Zdjęcie: zrzut ekranowy z X oraz YouTube

Były senator PiS Waldemar B. został prawomocnie skazany i trafi na 3 miesiące do więzienia. Czeka go również rok prac społecznych.

Sprawa dotyczy zdarzenia z roku 2021, kiedy to Waldemar B. przywiązał swojego psa do samochodu. Jak zeznawał b. senator w ten sposób wyprowadzał psa na spacer. Pies jednak się wywrócił, był ciągnięty przez samochód, a w wyniku odniesionych ran, zdechł. Dzisiaj w tej sprawie zapadł wspomniany wyrok.

To dzięki pieniądzom, jakie Waldemar B. włożył do prostej spółki akcyjnej Telewizja Media Narodowe, Robert Bąkiewicz i Piotr Barełkowski mogli uruchomić swoje media.

Warto przypomnieć przy tej okazji, że media Bąkiewicza i Barełkowskiego bezprawnie wykorzystują logotyp Mediów Narodowych, których wydawcą jest Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Sam Bąkiewicz próbował przejąć logo Mediów Narodowych i zarejestrować je jako własność Fundacji pod Wierzbami, o czym pisaliśmy w czerwcu ub. roku. Jak widać taki drobiazg, jak prowadzenie mediów z wykorzystaniem logotypu należącego do konkurencji, nie stanowił dla b. senatora PiS przeciwwskazania do zainwestowania w spółkę kilkuset tysięcy złotych i zostania jej udziałowcem.

Sam Bąkiewicz również zaczyna mieć coraz bardziej poważne problemy. Trzy dni temu usłyszał prokuratorski zarzut zniszczenia zabytku. Bąkiewicz nie przyznał się do winy, pomimo, że sam zamieścił w mediach społecznościowych film na którym widać jak dokonuje czynu o który oskarża go prokuratura. A tuż po tym jak wyszedł z prokuratury nagrał kolejny film w którym powiedział dlaczego tego czynu dokonał. Wydaje się to dosyć dziwne zachowanie.

Tym bardziej dziwne, że czyn jest zagrożony karą od pół roku do 8 lat więzienia. Trudno zresztą zrozumieć dlaczego Bąkiewicz, który w roku 2020 sam potępiał podobne akty wandalizmu, kiedy na kościołach, często również zabytkowych, malowano symbole pioruna, teraz dokonał podobnego aktu. Czyli namalował symbole Polski Walczącej na budynku ministerstwa. Wydaje się, że uzasadnienie Bąkiewicza, że dokonał z pobudek patriotycznych, może przekona część opinii publicznej, ale może to nie być wystarczająco przekonujące dla sądu.

Ale to nie koniec złej passy u Bąkiewicza. Jak wynika z publikowanych na jego profilu informacji, w tej chwili organizacjami Bąkiewicza zajęła się Najwyższa Izba Kontroli. Chodzi konkretnie o organizację Straż Narodowa, która była beneficjentem kilku sporych grantów. Jak wynika z wypowiedzi samego Bąkiewicza właśnie pod kątem dotacji trwa kontrola NIK. Bąkiewicz wyraźnie nie jest z przebiegu tej kontroli zadowolony czemu daje wyraz w mediach społecznościowych.

Poseł Grzegorz Płaczek / zdjęcie: materiały prasowe Konfederacji

Poseł Grzegorz Płaczek na platformie X zwrócił uwagę na jedną niezwykle istotną sprawę, jeżeli chodzi o pomysł zatrudniania Ukraińców w Polskiej Policji. Chodzi o to, że wówczas trzeba by przyznać takim osobom polskie obywatelstwo!

Jak zauważa poseł Konfederacji zgodnie z Art. 25. „Ustawy o policji”, służbę w Policji może pełnić wyłącznie „OBYWATEL POLSKI O NIEPOSZLAKOWANEJ OPINII.

I dodaje:
Czyli rozumiem, że (działając zgodnie z zapisami Ustawy) wszystkim Ukraińcom, którzy zechcą wcielić się do polskiej Policji, będziemy dawać polskie obywatelstwo? Czy może będzie zmiana Ustawy?

Zwraca również uwagę na jeszcze jeden problem:
A co z dezerterami z Ukrainy, którzy przebywają w Polsce i chcą zostać „polskimi policjantami” (a wiemy, że takich mężczyzn jest sporo)? Czy można powiedzieć, że takie osoby mają „nieposzlakowaną opinię”?

