Mężczyzna w masce

Mężczyzna w masce / fot. pixabay.com

  • Rektor UŚ prof. Koziołek w liście do studentów przekazał, że według planów od października zajęcia powrócą do murów uczelni. Jednak studenci, którzy chcą ubiegać się o zakwaterowanie w akademiku muszą się zaszczepić.
  • Rektor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach zapowiedział, że w czasie największego natężenia kwaterunkowego w kampusach Uniwersytetu Śląskiego zostaną zorganizowane punkty szczepień.
  • Póki co nie ma mowy o wprowadzeniu wymogu pełnego zaszczepienia do udziału w zajęciach dydaktycznych uczelni.
  • Zobacz także: Putin pogroził palcem. “Nasze siły morskie wytropią każdego przeciwnika”

Rektor przekazał studentom, że od 1 października zajęcia rozpoczną się w murach uniwersytetu, a nie w trybie online. Będzie tak, o ile “sytuacja epidemiologiczna nie pogorszy się na tyle, aby te plany pokrzyżować”. Niestety jego decyzja sprawiła również, że segregacja sanitarna zacznie obowiązywać na polskiej uczelni. W swojej wiadomości, prof. Koziołek zapowiedział, że od nowego roku akademickiego w akademikach uczelni zameldować się będą mogły wyłącznie osoby zaszczepione.

Prof. Ryszard Koziołek zaapelował do wszystkich, którzy nie przyjęli jeszcze szczepionki, żeby uczynili to “w dbałości o siebie, o swoje rodziny oraz o koleżanki i kolegów, z którymi spotkacie się w uniwersytecie”.

Segregacja sanitarna na polskiej uczelni

“Nie uzależniamy prawa do obecności na zajęciach w murach uczelni od bycia zaszczepionym, pozostawiając to Państwa odpowiedzialnej wolności i rozumnej trosce o siebie i innych. Z jednym wyjątkiem” – napisał prof. Ryszard Koziołek.

“W akademikach będą mogły zameldować się wyłącznie osoby w pełni zaszczepione, co należy potwierdzić stosownym zaświadczeniem o szczepieniu lub Certyfikatem Covid. Stawiamy ten warunek w obliczu ostrzeżeń przed kolejną falą epidemii, a także w przekonaniu, że przebywanie ze sobą w bliskiej odległości, w pokojach i korytarzach domów akademickich naraża Was szczególnie na ryzyko infekcji” – dodał.

Rektor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach zapowiedział, że w czasie największego natężenia kwaterunkowego w kampusach Uniwersytetu Śląskiego zostaną zorganizowane punkty szczepień.

Mieszkańcy województwa śląskiego – spośród których w większości rekrutują się studenci UŚ – przyjęli dotąd 4 059 139 dawek szczepionki przeciw Covid-19. W pełni zaszczepionych jest 1 884 867 osób. 

radiozet.pl

paszport covidowy

Paszport covidowy / Fot. flickr.com

  • Sondaż wykonany na zlecenie “Wirtualnej Polski” wykonała sondażonwia United Surveys. Według wyników badania, 40,1 proc. badanych uważa, że osoby niezaszczepione przeciwko COVID-19 powinny mieć zakaz wstępu do restauracji i kawiarni.
  • Polacy podzieleni są również w pozostałych kwestiach dotyczących wprowadzenia potencjalnej segregacji sanitarnej w naszym kraju.
  • Jak podkreśla “Wirtualna Polska”, zarówno wyborcy Zjednoczonej Prawicy jak i opozycji głosowali podobnie w tej kwestii.
  • Zobacz także: Szturm na punkt szczepień! Niedzielski: “To trzeba piętnować”

Ograniczenia dla osób niezaszczepionych są potrzebne zdaniem części Polaków. Respondenci otrzymali pytanie: “Czy w Polsce osoby niezaszczepione przeciwko COVID-19 powinny mieć zakaz wstępu do restauracji i kawiarni”.

Twierdząco odpowiedziało 40,1 proc. badanych. Przeciwnego zdania było 54,6 proc. Jedynie 5,3 proc. respondentów nie zajęło żadnego stanowiska w tej sprawie.

Drugie pytanie dotyczyło zakazu wstępu do centrów handlowych, dla osób niezaszczepionych na COVID-19.

