Michał Kołodziejczak

Michał Kołodziejczak / fot. You Tube/ Rolnik Info

  • Michał Kołodziejczak zyskał popularność po protestach przeciwko sztandarowemu programowi Jarosława Kaczyńskiego “Piątka dla zwierząt”. Sława lidera AgroUnii nabiera tempa również w internecie.
  • W wywiadzie dla Wirtualnej Polski, Kołodziejczak deklaruje wejście do polityki. Wspomniał, że partia polityczna, którą ma zamiar tworzyć już czeka na rozpatrzenie wniosku o rejestrację.
  • Lider ruchu rolników zamierza zająć pozycję przy “społecznej lewicy”, która ma “bronić słabszych, niereprezentowanych przez nikogo.”
  • Zobacz także: Zamieszki pod komendą w Lubinie. Protesty przeciwko policji zakończyły się zatrzymaniami

O Michale Kołodziejczaku i AgroUnii zrobiło się głośno podczas wielkiego sporu o jeden z najważniejszych projektów PiS w 2020 roku. “Piątka dla zwierząt” była sztandarowym planem Jarosława Kaczyńskiego, ale uderzała w interesy rolników. Projekt ostatecznie doprowadził do kryzysu w PiS i wezbrania gniewu rolników wobec partii rządzącej. AgroUnia planuje wykorzystać te nastroje. Czy na tej “fali” Kołodziejczak wejdzie do polityki?

Kilka dni temu, lider ruchu rolników w spektakularny sposób “zaorał” dziennikarkę w TVP. Filmik z tego wywiadu jest jednym, z chętniej oglądanych materiałów ostatnich dni. Dziennikarka podeszła do lidera protestu, Michała Kołodziejczaka. Ten wygłosił tyradę pod adresem rządzących i telewizji państwowej. Nakręcony przez jego współpracowników filmik obejrzało do tej pory w sieci 4 miliony ludzi. Takich zasięgów AgroUnia do tej pory nie miała.

“Dziennikarka TVP się nadziała. Chciała prowokująco zapytać o 200 mln zł “od rządu”, licząc, że z naszej strony będą jakieś oklaski, że to docenimy. No nie. Ludzie, którzy ciężko pracują, znają się na pieniądzach. I dzisiaj te 200 mln zł, w dobie walki z ASF, gdzie jedno gospodarstwo może w ciągu kwartału stracić milion złotych, nie jest żadnym rozwiązaniem i pomocą. Tu trzeba konkretnych pomysłów i planów. A TVP wolało narzucić swoją, rządową narrację”- mówi Wirtualnej Polsce Michał Kołodziejczak.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Kołodziejczak wejdzie do polityki

IBPS od miesięcy bada poparcie dla AgroUnii. Organizacja Michała Kołodziejczaka przekracza w sondażach próg 3 proc., który upoważnia do pobierania subwencji z budżetu państwa dla partii. Według ekspertów, tendencja potencjalnego ruchu politycznego jest wzrostowa.

“Jesteśmy przygotowani na wybory parlamentarne” – deklaruje Kołodziejczak.

“Wniosek [o zarejestrowanie partii – przyp. red.] jest złożony, partia czeka na rejestrację, czekamy na decyzję sądu” – mówi Kołodziejczak.

Plany lidera AgroUnii

Wszystko wskazuje na to, że Kołodziejczak wejdzie do polityki. Lider AgroUnii opowiada o planach na przyszłość.

“Dalej zamierzamy komentować rzeczywistość. Nikt nie będzie miał taryfy ulgowej. Nikt nas nie będzie ograniczał i cenzurował. Mówimy tak, jak jest. W naszych filmikach mówimy dokładnie to, co myśli ogromna część społeczeństwa. To są ich myśli wypowiedziane przez nas. Dlatego te nagrania spotykają się z tak dużym zainteresowaniem” – twierdzi lider AgroUnii.

“Mamy dziś w Polsce Lewicę laicką. A mi brakuje lewicy społecznej, broniącej słabszych, niereprezentowanych dziś przez nikogo. Ja będę chciał przełożyć kapitał społeczny na działania polityczne. To jest klucz tego wszystkiego, o co zawsze mi chodziło” – twierdzi lider AgroUnii.

Michał Kołodziejczak deklaruje, że będzie również szukał różnych możliwości do wejścia w koalicję z bardziej doświadczonymi partiami.

wp.pl

PiS rysunek Jan Bodakowski

PiS rysunek Jan Bodakowski / PiS rysunek Jan Bodakowski

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com


Odczuwający dyskomfort z powodu szkodliwej działalności PiS zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości starają się złagodzić swój dyskomfort, samo oszukiwać się, głosząc takie absurdalne tezy, że Kaczyński musi, bo go zmuszają (ma to rzekomo go usprawiedliwiać), że PiS jest dobry (jak car), ale ma złych urzędników, że Kaczyński nie wie, co się dzieje, bo go okłamują, oraz że PiS wie, ale nie może powiedzieć (i trzeba mu bezkrytycznie ufać).


W arsenale jest też tak absurdalne usprawiedliwienie PiS, jak to, że PiS musi robić głupoty, bo na całym świecie je robią. Takie usprawiedliwienie to klasyczny przejaw kompleksu ludności skolonizowanej wobec kolonizatorów. W kompleksie tym nie liczy się sensowność działań, tylko to, że za wszelką cenę trzeba zachować dobrą opinię u innych (tych lepszych z wielkiego świata) – jak oni robią głupoty to i my je robić musimy.


