Szczepienie na koronawirusa.

Szczepienie na koronawirusa. / Fot. Pixabay

Minister zdrowia Adam Niedzielski podtrzymał obowiązujący limit zgromadzeń do pięciu osób. Podał jednak także ciekawą informację w kontekście tematu, jakim są przywileje dla zaszczepionych w Polsce.

– Wszystkie zasady bezpieczeństwa, które obowiązywały do tej pory, oprócz tych, które informowaliśmy, że się zmienią, obowiązują te same, czyli limit zgromadzeń jest pięcioosobowy – podkreślił minister zdrowia Adam Niedzielski. Zaznaczył także, że w Polsce zaszczepionych obowiązują określone przywileje. – Przypomnę, że w ramach tego limitu nie są zaliczane osoby, które odbyły szczepienie – powiedział.

Według najnowszych danych, dotychczas w Polsce zaszczepiono co najmniej jedną dawką ponad 3,5 mln osób. To ponad 9% społeczeństwa. Z kolei dwiema dawkami zaszczepiono niespełna 2 mln osób, co daje prawie 5% mieszkańców Polski.

Średnia liczba szczepień na Covid-19 z ostatnich siedmiu dni wynosi około 91,8 tys. dziennie. W ciągu ostatniej doby w Polsce wykonano około 187,9 tys. takich zabiegów.

Odnotowano również 5243 niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP). Oznacza to około 0,1% spośród wszystkich zaszczepionych. Wśród nich 730 przypadków było ciężkich. Według danych ministerstwa zdrowia zmarło 41 osób. Z danych nie wynika jednak jednoznacznie, które przypadki wiążą się bezpośrednio z powikłaniami po szczepieniu. Wśród tych 41 zgonów przez resort odnotowane zostały m.in. zgony w związku z pęknięciem tętniaka na aorcie czy urazem głowy. W Polsce szczepienia przeciw koronawirusowi rozpoczęły się 27 grudnia 2020 roku.

dziennikwschodni.pl, 300gospodarka.pl, medonet.pl

Marsz Niepodległości 2017

/ fot. Stowarzyszenie Marsz Niepodległości

– Duży odzew po ataku Ratusza na Stowarzyszenie Marsz Niepodległości. Właśnie otrzymaliśmy telefon z propozycją użyczenia studia nagrań od wSensie.pl – poinformował Tomasz Kalinowski, wiceprezes organizacji. Swoją pomoc zaoferowała także telewizja internetowa wRealu24.

– Bardzo nas cieszy wewnątrzśrodowiskowa solidarność i jesteśmy za nią bardzo wdzięczni. Szczególnie Szczepanowi Wójcikowi i Markowi Miśko, którzy zaproponowali nam użyczenie ich własnego studia nagrań – powiedział w wypowiedzi dla naszego portalu Tomasz Kalinowski. Jak poinformował, oprócz właścicieli wSensie.pl, swoją pomoc zaoferowało także wRealu24.

– Atak warszawskiego Ratusza na siedzibę Stowarzyszenia to także atak na niezależne media, bo to właśnie przy ulicy Ząbkowskiej mieści się nasza redakcja i studio nagrań. To jednak mediom głównego nurtu nie przeszkadza – stwierdził Kalinowski.

Władze Warszawy naciskają na to, żeby dzielnica Praga-Północ nie przedłużyła Stowarzyszeniu Marsz Niepodległości umowy najmu na zajmowany lokal. Dwa lata temu podobna sytuacja spotkała Fundację Pro – Prawo do Życia. – Polityka równościowa miasta polega na szykanowaniu organizacji patriotycznych – skomentował Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

Trwa zbiórka na nowe biuro Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Można ją wesprzeć klikając TUTAJ. Założonym celem jest zebranie 20 tys. zł miesięcznie, co pozwoli na wynajęcie profesjonalnego biura dostosowanego do potrzeb Stowarzyszenia oraz redakcji „Mediów Narodowych”. Dlatego właśnie tak ważne jest cykliczne wsparcie.

