Zwolniony z pracy, były realizator Polsatu w środowy wieczór był jedną z osób, które dopuściły się ataku na posła Konfederacji Dobromira Sośnierza.
Były współpracownik Polsatu podchodził też bardzo blisko parlamentarzysty. Jego agresywne zachowania można zobaczyć na nagraniach, jakie pojawiły się w sieci.
Mateusz Groc twierdzi, że politycy opozycji podburzali protestujących pod Sejmem oraz stosowali “wojenną retorykę”
Były już realizator z Polsatu w środowy wieczór był jedną z osób, które dopuściły się ataku na posła Konfederacji Dobromira Sośnierza. Po tym zajściu Telewizja Polsat rozwiązała umowę. Rzecznik Polsatu przekazał, że Groc w momencie awantury przed Sejmem, nie świadczył usług na rzecz stacji, czyli był poza godzinami pracy. Wyznanie byłego pracownika Polsatu świadczy o agresywnej retoryce polityków opozycji, których zachowanie może doprowadzić do tragedii.
“Chodź tu k***wo. Oddaj immunitet i chodź tu k***wa” – takie słowa padły z ust mężczyzny w stronę posła Konfederacji Dobromira Sośnierza.
Były już współpracownik Polsatu podchodził też bardzo blisko parlamentarzysty. Jego agresywne zachowania można zobaczyć na nagraniach, jakie pojawiły się w sieci.
Mateusz Groc udzielił w tej sprawie wywiadu portalowi Onet. Zdradził, że musi stawić się na policji w charakterze podejrzanego o znieważenie funkcjonariusza publicznego.
“Nie popchnąłem, nie dotknąłem ani nie oplułem posła Sośnierza. Wszyscy, którzy tak twierdzą, kłamią. Czy żałuję słów, które wykrzyczałem w jego kierunku? Pewnie dziś zachowywałbym się spokojniej, ale niczego nie żałuję i nie zamierzam go przepraszać” – tłumaczy mężczyzna.
Jak dodaje, z jego ust padły słowa „oddaj immunitet k…”.
Jak zaznacza, do momentu głosowania Sejmu demonstracja była spokojna.
“Zrobiło się nerwowo dopiero gdy poznaliśmy już wynik, a pierwsi posłowie zaczęli wychodzić z Sejmu. Politycy opozycji przychodzili do nas i nakręcali atmosferę. Brali mikrofony, wykrzykiwali hasła. Nie tylko dodawali nam otuchy, ale po prostu – jak zwykle w takich sytuacjach – podburzali nas przeciwko rządowi” – mówi.
“Dlatego nie potrafię zrozumieć dziś opozycji, która odcina się od protestujących. Jak choćby Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która potępiła nasze zachowanie” – wskazał Groc.
“Trudno powiedzieć, do czego mogło dojść. Wojenna retoryka może skończyć się tragedią, należy się wystrzegać takich emocji politycznych” – podkreślał Dobromir Sośnierz w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie, pytany o wydarzenia ze środy.
Przyznał, że był przed Sejmem popychany i kopany.
Sośnierz mówił, że napierający tłum, krzyczący “wyp…laj”, skojarzył mu się ze sforą psów: – Jest też taki efekt, że jak psy przez siatkę na siebie szczekają, to gdy siatka się kończy, to są mniej agresywne. Tam największe rozjuszenie zaczęło się, kiedy policja nas oddzieliła. Bo wtedy już wiedzieli, że mogą bezpiecznie szczekać, bo już im policja nie pozwoli nic zrobić.
Media Narodowe jako pierwsze podały informację o udziale Groca w ataku na posła Dobromira Sośnierza pod Sejmem.
Centrum Informacyjne Rządu wystosowało komunikat ws. odpowiedzi rządu do Komisji Europejskiej.
W raporcie wskazano, że problem relacji między prawem krajowym a prawem unijnym występuje w wielu państwach członkowskich. Zdarza się to, gdy sądy konstytucyjne podkreślają w swoim orzecznictwie prymat konstytucji krajowych.
W odpowiedzi do Komisji Europejskiej zaznaczono, że “Polska będzie kontynuowała reformy wymiaru sprawiedliwości, także w obszarach odpowiedzialności sędziów.
Na stronach Centrum Informacyjnego Rządu pojawił się komunikat ws. odpowiedzi rządu do Komisji Europejskiej. “W dniu 16 sierpnia 2021 r. Komisja Europejska otrzymała odpowiedź na pismo Komisarza D. Reydersa z dnia 20 lipca br., dotyczące ostatnich orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości UE” – poinformowano. Polskaodpowiedź do KomisjiEuropejskiej wpłynęła w ostatnim dniu regulaminowego okresu.
“W odpowiedzi (…) wskazano, że problem relacji między prawem krajowym a prawem unijnym występuje w wielu państwach członkowskich, których sądy konstytucyjne podkreślają w swoim orzecznictwie prymat konstytucji krajowych oraz przyjmują ścisłą definicję zakresu kompetencji powierzonych Unii Europejskiej” – czytamy w komunikacie CIR.