W rzeczywistości Polska nie musi popełniać tych samych błędów co inne kraje. Nie musimy mieć wysokich podatków i szkodliwych przepisów, tylko dlatego, że są one w Unii Europejskiej. Nie musimy tańczyć, jak nam Żydzi zagrają, bo tak robi USA. Nie musimy też mieć covidowego faszyzmu, bo tak sobie wymyśliła WHO, Chiny czy Rosja.


Niestety PiS jest partią (a PO, lewica i temu podobne jeszcze bardziej), która cierpi na kompleks niższości, jak wieśniak z prowincji, który tak bardzo wstydzi się swojego pochodzenia, że staje się karykaturą miastowego, który co niedziela idzie do zagranicznego supermarketu na zakupy zgodnie z instrukcjami z telewizyjnej reklamy – równocześnie odczuwając pogardę dla tych, którzy odczuwają potrzeby życia duchowego, i idą co niedziele do kościoła.


Polsce potrzeba partii, która niczym polski chłop dba o interes swojego gospodarstwa (Polski) i nie czuje potrzeby szkodliwych zachowań tylko dlatego, że jakiś cwaniak z daleka twierdzi, że tak cały świat robi. Bo to ani sensu nie ma, ani nie jest często prawdą.

PiS rysunek Jan Bodakowski
PiS rysunek Jan Bodakowski
Szczepienie przeciw COVID-19

Szczepienie przeciw COVID-19 / PAP/EPA/RICARDO MALDONADO ROZO

  • Sondażownia United Surveys wskazuje, że większość Polaków daje przyzwolenie na potencjalne sprawdzenie ich statusu zaszczepienia przez pracodawcę.
  • Największe poparcie dla tego pomysłu widać w elektoracie Prawa i Sprawiedliwości. Pomysł ingerencji w życie pracowników popiera szczególnie najstarsza część społeczeństwa.
  • Zdaniem połowy Polaków, obostrzenia związane z czwartą falą koronawirusa powinny dotyczyć wyłącznie niezaszczepionych osób.
  • Zobacz także: Winnicki ostro o Gowinie. “Weź się chłopie i zdecyduj w końcu”

Pracownia United Surveys sprawdziła opinię Polaków, Zdaniem większości z nich, pracodawcy powinni mieć możliwość sprawdzenia, czy ich pracownicy są zaszczepieni przeciw COVID-19.

Pracodawcy powinni sprawdzać status zaszczepienia na COVID-19?

36,7 proc. badanych jest zdecydowanie za tym, by pracodawca mógł sprawdzić, czy jego pracownicy zaszczepili się przeciwko Covid-19. Odpowiedź “raczej tak” wybrało 24,3 proc. respondentów. 

Możliwości wglądu w informacje o zaszczepieniu przeciwko COVID-19 zdecydowanie nie chce dawać pracodawcy 25,1 proc. badanych. Opcję “raczej nie” wybrało 9,3 proc. Jednoznacznego zdania w tej sprawie nie ma 4,5 proc. uczestników badania.

Za umożliwieniem pracodawcom sprawdzania, czy ich pracownicy są zaszczepieni, jest 79 proc. wyborców Prawa i Sprawiedliwości, 65 proc. zwolenników Koalicji Obywatelskiej i 78 proc. sympatyków Lewicy. Ten pomysł popiera też 72 proc. osób, które w wyborach parlamentarnych głosowały na Polskie Stronnictwo Ludowe i Kukiz’15. 

Jak wygląda poparcie dla tego pomysłu w poszczególnych grupach wiekowych? W przedziale wiekowym 18-29 wynosi zaledwie 36 proc., a wśród osób między 40. a 49. rokiem życia już 49 proc. W grupie osób najstarszych (po 70. roku życia) jest już niemal 90 proc. zwolenników tego rozwiązania. 

21,9 proc. uczestników badania jest zdecydowanie za tym, by obostrzenia związane z czwartą falą epidemii objęły także osoby zaszczepione przeciwko COVID-19. Niemal tyle samo osób (21,4 proc.) wybrało odpowiedź “raczej powinny”. 

Ograniczenia tylko dla niezaszczepionych?

27,6 proc. badanych jest jednoznacznie przeciw obejmowaniu obostrzeniami zaszczepionych przeciwko COVID-19, a 23,1 proc. twierdzi, że raczej nie powinno do tego dojść. Odpowiedź “nie wiem/trudno powiedzieć” wybrało 6,1 proc. badanych. 

Tego, by obostrzenia nie dotyczyły osób zaszczepionych, chce 88 proc. wyborców Lewicy, 68 wyborców Koalicji Obywatelskiej i 49 proc. sympatyków Prawa i Sprawiedliwości. Taki pomysł popiera też 39 proc. osób, które głosowały na Polskie Stronnictwo Ludowe i Kukiz’15. 

Za ograniczeniami tylko dla niezaszczepionych jest 84 proc. osób zarabiających miesięcznie 5-6,9 tys. złotych netto i 63 proc. zarabiających 3-3,9 tys. złotych netto. Takie rozwiązanie popiera też 78 proc. rodziców, którzy pobierają świadczenie 500+ na jedno dziecko. 