Poseł Płaczek zadaje dalej pytania, które w tej sprawie budzą jego wątpliwości:
Czy może Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji pójdzie jeszcze dalej i stworzy specjalne służby mundurowe składające się z obywateli Ukrainy w Polsce, aby obejść „Ustawę o policji”? To byłoby nawet ciekawe – obywatele Ukrainy w policyjnych mundurach kontrolowaliby polskich obywateli w ich własnym kraju. Przyznam, że intrygująca koncepcja.

Ewa Zajączkowska-Hernik / zdjęcie: materiały prasowe Konfederacji

Ewa Zajączkowska-Hernik, która będzie startowała z list Konfederacji do Parlamentu Europejskiego, złożyła deklarację, że będąc w Parlamencie Europejskim doprowadzi do powołania komisji śledczej ds. nielegalnej imigracji.

Podczas konferencji prasowej, na której prezentowano liderów warszawskiej listy Konfederacji, Ewa Zajączkowska-Hernik powiedziała:
– Jako jedna z pierwszych osób ostrzegałam przed Europejskim Zielonym Ładem. Robiłam to za pośrednictwem wielu rozmów, które prowadziłam z ekspertami i politykami, które były emitowane na YouTubie na kanałach portali w których pracowałam jako dziennikarz.

Dodała przy tej okazji:
– Pracowałam również w zespole, który jako jedyny w zasadzie skutecznie doprowadził do tego, że takie szkodliwe ustawy jak “piątka dla zwierząt” czy ustawa “odorowa” zostały w Polsce zablokowane.

Ewa Zajączkowska-Hernik zaprezentowała również swój czteropunktowy program wyborczy. W jednym z tych punktów, dotyczącym nielegalnej imigracji, rzecznik prasowa Konfederacji, zadeklarowała, że będzie chciała “nakłonić innych europarlamentarzystów do tego by powołać specjalną komisję śledczą ds. nielegalnej imigracji”.

Konferencja prasowa Konfederacji prezentująca liderów warszawskiej listy kandydatów na posłów do Parlamentu Europejskiego

Cztery punkty z programu Ewy Zajączkowskiej-Hernik zaprezentowane na konferencji prasowej:
Europejski Zielony Ład do kosza!
Nie możemy ponosić gigantycznych kosztów za to, że ktoś w Unii Europejskiej ubzdurał sobie, że mamy być neutralni klimatycznie podczas gry reszta świata ma to gdzieś.

• Euro w Polsce do kosza!
Nasza waluta, nasz Polski Złoty jest gwarantem naszej suwerenności, naszej niepodległości i naszej niezależności. Dlatego zrobimy wszystko, by w Polsce został nasz polski złoty, byśmy nie przyjmowali euro jako naszej waluty.

• Zmiany w traktatach unijnych do kosza!
Nie możemy pozwolić na to by zmiany, które próbuje się przepchnąć przez Unię Europejską doprowadziły do utraty naszej suwerenności na wielu płaszczyznach. Polska ma być państwem niezależnym. Ma być państwem, które może decydować w tak kluczowych sprawach jak polityka migracyjna, polityka zdrowotna czy polityka fiskalna.

• Pakt migracyjny do kosza!
Jako europoseł chcę nakłonić innych europarlamentarzystów do tego by powołać specjalną komisję śledczą ds. nielegalnej imigracji. Potrzeba ok. 180 osób do tego, by taką komisję w europarlamencie powołać. To jest możliwe! Dziwi mnie, że nikt do tej pory z tego nie korzysta. A nowy europarlament może mieć bardzo dobry klimat do tego, żeby właśnie takie inicjatywy powoływać. Mam bowiem nadzieję, że w tym europarlamencie zasiądą ludzie, którzy mają poglądy jedna bardziej eurosceptyczne. I którzy przede wszystkim odczuli na własnej skórze politykę migracyjną Unii Europejskiej i będą chcieli z tą obecną polityką migracyjną walczyć.

Nie pozwólmy aby z powodu reformy szkolnictwa, historia rotmistrza Witolda Pileckiego zniknęła ze szkół! Dzięki Waszemu wsparciu zrzutki wyślemy książkę „Duchowość i charakter Witolda Pileckiego” do 100 szkół.

