Kilka dni temu Hiszpanie zorganizowali dzień postu i modlitwy w intencji ochrony kraju przed legalizacją eutanazji. 10. grudnia komisja sprawiedliwości Kongresu Deputowanych przyjęła rządowy projekt o eutanazji i przedłożyła go do dalszej procedury legislacyjnej. Projekt ustawy przeszedł w ekspresowym tempie bez szerszej debaty publicznej.

W lutym w Hiszpanii podjęto debatę parlamentarną nad ustawą o legalizacji eutanazji. Wystąpiła ona krótko przed wprowadzeniem w kraju reżimu sanitarnego związanego z epidemią koronawirusa. W międzyczasie uchwalono ustawę o szkolnictwie, która dopuściła sześciolatków do agresywnej edukacji seksualnej.

Zobacz także: Winnicki: Zniesienie lockdownu jest konieczne. Gospodarka obumiera

Natomiast 10. grudnia komisja sprawiedliwości Kongresu Deputowanych kontrolowanego przez socjalistów z PSOE i Unii Podemos przyjęła rządowy projekt ustawy o eutanazji. Jeszcze w październiku państwowy Komitet ds. Bioetyki wyraził wątpliwości co do przedłożonego projektu. Instytucja związana z ministerstwem zdrowia wskazała, że wspomaganie w śmierci człowieka nie jest prawem człowieka oraz nie niesie ze sobą postępu cywilizacyjnego.

Hiszpanie z tego powodu powzięli kroki w postaci postu i modlitwy w intencji ochrony kraju przed przyjęciem niebezpiecznej ustawy. Biskupi z hiszpańskiego episkopatu zapowiedzieli na 16. grudnia specjalny dzień modlitwy przebłagalnej oraz wystosowali odpowiedni list krytykujący obecne władze.

“Ten fakt jest szczególnie istotny, ponieważ wprowadza naruszenie porządku moralnego; zmianę celów państwa: od obrony życia do odpowiedzialności za zadaną śmierć; a także w zawodzie lekarza, który na ile to możliwe ma leczyć lub przynajmniej łagodzić cierpienie; powinien pocieszać, nigdy jednak świadomie nie powodować śmierci” – czytamy w liście pasterskim Hiszpańskiej Konferencji Biskupiej.

Zaplanowany dzień postu i modlitwy przypadał na środę po trzeciej Niedzieli Adwentu zwanej Gaudete (radość z przyjścia Zbawiciela – red.). Do 1966 r. obowiązywał w tym czasie post ścisły, obecnie ich terminy i formę mają określać lokalni biskupi. Suche Dni adwentowe powinny być poświęcone modlitwie o życie chrześcijańskie rodzin.

Hiszpanie obawiają się kolejnej ustawy

Sama ustawa przewiduje, iż osoby pełnoletnie będą mogły podjąć decyzję o swojej przyspieszonej śmieci. Rządowy projekt przewiduje pewne warunki, konieczne do otrzymania zgody na eutanazje. Osoba musi być poważnie i nieuleczalnie chora oraz zdolna do świadomego złożenia wniosku. Ustawa zabezpiecza taką osobę, dając jej możliwość przerwania realizacji samobójstwa w dowolnym momencie.

Biskupi zachęcają do wspierania opieki paliatywnej, która dostarcza bliskości z drugimi osobami oraz pozwala na łagodniejszy przebieg choroby – “Ta wszechstronna opieka łagodzi ból, pociesza i daje nadzieję, która wypływa z wiary i nadaje sens całemu życiu ludzkiemu, nawet w cierpieniu i bezbronności” – podkreślają duchowni.

Każdego roku w Hiszpanii umiera 228 tys. osób, które potrzebowałyby opieki paliatywnej, z czego 1370 to dzieci. Carlos Centeno z Wydziału Medycyny Paliatywnej Kliniki Uniwersyteckiej z Nawarry nie widzi zapotrzebowania na eutanazję. Prosi on jednak o większe wsparcie dla personelu medycznego i pacjentów z opieki paliatywnej.

Ustawa o eutanazji wejdzie w życie najprawdopodobniej w marcu przyszłego roku. Jest to kolejna ustawa, która została przyjęta bez dialogu społecznego i pod płaszczem pandemii, głosami socjalistów i populistów lewicy. Rząd pracuje jeszcze nad projektem aktu prawnego o aborcji oraz wprowadzeniem trzeciej płci w dokumentach.

Stacja7/PCh24

Dodano w Bez kategorii

/ fot. @WTVC-9

Pielęgniarka ze szpitala CHI Memorial w Chattanooga w stanie Tennessee zemdlała kilka chwil po zaaplikowaniu szczepionki na COVID-19. Sytuacja została zarejestrowana dzięki kamerom telewizyjnym, które były na miejscu specjalnej konferencji prasowej. Sama zainteresowana poinformowała jednak, że zdarza jej się to często w trakcie przyjmowania szczepionek.

Do nieprzyjemnej sytuacji doszło w szpitalu CHI Memorial w Chattanooga w stanie Tennessee, gdzie podczas specjalnej konferencji prasowej osoba z personelu medycznego przyjęła szczepionkę na COVID-19. Należy nadmienić, iż w Stanach Zjednoczonych odkąd wypuszczono do użytku szczepionki na koronawirusa, często odbywają się podobne demonstracje.

