Z rządowych danych wynika, że w pełni zaszczepionych, czyli preparatem J&J lub dwoma dawkami innych, dopuszczonych w UE szczepionek, jest ponad 17, 2 mln osób. Dworczyk na bieżąco informuje o postępie akcji szczepień za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych.
Z zestawienia wynika, że wykonano dotąd 34 096 548 iniekcji. W pełni zaszczepionych, czyli preparatem J&J lub dwoma dawkami innych, dopuszczonych w UE szczepionek, jest 17 225 194 osób. Dzienna liczba szczepień wyniosła 132 362.
Minister Michał Dworczyk poinformował o osiągnięciu kolejnej statystyki akcji szczepień na swoich mediach społecznościowych. Huczne świętowanie wykonania kolejnego miliona zastrzyków nie przykrywa jednak faktu, że akcja szczepień znacząco zwolniła a 4 mln dawek preparatu ma być sprzedane na wschód.
Departament Stanu USA / fot. AgnosticPreachersKid
Wikimedia Commons
Cherrie Daniels z Departamentu Stanu USA uważa, że Polska powinna porzucić dalszą drogę legislacyjną nowelizacji ustawy o Kpa. Jej zdaniem wywołuje ona “nieodwracalne szkody dla Żydów i nie-Żydów.”
Daniels pochwaliła pięć z sześciu wymienionych w ustawie 447 krajów. Jej zdaniem Polska jest jedynym, w którym doszło do regresu w tej sprawie.
Nowelizacja KPA wynika z konieczności dostosowania prawa do wyroku TK sprzed sześciu lat. W maju 2015 r. Trybunał orzekł, że przepis Kpa w obecnym brzmieniu jest niekonstytucyjny.
Cherrie Daniels twierdzi, że nowelizacja ustawy Kodeksu podstępowania administracyjnego nie niesie ze sobą żadnych korzyści. Departament Stanu USA żąda zmian w polskiej legislacji.
“Ten projekt wywołałby nieodwracalne szkody zarówno dla Żydów i nie-Żydów, praktycznie wygaszając roszczenia o restytucję i rekompensatę mienia odebranego podczas Holokaustu, które później zostało znacjonalizowane podczas okresu władzy komunistów”
– powiedziała Daniels na konferencji online zorganizowanej przez Światową Organizację ds. Restytucji Mienia Żydowskiego (WJRO).
Spotkanie, w którym wzięła udział Daniels miało miejsce w przeddzień rocznicy przyjęcia przez władze USA ustawy 447. Dokument podpisany przez Donalda Trumpa mówi o użyciu wszelkich możliwych środków w celu wywierania nacisków na kraje, w których może znajdować się tzw. mienie bezspadkowe. Jest to majątek, który na skutek śmierci właścicieli i spadkobierców chcą zawłaszczyć na zasadzie „prawa krwi” organizacje żydowskie.
Departament Stanu USA żąda zmian. W Polsce doszło do regresu?
Daniels pochwaliła pięć z sześciu wymienionych w ustawie 447 krajów. Jej zdaniem Polska jest jedynym, w którym doszło do regresu w tej sprawie. Departament Stanu żąda zmian w polskim prawie.
“Jesteśmy zawiedzeni, że polski rząd i opozycja wydają się zbyt często celowo zrównywać zwrot mienia lub rekompensaty z reparacjami wojennymi”
– powiedziała przedstawiciela Departamentu Stanu USA.
Nowelizacja KPA wynika z konieczności dostosowania prawa do wyroku TK sprzed sześciu lat. W maju 2015 r. Trybunał orzekł, że przepis Kpa w obecnym brzmieniu jest niekonstytucyjny.