Za wprowadzeniem takich restrykcji opowiedziało się 34,1 proc. ankietowanych. Zdaniem 58,6 proc. z nich osoby niezaszczepione powinny mieć takie samo prawo korzystania z centrów jak zaszczepione. 7,3 proc. respondentów nie miało zdania.

Największe różnice pojawiły się w odpowiedziach na pytanie o dostęp do placówek medycznych dla niezaszczepionych. Jedynie 20,8 proc. badanych spodobał się taki pomysł, przeciwnych było 76,3 proc. Mniej niż 3 proc. ankietowanych nie opowiedziało się po żadnej ze stron.

Ograniczenia dla niezaszczepionych również w komunikacji zbiorowej i parkach rozrywki?

Sondaż United Surveys pytał również o ewentualne ograniczenia w dostępie do komunikacji zbiorowej. Za wprowadzeniem takiego ograniczenia było 30,2 proc. respondentów, za wolnym dostępem do publicznego transportu dla wszystkich opowiedziało się 61,7 proc. z nich. 8,1 proc. badanych pozostało niezdecydowanych.

Zdaniem 36,6 proc. ankietowanych, osoby niezaszczepione na COVID-19 nie powinny mieć wstępu do parków rozrywki i ośrodków kultury 56,7 proc. osób pytanych o zdanie w tej kwestii było przeciwnych, a zdania nie miało 6,7 proc.

Na koniec badania poproszono o odniesienie się do następującej tezy: “Uważam, że osób niezaszczepionych nie powinny spotykać żadne ograniczenia.”

41 proc. respondentów zgodziło się z tym twierdzeniem, przeciwnego zdania było 53,7 proc. ankietowanych. 4.4 proc. odpowiedziało “nie wiem”.

Jak podkreśla “Wirtualna Polska”, zarówno wyborcy Zjednoczonej Prawicy jak i opozycji głosowali podobnie w tej kwestii. Tylko 38 proc. zwolenników obozu rządzącego zgodziło się, że osób niezaszczepionych nie powinny spotkać żadne ograniczenia, odwrotnie uważa 56 proc. z nich.

Wśród wyborców opozycji 44 proc. głosujących było na “tak”, a a 50 proc. na “nie”.

Sondaż przeprowadzono 24 lipca, metodą wspomaganego komputerowo wywiadu telefonicznego (CATI), na reprezentatywnej grupie 1000 dorosłych Polaków.

dorzeczy.pl

Leki

Leki / Fot. pixabay.com

  • Jak podaje “Wall Street Journal”, firma Shionogi opracowuje lek na koronawirusa. Obecnie testy weszły w fazę badań preparatu na ludziach.
  • Podobne badania nad lekiem przeciw COVID-19 prowadzą już dwa pozostałe koncerny farmaceutyczne. Są to Pfizer i Merck.
  • Firmy planują wypełnić lukę na rynku, którą stworzyło liczne grono osób patrzących sceptycznie na szczepionki przeciw koronawirusowi.
  • Zobacz także: Instant, Polki “obywatelki świata” [OPINIA]

Według “Wall Street Journal”, firma Shionogi  poinformowała, że opracowała pigułkę przeciwko COVID-19 i testuje jej wszelkie skutki uboczne w badaniach. Rozpoczęły się one w tym miesiącu i prawdopodobnie potrwają do przyszłego roku. Japończycy testują lek na COVID-19. Jeśli ich badania okażą się skuteczne, będzie to pierwszy opracowany w pełni lek na koronawirusa.

Lek na COVID-19 dostępny jeszcze w tym roku?

Japońska firma jest jednak w swych badaniach opóźniona o kilka miesięcy w stosunku do firm Pfizer i Merck. Koncerny rozpoczęły zakrojone na szeroką skalę testowanie tabletek na COVID-19. Pfizer poinformował, że jego lek, który jest zażywany dwa razy dziennie, może być gotowy do wprowadzenia na rynek już w tym roku.

Wszystkie trzy firmy chcą wypełnić jedną z największych luk w walce z pandemią koronawirusa. Celem koncernów jest część ludzi, która nie chce się szczepić. Lek na COVID-19 może być więc dla koncernów farmaceutycznych równie dochodowym towarem, co szczepionka. Badania wykazały, że wstrzykiwane preparaty są skuteczne w zapobieganiu poważnych chorób wywoływanych przez znane szczepy wirusa COVID-19. W tym jest również zakaźny szczep Delta. Jednak obawy osób patrzących sceptycznie na te preparaty są uzasadnione. Szczepionki przeciw COVID-19 są bowiem nadal w fazie badań i będą nimi objęte przynajmniej do końca 2023 roku.

