/ fot. interia.pl

Dziś w Afganistanie doszło do ataku terrorystów na uniwersytet w Kabulu. W czasie, gdy studenci byli pochłonięci pracą nad zadaniami i lekturami do uczelni wpadli uzbrojeni napastnicy. Rozpoczęli oni strzelać do znajdujących się w kompleksie uczniów. Zginęło co najmniej 19 osób. Trójka napastników zginęła w trakcie interwencji afgańskich służb.

Uzbrojeni napastnicy wdarli się rano na teren uczelni, gdzie rozpoczynały się afgańsko-irańskie targi książki. Rozległy teren uniwersytetu został otoczony przez siły bezpieczeństwa, które odpowiedziały ogniem na strzały atakujących.

Rzecznik ministerstwa spraw wewnętrznych Tarik Arian poinformował, że atak przeprowadziło trzech napastników oraz że wszyscy oni zginęli w strzelaninie.

Zobacz także: Znamy hasło Marszu Niepodległości oraz tegoroczną trasę! [WIDEO]

Do tej pory ustalono, że w wyniku strzelaniny zginęło 19 osób w tym trójka terrorystów. Afgański rząd powiadomił również, że 22 osoby zostały ranne.

Przerażeni studenci i targi z udziałem Iranu

Zgodnie z doniesieniami medialnymi uczniowie mieli uciekać, a terroryści strzelać do każdej napotkanej osoby – “Napastnicy strzelali do każdego studenta, którego zobaczyli” – informuje agencja Reuters.

“Nie wiemy, czy mamy do czynienia ze skoordynowanym atakiem czy czymś innym. Do ataku nie przyznali się talibowie, tożsamość sprawców nie jest na razie znana” – powiedział Tarik Arian, który określił napastników mianem wrogów Afganistanu i edukacji.

Irańska agencja prasowa ISNA przekazała w niedzielę, że w inauguracji targów weźmie udział ambasador Iranu w Afganistanie. Mieli też w niej uczestniczyć wysocy urzędnicy afgańscy – donoszą lokalne media. Na razie nie jest jasne, czy dyplomata i przedstawiciele afgańskich władz zjawili się w poniedziałek na targach.

interia/pap

Dodano w Bez kategorii

W postaci komisarza ds. sprawiedliwości Didiera Reyndersa, KE żąda od polskiego rządu wyjaśnień w sprawie uchylenia immunitetów sędziowskich członkom Izby Dyscyplinarnej SN. Minister ds. europejskich Konrad Szymański zapowiedział już, że odniesie się on listu brukselskiego komisarza.

Wczoraj wieczorem komisarz ds. sprawiedliwości Dider Reynders poinformował, że wysłał list do polskiego ministra ds. europejskich z żądaniem KE, aby polski rząd wyjaśnił przyczyny uchylenia immunitetów sędziowskich członkom Izby Dyscyplinarnej SN.

Zobacz także: Wybory w USA. Amerykanie mocno podzieleni

“Wysłałem list do polskiego ministra ds. europejskich, zwracając się o wyjaśnienia w sprawie kolejnej obawy dotyczącej sytuacji w Izbie Dyscyplinarnej” – napisał brukselski biurokrata.

https://twitter.com/dreynders/status/1322977022612819974

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego uchyliła 12 października immunitet krakowskiej sędzi Beacie Morawiec – decyzja jest nieprawomocna. Wnioskowała o to prokuratura, która zamierza postawić sędzi m.in. zarzuty korupcyjne. SN postanowił też o zawieszeniu sędzi w czynnościach służbowych i obniżeniu jej wynagrodzenia o 50 proc.

Polskie władze podkreślają, że stosują się do tymczasowego orzeczenia TSUE, ale sprawy dotyczące uchylania immunitetu sędziów w sprawach karnych nie podlegają pod tę decyzję unijnego Trybunału. Choć od werdyktu sędziów w Luksemburgu minęło kilka miesięcy, Bruksela nie zdecydowała się dotąd na zakwestionowanie postępowania Warszawy i skierowanie wniosku o kary za niewykonanie orzeczenia.

W wystosowanym liście brukselski komisarz ds. sprawiedliwości wyraźnie podkreśla, że Komisja Europejska jest zaniepokojona tą sytuacją. Ich zdaniem istnieją obawy, że może wpłynąć na niezawisłość pozostałych polskich sędziów. KE uważa również Izbę Dyscyplinarną za upolityczniony byt, niezdolny do wyrokowania.