W nowelizacji przyjętej przez Sejm zapisano wyraźne zmiany. Nie stwierdzałoby się nieważności decyzji z przyczyny na przykład wydania jej z rażącym naruszeniem prawa, jeśli od dnia jej doręczenia lub ogłoszenia upłynęło 10 lat. Dodatkowym warunkiem jest sytuacja, gdy decyzja wywołała nieodwracalne skutki prawne. W takiej sytuacji można byłoby jednak orzec, iż decyzję wydano z naruszeniem prawa. Natomiast, jeśli od dnia doręczenia lub ogłoszenia decyzji upłynęło 30 lat, to w ogóle nie byłoby wszczynane postępowanie w sprawie.
Ten sam mechanizm wykorzystywany jest w covidowej propagandzie. Może szokować to, jak bardzo jest ona irracjonalna, pozbawiona logiki i sprzeczna z nauką. Jest to zapewne zamierzone. Dzięki temu osoby tresowane przez media covidowa propagandą popadają w agresję i fanatyzm, są skutecznie uodpornione na myślenie, i bezkrytycznie przyjmują permanentny brak logiki, ordynarną niekonsekwencję i sprzeczność z faktami, odrzucenie nauki i zasad nią rządzących – wszystko to mając fałszywe przeświadczenie o wyższości intelektualnej. To właśnie dzięki irracjonalizmowi, covidowa propaganda odnosi sukcesy.
Pogotowie COVID-19 / Fot. You Tube/ Chrzanowska Telewizja Lokalna
Według oficjalnych statystyk Ministerstwa Zdrowia, w czwartek 29 lipca odnotowano 167 nowych zakażeń wirusem COVID-19. W wyniku współistnienia wirusa zmarło 5 pacjentów.
Najwięcej potwierdzonych przypadków odnotowano w Małopolsce oraz na Podkarpaciu.
Ministerstwo Zdrowia podaje liczbę dostępnych miejsc w szpitalach oraz wykorzystanie sprzętu medycznego.
Koronawirus w Polsce pozostaje marginalnym schorzeniem. Liczba zakażeń wzrasta wraz z kolejnymi zapowiedziami rządu dotyczącymi 4 fali mniemanej pandemii.
warmińsko-mazurskiego (7), lubuskiego (5), opolskiego (4), zachodniopomorskiego (4), łódzkiego (3), świętokrzyskiego (3). 6 zakażeń to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną.
Fragment okładki książki / "Swąd Szatana w Kościele. Rewolucja '68"
Katolicyzm barierą dla lewicowej tyrani
Dla sił wrogich wobec zachodniej cywilizacji zawsze ważną kwestią było zniszczenie katolicyzmu. Dziś warto sobie uświadomić, że starania sił wrogich katolicyzmowi, by zniszczyć Kościół katolicki od wewnątrz, nie są niczym nowym. Przykładem tego jest też to, jak w 1968 wielu duchownych odrzuciło katolicyzm, i wbrew nauczaniu Kościoła katolickiego poparło komunistyczną rewoltę 1968 roku we Francji.
Te ponure wydarzenia, które każdy katolik powinien znać, by przeciwdziałać współczesnej wrogiej działalności wewnątrz Kościoła, opisał na łamach (wydanej przez wydawnictwo AA) pracy „Swąd Szatana w Kościele. Rewolucja ‘68” Yves Chiron.
Kryzys w Kościele zaczął się przed drugim soborem watykańskim
We wstępie do pracy „Swąd Szatana w Kościele. Rewolucja ‘68” ksiądz Robert Skrzypczak przypomniał, że kryzys w Kościele katolickim rozpoczął się już przed drugim soborem watykańskim, a lata 60 i 70 były tylko kulminacją tego kryzysu. To, że kryzys Kościoła zaczął się na długo przed soborem, widać po tym, jak spadała liczba wyświęconych księży po II wojnie światowej (1948 – 1800, 1956 – 825, 1965 – 648, 1968 – 461). Już w 1968 roku we Francji tylko 21% populacji co niedziela chodziło na msze, choć jako katolicy deklarowało się 82% Francuzów.