Z danych agencji badawczej Inquiry wynika, że mniej niż połowa, które nie są jeszcze zaszczepione, deklaruje, że chce skorzystać ze szczepionki przeciwko COVID-19.

Brak pewności czy szczepionka jest bezpieczna, obawa przed skutkami ubocznymi oraz opinia, że powstała ona zbyt szybko, aby była odpowiednio przetestowana, to trzy główne powody niechęci do szczepienia się wśród osób, które odrzucają szczepionkę.  

tysol.pl medonet.pl

Protesty we Francji

Protesty we Francji / Fot. You Tube/ NBC News

  • Francuski parlament poparł ustawę wprowadzającą segregację sanitarną na terenie tego państwa. W nocy z niedzieli na poniedziałek ustawę poparło Zgromadzenie Narodowe.
  • Od 1 sierpnia br. wymóg posiadania certyfikatu sanitarnego obowiązywał będzie w kawiarniach i restauracjach. Certyfikat sanitarny stosowany jest już w obiektach kulturalnych i rekreacyjnych.
  • Przeciwko nowym przepisom Francuzi demonstrowali w minionym tygodniu na wielotysięcznych manifestacjach w wielu miastach kraju.
  • Zobacz także: Obóz islamskich imigrantów w środku polskiej miejscowości. Rogalski: Litwini dokonują prowokacji

Francuski parlament poprał sanitaryzm. Wcześniej w niedzielę ustawa przeszła przez Senat, gdzie 195 senatorów zagłosowało “za”, 129 “przeciw”, a 17 wstrzymało się od głosu. W nocy głosowało Zgromadzenie Narodowe: 156 posłów było za ustawą, 60 przeciw, 14 wstrzymało się od głosu. Zgodnie z ustawą, obowiązek szczepień został rozszerzony na pracowników służby zdrowia, strażaków i specjalistów czy opiekunów pracujących z osobami starszymi.

Certyfikat sanitarny, czyli przepustka zdrowotna, która jest potwierdzeniem pełnych szczepień lub negatywnego wyniku ostatniego testu na koronawirusa, który stosowany jest już w obiektach kulturalnych i rekreacyjnych, od początku sierpnia obowiązywał będzie także w kawiarniach i restauracjach. Jednak już od kilku dni Francuzi muszą okazywać certyfikat sanitarny w miejscach, w których zgromadzi się ponad 50 osób, a więc m.in. w kinach, teatrach, muzeach i halach sportowych.

Ustawa przewiduje również obowiązkową izolację chorych na COVID-19. Rząd wprowadził poprawki mające na celu uniknięcie utraty dochodów przez pracowników izolowanych z powodu zakażenia.

Przeciwko nowym przepisom Francuzi demonstrowali w minionym tygodniu na wielotysięcznych manifestacjach w wielu miastach kraju. W rozmowach z dziennikarzami protestujący podkreślali, że paszport sanitarny jest “dyskryminacją” i “błędem politycznym prezydenta Emmanuela Macrona”. Mimo głosów wielu tysięcy obywateli i niepokojów społecznych, francuski parlament poprał sanitaryzm.

W sobotę w Paryżu, Lyonie i Marsylii doszło do potyczek manifestujących z policją, która użyła gazu łzawiącego.

rmf24.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pexels

Z zaciekawieniem od lat przyglądam się Polkom, które od lat mieszkają za granicą. Te, które znam i szanuję, zachowały swoją tożsamość. Ich domy aż buzują Polską. Miło jest znaleźć się w takim domu, w Holandii, gdziekolwiek na świecie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

“Obywatelki świata”

Dziś jednak skoncentruję się na „obywatelkach świata”, poznałam ich oczywiście wiele. To również typ paniuś, które po roku pobytu za granicą, już pytają „Jak to się mówi po polsku”. Jest to do tego stopnia żenujące, że żal się robi czasu, kiedy przyjdzie z kimś takim zamienić kilka słów.