Minister ds. europejskich Konrad Szymański zapowiedział, że trwa analiza tekstu oraz przepisów prawnych – “Po analizie, odpowiemy nadawcy listu” – stwierdził.

Z nieoficjalnych informacji Polskiej Agencji Prasowej, wiadomo że KE oczekuje odpowiedzi od polskich władz do 15. listopada.

polsatnews.pl/pap

Dodano w Bez kategorii

/ fot. @MarszNiepodległości

Przed południem odbyła się konferencja prasowa organizatorów Marszu Niepodległości. Podano tegoroczną trasę oraz ogłoszono hasło marszu. Coroczne wydarzenie odbędzie się pomimo panującej epidemii i rządowych restrykcji.

Organizatorzy Marszu Niepodległości ogłosili dzisiaj na konferencji prasowej hasło oraz ujawnili trasę tegorocznego zgromadzenia ku czci uczczenia odzyskania przez Polskę niepodległości.

Zobacz także: Polsce grozi ponowny lockdown? Gowin stawia sprawę jasno

“Zapraszamy 11. listopada na godzinę 14. na rondo Romana Dmowskiego. Hasłem tegorocznego Marszu Niepodległości jest “Nasza Cywilizacja, Nasze Zasady”. Zapraszamy wszystkich Polaków i patriotów, aby w tych trudnych chwilach dla Polski byli z nami i mogli razem świętować” – powiedział Robert Bąkiewicz prezentując plakat MN2020.

Tomasz Kalinowski podkreślił również, że stowarzyszenie Marszu Niepodległości będzie prosić uczestników przemarszu o stosowanie się do rządowych zaleceń w sprawie maseczek.

Prezes Marszu Niepodległości zaznaczył również, że tegoroczne hasło nie ma odniesienia do ostatnich strajków w sprawie aborcji na życzenie – “Pomysł na plakat i hasło powstało znacznie wcześniej. Rozumiemy sytuację wojny cywilizacyjnej, która toczy się w Polsce. Ale pasuje doskonale to hasło do ostatnich wydarzeń” – powiedział Bąkiewicz.

Media Narodowe

Dodano w Bez kategorii

strazgraniczna.pl / strazgraniczna.pl

Lubelska Straż Graniczna z Nadbużańskiego Oddziału dokonała zatrzymania na pięciu członkach zorganizowanej grupy przestępczej. Zajmowali się oni na szeroką skalę przemytem papierosów z Ukrainy. Polskie służby wykorzystali znajomość terenu do zastawiania pułapek w lesie.

Papierosy przemycano z Ukrainy przez Bug na łodziach pontonowych, a ich załadunek odbywał się na ukraińskim brzegu rzeki. Po polskiej stronie papierosy były rozładowywane, a następnie odbierane przez poszczególnych członków grupy, którzy wywozili je specjalnie przystosowanymi do tego celu pojazdami terenowymi w głąb kraju.

Zobacz także: Specjalista chorób zakaźnych: Sytuacja wymknęła się już spod kontroli

Prokuratura Krajowa informuje, że w akcji wzięły udział terenowe pojazdy poruszające się po lubelskich lasach na granicy z Ukrainą – “W trakcie przemytów wykorzystywano samochody terenowe z napędem na cztery koła, o dużej mocy i pojemności, specjalnie przystosowane, a kierowcy w trakcie ucieczki z miejsca przemytu kilkukrotnie taranowali samochody Straży Granicznej blokujące im wyjazd” – podaje prokuratura.

Polskie służby w trakcie organizowania zasadzek wykazały się sprytem i znajomością terenu. Wykorzystano posiadaną wiedzę do wykonania pułapek drogowych w lesie, gdzie wykopywano doły i mocowano pręty. Wpadające na nie pojazdy uciekinierów przebijały opony, a przestępcy stawali się łatwym celem dla Straży Granicznej.

Zatrzymani usłyszeli zarzuty i na wniosek prokuratora zostali tymczasowo aresztowani. Grozi im do 10 lat więzienia. Według śledczych, rozbita grupa przemycała papierosy w okolicach Hrubieszowa od marca zeszłego roku. Na tym procederze skarb państwa stracił 17 milionów złotych. Nie wyklucza się kolejnych zatrzymań w tej sprawie.

rmf24/pap

Dodano w Bez kategorii
Uroczysty pogrzeb Żołnierza Wyklętego - pułkownika Andrzeja Kiszki.