“Ponadto poinformowano Komisję o zarządzeniach Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego, stosownie do których Izbie Dyscyplinarnej nie będą przekazywane do rozpoznania nowe sprawy dotyczące sędziów, jakie wpływają do Sądu Najwyższego. Podkreślono, że rząd nie posiada środków, które bez naruszenia zasady niezależności władzy sądowniczej, mogłyby spowodować zawieszenie działania izby sądu i skutków wydanych w nim orzeczeń” – dodano.
Polska odpowiedź Komisji Europejskiej wskazuje, że Polska będzie kontynuowała reformy wymiaru sprawiedliwości. Odbywać się to będzie także w obszarach odpowiedzialności sędziów, której celem jest poprawa efektywności tego systemu.
“W tym kontekście poinformowano o planach likwidacji Izby Dyscyplinarnej w obecnej postaci, w ramach kolejnego etapu reformy wymiaru sprawiedliwości, który ma rozpocząć się jeszcze w nadchodzących miesiącach” – podało Centrum Informacyjne Rządu.
Kukiz poinformował w mediach społecznościowych, że wysyła do Onetu oraz pracowników portalu Agnieszki Burzyńskiej i Andrzeja Stankiewicza pismo przedprocesowe.
Polityk domaga się sprostowania i przeprosin za nieprawdziwe twierdzenia zawarte w jednym z artykułów ich autorstwa.
Pismo do Onetu podpisane jest przez samego lidera Kukiz’15, ale także przez posła jego koła Jarosława Sachajkę. Domagają się w nim zaniechania naruszania ich dobrego imienia.
We wtorek Kukiz poinformował w mediach społecznościowych, że wysyła doOnetu (Ringier Axel Springer) oraz pracowników portalu Agnieszki Burzyńskiej i Andrzeja Stankiewicza pismoprzedprocesowe. Domaga się w nim sprostowania i przeprosin za nieprawdziwe twierdzenia zawarte w jednym z artykułów ich autorstwa, który w ostatnich dniach ukazał się na portalu.
Chodzi o publikację, która ukazała się w 13 sierpnia – po głosowaniach w Sejmie ws. projektu ustawy medialnej.
„Przymykam też oczy na wiele obelg, jakimi mnie obrzucono, bo wiem, po co idę i od początku wiedziałem, że będzie to bardzo ciężka droga, ale gotów jestem znieść wszystko, każde poniżenie, by dojść do celu, jakim jest zmiana ustroju i wyjście z postkomunistycznego, neokolonialnego systemu Polski” – napisał Kukiz.
„Można mnie oskarżać o wiele rzeczy – brak politycznego doświadczenia, niedojrzałość polityczną, nieumiejętność wytłumaczenia swoich ruchów, itd. Ale nigdy nie pogodzę się z oskarżaniem mnie o korupcję, z którą przyszedłem walczyć i która jest rakiem trawiącym polską politykę od 1989 roku po dziś dzień i z dnia na dzień przybierającym na sile” – dodał.
Kukiz tłumaczy swoje działania i liczy, że pismo przedprocesowe do Onetu zakończy spór
Polityk podkreśla też, że „żadne negocjacje w sprawie głosowań w zamian za stanowiska rządowe i w administracji państwowej, sejmowe funkcje, spółki Skarbu Państwa czy miejsca na liście wyborczej nie były prowadzone ani przed głosowaniami, ani w trakcie głosowań, ani po nich, a „informacje” na ten temat są wyssane z palca”.
„Od początku mojej politycznej kariery nie pobieram subwencji partyjnych i jesteśmy w tej kwestii wyjątkiem w Sejmie. Inne partie polityczne zaś od 2015 roku pobrały z kieszeni podatnika setki milionów złotych” – zaznacza Kukiz.
„Do propagowania idei państwa w pełni demokratycznego – zmiany ordynacji wyborczej, referendów, antykorupcji, antysitwy itd.. – dokładam z własnej kieszeni i od początku tej kadencji kwota moich darowizn na te cele i na inne cele (dobroczynne i charytatywne) to ponad 100 tys. zł” – dodaje.
Polityk odnosi się też bezpośrednio do krytyki jego głosowań.
„Tym wszystkim, którzy krzyczą: „dlaczego głosujesz jak PiS, za co się sprzedałeś” oświadczam – za moje ustawy, które wprowadzone w życie stopniowo, będą zmieniać ustrój państwa z korzyścią dla przyszłych pokoleń. Przykre, że tak wielu z dzisiejszego pokolenia nie rozumie wagi tych ustaw dla przyszłości ich dzieci i wnuków” – argumentuje we wpisie Kukiz.
Pismo do Onetu podpisane jest przez samego lider Kukiz’15, ale także przez posła jego koła Jarosława Sachajkę. Domagają się w nim zaniechania naruszania ich dobrego imienia. Ich zdaniem takie praktyki mogą prowadzić do utraty zaufania, co jest niezbędne do piastowania funkcji posła na Sejm.