Wpadł mi w ręce jakiś polskojęzyczny magazyn dla kobiet, w którym to właśnie „obywatelki świata” otwierają się przed polskim dziennikarzem. Każda z nich oczywiście wygląda już na obywatelkę kraju, w którym mieszka. Niczym kameleon przybiera barwę otoczenia.

I tak jedna z nich podkreśla, że w państwie, w którym teraz mieszka „nauczyła się miłości do ciała, nagość jest piękna”. Druga docenia drobne rzeczy, dzięki temu, że spróbowała chleba. Trzecia, że nie ma wpływu na wszystko. Trzeba było im wyjechać hen, by dojść do tych odkryć. Zmienić z Ewy w Eve. Kiedy już się zmienią w kobietę, w którą nie są, staną się lepsze, bardziej wartościowe?. To takie typowe. Takie są te nasze Grażyny, „obywatelki świata”.

W macierzyństwo za granicą w przypadku Grażyn już brnąć nie będę, domyślicie się pewnie mili państwo. Taka już polskiego dziecka nie nauczy, bo po co mu „jajecznicę w głowie robić” (tekst ze społecznościówki-autentyk).

Kobiety “Instant” w Polsce

Niestety ten przykry obraz z zagranicy odnajduję w mojej ojczyźnie. Coraz więcej kobiet traci swoją kobiecość na rzecz bliżej nieokreślonego rodzaju. Nie jest on ani żeński, ani męski. Takie hybrydy, korpopiranie, czy kobiety sukcesu płaczące po pięćdziesiątce, że zostały zupełnie same.

Chcą być silne, niezależne, takie instant. Facet do łóżka, ciąża wypadek przy pracy, aborcja naturalnie. Feministki, koń by się uśmiał. Obdarły się całkowicie z tego co piękne, na rzecz nowo mody.

Kobieta i jej zalety

Bycie kobietą to dar, to w nas rośnie życie, to w nas wytwarza się pokarm dla dziecka, to my posiadamy intuicję, to my widzimy dobro i zło. Kobieta równa się mistyka. Jest uzupełnieniem mężczyzny, jego wypełnieniem. Tak jak mężczyzna analogicznie dla kobiety. Dlaczego się tego wyzbywamy?

Tak wiem, musiałyśmy stać się silne i włożyć portki, kiedy szalały wojny światowe, kiedy zabrakło mężczyzn. Ale teraz po co? Dlaczego kobiety wyzbywają się kobiecości. Dlaczego Polki nie chcą być całowane po rękach, nie chcą być podporą swoich mężów, nie chcą zajmować się rodziną i domem.

Rola mężczyzny pośród “kobiet instant”

Przecież branie na własne barki odpowiedzialności i za dom i za bycie „niezależną” nie czyni nas silniejszymi. Jak mają czuć się przy nas mężczyźni, kiedy to kobiety chcą polować, wyzbywają się delikatności, opiekuńczości na rzecz bycia substytutem mężczyzny.

Jak ma czuć się współczesny mężczyzna, który zamiast kobiety przed sobą widzi hybrydę, która sama nie wie do końca czego chce. Chce być niezależna, spełniona zawodowo, seksualnie, jest wulgarna, wyuzdana, chce mieć prawo do aborcji. Ona nie wychodzi za mąż, nie zakłada rodziny. Jeśli już zdobędzie się na dziecko i jego dawcę to żyje w kohabitacji.

Dla większości tych współczesnych, idących z nurtem kobiet, mężczyzna to tylko przedmiot do zabawy po pracy. Singileki z wyboru, skoncentrowane na sobie hedonistki.

„Obywatelki świata”, wybierają często obcokrajowców, bo jak żyć z Polakiem? Ten zagraniczny mąż jest dla nich lepszy, zachodni, światowy. Nie jest regułą, że każda z nich się później rozczaruje, ale niestety często tak bywa. Słychać często o utracie dzieci i powrocie z płaczem „obywatelek” do Polski. Zagraniczny królewicz się nie sprawdził i zabrał dzieci.

Kobieta równa się mistyka

Gdzie podziała się mistyka kobiety, jej rola matki, nauczycielki, matrony, która wskazywała drogę. Tworzyła związek z mężczyzną oparty na wzajemnym zaufaniu. Była oddana rodzinie. Dlaczego to wszytko tak łatwo zamienić na samowystarczalność i szybki seks z przypadkowym mężczyzną?

