Niedzielski, obostrzenia

Niedzielski o obostrzeniach / Fot. PAP/Artur Reszko

Minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział, że w przypadku powrotu obostrzeń, w pierwszej kolejności będą one wprowadzane w regionach z najniższą liczbą szczepień.

– W pierwszej kolejności obostrzeniami będą objęte tereny o najniższym poziomie wyszczepienia; do poziomu poniżej 1000 zakażeń na dobę nie będziemy wprowadzali obostrzeń

– powiedział Adam Niedzielski.

W środę Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 164 nowych przypadkach zakażenia COVID-19. W ocenie Niedzielskiego nie jest to wynik „budzący ogromny niepokój”. Polityk dodał, że obawy może wzbudzać za to „tendencja wzrostowa”, jeśli chodzi o ilość zakażeń.

https://twitter.com/PiotrekT/status/1421073462727217162?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1421073462727217162%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fpulsembed.eu%2Fp2em%2FM3Zcl4J3P%2F

Obostrzenia wprowadzane na terenach o niskim poziomie zaszczepienia

Zapowiedział, że ewentualne obostrzenia covidowe będą wprowadzane, gdy liczba dziennych przypadków zakażeń w skali kraju przekroczy 1000. Obostrzenia będą wprowadzane w pierwszej kolejności na terenach o niskim poziomie zaszczepienia.

Zwrócił uwagę, że obecnie najmniejsza liczba zaszczepionych jest na Podkarpaciu, Lubelszczyźnie, Podlasiu i w Warmińsko-Mazurskiem, szczególnie na wschodnich krańcach tego regionu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Niedzielski zaznaczył, że obostrzenia będą obejmować te same branże co w poprzednich lockdownach.

Niedzielski zwrócił się również z apelem do mieszkańców, by w trosce o zdrowie swoje, innych oraz „powodzenie społeczno-gospodarcze” swych regionów poddali się szczepieniu.

– Warto – myślę – zaapelować, żeby ci, którzy się nie szczepią, wzięli odpowiedzialność nie tylko za własne zdrowie, ale też za to, jak będzie wyglądał sukces czy realia społeczno-gospodarcze danego regionu 

– powiedział Niedzielski.

wiadomosci.onet.pl, twitter.com

Białoruska olimpijka

Kryscina Cimanouska / Fot. PAP/EPA/Florian Schroetter / HANDOUT

W środę w stolicy Austrii Wiedniu wylądował samolot z białoruską lekkoatletką Krysciną Cimanouską. Pierwotnie olimpijka z Tokio miała lecieć rejsem LOT-u do Warszawy. Plany zmieniły się ze względów bezpieczeństwa.

Austriackie MSZ wcześniej w środę potwierdziło doniesienia mediów, że lekkoatletka, która otrzymała polską wizę humanitarną i miała w środę lecieć rejsem LOT do Warszawy, znajduje się na pokładzie samolotu Austrian Airlines lecącego do Wiednia.

– Decyzja o zmianie trasy i locie do Wiednia została podjęta przez stronę polską ze względów bezpieczeństwa

– powiedział agencji AP Wadzim Krywaszejeu z Fundacji Solidarności Białoruskiego Sport

Rzecznik MSZ Austrii Johannes Aigner, cytowany przez Reutera, powiedział, że podczas lotu z Tokio do Wiednia Cimanouskiej towarzyszyli przedstawiciele polskich władz.

Cimanouska ma lecieć do Warszawy

Cimanouska otrzymała od polskich władz wizę humanitarną, ma odlecieć jeszcze w środę do Warszawy. Aigner powiedział, że nie jest jeszcze jasne, który to będzie lot.

Agencja dpa podaje, że austriackie władze chcą chronić Cimanouską podczas jej krótkiego oczekiwania na kolejny lot. Rzecznik austriackiego MSZ powiedział, że zawodniczka musi być w specjalnej strefie na lotnisku do czasu przesiadki do Warszawy. 

– Ona jest w tej chwili pod opieką polskich służb dyplomatycznych i nie chcemy podawać dokładniejszych informacji na temat jej przylotu do Polski. Mogę natomiast dodać informacyjnie, że mąż pani Cimanouskiej otrzymał równolegle wizę humanitarną

– powiedział w środę rzecznik rządu Piotr Müller. 