Tego, by zaszczepieni nie musieli stosować się do restrykcji, chce 67 proc. najmłodszych uczestników badania (18-29 lat) i 78 proc. osób między 30. a 39. rokiem życia. Dla porównania – w najstarszej grupie wiekowej (70 lat i więcej) akceptację dla tego pomysłu wyraża tylko 27 proc. badanych. 

Badanie zrealizowano 30 lipca metodą CATI na próbie 1000 osób.

rmf24.pl

Marsz Wolności Katowice

Marsz Wolności Katowice / fot. PAP/ Andrzej Grygiel

  • W “Wielkim Śląskim Marszu Wolności” uczestniczyło około 3,5 tys. ludzi. Marsz przeszedł ulicami Katowic w sobotnie popołudnie.
  • Uczestnicy demonstracji, którzy sprzeciwiają się polityce rządu zgromadzili się przed południem przy Pomniku Powstańców Śląskich, później ruszyli ulicami miasta.
  • Podczas konferencji prasowej zapowiadającej marsz organizatorzy deklarowali, że chcą w pokojowy wyrazić niezadowolenie z działań rządu. Nie odnotowano żadnych incydentów.
  • Zobacz także: Wrocław: Obywatele zatrzymali pedofila. Miał koszulkę “Jeb*ać PIS”. Umówił się z 12-latką

W Katowicach odbył się “Wielki Śląski Marsz Wolności”. Jego uczestnicy są sceptycznie nastawieni do przymusu szczepień przeciw COVID-19 i zakazów związanych z pandemią. Uczestnicy wykrzykiwali hasła “Stop segregacji” i “Stop zamykaniu Polaków”.

“My się nie boimy 4 fali. Czym więcej zabierają, tym mniej mamy do stracenia. Za miskę ryżu nie będziemy żyć” – krzyczeli protestujący.

Na czas trwania manifestacji niektóre ulice zostały zamknięte, a ruchem kierowali policjanci z katowickiej drogówki. Marsz Wolności w Katowicach wywołał poruszenie wśród polskich środowisk wolnościowych, konserwatywnych i narodowych.

“Aby zadbać o bezpieczeństwo osób przybyłych na marsz, do służby zostały skierowane liczne siły policji. O bezpieczeństwo zadbali mundurowi z oddziałów prewencji oraz ruchu drogowego, kryminalni i policjanci z zespołu antykonfliktowego. Śląskich policjantów wspierali również koledzy z Małopolski i województwa łódzkiego” – podał sierżant sztabowy Łukasz Kloc z katowickiej komendy miejskiej.

“Mundurowi natychmiast reagowali na wszelkie sytuacje, które mogły stworzyć jakiekolwiek zagrożenie i nie dopuszczali do eskalacji konfliktów. Podczas marszu nie doszło do żadnych incydentów” – dodał policjant.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Marsz Wolności w Katowicach przeciw segregacji sanitarnej

Uczestnicy demonstracji, którzy sprzeciwiają się polityce rządu zgromadzili się przed południem przy Pomniku Powstańców Śląskich, później ruszyli ulicami miasta. Na dwóch dużych banerach napisano “Stop segregacji sanitarnej”, “Cała Polska zjednoczona”. Wielu manifestantów miało w rękach flagi państwowe. Na placu przy pomniku rozwinięto też kilkudziecięciometrową biało-czerwoną flagę, później demonstranci nieśli ją idąc ulicami miasta.

“Przyjechali tutaj ludzie z całej Polski. Nie chodzi nam tylko o wolność pandemiczną, ale też gospodarczą. Ostatnio mieliśmy pozamykane firmy. Walczymy też o wolność słowa” – powiedział jeden z uczestników zgromadzenia.

W tłumie można było dostrzec plakietki z napisem “Fałszywa pandemia”. “Zakrzep się”, “Międzynarodowy protest przeciw przymusowi szczepień. Chrońmy nasze dzieci” – takie natomiast napisy można było dostrzec na koszulkach. Niektórzy demonstranci mieli t-shirt z napisem “Oto mój paszport covidowy”, ilustrowany wyprostowanym środkowym palcem.

“Trzecia dawka będzie tak samo skuteczna, jak dwie poprzednie” – napisano na trzymanym przez jednego z mężczyzn kartonie. Ktoś na wózku ciągniętym przez rower przywiózł trumnę z napisem “Tu spoczywa dorobek mojego życia”.

“Rząd zabija. Paraliż służby zdrowia 75000, zgony poszczepienne 1121” – napisano na banerze stylizowanym na znaki ustawiane na niebezpiecznych odcinkach dróg.

Marsz zorganizowało kilka organizacji, jednym z nich jest Stowarzyszenie “Polska To My – Sosnowiec”, które wśród swoich celów wymienia prowadzenie działalności informacyjnej, promocję zdrowia, upowszechnianie kultury fizycznej, turystyki, edukację społeczną, propagowanie kultury, sztuki, ochronę tradycyjnych wartości oraz ochronę środowiska.