Jeśli chcecie aby książka została wysłana do konkretnej szkoły, napiszcie jej nazwę i adres w komentarzu zrzutki.

Kwota zawiera cenę druku książek, wysyłki, logistyki i promocji akcji oraz pracy związanej z pakowaniem książki i koordynowaniem akcją. Jeśli docelowa suma zostanie przekroczona, wyślemy książki do kolejnych szkół.

Zespół kanału Ryngraf TV

Krystian Kamiński / zdjęcie: materiały prasowe Konfederacji

Sytuacja na Bliskim Wschodzie w ocenie Krystiana Kamińskiego. Tekst został zamieszczony na platformie X.

Izraelczycy pod koniec zeszłego tygodnia wycofali siły z południowej części Strefy Gazy. 98. Dywizja, składająca się z trzech brygad, w tym 7. Brygady Pancernej, wycofała się z Chan Junus. Miasto od czterech miesięcy było celem ataków z powietrza i lądu mimo, że działa tam obóz dla dziesiątek tysięcy uchodźców z czasów kolejnych wojen izraelsko-arabskich. W środkowej części palestyńskiego regionu na stanowiskach pozostawała, według informacji z niedzieli, izraelska Brygada Nahal. Kontroluje ona skrzyżowanie dróg koło dawnego żydowskiego osiedla Necarim, ewakuowanego jeszcze w 2005 r. Zajęcie tej pozycji, jeśli będzie utrzymywana, ma dla mnie jasny cel – niedopuszczenie do powrotu stłoczonych w rejonie Rafah wewnętrznych uchodźców do miasta Gaza i północnej części Strefy.

Wycofanie się 98. Dywizji, dywizji ze zwiększonymi stanami, dywizji „na sterydach” przygotowanej na okoliczność ostatecznej, jak można przypuszczać, pacyfikacji Strefy Gazy, pozostaje w sprzeczności z dotychczasowymi ruchami i metodami przywództwa politycznego i wojskowego Izraela, które wyglądały jak dążenie do całkowitego zajęcia regionu i usunięcia z niego wszystkich lub co najmniej większości Palestyńczyków. Tak to rozumie najwyraźniej radykalny koalicjant Netanjahu, minister bezpieczeństwa narodowego Itama Ben-Gwir, który już zagroził temu pierwszemu, że jeśli „zdecyduje się zakończyć wojnę bez szeroko zakrojonego ataku na Rafah w celu pokonania Hamasu, nie będzie miał mandatu do dalszego pełnienia funkcji premiera”.

Wielu komentatorów wiąże to z burzą jaką wywołało niedawne rozstrzelania przez „najbardziej humanitarną armią świata” konwoju organizacji World Central Kitchen, a w nim polskiego obywatela Damian Sobóla, która po raz pierwszy wywołała ostrzejsze deklaracje ze strony amerykańskiej elity politycznej. Prezydent Joe Biden może być zaniepokojony. Marcowy sondaż Instytutu Gallupa wykazał, że jedynie 36 proc. Amerykanów aprobuje działania Izraela w Strefie Gazy, a 55 proc. ich nie akceptuje. W listopadzie było to jeszcze 50 do 45 proc. na rzecz Izraela. Co ważne, wśród samych zwolenników Partii Demokratycznej proporcje te są znacznie bardziej niekorzystne dla Tel Awiwu. Tylko 18 proc. z nich akceptuje działania Izraela w Strefie Gazy, zaś 75 proc. wyraziło w marcu brak akceptacji (w listopadzie odpowiednio 36 i 63 proc.). Wspieranie Tel Awiwu może kosztować Bidena demobilizację, brak demokratycznych wyborców przy urnach w listopadzie, podczas gdy w warunkach ostrej polaryzacji nie może liczyć na przyciągnięcie zbyt wielu wyborców republikańskich (wśród nich 63 proc. aprobuje działania Izraela, 30 proc. nie). Natomiast wśród wyborców niezależnych też dominują przeciwnicy działań Izraela nad aprobującymi je (60 do 29 proc.).