Skutkiem wieloletniej działalności komunistów infiltrujących edukację i życie kulturalne było to, że po drugiej wojnie światowej było coraz bardziej widać, że zachód zaczyna być zniewolony przez marksizm. W 1964 roku na amerykańskim uniwersytecie Berkeley rozpoczęła się lewicowa rewolucja kulturalna, która rozlała się też i na Europę.
Haniebny udział „katolików” w komunistycznej rewolucji 1968 we Francji
Dzięki temu, że rewolucja 1968 roku nie było w swej propagandzie kierowanej do zachodnich społeczeństw wrogo nastawiona do religii jako zjawiska społecznego, wielu ”katolików” we Francji z nią sympatyzowało. Wyrazem komunistycznej rewolucji we Francji w 1968 roku była nienawiść pseudo katolików do tradycji, którzy odrzucenie katolicyzmu fałszywie tłumaczyli wolą soboru. W okupowanej przez komunistów Polsce te heretyckie klimaty rozpowszechniały wydawane za zgodą komunistów czasopisma Więź i Znak, a po części i PAX Bolesława Piaseckiego.
We Francji posoborowcy jawnie odwoływali się do komunizmu, gloryfikowali Che Guevarę i komunistycznego terrorystę księdza Camillo Torresa, akceptowali komunistyczny terroryzm. Postawę posoborowców trzeba uznać za antykatolicką, bo celem komunizmu było ”wyzwolenie” ludzi od religii. Dodatkowo rewolucja 68 popierała: odrzucenie moralności, rozpowszechnianie pornografii, akceptację wszelkich zboczeń seksualnych, rozwody, antykoncepcję, aborcje i eutanazje.
Komunistyczna rewolucja kulturalna
Rewolucja 1968 była odrzuceniem zachodniej cywilizacji, zanegowaniem pojęć prawdy i piękna. Celem rewolucjonistów 68 było rozszerzenie rewolucji z życia społecznego do życia duchowego jednostki – czego konsekwencją była rewolucja kulturalna. Realizacja postulatów rewolucji 68 wymagała zniszczenia wszelkich chrześcijańskich idei, poprzez rozbudzenie patologicznej seksualności, by zanegować moralność. Rewolucjoniści w swoich destruktywnych działaniach odwoływali się do Herberta Marcuse i Wilhelma Reicha.
Zdaniem rewolucjonistów 68 w osiągnięciu właściwej świadomości miała pomagać konsumpcja narkotyków, które miały wyzwolić z intelektualnych pęt zachodniej cywilizacji. Narkotyki nachalnie promowane były za pomocą popkultury. W tych klimatach odwoływano się nawet do ateistycznego satanizmu Crowleya. Duch rewolucji miał na celu wykorzenienie wiary z życia ludzi, likwidacje życia duchowego, ograniczenie człowieka do zaspokojenia chuci.
Wyrzeczenie się katolicyzmu doprowadziło do upadku Kościoła
Wyrazem rewolucji 68 w Kościele katolickim była desakralizacja kultu. W konsekwencji zmian posoborowych kapłani, choć głosili frazesy o otwartości na potrzeby duchowe ludu, stali się zainteresowani tylko akceptacją ze strony możnych tego świata i wolą milczeć na tematy niewygodne dla możnych, by nie zrażać ich do siebie. Kapłani wykorzenieni z katolicyzmu zaczęli na kazaniach głosić to, co chcą usłyszeć możni — w konsekwencji czego wiara katolicka jest wykorzeniana z Kościoła, i zastępowana przez marksizm i psychoanalizę.
Skutkiem rewolucji 68 jest upadek zachodniej cywilizacji. Rewolucja 68 życie Europejczyków ograniczyła do hedonizmu i nihilizmu. Rok 68 był wyzwoleniem z wszelkich norm, co doprowadziło do uniformizacji wszystkich w duchu nie tylko hedonizmu, ale i wszechobecnego chamstwa i wulgarności.