/ fot. Agata Wieczorek

W sobotę zmarł 94-letni mieszkaniec Przemyśla. Rodzina nieboszczyka przeżyła prawdziwy dramat. Przez blisko 12 godzin próbowali wezwać karetkę pogotowia, aby medycy stwierdzili zgon. Całą noc spędzili ze zmarłym w mieszkaniu oczekując na lekarzy. Służby medyczne zjawiły się dopiero dziś rano.

Jak informuje portal “Nowiny” przemyska rodzina przeżyła prawdziwy dramat i koszmar związany ze śmiercią 94-letniego domownika. Zmarł on w sobotę wieczorem w rodzinnym mieszkaniu na jednym z dużych osiedli w Przemyślu. Rodzina nieboszczyka w tak traumatycznej sytuacji zadzwoniła więc po medyków, aby ci przyjechali i stwierdzili zgon swojego dziadka.

Niestety ich oczekiwania przeobraziły się w bardzo dramatyczną sytuację – “Usłyszeliśmy, żeby dzwonić na policję” – opowiedziała jedna z domowniczek, gdy ci próbowali dodzwonić się do ratowników medycznych.

Zobacz także: Okradziono kościół w Szczecinie. Na świątyni wymalowano czerwone pioruny!

Skontaktowano się, więc z miejscową policją. Tu także napotkano się z odmową przyjęcia wezwania – “Dyżurny na policji poinformował, że nie zajmują się takimi przypadkami, że musi przyjechać lekarz. Do godz. 23 dzwoniliśmy dosłownie wszędzie. Usłyszeliśmy, że może do godz. 12 w południe następnego dnia przyjedzie jakiś lekarz, ale to jeszcze nie wiadomo. Na SOR usłyszałam, że lekarz nie przyjedzie, bo to jest zgon naturalny” – kontynuowała.

Dopiero dzisiaj o godzinie 8:30 przybył pojazd zakładu pogrzebowego po zmarłego domownika. Ten zawiózł 94-letniego mężczyznę do kostnicy i dopiero wówczas lekarz stwierdził zgon.

Zgodnie z doniesieniami lokalnych mediów, nie był to pierwszy taki przypadek, gdy karetka pogotowia nie przybyła po zmarłego z powodów naturalnych. Chaos spowodowany jest epidemią COVID-19, który utrudnia pracę medyków. W tej sprawie interweniował nawet prezydent Przemyśla Wojciech Bakun wysyłając zapytanie do prywatnych szpitali, aby te mogły świadczyć usługi koronera – “Nikt nie odpowiedział” – wyjaśnił prezydent.

interia/nowiny

Dodano w Bez kategorii
Donald Trump

W społeczeństwie amerykańskim zarysowały się głębokie podziały co do wyboru prezydenta. Przebiegają nie tylko wzdłuż linii partyjnych, lecz także osobowości kandydatów. W rozmowie z korespondentami Polskiej Agencji Prasowej przedstawicieli różnych profesji z Nowego Jorku i Waszyngtonu uzasadniają swoje wybory.

Bill Mains, emerytowany pracownik lotniska JFK, opowiada się zdecydowanie za Donaldem Trumpem.

– Głosuję na Trumpa, ponieważ przed wybuchem pandemii nasz kraj był całkiem mocny. Każdy miał pracę i wszystko szło w dobrym kierunku. Z powodu koronawirusa wszystko się załamało – mówi.

Na obecnego prezydenta zagłosuje też pracownik budowlany Paul Schalkham. Jego zdaniem Donald Trump jest pierwszym w historii USA prezydentem, który wywiązał się ze składanych w czasie kampanii wyborczej obietnic.

– Nie dokonał tego wcześniej żaden z prezydentów. Poza tym zajmuje twardą postawę wobec Chin, co mi się podoba, bo każdy wykorzystuje nasz kraj. Także, jeśli chodzi o pandemię Covid, wykonuję dobrą pracę – ocenia mężczyzna.

“Bardziej nadawałby się na św. Mikołaja”

Trumpa popiera też Andrzej Jakubiec, były pracownik Camera Service Center. Uważa go za polityka stanowczego i autorytatywnego, potrzebnego zwłaszcza w obecnych czasach, kiedy pandemia spowodowała załamanie gospodarcze i polityczne na świecie. Jakubiec wyjaśnia, że obecnie nikt nie czułby się bezpieczny przy Bidenie.

– Jest zbyt stary i za mało energiczny, żeby zapewnić powrót do normalności. Bardziej nadawałby się w obecnych czasach na św. Mikołaja w centrum handlowym przy choince, żeby dzieci mogły sobie z nim robić zdjęcia. Nie stwarza wizerunku przywódcy największego na świecie mocarstwa. Nie budzi zaufania – wyznaje Jakubiec.