Kryscina Cimanouska za krytykę swoich trenerów została przez władze Białorusi odsunięta od udziału w Igrzyskach Olimpijskich w Tokio.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

www.polsatnews.pl

Zdjęcie ilustracyjne.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pexels

Zdaniem Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego płeć powinna być usunięta z aktu urodzenia. Towarzystwo stwierdziło, że „mając na celu ochronę indywidualnej prywatności i zapobieganie dyskryminacji, AMA będzie opowiadać się za usunięciem płci jako prawnego oznaczenia z publicznej części aktu urodzenia”.

Zdaniem amerykańskich medyków wymienianie płci biologicznej miałyby stanowić „dyskryminację” wobec obywateli, którzy nie dorośli jeszcze do tego, by określić z którą z licznych płci czują się tożsami. Dotyczy to jednak dokumentu, który trafia do rąk rodziców po narodzenia dziecka, ponieważ – według oświadczenia AMA – informacja o płci biologicznej trafiałaby do rządowego systemu danych.

Towarzystwo potwierdziło tym samym swoje wcześniejsze zapatrywania, wyrażone w czerwcowym raporcie zarządu podpisanym przez dr. Williego Underwooda III.

– Obecna polityka AMA uznaje, że każda osoba ma prawo do określenia swojej tożsamości płciowej i oznaczenia płci w dokumentach rządowych

– stanowił raport.

Jak odnotowali autorzy raportu, procedura „zmiany płci” w urzędowych papierach jest obecnie legalna w 48 stanach oraz w stołecznym Waszyngtonie. Jednocześnie już 10 stanów wprowadziło możliwość zapisu „neutralnego pod względem płci” w aktach urodzenia.

Zdania są podzielone

Dr Sarah Mae Smith z Kalifornii jest za tym, aby płeć została usunięta z aktu urodzenia. Zaznaczyła, że jest to ważne dla osiągnięcia równości płci. Stwierdziła, że płeć nie jest określana w sposób binarny, lecz na zasadzie spektrum. Lekarka porównała obowiązek deklarowania płci dziecka do praktyki określania rasy rodziców w aktach urodzenia.

Doktor Robert Jackson, jako zastępca delegata z American Academy of Cosmetic Surgery, wypowiedział się przeciwko temu, aby płeć została usunięta z aktu urodzenia.

– Przez całą szkołę medyczną, rezydenturę i specjalistyczne szkolenia naszym zadaniem było odnotowywanie wszystkich fizycznych cech pacjenta, którym się opiekujemy. Kiedy dziecko się rodzi, ma ono cechy fizyczne albo męskie, albo żeńskie, i myślę, że to raczej powinno zostać dostępne publicznie w aktach urodzenia

– powiedział.

dorzeczy.pl, cowzdrowiu.pl

Była wiceminister rozwoju Anna Kornecka

Była wiceminister rozwoju Anna Kornecka / fot. Twitter

  • Po stanowczej krytyce flagowego programu Prawa i Sprawiedliwości pt. Polski Ład, wiceminister Anna Kornecka została zdymisjonowana.
  • Premierowi Mateuszowi Morawieckiemu nie przypadła do gustu otwarta krytyka podnoszenia podatków.
  • W oficjalnym stanowisku na temat dymisji, rzecznik rządu podkreśla, że przyczyną było rzekome opóźnienia przy projekcie budowy domów 70m2 i zakupu mieszkania bez wkładu własnego.
  • Zdymisjonowana działaczka Porozumienia powiedziała, że wchodząc do rządu zamierzała bronić polskich przedsiębiorców.
  • Zobacz także: Sondaż. Koniec dobrej passy KO. Konfederacja tuż nad progiem wyborczym

Rzecznik polskiego rządu Piotr Mueller poinformował, że podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii, Anna Kornecka została wyrzucona z rządu. Według oficjalnego komunikatu powodem do dymisji było rzekome powolne tempo prac nad kluczowymi sprawami Polskiego Ładu dotyczących zakupu małych mieszkań bez wkładu własnego.

Premier Mateusz Morawiecki podjął decyzję o odwołaniu A. Korneckiej z funkcji podsekretarza stanu w MRPiT. Powodem jest zdecydowanie niezadowalające tempo prac nad kluczowymi projektami Polskiego Ładu w zakresie ułatwienia budowy domów 70m2 oraz zakupu mieszkań bez wkładu własnego

– przekazał za pośrednictwem Twittera, rzecznik Piotr Mueller.

“Chciałam pomagać polskim przedsiębiorcom”

Nie trzeba było długo czekać na reakcję zdymisjonowanej wiceminister. W swoim oświadczeniu podkreśliła, że nie żałuje krytykowania podwyższania i wprowadzania nowych podatków uderzających zarówno w przedsiębiorców i pracowników.