Zobacz także: Papież Franciszek: Nie mogę milczeć o ponad 30-40 mln ofiarach aborcji

Pielęgniarka Tiffany Dover, której zaaplikowano szczepionkę koncernu Pfizer, zemdlała w trakcie udzielanego wywiadu w obecnościach kamer telewizyjnych. Przed upadkiem powiedziała obecnym na sali dziennikarzom, że czuje się źle chwytając się równocześnie za głowę. A gdy już wstała i przeszła parę kroków zemdlała. Natychmiastowo znaleźli się przy niej lekarze, udzielając jej wsparcia medycznego.

Już po przebudzeniu, które nastąpiło po kilku minutach kierownik szpitala CHI Memorial zapewniała, że z nią już wszystko w porządku, a ból po ukłuciu igłą minął – “Po prostu uderzyło mnie to nagle i poczułam się coraz słabiej. Czułam się trochę zdezorientowana, jest już dobrze i nie czuję już bólu w ramieniu” – skomentowała zaraz po upadku.

Później wyjaśniała, że cierpi na przypadłość nadwrażliwości bólu – “Odczuwam ból po uderzeniu w skórę lub uderzeniu w palec. Wówczas mogę prawdopodobnie zemdleć” – powiedziała Tiffany Dover.

Pielęgniarka z Tennessee nie jedynym przypadkiem?

Jak zapewnia personel medyczny ze szpitala CHI Memorial, zasłabnięcie kierownik tego ośrodka nie było spowodowane działaniem szczepionki na COVID-19. Otrzymali oni dostawy tego specyfiku od koncernu farmaceutycznego Pfizer oraz niemieckiego BioNTech.

“Jest to reakcja, która w przypadku szczepionki lub innego zastrzyku może się zdarzać bardzo często” – uspokajał z kolei dyrektor szpitala dr Jesse Tucker.

Szczepionki od amerykańskiego oraz niemieckiego koncernu zostały zatwierdzone przez urzędników do spraw zdrowia w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Bahrajnie, Arabii Saudyjskie czy też w Meksyku.

W Wielkiej Brytanii oraz w USA zdarzały się różne przypadki reakcji po zaszczepieniu się nową szczepionką. Na Wyspach zalecono alergikom nie przyjmować tego specyfiku, ze względu na uboczne skutki. Z kolei na Alasce dwóch pracowników medycznych po zaszczepieniu dosyć poważnie odczuli skutki działania, choć nie jest do końca jasne czy było to spowodowane szczepionką, czy też inną uaktywnioną choroba.

washingtontimes.com

Dodano w Bez kategorii
Radosław Fogiel

Radosław Fogiel / fot. Twitter

Wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości podjął się dzisiaj zadania uspokajania nastrojów społecznych po wczorajszej konferencji Ministra Zdrowia. Radosław Fogiel w odmienny sposób podchodzi do rządowych zapowiedzi i tłumaczy słowa Adama Niedzielskiego o kwarantannie.

Adam Niedzielski podczas wczorajszej konferencji prasowej w imieniu rządu poinformował polskich obywateli o wprowadzeniu tzw. narodowej kwarantanny, która będzie trwała od 28. grudnia do 17. stycznia 2021 roku. Argumentacją Ministra Zdrowia jest brak szczepień na koronawirusa oraz obawa przed trzecią falą zakażeń.

Zobacz także: Zakaz przemieszczania się na terenie całej Polski! Rząd podał nowe obostrzenia

Na ten komunikat zareagował wicerzecznik PiS Radosław Fogiel, którego odesłano do gaszenia “pożaru” wywołanego zamknięciem ludzi w domach podczas nocy sylwestrowej. Tłumaczył on, że minister w nawale obowiązków nadużył zwrotu “narodowa kwarantanna”, który jego zdaniem jest nieadekwatny do zapowiedzi.

“Być może pan minister w nawale pracy użył tego sformułowania ‘narodowa kwarantanna’. Pan premier mówi o rozszerzonym etapie odpowiedzialności. To jest jednak bardziej precyzyjne. Narodowa kwarantanna jest bliższa lockdownowi, a to nie jest sytuacja w Polsce. Lockdown jest w Niemczech, Holandii, Litwie, Grecji, ale nie w Polsce” – zaznaczył.

Fogiel zaprzecza słowom Niedzielskiego

Wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości zakomunikował, że rząd nie planuje wprowadzać tzw. narodowej kwarantanny, a decyzyjnym zdaniem w tej kwestii posługuje się Premier Mateusz Morawiecki – “Nie wchodzimy w etap narodowej kwarantanny. Proszę kierować się słowami premiera. Premier pisał o tym swoich mediach społecznościowych. Być może brak odpowiedniej, brak komunikacyjny, ale to jest rzecz absolutnie drobna” -powiedział.

Skrytykował również media za wyolbrzymianie słów Ministra Zdrowia. Dziennikarze oraz redakcje stosują jego zdaniem chwytliwe tytuły dla swoich wiadomości – “Rozumiem, że można to wybić na pasku i cały dzień o tym mówić, ale to jest kwestia wyłącznie jakiejś niespójności komunikacyjnej” – jeszcze raz podkreślił.