Organizatorzy protestują zarazem przeciwko nazywaniu ich antyszczepionkowcami i przypinaniu im łatki “oszołomów” – jak przekonywali, są za wolnością wyboru i rzetelną informacją, która umożliwia podjęcie właściwych decyzji. Oświadczyli też, że nie popierają ataków na punkty szczepień.

polsatnews.pl

Zamieszki Lubin

Zamieszki Lubin / fot. Twitter

  • W piątek, 6 sierpnia lubińscy policjanci interweniowali wobec zachowującego się w agresywny sposób mężczyzny. Na filmie z zatrzymania widać, że mężczyzna stawiał opór, jednak w pewnym momencie stracił przytomność.
  • Zatrzymany zmarł po dwóch godzinach od przewiezienia do szpitala. Śmierć mężczyzny wywołała niepokoje społeczne w Lubinie.
  • W niedzielę około godz. 16 przed Komendą Powiatową Policji zgromadziło się ok. 200 osób, aby zaprotestować przeciwko zachowaniu policji podczas interwencji.
  • Protestujący rzucali jajkami i kamieniami w elewację budynku komendy. W pewnym momencie tłum ok. 30 osób zaczął szturmować wejście do budynku.
  • Zobacz także: Papież Franciszek otrzymał paszport sanitarny. Segregacja wejdzie do Watykanu?

W piątek, 6 sierpnia lubińscy policjanci interweniowali wobec zachowującego się w agresywny sposób mężczyzny. Film z zatrzymania trafił do internetu. Widać na nim, jak czterech funkcjonariuszy próbuje obezwładnić mężczyznę i umieścić go w radiowozie. Mężczyzna próbuje się wyrywać, krzyczy i wzywa pomocy. W pewnym momencie traci przytomność. Jak poinformowała kolejnego dnia policja, mężczyzna zmarł po dwóch godzinach od przewiezienia do szpitala. Z kolei poseł KO Piotr Borys na podstawie zdobytych informacji twierdzi, że zatrzymany zmarł jeszcze w karetce. Nagły zgon mężczyzny spowodował zamieszki w Lubinie.

Zamieszki po spontanicznej manifestacji w Lubinie

W niedzielę około godz. 16 przed Komendą Powiatową Policji w Lubinie zgromadziło się ok. 200 osób, aby zaprotestować przeciwko zachowaniu policji podczas interwencji. Część manifestantów przyniosła znicze, które zapalono przed komendą. Pod adresem funkcjonariuszy wykrzykiwali hasła takie jak “mordercy”.

Protestujący rzucali jajkami i kamieniami w elewację budynku komendy. W pewnym momencie tłum ok. 30 osób zaczął szturmować wejście do budynku. Policjanci użyli wobec nich gazu łzawiącego. W odpowiedzi manifestujący zaczęli rzucać w kierunku policjantów oraz budynku butelkami.  Zamieszki w Lubinie przerodziły się w regularną walkę z policją.

Zniszczone zostało wejście do budynku komisariatu, rozbite zostały szyby w oknach i drzwiach. Protestujący podpalali także śmietniki. Policja użyła armatki wodnej. 

Osoby zatrzymane przez policję będą odpowiadać za wykroczenia lub przestępstwa – chodzi m.in. o nielegalne zgromadzenie, zniszczenie mienia czy naruszenie nietykalności policjantów.

Oświadczenie policji

Do piątkowego zdarzenia odniosła się w sobotę dolnośląska policja, która poinformowała, że lubińscy funkcjonariusze ok. godz. 6 rano udali się na interwencję dotyczącą agresywnego mężczyzny, który miał rzucać kamieniami w okna zabudowań. Na numer alarmowy zadzwoniła matka mężczyzny, informując policję, że jej syn nadużywa narkotyków.

“We wskazanym miejscu policjanci zastali agresywnego mężczyznę, którego próbowali uspokoić i wylegitymować. Ten jednak nie reagował na polecenia, był bardzo agresywny i niezwykle pobudzony. Z uwagi na irracjonalne zachowanie mężczyzny użyto wobec niego chwyty obezwładniające oraz kajdanki. Mężczyzna w dalszym ciągu nie podporządkowywał się poleceniom, szarpał się i wyrywał. Mając na uwadze agresywne zachowanie, a także uzasadnione podejrzenie, że może znajdować się pod wpływem narkotyków, na miejsce wezwano dodatkowych funkcjonariuszy w celu zapobieżenia eskalacji całej sytuacji oraz pogotowie ratunkowe z ratownikami” – czytamy w oświadczeniu.

Interwencja poselska

Interwencję poselską w sprawie działań policji podjął poseł Koalicji Obywatelskiej z Dolnego Śląska Piotr Borys.

“Nie jest prawdą komunikat Policji Wojewódzkiej we Wrocławiu. Według informacji dyrekcji szpitala zgon młodego lubinianina nastąpił w karetce przed przyjazdem do szpitala. Będę pytał o filmy z kamer policjantów i podduszanie w interwencji” – napisał Borys na Twitterze.

W komendzie lubińskiej policji poseł złożył pismo z pytaniami dotyczącymi przebiegu interwencji.