Wchodząc do rządu miałam jeden cel: bronić polskich przedsiębiorców. Nie ma zgody na drastyczne podnoszenie dla nich podatków i danin. Nie żałuję, że zapłaciłam za to dymisją. Dalej będę pracować na rzecz tych, dzięki którym Polska się rozwija-pracować tak, jak całe Porozumienie.

– napisała Anna Kornecka z Porozumienia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Nieoficjalnie mówi się, że dymisja Korneckiej była związana z jej krytycznymi wypowiedziami na temat podejmowanych przez rząd działań. Na antenie TVN24 skrytykowała założenia Polskiego Ładu, potwierdzając, że uderzy on nie tylko w przedsiębiorców, ale również w zwykłych Polaków.

Wszystkie wyliczenia pokazują, że nawet podatnicy ci najmniejsi, którzy rozliczają się kartą podatkową, oni też na tych rozwiązaniach tracą. Tracą bardzo wiele, bo to nie jest 50-100 zł miesięcznie, to są bardzo często kwoty w tysiącach złotych

– mówiła była wiceminister.

Polski Ład to firmowany przez partie tworzące Zjednoczoną Prawicę nowy program społeczno-gospodarczy na okres po pandemii. Jego fundamenty to 7 proc. PKB na zdrowie; obniżka podatków dla 18 mln Polaków (w tym kwota wolna od podatku do 30 tys. zł i podniesienie progu podatkowego z 85,5 tys. zł do 120 tys. zł), inwestycje, które wygenerują 500 tys. nowych miejsc pracy, mieszkania bez wkładu własnego i dom do 70 m kw. bez formalności, a także emerytura bez podatku do 2500 zł.

buisnessinsider.com.pl

Cmentarz w Przemyslu

Ukryty cmentarz, Przemyśl / Fot. PAP/Darek Delmanowicz

Członkowie Związku Gmin Fortecznych z Przemyśla odnaleźli ukryty cmentarz z czasów I Wojny Światowej. Przewodniczący związku zaznaczył, że dokonano wielu starań, aby cmentarz nie został odnaleziony.

– Teraz już jednoznacznie możemy stwierdzić, że mamy do czynienia z cmentarzem wojennym z okresu I wojny światowej przy ul. Kasztanowej. Dzisiejsze prace zakończyły się pełnym sukcesem. Kontynuować je będziemy w najbliższych dniach 

– napisał na Facebooku Mirosław Majkowski, przewodniczący Związku Gmin Fortecznych.

Ukryty cmentarz i szczątki żołnierzy

To właśnie członkom związku z Przemyśla udało się odnaleźć mogiły zmarłych podczas I Wojny Światowej żołnierzy. Majkowski poinformował, że wszystkie odkrycia mają pełne odzwierciedlenie w dokumentach. 

W otwartej mogile rzędowej szczątki chowane były w drewnianych trumnach. Chowano po dwóch żołnierzy w jednym grobie. (…) W ten sposób chowano podczas oblężenia zmarłych w przemyskich szpitalach wojskowych. Żołnierzy układano po dwóch w jednej trumnie głowami po przeciwstawnych stronach. Trumny przylegały do siebie bokami. W ten sposób oszczędzano miejsca na cmentarzu 

– można przeczytać w poście Związku Gmin Fortecznych Twierdzy Przemyśl na Facebooku .

Członkom związku udało się odnaleźć nie tylko cmentarz, ale również fundamenty budynków laboratorium artyleryjskiego i wytwórni amunicji strzeleckiej oraz kamienną rynnę do odprowadzania wody z placu.

– Nawiasem mówiąc prace ziemne pokazały, że ktoś dołożył wielu starań, aby ślad po cmentarzu nie został

– skomentował Mirosław Majkowski.

Związek Gmin Fortecznych szuka grobów masowych ze szczątkami żołnierzy przeniesionych z likwidowanych cmentarzy m.in przy fortach VI Iwanowa Góra, VII Prałkowce, z Krasiczyna, Cykowa, Dubiecka, Średniej i kilku innych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

eska.pl

Dr Marcin Paluch

Dr Marcin Paluch / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Niemcy wymordowali 3 miliony polskich katolików

Dr Paluch przypomniał widzom Mediów Narodowych, że pierwszą zbrodnią nazistów to zamordowanie Grota Roweckiego za to, że wybuchło wyzwanie. Zdaniem historyka Niemcy non stop szukali pretekstu, by wymordować Polaków – przejawem był nieustanny bestialski niemiecki odwet na Polakach za opór Polaków wobec niemieckiej okupacji – w czasie okupacji codziennie Polacy tracili średnio po 3000 rodaków dziennie. W czasie wojny Niemcy zamordowali 3 miliony Polaków katolików i 3 miliony Żydów mieszkających w Polsce.