Na Donalda Trumpa odda też swój głos pracujący w firmie pozyskującej fundusze Sheldon Bart. Argumentuje, że światowe agencje wywiadowcze podkreślają, że Ameryka znajduje się w stanie demoralizacji i zmierza w kierunku destabilizacji, kryzysu i upadku.

– Prezydent Trump stara się powstrzymać i odwrócić ten proces. Siły stojące za Bidenem i uosabiane przez jego koleżankę (Kamalę Harris) odwrotnie, starają się kontynuować ten proces. Uważny, spostrzegawczy wyborca nie ma innego wyjścia, jak tylko zagłosować za ponownym wyborem prezydenta Trumpa – ocenia Bart.

Brad Lundberg, który przyjechał do Waszyngtonu ze Środkowego Zachodu i pracował kilkanaście lat dla rządowej agencji twierdzi, że w jego bloku w centrum stolicy USA jest “jedynym republikaninem”.

– Zagłosuje na Trumpa, gdyż mam dość politycznej poprawności, cenzury w mediach społecznościowych i stronniczych mediów. To nie jest kandydat idealny, ale ma osiągnięcia na polu gospodarki. Udało mu się ograniczyć regulacje i przywrócić część miejsc pracy – tłumaczy. Lundberg nie uznaje się jednak za “Trumpiste”. – Blisko mi do starszych republikanów, jeszcze z czasów Ronalda Reagana. Nie mam tak właściwie alternatywy – demokraci oszaleli, oni naprawdę chcą zaprowadzić komunizm. Tym razem przy wsparciu wielkich korporacji – ocenia.

“To zdrada demokracji”, “To skandal”

Na Joe Bidena zagłosuje na pewno pedagog Mary Lynn Navarro. Kobieta akcentuje, że nie jest zagorzałym liberałem i szczególną zwolenniczką Joe Bidena. Głosuje na niego, ponieważ traktuje Trumpa za zagrożenie dla demokracji.

– Gdyby Trump utrzymał władzę przez następne cztery lata, Stany Zjednoczone znajdą się na drodze do bardzo niebezpiecznego flirtu z faszyzmem. W pewnym sensie już teraz odrzuca instytucje państwowe stojące na straży demokracji. Powołał w ogromnym pośpiechu sędzię Sądu Najwyższego wbrew woli większości Amerykanów w nadziei, że gdyby przegrał w wyborach, zwycięstwo utoruje mu interwencja sądu, unieważniając głosy Amerykanów. Jest to zdrada demokracji – twierdzi Navarro.

Specjalistka PR Ewa Kern-Jędrychowska także popiera Bidena, choć wolałaby np. Bernie Sandersa lub Elizabeth Warren, którzy są jej bliżsi światopoglądowo. Kobieta już oddała swój głos.

– Dla mnie był to w dużym stopniu głos przeciw Trumpowi, który niszczy Amerykę od czterech lat. To skandal, że ubezpieczenie zdrowotne nie jest w tym kraju prawem. Można je mieć, choć nie zawsze, przez pracodawcę albo Obamacare, której Trump się chce pozbyć. Pozbawiłoby to ubezpieczeń 20 mln ludzi. Zabieranie tego w trakcie pandemii ludziom, którzy tracą pracę, jest niewiarygodne – zaznacza Kern-Jędrychowska.

Przypomina, że Trump wystąpił z porozumienia paryskiego dotyczącego klimatu, co prowadzi do “niszczenia różnych rezerwatów przyrody”. W jej opinii nie popiera on odnawialnych źródeł energii, zagrażając światu, a nominacja sędzi Amy Barrett zachwiała równowagą Sądu Najwyzszego. – Trump jest patologicznym kłamcą. Dla niego liczą się tylko bogacze. Zwykli ludzie nie mają dla Trumpa żadnego znaczenia – twierdzi zwolenniczka demokratów.

“Trump żyje w alternatywnej rzeczywistości”

Księgowa Maggie Coppel głosuje na Bidena, bo chociaż Trump przypisuje sobie zasługę rozkręcenia przed pandemią gospodarki i poprawy na rynku pracy, faktycznie jest to pokłosie ośmiu lat działalności administracji Obamy. Jej zdaniem także podejście Trupa do pandemii jest godne pożałowania.

– Nie zaoferował żadnego programu walki z pandemią, a za wywołany kryzys wini demokratów. Żyje w alternatywnej rzeczywistości, w której ja się nie odnajduję. Ameryka potrzebuje powrotu do normalności, a jej wizerunek pod rządami Trumpa bardzo ucierpiał – konkluduje kobieta.