“Jestem po rozmowie z rodziną i obejrzeniu niepublikowanego nagrania. Jest więcej pytań. Dlaczego nie podjęto reanimacji, nie zastosowano kajdanek, wielokrotnie przyduszano Bartka? Żądamy wyjaśnień” – podkreślił polityk. 

rmf24.pl

  • Papież Franciszek otrzymał swój paszport covidowy. Przywódca Kościoła Katolickiego został zaszczepiony już w styczniu, a wraz z nim cała administracja w Watykanie.
  • Możliwe, że już od środy w Watykanie obowiązywać będzie posiadanie paszportu sanitarnego. Źródła donoszą, że przepisy Stolicy Apostolskiej zostaną dopasowane do wymogów prawa włoskiego.
  • Administracja rządowa w Rzymie jest zadowolona z pierwszych dni działania tzw. Green Pass. Minister zdrowia Roberto Speranza uważa, że współpraca obywateli jest dowodem odpowiedzialności.
  • Zobacz także: Francuski rząd wprowadza przepustki covidowe. Istnieją pewne odstępstwa od przepisów

Papież został zaszczepiony już w styczniu tego roku. Z tego powodu, Franciszek otrzymał paszport sanitarny. Razem z nim, preparaty firmy Pfizer otrzymały osoby mieszkające i pracujące w Watykanie. Dodatkowo akcja szczepień w Stolicy Apostolskiej objęła zagranicznych przedstawicieli mediów, którzy towarzyszyli Franciszkowi w jego podróży do Iraku w marcu.

Papież Franciszek otrzymał paszport sanitarny, nowe wymogi dotyczyć będą wiernych

Obecnie według włoskiej agencji prasowej w Watykanie trwają prace nad opracowaniem zasad udziału w wydarzeniach odbywających się tam w zamkniętych pomieszczeniach w związku z obowiązkiem przepustek COVID-19 we Włoszech.

Być może jeszcze przed środową papieską audiencją generalną w Auli Pawła VI zapadnie decyzja, czy jej uczestnicy będą musieli okazać tzw. Green Pass. Odbywać się to będzie w ramach dostosowania reguł w Watykanie do włoskich przepisów, jak wcześniej przez wszystkie miesiące pandemii.

Bez większych utrudnień minął we Włoszech pierwszy weekend, w którym zaczęły obowiązywać przepustki COVID-19 przy wstępie do wielu miejsc publicznych i na masowe imprezy. Zdecydowana większość osób akceptuje kontrole i to, że czasem trzeba poczekać w kolejce.

Lokale gastronomiczne w zamkniętych pomieszczeniach, baseny, siłownie, kluby fitness, stadiony, teatry, kina, muzea, zabytki, imprezy targowe i festyny – wszędzie tam na mocy dekretu rządu Mario Draghiego od piątku trzeba okazywać tzw. Green Pass, wydawany na podstawie zaświadczenia o szczepieniu przeciwko COVID-19, wyleczeniu z koronawirusa lub negatywnego wyniku testu z ostatnich 48 godzin.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Włochy z powodzeniem wdrażają certyfikaty covidowe

Wejście w życie obowiązkowych przepustek zbiegło się w czasie ze szczytem sezonu turystycznego we Włoszech. W wielu miejscowościach nadmorskich są tłumy turystów, także zagranicznych. Ludzi kontroluje się przy wejściu do miejsc, gdzie taki dokument w wersji cyfrowej lub papierowej jest wymagany.

Minister zdrowia Roberto Speranza poinformował, że w ciągu 24 godzin Włosi pobrali następnych prawie 7 milionów przepustek covidowych.

“To dowód ich wielkiej współpracy i poczucia odpowiedzialności. Dzięki przepustkom i szczepieniom zwalczamy COVID-19 i przeżywamy spokojne lato” – oświadczył.

W Wenecji turyści ustawiają się w kolejkach między innymi do muzeum bazyliki Świętego Marka i do Pałacu Dożów. Są to miejsca, gdzie trzeba okazać dokument.

Przypomniano zarazem, że przepustki sanitarne, jak te wprowadzone obecnie przez rząd Draghiego, obowiązywały w tym mieście w XVI wieku i miały dokładnie taki sam cel w czasie panujących fal zarazy. W przypadku Wenecji można mówić zatem o tym, że przepustki wróciły. Zwrócił na to uwagę historyk Mario Po z muzeum Scuola Grande di San Marco na łamach dziennika “Il Foglio”.

Już przed wiekami, zauważa się, obowiązywały tam dokumenty, umożliwiające wjazd do Wenecji od strony lądu i drogą morską. Trzeba było udokumentować, że port czy miasto, z którego się przybywa, są wolne od zarazy.

Właściciel popularniej kawiarni Caffe Gambrinus w Neapolu Massimiliano Rosati powiedział lokalnym mediom, że zwłaszcza cudzoziemcy stosują się do nowych reguł.

“Ze strony klientów spotykamy się z pełną współpracą czy nawet nadmierną gorliwością. Na przykład Szwajcarzy wchodzą z zaświadczeniami o szczepieniu i paszportami w rękach gotowymi do okazania” – dodał.

Paszporty covidowe w praktyce

Dużym sprawdzianem skuteczności działania przepisów jest zorganizowany w weekend w centrum Rimini festiwal kulinarny Al Meni. Jest to inicjatywa jednego z najsłynniejszych na świecie szefów kuchni Massimo Bottury. Kolejnej edycji tej masowej imprezy towarzyszy tradycyjnie klimat i sceneria z filmów Federico Felliniego, który urodził się w tym mieście.

Wstęp na teren festiwalu, gdzie odbywają się pokazy kulinarne, degustacje i spotkania z uznanymi kucharzami, możliwy jest tylko po okazaniu Green Pass.