SS RONA – rosyjscy mordercy Polaków w Powstaniu Warszawskim

W wywiadzie dr Paluch opowiedział też o zbrodniach dokonywanych przez Rosjan z podległych Niemcom oddziałów mordujących powstańców warszawskich. Bandyci w mundurach formacji SS RONA mordowali podczas powstania pacjentów polskich szpitali — w tym rannych żołnierzy niemieckich.

Zobacz także: Nagonka na księdza Oko się rozkręca. Antypatriotyczny element przyłączył się do Niemców [OPINIA]

Wspomniana przez dr. Palucha Rosyjska Wyzwoleńcza Armia Ludowa (29. Waffen-Grenadier-Division der SS „RONA“ wzięła udział w rzezi Ochoty trwającej od 4 do 25 sierpnia, podczas której wymordowano 10.000 mieszkańców tej warszawskiej dzielnicy. RONA składała się z jeńców niemieckich. Dla jeńców z Armii Czerwonej jedynym ratunkiem przed śmiercią było wstąpienie do jednostek wojskowych podporządkowanych Niemcom. Zdaniem historyka nie należy traktować tych cudzoziemskich formacji jako reprezentacji narodowych.

Zdaniem dr. Palucha dziś Niemcy nie pamiętają i nie wiedzą o zbrodniach niemieckich, nawet nie uczą się o tym w niemieckich szkołach.

Jan Bodakowski

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Okładka książki "Lawendowa Mafia".

Okładka książki "Lawendowa Mafia". / Fot. Wydawnictwo AA

Niemiecki sąd represjonuje za pisanie prawdy o gejach

Decyzja niemieckiego sądu budzi skojarzenia z tym, jak niemieccy naziści, na których czele stało wielu homoseksualistów) palili książki, które im się nie podobały. Przypomnijmy, że po II wojnie światowej w niemieckich sądach nie było denazyfikacji, i niemieccy sędziowie odpowiedzialni za nazistowskie zbrodnie pozostali bezkarni i uniewinniali innych nazistowskich zbrodniarzy.

Zakazany przez niemiecki sąd artykuł „O potrzebie powstrzymania kliki homoseksualnej w Kościele” ukazał się w Bonn w numerze styczeń i luty 2021 oraz w numerze marzec i kwiecień 2021 miesięcznika „Theologisches”, wydawanego w Bonn. Na księdza profesora Oko doniósł aktywista gejowski ksiądz Wolfgang Rothe z Monachium – warto przypomnieć, że pierwsze zebrania nazistów odbywały się w monachijskim barze dla homoseksualistów Bratwurstglöckl.

Jak można się dowiedzieć z Oko Press – ksiądz Rothe, który doniósł na księdza profesora Oko „jest jednym z działaczy inicjatywy #liebegewinnt – #miłośćzwycięży, w ramach której w maju 2021 duchowni katoliccy pobłogosławili pary homoseksualne podczas ponad 100 nabożeństw odprawianych w całych Niemczech, mimo sprzeciwu Watykanu”.

Do niemieckiej nagonki na kapłana przyłączył się lewicowy element z naszego kraju

Niemiecką nagonkę na księdza profesora Oko wspierają też środowiska lewicowe i pseudo liberalne w naszym kraju. Na łamach lewicowego i pseudo-liberalnego antyPiSowskiego portalu „Oko Press” ukazał się artykuł „Długa historia homofobii ks. Oko skazanego w Niemczech za »podżeganie do nienawiści« wobec osób LGBT” autorstwa Adama Leszczyńskiego (członka zespołu lewicowej „Krytyki Politycznej”, w latach 1994-2017 współpracownika, dziennikarza, a potem publicysty „Gazety Wyborczej”, współzałożyciela portalu Oko Press).

Zobacz także: Amerykański naukowiec szokuje! Zachęca do noszenia masek również w domu. “To najlepszy sposób na ochronę dzieci”

Portal Oko Press ma za złe Instytutowi Ordo Iuris, że broni księdza profesora Oko. Pseudo liberalny lewicowy antyPiSowski portal przypomniał też wcześniejszy tekst księdza profesora Oko opublikowany w „Theologisches” „Dziesięć argumentów przeciwko homopropagandzie” (nr 1/2 z 2013 roku, „Zehn Argumente gegen die Homosexuellenpropaganda”) oraz to, że pierwszy artykuł księdza profesora Oko „Dziesięć argumentów przeciw” [homoseksualizmowi] ukazał się 28 maja 2005 roku w „Gazecie Wyborczej”. Oko press nie podoba się też to, że ksiądz profesor Oko często komentuje demoralizacje na łamach patriotycznych mediów.