Konferencja prasowa Konfederacja / fot. You Tube/ Konfederacja
W sprawie stanowiska Konfederacji dotyczącego projektu nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji wypowiedzieli się m.in. Jakub Kulesza oraz Robert Winnicki. Zdaniem przedstawicieli partii złożonej z trzech głównych frakcji, projekt posłów PiS nie zostanie “dociągnięty do końca”.
Według Kuleszy, projekt PiS może być „rozpaczliwą próbą pokazania, że administracja prezydenta USA Joe Bidena musi czasem zwrócić uwagę na PiS”
Robert Winnicki podejrzewa PiS o „instrumentalne” traktowanie własnej inicjatywy. Jak dodał, oczekiwałby nowelizacji, która zmieniłaby nie tylko TVN24, ale też TVP Info.
Przewodniczący koła Konfederacji Jakub Kulesza potwierdził, że jedyną decyzją ugrupowania w sprawie nowelizacji jest powstrzymywanie się przed jej komentowaniem. Czy to oznacza rozłam w Konfederacji w sprawie noweli ustawy o radiofonii i telewizji? Na sejmowej komisji kultury i środków przekazu odrzucono wszelkie inicjatywy poprawek do projektu legislacji. Poseł Konfederacji Michał Urbaniak wstrzymywał się od głosu w większości głosowań.
Kulesza dementuje tezę, że tzw. Lex TVN spowodował rozłam w Konfederacji
“Konfederację rzeczywiście tworzą trzy różne środowiska, ale w sprawach ważnych siadamy, ucieramy opinie i jesteśmy w stanie wypracować wspólne stanowisko” – mówił Jakub Kulesza
Dopytywany, kiedy to się stanie w tym przypadku, przyznał, że nie wierzy, aby projekt posłów PiS „został dociągnięty do końca”. Według niego taka niewiara przeważa w Konfederacji, a w związku z tym silne są wątpliwości, co do rzeczywistych celów PiS.
Według Kuleszy, projekt PiS może być „rozpaczliwą próbą pokazania, że administracja prezydenta USA Joe Bidena musi czasem zwrócić uwagę na PiS”.
“Może być to także masochistyczna potrzeba przewracania się o własne nogi. Co jakiś czas mamy przecież do czynienia z jakimś kontrowersyjnym projektem, gdy rząd wychodzi i ogłasza, że nie cofnie się o krok, a następnie, pod presją międzynarodową, musi się z tego projektu wycofywać” – zauważył poseł.
Winnicki: PiS wycofa się z projektu pod naciskiem ambasady Stanów Zjednoczonych w Polsce
Także poseł Winnicki podejrzewa PiS o „instrumentalne” traktowanie własnej inicjatywy. Jak dodał, oczekiwałby nowelizacji, która zmieniłaby nie tylko TVN24, ale też TVP Info.
“Jako frakcja narodowa w Konfederacji podnosiliśmy wiele lat temu kwestię potrzeby ograniczenia wpływu kapitału zagranicznego m.in. na rynku medialnym w Polsce. Ale można podejrzewać, że PiS traktuje projekt tej ustawy wyłącznie instrumentalnie w rozgrywce międzynarodowej. To może być takie ciągnięcie Amerykanów za nogawkę i mówienie: ‚popatrzcie na nas, rozmawiajcie z nami’. A może się skończyć na tym, że PiS wycofa się z projektu pod naciskiem ambasady Stanów Zjednoczonych w Polsce” – ocenił Winnicki.
Pytany, czy w kole Konfederacji może dojść do głosowania, co do ostatecznej decyzji, Winnicki zaprzeczył.
“Myślę, że będziemy starali się postępować tak, jak niegdyś endecy, czyli ucierać swoje stanowiska, a nie starać się przegłosowywać cokolwiek na siłę” – powiedział.