DoRzeczy

Dodano w Bez kategorii
zerwanie stosunków

Ukraiński parlament zdecydował, że w 2021 roku odbędą się państwowe obchody 110. rocznicy urodzin ludobójcy Dmytra Romana Klaczkiwskiego z UPA i jego zastępcy podczas rzezi wołyńskiej – Rostysława Wołoszyna. To nie jedyni ukraińscy zbrodniarze, których uczczenie zaplanowano na przyszły rok.

4 listopada 2021 roku przypada rocznica urodzin Dmytra Romana Klaczkiwskiego. Wedle uchwały ukraińskiego parlamentu był on „wojskowym i politycznym działaczem, organizatorem i pierwszym dowódcą Ukraińskiej Powstańczej Armii, kierownikiem Ukraińskiej Powstańczej Armii na Wołyniu i uczestnikiem walk o niepodległość Ukrainy w XX wieku”. Oprócz tego był też ludobójcą. Warto przypomnieć m.in., że w czerwcu 1943 r. Dmytro Klaczkiwski, będący wówczas członkiem Centralnego Prowidu (kierownictwa) OUN i komendantem UPA na Wołyniu, przekazał ustnie dyrektywę „o powszechnej fizycznej likwidacji całej ludności polskiej”.

Zobacz także: Papież Franciszek: Nie mogę milczeć o ponad 30-40 mln ofiarach aborcji

W 2021 roku przypada też 110. rocznica urodzin innego ludobójcy. Chodzi o Rostysława Wołoszyna, zastępcę Klaczkiwskiego podczas ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego. Parlament Ukrainy zdecydował także o uczczeniu w przyszłym roku setnej rocznicy urodzin ludobójcy Wołodymyra Szczygielskiego, dowódcy oddziałów UPA odpowiedzialnego m.in. za zbrodnię na Polakach w Baligrodzie na Podkarpaciu. Polska w nieco inny sposób uczciła zasługi Szczygielskiego, mianowicie w 1949 roku wykonano wobec niego karę śmierci.

Ukraina w 2021 roku uczci również 130. rocznicę urodzin Jewhena Konowalca, przywódcy UWO i OUN, które przed II wojną światową prowadziły działalność sabotażowo-terrorystyczną na terenie Polski. Działalność terrorystyczna Ukraińców była finansowana przez Niemcy, a Konowalec utrzymywał stały kontakt z kolejnymi szefami niemieckiego wywiadu wojskowego. W 2011 roku Rada Miasta Borysławia nadała mu, a także Stepanowi Banderze i Romanowi Szuchewyczowi honorowe obywatelstwo miasta.

Za przyjęciem uchwały zagłosowało 238 deputowanych, 17 było przeciw, a 40 wstrzymało się od głosu.

kresy.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. @Twitter

Prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych dr Michał Sutkowski ocenia ostatnie wprowadzone restrykcje pozytywnie. Rząd zapowiedział podczas wczorajszej konferencji prasowej zakaz przemieszczania się w czasie nocy sylwestrowej. Zdaniem warszawskiego lekarza jest to m.in. reakcja na działania hotelarzy, próbujących utrzymać swój biznes oraz pracowników.

Wczoraj podczas konferencji prasowej Minister Zdrowia przekazał informację, iż rząd wprowadzi po świętach Bożego Narodzenia ostrzejsze restrykcje. Będą one polegały głównie na zakazie przemieszczania się między miastami. Obostrzenia nie będą dotyczyć służb medycznych i mundurowych – “Od 28 grudnia do 17 stycznia wprowadzamy kwarantannę narodową” – zapowiedział Adam Niedzielski.

Zobacz także: Niemcy nadal nie wymienili kilkunastu miliardów marek na euro

W pozytywnych słowach o tej decyzji rządu wypowiedział się natomiast dr Michał Sutkowski – “Byłbym zwolennikiem jeszcze mocniejszych restrykcji, ale krótkich, a co najważniejsze – z pokazaniem jasnego, pozytywnego celu. W mojej ocenie być może nawet zbyt lekka i nieco spóźniona, ale ważne, że podjęta” – ocenił Prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych.

Nie omieszkał również skrytykować branży hotelarskiej, która próbuje omijać wprowadzone przez władze restrykcje, aby zapewnić stabilność swojej działalności oraz utrzymywać zatrudnienie pracowników. Przykładem złej sytuacji w tej strefie gospodarczej może być jedna z największych w kraju sieci hoteli “Gołębiowski”, która zagrożona jest realnym bankructwem.

“Zapowiedziana przez rząd po świętach narodowa kwarantanna jest odpowiedzią na szarą strefę w branży hotelarskiej – oczywiście nie w całej, ale także szarą strefę w działaniach części obywateli, którzy wprost kpią z pozostałych, realnie siedzących w domach. Rząd chce uniknąć schizofrenii zachowań, schizofrenii dwóch rzeczywistości” – powiedział Sutkowski.

Sutkowski chciałby ostrzejszej reakcji rządu

Według Prezesa Warszawskich Lekarzy Rodzinnych rząd postawił na lekkie i długotrwałe zamknięcie obywateli oraz przedsiębiorstw. Jego zdaniem obostrzenia powinny mieć charakter krótkiego, a zarazem mocniejszego zamknięcia życia społecznego.

