Człowiek w maseczce

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

W Wielkiej Brytanii wykryto nowy rodzaj koronawirusa. Poinformował o tym minister zdrowia Matt Hancock. Nowa odmiana rozprzestrzenia się szybciej niż ta znana do tej pory.

Według informacji, które podał brytyjski minister zdrowia, do tej pory odnotowano ponad 6 tys. przypadków nowego wirusa. Został on zaobserwowany na 60 różnych obszarach głównie w południowej i południowo-wschodniej Anglii. To ten nowy rodzaj wirusa napędza gwałtowne wzrosty w statystykach, które są widoczne na tych obszarach w ostatnich dniach.

Co wiadomo o nowym szczepie koronawirusa?

– Muszę podkreślić, że w tym momencie nic nie wskazuje, by ten wariant powodował większe prawdopodobieństwo poważnego przebiegu choroby. A najnowsze wskazania kliniczne mówią, że jest bardzo mało prawdopodobne, aby ta mutacja nie zareagowała na szczepionkę – poinformował minister Matt Hancock. O wszystkim została już poinformowana Światowa Organizacja Zdrowia. Brytyjscy rządowi naukowcy natomiast badają nowy szczep koronawirusa w laboratorium w Porton Down.

Zobacz także: Wiceminister powiedział, że się nie zaszczepi. Straci stanowisko?

Nową odmianę koronawirusa zidentyfikowano po raz pierwszy tydzień temu. Stało się to w hrabstwie Kent. To wynik rutynowych badań prowadzonych przez rządową agencję Public Health England. Brytyjski rząd o sprawie wie od piątku.

W Wielkiej Brytanii już w grudniu rozpoczęły się szczepienia przeciw koronawirusowi. Chętnym osobom zaaplikowano preparaty od koncernu farmaceutycznego BioNTech oraz Pfizer. To jednen z niewielu dostawców tego specyfiku na europejski rynek. 29 grudnia o swojej decyzji w sprawie dopuszczenia szczepionek na rynek unijny ma poinformować Europejska Agencja Leków (EMA). Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że w Polsce szczepienia zaczną się niedługo po wydaniu pozytywnej decyzji przez europejski urząd.

gazetaprawna.pl

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. Roty Marszu Niepodległości

Działacze społeczni, w tym członkowie Rot Marszu Niepodległości, rozpoczęli zbiórkę podpisów mającą na celu wprowadzenie na terenie powiatu nowosądeckiego Samorządowej Karty Praw Rodzin, opracowanej przez ekspertów z Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Aby projekt uchwały przyjmującej Kartę mógł być przedmiotem głosowania w radzie powiatu, wymagane jest minimum 500 podpisów mieszkańców powiatu. Sądeccy działacze liczą zarówno na bezpośrednią zbiórkę podpisów, jak i przysyłanie ich pocztą przez mieszkańców, którzy wydrukują karty podpisów z uruchomionej w tym celu stroni internetowej (www.powiatzarodzina.pl).

Zakończenie zbiórki planowane jest na koniec stycznia 2021 r. Jeśli projekt uchwały trafi pod obrady rady powiatu, to będzie on prawdziwym światopoglądowym sprawdzianem dla tamtejszych radnych, bowiem większość z nich zostało wybranych z list Prawa i Sprawiedliwości.

Samorządową Kartę Praw Rodzin wdrożyło już kilkadziesiąt samorządów. Instytut Ordo Iuris przygotował kompendium dla samorządowców, którzy chcieliby w taki sposób zagwarantować ochronę praw przysługujących rodzinom. Publikacja jest skierowana także do pracowników socjalnych i działaczy społecznych chcących włączyć się w realizację działań wynikających z przyjęcia Karty.

Jako pierwsza w Polsce Kartę przyjęła Rada Powiatu Łowickiego. Pisaliśmy o tym w kwietniu ubiegłego roku. Mimo pojawiających się zarzutów krytyków dokumentu, żaden z samorządów, które go przyjęły, nie spotkał się z utratą dofinansowań.

Dodano w Bez kategorii
Sala plenarna Sejmu RP.

Rząd Prawa i Sprawiedliwości przedstawił dzisiaj na posiedzeniu Sejmu projekt budżetu na 2021 rok. Zapewni on dalsze wsparcie dla flagowego programu 500 plus oraz innych. Deficyt przewidywany jest na 82,3 miliarda złotych. Zdaniem opozycji nie odpowiada on na bieżące problemy gospodarcze po kryzysie spowodowanym epidemią.

W imieniu klubu poselskiego PiS projekt budżetu na przyszły rok zaprezentował Henryk Kowalczyk. Zaznaczył, że projekt powstał w trudnej sytuacji makroekonomicznej – “Opracowano go przy zabezpieczeniu środków finansowych niezbędnych do kontynuacji dotychczasowych priorytetów rządu w zakresie polityki społeczno-gospodarczej, w tym szczególnie aktywnej i ambitnej polityki społecznej, choćby 500+. Żadnych planów redukcji tego typu wsparcia się nie przewiduje” – wyjaśnił.