Nie mam na myśli tu oczywiście bycia niewolnicą, posłuszną i oddaną. Ale bycie Polką, która przez wieki była otaczana szacunkiem. Jednocześnie decydowała, rządziła, zachowując wszystkie swoje zalety, nie tracąc swojej kobiecości.

To Polka jako pierwsza kobieta na świecie otrzymała nagrodę Nobla. Słowianki zawsze pokazywały kierunek, w którym patrzyli ich mężowie. To Polki jako jedne z pierwszych w Europie uzyskały prawo głosu, jako pierwsze studiowały. Nic nie poszło u nas nie tak, niczego nie możemy się wstydzić.

Dlaczego więc Niemka, wyjeżdżając do Guantanamo, dalej pozostaje Niemką, a Polka staje się „obywatelką świata”?

Atak na punkt szczepień w Grodzisku Mazowieckim

Atak na punkt szczepień w Grodzisku Mazowieckim / fot. pixbay.com Twitter

  • W niedzielne popołudnie doszło do szturmu na punkt szczepień w Grodzisku Mazowieckim. Policja otrzymała zgłoszenie z prośbą o interwencję około godziny 13:30.
  • Zatrzymano dwie osoby, które naruszyły bezpośrednią nietykalność cielesną funkcjonariusza oraz kierowały groźby karalne wobec policjantów.
  • Nagrania z kamer znajdujących się na miejscy pokazują. że na teren punktu chciały wejść osoby z logiem organizacji “Polskie Żółte Kamizelki”.
  • Zobacz także: Porażka izraelskiej strategi? Przywrócono restrykcje epidemiczne

Szturm na punkt szczepień miał miejsce w niedzielne popołudnie. Telefon na policje w Grodzisku Mazowieckim został wykonany około 13:30.

“Około godz. 13:30 mieliśmy wezwanie na interwencję w jednym z punktów szczepień w Grodzisku Mazowieckim. Grupa osób chciała siłą wejść do budynku i wszczęła awanturę z pracownikami punktu”- przekazała PAP oficer prasowa asp. szt. Katarzyna Zych z Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim.

Szturm na punkt szczepień skutkował interwencją policji

Policja zatrzymała dwie osoby, które były zaangażowane w bezpośredni kontakt z pracownikami punktu szczepień. Jedną ze względu na naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza, a drugą za znieważenie i kierowanie gróźb karanych wobec policjantów. Wobec nich w komendzie przeprowadzono czynności i około godz. 16 osoby te zwolniono. Pozostałe osoby z grupy, która chciała wejść do punktu, według informacji policji, rozeszły się.

Chociaż sprawa wygląda na ewidentną ustawkę, odniósł się do niej minister zdrowia Adam Niedzielski.

Wolność na sztandarach, usta pełne wulgaryzmów i pięści przeciw drugiemu człowiekowi. Tak dziś wygląda ruch antyszczepionkowy? Tu nie ma z kim dyskutować. To trzeba piętnować. Dziękuję policji za interwencje – napisał na Twitterze szef resortu zdrowia.

Szturm na punkt szczepień wygląda na zupełnie zaplanowaną akcję mającą na celu dyskredytację osób mających wątpliwości wobec szczepień przeciw COVID-19. Sytuacja dała “wodę na młyn” propagandy rządowej oraz kolejną możliwość dla “reżimowych ekspertów” do piętnowania osób nie chcących brać udziału w eksperymencie medycznym jako “antyszczepionkowców.”

Nagrania z kamer znajdujących się na miejscy pokazują. że na teren punktu chciały wejść osoby z logiem organizacji “Polskie Żółte Kamizelki” i wtedy zostały powstrzymywane przez personel placówki. Na nagraniach słychać wulgarne krzyki.

“Polskie Żółte Kamizelki” to organizacja, która przedstawia się jako grupa ludzi walczących o wolność i stawiających “opór bezprawiu rządu i policji”. Na profilach w mediach społecznościowych publikuje m.in. informacje zniechęcające do szczepień przeciw COVID-19.

rmf24.pl radiozet.pl

Kod QR - paszport szczepionkowy w telefonie.