“Nie jesteśmy ani z partią pod tytułem PiS, ani z partią pod tytułem TVN. Samodzielnie reprezentujemy myślących Polaków i w tej pozycji chcemy pozostawać. A wiarygodność PiS, jeżeli chodzi o robienie mediów jest zerowa. Najchętniej zagłosowalibyśmy za ustawą, która zmienia nie tylko TVN, ale zmienia też TVP” – podsumował Winnicki.
W nagraniu prezes Bąkiewicz wyrażał się w samych superlatywach o Zofii Klepackiej. Podkreślił jej osiągnięcia sportowe oraz odwagę w głoszeniu poglądów narodowych. W filmiku prezes Rot Niepodległości odniósł się także do haniebnych słów innego polskiego olimpijczyka, Władysława Kozakiewicza.
Zosia Klepacka zaatakowana medialnie przez Władysława Kozakiewicza. Haniebne słowa niegdyś legendy polskiego sportu są godne potępienia i dezaprobaty.
Człowiek, który zbudował popularność na słynnym geście wykonanym w stronę Rosjan podczas Igrzysk Olimpijskich 1980 w Moskwie teraz sam rujnuje swoją legendę. Prezes Bąkiewicz w swoim nagraniu przywołał haniebne słowa Kozakiewicza z niedawnego wywiadu dla Interii.
“Uważam, że jako sportsmenka pani Klepacka jest w porządku, bo sporo potrafi i jest jedną z najlepszych zawodniczek na świecie. Ale jako człowiek jest na dnie. Nie potrafię jej kibicować” – oznajmił Kozakiewicz.
Zdaniem prezesa Roberta Bąkiewicza, Kozakiewicz swoimi słowami zniszczył legendę słynnego gestu, który stał się symbolem oporu Polaków wobec Rosjan w czasie PRL. Wówczas ambasador ZSRR w PRL Borys Aristow domagał się odebrania Polakowi medalu, unieważnienia rekordu oraz dożywotniej dyskwalifikacji za obrazę narodu radzieckiego. Polskie władze tłumaczyły gest skurczem mięśnia tyczkarza, który miał być spowodowany sporym wysiłkiem. Kolejne tłumaczenie mówiło, że gest ten pokazywał pokonanie poprzeczki, inne, że w ten sposób Kozakiewicz okazał radość.
Prezes Robert Bąkiewicz o Zofii Klepackiej
Robert Bąkiewicz w swojej wypowiedzi o Zofii Klepackiej chciał przekazać wsparcie setek tysięcy polskich kibiców, którzy stoją murem za postawą polskiej olimpijki.
“Zosia Klepacka jest jedną z niewielu odważnych osób, które potrafią bronić wartości konserwatywnych. Jest to osoba, która mówi wprost to, co myśli wbrew establishmentowi sportowo-kulturowemu. Mówi wbrew opiniom, które pewnie dawałyby jej szansę zarobić większe pieniądze i zrobienie większej kariery. Ta dziewczyna prawdzie poświęca własne życie.” – powiedział prezes Rot Niepodległości.
Na zakończenie swojej wypowiedzi, Robert Bąkiewicz podziękował Klepackiej za właściwą postawę i wyraził swoje poparcie dla jej działalności sportowej oraz społecznej.
Skrajna lewica atakuje Zofię Klepacką
Ataku na polską zawodniczkę dopuścił się również znany lewacki aktywista Bart Staszewski. Skrajnie antypolski działacz, inicjator ataków na Polskę pod pretekstem fikcyjnych “stref wolnych od LGBT” poświęcił Klepackiej kilka zdań na Twitterze.
Gdyby Klepacka powtórzyła w trakcie Igrzysk jedną ze swoich wielu homofobicznych bredni – Komitet Olimpijski mógłby wyrzucić ją z Igrzysk. Szkoda, że w podobny sposób Polski Komitet Olimpijski lub Związki nie patrzą na dobór kadry narodowej. Zamiast dumy jest zażenowanie.