“Kontrola i kary to też element przywracania normalności. Jak już robimy dwa kroki w kierunku zaostrzenia, to zróbmy i trzeci – egzekwując przestrzeganie przepisów. Tak, abyśmy mieli zejście z 12 tysięcy zakażeń dziennie do kilkuset. Wykorzystajmy te trzy tygodnie, błagam. Na końcu jest pozytywny cel – normalność” – podpowiedział polskim władzom jak należałoby walczyć z epidemią.

W noc sylwestrową tj. od 31. grudnia do 1. stycznia od godziny 19 do 6 w poranek noworoczny będzie obowiązywać zakaz przemieszczania się na terenie całego kraju. Tylko pilna potrzeba życiowa jest wyłączona z zamknięcia obywateli w domu. Za nieprzestrzeganie tych zasad grozi mandat karny.

wp

Dodano w Bez kategorii

System ochrony zdrowia był niewydolny już wcześniej, ale dzisiaj jest po prostu zapaść – ocenił poseł Konfederacji Robert Winnicki na antenie Mediów Narodowych. Jednocześnie stwierdził, że “zniesienie lockdownu jest konieczne”, ze względu na gospodarkę.

– Gospodarka to sieć naczyń połączonych. To wszystko konsekwentnie obumiera. Zniesienie lockdownu jest konieczne. Konieczna jest koncentracja wysiłku państwa nie na wypłacaniu kolejnych miliardów przedsiębiorcom, tylko na tym, żeby oni mogli działać, żeby nie trzeba było im wypłacać kolejnych miliardów – ocenił prezes Ruchu Narodowego. – Jeszcze w 2020 roku wiele branż siłą rozpędu się obroniło – zaznaczył. Wyraził jednak opinię, że kontynuowanie obecnego podejścia rządu może się dla przedsiębiorców skończyć tragicznie.

Zobacz także: Papież Franciszek: Nie mogę milczeć o ponad 30-40 mln ofiarach aborcji

– Poluzowanie obostrzeń jest konieczne, bo inaczej będzie płacz i zgrzytanie zębów. Gastronomia, turystyka, zwłaszcza w regionach górskich, hotelarstwo i szereg innych dziedzin powiązanych, nawet kosmetyczki, salony fryzjerskie, mają znaczące spadki – powiedział polityk. – W dużych miastach jest silne zjawisko pracy zdalnej. W związku z tym te osoby rzadziej wychodzą z domu, w związku z czym rzadziej chodzą do fryzjera – stwierdził.

Winnicki: System ochrony zdrowia nie został zreformowany

Winnicki skomentował działania ministerstwa zdrowia. – Pan minister Niedzielski jest niestety kontynuatorem linii pana ministra Szumowskiego, jeśli chodzi o podejście do systemu ochrony zdrowia – skonstatował. – System ochrony zdrowia nie tylko nie został przez ostatnie 5 lat zreformowany, ale też został bardzo beztrosko potraktowany przez ostatni rok. Okazuje się, że jedynym problemem zdaniem ministrów jest organizacja szpitali covidowych czy covidowych łóżek, zresztą niekonsekwentna – ocenił.

– Tymczasem mamy szalone wzrosty, jeśli chodzi o zgony niecovidowe – zauważył. – Mamy największą liczbę Polaków umierającą miesiąc do miesiąca w październiku, listopadzie, kiedykolwiek w historii, nie licząc okresów wojny. W czasach pokoju Polacy tak masowo jeszcze nie umierali – podkreślił. – Dlaczego? Dlatego, że od wiosny polityka antycovidowa rządu koncentruje się na izolacji, kwarantannie, a nie na wzmacnianiu systemu ochrony zdrowia, na przygotowaniu, na tym, żeby odpowiednie procedury zadziałały, na tym, żeby przeszkolić, czy podnieść warunki płacy polskim pielęgniarkom, lekarzom, żeby zreorganizować system. Zamiast tego najprostsze metody: zamykanie przychodni i szpitali, wysyłanie na teleporady. Teraz zbieramy tego żniwo – wyjaśnił.

Dodano w Bez kategorii

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że Węgry uchybiły swoim zobowiązaniom wynikającym z prawa Unii Europejskiej w zakresie dotyczącym migrantów. Chodzi o działania rządu Orbana w kontekście kryzysu migracyjnego z 2015 roku.

Chodzi o zmiany przepisów dotyczących prawa azylu i powrotów nielegalnie przebywających obywateli państw trzecich. Pierwszej Węgry dokonały w 2015 roku. Wtedy wprowadzono przepisy przewidujące m.in. utworzenie stref tranzytowych, usytuowanych na granicy serbsko-węgierskiej, w których prowadzone są procedury azylowe. Wprowadzono także termin „sytuacji kryzysowej wywołanej masową imigracją”, w przypadku którego można było odstąpić od przepisów ogólnych. W 2017 r. nowa ustawa rozszerzyła przypadki, w których można ogłosić taką sytuację kryzysową, oraz zmieniła przepisy zezwalające na odstąpienie od przepisów ogólnych.

Węgry przegrały proces przed TSUE

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej przyjrzał się tej sprawie w związku ze skargą Komisji Europejskiej. Zdaniem TSUE Węgry uchybiły ciążącemu na nich obowiązkowi zapewnienia skutecznego dostępu do procedury udzielania ochrony międzynarodowej, ponieważ obywatele państw trzecich zamierzający skorzystać z procedury ochrony międzynarodowej na granicy serbsko-węgierskiej, spotykali się z niemal całkowitą niemożnością wystąpienia z wnioskiem.