Czy jednak można poważnie traktować gromkie werbalne uniesienia oraz krytykę ze strony władz USA pod adresem rządu Benjamina Netanjahu? Amerykańska broń nadal płynie do Izraela szerokim strumieniem. Tak szerokim, o jakim Ukraińcy mogą pomarzyć, co zresztą powinno być pouczające dla wszystkich mieszkańców Europy Środkowowschodniej. Administracja Bidena mówi o warunkach… które warunkami nie są, bo przecież nie warunkują realnych usług jakie USA Izraelowi świadczą. Administracja mówi o otwarciu izraelskiego portu w Aszdodzie i przejścia granicznego między Izraelem a Strefą Gazy dla pomocy humanitarnej. Oczywiście w celu uruchomienia takiego korytarza wsparcia konieczne jest zawieszenie broni. Tymczasem Waszyngton w tej kwestii stoi w pełni na stanowisku Izraela: najpierw zwolnienie wszystkich jeńców i zakładników, a potem zawieszenie broni.

Na to Hamas nigdy nie pójdzie, bo oczekuje symetrii, to jest zwalniania kolejnych Palestyńczyków przetrzymywanych w trybie administracyjnym, bez wyroku, w izraelskich aresztach i więzieniach. Doświadczenia tego konfliktu pokazują, że deeskalacja, choćby tymczasowa, musi mieć odwrotny tryb. Najpierw przerwanie walk, potem zwalnianie więźniów. Tak było w czasie krótkiego rozejmu pod koniec listopada, w trakcie którego Hamas zwolnił 110, a Izrael 240 więźniów.

Może być raczej tak, że wycofanie sił izraelskich z południowej Strefy Gazy, będące pierwszym odwrotem jej sił lądowych Tel Awiwu w toku obecnego konfliktu, ma związek z podbiciem stawki, jakiego Tel Awiw dokonał gdzie indziej.

1 kwietnia Izraelczycy zbombardowali konsulat Iranu w stolicy Syrii. W całej grupie wojskowych i cywilów zginęli dowódca Sił Specjalnych irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej generał brygady Mohammad Reza Zahedi i jego zastępca Mohammad Hadi Hadżi Rahimi. Ten pierwszy to najwyższy rangą zabity oficer Korpusu od czasu amerykańskiego zamachu na gen. Ghasema Sulejmaniego w Iraku, w styczniu 2020 r.

Izrael wiele razy uderzał na cele irańskie w Syrii. Irańczycy są tam obecni militarnie na dużą skalę od czasu, gdy w 2013 r. zdecydowali się na wsparcie władz w Syrii w walce z różnorakimi ugrupowaniami zbrojnymi wspieranymi przez mocarstwa zachodnie, arabskie monarchie Zatoki Perskiej i Izrael właśnie. Atakując teren ambasady, Izrael dokonał istotnej eskalacji konfliktu, podniósł go na znacznie wyższy poziom bezwzględności, na którym nie istnieją już przestrzenie wyłączone z walki. Zadał też Irańczykom poważną stratę kadrową, wymierzając prestiżowy policzek. Wątpię, że Teheran pozwoli sobie na zostawienie tego bez odpowiedzi.

Iran ma do tego narzędzia, i w postaci rozbudowanego programu rakietowego, i w postaci Hezbollahu w Libanie, który jak dotychczas, wbrew ostrej retoryce, nie podjął działań przekraczających poziom ostrzałów niskiej intensywności, często w pasie przygranicznym. Sam Hezbollah jest organizacja polityczno-militarną znacznie silniejszą niż Hamas. Posiada ogromne zasoby rakiet różnego typu, zdolny jest porazić całe terytorium Izraela, przełamującą izraelska obronę przeciwpowietrzną, przynajmniej w pierwszych dniach.

Dlaczego Izrael igra z ogniem drugiego frontu? Wygląda to tak, jakby Binjamin Netanjahu uznał, że doprowadzenie do bezpośredniej wojny z Iranem z miejsca zapewni mu znów bezkrytyczne, masowe wsparcie USA i jego sojuszników, a w końcu ich bezpośredni udział w starciu. Jego kalkulacje nie są pozbawione podstaw. Majaczy przed nami perspektywa wielkiej wojny na Bliskim Wschodzie zasysającej Zachód. W czwartek Netanjahu rozmawiał telefonicznie o perspektywie wojny z Bidenem.