Premier i minister zdrowia zapowiedzieli wprowadzenie nowych obostrzeń sanitarnych w związku ze stanem epidemii. Dotyczą one m.in. ograniczenia liczby wiernych mogących uczestniczyć w zgromadzeniach religijnych. Coraz liczniejsze ograniczenia wolności religii w całej Europie oceniane są jednak negatywnie przez sądy, które uznają, że godzą one w podstawowe prawa i wolności. Przykładem jest Francja, gdzie Rada Stanu dwukrotnie uznała bezprawność limitów osób w świątyniach. Obostrzenia w tym zakresie wprowadzone w Polsce, także budzą wątpliwości z punktu widzenia Konstytucji.

Wedle zapowiedzi ogłoszonych podczas konferencji prasowej prezesa Rady Ministrów oraz ministra zdrowia, liczba wiernych, którzy będą mogli uczestniczyć w nabożeństwach ograniczyć się ma do 1 osoby na 20 m2. Obecnie jest to natomiast 1 osoba na 15 m2. Podobne rygory wprowadzone zostaną w tych placówkach handlowych, które pozostaną otwarte.

Wprowadzone rozporządzeniem ograniczenia budzą wątpliwości konstytucyjne. Zgodnie z art. 53 ust. 2 Konstytucji RP wolność religii obejmuje m.in. wolność uzewnętrzniania swojej religii indywidualnie lub z innymi, publicznie bądź prywatnie, przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Obecnie restrykcje sanitarne wprowadzane są w drodze rozporządzenia, podczas gdy, zgodnie z art. 53 ust. 5 Konstytucji, wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy.

Podobna sytuacja miała miejsce we Francji. Początkowo miejsca kultu zostały całkowicie zamknięte. Francuska Rada Stanu stwierdziła jednak, że prowadzi to do naruszenia wolności religii. Po uznaniu za bezprawny zakazu organizowania kultu religijnego w budynkach przez Radę Stanu, przyjęto, że nabożeństwa będą mogły się odbywać, jeżeli liczba uczestników nie przekroczy 30 osób. W konsekwencji, 29 listopada 2020 r. zapadł kolejny wyrok Rady Stanu, w którym wskazano, że doszło do „poważnej i wyraźnie bezprawnej ingerencji w wolność praktykowania religii”. W wyroku stwierdzono, że limit 30 osób jest „nieproporcjonalny w stosunku do celu, jakim jest ochrona zdrowia publicznego”. W uzasadnieniu decyzji podkreśla się, że warunki dostępu i przebywania w miejscach kultu należy uregulować w taki sposób, aby ograniczyć ryzyko zakażenia, a wolność wyznania pogodzić z uznanym konstytucyjnie celem, jakim jest ochrona zdrowia.

Nie będzie twardego lockdownu w Niemczech. Merkel wycofuje się i przeprasza

Rząd francuski zdecydował się na wprowadzenie nowych regulacji dotyczących kultu religijnego w dekrecie z 3 grudnia 2020 r. Stosownie do jego postanowień ceremonie religijne z udziałem wiernych mogą odbywać się pod warunkiem zachowania wolnego co drugiego miejsca (zakaz nie dotyczy rodzin zamieszkujących wspólne gospodarstwo domowe). Pusty musi pozostać również co drugi rząd miejsc siedzących. Obowiązek zakrywania ust i nosa dotyczy wszystkich, którzy ukończyli 11 lat. Maski ochronne można tymczasowo zdjąć w celu wykonania rytuałów wymagających odsłonięcia twarzy.