— Bart Staszewski 🏳️🌈🇵🇱 (@BartStaszewski) July 25, 2021
Staszewski pisze o zażenowaniu postawą naszej zawodniczki. Tak haniebne słowa pochodzące wprost od człowieka, który za nic ma prawdę i godność Narodu Polskiego powinny zostać należycie napiętnowane.
W poście aktywisty LGBT widać również typową dla lewaków tendencję oceniania i wykluczania ludzi wyłącznie z perspektywy wyznawanych wartości. Dla Staszewskiego nie liczą się umiejętności sportowe zawodniczki. Lewak domagałby się usunięcia jej z kadry narodowej tylko ze względu na głoszenie przez Klepacką prawdy o zepsuciu “postępowej lewicy”.
Mateusz Morawiecki / fot. You Tube / polsatnews.pl
Konflikt na linii Porozumienie-PiS trwa od co najmniej 3 tygodni. Zarówno Jarosław Gowin, jak i Mateusz Morawiecki nie kryją wzajemnej niechęci.
Wicerzecznik Porozumienia zapewnia jednak, że walka o utrzymanie koalicji trwa. Zdaniem Jana Strzeżka tylko w obecnym kształcie koalicja rządowa ma szansę na zwycięstwo w wyborach.
PiS jednak szuka nowych sojuszników w miejsce Porozumienia. Przy ustawie medialnej partii ma pomóc Kukiz’15, a w pozostałych sprawach także Partia Republikańska.
W Zjednoczonej Prawicy nie ma wspólnego stanowiska również w innych kwestiach. Mowa m.in. o ustawie medialnej, czy uchyleniu immunitetu szefa NIK Mariana Banasia. Pogłębiające się podziały w Zjednoczonej Prawicy mogą zwiastować przebudowę obozu rządowego.
Premier Mateusz Morawiecki nie rozmawiał ze swoim zastępcą Jarosławem Gowinem od 3 tygodni. Ostatni raz politycy dyskutowali o różnicach dotyczących ustaw podatkowych. I nie doszli w tej sprawie do kompromisu. Rząd przesłał projekty z Polskiego ładu – do konsultacji – bez zgody Porozumienia.
Według przedstawicieli Porozumienia, irytacji obecną sytuacją nie kryje sam prezes partii Jarosław Gowin. Otwarcie krytykuje on również pomysł zmiany ustawy medialnej. Według oficjalnych deklaracji walka o utrzymanie koalicji trwa.
“Jeśli byłyby próby znalezienia innej większości to takie próby mogą być. Ale one długoterminowo okazywały się nieskuteczne. Zjednoczona Prawica to są trzy środowiska i to jest formuła, która daje zwycięstwo” – zaznacza wicerzecznik Porozumienia Jan Strzeżek.
PiS szuka nowych sojuszników w miejsce Porozumienia. Przy ustawie medialnej partii ma pomóc Kukiz’15, a w pozostałych sprawach także Partia Republikańska. Podziały w Zjednoczonej Prawicy wydają się przybliżać czas wyborów parlamentarnych. Terminu spotkania Gowina z Morawieckim nadal nawet nie ustalono.
Na środowej konferencji prasowej w Głogowie, lider Porozumienia, wicepremier Jarosław Gowin zapowiedział, że jego formacja na pewno zgłosi do projektu podatkowego Polskiego Ładu propozycje, które – jak mówił – “będą ograniczały zbyt dużą skalę wzrostu podatków”.
Wyrok TSUE dotyczący kwestii ustroju sądów w Polsce jest orzeczeniem, które nie ma żadnego umocowania w traktatach unijnych. Kwestie ustrojowe nie należą bowiem do kompetencji przyznanej traktatami, instytucjom unijnym. W tym sensie orzeczenie TSUE jest nadużyciem władzy i przekroczeniem własnych kompetencji. To samo dotyczy działań Komisji Europejskiej, która zagroziła ukaraniem państwa polskiego za niewykonanie bezprawnych i łamiącego praworządność wyroku TSUE.