Władze Izraela wstrzymały już urlopy w swoich siłach zbrojnych. Mowa jest o dodatkowej mobilizacji do sił obrony przeciwpowietrznej. W Izraelu doszło do bardzo poważnych zakłóceń działania systemu GPS, izraelska armia twierdzi, że to skutek jej zamierzonych działań. Przez komunikatory upowszechniane są panikarskie apele. Odnotowano wzmożony ruch w sklepach. Skutki wielkiej wojny zapłaci oczywiście również Europa.

Krzysztof Bosak / zdjęcie: materiały prasowe Konfederacji

Rząd uparcie forsuje tabletkę “dzień po”. Na platformie X pojawiła się informacja Kancelarii Premiera, że w tej sprawie wdraża plan B.

Według “planu B” pigułka „dzień po” od 1 maja będzie dostępna “jako usługa farmaceutyczna”, we wszystkich aptekach i wydawana jedynie “po wywiadzie medycznym”. Będzie również dostępna dla dzieci które ukończyły 15 lat. Nie będzie do tego potrzebna zgoda rodzica.

To działanie rządu skomentował na X wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak:

Kolejny przykład zdrady haseł o rządach prawa przez hipokrytów z centrolewicy: Co się nie udało zrobić ustawą to ze złamaniem ustawy zaklajstrują rozporządzeniem.

Trutkę na dzieci będą sprzedawać farmaceuci i to oni mają brać odpowiedzialność za możliwe awarie układu rozrodczego młodych dziewczyn.

Krystian Kamiński / zdjęcie: materiały prasowe Konfederacji

Były poseł Konfederacji Krystian Kamiński na platformie X o [tytuł oraz wszystkie wytłuszczenia w tekście pochodzą od redakcji].

ATAK SIŁ IZRAELSKICH NA KONWÓJ HUMANITARNY

Coraz więcej informacji wskazuje, że izraelski atak na konwój humanitarny World Central Kitchen (WCK), był świadomym atakiem na wybrany cel. Coraz więcej świadczy, że Izrael po raz kolejny okazał się państwem odpowiedzialnym za zbrodnie wojenne, bądź przez nonszalancję, bądź z premedytacją. Organizacja twierdzi, a Izraelczycy tego nie zdementowali, że armia Tel Awiwu była poinformowana o trasie i celu ostrzelanego konwoju. Musiał być on długo „na radarach” izraelskiej armii, ponieważ zdążył wykonać swoje zadanie – dostarczył ponad 100 ton żywności do Dajr al-Balah położonego w centralnej części Strefy Gazy. Wojskowi mieli dużo czasu na obserwację jego drogi, jak i tego, czym zajmowali się podróżujący konwojem. Zdjęcia potwierdzają, że co najmniej jeden pojazd miał na dachu umieszczone duże logo organizacji humanitarnej. Dwa z pojazdów były opancerzone, użyto broni takiego rodzaju by zabić od razu. Były inspektor ONZ ds. broni i oficer brytyjskich sił zbrojnych, Chris Cobb-Smith ocenił, że użyto pocisków Spike. To pocisk przeciwpancerny.

To WCK zainicjowała morski szlak dostaw pomocy humanitarnej z Cypru. Zabici realizowali końcowy etap dostawy kolejnej transzy. Trzy samochody były atakowane kolejno. Pierwszy trafiony, kto mógł przesiada się do drugiego wozu. Drugi atak, wolontariusze próbują ratować siebie i rannych, przechodzą do trzeciego. Trzeci samochód też zostaje trafiony przez pocisku. Wszystko to trwa. Trzy ataki zostają dokonane na odcinku 2,5 kilometra.

Podkreślić trzeba jasno. Ta zbrodnia nie jest wyjątkiem. Na świecie jest o niej głośno bo zginęli obywatele mocarstwa Zachodnich – USA i Wielkiej Brytanii. W Polsce dlatego, że zginął Polak. Z relacji tych, którzy go znają można napisać także, że dobry człowiek. I właśnie dlatego, że sprawa stała się tak znana w USA, władze Izraela nie próbowały kluczyć, że za ofiary odpowiada Hamas. Jednocześnie Netanjahu powiedział o „tragicznym wypadku” oraz, że to „się zdarza na wojnie”. O tragicznym wypadku można by mówić, gdyby konwój wjechał na miny, a nie w sytuacji, gdy był z premedytacją, konsekwentnie rozstrzeliwany przez izraelskich wojskowych. Wypowiedź Netanjahu trudno ocenić inaczej niż jako cyniczną, fałszywą, po prostu skandaliczną i niedopuszczalną.