Z kolei Według Majki Elczewskiej Biden ma empatię, jest człowiekiem, który myśli o innych, a nie tylko o sobie. Będzie w stanie zrobić coś w sprawie rasizmu, a z tym jest w Ameryce coraz gorzej, a także w sprawie pandemii. Na pewno nie zlikwiduje ubezpieczeń zdrowotnych.

– Sądzę, że będzie także dobry dla gospodarki, choć nie zadowoli to na pewno milionerów i miliarderów. Jego prezydentura przyniesie korzyści średniej klasie i ludziom biednym. Nie przeszkadza mi, że podniesie podatki wszystkim, którzy zarabiają miliony, a także wielkim firmom, bo uważam, że oni powinni płacić – podkreśla Elczewska, imigrantka głosująca na Bidena.

Rick Gailles, pracownik jednej z wielkich amerykańskich linii lotniczych, nie ma wątpliwości, że w wyborach zwycięży Biden, którego popiera.

– Nie był moim faworytem w prawyborach, bo uważałem, że Ameryka potrzebuje nowej twarzy, kogoś młodszego i trafiającego do młodszego pokolenia. To jednak dobry i współczujący człowiek, wyczulony na niesprawiedliwość, z pewnością lepszy niż Trump, który otwarcie głosi rasistowskie poglądy – mówi.

Krajobraz przed wyborami

Z obawy przed niepokojami w noc wyborczą właściciele lokali w centrum Waszyngtonu zabijają je deskami. To już drugi raz w tym roku – poprzednio w okolicach Białego Domu decydowano się na taki krok w trakcie gwałtownych antyrasistowskich protestów na wiosnę.

– Jeszcze w tygodniu nie było tego dużo, desek przybyło w weekend – mówi pracownica sieci restauracji fast food Five Guys. Na drogach prowadzących do Białego Domu obudowywane deskami się m.in. restauracje, sklepy oraz biura. Właściciele lokali tłumaczą to obawami przed zamieszkami w noc wyborczą z wtorku na środę (z 3 na 4 listopada). W rozmowach podkreślają, że mają nadzieję, iż ochrona nie będzie konieczna, ale lepiej jest dmuchać na zimne.

W Waszyngtonie przedwyborczą atmosferę czuć było także w noc Halloween z soboty na niedzielę (z 31 października na 1 listopada). Niektórzy przed domami wystawione mają dynie z wygrawerowanymi napisami zachęcającymi do głosowania.

Przed rezydencją prezydenta USA w weekend było spokojnie. Na placu przed Białym Domem w niedzielę wieczór zgromadziło się kilkadziesiąt osób. Część głośno wyrażała swoje polityczne postulaty, ale większość stanowili przechodnie robiący zdjęcia czarnemu ogrodzeniu na ponad dwa metry. Postawiono je w trakcie protestów na wiosnę. Obecnie są na nim wywieszane antyrasistowskie i antyprezydenckie hasła.

Źródło: interia.pl

Dodano w Bez kategorii

Wicepremier skomentował pojawiające się w mediach informacje o planowanym kolejnym lockdownie polskiej gospodarki. – Nie planujemy znaczących obostrzeń gospodarczych – stwierdził Jarosław Gowin.

Minister rozwoju, pracy i technologii w rozmowie z portalem money.pl stwierdził, że Polska, podobnie jak pozostałe kraje Europy, nie może sobie pozwolić na tak szczelne zamknięcie gospodarki, jak miało to miejsce na początku roku. Jednocześnie przyznał, że rząd tworzy różne scenariusze rozwoju wypadków, w tym te dotyczące pojawienia się szczepionki.

– Jedno jest pewne: nie planujemy znaczących obostrzeń gospodarczych. Jeżeli pojawią się jakieś dodatkowe rozwiązania, to mogą one dotyczyć tylko handlu. Osobna sprawa to czy nie zbliża się pora, by ograniczyć pozazawodową aktywność Polaków. Mamy już na przykład przepisy dla młodzieży do 16. roku życia – stwierdził.

– Nasz rząd buduje różne scenariusze. Pozytywny to szczepionka nawet do końca 2020 roku. Analizujemy jednak także scenariusze zakładające, że szczepionka pojawi się wiosną czy jesienią przyszłego roku – dodał.

Jego zdaniem rząd powinien iść w kierunku restrykcji związanych z kontaktami międzyludzkimi na gruncie spotkań rodzinnych i aktywności pozazawodowej.