Przepustki są skrupulatnie sprawdzane przy bramkach wejściowych. Choć większość wydarzeń odbywa się na otwartej przestrzeni, część osób ze względu na tłum pozostaje w maseczkach. Robią to zgodnie z zaleceniem, by nosić je w miejscach większych skupisk.

Rimini, jedna z włoskich “stolic” wakacyjnego wypoczynku, jest pełne turystów, także z zagranicy.

dorzeczy.pl

Pedofil we Wrocławiu

Pedofil we Wrocławiu / Fot. twitter

  • Do zatrzymania 45-letniego mieszkańca Krotoszyna doszło w sobotę. Mężczyzna umówił się przez internet na spotkanie z 12-letnią dziewczynką.
  • Na koszulce pedofila zatrzymanego we Wrocławiu widniał wulgarny napis znany z antyrządowych manifestacji.
  • Obywatelskiego zatrzymania dokonali członkowie organizacji Child Guard Unit Poland. Jej celem jest „zwalczanie procederu pedofilii w szeroko rozumianym tego słowa znaczeniu”.
  • Zobacz także: Sondaż. Polacy negatywnie oceniają podwyżki dla polityków

Do tego zdarzenia doszło w sobotę. Członkowie organizacji Child Guard Unit Poland dokonali obywatelskiego zatrzymania 45-letniego mężczyzny, który umówił się z dzieckiem. Pedofil został zatrzymany we Wrocławiu.

Pedofil zatrzymany we Wrocławiu przekazany w ręce policji

Na nagraniu udostępnionym w mediach społecznościowych pokazano też rozmowę z 45-latkiem, który próbował tłumaczyć się ze swojego postępowania.

Mężczyzna sam przyznał, że umówił się z dziewczynką, która wielokrotnie pisała mu, że ma 12 lat. Pytany, co chciał osiągnąć mówi, że nie wie i nie zdawał sobie sprawy z tego, jak spotkanie przebiegnie. Pedofil zatrzymany we Wrocławiu miał na koszulce nawiązanie do wulgarnego hasła używanego na manifestacjach środowisk nieprzychylnych rządowi.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

“To moja pierwsza taka wycieczka” – przyznał.

Dalej mówił, że w sieci rozmawiał też z innymi dziećmi (pięcioma albo sześcioma). Na nagraniu widać, że mężczyzna przyniósł na spotkanie małego pluszowego misia, który miał być prezentem dla dziewczynki. Mężczyźni, którzy zatrzymali 45-latka mówią też, że znają treść wiadomości wysyłanych do dziecka; mężczyzna miał też wysyłać nagie zdjęcia.

W filmie wielokrotnie słychać jego błagania o niezgłaszaniu tego do służb. Po jakimś czasie na profilu pojawił się niespełna minutowy film, gdzie członkowie CGUP mówią, że razem z mężczyzną udają się na komendę policji. Oczywiście na nagraniu nie widać mężczyzny, a jedynie jego sylwetkę od szyi w dół, jednak przez moment widoczny był kawałek twarzy. Internauci szybko wytropili jego profil w internecie i w ostrych słowach skomentowali jego zachowanie.

tvp.info krotoszyn.naszemiasto.pl

Michel Onfray

Michel Onfray

Z zewnątrz widać lepiej?

Onfray nazwał oczywistą prawdę, którą być może łatwiej dostrzec i nazwać, gdy dany proces obserwuje się z zewnątrz. Filozof nie jest katolikiem ani tradycjonalistą, ale neutralnym obserwatorem, który po prostu stwierdza fakty widoczne gołym okiem. Onfray napisał, że wolałby, żeby “chrześcijaństwo umarło na stojąco”, dumnie, nie wypierając się siebie, zamiast stapiać się z tym co najbanalniejsze we współczesności. Wielokrotnie mówił, że woli dyskusje z księżmi tradycjonalistami, którzy są jego zdaniem znacznie lepiej uformowani od “zwykłych”, z których wielu po prostu już dawno nie wierzy w nic konkretnego.

“Bóg nie jest z mojego świata, ale to mój świat umożliwił Boga chrześcijan”. “Mamy tu do czynienia z konsekwencjami soboru watykańskiego II, czyli z likwidacją świętości i transcendencji”. “Dzięki geniuszowi chrześcijaństwa i pierwszych soborów rozważających możliwość przedstawiania Chrystusa stworzono cywilizację alegorii, symboliki, metafory”. Zdaniem Onfraya wraz z soborem watykańskim II i następującymi po nim reformami, zrywającymi z dwoma tysiącami lat tradycji, katolicyzm odciął się również od tej tajemnicy, metafory. Według filozofa ta cywilizacja alegorii została wygaszona wraz z tradycyjną Mszą w rycie klasycznym, która formowała się organicznie przez dziewiętnaście stuleci, by dziś być zakazywana i zwalczana przez samego papieża.

Kościół zabił tajemnicę?

Dla Onfraya jest też oczywiste, że to właśnie to posoborowe odejście od transcendencji doprowadziło do “opróżnienia się kościołów”. Dostrzega wyraźne przesunięcie akcentów z metafory i tajemnicy pozwalającej człowiekowi na wejście w kontakt z Bogiem na tegoż człowieka, któremu podstawia się pod nos rytuały nie różniące się specjalnie od rzeczywistości poza świątyniami. Zatarła się różnica między sacrum a profanum.