Osobiście widzę dwa wytłumaczenie przyczyny tej zbrodni. Pierwsza jest taka, że Izrael i jego armia od dekad już walczą ze swoimi wrogami według zasady „cel uświęca środki”. Tezę tę łatwo zweryfikować statystycznie. Jak do tej pory w Strefie Gazy zginęło do środy 32 975 Palestyńczyków, a 75 577 odniosło rany. Około 8 tys. uważa się za zaginione. Z tego wiele to kobiety i dzieci. Już na wczesnym etapie izraelskiej ofensywy, na koniec października stanowiły one większość ofiar. Izrael twierdzi oficjalnie, że w toku obecnej wojny zabił 9 tys. bojowników Hamasu. Pozostaje zatem retoryczne pytanie: a kim są pozostali? Przecież wiemy kim – w przytłaczającej większości palestyńskimi cywilami. Izrael walczy nie licząc się z nimi, świadomie wlicza ich zagładę w rachunek zysków i strat.

Świadczy o tym nawet pierwsze tłumaczenie wtorkowej zbrodnie ze strony izraelskich wojskowych, insynuujących, że ostrzelano konwój ponieważ wydawało się, że do jednego samochodu zbliżył się bojownik Hamasu. Tak jakby rozstrzelanie sześciu osób z państw trzecich i jednego miejscowego cywila, by dopaść jednego wroga nie było problemem. O tyle nie chce mi się wierzyć w te tłumaczenia, że inaczej niż w przypadku działającej od dekad w Stefie Gazy Agencji Narodów Zjednoczonych ds. Pomocy Uchodźcom Palestyńskim na Bliskim Wschodzie (UNHWRA), World Central Kitchen była w palestyńskim regionie nowym aktorem. O ile Izrael od lat oskarżał UNHWRA o spenetrowanie szeregów organizacji przez Hamas, o tyle nigdy nie zarzucał tego WCK. Ta druga organizacja, mająca doskonałe relacje z amerykańską elitą, z Departamentem Stanu USA, nigdy nie była celem takiego zarzutu. Mało tego, bezpośrednio po ataku Hamasu na południowy Izrael z 7 października WCK prowadziła akcję pomocy poszkodowanym Izraelczykom.

Nie wykluczam jednak i drugiego wytłumaczenia. Być może konwój ostrzelano z premedytacją. Być może to celowa strategia całkowitego odcięcia Palestyńczyków w Strefie Gazy od żywności, od wody, od lekarstw. Być może to celowa strategia zabicia części i wypędzenia reszty ludności, tak by już nigdy tam nie wróciła. Przesadzam? Przecież to właśnie pełną „ewakuację” Palestyńczyków ze Strefy Gazy sugerują minister bezpieczeństwa państwowego Itamar Ben-Gvir, minister finansów Becalel Smotricz, przecież takie nawoływania padały nie raz ze strony pomniejszych polityków obecnej koalicji rządzącej Izraelem. W sondażach nawet do 80 proc. Izraelczyków odpowiada, że wodę i jedzenie mieszkańcy Gazy mogą dostać dopiero wtedy, gdy Hamas zwolni wszystkich zakładników wziętych 7 październików. Choć na skutek bezpardonowego prowadzenie działań zbrojnych część izraelskich zakładników zginęła z rąk swoich rodaków w mundurach.

Od 7 października w Stefie Gazy zginęło już 196 pracowników humanitarnych. Być może więc chodzi o zastraszenie im podobnych, być może chodzi o jasny przekaz – „wynoście się z Gazy!”. WCK, pierwsza organizacja, która uruchomiła na masową skalę morski kanał dostaw pomocy humanitarnej z Cypru, już ogłosiła zawieszenie działalności w regionie, tak jak i mniejsze organizacje. W północnej i centralnej części Strefy Gazy ciągle mieszka około 300 tys. Palestyńczyków, którzy właśnie pozostali bez środków do życia. Potwierdzono już kilkadziesiąt przypadków śmierci głosowej w palestyńskiej eksklawie. Właśnie zawrócono statek z 240 tonami żywności, który płynął do Strefy Gazy z Cypru.