Szkodliwe skutki niszczenia cywilizacji zachodniej przez lewicę

Znienawidzony przez tęczowych, lewicę i pseudo liberałów ksiądz Dariusz Oko to doktor teologii, doktor habilitowany filozofii, profesor i kierownik Katedry Kultury Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Jego książkę „Lawendowa mafia” w Polsce opublikowało wydawnictwo AA.

Autor „Lawendowej mafii” uważa, że dziś media posiadają olbrzymi „wpływ na świadomość ludzką, w dużym stopniu ją kształtują – często bardzo negatywnie. W kilka miesięcy, a nawet dni potrafią w duszy człowieka zniszczyć to, co najlepszego przez lata tworzyła i budowała w nim rodzina, szkoła i Kościół”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zdaniem księdza profesora Oko dziś „dawny terror bolszewicki jest zastąpiony przez genderowy terror medialny, a do jego kluczowego arsenału należy drwina, szyderstwo i bluźnierstwo”. Według autora „Lawendowej mafii” lewica swoich przeciwników usuwa z życia publicznego, by zdominować debatę publiczną – celem lewicy jest władza absolutna i dominacja w każdej dziedzinie życia. Lewica za pomocą mediów podporządkowuje sobie świadomość społeczną – dziennikarze są dla lewicy tylko płatnymi cynglami w wojnie kulturowej.

W opinii księdza profesora Oko lewicowość jest przeciwieństwem chrześcijańskiego personalizmu. Tak jak kiedyś lewica zwalczała chrześcijaństwo za pomocą marksizmu, tak dziś lewica do walki z chrześcijaństwem wykorzystuje gender. Gender to nowy format marksizmu stworzony przez szkołę frankfurcką. Kiedy marksizm chciał ”wyzwolić” proletariat spod władzy posiadaczy, tak ”gender” chce wyzwolić seks od wszelkiej moralności i zalegalizować oraz upowszechnić wszelkie patologie życia seksualnego. Gender likwiduje panowanie rozumu nad żądzami.

Genderyzm to kolejna lewacka ideologia

Dla księdza profesora Oko genderyzm to „kolejna lewacka ideologia, w której ateiści na miejscu Boga stawiają seks”. W odróżnieniu od genderyzmu, który głosi prymat seksu nad rozumem, w katolickim personalizmie rozum ma prymat nad seksem. Genderyzm redukuje człowieka tylko do seksu. W opinii księdza profesora Oko przykładem patologii genderyzmu jest to, że w niemieckich szkołach nastolatki są namawiane do korzystania i do pracy w burdelach.

Autor „Lawendowej mafii” twierdzi w swojej książce, że dziś w Unii Europejskiej panuje terror homo ideologii, tak jak kiedyś w ZSRR panował terror komunizmu. Tak jak w komunizmie, tak i w genderyzmie potwierdza się zasada, że „im bardziej dana teoria jest sprzeczna z rzeczywistością, tym więcej potrzeba fałszu i kłamstwa, by ją uzasadnić i utrzymać”.

Zdaniem księdza profesora Oko nie ma żadnych dowodów na genetyczne i hormonalne przyczyny skłonności homoseksualnych – z badań wynika, że homoseksualne skłonności poprzedzają problemy z identyfikacji z własną płcią i niestabilność emocjonalna. Egoizm jest cechą typową dla gejów – nie liczą się z innymi, nawet ze swoimi dziećmi. W opinii księdza profesora Oko geje dążą do tego, by zakazano krytyki homoseksualizmu, tworzą kliki, wzajemnie się wspierają i dyskryminują normalnych ludzi.

Według księdza profesora Oko „pod względem emocjonalnym homoseksualni mężczyźni i kobiety są sfrustrowanymi nastolatkami z kompleksem niższości”. Jak można się dowiedzieć z „Lawendowej mafii”, homoseksualność jest obsesyjna i niedojrzała, zazwyczaj egoistyczna – skutkiem czego homoseksualistom trudno tworzyć trwałe związki, mają setki partnerów i nie są sobie wierni. Z homoseksualizmem o wiele częściej niż z normalnym heteroseksualizmem wiąże się pedofilia i efebofilia. Nadreprezentację gejów wśród pedofilów widać w tym, że geje są odpowiedzialni za 80% pedofilii. Seks homoseksualny wiąże się też z o wiele większym ryzykiem zarażenia się chorobami przenoszonymi drogą płciową i zaburzeniami psychicznymi – 60% przypadków AIDS ma miejsce wśród gejów stanowiących do 2% populacji.

