Trzaskowski uważa, że realizacji jego celu przysłużyłyby się wcześniejsze wybory. Pytany o współpracę z Gowinem powiedział – Żadnego wariantu nie można wykluczyć. Najważniejsze jest bowiem odsunięcie PiS od władzy – stwierdził. Zauważył przy tym, że totalnej opozycji trudno byłoby działać z Jarosławem Gowinem ze względu na „niszczenie polskiej demokracji”.
Polityk oznajmił, że najważniejszym dla niego założeniem jest zakończenie obecnych rządów – Rozważę każdą możliwość, która może zakończyć coraz bardziej chaotyczne i destrukcyjne rządy prawicy – powiedział.
Porozumienie nie chce współpracy
Jan Strzeżek, wicerzecznik Porozumienia, odniósł się do twierdzenia prezydenta Warszawy. Ze słów polityka wynika, że nie rozważają współpracy z Trzaskowskim – My też jesteśmy w stanie współpracować, żeby zakończyć coraz bardziej chaotyczne i destrukcyjne rządy Rafała Trzaskowskiego w stolicy – stwierdził.
Następnie Strzeżek stwierdził, że nowa koalicja nie jest priorytetem – Mówiąc absolutnie serio, to nie jest moment na rozmowy o zmianie koalicji, na rozmowy o nowych wyborach. To jest moment, żeby pokonać koronawirusa na dwóch płaszczyznach – medycznej i gospodarczej – podkreślił polityk Porozumienia.
W jednym z zakładów produkcyjnych w Gostyniu – województwo wielkopolskie – odbyła się impreza na cześć jednej z koleżanek, która wkrótce wychodzi za mąż. Pracownicy postanowili zorganizować mały wieczór panieński. Wydarzenie dotarło do członków zarządu firmy, a jej prezes postanowił zwolnić dyscyplinarnie wszystkich uczestników zamieszania. Dodatkowo nałożono karę finansową w postaci zabrania dniówki reszcie pracownikom, która przyglądała się wydarzeniu. Koronnym argumentem dla zastosowanych kar jest brak maseczek na twarzy i nieprzestrzeganie reżimu sanitarnego.
W przedsiębiorstwie tuż przed nocną zmianą zorganizowano dla jednej z pracownic wieczór panieński
Nagranie z wydarzenia trafiło do sieci oraz do zarządu spółki
Szefostwo zwolniło dyscyplinarnie uczestników przyjęcia, a także nałożyło kary finansowe za brak maseczek dla biernych pracowników
Portal gostyn24.pl poinformował o dziwnym wydarzeniu jakie miało miejsce 11 kwietnia bieżącego roku. W jednym z największych lokalnych zakładów pracy pracownicy zorganizowali przed rozpoczęciem swoich obowiązków małe przyjęcie dla jednej z koleżanek. Powodem dla organizowanej imprezy miał być zbliżający się ślub tejże kobiety. Mini wieczór panieński miał miejsce w okolicach 22, tuż przed rozpoczęciem nocnej zmiany.
Jeden z pracowników postanowił nagrać cały spektakl, a materiał wideo wyciekł później do mediów społecznościowych co przyprawiło ogromne kłopoty pracownikom – “Był tort z penisem, welon, balony i diabelskie rogi…. Nie zabrakło tańców, kółeczek i głośnej muzyki disco polo. Na nagraniach jakie wyciekły do sieci widać, że wszyscy doskonale bawią się, łamiąc podstawowe zasady bezpieczeństwa oraz standardy wypracowane w firmie” – opisuje gostyński portal.
Zdaniem szefa sanepidu z Gostynia Michała Ostrowskiego takie zachowanie jest nieodpowiedzialne i niedopuszczalnie, gdyż może być źródłem potencjalnych zakażeń.
Impreza skończyła się zwolnieniami za brak maseczek
Prezes zarządu, nie krył rozczarowania i w ostrych słowach skrytykował swoich pracowników nie tylko za nieprzestrzeganie zasad BHP, ale przede wszystkim za narażanie zdrowia i życia w czasie epidemii koronawirusa – “Wydarzenie jest absolutnym złamaniem podstawowych obowiązków pracowników oraz zasad, które wdrożyliśmy dla naszego wspólnego bezpieczeństwa. Jest również pokazaniem braku szacunku do tych wszystkich, którzy ciężko i sumiennie pracują w tych trudnych warunkach” – napisał w liście do pracowników Sebastian Bilicki, wiceprezes ds. operacyjnych w firmie MANN+HUMMEL Filtration Technology Poland Sp. z o.o.