Izraelczycy odcinają od żywności i wody. Niszczą też infrastrukturę niezbędną, dla utrzymania życia i zdrowia ludności. Ostatnio szpital Al-Szifa, który został kompletnie zdewastowany po tym, gdy wkroczyli do niego izraelscy żołnierze… jak zawsze w przypadku dewastowania szpitali twierdzący, że rozbrajają bazę Hamasu, choć do dziś nie doczekaliśmy się przekonujących dowodów na to.

Izraelczycy strzelają też do oczekujących na żywność. Tak było między innymi 29 lutego, gdy żołnierze Izraela otworzyli ogień do tłumu ludzi oczekujących na pomoc na ulicy al-Raszyd w Gazie. Przez półtorej godziny żołnierze, czołgi strzelały do ludzi próbujących dostać się do samochodów z mąką. Zginęło 118 osób. Setki rannych. Wytłumaczenie „najbardziej humanitarnej armii świata” – tłum za bardzo zbliżył się do żołnierzy, a zresztą Palestyńczycy tratowali się nawzajem. W tym kontekście warto zauważyć, że wojna w Stefie Gazy pod względem morderczości wobec cywilów przekracza proporcje tego co dzieje się na Ukrainie.

Izraelczycy chcą jednak także odciąć nas wszystkich od informacji o tym, co dzieje się w Palestynie. W toku obecnej wojny zginęło też 95 dziennikarzy, z tego 90 palestyńskich, dwóch izraelskich i trzech libańskich. Wcześniej też tak było. Wspomnieć można o dziennikarce telewizji Al Jazeera Szirin Abu Akili, która zginęła zastrzelona w maju 2022 r. I w tym razem jej przypadek stał się głośny, bo miała amerykańskie obywatelstwo. Śledztwo izraelskiej armii stwierdziło, że to przypadek… w miejscu, gdzie znajdowała się Abu Akila nie toczyły się żadne działania zbrojne. Nie było żadnych bojowników. Izrael zabił dziennikarzy nawet w południowym Libanie, gdzie dochodzi do okresowych ostrzałów o niższej intensywności z tamtejszym Hezbollahem. Choćby 22 listopada, gdy zginęli reporterka Fara Omar i kamerzysta Rabih Maamari z miejscowej telewizji Al Mayadeen. W miejscu ich śmierci również nie stwierdzono obecności bojowników. Chyba w związku z tym, w poniedziałek Kneset uchwalił ustawę dającą rządowi Izraela prawo zakazania nadawania zagranicznego kanału na terenie Izraela, jeśli uzna się, że stanowi on „bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego”.

Kto za to odpowiada? Izrael. Ten sam, który corocznie inkasuje pomoc wojskową USA o wartości 3 mld dol. Czy w Waszyngtonie zaświtała jakaś nowa refleksja? Na razie taka, że 22 marca przedstawiciel USA po raz pierwszy wstrzymał się od głosu, zamiast, jak to Waszyngton ma w zwyczaju, zablokować rezolucję wzywającą do natychmiastowego zawieszenia broni w Strefie Gazy oraz potwierdzającą prawo narodu palestyńskiego do suwerennej państwowości. Na razie to by było na tyle.

Przemysław Wipler / zdjęcie: materiały prasowe Konfederacji

Przemysław Wipler, kandydat w Radio Wnet odniósł się do wywiadu jakiego ambasador Izraela udzielił redaktorowi Robertowi Mazurkowi na Kanale Zero.

– Oglądając ten wywiad zobaczyłem nienawidzącego Polaków i gardzącego Polakami rasistę, który pytany czy widzi w Polakach coś dobrego to mówi no tak, niektórzy wybitni Polacy byli żydowskiego pochodzenia. To jest tak szokująca rasistowska postawa, że powiedzieć ręce opadają, to nic nie powiedzieć.

I dodał:
– Kraj, którego funkcjonariusze, żołnierze zamordowali Polaka nie kaja się, nie przeprasza, nie mówi, że sprawę wyjaśni, wytłumaczy tylko idzie w zaparte – wypadek, przypadek, nie wiadomo na czym polegający – to jest równie aroganckie i bezczelne jak tłumaczenie Rosjan po katastrofie smoleńskiej.