To bardzo celna obserwacja. Tworzony przez kolejnych postępowych, modernistycznych teologów “nowy katolicyzm” jest w istocie religią człowieka, a nie Boga. Zachęca go do “wędrówki w głąb siebie” i atrakcyjnie brzmiących formuł w rodzaju “budowy osobistej relacji z Bogiem”. Sam Bóg, jak celnie opisywał to Paweł Lisicki w swojej znakomitej “Dogmacie i Tiarze”, jest tu potrzebny człowiekowi jedynie jako czysta Miłość, dająca wiecznie wątpiącemu i miotającemu się współczesnemu człowiekowi bezwarunkową akceptację. Ten Bóg ma jednak nie stawiać żadnych wymagań. To On jest dla człowieka, nie człowiek dla Niego.
Religia Boga-Człowieka czy Religia Człowieka-Boga?

Ostatecznie człowiek widzi w tym zwierciadle jedynie siebie, nie dociera do niczego co by go przekraczało. Widzimy to zresztą właśnie w zmianach, których dokonano w liturgii, w której zaciera się zasadnicza rola Mszy jako bezkrwawej Ofiary. Następuje wymiana między człowiekiem a Bogiem, równoprawnymi partnerami, a najważniejsza jest budowana w ten sposób wspólnota. Komunia Święta też ma symbolizować przede wszystkim ludzką wspólnotę, a nie prawdziwe Ciało Chrystusa. Dlatego normalnym stało się przyjmowanie Jej przez każdego, niezależnie od tego, jakie życie prowadzi i czy znajduje się w stanie łaski uświęcającej. Nowy Bóg nie odrzuca nikogo – jak mówi Franciszek, “Komunia jest pokarmem grzeszników, nie nagrodą świętych”.

W rzeczywistości stary Bóg też nikogo nie odrzucał. To człowiek był postawiony przed jasnym wyborem – mógł być z Bogiem, przestrzegając przekazanego mu Objawienia, albo odrzucić Go i tym samym samemu postawić się poza Kościołem. Stare chrześcijaństwo budzi szacunek ludzi takich jak Onfray, nawet jeśli je odrzucają. W końcu to tradycyjny katolicyzm stworzył Europę i Francję. Dla filozofa jego wkład w budowę cywilizacji jest oczywisty, choć sam reprezentuje zdecydowanie myśl oświeceniową, dechrystianizującą Europę i cały świat zachodni.

Dla Onfraya sprawa jest tak jasna, bo we Francji procesy autodestrukcji Kościoła zaszły już dużo dalej niż w Polsce. Pisałem o tym w jednym z poprzednich tekstów (https://medianarodowe.com/2021/07/21/ta-ostatnia-niedziela-czyli-co-nam-odebrano-opinia/). Onfray zauważa, że “wierzący zachowujący ryt łaciński nie znają zniechęcia – lepiej, wypełniają seminaria”. We Francji przeciętny “zwykły” ksiądz diecezjalny ma średnio 75 lat. Ksiądz-tradycjonalista prawie dwukrotnie mniej – 38.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Są jeszcze lewicowi nonkonformiści

Warto docenić również fakt, że również na lewicy istnieją cały czas nonkonformiści, którzy nie są jedynie klakierami demoliberalnego establishmentu. Gotowe wchodzić w prawdziwy “dialog” i zainteresowane historią cywilizacji, która nie zaczęła się w XX wieku. W Polsce również możemy dostrzec i docenić postaci takie jak Rafał Woś czy Remigiusz Okraska. Tym bardziej, że tego rodzaju lewicowców często spotyka daleko posunięty ostracyzm i wrogość ze strony własnego środowiska. Powinniśmy też pamiętać, że wchodzenie w interakcje z ludźmi dobrej woli o radykalnie nawet odmiennych poglądach jest po prostu zdrowe dla naszych umysłów.

Morawiecki i Duda zaskoczyli Warszawiaków podczas wspólnego spaceru

Premier Morawiecki i Prezydent Duda na wspólnej kawie / fot. Twitter/Kancelaria Premiera

  • Na zlecenie Rzeczpospolitej agencja SW Research przeprowadziła ankietę, z której jasno wynika, że Polacy negatywnie oceniają podwyżki dla polityków
  • Zaledwie 22,7 procent respondentów uważa taki pomysł za dobry, w tym wyłącznie 7,1 procent chciałaby natychmiastowej realizacji
  • Badanie jest pokłosiem po podpisaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę rozporządzenia podwyższające pensję dla polityków
  • Zobacz także: Sondaż. Szczepienia powinny być w Polsce obowiązkowe?

W najnowszym sondażu przeprowadzonym przez agencję SW Research na zlecenie Rzeczpospolitej w sprawie podwyżki dla polityków zaledwie 22,7 procent ankietowanych zgodziło się na przeprowadzenie takiej operacji, przy czym 15,6 procent uważa, że takie podwyżki powinny obowiązywać dopiero od przyszłej kadencji. Z kolei 7,1 procent respondentów uważa, że takie podwyżki należałoby wprowadzić natychmiast.