Wyciągnięto także surowe konsekwencje wobec wszystkich biorących udział w imprezie. Brygadzista został zwolniony dyscyplinarnie, a pozostali pracownicy, biorący udział w wieczorze panieńskim stracili pracę. Osoby, które przyglądały się imprezie, za brak założonych maseczek zostali pozbawieni dniówek.
Zgodnie z deklaracjami członków polskiego rządu tzw. Bon Turystyczny, przyznany w ubiegłym roku posiada swój termin ważności. Polacy muszą go wykorzystać w ciągu najbliższego roku, gdyż termin ważności mija 1 marca 2022 roku. Rząd w najbliższym czasie ma rozpocząć akcję promocyjną, która przyspieszy wykorzystanie wakacyjnego zasiłku, przyznanego z powodu epidemii koronawirusa. Stanie się to wówczas, gdy wskaźniki zakażeń wyraźnie spadną i będą się utrzymywały na niskim poziomie przez dłuższy czas.
W ciągu najbliższych wakacji rząd przewiduje w kraju wzmożoną aktywność turystyczną
Z Bonu Turystycznego można skorzystać tylko do 1 marca 2022 roku
Wiceminister Rozwoju, Pracy i Technologii nie przewiduje wydłużenia terminu ważności do rządowego programu socjalnego
Polacy bez czekania na decyzję polskiego rządu, masowo planują swoje wakacje
W ubiegłym roku polski rząd Mateusza Morawieckiego przyjął nowy program socjalny, który ma pomóc polskim rodzinom spędzić czas wolny. W opinii autorów Bon Turystyczny ma ożywić polską gospodarkę turystyczną, która została drastycznie zamrożono wraz z nadejściem epidemii koronawirusa. Rząd przeznaczył w ten sposób 3,5 miliarda złotych, które mają zostać wykorzystane przez Polaków. Zgodnie ze statystykami z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych do tej pory wydano zaledwie 10 procent budżetu na usługi turystyczne.
Choć z bonu turystycznego można skorzystać do 1 marca 2022 roku, to polskie władze umożliwiają opłacenie wyjazdów na wczasy do końca 2022 roku. Jak informuje również portal “money.pl” rząd nie zamierza wydłużać terminu przydatności dla swojego programu socjalnego. Warto również podkreślić, że przyczyną tak małego wykorzystania przeznaczonego na wakacje budżetu, są pozamykane od grudnia 2020 roku hotele i inne miejsca noclegowe.
Bon Turystyczny nadzieją dla przedsiębiorców?
Wiceminister Rozwoju, Pracy i Technologii w rozmowie dla “money.pl” ujawnił najbliższe plany polskiego rządu w sprawie okresu wakacyjnego. To w trakcie tej przerwy ma zostać w pełni wykorzystana oferta bonu turystycznego – “Po licznych konsultacjach z branżą turystyczną uznaliśmy, że priorytetem powinno być wykorzystanie bonu turystycznego już podczas najbliższego sezonu wakacyjnego. I stąd lada chwila będzie promowany. Będziemy o nim przypominać, gdy tylko sytuacja epidemiczna pozwoli myśleć o regularnej turystyce” – podkreślił Andrzej Gut-Mostowy.
Termin ważności nie zostanie wydłużony, lecz Wiceminister Rozwoju, Pracy i Technologii zastrzegł, że polski rząd będzie bacznie obserwować sytuację i jeżeli fundusze nie zostaną w pełni wykorzystane zostaną podjęte odpowiednie kroki oraz konsultacje z branżą turystyczną – “Na ten moment nie ma decyzji, by termin funkcjonowania bonu turystycznego wydłużyć ponad marzec 2022 roku. Jeżeli po wakacjach, czyli we wrześniu i październiku, okaże się, że wciąż spora grupa środków nie została wydana, to rozpoczniemy konsultacje i analizy, czy terminy nie powinny być zmieniane. Na dziś takiej decyzji jednak nie ma” – zapowiedział.
