość Sejmu opowiedziała się za odroczeniem obrad, marszałek Terlecki zmuszony został przerwać posiedzenie.

Dzisiejsze posiedzenie Sejmu rozpoczęło się od wniosku formalnego, który zaprezentował Cezary Tomczyk z Koalicji Obywatelskiej. Większa część opozycji, jest za przełożeniem głosowania nad ustawą “Covidową”, przełożeniu również odbyłoby się wybranie nowego Rzecznika Praw Obywatelskich. Następnie głos zabrał Robert Winniki: -“Kilka dni temu marszałek Sejmu litewskiego, powiedział o liderze akcji wyborczej Polaków na Litwie, że takich ludzi należałoby roztrzeliwać. Powiedział to bez żadnej reakcji prowadzącej wywiad dziennikarski, co więcej od kilku tygodni trwa bezprawna nagonka na mniejszość polską na Litwie”.

Zobacz także: Produkcja przemysłowa rośnie pomimo panujących restrykcji

Odroczenie posiedzenia

Marszałek Terlecki w obliczu trzech wniosków o odroczenie posiedzenia Sejmu, zdecydował się na podjęcie głosowania w tym zakresie. Głosowanie zakoczyło się sukcesem opozycji. “Jestem zmuszony przenieść głosowanie nad ustawą do jutra rana” – poinformował posłów marszałek.

Zobacz także: Aktywista społeczny Jakub Perkowski opowiada jak wyglądał okres transformacji ustrojowej [WIDEO]

Dodano w Bez kategorii

Wbrew przewidywaniom produkcja przemysłowa rośnie pomimo obowiązujących restrykcji związanych z koronawirusem. Analitycy z GUS oszacowali, że w porównaniu z zeszłym miesiącem produkcja wzrosła o 15,5 procenta, natomiast jest wyższa o 5,9 procenta niż we wrześniu 2019 roku.

Według GUS, we wrześniu w porównaniu do września 2019 roku, wzrost produkcji sprzedanej odnotowano m.in. w produkcji urządzeń elektrycznych – o 26,6 proc., komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych – o 22,8 proc., mebli – o 15,8 proc., wyrobów z drewna, korka, słomy i wikliny – o 14,1 proc. proc., wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych – o 10,7 proc., papieru i wyrobów z papieru – o 7,9 proc., wyrobów z metali – o 7,8 proc., chemikaliów i wyrobów chemicznych – o 7,4 proc.

Zobacz także: Policja zatrzymała krnąbrnego kapłana. Salezjanie poprosili mundurowych o interwencję

Analitycy z agencji PAP Biznes przeprowadzając ankietę spodziewali się o wiele mniejszych wzrostów niż rok temu. Na miesiąc wrzesień przewidywano wzrost produkcji o 3,5 procenta, a z sierpnia na wrzesień skok o 12,6 procenta.

O ile odnotowano wzrosty w 24 działach produkcyjnych, to w pozostałych 10 zaliczono spadki produkcji m.in. w produkcji pozostałego sprzętu transportowego – o 25,6 proc., w wydobywaniu węgla kamiennego i brunatnego – o 17,8 proc., w produkcji maszyn i urządzeń – o 5,7 proc., metali – o 4,3 proc.

PAP/Forsal

Dodano w Bez kategorii

Gościem Mediów Narodowych był działacz społeczny Jakub Perkowski, tematem rozmowy był okres transformacji ustrojowej. “Gdy w 2015-tym roku, Komorowski publicznie ogłosił, że od 25 lat znajdujemy się w najlepszym okresie w historii Polski – nie wytrzymałem, postanowiłem wrócić do aktywności politycznej” – wyznał.

Jakub Perkowski wychowywał się w opozycyjnej wobec PRL-u rodzinie, jak sam opowiada: “Cała moja rodzina niezwykle się cieszyła, gdy w 89-tym roku pokonaliśmy komunę, tak nam się wtedy wydawało – że pokonaliśmy komunistów” – opowiada mgr. Perkowski. Gość opowiada o wielkim zaskoczeniu, miał nadzieję, że Wałęsa “puści w skarpetkach” wszystkich komunistów.

Zobacz także: Zbiór rozwiązań w czasie pandemii. Konfederacja przedstawia #PakietDlaMedyka

Polityka historyczna PRL

Gość wspomniał, że gdy był uczniem, w szkole wpajano mu marksistowskie frazesy. “W szkole wiecznie opowiadano, jak to robotnikom i chłopom dobrze się żyje” – przypomniał magister. Tworzona miała być wtedy nowa narracja, w której dawano polakom namiastkę tożsamości, patriotyzmu. Polityka historyczna w wykonaniu komunistów, była mocno antyniemiecka. W tej propagandzie, bardzo ważnym elementem było ukazanie polaków, jako dzielnych, walecznych patriotów. “Wrogiem dla komunistów wówczas, były oczywiście zachodnie Niemcy” – przyznał Perkowski.

Zobacz również: Szefowa gangu narkotykowego zostanie wydana Polsce. Słowacki sąd odrzucił wniosek o azyl polityczny

Dodano w Bez kategorii

Poszukiwana od wielu lat szefowa krakowskiego gangu narkotykowego działającego pod przykrywką grupy kibicowskiej zostanie wydana w ręce polskiego wymiaru sprawiedliwości. Słowacki sąd zgodził się na wykonanie europejskiego nakazu aresztowania, tym samym odrzucił wniosek podejrzanej Magdaleny K. o azyl polityczny.

Słowacki sąd z Bańskiej Bystrzycy postanowił przychylić się do prośby polskich organów ścigania. Poszukiwana od kilku lat 32-letnia Magdalena K. jest szefową gangu narkotykowego skrywającego się pod barwami grupy kibicowskiej Cracovii Kraków. Trafiając na Słowację zaczęła ubiegać się o azyl polityczny. W międzyczasie sporządzony został europejski nakaz aresztowania niebezpiecznej kobiety.

Zobacz także: Zielony Ład: PGE przedstawia program neutralizacji klimatycznej

Jej obrońca wraz z podejrzaną argumentowali przed słowackim sądem, iż polskie władze łamią w kraju praworządność. Ostatecznie sędzia przychylił się ku opinii prokuratury, która wielokrotnie podkreślała stawiane kobiecie kryminalne zarzuty oraz przewodzeniu w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się przemytem i handlem narkotyków w Polsce. Magdalenie K. za zarzucane czyny grozi do 15 lat więzienia.

Grupę przestępczą przejęła po jej byłym partnerze Mariuszu Z. i zastrzeleniu jego brata przez policję w trakcie aresztowania, które miało miejsce w 2017 roku. Od tamtego momentu 32-letnia kobieta kierowała grupą przestępczą uciekając i ukrywając się zagranicą.

Prokuratura ustaliła, że grupa sprowadziła z Hiszpanii marihuanę w ilości nie mniejszej niż 5 500 kg o szacowanej wartości czarnorynkowej 88 mln złotych i kokainę z Holandii w ilości 120 kg o czarnorynkowej wartości około 4,3 mln euro.

rmf24

Dodano w Bez kategorii