Zobacz także: Nowy program Mediów Narodowych z telefonami widzów. Na żywo co piątek

Były minister środowiska zaznaczył, że budżet zaproponowany przez rząd pomimo lekkiego wzrostu deficytu będzie spełniał swoją rolę – “Budżet zapewnia finansowanie podstawowych funkcji państwa przy jednoczesnym zwiększeniu deficytu i długu, ale w bardzo umiarkowanej skali, niezbędnej w okresie walki z pandemią. Tak przygotowany budżet na 2021 r. zdecydowanie zasługuje na przyjęcie” – powiedział.

Rząd nie znalazł zrozumienia u opozycji

Odmiennego zdania wobec przedstawionego budżetu na rok 2021 jest opozycja parlamentarna. Cezary Tomczyk z Koalicji Obywatelskiej zauważył, że rząd proponuje Polakom nowe podatki – “Zostanie wprowadzony podatek cukrowy, podatek handlowcy, opodatkowanie spółek komandytowych, opłata przekształceniowa OFE, opłata depozytowa od wymiany oleju, opłata mocowa, podatek od deszczu dla mniejszych nieruchomości, podatek od tzw. małpek” – wymienił poseł.

Z kolei poseł Dariusz Wieczorek z Lewicy zarzucił władzy brak planu na zarządzanie krajem – “Nie planujecie wzrostów wynagrodzeń, nie dajecie wynagrodzeń dla lekarzy, zabieracie fundusze nagród w służbach mundurowych, nie zwiększacie pensji nauczycielom, nie zwiększacie pensji w budżetówce, wzrasta bezrobocie, a konsumpcja ma się zwiększyć” – mówił.

Przedstawiciel PSL-Koalicja Polska dotknął natomiast problemu samorządowego, który ich zdaniem został pominięty – “Szczytem tego, jak traktujecie samorządy jest kwestia podziału funduszu wsparcia. Pozwalam sobie w imieniu klubu złożyć ok. 200 poprawek przygotowanych przez samorządy, w imieniu społeczności lokalnych, które są zbulwersowane tym, że jedynym kryterium przy podziale środków jest przynależność partyjna. W tym kształcie budżet państwa nie daje możliwości, aby Koalicja Polska mogła go poprzeć” – wyjaśnił poseł Krzysztof Paszyk.

W imieniu koła poselskiego Konfederacji głos zabrał poseł Krzysztof Bosak, który skrytykował obecne władze za wprowadzanie kolejnych podatków pomimo trwającej zapaści gospodarczej w czasie epidemii. Zauważył również, że debata publiczna odnosi się do małej części budżetu.

“W tym roku cała polityka covidowa rządu została zrealizowana przez pozabudżetowy fundusz idący w ok. 100 mld zł. Czy mieliśmy na tej sali jakąkolwiek debatę na ten temat, zanim ten fundusz zaczął być realizowany? Nie mieliśmy. Czy mieliśmy debatę o zmianie struktury wydatków NFZ, który jest pozabudżetowym funduszem? Nie mieliśmy” – ocenił.

https://twitter.com/KONFEDERACJA_/status/1338810845812416513

forsal

Dodano w Bez kategorii

/ fot. onalubi.pl

Premier Mateusz Morawiecki podczas dzisiejszej konferencji prasowej zapowiedział, że celem rządu jest zaszczepienie jak największej ilości osób, poczynając od medyków i nauczycieli. Rząd zamówił 60 milionów dawek szczepionek na koronawirusa od 6 różnych firm zatwierdzonych przez odpowiednie agencje medyczne. Dzisiaj Rada Ministrów przyjęła również Narodowy Program Szczepień.

Po spotkaniu Rady Ministrów odbyła się konferencja prasowa z udziałem Premiera, Ministra Zdrowia oraz Szefa Kancelarii Premiera odpowiedzialnego również za koordynacje programu szczepień. Zdaniem rządu pierwsze szczepienia na koronawirusa odbędą się jeszcze w styczniu. Wówczas to do Polski mają dotrzeć początkowe dostawy specyfików od m.in. koncernu farmaceutycznego Pfizer, czy też Moderna.

Zobacz także: Niedzielski rekomenduje pozostawienie obostrzeń do połowy stycznia

Mateusz Morawiecki wyraził swoje zadowolenie z pierwszych szczepień dokonanych przez Wielką Brytanię. Poinformował przy tym, że Polska otrzyma pierwszą porcję szczepionek na COVID-19 już w styczniu – “Dołączamy do grona państw w ramach UE, które już w styczniu przystąpią do procesu szczepienia” – zaznaczył.

Podkreślił, że naczelnym zadaniem jego rządu jest zaszczepienie jak największej populacji – “Mamy już dzisiaj zakontraktowanych ponad 60 mln dawek od 6 firm, które jako pierwsze przedstawiły swoją dokumentację do akceptacji przez odpowiednie agencje medyczne. Priorytetem nr 1 jest zaszczepienie jak największej liczby osób” – powiedział Prezes Rady Ministrów.

Jednocześnie zapewnił wszystkich o dobrowolności szczepień, które również mają być podawane pacjentom za darmo.

“U nas w ostatnich tygodniach sytuacja jest lepsza, ale nie ma co udawać, że wirus jest pokonany i, że sytuacja jest na tyle dobra, że można myśleć o zmianach w kierunku odmrażania” – wyjaśnił.