Szansą na wykorzystanie świadczenia podczas zbliżających się wakacji są przeprowadzone na początku roku zmiany w programie. Podczas ubiegłorocznych wakacji świadczenie dotyczyło noclegów w obiektach turystycznych oraz imprez turystycznych z minimum jednym noclegiem. Od stycznia bony mogą już służyć również do opłacania jednodniowych wycieczek wraz z wszelkimi atrakcjami przewidzianymi przez organizatorów w ramach danej oferty. Warunkiem jest objęcie pakietem minimum dwóch usług.
Operatorzy turystyczni i organizacje pożytku publicznego mogą dowolnie kompletować pakiety usług, włączając w to m.in. usługi przewodnickie zarówno w miastach, jak i na górskich szlakach, przejazdy autokarem, zwiedzanie muzeów, galerii i skansenów, rejsy statkiem, zajęcia rekreacyjne oraz wiele innych aktywności turystycznych i sportowych.
Polacy nie czekają na rządowe pozwolenie
Z urzędu ubezpieczeń spółecznych płyną pozytywne informacje. Polacy nie czekając na pozwolenie od rządu Mateusza Morawieckiego, masowo planują swoje letnie wczasy. Według statystyk ZUS 900 milionów złotych zostało już rozdysponowane. Natomiast do 22 kwietnia wygenerowano 1,4 miliona bonów na kwotę 1,22 miliarda złotych. Do tej pory wydano zaledwie 311 milionów, a pozostało w budżecie blisko miliard złotych.
W mediach społecznościowych można zauważyć spory ruch na grupach, gdzie Polacy dyskutują na temat najbliższych wakacji oraz wymieniają się ofertami. Przedsiębiorcy w ostatnim czasie bardzo aktywnie promują swoje miejsca hotelowe i noclegowe, wyraźnie planując wzmożoną aktywność w górach, nad morzem czy nad polskimi jeziorami.
Firma farmaceutyczna Pfizer odkrywa fałszywe szczepionki przeciw COVID-19. Przestępcy wykorzystują kryzys wywołany koronawirusem dla własnych korzyści. Sprawa dotyczy także Polski.
W Meksyku i Polsce wykryto próby sprzedaży podrobionej szczepionki Pfizera.
Prokuratura polska oświadcza, że nikt nie przyjął fałszywego preparatu.
Legalnych szczepionek nie znajdziemy w Internecie.
Szacuje się, że w Meksyku blisko 80 osobom podano fałszywe szczepionki. W Polsce natomiast w niektórych dawkach wykryto zawartość preparatu na zmarszczki. Firma Pfizer ogłosiła, że powyższe działania to próba podrobienia szczepionki Pfizera opracowanej wspólnie z BioNTech.
Rzekome szczepionki, które zostały skonfiskowane, następnie przebadała firma Pfizer. Spółka potwierdziła, że są to falsyfikaty. W przypadku Meksyku, podmieniono także etykiety preparatu. Blisko 80 osób przyjęło sfałszowaną szczepionkę zakupioną za około 1000 dolarów za sztukę. Do sprawy odniósł się doktor Manuel de la O Cavazos, sekretarz zdrowia stanu Nuevo León. Według medyka, preparat zawierał inne oznaczenia niż oryginał – Fiolki, znalezione w chłodnicach do piwa w stylu plażowym, miały inne numery partii niż te wysyłane do stanu i nieprawidłową datę ważności – mówił doktor.
Do przypadku polskiego odniósł się prokuratur, ogłaszając, że nikomu nie podano preparatu. W styczniu zatrzymano mężczyznę, któremu postawiono zarzuty. W jego mieszkaniu odnaleziono fiolki z cieczą i oznaczeniem Pfizer.
Sprawę skomentował także Lev Kubiak, szef bezpieczeństwa Pfizera. Według mężczyzny mamy do czynienia z desperackim poszukiwaniem ratunku – Wszyscy na tej planecie tego potrzebują. Wielu z nich jest zdesperowanych. Mamy bardzo ograniczoną podaż, która wzrośnie, gdy będziemy rozwijać się i inne firmy wejdą na rynek szczepionek. W międzyczasie istnieje doskonała okazja dla przestępców – mówił Kubiak.