Zobacz także: Nowe prawo uderzy w hejterów i cenzurę mediów społecznościowych?

Według TSUE także przymus pozostawania przez uchodźców w strefach tranzytowych przez cały okres rozpatrywania ich wniosku jest niezgodny z prawem unijnym. Ma to stanowić naruszenie gwarancji, które są normalnie zapewnione w tym względzie.

rp.pl

Dodano w Bez kategorii

[OPINIA] Matysiak: God help America!

Dodano   0
  LoadingDodaj do ulubionych!

/ fot.wikipedia commons

Czy szanse prezydenta Trumpa na drugą kadencję gwałtownie zbliżają się do zera? Tak to dziś wygląda. Śmiałek spoza politycznego establishmentu, o niesamowitym słuchu i politycznym instynkcie 4 lata temu zdołał zaskoczyć Deep State z jego think tankami, niezliczonymi fundacjami i przy pomocy społecznego mandatu wybić się na Prezydenta. Jednak to przeszłość, Deep State usiłował go zniszczyć, skompromitować od pierwszego dnia oskarżając o wszystko, nawet o to, że jest człowiekiem Putina (Russian collusion). To nie wypaliło, ale celem było uwikłanie go w codziennie montowane pułapki. Kiedyś w Polsce mówiono, że Kaczyński ma “krótką ławkę” fachowców i polityków i przez to trudno mu rządzić (2006-2007). Trump nie miał żadnej “ławki” oprócz kilku znajomych w mediach, polityce i biznesie. Ludzie, którymi się otaczał w administracji państwowej od biurokracji w poszczególnych resortach, po służby jak CIA, czy FBI, niestety reprezentowały interes Deep State i poprzedniej 8-letniej administracji prezydenta Baracka Husseina Obamy. Może wypadki potoczyły by się inaczej, gdyby Trump nie zabrał się za wielokierunkowe reformowanie spraw Państwa, od kontaktów gospodarczych, przez międzynarodowe, weryfikując wszystko od traktatów handlowych do klimatycznych zobowiązań. Kiedy 4 lata temu Obama w Białym Domu “przekazywał “ mu władzę ostrzegał go przed dwojgiem ludzi, liderem Korei Północnej i przed gen. Michaelem Flynnem.

Żyjemy w okresie radykalnych zmian, swoistego przesilenia. Można zadać sobie pytanie po co komu dziś przemysł zbrojeniowy, to przestarzała idea. Teraz na scenę wchodzi Big Pharma. Można powiedzieć, zamiast wielkich dewastujących bitew, będą grzeczne kolejki (ludzi w namordnikach) po zalecane dobrodziejstwa. Ktoś powie zawsze to jakiś podstęp, przepraszam, postęp. Jeśli jesteś konserwatystą, lewacka Antifa nazwie cię faszystą, a czym jest faszyzm? Dzisiaj faszyzm to zintegrowany system rządzącego establishmentu, powiązanego z nim świata wielkiego biznesu i osłaniającej ich swoistej kawalerii powietrznej, czyli mainstreamowych mediów (MSM) i cenzurujących na potęgę wszelkie wolnościowe usiłowania bardziej rozbudzonych obywateli. Oczywiście historycznie faszyzm dysponuje programem opieki społecznej i czasem niezbędnymi bojówkami. Jednak w dalszej perspektywie programy lewactwa wznoszą się ponad faszyzm i wdrażają program rozwiniętego socjalizmu jakim jest komunizm niosący zniesienie własności prywatnej, tradycyjnej rodziny i państwa. Tu oczywiście dochodzimy do zachwytu rządzącego establishmentu nad totalitarnym systemem kontroli wypróbowanym w Chinach. Cóż to ich marzenia, nasze z okazji Świąt Bożego Narodzenia są inne…

Zobacz także: Papież Franciszek: Nie mogę milczeć o ponad 30-40 mln ofiarach aborcji

Uśmiechając się troskliwie i ze zrozumieniem nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że w różnym stopniu, ale na całym świecie powoli wprowadzany jest stan wyjątkowy drastycznie ograniczający nasze wywalczone przez przodków prawa i wolności. Im bardziej w danym kraju rozwinięte są mainstreamowe media (MSM), tym szybciej i sprawniej zawłaszczane są nasze wolności i tym brutalniej jesteśmy obdzierani z naszej “obywatelskości”. Dochodzi do tego, że zagubieni w nowinkowych “koralikach”, oderwani od doświadczeń historii i rodzinnej tradycji, pozbawieni zdolności samodzielnego myślenia i napełnieni prochem strachu ludzie, szczególnie młodzi wcielają się w rolę zombies, żarliwie pomagając swoim oprawcom. Niestety wolność, podobnie jak konserwatyzm, czy miłość wymaga codziennej stałej troski i zaangażowania, w przeciwnym wypadku pochłonie nas świat rzekomo atrakcyjnych i łatwych bezdroży.