Zdecydowana większość ankietowanych, bo aż 65,3 procent uważa, że obecne stawki dla polityków są w odpowiedniej wielkości. Natomiast 12 procent respondentów nie posiada zdania na ten temat.

Jak wynika z przeprowadzonych badań, zdecydowana większość odpowiadających wypowiada się negatywnie na temat podwyżek dla polityków. Warto również zauważyć, że negatywny trend maleje wraz ze wzrostem wieku ankietowanych.

Negatywny stosunek do podwyżek zdecydowanie częściej wyrażają kobiety (74 proc.) niż mężczyźni (55 proc.). Odsetek osób uważających, że politycy zarabiają odpowiednio, maleje wraz ze wzrostem wieku respondentów (72 proc. wśród najmłodszych, 63 proc. wśród najstarszych badanych). Podwyżki krytycznie ocenia 7 na 10 osób, których dochody mieszczą się w granicach 2001-3000 zł i podobny odsetek mieszkańców miast liczących od 100 tys. do 199 tys. osób

– wytłumaczył Piotr Zimolzak.

Należy przypomnieć, że Prezydent Andrzej Duda podpisał 30 lipca b.r. rozporządzenie o podwyżkach dla parlamentarzystów i osób piastujących wysokie stanowiska w państwie. Kilkudziesięcioprocentowe podwyżki otrzymali m.in. posłowie i senatorowie, ministrowie, wiceministrowie oraz prezesi IPN, NIK czy KRRiTV.

Badanie zostało przeprowadzone przez agencję badawczą SW Research wśród użytkowników panelu on-line SW Panel w dniach 3-4.8.2021 r. Analizą objęto grupę 800 internautów powyżej 18. roku życia. Próba została dobrana w sposób losowo-kwotowy. Struktura próby została skorygowana przy użyciu wagi analitycznej tak, by odpowiadała strukturze Polaków powyżej 18. roku życia pod względem kluczowych cech związanych z przedmiotem badania.

rp.pl, onet.pl

Medyk rozrywa karteczkę "COVID-19".

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Elliot Alderson /Pixabay

  • Do francuskich sklepów wielkopowierzchniowe powyżej 20 tysięcy metrów kwadratowych będzie można wchodzić okazują przepustkę covidową
  • Minister solidarności społecznej i zdrowia, Oliver Veran wytłumaczył również, że w takich miejscach istnieje wysokie ryzyko zakażeń
  • Rozporządzenie przewiduje pewne ustępstwa, które pozwalają Francuzom na korzystanie z takich punktów usługowych, jeśli jest się pozbawionym dostępu do mniejszych placówek
  • Zobacz także: Już nie Delta czy Lambda. Kolejny wariant koronawirusa atakuje

We Francji rząd nieustannie prowadzi politykę twardego lockdownu. Do Dziennika Urzędowego wpłynęło w niedzielny poranek rozporządzenie dotyczące przepustek covidowych obowiązujących w sklepach wielkopowierzchniowych, zajmujących więcej niż 20 tysięcy metrów kwadratowych. Minister solidarności społecznej i zdrowia, Olivier Veran tłumaczy takie ograniczenie swobód domniemanym istnieniem wysokiego ryzyka zakażeń na COVID-19.

Ustawa przewiduje, że decyzję o wprowadzeniu przepustek w określonych podmiotach podejmuje prefekt w oparciu o kalkulację ryzyka epidemiologicznego

– wyjaśnił minister.

Specjalne przepustki dla zaszczepionych i ozdrowieńców zdaniem francuskiego ministra mają adekwatne zastosowanie w przypadku sklepów wielkopowierzchniowych, gdzie istnieje wysokie ryzyko. Zgodnie z wprowadzonymi przepisami, wymóg okazywania przepustki nie może mieć zastosowania w przypadku, gdy obywatele są pozbawieni dostępu do punktów usługowych w najbliższym otoczeniu lub pozbawieni są środków transportu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

W drugim z opublikowanych w niedzielę rozporządzeń wykonawczych do ustawy o paszporcie sanitarnym wydłużono z 48 do 72 godzin okres ważności badań pod kątem obecności koronawirusa. Zgodnie z poprawkami wprowadzonymi do ustawy – bycie ozdrowieńcem oraz posiadanie ujemnych wyników badań PCR i antygenowych zastępuje przepustkę covidową i jest respektowane przez wszystkie podmioty prawne we Francji. Również testy zakupione w aptece i wykonane samodzielnie przez obywateli są uważane za warunek wystarczający i konieczny dostępu do określonych usług oraz instytucji.

Minister Veran wytłumaczył, że takie testy muszą zostać zatwierdzone przez lekarza lub samo badanie ma być wykonywane bezpośrednio przez niego. Rozporządzenie rządowe rozszerza listę honorowanych badań i określa warunki stosowania w praktyce ich wyników.

Krok ten ma pomóc w okresie przejściowym pracownikom medycznym, którzy docelowo muszą przejść szczepienia, aby świadczyć pracę

– powiedział.

Wprowadzenie obowiązku okazywania przepustek sanitarnych stało się powodem szerokiej kontestacji społecznej we Francji. W akcjach protestacyjnych zorganizowanych w sobotę wzięło udział w całym kraju 237 tysięcy osób. Tydzień wcześniej na ulice francuskich miast wyszło 204 tysiące ludzi.

wnp.pl