W USA i Meksyku, władze usunęły dziesiątki stron internetowych ogłaszających sprzedaż szczepionek. Witryny to fałszywki odwołujące się do działań firm farmaceutycznych. W stanie Wirginia, Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA fałszywą stronę Regeneron. Stanowiła składową śledztwa w sprawie wykrycia oszustw szczepionkowych.
Eksperci informują, że podrobione szczepionki łatwo zidentyfikować. Legalne są obecnie dostępne wyłącznie w sprzedaży rządowej. W związku z tym jakikolwiek preparat serwowany w Internecie jest fałszywy.
Jacek Żalek, wiceminister funduszy i polityki regionalnej, opowiedział o kryzysie w Zjednoczonej Prawicy. Poseł przedstawił także dotychczasowe działania prezesa Porozumienia, Jarosława Gowina.
Poseł Jacek Żalek krytykuje Jarosława Gowina.
Według wiceministra, rząd nie może powielać błędów PO względem mediów.
Gościem Karola Plewy w Temacie Dnia był wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jacek Żalek. Poruszonym tematem był kryzys w tzw. Zjednoczonej Prawicy a także sprawa cenzurowania programu Jana Pospieszalskiego.
Gość został zapytany o faktyczne istnienie obozu Zjednoczonej Prawicy. Pytany o rozłam w formacji, odpowiedział – Formalnie rządzi. Pytanie o to jakie są intencje. Mam wrażenie, że część polityków obozu Zjednoczonej Prawicy wychodzi z założenia, że skoro wiatry się zmieniają to wytrawny polityk powinien dostosować się do obowiązującego kursu. Warto byłoby połączyć umiejętność stania przy sterze z umiejętnością dopływania do celu. Mam wrażenie, że w ugrupowaniu, z którego się wywodzę trwa głęboki kryzys – stwierdził poseł.
Żalek odniósł się także do osoby prezesa Porozumienia – Jarosław Gowin po prostu, żądza władzy sprawiła, że zapomniał o swojej tożsamości politycznej – mówił gość.
Zmiana kierunku polityki Gowina
Redaktor Karol Plewa zapytał o różnicę w działaniu Gowina w pierwszej i drugiej kadencji – Jarosław Gowin dostał wynik jako wicepremier, który podciął mu skrzydła. Uznał, że stracił elekcyjność. Tak samo było w Platformie, tylko ja wierzyłem, że Jarosław Gowin chce zmieniać rzeczywistość. Chce walczyć z nadużyciami i tym ostrym skrętem w lewo platformy – powiedział wiceminister.
Gość odniósł się również do różnic światopoglądowych przewodniczącego Porozumienia. Wyjaśnił skąd bierze się rozłam – Zmysł polityczny Gowina nie zawodzi. On uważa, że trzeba zdradzić obóz, w którym jest teraz i za rozbicie tego obozu wziąć zapłatę, czyli takie gowinowe 30 srebrników – stwierdził Żalek.
Cenzura programu Pospieszalskiego
Wiceminister zwrócił uwagę na sprawę wolności w mediach. Ostatnio głośno było bowiem o cenzurze programu “Warto Rozmawiać”. – Nasz obóz polityczny nie wypowiadał się na temat mediów. Janka Pospieszalskiego znam osobiście, cenię za niezależność poglądów. Tak, jak był kością niezgody wygłaszając swoje poglądy i to doprowadziło do tego, że musiał odejść z mediów publicznych za rządów Platformy. Nie chciałbym, żeby nasz obóz powtarzał te same błędy – mówił poseł.
Redaktor Karol Plewa zapytał o poseł Joannę Lichocką. Jej słowa mogły godzić w wizerunek rządzących – Szkodzi każda nadgorliwość. Ja raczej wolałbym poprosić Pospieszalskiego o to, żeby skonfrontował, zrobił drugi wywiad z naukowcami, lekarzami, którzy mają inne stanowisko. Wtedy jest debata – zauważył gość.
– Politycy nie powinni być strażnikami poprawności politycznej w mediach. Politycy powinni, żeby nie tuszowano prawdy. Nawet jeśli ta prawda obnaża nasze słabości, nasze niedociągnięcia. Lepiej, żeby była ona obnażona przez dziennikarzy niż żebyśmy musieli się później wstydzić – stwierdził.