Jak wspomniałem wyżej, od pierwszych dni rozpoczęła się specjalna wojna obronna establishmentu Deep State, który zrozumiał, że jego interesy są poważnie zagrożone tym bardziej jeśli Trump wygra drugą kadencję. Przygotowano zgoła jakby wojskową operację, której celem było wyrugowanie Trumpa z prezydentury. Pierwotny plan zakładał taki sam finał, który nastąpi w niedługim czasie. Deep State wspólnie ze światowym banksterstwem zdecydował się na najbardziej lewicową senator Kamalę Harris z Kalifornii, która jest kobietą o hindusko-jamajskim pochodzeniu, jej mąż adwokat jest z pochodzenia Żydem.

Jednak wypadki potoczyły się niekorzystnie, ponieważ w czasie prawyborów prezydenckich w Partii Demokratycznej Kamala otrzymała bodaj najgorszy wynik, ok. 2-3% poparcia, choć mocno uderzyła właśnie w Joe Bidena (seksualne wykorzystywanie pracujących dla niego kobiet, ruch “me too”). Na czoło podobnie jak cztery lata wcześniej wysunął się komuszek senator Bernie Sanders (którego w 2016 r. ograła Hillary Clinton), a który też nie miałby szans w wyborach powszechnych. Dlatego dokonano okrążenia i rozpoczęto pompowanie balonu już niemrawego 78-letniego Joe Bidena, doskonale korupcyjną historię jego rodziny z okresu jego wiceprezydentury (2009-2017). Pojawiające się informacje o jego korupcji, o ukraińskiej i chińskiej aferze, były czujnie i sprawnie blokowane przez MSM i platformy społecznościowe jak Twitter, FB, czy Google.

Co ciekawe, teraz kiedy są już pewni wygranej stopniowo pozwalają na udostępnianie wiadomości o prowadzonym od wiosny dochodzeniu przez FBI wobec Huntera Bidena (finansowe malwersacje). Wcześniej Biden odrzucał wszelkie pytania o korupcję, mówiąc, że to rosyjska propaganda i dywersja (!) Chodzi tu o realne dowody w sprawie, takie jak komputer Huntera, czy zeznania jego biznesowego partnera Bobulinskiego (inny współpracownik już siedzi i sypie). Teraz prawdopodobnie dochodzimy do momentu, kiedy “schorowany” Biden, ustąpi miejsca Kamali Harris, która może ofiarować “pardon” całej rodzinie Bidenów (w grę wchodzi jeszcze rodzeństwo Joe Bidena).

Niewątpliwie prawdziwym zwycięzcą w amerykańskich wyborach tak naprawdę są rosnące w potęgę i z powodzeniem penetrujące amerykański świat wielkiego biznesu jak i polityków komunistyczne Chiny. Można powiedzieć, że przez ostatnie 40 lat zachód próbował zmienić komunistyczny system w Chinach na bardziej demokratyczny, otwarty, wolnościowy. Zachód najwidoczniej przegrał, teraz Chiny próbują zmienić na swoją modłę zachód i już można zauważyć pewne sukcesy. To przecież Chiny były najbardziej zagrożone w wypadku uzyskania przez Trumpa drugiej kadencji (restrykcje, taryfy handlowe, odradzanie się siły militarnej i “narodowej” przy Trumpie).

Wystarczy przypomnieć głośne (acz wyciszane) afery z chińskim szpiegiem, który przez 20 lat był osobistym kierowcą sen. Diane Feinstein z Kalifornii, czy ostatnio głośną aferą młodego kongresmena z Kalifornii (z Dublina w San Francisco Bay Area), który został spenetrowany (?) przez chińską agentkę zapewniającą mu pieniądze na kampanie wyborcze (zniknęła w 2015 r. kiedy rozpoznały ją służby). Eric Swalwell jest członkiem komisji wywiadu i ma dalej dostęp do ścisłych tajemnic wywiadowczych. To ten sam młodzieniec, który uparcie i bezpodstawnie oskarżał prezydenta Trumpa o “Russian collusion”, na podstawie dokumentów wcześniej spreparowanych przez kampanię wyborczą Hillary Clinton. Ta brudna destabilizująca afera, która przy pomocy Deep State doprowadziła do impeachmentu prezydenta Trumpa i odciągała jego uwagę o inwazji chińskiego wirusa z Wuhan.

W mediach niezależnych pojawiają się informacje o tym, że tysiące, jeśli nie miliony kart do głosowania w ostatnich wyborach przybyły… z Chin. Chińska inwazja Ameryki odbywa się na wiele sposobów, corocznie w USA studiuje ok. 400,000 chińskich studentów, płacą oni ok. 1,3 mld rocznie uzależniając amerykańską uczelnianą biurokrację o swojej gotówki. Fundują swoje programy, wpływają na politykę czołowych, najlepszych amerykańskich uczelni również przez zakładane w nich Instytuty Konfucjańskie, będące ośrodkami chińskiego wielokierunkowego oddziaływania na uczelnianą młodzież na zachodzie. Ktoś powiedział, że każdy chiński student to szpieg, ściśle uzależniony i kontrolowany przez Partię Komunistyczną. Pojawiła się informacja, że w październiku tego roku Chiny przelały (przez bank szwajcarski) $400 mln dla firmy Dominion, która obsługiwała wybory w wielu amerykańskich stanach…