Jan Bodakowski

Brytyjscy naukowcy ostrzegają przed słabą skutecznością szczepionek

Naukowcy polecają ukierunkowywać szczepionki / fot. PAP/EPA/Ricardo Maldonado Rozo

Naukowcy z Wielkiej Brytanii badali w ostatnim czasie wpływ szczepionek na koronawirusa na rozpowszechnianie się wariantu Delty. Trzecia fala angielskich przypadków została wywołana przez wariant Delta, zarówno wśród osób nieszczepionych, zwłaszcza tych w wieku od 12 do 24 lat, jak i u części osób, które otrzymały szczepionki na COVID-19. Badanie przeprowadzono na próbkach pozyskanych od 98 tysięcy mieszkańców Anglii.

Skuteczność szczepionek w powstrzymywaniu infekcji w okresie badania spadła do 49 proc. z 64 proc. miesiąc wcześniej

– podają angielscy naukowcy, informując, że skuteczność ochrony szczepionek przed rozwojem objawów koronawirusa spadła z 83 procent do 59 procent.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Badacze są przekonani, że istnieje potrzeba produkcji szczepionek dostosowanych pod konkretny wariant wirusa SARS-COV-2, który przez ostatni rok przebył wiele mutacji komplikując sytuację z leczeniem zakażonych.

Uzasadnione może być więc rozwijanie szczepionek przeciwko wariantowi Delta w świetle dowodów, że białko spike (białko S, białko kolca) wariantu zmutowało do punktu, w którym przeciwciała podniesione przez obecnie stosowane zastrzyki są coraz mniej skuteczne

przekazali naukowcy.

Zaszczepienie nie chroni przed nadejściem kolejnej fali zakażeń

Takie kraj jak Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Izrael posiadają najwyższy procent zaszczepienia społeczeństwa przeciwko COVID-19, jednakże to nie uchroniło ich przed kolejnymi zakażeniami. W ostatnim czasie odnotowano tam gwałtowne wzrosty liczby zakażeń i hospitalizacji powiązanych z wariantem Delta. Pomimo tego, amerykańskie władze medyczne wystosowały apel do niezaszczepionych, aby przyjęły preparaty mając nadzieję, że w ten sposób podejmie się próbę kontroli rozprzestrzeniania wirusa ograniczając tym samym możliwość dalszej mutacji.

W pełni uodpornione osoby były trzy razy mniej narażone na złapanie wirusa Delta niż nieuodpornieni; również było mniej prawdopodobne, że w pełni zaszczepieni będą cierpieć z powodu objawowej choroby czy przekazywać wirusa innym, jeśli się nim zarazili

– informują angielscy naukowcy.

Przeprowadzający badanie React-1 przyjrzeli się wynikom testów na obecność COVID-19 od 24 czerwca do 12 lipca. Okres ten odpowiada z grubsza wzrostowi liczby infekcji w Wielkiej Brytanii, kiedy wariant Delta zaczął w pełni wypierać szczep Alfa, który został po raz pierwszy wykryty na południu kraju.

Naukowcy z Imperial College London poinformowali, że osoby, które zgłosiły otrzymanie dwóch dawek szczepionki, miały o połowę mniejsze prawdopodobieństwo pozytywnego wyniku testu na obecność COVID-19. U osób mających objawy skuteczność wzrosła do około 59 procent. Badania obejmowały okres, w którym wariant Delta całkowicie wyparł wcześniej dominujący wariant Alfa.

interia.pl

Siedziba Najwyższej Izby Kontroli przy ulicy Filtrowej w Warszawie.