Wczoraj wieczorem członkowie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego wydali orzeczenie w sprawie kontrowersyjnego sędziego Igora Tulei. Krajowa prokuratura chciała, aby został on zatrzymany i przymusowo doprowadzony na przesłuchanie ws. głosowania w sali kolumnowej. Upadek polskiego wymiaru sprawiedliwości wiąże się właśnie z brakiem respektowania równości wobec prawa, gdyż zgodnie z orzeczeniem Izby Dyscyplinarnej, sędzia Tuleya nie musi stawić się na przesłuchanie.
Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego zablokowała Prokuraturze możliwość przymusowego doprowadzenia Igora Tulei na przesłuchanie
W listopadzie ubiegłego roku ten sam sąd zniósł sędziemu immunitet
Orzeczenie Izby jest nieprawomocne, dlatego PK może za siedem dni złożyć zażalenie
Upadek polskiego wymiaru sprawiedliwości, związany jest z nierównością sędziów wobec prawa
Prokuratura Krajowa, kierowana przez Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę, chciała przesłuchać 50-letniego Igora Tuleyę. W grudniu 2016 roku skrytykował on działania podejmowane przez ówczesnego Marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, który przez blokadę mównicy sejmowej przez posłów opozycji, zdecydował się na dalsze obrady w Sali Kolumnowej. W tym dniu posłowie głosowali nad przyjęciem budżetu na 2017 rok. Zdaniem opozycji budżet został przyjęty w nielegalny sposób, gdyż w ich mniemaniu nie było na sali kworum.
“Wskazują, że zostały pogwałcone generalne zasady ustrojowe, dotyczące aksjologii państwa republikańskiego i reguł demokracji przedstawicielskiej, opartej na mechanizmach uwzględniających pluralizm polityczny społeczeństwa, w tym posłów wybranych przez naród do Sejmu. Przewidziana regulaminem Sejmu możliwość zgłaszania przez posłów wniosków formalnych i konieczność ich prawidłowego rozpatrzenia przez Sejm miało istotne znacznie dla legalności przebiegu postępowania ustawodawczego” – komentował wówczas Igor Tuleya działania prokuratury, która umorzyła dalsze śledztwo ws. tej afery.
Upadek polskiego sądownictwa i równości wobec prawa
Sędzia Igor Tuleya, który został wezwany na przesłuchanie do prokuratury, lecz ostentacyjnie odmówił. Należy przypomnieć również, że zgodnie z wyrokiem Izby Dyscyplinarnej został mu uchylony immunitet, jednakże sam zainteresowany nie uznaje tego sądu – “Nie unikam odpowiedzialności i nie ukrywam się przed prokuraturą. Stawiałem się na każde wezwanie. Dobrowolnie nie będę brać udziału w tych czynnościach prokuratorskich, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby prokurator doprowadził mnie siłą, jeśli nie wycofa się z tych zarzutów, nie umorzy postępowania i nie przeprosi za swoje działanie. Jestem pewien, że jednak taki będzie finał” – stwierdził.
Wczoraj tuż przed godziną 23 sędziowie Izby Dyscyplinarnej SN zadecydowali, że podejrzany sędzia nie może zostać siłą doprowadzony na przesłuchanie do prokuratur, gdyż nie ma odpowiednich dowodów na popełnienie przestępstwa przez Igora Tuleyę – “W kontekście zezwolenia na zatrzymanie, brak jest możliwości uznania podejrzenia popełnienia przestępstwa przez Igora Tuleyę za dostatecznie uprawdopodobnione” – orzekł sędzia Adam Roch.
Orzeczenie Izby Dyscyplinarnej SN jest nieprawomocne. Prokuraturze Krajowej przysługuje w tym przypadku możliwość złożenia odpowiedniego zażalenia. Dodatkowo, zdaniem sądu sprawa jest upolityczniona, dlatego odroczono możliwość złożenia wniosku w ciągu najbliższych 7 dni.