W Ameryce wrze. 17 stanów, które dołączyło do pozwu prokuratora generalnego Teksasu, wspartych przez co najmniej 126 republikańskich kongresmenów i prezydenta Trumpa domagając się odrzucenia rezultatów wyborów w 4 stanach (Georgia, Michigan, Pennsylvania i Wisconsin) spotkało się w piątek z odmową podjęcia akcji przez Sąd Najwyższy. Pozywający wskazali, że z uwagi na nieprawidłowości i nawet łamanie zasad własnych stanowych konstytucji w procesie wyborczym, powyższe stany powinny utracić swoich 62 elektorów, przez co Joe Biden nie osiągnąłby wymaganej liczby 270 elektorów. Wówczas uruchomiono by przepis konstytucji na mocy którego na prezydenta w Kongresie głosowałby każdy stan (50 głosów), a w tym rozdaniu zwyciężyliby Republikanie sprawujący władzę w większości stanów. Na dziś jeszcze nie oficjalnie, Biden może liczyć na 306 elektorów, a Trump jedynie na 232. Dzisiaj rozpoczyna się oficjalne liczenie elektorskich głosów, ale finał będzie 6 stycznia w Kongresie…

Jeszcze czynne są 4 sprawy, pozwy do sądów (w tym do Sądu Najwyższego), ale szanse Trumpa maleją z każdym dniem. Sąd Najwyższy prowadzony jest przez “konserwatystę” Johna Robertsa, który coraz częściej daje znać, że jest co najmniej liberałem. Sędziowie boją się przyjmować pozwy, których rozpatrzenie mogłoby zmienić wynik wyborów prezydenckich, a nawet doprowadzić do rozruchów, a może i do wojny domowej. Boją się też o przyszłość swojej instytucji, wszak niecierpliwa lewica zagroziła dodanie dodatkowo 6 sędziów, tak aby zdobyć przewagę w SN, dlatego to chodzenie przez sędziów po szkle. W Sądzie Najwyższym rzekomo przewagę mają “konserwatyści” mianowani przez republikańskich prezydentów 6 do 3. Trump wprowadził 3-ch z nich.

Jednak sędziowie ci byli rekomendowani prezydentowi przez Stowarzyszenie Federalistów, w zasadzie bardzo zbliżone do przywódcy republikańskiej większości w Senacie Mitch McConnell, który jest starym wygą z Deep State i po Trumpie nie uroni łzy. Tak naprawdę establishment obydwu partii chce pozbyć się Trumpa tak szybko jak to tylko możliwe, starzy wyjadacze polityczni wstępnie zaskoczeni zwycięstwem Trumpa sprzed 4 lat, chcą wrócić do swojej sprawdzonej starej gry. Trump jest w sytuacji Juliusza Cezara, choć ciosy chcą mu zadać nie wyznawcy za rzekomą zdradę republiki, ale establishment za spowodowanie zagrożenia dla ich przez dekady tworzonych układów, przez próbę ratowania Republiki i Państwa. Stopień korupcji i powiązań establishmentu z obcymi potęgami dla własnych korzyści przypomina schyłek I Rzeczypospolitej. Coraz bardziej staje się widocznym, że Trump nie może nawet liczyć na lojalność swojego Prokuratora Generalnego (William Barr), który hamuje procesy, które pomogłyby Trumpowi, osłania jego przeciwników i tak naprawdę jest stworzeniem z Deep State…

Czy w Ameryce mamy jedną korporacyjną partię w dwóch odsłonach? Czy mamy RepublikoKratów, czy też DemoRatów? Wyborcy są poważnie rozgoryczeni, 77% Republikanów jest zdania, że wybory zostały sfałszowane, 30% Demokratów i niezależnych wyborców myśli podobnie. 5-tego stycznia w centrum zamieszania w stanie Georgia będą miały miejsce uzupełniające wybory, w grze są obydwa miejsca do Senatu USA. Bardziej radykalni Republikanie nawołują do bojkotu wyborów, argumentując, że skorumpowany system wyborczy będzie dalej aktualny, a poza tym (dwoje republikańskich senatorów ubiega się o reelekcję) kandydaci nie włączyli się w obronę Trumpa i są częścią starego establishmentu. Istny kocioł. Demokraci wystawili dwóch komunizujacych kandydatów, do stanu napływają pieniądze z obydwu partii z całego kraju, w grę już wchodzi oszałamiające w wyborach do Senatu pół miliarda dolarów!

Niektórzy liderzy republikańscy totalnie rozczarowani bojaźliwą biernością w obronie Konstytucji Sądu Najwyższego sugerują, że taka sytuacja może doprowadzić do wystąpienia stanów konserwatywnych z Unii! Lider GOP w stanie Teksas Allen West zasugerował utworzenie unii stanów przestrzegających zasad Konstytucji, nawiązując do łamania własnej stanowej konstytucji w Georgii, Michigan, Pensylwanii i w Wisconsin. Król amerykańskiego konserwatywnego radia Rush Limbaugh napomyka o nadchodzącym “rozwodzie” konserwatywnych stanów z lewicowymi. Rush skoncentrował się na ogromnych różnicach w mentalności między konserwatystami, a lewicą. Lewica głosi likwidację policji, pali i rabuje centra swoich miast, postuluje i wprowadza wysokie podatki od pracujących na rzecz ludzi, którzy nie chcą pracować i gardzą zasadą osobistej odpowiedzialności, oczekując pomocy ze strony Państwa.

God help America!