„Wyrok francuskiej Rady Stanu potwierdza, że kwestia uczestnictwa w ceremoniach religijnych nie jest wyłącznie prywatną sprawą osób wierzących. Nawet w państwie laickim, jakim jest Francja, stanowi ona element prawnie chronionej wolności sumienia i wyznania. Oznacza to, że wszelkie ingerencje władz publicznych w tę sferę muszą być proporcjonalne i spełniać kryteria formalne. Nie jest prawnie dopuszczalne choćby zamykanie kościołów, co postulują niektórzy politycy. Byłby to skrajny przykład łamania praw człowieka” – komentuje dr Bartosz Zalewski z Ordo Iuris.

„Jak pracować seksualnie w sposób bezpieczny, świadomy i satysfakcjonujący” – to tytuł publikacji wydanej w 2019 roku przez FemFund. W latach 2018-2019 w radzie tej fundacji zasiadali m.in. lewicowi politycy Sylwia Spurek i Krzysztof Śmiszek.

– Warto powtarzać to częściej: stoimy murem za osobami pracującymi seksualnie oraz dwoma grupami, które zrzeszają takie kobiety i osoby: Sex Work Polska oraz nieformalną grupą pracownic seksualnych – twórczyniami Doświadczalnika. Znamy się z tymi grupami i osobami osobiście i jesteśmy niezwykle dumne, że FemFund wspiera finansowo ważne, a przy tym niełatwe działania prowadzone dzięki tym wspaniałym kolektywom, zapewniającym realne wsparcie osobom w pracy seksualnej. Świetna robota! – napisano w lutym 2020 roku na facebookowym profilu FemFundu. Obecnie w radzie fundacji, gdzie wcześniej byli m.in. Krzysztof Śmiszek czy Sylwia Spurek zasiada choćby była minister w rządzie Tuska Magdalena Fuszara.

Wspierana przez FemFund organizacja Sex Work Polska często atakuje polską policję za rozbijanie gangów sutenerów, grzmiąc o „kryminalizacji pracy seksualnej w Polsce”. Działania organizacji krytykowała m.in. Urszula Kuczyńska, działaczka Partii Razem i była asystentka lewicowego posła Macieja Koniecznego. Gdy została zwolniona z tego ostatniego stanowiska zarzuciła, że „stoją za tym środowiska związane z seksbiznesem”, jak Sex Work Polska.

Lewica ma usta wypchane frazesami o wolności i prawach kobiet. Jak się jednak okazuje, od lat prowadzi działania na rzecz tego, by kobiety były niewolone przez sutenerów. Warto dodać, że grantodawcą Sex Work Polska jest FemFund, która z kolei finansowana jest m.in. przez Open Society George’a Sorosa oraz polską Fundację Batorego, założoną i finansowaną przez… George’a Sorosa.

magnapolonia.org, niezalezna.pl

/

Watchdog Polska przesyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa dotyczące partii Wiosna Roberta Biedronia.

Stowarzyszenie Sieć Obywatelska Watchdog Polska podjęło się wykonania zdecydowanego kroku. We wtorek Watchdog złożyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez członków Zarządu Krajowego Partii Wiosna Roberta Biedronia. Partii zarzucono nieudostępnienie informacji obywatelom, pomimo, iż miała obowiązek je opublikować.

Na stronie siecobywatelska.pl zamieszczono komunikat w sprawie, wyjaśniający przyczynę złożenia zawiadomienia do prokuratury. "Właśnie przesłaliśmy do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez członków Zarządu Krajowego Partii Wiosna Roberta Biedronia. Chodzi o czyn wskazany w art. 23 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej, czyli nieudostępnienie informacji publicznej mimo ciążącego na podmiocie obowiązku. Dlaczego sięgamy po tak radykalny środek? Ponieważ partia skutecznie uniemożliwia nam dochodzenie naszych praw przed sądem administracyjnym" - napisano w wyjaśnieniu.

Stowarzyszenie opisuje, iż już w marcu 2019 roku wysłało różnym polskim partiom zapytania dotyczące wyciągu z kont bankowych i wydatków. Wiosna Biedronia odpowiedziała na to wezwaniem do "wykazania szczególnie istotnego interesu publicznego". Partia uważa, iż Stowarzyszenie zażądało informacji przetworzonej, która jeszcze nie została wytworzona. Co więcej, zażądała opłaty za udostępnienie danych.