Prawo traktatowe , choć jest nadrzędne nad prawem zwykłym, to jednak podlega prawu konstytucyjnemu, które ma nadrzędny charakter wobec jakichkolwiek międzynarodowych zobowiązań prawnych państwa. Warto dodać, że o zgodności jakichkolwiek umów międzynarodowych z konstytucją rozstrzygają trybunały konstytucyjne poszczególnych państw. I w przypadku pozatraktatowych uzurpacji TSUE, polski Trybunał Konstytucyjny uznał je za sprzeczne z polska Konstytucją. Podobne orzeczenia o nadrzędności prawa konstytucyjnego nad prawem traktatowym, w tym nad prawem unijnym , wydały także trybunały konstytucyjne min. Niemiec, Francji, Hiszpanii, czy Rumunii. W tym sensie wyrok polskiego Trybunału Konstytucyjnego jest nie tylko zgodny z polska konstytucją, ale jest zgodny z linia orzeczniczą trybunałów konstytucyjnych innych państw członkowskich.
Nierówne traktowanie
Domaganie się przez Komisję Europejską wykonania przez Polskę wyroku TSUE jest nie tylko nie respektowaniem polskiej konstytucji, do czego Komisja Europejska jest zobligowana, ale także jest sprzeczne ze stosunkiem Komisji Europejskiej do orzecznictwa konstytucyjnego w tym zakresie innych krajów unijnych. Ta sprzeczność wynika bowiem nie z chęci przestrzegania prawa i praworządności, ale z nierównoprawnego traktowania Polski z na przykład z Niemcami, czy Francją, które także zgodnie ze swymi konstytucjami, uznają prawo konstytucyjne za nadrzędne wobec unijnych regulacji i orzeczeń.
Zasadniczą przyczyną tego faktu, to nie łamanie praworządności w Polsce, ale dążenia Niemiec, za parawanem instytucji unijnych do przekształcenia własnej pozycji gospodarczej, w prawnie gwarantowaną nadrzędność interesów i polityki niemieckiej nie tylko nad interesami polskim, ale jest to próba faktycznego pozbawienia państwa polskiego suwerenności, a obywateli polskich wolności obywatelskich decydowania o ustroju i polityce własnego państwa. W tym sensie decyzje TSUE i Komisji Europejskiej są zagrożeniem na wolności i suwerenności naszego państwa i jest próbą zniewolenia naszego narodu. Bowiem prowadzi do decydowania o podstawowych wolnościach i interesach naszego państwa nie przez własnych obywateli, a przez zewnętrzne instytucje., za którymi stoi dążenie do dominacji i hegemoni państwa niemieckiego. Jest zatem kontynuacją imperialnej polityki Niemiec wobec Polski zmierzającej do uczynienia z Polski quasi państwa ściśle podporządkowanego polityce niemieckiej. Wyrazem tej polityki jest także unijna polityka energetyczna zmierzająca do eliminacji energetyki węglowej, będącej podstawą gospodarki polskiej i narzucenie, pod pozorem ochrony klimatu, energetyki odnawialnej, która doprowadzi, poprzez drastyczny wzrost cen energii, do uczynienia z Polski pustyni przemysłowej.
Niemieckie dążenia imperialne
Pozbawienie państwa polskiego suwerenności decydowania o sobie poprzez przyjęcie bezprawnych orzeczeń TSUE, ma pozbawić państwo polskie jakichkolwiek instrumentów obrony własnych interesów. Te niemieckie dążenia, za parawanem instytucji unijnych mają doprowadzić do uczynienia z Polski kraju, który pracuje na dobrobyt i interesy Niemiec. Jest więc w praktyce próbą realizacji niemieckich celów ekonomicznych i politycznych jakimi kierowało się państwo niemieckie wobec Polski w czasie I i II wojny światowej.