Jacek K. Matysiak

Kalifornia, 2020/12/14

Dodano w Bez kategorii

/ fot. Flickr

“Z 31 grudnia 2020 r. na 1 stycznia 2021 r. w godzinach od 19:00 do 6:00 w całym kraju obowiązuje zakaz przemieszczania się” – podał polski rząd w komunikacie. Ponadto od 28 grudnia wchodzą nowe obostrzenia.

Zakaz przemieszczania się będzie miał kilka wyjątków. Według komunikatu rządu chodzi o “m.in. niezbędne czynności służbowe oraz inne wskazane w rozporządzeniu”. Ponadto od 28 grudnia pojawią się nowe obostrzenia, które będą obowiązywały do około połowy stycznia.

Od 28 grudnia do 17 stycznia wprowadzamy kwarantannę narodową. Oprócz dotychczasowych obostrzeń, które pozostają w mocy, zamykamy hotele, także na ruch służbowy – poinformował minister zdrowia Adam Niedzielski. Zamknięte będą także stoki narciarskie. – Zamykamy galerie oprócz tych sklepów, które zapewniają podstawowe potrzeby: sklepy spożywcze, drogerie i inne sklepy, które w takiej kategorii sobie zamieszczamy – powiedział minister. – Dla wszystkich osób przyjeżdżających do Polski transportem zorganizowanym będzie obowiązek odbycia kwarantanny na ogólnych zasadach, czyli kwarantanny dziesięciodniowej – dodał.

Zobacz także: Wzrosną ceny prądu. Rząd wycofuje się z powszechnych dopłat

Mam nadzieję, że ta kwarantanna narodowa przygotuje nas do szczepień, które dzięki tej kwarantannie będą mogły przebiegać w sposób sprawny – podkreślił minister zdrowia. Poinformował także, że dotychczasowe obostrzenia zostaną utrzymane.

“Nadchodzące dni to sprawdzian z odpowiedzialności dla wszystkich Polaków. Sprawmy, aby oczekiwanie na szczepienia przeciwko COVID-19 było bezpieczne dla nas i naszych bliskich. Zastosuj się do obowiązujących ograniczeń – święta spędź w ze swoimi domownikami, nie organizuj dużych spotkań. Pamiętaj, że obowiązuje ograniczenia liczby gości, których możesz zaprosić – jest to łącznie maksymalnie 5 gości poza osobami, które na stałe ze sobą zamieszkują.” – można przeczytać w rządowym komunikacie.

rmf24.pl, pch24.pl

Dodano w Bez kategorii
Laptop.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. unsplash.com

Ministerstwo sprawiedliwości przygotowało projekt ustawy o ochronie wolności słowa. Z jednej strony na jego mocy użytkownik ma zyskać narzędzia wobec cenzury jego treści przez portale internetowe. Z drugiej mają powstać rozwiązania uderzające w hejterów.

Projekt przygotowany przez resort kierowany przez Zbigniewa Ziobrę zakłada, że media społecznościowe miałyby się stosować do polskich przepisów. Nie mogłyby usuwać treści ani blokować kont użytkowników, jeśli nie naruszałyby polskiego prawa. W przypadku usunięcia treści lub zablokowania konta użytkownik będzie mógł złożyć skargę do administracji portalu. Serwis musiałby taki wniosek rozpatrzyć najpóźniej w ciągu 24 godzin. Gdyby takie kroki nie przyniosły zadowalającego dla użytkownika rozstrzygnięcia, mógłby złożyć pozew do polskiego sądu. Z drugiej strony, także w przypadku, gdy ktoś zaskarży jakąś bezprawną, w tym naruszającą dobra osobiste treść, portal społecznościowy także będzie musiał rozpatrzyć skargę w ciągu jednej doby. Ma to uderzyć w hejterów.

Sądy ochrony wolności słowa receptą na cenzurę i hejterów?

W celu rozpatrywania spraw związanych z treściami na portalach internetowych mają powstać sądy ochrony wolności słowa. Rozstrzygnięcia, w przypadku zaskarżenia decyzji portalu miałyby zapadać w ciągu 7 dni. Postępowanie sądowe ma być prowadzone wyłącznie elektronicznie. Serwis po skierowaniu wniosku przez użytkownika ma przekazywać zabezpieczone materiały do sprawy oraz stanowiska uczestników.

Zobacz także: Kolejny powiat wprowadzi Kartę Praw Rodzin? Trwa zbiórka podpisów

Takim wyrokom ma przysługiwać rygor natychmiastowej wykonalności pod groźbą kary. W przeciwnym wypadku, a także z powodu innego rodzaju naruszeń nowej ustawy, przewidziano kary finansowe dla właścicieli portali. Urząd Komunikacji Elektronicznej mógłby nałożyć grzywnę w wysokości do 8 mln zł.

Ministerstwo sprawiedliwości zapowiada też inne ułatwienia w walce z hejetrami. Ma zostać wprowadzony tzw. ślepy pozew. Chodzi o pozew o ochronę dóbr osobistych bez wskazania danych pozwanego. Wystarczyłby link do obraźliwych treści, data i godzina ich umieszczenia, oraz nazwa profilu lub login użytkownika. Sąd mógłby, w razie uznania pozwu za zasadny, wystąpić do portalu o przekazanie dodatkowych danych pozwalających na identyfikację hejtera.

rp.pl

Dodano w Bez kategorii