Nie o to jednak chodzi Watchdog Polska. "Nie odpowiedzieliśmy na wezwanie, stojąc na stanowisku, że wnioskujemy o informację publiczną prostą, bo wyciąg z konta bankowego nie wymaga przetworzenia, chyba że partia zamierzała stworzyć od nowa historię swojego konta" - opisano na stronie Stowarzyszenia. Ostatecznie, otrzymało ono jedynie część danych, tj. rejestry wpłat. Partia Biedronia odmówiła udostępnienia reszty danych, powołując się na przepisy RODO. Stowarzyszenie uznało niepodpisaną decyzję za nieważną, w lipcu 2020 roku składając skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

"Tu zaczynają się schody. Jeśli wysyłamy skargę na decyzję czy bezczynność jakiejś instytucji, robimy to za jej pośrednictwem, ponieważ musi ona załączyć konieczne dokumenty, w tym swoją odpowiedź na skargę. Wiosna tego nie zrobiła, choć długo liczyliśmy na to, że skarga wreszcie trafi do sądu. W końcu, 28 stycznia 2020 r., wysłaliśmy do partii pismo z zapytaniem, czy przekazali tę skargę. Wówczas okazało się, że Wiosna… skargę zgubiła" - opisuje perypetie z partią Biedronia Stowarzyszenie Watchdog Polska. Ponownie wysłano zatem skargę do Wiosny. Ta również nie trafiła do WSA. Partię ukarano grzywną w wysokości 2 tysięcy złotych, lecz mimo to nie wypełniła ona swoich obowiązków. Dlatego sprawa trafiła do prokuratury.

Rzeczpospolita

Salony fryzjerskie i kosmetyczne, wielkopowierzchniowe sklepy meblowe i budowlane – to kolejne rodzaje obiektów, które objęły obostrzenia. Będą zamknięte od soboty 27 marca co najmniej do 9 kwietnia.

  • Minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosił nowe obostrzenia.
  • Zamknięte od soboty 27 marca m.in. salony fryzjerskie i kosmetyczne, wielkopowierzchniowe sklepy meblowe i budowlane, żłobki i przedszkola.
  • Wyjątek dla żłobków i przedszkoli – potomstwo personelu medycznego i służb mundurowych. W tym wypadku będą działać nadal.
  • Nowe limity w pozostałych sklepach, a także w kościołach – 1 osoba na 20 metrów kwadratowych.
  • Obostrzenia potrwają co najmniej do 9 kwietnia.
  • Zobacz także: Nie będzie twardego lockdownu w Niemczech. Merkel wycofuje się i przeprasza

Kolejne obostrzenia to efekt wysokiej liczby zakażeń koronawirusem. Dziś padł rekord dobowej liczby nowych przypadków COVID-19 w Polsce – było ponad 34 tys. pozytywnych testów. Oprócz zamknięcia części następnych obiektów, w tych, które pozostaną otwarte, zaostrzono limity liczby osób, mogących tam przebywać.

W otwartych sklepach (m.in. spożywczych, aptekach, drogeriach, salonach prasowych) nowy limit liczby osób mogących przebywać jednocześnie w obiekcie to 1 człowiek na 20 metrów kwadratowych. Analogiczne zmiany objęły kościoły.

Zamknięte zostaną również żłobki i przedszkola. Z wyjątkiem potomstwa personelu medycznego i służb mundurowych. Obostrzenia potrwają co najmniej do 9 kwietnia, a mogą także zostać przedłużone.

https://twitter.com/PremierRP/status/1375035239022612480?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1375035239022612480%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.rmf24.pl%2Fraporty%2Fraport-koronawirus-z-chin%2Fpolska%2Fnews-salony-fryzjerskie-i-kosmetyczne-zamkniete-nowe-obostrzenianId5128812

rmf24.pl

Kanclerz Angela Merkel na zwołanej konferencji prasowej poinformowała, że wycofała się z planów twardego lockdownu w Niemczech w okresie Świąt Wielkanocnych. To konsekwencja zmasowanej krytyki, jaka na nią spadła po przedstawieniu takich zapowiedzi. Szefowa niemieckiego rządu poprosiła też o przebaczenie wszystkich obywateli.