Paszport szczepionkowy, kod QR, koronawirus, covid-19, szczepienia / fot. TT/@MirrorPolitics

  • W Izraelu pomimo zaszczepienia znacznej większości populacji, od 29 lipca zostaną przywrócone wcześniejsze restrykcje
  • Powrócą tzw. zielone przepustki, które informowały o tym, czy dana osoba jest zaszczepiona, ozdrowieńcem lub czy posiada negatywny wynik testu sprzed ostatnich 72 godzin
  • Izraelczycy będą mieli utrudniony dostęp do imprez masowych z udziałem ponad 100 osób
  • Niewykluczone, że w najbliższej przyszłości rząd wprowadzi wymogi dla dzieci poniżej 12 roku życia
  • Zobacz także: Słowacki parlament faworyzuje zaszczepionych. Protesty zatrzymały wprowadzenie radykalniejszych przepisów

Izraelskie ministerstwo zdrowia informuje, że według obecnych statystyk około 3 procent zaszczepionych osób, które zachorowały na COVID-19, przenosiły koronawirusa na 2-3 inne osoby podczas koncertów, w restauracjach, czy też na siłowniach. Natomiast z przeprowadzonych badań wynika, że 80 procent zaszczepionych, którzy zachorowali na koronawirusa, nie zakażała innych osób podczas spotkań w miejscach publicznych.

Kolejne 10 proc. przeniosło koronawirusa na jedną inną osobę w tych miejscach, a 3 proc. zainfekowało dwie lub trzy inne – dla pozostałych 7 proc. nie jest jasne, czy były odpowiedzialne za zainfekowanie innych. Raport nie zawierał szczegółowych informacji o tym, ile osób zostało zarażonych przez niezaszczepione osoby.

Decyzja o publikacji danych została podjęta po tym jak rząd przywrócił w czwartek tzw. zielone przepustki, ograniczającej frekwencję na dużych imprezach do osób zaszczepionych, ozdrowieńców lub tych, którzy przedstawili ważny negatywny wynik testu.

Izrael nałoży obostrzenia na dzieci

Ograniczenia nałożone przez izraelskie władze wejdą w życie od 29 lipca. Będą one dotyczyły zarówno imprez organizowanych w pomieszczeniach oraz w plenerze z udziałem ponad 100 osób. Szczepionkowe dowody lub też informacje o przebytej chorobie, czy też negatywne wyniki testów sprzed 72 godzin, będą obowiązywały Izraelczyków powyżej 12 roku życia. Niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości rząd wprowadzi podobne wymogi dla dzieci poniżej 121 roku życia.

Władze podały, że zielona przepustka zostanie przywrócona również na imprezach sportowych, w siłowniach, restauracjach, konferencjach, atrakcjach turystycznych i w domach kultury, jednocześnie podkreślono, że na spotkaniach nie będzie limitów osobowych.

polsatnews.pl

Władimir Putin

Władimir Putin / Fot. The Presidential Press and Information Office Wikimedia Commons

  • W Petersburgu odbyła się parada wojskowa rosyjskiej marynarki wojennej podczas, której był obecny prezydent Władimir Putin
  • Wygrażał się niezwykłymi zdolnościami sił morskich, które potrafią lokalizować obce jednostki w pobliżu rosyjskich wód terytorialnych
  • Wypowiedź rosyjskiego prezydenta jest odpowiedzią na czerwcowy incydent na Morzu Czarnym, w której brał udział brytyjski okręt wojenny
  • Zobacz także: Niemcy zazdroszczą nam systemu ostrzegania. Wprowadzą powiadamianie sms

Prezydent Rosji podczas parady marynarki wojennej w Petersburgu pochwalił morskie siły za zdobyte możliwości obronne. Uważa, że jego armia jest w stanie wykryć każdego przeciwnika znajdującego się na rosyjskich wodach terytorialnych.

Jesteśmy w stanie wykryć każdego podwodnego, nawodnego, powietrznego wroga i jeśli będzie to konieczne, przeprowadzić na niego nieunikniony atak

– pogroził Władimir Putin.

Ta wypowiedź podyktowana jest czerwcowym incydentem na Morzu Czarnym, rosyjska marynarka wojenna oddała kilka strzałów ostrzegawczych i zrzuciła kilka bomb na szlaku brytyjskiego okrętu. Rosja uznała to za naruszenie przestrzeni wodnej wokół zaanektowanego Półwyspu Krymskiego.