Siedziba Najwyższej Izby Kontroli przy ulicy Filtrowej w Warszawie. / Fot. sfu/ WikiMedia Commons

  • W trakcie dzisiejszej konferencji prasowej przedstawicieli Najwyższej Izby Kontroli, urzędnicy poinformowali o nieścisłościach zawartych w Funduszu Sprawiedliwości.
  • Marian Banaś złożył również do Marszałek Sejmu wniosek o odwołanie swojego zastępcy Tadeusza Dziuby z powodu niedopełnienia obowiązków służbowych.
  • Wiceprezes NIK podczas posiedzenia Kolegium próbował przeforsować odrzucenie rozpatrywania wystąpienia pokontrolnego Ministerstwa Sprawiedliwości.
  • Do Marszałek Elżbiety Witek wpłynęły również dwa inne pozostałe wnioski z prośbą o przesunięcie terminu posiedzenia sejmu oraz wniosek o uzupełnienie składu Kolegium NIK.
  • Zobacz także: Bosak o podwyżkach polityków: “Prezydent i premier powinni zarabiać tyle, ile otrzymują prezesi największych firm”

Konflikt na lini Zbigniew Ziobro kontra Marian Banaś sięga nowych rejonów. Prezes Najwyższej Izby Kontroli w trakcie dzisiejszej konferencji prasowej powiadomił o złożeniu wniosku o zdymisjonowanie swojego zastępcy Tadeusza Dziuby. Miał on spowodować paraliż Izby w trakcie omawiania podczas posiedzenia Kolegium NIK sprawy związanej z Funduszem Sprawiedliwości.

W trakcie posiedzenia doszło do bezprecedensowej sytuacji, która unaocznia, że wiceprezes NIK Tadeusz Dziuba swoim postępowaniem zmierza do paraliżu prac nie tylko Kolegium, ale całej Izby

– przekazał radca prezesa NIK, Tadeusz Sobiecki.

Urzędnicy zarzucają Dziubie próbę wyłączenia z posiedzenia wystąpienia pokontrolnego Ministerstwa Sprawiedliwości w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Ostatecznie nie doszło do tego, a wiceprezes NIK nie brał dalszego aktywnego udziału w posiedzeniu, włącznie z nie zabraniem udziału w trakcie sekcji głosowań. Przedstawiciele NIK są przekonani, że przepisy nie dopuszczają takiej bezczynności ze strony zastępcy Mariana Banasia, przez co został złożony wniosek o jego odwołanie. Stosowne pismo prezes NIK Marian Banaś złożył we wtorek na ręce marszałek Sejmu Elżbiety Witek. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, NIK złożył w prokuraturze rejonowej Warszawa-Ochota.

Wniosek do premiera ws. Funduszu Sprawiedliwości

Najwyższa Izba Kontroli wnioskuje również do premiera Mateusza Morawieckiego, aby ten rozpatrzył ponownie Fundusz Sprawiedliwości, a w szczególności budzące obawy urzędników zapisy gospodarcze projektu, który ułatwia dokonywania przekupstw. Prezes NIK, Marian Banaś zaapelował do Prezesa Rady Ministrów, aby ten powziął pilne kroki w celu skorygowania błędów znajdujących się w Funduszu Sprawiedliwości.

Prezes NIK powiadomił prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego, wiceprezesa RM Jarosława Kaczyńskiego oraz szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego o uwagach, ocenach i wnioskach wystąpienia pokontrolnego

– powiedział Michał Jędrzejczyk p.o. dyrektor departamentu porządku i bezpieczeństwa publicznego NIK

Szczegółowe wyniki kontroli Funduszu Sprawiedliwości zostaną przekazane opinii publicznej niezwłocznie po otrzymaniu stanowiska ministra sprawiedliwości oraz informacji o działaniach podjętych przez premiera, wicepremiera i szefa CBA, co wymienione organy powinny uczynić w ciągu 14 dni od otrzymania pism.

Kontrola rozpoczęta w czerwcu 2020 obejmowała 27 podmiotów, w tym dysponenta Funduszu – ministra sprawiedliwości, 14 organizacji pozarządowych, cztery uczelnie wyższe, Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. św. Rafała w Czerwonej Górze. Dotyczyła realizacji zadań dysponenta, prawidłowość i efektywność wykorzystania środków przez beneficjentów w dziedzinie pomocy postpenitencjarnej, pomocy dla osób pokrzywdzonych przestępstwami i świadków oraz przeciwdziałania przestępczości. Objęła także działania promocyjne FS wśród potencjalnych beneficjentów. Kontrola objęła okres od 1 stycznia 2018 do zakończenia czynności kontrolnych, których terminy były różne w poszczególnych jednostkach

– wyjaśnił Jędrzejczyk.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Kolegium NIK oczekuje nowych członków

Do Marszałek Sejmu oprócz wniosku o odwołanie Tadeusza Dziuby ze stanowiska wiceprezesa NIK wpłynęły od Mariana Banasia dodatkowe dwa wnioski. Pierwszy z nich dotyczy uzupełnienia składu Kolegium Najwyższej Izby Kontroli, które na obecną chwilę nie posiada wymaganej liczby członków.