– Wszystko wskazuje na to, że to kontakty towarzyskie i rodzinne są głównym źródłem zakażeń. To dodatkowy argument za moim stanowiskiem. Trzeba odrzucić lockdown gospodarczy, natomiast ograniczyć kontakty pozazawodowe – ocenił minister.

Jarosław Gowin został także zapytany o masowe protesty przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji eugenicznej. TK stwierdził jej niezgodność z ustawą zasadniczą.

– Dziś wprowadzanie kolejnych obostrzeń w sferze publicznej prawdopodobnie byłoby na dużą skalę ignorowane. Potrzebujemy dialogu społecznego i politycznego. Widzimy, że liczba zakażeń rośnie bardzo gwałtownie. Wzrasta też liczba zgonów. Liczę na poczucie odpowiedzialności każdego z nas, na czele z liderami opinii i liderami politycznymi – powiedział.

Źródło: dorzeczy.pl

Dodano w Bez kategorii

Jadwiga Emilewicz w ostatnich dniach wypowiedziała się na temat aborcji i wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Po kontrowersyjnych słowach posłanka stwierdziła, że według jej opinii istnieje możliwość odsunięcia publikacji wyroku TK.

Jadwiga Emilewicz została zapytana w Polsat News o to, czy na stronie Rządowego Centrum Legislacji opublikowane zostanie orzeczenie TK w sprawie aborcji. Posłanka przedstawiła swoją interpretację.

– O tym musiałby wypowiedzieć się szef RCL, ale wydaje się, że w stanie, w którym dziś jesteśmy, mamy zgłoszony do Sejmu projekt legislacji, który wprost odnosi się do orzeczenia TK, wydaje się, że szef RCL-u może podjąć decyzję o odsunięciu publikacji właśnie dlatego, że procedowana jest ustawa, która konsumuje jakoś wyrok TK. To moja prywatna opinia – powiedziała Jadwiga Emilewicz.

Jadwiga Emilewicz o projekcie Andrzeja Dudy: Chroni kobiety, których zdrowie i życie mogłoby być narażone

Wspomniana ustawa, “która konsumuje wyrok TK”, to propozycja przedstawiona przez prezydenta Andrzeja Dudę. W piątek do sejmu wpłynął projekt zmian w ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Prezydent uważa, że jego propozycja uwzględnia wskazania TK i wprowadza nową przesłankę, która umożliwia legalną aborcję w przypadku wystąpienia tzw. wad letalnych.

Jadwiga Emilewicz została zapytana o to, jak odbiera projekt prezydenta:

Propozycja pana prezydenta to próba wyjścia do dialogu – potrzebujemy go dziś bardzo. Spierać się w Polsce warto, ale wojen na pewno prowadzić nie warto, bo to może doprowadzić do konsekwencji, których nikt nie chce. Propozycja prezydenta Andrzeja Dudy chroni kobiety, których zdrowie i życie mogłoby być narażone (…). Także zdrowie psychiczne, bo mówimy o wadach letalnych, których mamy prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że dziecko umrze w trakcie porodu lub tuż po nim. Wówczas to konsylium lekarskie podejmowałoby decyzję o tym, czy aborcja byłaby dopuszczona. Myślę, że to cel wielu kobiet w parlamencie. Apeluję, by nad tym projektem usiąść z powagą, ponad podziałami

– stwierdziła posłanka. Dalej wyraziła nadzieję, że do Sejmu uda się zaprosić ekspertów, którzy pomogą w procedowaniu ustawy tak, by umieszczone w niej zapisy nie były podjęte lub odrzucone zbyt pochopnie. Jadwiga Emilewicz jest zdania, że może to być nowe porozumienia, które zostanie zawarte na długie lata.

– To porozumienie byłoby dowodem dojrzałości demokracji, która będzie bronić najsłabszych, czyli dzieci, da pewność, spokój rodzinie, a co jest moim marzeniem – by tej ustawie towarzyszył pakiet wsparcia. Pakiet standardów w momencie, gdy rodzina dowiaduje się, że dziecko może nie przeżyć – przyznała była minister.

Jadwiga Emilewicz komentuje swoją kontrowersyjną wypowiedź

Od czwartku 22 października w Polsce trwają protesty w sprawie orzeczenia wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji z przesłanek embriopatologicznych. O komentarz w tej sprawie ostatnio poproszona została była minister Jadwiga Emilewicz. – Kiedy słucham postulatów, które są wykrzykiwane, że “mój brzuch, moja sprawa”, to jest dla mnie zdanie, które mówi o jakimś fundamentalnym niezrozumieniu jednostki ludzkiej. Wolność kobiety kończy się w momencie, kiedy zachodzi w ciążę, bo jest ograniczona wolnością dziecka – powiedziała polityczka w TVN24, wywołując tym samym lawinę komentarzy.