Obrona suwerenności państwa polskiego jest dziś najważniejszym wyzwaniem dla naszego narodu. I nic nie może zwolnić ani władz Rzeczpospolitej, ani wszystkich obywateli od zdecydowanej obrony naszej suwerenności. Dlatego należy wyposażyć polski rząd w instrumenty pozwalające na bardziej skuteczną jej obronne. Dziś takim instrumentem jest wprowadzenie do polskiej konstytucji zapisu upoważniającego polskie władzy do zawieszenia polskiego wkładu finansowego do instytucji unijnych w przypadku jakichkolwiek unijnych sankcji finansowych i prawnych wobec naszego państwa. Wolność naszego państwa bowiem jest nasza największą wartością i kary finansowe nie mogą złamać naszej woli obrony naszej niepodległości.
Mamed Ch. zatrzymany / fot. You Tube/
SILESIA FLESZ TVS
Słynny zawodnik MMA oskarżony m.in. puszczanie w obieg falsyfikatów banknotów euro na terenie Słowacji, paserstwo samochodów, w tym luksusowych, pochodzących z czynów zabronionych popełnionych poza granicami Polski, oszustwa, przywłaszczenia, fałszowanie dokumentów i składnie fałszywych zeznań.
Chodzi o 41-letniego Mameda Ch., którego w tej sprawie zatrzymano już w 2019 roku. Wtedy jednak sąd nie zastosował środku zapobiegawczego w postaci aresztu.
Łącznie w związku z tą sprawą zarzuty przedstawiono 24 osobom. Część podejrzanych przyznała się do popełnienia zrzucanych im czynów i wystąpiła z wnioskami o wydanie wyroków skazujących bez przeprowadzenia rozprawy.
Prokurator zarzucił oskarżonym m.in. puszczanie w obieg falsyfikatów banknotów euro na terenie Słowacji, paserstwo samochodów, w tym luksusowych, pochodzących z czynów zabronionych popełnionych poza granicami Polski, oszustwa, przywłaszczenia, fałszowanie dokumentów i składnie fałszywych zeznań. Słynny zawodnik MMA oskarżony m.in. o paserstwo może pójść za kratki nawet na 10 lat.
Słynny zawodnik MMA oskarżony. Sprawa trwa od 4 lat
41-letni Mamed Ch. był do tej sprawy zatrzymywany w czerwcu 2019 roku. Prokuratura wnioskowała o areszt dla sportowca, ale sąd się do tego wniosku nie przychylił.
Postępowanie w sprawie Mameda wszczęto pierwotnie na Słowacji już w 2017 roku. W grudniu 2017 roku śledztwo wszczęła polska prokuratura i przejęła ściganie karne Polaka Miłosza P. Mężczyznę tymczasowo aresztowano za popełnienie przestępstw na szkodę obywateli Słowacji. W marcu 2018 roku postępowanie przejęto do dalszego prowadzenia przez Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach.
W trakcie śledztwa ustalono, że główny podejrzany – Jakub Ś. poza wprowadzaniem do obiegu podrobionych banknotów euro, zajmował się również pośrednictwem w handlu samochodami pochodzącymi z przestępstw kradzieży i przywłaszczenia. W jego samochodzie i miejscu zamieszkania podczas przeszukania ujawniono fałszywe pieniądze. Przestępstwa popełniał na terenie Czech i innych krajów europejskich. Nabywcami pojazdów były osoby z terenu całego kraju.
W trakcie postępowania zatrzymano i aresztowano 4 osoby, w tym Norberta M., który miał sprzedać podrobione pieniądze Jakubowi Ś. Odzyskano 8 samochodów o łącznej wartości około 1,2 miliona złotych.
Łącznie w związku z tą sprawą zarzuty przedstawiono 24 osobom, wśród nich jest oskarżony, słynny zawodnik MMA. Część podejrzanych przyznała się do popełnienia zrzucanych im czynów i wystąpiła z wnioskami o wydanie wyroków skazujących bez przeprowadzenia rozprawy.