  • Nie będzie twardego lockdownu w Niemczech. Poinformowała o tym kanclerz Angela Merkel.
  • Polityk jednocześnie poprosiła o przebaczenie wszystkich obywateli i wzięła na siebie pełnię winy.
  • Wcześniejsze zapowiedzi jednoznacznie skrytykował szef MSW, Horst Seehofer z bawarskiej CSU.
  • Zobacz także: Merkel che pozamykać kościoły. MSW oburzony sugestią kanclerz

– Głęboko tego żałuję i za to proszę o wybaczenie wszystkich obywateli – powiedziała kanclerz Angela Merkel podczas konferencji prasowej. W Niemczech nie będzie twardego lockdownu w okresie Świąt Wielkanocnych. Sprzeciwili się temu m.in. szef MSW, liderzy religijni i duża część społeczeństwa.

– Zdecydowałam się na tę krótką konferencję prasową […] nie po to, by przedstawić konieczne rozporządzenia dotyczące uzgodnionego w poniedziałek dodatkowego odpoczynku wielkanocnego, ale aby je wycofać – wyjaśniła niemiecka kanclerz. Twardy lockdown podczas świąt niemieckie władze przedstawiały właśnie jako „dodatkowy odpoczynek wielkanocny”. Niemcy mieli wówczas pozostać zamknięci w domach.

– Ten błąd jest wyłącznie moją winą – podkreśliła Merkel, informując o wycofaniu się z planów twardego lockdownu w Niemczech. Wcześniej Minister Spraw Wewnętrznych, Horst Seehofer powiedział, że ze swojej strony wyklucza tak radykalne zaostrzenie obostrzeń. Polityk był zaskoczony taką deklaracją ze strony szefowej niemieckiego rządu. – Byłem zdumiony, że akurat partie z literą C w nazwie sugerują, że kościoły powinny powstrzymać się od odprawiania nabożeństw, zwłaszcza w okresie wielkanocnym – podkreślił Seehofer, który jednocześnie jet liderem bawarskiej CSU.

rmf24.pl, twitter.com

/

Po kilku latach od emisji niemieckiego serialu "Nasze matki, nasi ojcowie" zapadł prawomocny wyrok w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie. Twórcy mają w telewizji państwowej przeprosić Polaków za głoszone w swojej produkcji kłamstwa na temat II wojny światowej. Naruszyli oni dobra osobiste Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

W krakowskim Sądzie Apelacyjnym orzeczono prawomocny wyrok wobec twórców niemieckiego serialu "Nasze matki, nasi ojcowie", który w jednym ze swoich odcinków zaprezentował członków Armii Krajowej jako żołnierzy o antysemickim zabarwieniu.

Wyrok sądu przywraca godność polskim żołnierzom

Producenci serialu, czyli UFA Fiction oraz ZDF muszą zamieścić oficjalne przeprosiny w polskiej telewizji państwowej - TVP1 oraz na ZDF, ZDFneo i Sat3, które wyemitowały produkcję. Przeprosiny skierowane do Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej mają się również ukazywać przez 3 miesiące na stronach internetowych ZDF i UFA Fiction.

"Naruszono dobra osobiste poprzez zidentyfikowanie polskiego oddziału partyzanckiego w wyżej wymienionym filmie jako oddziału Armii Krajowej, co rodzi nieuprawnioną sugestię, iż ta polska organizacja wojskowa miała charakter antysemicki" - orzekł krakowski Sąd Apelacyjny.