Premier Mateusz Morawiecki o Narodowym Programie Szczepień

Dzisiaj rząd zatwierdził opracowywany przez ostatnie tygodnie Narodowy Program Szczepień, który jest obecnie flagowym dziełem Ministra Zdrowia Adama Niedzielskiego oraz Michała Dworczyka odpowiedzialnego za koordynacje programu. Według zapowiedzi przedstawicieli Rady Ministrów, dzisiaj wdrożona została specjalna strona internetowa zaprezentowana pod hasłem – “Szczepimy się”.

“Mamy stały kontakt z Radą Medyczną, która doradza nam i tam głos był jednorodny – musimy się zaszczepić jak najszybciej. Będziemy zaczynali od medyków, chcemy też stosunkowo szybko zaszczepić nauczycieli” – kontynuował Mateusz Morawiecki, wyjaśniając program.

Szef Kancelarii Premiera wyjaśnił, że w Narodowym Programie Szczepień objęty został również fundusz przeznaczony dla osób, u których wystąpiły komplikacje zdrowotne po przyjęciu zaledwie kilkumiesięcznej szczepionki na koronawirusa – “Dwie ważne kwestie ujęte w strategii przyjętej przez RM – szersze zaangażowanie jednostek samorządu terytorialnego i sprawa, która budziła emocje to fundusz kompensacyjny dla osób, u których wystąpią niepożądane odczyny poszczepienne” – objaśnił Michał Dworczyk.

Z kolei Minister Zdrowia, Adam Niedzielski przestrzegał przed niskim zapotrzebowaniem na zamówione przez UE i rząd szczepionki – “Niezależnie od tego kiedy szczepionka do nas trafi, najważniejszym wyzwaniem jest przekonanie wszystkich, żeby się szczepili. To 31 mln wyzwań, a nie 1 wyzwanie, bo tyle mamy w Polsce osób dorosłych” – ocenił.

Surowe działania policji w czasie świąt?

W odpowiedzi na pytania o sytuacje związaną z nadchodzącymi świętami Bożego Narodzenia oraz Sylwestra szef resortu zdrowia zachęcał wszystkich Polaków do szczególnego zachowania ostrożności – “Okres sylwestra i ferii to kluczowe momenty, które będą skutkowały ewentualną trzecią falą pandemii. To krytyczny moment – przestrzeganie obostrzeń, z którymi będziemy mieli do czynienia, będzie miało konkretny skutek” – przestrzegał Niedzielski.

Zapowiedział również rekomendację dla resortu spraw wewnętrznych o surowsze działania funkcjonariuszy policji w tym czasie – “Będę rekomendował surowsze działanie, by uchronić nas przed trzecią falą pandemii. Ale więcej szczegółów będzie w czwartek” – zapowiedział.

onet

Dodano w Bez kategorii

/ fot. Wikimedia Commons

Instytut Spraw Obywatelskich proponuje, aby ułatwić składanie obywatelskich inicjatyw ustawodawczych. Projekt w tej sprawie przesłał do Kancelarii Prezydenta RP. Liczy na wsparcie głowy państwa w tej sprawie.

W latach 1999-2019 w Sejmie złożono 70 obywatelskich inicjatyw ustawodawczych. To niezwykle niska liczba, biorąc pod uwagę ogólną liczbę ponad 7 tys. projektów ustaw złożonych wtedy w Sejmie. Jeszcze mniej, bo tylko 11 razy obywatelskie inicjatywy zostały uchwalone.

W związku z takimi danymi, aby ułatwić składanie projektów obywatelskich, swoje propozycje przygotował Instytut Spraw Obywatelskich. – Obecnie politycy nie traktują projektów obywatelskich poważnie. Ich liczba na tle przedłożeń poselskich i rządowych jest marginalna. Politycy zakładają, że kształtowanie prawa należy tylko do nich – mówi Maria Jaraszek z Instytutu Spraw Obywatelskich. – Bardzo często trafiają do sejmowej zamrażarki. Sejm przeprowadza pierwsze czytanie, w którym projektu nie odrzuca, ale do drugiego już nigdy nie dochodzi – zwraca uwagę.

Zobacz także: PILNE! Media Narodowe mogą przestać istnieć! Wesprzyj nas!

Wśród propozycji jest wydłużenie terminu zbierania podpisów z trzech do sześciu miesięcy. Miałaby zostać także wprowadzona możliwość zbiórki przez internet, m.in. przy wykorzystaniu podpisu elektronicznego i systemów identyfikacji w bankowości internetowej. Komitety inicjatywy ustawodawczej mogłyby również uzyskać bezpłatną pomoc prawną. Inną z propozycji Instytutu jest wprowadzenie sztywnych terminów drugiego i trzeciego czytania projektu obywatelskiego. Obecnie taki termin obowiązuje jedynie wobec pierwszego czytania.

Prezydent złoży projekt?

Instytut Spraw Obywatelskich od kilku lat uczestniczy w rozmowach z Kancelarią Prezydenta RP. W związku z tym liczy, że Andrzej Duda skieruje przygotowany projekt do Sejmu. Stosowne dokumenty zostały już przekazane do jego Kancelarii. Obecnie projekt jest analizowany przez prezydenckich współpacowników.

rp.pl

Dodano w Bez kategorii

[OPINIA] Piłka: Pułapka Putina

Dodano   0
  LoadingDodaj do ulubionych!