Adrianna Jarczyk z Tarnowa, podróżniczka, autorka kanału Gonna Travel pomogła Robinowi, mężczyźnie z Caracas. Zebrała pieniądze, za które kupił sprzęt potrzebny mu do pracy. Vlogerka została nominowana do nagrody Travelery magazynu National Geographic.
Adrianna Jarczyk przebywa obecnie w Caracas w Wenezueli. Poznała tam Robina. Mieszkają po sąsiedzku, przy tej samej ulicy. Na początku znajomości usłyszała od niego wyjątkowe słowa:
– „Jeśli ujrzenie ciebie przyniesie mi śmierć i jeśli przez nie zobaczenie ciebie przyjdzie mi dalej żyć, to wolę śmierć, by ciebie ujrzeć, niż życie by ciebie nie widzieć” – powiedział.
Robin wprowadził Adriannę w swoje życie, pochwalił się pracą, którą kiedyś wykonywał. Okazało się, że ma niezwykły talent do przeprowadzania remontów. Rzeczywistość miejsca, w którym przyszło mu żyć sprawiła jednak, że nie był w stanie zarabiać. Nie miał odpowiednich narzędzi.
Poświęcił podróżniczce dużo czasu, opiekował się nią. Dbał, aby w jednym z najbardziej niebezpiecznych miast świata nie stało jej się nic złego. Polka oraz Wenezuelczyk zaprzyjaźnili się. Kobieta postanowiła zebrać pieniądze i chociaż w małym stopniu zmienić los nowego znajomego.
Zbiórka przerosła oczekiwania
– „Tu Ada. Jeżeli trafiłaś/eś tutaj, to pewnie widziałeś/aś moje filmy na Youtube, w których pojawia się Robin, mój sąsiad. Oprócz tego, że jest moim sąsiadem jest również moim przyjacielem, który towarzyszy mi w wycieczkach po Caracas” – napisała na stronie zbiórki. – „Jest człowiekiem o wielkim sercu – choć niewiele ma, to zawsze dzieli się z innymi. Nieraz zaprosi na obiad swojego przyjaciela Freddy’ego, albo podaruje chleb znajomemu w potrzebie, albo córkom znajomej kupi pampersy dla dzieci. A wiecie ile wynosi renta Robina? 400 tysięcy bolivarów miesięcznie. W tym momencie 1 dolar to ok. 300 tysięcy bolivarów, więc Robin nie dostaje więcej niż 2 dolary miesięcznie. Obliczono, że przeciętny Wenezuelczyk powinien zarabiać ok. 300-350 dolarów miesięcznie by móc normalnie żyć. (…) Odkąd znam Robina, ani raz nie słyszałam, żeby na coś narzekał. Cieszy się z tego, co ma. Nawet mieszkając w kanciapie o wielkości 2 metrów kwadratowych, bez okien, gdzie przecieka woda podczas obfitych deszczów, cieszy się, że ma swoje miejsce do życia. Pewnego dnia zapytałam go wprost: Robin, co Ci jest najbardziej potrzebne? On odpowiedział bez zastanowienia: Lodówka, żeby mieć gdzie schłodzić wodę do picia w upalne dni. I mieć gdzie przechować jedzenie żeby się nie zepsuło.”
Chciała zebrać 1900zł. W chwili zamknięcia akcji na jej koncie znalazło się… 13 851zł.
– To wszystko dzięki wam moi drodzy. Jesteście wspaniali. Dziękuję – powiedziała o darczyńcach, nie kryjąc wzruszenia.
Od tamtego czasu Robin zaczął nazywać ją swoim aniołem, który ma wyjątkowy wpływ na jego życie.
Za zebrane fundusze udało się nabyć nie tylko upragnioną lodówkę, ale również narzędzia dzięki którym mężczyzna będzie mógł zarabiać na życie. Film, który prezentujemy niżej został nagrany, gdy kwota 13 851zł nie została jeszcze osiągnięta. Po jego publikacji ludzie wpłacali dalej.
Pasję Adrianny docenił National Geographic Podróże vlogerki, kanał Gonna Travel został doceniony przez National Geographic. Autorka została nominowana do nagrody Travelery. Głosować na nią można za pośrednictwem strony:
– Byłam zaskoczona, gdy dowiedziałam się o tym – wyjaśniła na opublikowanym na swoim kanale filmie. – Myślałam, że to żart. To dla mnie ogromne wyróżnienie.