Wielka Brytania stanowczo odrzucała rosyjską relację z incydentu, twierdząc, że oddane strzały ostrzegawcze były wcześniej zapowiedziane jako element ćwiczeń artyleryjskich, a domniemane bomby nie zostały ostatecznie zrzucone.

Rosja zaanektowała ukraiński Krym w 2014 roku, lecz Wielka Brytania i większość krajów uznaje Półwysep za część Ukrainy, a nie Rosji.

Prezydent Putin powiedział w czerwcu, że Rosja mogła bez rozpoczęcia III wojny światowej zatopić brytyjski okręt wojenny HMS Defender, oskarżając go o nielegalne wtargnięcie na jej wody terytorialne. Jednocześnie dodał, że Stany Zjednoczone odegrały swoją rolę w tej prowokacji.

wnp.pl

Szczepionka

Szpital COVID-19 / Fot. pixabay.com

  • Na Słowacji od piątku trwają protesty w związku z kontrowersyjną ustawą segregującą ludzi na zaszczepionych i niezaszczepionych
  • Minister zdrowia Vladimir Lengvarski zaproponował, aby ograniczyć niezaszczepionym przeciwko COVID-19 możliwość korzystania z miejsc pożytku publicznego jak restauracje, czy kina
  • Nowe przepisy zostały przyjęte podczas niedzielnego posiedzenia parlamentu, nadając tym samym rządowi moc wprowadzenia ograniczeń w trakcie stanu epidemicznego
  • Słowacka opozycja zamierza zgłosić ustawę do Sądu Konstytucyjnego, który ma sprawdzić legalność przepisów
  • Zobacz także: Segregacja na polskiej uczelni! “Akademik wyłącznie dla zaszczepionych”

Nietypowo, bo w niedzielę obradował słowacki parlament. Tamtejszy minister zdrowia, Vladimir Lengvarski przedstawił parlamentarzystom ustawę, która podzieliła kraj w kwestii przeciwdziałania epidemii koronawirusa. Szef słowackiego resortu zdrowia chciał wprowadzić segregacje na zaszczepionych i niezaszczepionych poprzez duże granty prawne dla osób, które przyjęły dopuszczoną warunkowo przez WHO szczepionkę na koronawirusa.

Po trwających od piątku protestach w tej sprawie została zgłoszona poprawka łagodząca pierwotny projekt, skracając listę prawnych korzyści dla osób zaszczepionych.

Poprawka pozwala regionalnym władzom higienicznym w przypadku zagrożenia epidemicznego na czasowe umożliwienie uczestnictwa w imprezach masowych wyłącznie osobom zaszczepionym lub mającym negatywny wynik testu na obecność koronawirusa i ozdrowieńcom. To samo dotyczy wstępu do restauracji, salonów fryzjerskich lub centrów fitness.

Ustawa przewiduje również wprowadzenie przystępnych cenowo testów antygenowych, które mają kosztować maksymalnie 5 euro. Jednakże testy PCR nie będą wykonywane często. Jedynie w przypadku, kontaktu z osobą zakażoną obywatele Słowacji będą musieli wykonać test na obecność koronawirusa.

Słowacka opozycja przedłoży ustawę przed Sąd Konstytucyjny

Projekt ustawy nie tylko wywołał kilkunastotysięczne protesty w stolicy oraz w pomniejszych miejscowościach na Słowacji, ale propozycja podzieliła również gabinet premiera Eduarda Hegera. Część ministrów z partii koalicyjnych, była zbulwersowana przełożeniem kosztów testów na obywateli. Ostatecznie doszło do kompromisu i część testów będzie finansowana z państwowego budżetu.

W tej sprawie słowacka opozycja zakwestionowała praworządność i legalność przepisów. Krytyczni wobec dzielenia obywateli na lepszych i gorszych postanowili, że ustawa zostanie złożona do Sądu Konstytucyjnego, który sprawdzi segregację sanitarną pod kątem jej legalności względem przepisów konstytucyjnych.