Kryzys związany z epidemią koronowirusa odsłonił procesy, które choć od dawana mają miejsce, to jednak były przesłonięte przez bieżące wydarzenia polityczne. Otóż obecny kryzys nie tylko unaocznia rozmiary stagnacji gospodarczej w Rosji, z którą mamy do czynienia już od dekady, ale przede wszystkim ujawnia katastrofalne dla przyszłości gospodarki rosyjskiej konsekwencje strategicznych decyzji podjętej przez ekipę Putina na początku swoich rządów.

Otóż Putin dochodząc do władzy postawił sobie za cel odwrócenie geopolitycznych skutków rozpadu Związku Sowieckiego i przywrócenie mocarstwowego charakteru państwa rosyjskiego, tak aby Rosja stała się jednym z równoprawnych mocarstw decydujących o charakterze polityki światowej. Temu celowi miała służyć zarówno polityka zagraniczna, jak i przede wszystkim polityka gospodarcza i będąca jej konsekwencja polityka zbrojeń, która miała przywrócić mocarstwowe znaczenie państwu rosyjskiemu. Także polityka demograficzna miała odwrócić negatywne trendy osłabiające mocarstwowe aspiracje Moskwy.

W pierwszych latach Putin zakładał realizację założonych celów poprzez przyjazne stosunki z Zachodem, a zwłaszcza ze Stanami Zjednoczonymi . To odrzucenie ze strony Washigtonu prawa do rosyjskiej strefy wpływów, spowodowało głębokie rozczarowanie Moskwy akceptacji postzimnowojenego ładu i orientację na współpracę z Chinami. Wspólnym celem polityki Pekinu i Moskwy jest przezwyciężenie jednobiegunowej amerykańskiej dominacji i stworzenie systemu policentrycznego. Problem w tym, że dla Moskwy stworzenie takiego systemu jest celem samym w sobie, gdy dla Pekinu jedynie etapem w osiągnięciu światowej dominacji, w której Rosja spadnie do roli chińskiego satelity. Tak więc chińska orientacja, w miarę budowy mocarstwowej pozycji przez Pekin, staje się swoistą pułapką dla rosyjskich aspiracji.

Zobacz także: Francja: Radio publiczne zablokowało reklamę przez słowo „chrześcijanie”

Podstawą do budowy mocarstwowej Rosji była polityka centralizacji państwa, w tym gospodarki i postawienie prawie wyłącznie na rozwój wydobycia i eksport węglowodorów. Temu celowi służyć miała swoista geopolityka rurociągów, która miała na celu uzależnienie energetyczne państw konsumentów rosyjskiego gazu i ropy. Polityka ta w pierwszej dekadzie obecnego stulecia wydawała się skutecznym modelem rozwoju gospodarczego. Spełniała nie tylko rolę jako lewara rosyjskiego wpływu na politykę państw europejskich ale i tworzyła materialną bazę dla budowy rosyjskiego potencjału militarnego. Wydawało się, że polityka gospodarcza oparta na dominacji sektora wydobywczego, przy bardzo wysokich cenach surowców energetycznych jest gwarancją realizacji budowy potencjału ekonomicznego i uczynienia z Rosji piątego mocarstwa gospodarczego, co było oficjalnym celem rosyjskiej polityki gospodarczej. Dzięki wysokiemu wzrostowi gospodarczemu, nastąpił nie tylko wzrost zamożności społeczeństwa rosyjskiego, ale także rozpoczęto proces kosztownej modernizacji armii i stworzono fundusze rezerwowe. Dominacji sektora energetycznego towarzyszyły także procesy etatyzacji gospodarki i wyraźne osłabienie sektora prywatnego, przy zachowaniu oligarchicznego charakteru gospodarki.

Jednak druga dekada tego wieku stała się świadkiem zasadniczych zmian w gospodarce światowej. Przede wszystkim rewolucja łupkowa w Stanach Zjednoczonych uczyniła z tego państwa potentata w produkcji ropy, a także gazu. USA z importera stały się eksporterem surowców energetycznych, co miało przełożenie przede wszystkim na ceny tych surowców. I choć częściowo poziom cen ratowało wzrastające zapotrzebowanie gospodarki chińskiej, to jednak ich poziom w drugiej dekadzie zdecydowanie bardziej zależał od podaży niż popytu. Także Europa, w tym państwa środkowoeuropejskie stały się w coraz większym zakresie konsumentem zarówno ropy jak i gazu kupowanego po za rosyjskim rynkiem. Ropa i gaz, będące podstawą rosyjskiej strategii rozwoju gospodarczego i politycznego uzależniania zwłaszcza państw europejskich zaczęły tracić znaczenie i sama Rosja zaczyna stawać się ekonomicznym zakładnikiem swoich rynków zbytu. Co więcej nawet okresowy wzrost cen nie generował, jak w poprzedniej dekadzie, wzrostu gospodarczego.

Obok rewolucji łupkowej i wzroście podaży surowców energetycznych, druga dekada tego wieku jest także świadkiem zielonej rewolucji energetycznej Ogromne inwestycje w odnawialne źródła energii zaczęły zmieniać charakter energetyki zwłaszcza krajów europejskich. Dynamiczny wzrost tego sektora, zmniejsza zapotrzebowanie na surowce kopalne, które choć nie zostaną całkowicie wyeliminowane w dającej się przewidzieć perspektywie czasowej, to jednak ich gospodarcze i strategiczne znaczenie, a w konsekwencji także ceny, systematycznie maleją.