Aktualnie w skład tego organu poza kierownictwem NIK wchodzi jedynie siedmiu członków na 14

– przekazała Barbara Komar z departamentu prawnego i orzecznictwa kontrolnego w NIK.

Dodała również, że z ponownym wnioskiem o powołanie czterech kandydatów na członków kolegium prezes NIK wystąpił w lipcu tego roku, jednak nie został on rozpoznany.

W przesłanej odpowiedzi pani marszałek wskazała na konieczność podania innych kandydatów, bowiem o kandydaturach tych wypowiedzieć miała się już wcześniej komisja ds. kontroli państwowej. Tyle tylko, że, zdaniem prezesa NIK, opinia komisji nie jest wiążąca (…), a nadto w ocenie prezesa NIK jest ona pozamerytoryczna

– poinformowała.

Drugie pismo do Elżbiety Witek przedstawia prośbę skierowaną do Marszałek Sejmu o to, aby termin posiedzenia ws. uchylenia immunitetu Marianowi Banasiowi nie zgrywał się z datą posiedzenia komisji ds. kontroli państwowej w celu rozpatrzenia sprawozdania z działalności NIK w 2020 podczas, której prezes NIK również chciałby być obecny. Przedstawienie takiego sprawozdania to konstytucyjny obowiązek, który nie powinien kolidować z innymi sprawami.

interia.pl

Nowicki w Tokio

Wojciech Nowicki w Tokio / Fot. PAP/EPA/CHRISTIAN BRUNA

Dzisiejszy dzień przyniósł Polakom biorącym udział w igrzysk olimpijskich w Tokio cztery medale. Wojciech Nowicki mistrzem został mistrzem w rzucie młotem, srebro wywalczyły Agnieszka Skrzypulec i Jolanta Ogar w żeglarstwie, a Patryk Dobek zdobył brązowy medal w biegu na 800m.

Cztery medale dla Polski

We wtorek biało-czerwoni wywalczyli w Tokio aż cztery medale. Środa, 4 sierpnia znów przyniosła Polakom cztery miejsca na podium.

Dzień od srebra rozpoczęły Agnieszka Skrzypulec i Jolanta Ogar w żeglarskiej klasie 470. Polki ukończyły wyścig medalowy na 4. pozycji i zapewniły sobie miejsce na podium. W wyścigu medalowym Polki zdobyły czwarte miejsce, wyprzedzając tuż przed metą duet z Francji i tym samym zapewniły sobie drugie miejsce w klasyfikacji generalnej olimpijskich regat. Mistrzyniami zostały Brytyjki Hannah Mills i Eilidh McIntyre.

Wojciech Nowicki mistrzem

Na stadionie lekkoatletycznym mistrzem w rzucie młotem został Wojciech Nowicki, a brązowy medal zdobył Paweł Fajdek. Nowicki rzucił młotem 82,52 i zdobył złoty medal, drugie miejsce zajął Norweg Eivind Henriksen – 81,58, Fajdek, uzyskał 81,53 i wywalczył brąz.

Biało-czerwoni w Japonii zdobyli cztery medale w tej konkurencji – w tym oba złote. Wojciech Nowicki ma już w dorobku krążek z Rio de Janeiro, Fajdek po raz pierwszy przebrnął olimpijskie kwalifikacje.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Fantastyczny występ w Tokio należał również do Patryka Dobka w biegu na 800 metrów, który zdobył brązowy medal. Złoto w biegu na 800 metrów zdobył Emmanuel Korir z Kenii z wynikiem 1.45,062. Drugi był Ferguson Cheruiyot Rotich, również z Kenii, uzyskując 1.45,233. Patryk Dobek zdobył brąz z wynikiem 1.45,39.

Znakomita seria

Jak zauważył dziennikarz sportowy Adam Buchloz, seria ośmiu medali w ciągu dwóch dni to znakomity wynik, dawno nieosiągany przez reprezentantów Polski. I choć przez pierwszą część Igrzysk Olimpijskich Polacy nie rozpieszczali kibiców sukcesami, to teraz, jak pokazuje załączony w mediach społecznościowych wykres, szybko nadrobili zaległości. Po 13 dniach Polacy mają 10 medali. Lepszy wynik nasi reprezentanci mieli aż 25 lat temu, podczas IO w Atlancie.

rmf24.pl, sport.trojmiasto.pl, twitter.com