Rozmowa Przemysława Wiplera w Radio Wnet

Politycy Konfederacji zapowiedzieli, że na najbliższe posiedzenie Sejmu przygotują projekt uchwały, który “ma potępić działanie państwa Izrael”.

Przemysław Wipler stwierdził:
– Będziemy chcieli zdeterminować, zmusić polski rząd, by upomniał się o interesy Polaków, o interesy Polski i upomniał się o przestrzeganie podstawowych praw człowieka.

Uznał również, że aby zbadać dokładnie co wydarzyło się w Strefie Gazy, gdzie zostało zabitych 7. członków organizacji humanitarnej w tym jeden Polak, należy powołać międzynarodową komisję śledczą.

– Nie może być tak, że państwo Izrael samo będzie wyjaśniało czy popełniło błąd, pomyłkę i na czym ta pomyłka polegała – powiedział Wipler i dodał:
– Jesteśmy przekonani, że trzykrotne ostrzelanie konwoju, w którym wolontariusze wieźli pomoc humanitarną, wieźli jedzenie dla dzieci, dla niemowlaków do Strefy Gazy, to nie był przypadek. 

Poseł Michał Wawer zwrócił uwagę, na reakcję przedstawicieli polskich władz na to co się wydarzyło w Strefie Gazy:
– Na to nie ma żadnej reakcji polskiego rządu. To pokazuje, że polscy politycy pozwalają się traktować jak lokaje Izraela! I niestety, jeżeli na to pozwalają, to tak będą traktowani.

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak podczas konferencji prasowej w Opolu w mocnych słowach skomentował zachowanie przedstawicieli polskich władz wobec zbrodni jaka miała miejsce w Strefie Gazy.

Bosak odniósł się na początek do wpisu ambasadora Izraela:
– Jesteśmy pod szczególnym atakiem od wczoraj. Ambasador Izraela, zamiast wyrazić skruchę i przeprosić za mord jaki został dokonany na działaczach organizacji humanitarnej, którzy zawozili konwój z żywnością dla głodujących Palestyńczyków do Strefy Gazy, zdecydował się na atak ma polskich polityków. Co ciekawe na polityków i z lewej i z prawej strony. Zostałem wczoraj wymieniony przez ambasadora Izraela. I chciałbym wyrazić zdecydowany protest wobec takiego stylu uprawiania dyplomacji, a także wobec miękkości reakcji najważniejszych przedstawicieli Państwa Polskiego.

Wicemarszałek Sejmu wskazał, że tą “miękkość” wykazał zarówno prezydent jak i premier Polski:
– Nie powinno być w ten sposób, że prezydent wydaje oświadczenia w których unika słowa “mord”, unika słowa “zabójstwo”, unika słowa “Izrael”. Właściwie, czytając oświadczenia prezydenta, można by odnieść wrażenie, że być może pan Damian, który był zaangażowany w ten wolontariat, zmarł śmiercią naturalną i po prostu panu prezydentowi jest smutno.

Nieco ostrzej Krzysztof Bosak skomentował zachowanie premiera Donalda Tuska:
– Z drugiej strony mamy premiera, który w sposób tchórzliwy 30 godzin zwleka z jakimkolwiek oświadczeniem. A jak już zabiera głos to zabiera głos w sposób tłumaczący, że Polacy zasadniczo tp są proizraelscy, więc drogi panie premierze, drogi panie ambasadorze, proszę nas nie atakować, bo my jesteśmy za Izraelem. Naprawdę Polacy nie są narodem, który musi jakiemuś innemu narodowi cokolwiek udowadniać i który musi komukolwiek tutaj się tłumaczyć.

Bosak podsumował:
– To izraelski rząd powinien się tłumaczyć za to, kiedy poniosą sprawiedliwość sprawcy tego mordu.
Z prasy izraelskiej, trudno ją chyba oskarżyć o antysemityzm, wiemy już w tej chwili, że był to z zimną krwią wykonany mord na raty. Kolejne auta tego konwoju były ostrzeliwane. Rannym uniemożliwiono wydostanie się, mimo że była to strefa gdzie izraelskie służby i wojsko były informowane, że tam zawożona jest żywność i że to są działacze organizacji międzynarodowych. Mamy do czynienia ze zbrodnia wojenną. I te słowa niektórym nie są w stanie niektórym przejść przez usta. (…)