Niebawem opuszcza Caracas, gdzie z powodu pandemii spędziła wiele miesięcy. Z pewnością był to jednak czas wyjątkowy. Zyskała nowego przyjaciela, a to jest w życiu bezcenne.
Podróże są jej pasją, dlatego po wyjeździe z Wenezueli, mimo pandemii, nie ma zamiaru z nich zrezygnować. Podobnie, jak z prowadzenia kanału. Jeśli podobają się wam jej filmy możecie wesprzeć Adriannę:
Uniwersytet Jagielloński organizuje spotkania o transpłciowości dla doktorantów. Wykłady odbywają się w formie elektronicznej i przeznaczone są dla kierunków humanistycznych.
Uniwersytet Jagielloński organizuje spotkania dla doktorantów dotyczące transpłciowości.
Doktoranci otrzymali e-maile z zaproszeniem na wykład dr Marii Dębińskiej.
Redaktor Kacper Kita o praktykach uczelni: “Tak się formuje przyszłe elity”.
Uniwersytet Jagielloński prowadzi seminaria naukowe dotyczące transpłciowości. Studenci dostają zaproszenia za pośrednictwem poczty elektronicznej.
19 kwietnia do skrzynek mailowych studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego dotarło zaproszenie na seminarium poświęcone transpłciowości. Organizatorem spotkań jest Zespół Antropologii Niezdyscyplinowanej. Spotkanie odbyć miało się w formie elektronicznej we wtorek, 20 kwietnia. Jako prowadzącą wykład, zapowiedziano doktor Marię Dębińską. Poruszanym tematem miała być „Transpłciowość w polskich dyskursach publicznych i demontaż kategorii płci”.
Na twitterze, do sprawy odniósł się Kacper Kita, redaktor portalu Nowy Ład – Szósty rok rządów PiS. Za nami reforma Gowina, tworząca szkoły doktorskie. Wszyscy humanistyczni doktoranci UJ dostają zaproszenia do udziału w wydarzeniach typu “seminarium o transpłciowości i demontażu kategorii płci”. Tak się formuje krok po kroku przyszłe polskie elity – podsumował dziennikarz.
Poza zaproszeniem na wydarzenie, doktoranci otrzymali także opis poruszanej problematyki. Z treści maila można wyczytać, że prowadząca przedstawi swój metodologiczny punkt widzenia. Przedstawiona zostanie także „analiza praktyk” dotycząca „tworzenia narracji biograficznych”. Owa narracja dotyczyć ma „diagnozy seksuologicznej” a także „uzgodnienia płci”.
Szósty rok rządów PiS. Za nami reforma Gowina, tworząca szkoły doktorskie. Wszyscy humanistyczni doktoranci UJ dostają zaproszenia do udziału w wydarzeniach typu “seminarium o transpłciowości i demontażu kategorii płci”. Tak się formuje krok po kroku przyszłe polskie elity. pic.twitter.com/bkEKAuJz3i
Jakub Kulhánek, czeski minister spraw zagranicznych poinformował o usunięciu pracowników rosyjskiej ambasady. Czechy wydalą 60 osób z personelu.
Równa liczba dyplomatów
Czesi oczekiwali na odpowiedź Rosji w sprawie przywrócenia do czynności 20 czeskich pracowników dyplomatycznych, uprzednio odwołanych. Zgodnie z decyzją Kulhánka, ilość rosyjskich dyplomatów w Pradze ma być równa czeskim w Moskwie. Tam bowiem zostało ich tylko kilku, co sparaliżowało prace czeskiej ambasady. Redukcja Rosjan ma zostać przeprowadzona do końca maja.
Władze rosyjskie zapowiedziały interwencję jeśli Czesi nie zaprzestaną działań w sprawie jej dyplomatów. Do chęci odwetu odniósł się minister spraw zagranicznych Czech – Odpowiedź strony rosyjskiej była nieproporcjonalna i de facto paraliżuje pracę naszej ambasady – powiedział.
Szef czeskiej dyplomacji zapowiedział także dalsze kroki – Jeżeli nasi dyplomaci nie będą mogli wrócić do Rosji, w czwartek w południe zdecyduję o zmniejszeniu liczby personelu w rosyjskiej ambasadzie do poziomu, który będzie odpowiadał obecnej sytuacji w ambasadzie Czech w Moskwie – mówił minister.