Proces, wraz ze Światowym Związkiem Żołnierzy AK, wytoczył 96-letni obecnie żołnierz tej formacji, Zbigniew Radłowski. Wyrok przed sądem pierwszej instancji zapadł pod koniec 2018 roku.

Trzyczęściowy serial "Nasze matki, nasi ojcowie" TVP1 wyemitowała w czerwcu 2013 roku. Film wywołał dyskusję w Polsce i Niemczech, dotyczącą sposobu przedstawienia w serialu Polaków oraz problemu odpowiedzialności Niemców za zbrodnie II wojny światowej. Po emisji filmu w publicznej telewizji ZDF w marcu w niemieckich mediach rozpoczęła się burzliwa debata o odpowiedzialności "zwykłych Niemców" za zbrodnie II wojny.

W Polsce produkcję krytykowano za ukazywanie partyzantów z AK jako antysemitów i relatywizowanie odpowiedzialności Niemców. Pod koniec czerwca 2013 roku warszawska prokuratura rejonowa odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie publicznego znieważenia narodu polskiego w związku z emisją filmu w TVP.

interia.pl

https://www.youtube.com/watch?v=EJIKFbXkSkA&t=2s

40-letnia nauczycielka z Kocka na Lubelszczyźnie zmarła kilkanaście dni po przyjęciu pierwszej dawki szczepionki na koronawirusa. Następstwem tragedii w kontekście preparatu AstraZeneca jest śledztwo, które prokuratura w Lubartowie wszczęła w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.

  • Małżeństwo nauczycieli z Kocka na Lubelszczyźnie 1 marca przyjęło pierwszą dawkę szczepionki AstraZeneca na koronawirusa.
  • U obojga po kilku godzinach pojawiła się wysoka gorączka i znaczne osłabienie. Kobieta zmarła 19 marca w szpitalu w Lublinie.
  • Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Lubartowie. Zlecono sekcję zwłok. Postępowanie toczy się w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.
  • Na dogłębne wyjaśnienie sprawy liczy wojewoda lubelski Lech Sprawka. – Każda tego rodzaju sytuacja odbija się na procesie szczepień – powiedział dziennikarzom.
  • Zobacz także: Prokuratura prowadzi śledztwo ws. zgonów w domu seniora. Właścicielka odpiera zarzuty

1 marca małżeństwo nauczycieli z Kocka przyjęło pierwszą dawkę szczepionki na koronawirusa. Oboje po kilku godzinach zaczęli mocno gorączkować. Mężczyzna był tak słaby, że nie mógł o własnych siłach dojść do toalety. Lekarz rodzinny zalecił leki przeciwbólowe i przeciwzapalne. Kiedy w kolejnych dniach objawy nie ustępowały, kobieta trafiła do szpitala przy ulicy Jaczewskiego w Lublinie. Do jej śmierci doszło 19 dni po przyjęciu preparatu AstraZeneca.

Pogrzeb nauczycielki miał odbyć się we wtorek w Kocku. Tak jednak się nie stało. Sprawą zajęła się lubartowska prokuratura. – Zleciliśmy sekcję zwłok, a postępowanie jest prowadzone w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Jest to standardowa procedura – przekazał prok. Krzysztof Sokół z Prokuratury Rejonowej w Lubartowie.

Sprawa spotkała się z zainteresowaniem także wojewody lubelskiego. -Pozostawmy tę sprawę do oceny specjalistom. Każda tego rodzaju sytuacja odbija się na procesie szczepień. Wydaje mi się, że szybko zostaną rozszyfrowane przyczyny zgonu, na pewno będą dogłębnie wyjaśnione – powiedział dziennikarzom podczas konferencji prasowej.

40-latka była nauczycielką języka polskiego Szkoły Podstawowej w Kocku im. gen. Franciszka Kleeberga. Na stronie internetowej placówki umieszczono elektroniczną księgę kondolencyjną.

dziennikwschodni.pl

Kościół św. Piotra i Pawła w Pieniężnie.