Na te dwa procesy w rozwoju energetycznym współczesnego świata nakłada się wyczerpywanie rosyjskiego wydobycia ropy naftowej. Obecnie mamy do czynienia z jego najwyższym poziomem, ale już w najbliższych latach będziemy mieli do czynienia z systematycznym spadkiem spowodowanym wyczerpywaniem się dostępnych pokładów, a pokłady w Arktyce są nie tylko ekonomicznie nieopłacalne, ale także Moskwa nie posiada technologii zdolnych do ich wydobycia. Według ocen ekspertów spadek wydobycia ropy doprowadzi w perspektywie najbliższych piętnastu lat do likwidacji eksportu tego surowca i produkcji na poziomie wystarczającym tylko na potrzeby wewnętrzne. Model rozwoju oparty o eksploatacje surowców gwałtownie wyczerpuje swoje możliwości rozwojowe.

Rewolucja łupkowa i zielony ład, to podstawowe ciosy wymierzone w gospodarczą i polityczną strategie Putina, który na początku XXI wieku źle odczytał trendy rozwojowe. Nie zakładał bowiem ani uruchomienia nowych źródeł, ani też zmniejszenia znaczenia sektora, który miał być bazą na której miała być zbudowana mocarstwowa pozycja Rosji w nowym wielobiegunowym świecie. Oznacza to że gospodarcze priorytety przyjęte na początku XXI wieku stają się swoistą pułapką rozwojową Rosji. Są to sektory, które nie mają wielkiej przyszłości, a państwo, które poza sektorem zbrojeniowym nie rozwijało innych nowoczesnych gałęzi, a także stłamsiło siły rozwojowe w postaci prywatnego sektora znalazło się w swoistej pułapce rozwojowej. Ta pułapka nie daje żadnych szans na wzmocnienie ekonomiczne państwa rosyjskiego, a co więcej rosyjska gospodarka systematycznie traci swój procentowy udział w gospodarce światowej. Wzrost gospodarczy w minionej dekadzie oscylował na poziomie 0,8% w skali roku. Od roku 2010 do roku 2020 jej udział w gospodarce światowej spadł z 3,5% do 3%. Także prognozy Banku światowego zakładają jej dalszy spadek. W roku 2025 ma wynosić około 2,8%, co wydaje się i tak optymistycznym założeniem. Co więcej ponad 50% młodego pokolenia rozczarowana sytuacja we własnym kraju , jest zainteresowana emigracją. Rosja musi się pożegnać z marzeniami stania się piątym mocarstwem gospodarczym i coraz bardziej staje się tylko zapleczem surowcowym swojego wschodniego sąsiada.

Rozwój gospodarczy w pierwszej dekadzie(w latach 2000-2008rosyjskie PKB wzrosło o 83%) stał się podstawą nie tylko bardziej asertywnej i agresywnej polityki Federacji Rosyjskiej, ale także Moskwa postanowiła zmodernizować swą armię, tak aby w obliczu narastającej konfrontacji pomiędzy mocarstwami, własna armia była podstawą jej imperialnej polityki. I rzeczywiście kosztowna reforma tej armii, uczyniły z niej najważniejszy atrybut rosyjskiej mocarstwowości. Jednak kryzys gospodarczy uderza także w program modernizacyjny. I choć znaczna część budżetu jest tajna , to eksperci SPIRI szacują że w ostatnich latach Moskwa była zmuszona do ograniczenia programu zbrojeń. Także narastające niezadowolenie społeczne spowodowane spadkiem dochodów realnych wymusza na ekipie Putina pacyfikowanie nastrojów poprzez konieczność zwiększenia nakładów na politykę socjalną, co także limituje możliwości rosyjskich zbrojeń. Program ten miał być ukończony pod koniec bieżącej dekady i polityka z pozycji siły miała zapewnić realizację rosyjskich interesów na arenie międzynarodowej. Nie mniej już dotychczasowe reformy sił zbrojnych i program ich uzbrojenia uczyniły z rosyjskiej armii potężny instrument w polityce Putina. Uzupełnieniem polityki modernizacji armii, było budowanie rezerw, poprzez wycofywanie z rynku środków finansowych, które mogłyby być inwestowane w realną gospodarkę. Ich celem jest uodpornienie państwa na ekonomiczne konsekwencje agresywnej polityki, ale konsekwencją ekonomiczna jest niski poziom inwestycji. Agresywna polityka destabilizująca postzimnowojenny ład międzynarodowy (Gruzja, Ukraina, Syria, Libia) spowodowała wzrost determinacji, zarówno Stanów Zjednoczonych jak i państw Europy środkowo wschodniej przeciwstawienia się tej polityce i do podniesienia wydatków zbrojeniowych . A nałożone sankcje powodują blokadę napływu zewnętrznego kapitału mogącego powstrzymać wzrost gospodarczy. W rezultacie także tych działań rosyjska gospodarka wkroczyła w okres strukturalnej stagnacji.