Dyplomaci zagraniczni w Rosji
Nagłe działania Rosji w sprawie dyplomatów dotyczą również Polski, USA i Bułgarii. Powodem jest usunięcie personelu rosyjskiego ze służby w powyższych krajach.
Dotychczas w Czechach usunięto 18 członków rosyjskiego personelu dyplomatycznego. Wykryto ich jako rosyjskich oficerów wywiadu. Ponadto zidentyfikowano dwóch Rosjan, których powiązano z eksplozją w magazynie amunicyjnym w 2017 roku. Mężczyźni to oficerowie rosyjscy, którzy w 2018 roku przeprowadzili atak chemiczny na Siergieja Skripala.
Rosja nie potwierdza informacji podanych przez władze czeskie.
– Toczą się badania kliniczne w grupie dzieci powyżej 12. roku życia. Mamy pierwsze wyniki szczepienia Pfizerem i są znakomite – dają blisko 100 proc. odporności. Bardzo prawdopodobne, że niedługo ta szczepionka zostanie dopuszczona – poinformował prof. Andrzej Horban, jednoczenie dodając, że jeśli to się potwierdzi, to “oczywiście będziemy szczepić” dzieci.
Prof. Andrzej Horban zapowiada, że jeżeli badania kliniczne zakończą się spodziewanym wynikiem, w Polsce rozpocznie się szczepienie dzieci. Może to się stać jeszcze przed rozpoczęciem przyzłego roku szkolnego.
Jak zapowiedział, można się spodziewać poluzowania obostrzeń m.in. jeżeli chodzi o wesela, czy maseczki.
Stwierdził także, że co prawda nie jest to jeszcze czas na mrożenie szampanów, “ale kupować już je powoli możemy”.
Prof. Horban w wywiadzie dla Interii zapowiada, że jeśli wszystko pójdzie po jego myśli, Polska zacznie szczepić dzieci jeszcze przed rozpoczęciem kolejnego roku szkolnego. – Badania skończą się przed wrześniem, ponad wszelką wątpliwość. Istnieje uzasadniona nadzieja, że wcześniej będziemy mogli rozpocząć szczepienia – powiedział sszef Rady Medycznej przy premierze Morawieckim.
– Jest bardzo duża szansa, że powoli, powoli tę epidemię przydusimy i już nie będziemy się cofać. Jest jeden element, którego wcześniej nie było – szczepionki. Powinniśmy się szczepić. Jeśli prawdą jest, że dotrą one do nas w takich ilościach, jak zakładamy, to do końca sierpnia powinniśmy zaszczepić wszystkich chętnych. Liczę, że będzie to przynajmniej 70 proc. społeczeństwa – powiedział doradca premiera. Stwierdził także, że co prawda nie jest to jeszcze czas na mrożenie szampanów, “ale kupować już je powoli możemy”.
“To naprawdę poważna epidemia”
Prof. Horban w swoich wypowiedziach wraca też do walki z trzecią falą koronawirusa. – O skali tej trzeciej fali niech świadczy fakt, że wielkie, centralne zbiorniki z tlenem wcześniej wystarczały nam na tydzień, a teraz na dzień lub dwa. To naprawdę poważna epidemia – zauważył. – Pracuję na oddziale covidowym i wiem, co się dzieje. Wiem, jak ludzie umierają. Wiem, jaką ciężką walkę toczą te oddziały i wiem, jak często młodzi ludzie kończą zakażenie poważnymi powikłaniami na płucach – podkreślił.
Jak zapowiedział, można się spodziewać poluzowania obostrzeń m.in. jeżeli chodzi o wesela, czy maseczki. – Jeden z pomysłów zakłada, by nie wliczać w grono gości osób już zaszczepionych. Na szczęście babcia i dziadek powinni być już zaszczepieni, więc dzięki takiemu rozwiązaniu liczba biesiadników mogłaby się zwiększyć – powiedział. Dodał, że rozważana jest możliwość, aby zakładanie maseczek na świeżym powietrzu było obowiązkowe tylko w największych miastach.