Kościół św. Piotra i Pawła w Pieniężnie. / Fot. Wikimedia/Lech_Darski

Do wszystkich proboszczów w Polsce wysłano apel autorstwa ministra zdrowia Adama Niedzielskiego i sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski ks. abp. Artura Mizińskiego. Obaj wzywają do tego, żeby kapłani wdrażali obowiązujące obostrzenia co do limitu wiernych w kościołach.

  • Minister zdrowia i sekretarz generalny KEP apelują do proboszczów o przestrzeganie limitu wiernych w kościołach.
  • W dokumencie stwierdzili, że indywidualna i zbiorowa odpowiedzialność ma być obecnie „najważniejszą bronią w walce z epidemią”.
  • Apel do proboszczów zostanie poparty pismem skierowanym przez księży biskupów do wszystkich parafii z wyraźnym wskazaniem ścisłego przestrzegania zasad sanitarno-epidemiologicznych.
  • Zobacz także: Merkel che pozamykać kościoły. MSW oburzony sugestią kanclerz

Aktualnie w kościołach obowiązują następujące obostrzenia: maksymalnie jedna osoba na 15 metrów kwadratowych, przy zachowaniu odległości nie mniejszej niż 1,5 metra. Wszyscy obecni, z wyjątkiem sprawujących kult, mają obowiązek zakrywania ust i nosa. Wystosowany apel ministra zdrowia i sekretarza Episkopatu zachęca proboszczów do ich przestrzegania.

– Nie można pozostawać obojętnym wobec rosnącej liczby zakażeń – stwierdzili minister i arcybiskup w przesłanym proboszczom apelu. Ich zdaniem „trzecia fala epidemii jest faktem i stanowi obecnie największe zagrożenie dla zdrowia oraz życia Polaków”. Wykazali potrzebę indywidualnej i zbiorowej odpowiedzialności. Ma ona być obecnie „najważniejszą bronią w walce z epidemią”.

– Naszą wspólną troską jest dziś ochrona zdrowia i życia wszystkich Polaków, dlatego w takim samym stopniu wszyscy jesteśmy wezwani do zachowania istniejących zasad i obostrzeń sanitarno-epidemiologicznych – podkreślili. – Najwyższym dobrem doczesnym jest zawsze zdrowie i życie. Brak dbałości o zdrowie i życie własne oraz innych to działanie wbrew solidaryzmowi społecznemu i wbrew nauce Kościoła katolickiego – wskazali.

Jak poinformowali obaj sygnatariusze apelu, dokument zostanie poparty pismem skierowanym przez księży biskupów do wszystkich parafii z wyraźnym wskazaniem ścisłego przestrzegania zasad sanitarno-epidemiologicznych. – Tylko nasze wspólne odpowiedzialne podejście do walki z epidemią uchroni nas przed koniecznością wprowadzania kolejnych, bardziej restrykcyjnych zasad bezpieczeństwa – stwierdzili.

dziennikwschodni.pl

Warszawski Ratusz wezwał władze Pragi-Północ do wyrzucenia organizatorów Marszu Niepodległości z wynajmowanego przez nich lokalu. Władze Stowarzyszenia uważają, że jest to szykanowanie organizacji patriotycznej. Otworzyli zbiórkę pieniędzy na nową siedzibę.

– Uważamy, że stowarzyszenie, którego działalność nosi znamiona dyskryminacji, nie powinno działać w lokalu miejskim. Podmioty, które wynajmują lokale od miasta, muszą przestrzegać klauzul antydyskryminacyjnych, zobowiązują się do tego, podpisując umowę najmu – powiedziała Gazecie Wyborczej wiceprezydent Warszawy Aldona Machnowska-Góra.  Takie stanowisko miasta oznacza, że Stowarzyszenie Marsz Niepodległości może w niedługim czasie musieć znaleźć nową siedzibę.