I w tej sytuacji przychodzi kryzys koronowirusa, który uderza z całą mocą uderza w rosyjską gospodarkę . Rosja przede wszystkim gwałtownie traci rynki zbytu. W bieżącym roku Turcja przestawiając się na gaz azerski, praktycznie przestała kupować gaz rosyjski. Wcześniej Rosjanie stracili rynek ukraiński. W tym roku nastąpiło przyspieszenie spadku udziału rosyjskiego gazu w rynku europejskim. Gdy na początku tego wieku ten udział wynosił 48%, to w drugim kwartale tego roku spadł do poziomu27,8%, o blisko jedna czwartą mniej niż w roku 2018. Natomiast ceny, które w 2018 r. wynosiły 250dolarów za 1000 metrów sześc., to na początku tego roku cena spadła do nieco ponad 100 dolarów, a w czerwcu do 82, przy cenie rentowności 105 dolarów. Spadek udziału gazu rosyjskiego wydaje się tendencją trwałą, bo w I kwartale tego roku, jeszcze przed wprowadzeniem restrykcji, niemieckie zakupy spadły o 23%, a włoskie o 18%. Odkrycie nowych złóż na Morzu Czarnym spowoduje dalszy spadek rosyjskiego gazu w rynku europejskim. W efekcie zmiany popytu na węglowodory, udział ich w przychodach rosyjskiego budżetu w pierwszej połowie tego roku spadł o 13,9% punktu procentowego do poziomu 29,3%. Ten kryzys pokazuje iż model gospodarki surowcowej wyczerpał swoje możliwości rozwojowe i Rosji grozi, przy kontynuacji tego modelu, w najlepszym razie stagnacja i postępujący spadek udziału w gospodarce światowej. Przy tej pułapce rozwojowej, gospodarka nie tylko nie będzie w stanie przezwyciężyć spadku dochodów realnych ludności, ale także uderza w program modernizacji armii.

Rosja to, podobnie jak Związek Sowiecki za rządów Breżniewa, to jednowymiarowe, gnijące mocarstwo, któremu jeżeli nie uda się zrealizować zakładanych w strategii Putina planów w najbliższej dekadzie to po 2030 roku będziemy mieli do czynienia nie tylko z dramatycznym spadkiem pozycji gospodarczej, ale ten spadek będzie miał też swoje reperkusje w możliwościach działania rosyjskiej armii. Dlatego to najbliższa dekada a być może także pierwsza połowa następnej dekady może być najbardziej niebezpieczna dla pokoju w naszej części Europy, bo jeżeli Putin nie zrealizuje swoich strategicznych aspiracji w tej perspektywie czasowej, to później szanse ich realizacji gwałtownie spadną. Militaryzm jest ostatnią nadzieją upadających mocarstw, ale choć może być groźny dla słabszych państw, to w dłuższej perspektywie jest zawsze pułapką, która prowadzi do upadku. Ponieważ konfrontacja amerykańsko chińska prawdopodobnie będzie mieć charakter znacznie dłuższy niż pespektywa 10-15 lat, to należy się spodziewać, że po tym okresie rosyjski potencjał gospodarczy, mający przełożenie na potencjał militarny ulegnie istotnej degradacji. Jeżeli w tej perspektywie Rosjanom nie uda się odbudować swojej mocarstwowej pozycji, to Rosja zamknie się w pułapce polityki zaprojektowanej prze Putina na początku XXI wieku., redukując swoją pozycje do roli chińskiego satelity.