Posłanka zdecydowała się później przedstawić wyjaśnienia do swoich słów. “Widzę, że moja wypowiedź o ograniczeniu wolności kobiety wolnością dziecka wzbudza ogromne emocje. Kobiety w ciąży zmieniają nawyki żywieniowe, nie piją alkoholu – właśnie ze względu na dobro dziecka. To miałam na myśli mówiąc w Sprawdzam TVN24” – napisała na Twitterze.

Źródło: gazeta.pl

Dodano w Bez kategorii

Sytuacja wymyka albo już wymknęła się spod kontroli. Liczba nowych zakażeń jest bardzo wysoka, a oficjalne statystyki nie oddają faktycznej skali problemu – oceniła w rozmowie z PAP dr hab. med. Monika Bociąga-Jasik, specjalista chorób zakaźnych.

– Z mojego punktu widzenia w tym momencie sytuacja wymyka się albo już wymknęła spod kontroli. Liczba nowych zakażeń SARS-CoV-2 w naszym kraju jest bardzo duża. Coraz więcej pacjentów w szpitalach jest w stanie ciężkim i bardzo ciężkim, wymaga zastosowania tlenoterapii. Na oddział intensywnej terapii trafiają niejednokrotnie pacjenci młodzi, bez schorzeń współistniejących – powiedziała PAP dr hab. med. Monika Bociąga-Jasik, która na co dzień pracuje z chorymi na COVID-19 w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie.

Lekarz jest przekonana, że oficjalne liczby nie pokazują faktycznej skali zakażeń, a system testowania w Polsce jest już niewydolny. W niektórych sytuacjach – jak opisywała – ludzie nie mogą się dostać do punktów wymazowych, nie chcą godzinami czekać w kolejkach, by wykonać badanie. W chwili obecnej na wynik testu w wielu miejscach trzeba czekać od trzech do pięciu dni. Jak dodała, wiele osób mimo objawów zakażenia woli pozostać w domu bez wykonywania badań, obawiając się skazania członków swoich rodzin na kwarantannę.

– My, personel medyczny, nie jesteśmy już w stanie skutecznie, efektywnie walczyć z epidemią. W moim odczuciu, lekarza zakaźnika, to, co widzimy teraz, jest szczytem góry lodowej – powiedziała dr Monika Bociąga-Jasik. Jej zdaniem w przeciągu dwóch następnych tygodni liczba chorych może być znacznie większa. – Ma to związek z nieodpowiedzialnymi decyzjami, które spowodowały, że pomimo zagrożenia epidemicznego ludzie wyszli na ulicę. Taka sytuacja nie powinna się wydarzyć, to budzi we mnie wewnętrzny sprzeciw – wyjaśniła doktor.

Jak przyznała, słysząc pierwsze doniesienia o chorobie z Wuhan, nie myślała, że dojdzie do pandemii, była przekonana, „że pierwsze, pojedyncze przypadki da się stłumić, a epidemia będzie miała, jak to bywało wcześniej, bardziej charakter medialny niż realny”.

W przestrzeni publicznej mnożą się opinie, że w ciągu ostatnich lat specjalizacja chorób zakaźnych była zaniedbywana, a oddziały zakaźne zamykano.

– Zdecydowanie jest nas w Polsce bardzo mało. Specjalizacja chorób zakaźnych od wielu lat była deficytowa. Zamykało się oddziały. Uważało się, że choroby zakaźne są chorobami, które nie grożą nowoczesnemu, dobrze zorganizowanemu społeczeństwu – przyznała specjalista i równocześnie podkreśliła, że w swojej pracy spotyka fantastycznych ludzi, często pasjonatów, a bez młodych rezydentów Oddział Kliniczny Chorób Zakaźnych Szpitala Uniwersyteckiego nie sprostałby epidemii.

Dr Monika Bociąga-Jasik przypomniała o konieczności noszenia maseczek, dystansie społecznym, zwłaszcza w pomieszczeniach zamkniętych, słabo wentylowanych. Zwróciła uwagę, że częste mycie rąk jest ważniejsze niż noszenie rękawiczek.