WESPRZYJ ZBIÓRKĘ NA NOWE BIURO STOWARZYSZENIA -> TUTAJ

Sprawę skomentował Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. – Polityka równościowa miasta polega na szykanowaniu organizacji patriotycznych. Nigdy nie spóźniliśmy się z terminem zapłaty czynszu i nie sprawialiśmy problemów. Mamy także status organizacji pożytku publicznego. To zdecydowanie decyzja ideologiczna – podkreślił.

– To duże zagrożenie dla funkcjonowania Stowarzyszenia, czy naszego projektu „Mediów Narodowych”. W związku z tym postanowiliśmy wezwać naszych sympatyków do wsparcia i uruchomiliśmy zbiórkę funduszy na nową siedzibę Stowarzyszenia i redakcji naszych mediów. Liczymy na duże zaangażowanie i cykliczne wsparcie – powiedział.

O tym, że zapowiedzi warszawskiego ratusza szybko przeistoczą się w rzeczywistość przekonała się dwa lata temu Fundacja Pro – Prawo do Życia. Straciła ona lokal wynajmowany od miasta i musiała znaleźć nową siedzibę. Teraz przed podobną perspektywą staje Stowarzyszenie Marsz Niepodległości. Zbiórkę na nową siedzibę można wesprzeć klikając TUTAJ.

Nasz cel to zebranie 20 tys. zł miesięcznie, co pozwoli nam na wynajęcie profesjonalnego biura dostosowanego do potrzeb Stowarzyszenia oraz redakcji „Mediów Narodowych”. Dlatego właśnie tak ważne jest cykliczne wsparcie.

/ fot. wikipedia

W nocy z soboty na niedzielę okradziono kościół w Obrzycach koło Międzyrzecza. Sprawca przedostał się przez system ciepłowniczy i ukradł kasetkę o zawartości 1,5 tysiąca złotych. Policja prowadzi poszukiwania sprawcy przestępstwa.

Kościół Katolicki w Polsce przeżywa ostatnio okres napaści okraszonych profanacją świątyni, czy też budynki kościelne stają się ofiarą wandalizmu. Wystarczy przypomnieć historię z lutego, gdzie kościół zabytkowy w Lublinie stał się miejscem spotkania towarzyskiego dwóch sprawców, którzy pijąc alkohol niszczyli wnętrze świątyni oraz zaatakowali broniącego kościoła, miejscowego proboszcza.

Sprytnie okradziono kościół pod Międzyrzeczem

Niestety świątynie kościelne nie przestają być celem przestępców. Tym razem w nocy z soboty na niedzielę, sprawca włamał się do kościoła w Obrzycach. Z kościoła skradziono kasetkę, w której zbierano pieniądze potrzebne na rehabilitację byłego proboszcza księdza Andrzeja Tomczyja oraz kasetkę, gdzie parafianie składali datki na kwiaty, które miały zostać kupione do Grobu Pańskiego.

“Złodziej dostał się do kościoła jednym z kanałów ciepłowniczych, wyważył właz w świątyni i zabrał z niej kasetkę z datkami na cel charytatywny. Prowadzimy intensywne czynności, by ustalić, kto stoi za tym przestępstwem” – powiedziała Justyna Łętowska z Komendy Powiatowej Policji w Międzyrzeczu.

Wartą uwagi ciekawostką jest położenie świątyni. Powstała ona z kompleksu szpitalnego zbudowanego jeszcze w XX wieku przez Niemców. Pod całym budynkiem istnieje sieć korytarzy ciepłowniczych, które stały się sposobem na okradzenie kościoła.

“To nie są takie zwykłe wąskie korytarze jak dziś, którymi ciągnie się instalację cieplną, ale coś w stylu katakumb o wysokości około 80 – 90 centymetrów. Problem polega na tym, że z tego, co wiem, to po wojnie te korytarze częściowo zamurowano czy też przegrodzono kratami” – wyjaśnił dla “Gazety Lubuskiej”, jeden z budowlańców, którzy znają ten szpitalny kompleks.

gazetalubuska.pl