Potencjalnie Rosja ma wielkie szanse stać się liczącym i nowoczesnym mocarstwem oddziaływującym na politykę światową pod warunkiem uruchomienia swoich wielkich możliwości rozwojowych, tkwiących nie tylko w zasobach surowcowych, ale przede wszystkim w możliwościach rozwojowych rosyjskiego społeczeństwa. Ale uruchomienie tych możliwości wymaga zasadniczego odrzucenia paradygmatu polityki imperialnej na rzecz polityki rozwoju narodowego, do czego ekipa Putina nie jest zdolna. Nie znaczy to że nie zdaje sobie sprawy z rozwojowej pułapki, ale stosowane częściowe reformy, bez zakwestionowania fundamentów dotychczasowej polityki , nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Wymaga to bowiem odrzucenia samych podstaw paradygmatu imperialnego który jest podstawą zarówno gospodarczej, militarnej jak i zagranicznej polityki realizowanej przez ekipę Putina. Paradygmat ten obliczony jest na ekspansję i podporządkowanie sobie innych państw, a rozwój gospodarczy jest podporządkowany polityce ekspansji. I to właśnie polityka ekspansji jest tą pułapką która blokuje rozwój ekonomiczny i społeczny Rosji. Dziś widać wyczerpywanie się tego modelu uprawiania polityki. Jeżeli zasadnicze roztrzygnięcia nie zapadną w najbliższej dekadzie, to ta antyrozwojowa pułapka na trwale zmarginalizuje pozycję Rosji. Natomiast przeprowadzenie reform instytucjonalnych, przebudowa systemu sądowego, wdrożenie praworządności, naprawa administracji publicznej, zwalczenie korupcji, a przede wszystkim poszanowanie własności i wolności obywatelskich jest warunkiem zmiany paradygmatu imperialnego na rozwojowy. Zmiana ta, to nie tylko gwarancje wolności obywatelskich i prawa własności, ale także przeznaczenie środków zużywanych na armię i na fundusze rezerwowe na potrzeby inwestycji gospodarczych i infrastrukturalnych. Zaś demokratyzacja Rosji, poszanowanie wolności obywatelskim i reformy instytucjonalne uruchomiłby wewnętrzne motory rozwoju. W pierwszym rzędzie doprowadziłby do powrotu kapitału notorycznie wyprowadzanego z tego kraju przez oligarchów i do przyciągnięcia międzynarodowych inwestycji. Konsekwencją byłoby trwałe odprężenie z Zachodem i nawiązanie korzystnej dla Rosji współpracy gospodarczej i technologicznej. I choć Putin dąży do współpracy zwłaszcza z Berlinem i Paryżem, by choćby częściowo zrównoważyć negatywne skutki własnej polityki, to szansa na porozumienie satysfakcjonujące Moskwę bez zmiany paradygmatu własnej polityki i pomimo pewnych chęci wyrażanych w obu stolicach jest mało prawdopodobna. Dla obu tych państw bowiem rynek amerykański jest znacznie ważniejszy, niż rynek rosyjski, a Amerykanie nie zawahają się użycia swoich możliwości do zablokowania aliansu z tych stolic z Moskwą. Perspektywa dalszych rządów Putina, to perspektywa niestabilności, niepewności i zagrożenia bezpieczeństwa i współpracy zwłaszcza w obszarze Europy Środkowo-wschodniej. To także perspektywa gnicia Rosji i po upływie bieżącej dekady nieuniknionej degradacji Rosji w systemie międzynarodowym. I choć usuniecie Putina nie wydaje się dziś najbardziej realnym scenariuszem, to narastanie społecznego niezadowolenia nie wyklucza także takiego rozwiązania. Dlatego zarówno Polska jak i Unia Europejska powinny być przygotowane na możliwość współpracy z Rosją pod warunkiem wyboru przez Moskwę opcji narodowego rozwoju. Z naszej strony warunkiem stworzenia strefy wolnego handlu z Rosją, zniesienia systemu wizowego, współpracy technologicznej i inwestycyjnej musi być oczekiwanie uznania ładu geopolitycznego w Europie wyłonionego w rezultacie upadku komunizmu, ograniczenie rosyjskich wydatków obronnych do poziomu 2%PKB, demilitaryzacji okręgu królewieckiego i faktycznego uznania praw własności i praw obywatelskich. Sformowanie takiego przesłania, to nie tylko zadeklarowanie udziału Unii w rozwoju ekonomicznym Rosji, ale także wsparcie dla rosyjskich środowisk narodowych przeformułowania paradygmatu rosyjskiej polityki, tak aby Rosja stała się konstruktywnym i silnym uczestnikiem ładu międzynarodowego.

Rosja ma szanse na tempo rozwojowe porównywalne z tempem rozwoju Chin. Radykalna zmiana paradygmatu własnej polityki jest jedyną szansa na ucieczkę z pułapki rozwojowej będącej konsekwencją imperialnej polityki. Ten rozwój jest dziś blokowany przez rządy kleptokracji i militaryzm w polityce rosyjskiej. Ale tylko odsunięcie ekipy Putina i radykalna zmiana polityki jest jedyną możliwością uniknięcia zamknięcia tego kraju w antyrozwojowej pułapce, której konsekwencją będzie upadek tego państwa i sprowadzenia go do roli chińskiego satelity.

Marian Piłka

Historyk, publicysta

Dodano w Bez kategorii
Janusz Kowalski.

/ Fot. Wikimedia Commons

– Wicepremier Jacek Sasin zdecydował, że Janusz Kowalski straci stanowisko wiceministra. Sasin wkrótce ma złożyć wniosek w tej sprawie – informuje WP. Wszystko przez jego krytykę decyzji rządu podczas unijnego szczytu i stwierdzenie, że się nie zaszczepi.

– To plotka, która ma wywołać napięcie w koalicji rządowej – stwierdził z kolei lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro. To z ramienia tej partii wiceminister Kowalski zajmuje swoje stanowisko. – Nie bierzemy pod uwagę sytuacji, że członek Solidarnej Polski, za złożenie wniosku na zarządzie swojej partii, do którego jest uprawniony, zostaje ukarany w ramach koalicji rządowej – podkreślił.

Weto albo śmierć – apelował wiceminister Kowalski jeszcze kilka dni temu. Ostatecznie polski rząd nie zawetował unijnego budżetu. W związku z tym polityk podczas posiedzenia zarządu złożył wniosek o opuszczenie przez tą partię koalicji rządowej i założenie nowego klubu. Wniosek został odrzucony.

Zobacz także: Niedzielski rekomenduje pozostawienie obostrzeń do połowy stycznia

Z kolei wczoraj zaskoczył swoją wypowiedzią odnośnie szczepień. Jego słowa padły w programie “Newsroom” Wirtualnej Polski. – Na chwilę obecną nie zaszczepię się przeciwko koronawirusowi – stwierdził. Podkreślił, że jest to “kwestia wolności i decyzji każdego człowieka”. – Mówię to w swoim imieniu. To jest moja decyzja. Każdy podejmuje je według własnego uznania i w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Uważam, że polskie państwo nie może zmuszać nikogo, żeby się szczepić – powiedział. – Nie namawiam nikogo do tego, żeby się szczepił i nie namawiam nikogo, żeby się nie szczepił – zaznaczył. Zaapelował jednocześnie, aby “jego prawo do wolności zostało uszanowane”. Według nieoficjalnych informacji słowa wiceministra o tym, że się nie zaszczepi miały przyczynić się do decyzji Jacka Sasina.