Źródło: dorzeczy.pl

Dodano w Bez kategorii

Dawni opozycyjni działacze Ruchu Młodej Polski i środowiska „Spotkań”, SKS-u i NZS-u wystosowali List Otwarty do kolegów, z którymi łączyła ich wspólnota pracy i przekonań – Jerzego Buzka, Antoniego Mężydło, Sławomira Rybickiego i Bogusława Sonika – by spowodowali potępienie przez przywódców opozycji narastającej nienawiści antykatolickiej i jej coraz bardziej patologicznych przejawów.

Warszawa, 31 października AD 2020

List otwarty do Jerzego Buzka, Antoniego Mężydło, Sławomira Rybickiego, Bogusława Sonika

Drodzy Koledzy!

Zwracamy się do Was, bo zawsze byliśmy przekonani, że wspólnota ludzi, którzy w latach 70tych i potem 80-tych, mieli odwagę walczyć o niepodległość Polski i wolność Polaków, zawsze pozostanie realna, niezależnie od powagi dzielących nas wcześniej i nieuchronnie pojawiających się ciągle – różnic politycznych.

Pamiętacie, jak wielkim oparciem w tamtych czasach był dla nas Kościół, jak często świątynie były azylem wolności i schronieniem dla tych, którzy o nią walczą. Pamiętacie, jakim źródłem siły były pielgrzymki św. Jana Pawła II, w czasie których „naród uznawał się w jestestwie swoim”. Gdy Ojciec Święty mówił jednocześnie i o prawach politycznych, i o wyzwaniach dla naszej wolności. Gdy piętnował antyrodzinną kulturę „obwarowanego prawami egoizmu”, upominał się o „ofiary egoizmu i «mody»; permisywizmu i relatywizmu moralnego” i przede wszystkim – o życie nienarodzonych. Również potem, w czasie pierwszej pielgrzymki do wolnej już Polski, gdy apelował, by Dekalog stał się fundamentem niepodległej Rzeczypospolitej.

Dziś widzicie ataki na kościoły, wspierane przez media i polityków, tylko dlatego, że społeczeństwo katolickie ciągle przyjmuje to nauczanie. To fakt przekraczający wszelkie zagadnienia polityki, wszystkie wzajemne pretensje władzy i opozycji.

Dlaczego Wasi przywódcy milczą, gdy skrajna lewica dehumanizuje nienarodzonych? Przecież ostatnie Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego najzupełniej zawiera się w szerszym, pierwszym orzeczeniu z 28 maja 1997 roku, które jednoznacznie określa, że  Państwo ma nie tylko obowiązki wobec tych, którzy czekają na urodzenie, ale ich wypełnianie rozstrzyga o tym czy mamy jeszcze do czynienia z praworządną demokracją.

Na Wasze ręce składamy więc apel do Waszych politycznych liderów. Czas, żeby potępili dewastowanie świątyń i bicie broniących ich ludzi, wzywanie do nienawiści i barbarzyńskie niszczenie polskiego języka, i oczywiście organizowanie zbiegowisk zagrażających zdrowiu Polaków, wbrew wszelkim zasadom bezpieczeństwa sanitarnego.

Istnieje zasada, że każda partia ma obowiązek kontrolować ekstremistów w swoich szeregach i po swojej stronie. W Polsce nawet komuniści w najgorszych czasach stalinowskich nie dewastowali świątyń i nie przerywali Mszy świętych.

Choć zasady cywilizacji życia powinny nas łączyć, żyjemy, niestety, w czasach ich systematycznego kwestionowania. Ale jeśli mamy w ogóle przetrwać jako polityczna wspólnota narodu – bronić trzeba choćby minimum reguł już nie politycznych, ale społecznych. O tym trzeba pamiętać, jeśli mamy być zdolni kontynuować naszą polską wspólnotę losu.

Marek Budzisz;

Benedykt Czuma;

Waldemar Flugel;

Waldemar Gasper;

Andrzej Grajewski;

Piotr Hardt;

Marek Jurek;

Bogusław Kiernicki;

Stanisław Mikołajczak;

Piotr Niwiński;

Krzysztof Nowak;

Paweł Nowacki;

Piotr Ogiński;

Marian Piłka;

Marcin Przeciszewski;

Andrzej Przybysz;

Marek Robak;

Piotr Semka;

Arkadiusz Siwko;

Maciej Srebro;

Stefan Szaciłowski;

Piotr Walerych;

Bronisław Wildstein;

Paweł Witaszek;

Antoni Wręga;

Krzysztof Wyszkowski;

Marcin Dominik Zdort

Dodano w Bez kategorii