wnp.pl

Marian Banaś

Marian Banaś / Fot. You Tube/ Telewizja Republika

  • Podczas dzisiejszych rozmów politycznych w telewizji Polsat News oraz TVN24 zaproszeni goście dyskutowali o aresztowaniu Jakuba Banasia oraz wniosku o uchylenie immunitetu prezesowi NIK
  • Politycy opozycji są w tej kwestii podzieleni, gdyż poseł PSL Marek Sawicki postawił sprawę jasno i oczekuje dymisji Mariana Banasia
  • Z kolei były lider PO Grzegorz Schetyna oraz poseł Joanna Mucha z Polski 2050 odznaczają się powściągliwością twierdząc, że ostatnie wydarzenia to zwykłe porachunki pomiędzy PiS, a Marianem Banasiem
  • Zobacz także: Syn Banasia usłyszał zarzuty! Bezprawnie pozyskiwał fundusze na rozbudowę kamienicy? Ostry pojedynek w obozie rządzącym

Podczas porannego programu “Śniadanie Rymanowskiego” w Polsat News, prowadzący zapytał się swoich gości o sprawę związaną z aresztowanym Jakubem Banasiem oraz wniosku Prokuratora Generalnego o uchylenie immunitetu prezesowi Najwyższej Izby Kontroli, Marianowi Banasiowi. Śledczy z Prokuratury Krajowej chcą wystawić kilkanaście zarzutów m.in. o podaniu nieprawdy w oświadczeniach majątkowych.

Nic wczoraj i przedwczoraj nie usłyszeliśmy nowego, pytanie tylko, dlaczego Zbigniew Ziobro uruchamia machinę dwa dni temu, a nie uruchomił tej machiny przed powołaniem Banasia na szefa NIK. Odpowiedź jest bardzo prosta: dlatego że sześcioletnia reforma pana Zbigniewa Ziobry wymiaru sprawiedliwości legła w gruzach. Dwa orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości i Trybunału Praw Człowieka pokazują, że sądownictwo zreformowane przez Zbigniewa Ziobrę trzeba zreformować od nowa, postawić z głowy na nogi

– powiedział Marek Sawicki z PSL.

Zapowiedział również, że będzie namawiał swoich kolegów z Koalicji Polskiej, aby poparli oni wniosek o uchylenie immunitetu prezesowi NIK, gdyż jego zdaniem instytucja ta nie funkcjonuje przez niego.

Mieliśmy poprzedniego prezesa pod zarzutami i nic się nie działo, NIK zarówno wobec poprzednich rządów, jak również wobec tego rządu, (…) protokoły i komunikaty przekazywała. To, że Banasia tam nie będzie, to być może kolegium będzie niektóre informacje wstrzymywać, ale to nie znaczy, że procesy, kontrole nie będą prowadzone

– kontynuował.

Ochrona niezależności NIK przed zakusami rządu

Z kolei na antenie TVN24 w programie “Kawa na ławę” poseł Polski 2050, Joanna Mucha również zabrała głos w sprawie Mariana Banasia oraz jego syna Jakuba. Wprost uznała, że pozwolenie Prawu i Sprawiedliwości na rozprawienie się z prezesem NIK byłby zwykłym procesem politycznym, niż rozliczeniem z dotychczasowej działalności.

My nie będziemy za uchyleniem tego immunitetu, dlatego że dzisiejsze osądzenie go [prezesa NIK], postawienie przed prokuraturą, sądem, to byłby zwykły proces polityczny

– stwierdziła Joanna Mucha.

Dość treściwie wypowiedział się lider partii Razem, poseł Adrian Zandberg, który zasłonił się brakiem wypracowanego stanowisko przez klub koalicyjny Lewicy. Natomiast stanowcze stanowisko w tej kwestii postawił były lider Platformy Obywatelskiej.

Wierzę w niezależność NIK, jego niezawisłość i wierzę w system kontroli zbudowany, wierzę w eksperckość NIK (…). I wierzę w to, że pomysł PiS, żeby usunąć Banasia, służy temu, żeby zabrać niezależność NIK i w związku z tym trzeba z tym walczyć

– podkreślił Grzegorz Schetyna, zaznaczając, że Jarosław Kaczyński rękami Zbigniewa Ziobry zamierza rozprawić się z prezesem NIK.

Wśród kilkunastu zarzutów, które prokuratura zamierza postawić Banasiowi, jest podanie nieprawdy w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych. Zdaniem prokuratorów Banaś miał zaniżyć w deklaracjach podatkowych za lata 2015-2020 przychody z dzierżawy kamienicy w Krakowie. Miało to narazić Skarb Państwa na stratę ponad 50 tys. zł z należnego podatku dochodowego.

onet.pl