Wicepremier Sasin jest ministrem aktywów państwowych. Jednym z jego zastępców w tym resorcie jest polityk Solidarnej Polski Janusz Kowalski.

wp.pl

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. You Tube/Media Narodowe

W piątek 11 grudnia na antenie Mediów Narodowych zadebiutował nowy program “Mamy piątek!”. Przewidziano w nim telefoniczny udział widzów. Emisja co tydzień o 20:00. Prowadzą Karol Plewa i Agnieszka Jarczyk.

– O co chodzi tym programie? Przede wszystkim o to, że mamy piątek, taki dzień, w którym warto wszystko podsumować, zebrać przemyślenia i razem z nami porozmawiać – wyjaśnił red. Karol Plewa podczas pierwszego wydania nowego programu.

Media Narodowe stopniowo się rozwijają i sukcesywnie oferują kolejne nowości. Niedawno udało nam się przekroczyć 200 tys. subskrypcji na You Tube. Tymczasem internetowy gigant uczcił to wydarzenie w dość specyficzny sposób. Odebrał nam możliwość dalszego zarabiania na reklamach. Oficjalnym powodem są „szkodliwe treści”. Więcej o tej sprawie w naszym niedawnym artykule. Media Narodowe można wesprzeć poprzez przelew (kliknij tutaj) albo specjalną zbiórkę w serwisie zrzutka.pl.

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. Pixabay

170 słoni chce sprzedać leżąca w południowozachodniej Afryce Namibia. Wszystko przez nieustannie rosnącą populację tych zwierząt. Alternatywą byłby ich odstrzał.

Zdaniem władz tego afrykańskiego państwa, przez rosnącą populację słoni, narasta ilość konfliktów na linii zwierzęta-człowiek. Podczas gdy jeszcze w latach słoni było około 5 tys., to obecnie ich populacja liczy około 28 tys. Władze Namibii podkreślają, że oferowane na sprzedaż osobniki są “wysokiej wartości”.

Zainteresowany kupnem takiego zwierzęcia musi spełnić wymogi dotyczące ich hodowli, przewidziane przez namibijskie prawo, a także przepisy kraju, do którego trafią słonie. Nie można też kupić jedynie jednego zwierzęcia. Wg lokalnych władz byłoby to zerwaniem ich społecznych więzi. Z tego powodu w grę wchodzi tylko kupno całego stada słoni. Trzeba również udowodnić, że organy ochrony przyrody w kraju nabywcy pozwalają na eksport tych zwierząt. Nie wiadomo, jak duże jest zainteresowanie taką transakcją.

Zobacz także: Francja: Radio publiczne zablokowało reklamę przez słowo „chrześcijanie”

Już przed rokiem Namibia oferowała sprzedaż około tysiąca żywych zwierząt. Wówczas dostępnych do zakupu słoni było znacznie mniej, bo 28. Można było kupić także 600 bawołów, 150 antylop z gatunku skocznik antylopi oraz 60 żyraf.

bussinesinsider.com, rp.pl

Dodano w Bez kategorii

Premier Mark Rutte zapowiedział, że od 16. grudnia na terenie kraju wprowadzone zostaną obostrzenia ograniczające w znaczny sposób przemieszczanie się. Holandia zanotowała w ostatnim czasie poważny skok zakażeń koronawirusem do około 10 tysięcy. Zamknięcie kraju ma potrwać do 19. stycznia.

Od kilku dni członkowie holenderskiego rządu rozprawiali nad wprowadzeniem mocnych ograniczeń społecznych. Premier Mark Rutte zaprosił nawet wszystkie partie znajdujące się w parlamencie na specjalne obrady w kwestii epidemii koronawirusa.

Zobacz także: Papież Franciszek i Rothschildowie będą walczyć o „inkluzywny kapitalizm”

W niedzielę Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego poinformował o znacznym wzroście zakażeń na COVID-19. W ciągu 24 godzin odnotowano 10 tysięcy nowych przypadków. Jest to największa liczba zachorowań od października.

Holandia zamyka swoich obywateli

W ubiegłym tygodni rząd z Amsterdamu poinformował swoich obywateli o przedłużeniu do 15. stycznia restrykcji w tym ograniczeniu spotkań w gospodarstwie domowym do 3 gości.

Pomimo ograniczeń dzielnice handlowe w całej Holandii były zatłoczone od kilku tygodni, a liczba infekcji wzrosła po 5 grudnia, kiedy to miejsce miały uroczystości wręczania prezentów z okazji dnia Świętego Mikołaja.

Według najnowszych informacji zdecydowano się jednak to wprowadzenie całkowitego zamknięcia życia publicznego. Zamknięte zostaną wszystkie zbędne sklepy oraz szkoły na okres kilku tygodni. Wyłączone z użytku zostaną również muzea, kina i ogrody zoologiczne.

Holandia odnotowała ponad 600 tys. przypadków i 10 tys. zgonów podczas trwania pandemii koronawirusa.

Na podobny krok zdecydowały się ostatnio Niemcy, u których również wykryto nagły wzrost zakażeń do ponad 20 tysięcy. U naszych zachodnich sąsiadów również, jak w przypadku Holandii, od 16. grudnia nastąpi zamknięcie gospodarki z pozostawieniem niezbędnych do życia sklepów, banków oraz aptek.

onet

Dodano w Bez kategorii