„Tak rozbudowanej korupcji politycznej nie było w polskim Sejmie nigdy dotąd. A wchodzimy właśnie w okres, gdy Jarosław Kaczyński będzie musiał coraz więcej płacić za utrzymanie władzy – pokazały to głosowania nad ustawą anty-TVN. Na liście płac Kaczyńskiego właśnie zameldowali się kukizowcy. Tylko dzięki nim ustawa wymierzona w TVN została uchwalona” – napisano m.in. w publikacji Onetu.
Eldad Beck twierdzi, że Waszyngton skrytykował ostatnie ostre wypowiedzi szefa MSZ Izraelu Jaira Lapida. Beck twierdzi, że Amerykanom nie podobała się zbyt ostra ich zdaniem wypowiedź izraelskiego MSZ.
Marek Magierowski rzeczywiście nie wróci z urlopu do Tel Awiwu, a Izrael odwołał z Warszawy charge d’affaires Izraela.
Dziennikarz twierdzi, że Waszyngton odmówił podpisania wspólnego z Izraelem oświadczenia potępiającego Polskę za przyjęcie ustawy reprywatyzacyjnej.
Izraelski dziennikarz Eldad Beck pisze o polityce międzynarodowej w jednym w czołowych izraelskich portali. Beck twierdzi, że Waszyngton skrytykował ostatnie ostre wypowiedzi szefa MSZ Izraelu Jaira Lapida. Lapid ostro potępił przyjęcie polskiej ustawy reprywatyzacyjnej i poradził ambasadorowi Polski, by nie wracał z zagranicznego urlopu do Izraela. USA odmawia Izraelowi podjęcia wspólnej deklaracji, która miałaby na celu potępienie polskiej legislacji.
Marek Magierowski rzeczywiście nie wróci z urlopu do Tel Awiwu, a Izrael odwołał z Warszawy charge d’affaires Izraela. Beck twierdzi, że Amerykanom nie podobała się zbyt ostra ich zdaniem wypowiedź Lapida, a przede wszystkim “upokorzenie”, jak pisze dziennikarza, polskiego ambasadora.
A diplomatic source tells me that the US administration is outraged at Lapid’s behaviour toward Poland, especially at the way he humiliated the Polish ambassador to Israel. Certain declarations of Lapid containing racist flair on the Poles as a collective, cause the impression /1
Co więcej, Beck powołując się na źródła dyplomatyczne twierdzi, że Waszyngton odmówił podpisania wspólnego z Izraelem oświadczenia potępiającego Polskę za przyjęcie ustawy reprywatyzacyjnej. Co nie znaczy, że Amerykanom się ta ustawa podoba — w weekend potępił ją sekretarz stanu USA. Mimo takiego stanowiska czołowych polityków amerykańskich, USA odmawia Izraelowi podjęcia wspólnej deklaracji w tej sprawie.
“Daily Mail” zebrał relacje amerykańskich mediów, które również nie kryją oburzenia po chaosie, jaki zapanował w Afganistanie.
Nawet media o lewicowo-liberalnych konotacjach potępiły politykę prezydenta USA. Felietonista CNN powiedział, że „amerykańska klęska i chaotyczny odwrót w Afganistanie” były „katastrofą polityczną” dla prezydenta USA. Wydarzenia uwidoczniły, że proces opuszczenia Afganistanu jest zupełnie nieuporządkowany.
Ostre komentarze można zaleźć również w mediach z Wielkiej Brytanii. „The Sun” stwierdził, że Biden ignorował wielokrotne ostrzeżenia. „Financial Times” dodał, iż prawdziwi sojusznicy nie zachowują się tak jak Biały Dom w tej sytuacji.
Amerykańskie oraz światowe media są dziś bezlitosne dla Joe Bidena. Falę krytyki rozpoczęła okładka brytyjskiego dziennika “Daily Mail”.
„Za co, do cholery, oni wszyscy zginęli?” – pytano ostatnio w ostrej okładce „Daily Mail”, pokazując brytyjskich żołnierzy zaangażowanych w wojnę w Afganistanie.
Teraz dziennik zebrał relacje amerykańskich mediów, które również nie kryją oburzenia po chaosie, jaki zapanował w Afganistanie. Miesiącami przygotowywano różne scenariusze opuszczenia tego kraju przez siły zachodnie. Nikt jednak nie przypuszczał, że Biały Dom pozwoli na takie sceny, jakie oglądamy od kilkunastu godzin.
„Media ponad podziałami politycznymi w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii zjednoczyły się w potępieniu sposobu, w jaki Joe Biden radzi sobie z kryzysem afgańskim w obliczu największej katastrofy w polityce zagranicznej od 65 lat” – czytamy.
„The Wall Street Journal” stwierdził, że Joe Biden „umywa ręce”, a w swoim oświadczeniu zamiast odnieść się do sprawy próbował obciążyć winą afgański rząd. Jak dodano, można to uznać za „jedną z najbardziej haniebnych sytuacji w historii” prezydentur i realizowania amerykańskich odwrotów ze stref konfliktu.
Gdy kryzys się pogłębił, również felietonista CNN powiedział, że „amerykańska klęska i chaotyczny odwrót w Afganistanie” były „katastrofą polityczną” dla prezydenta USA i uwidoczniły, że proces opuszczenia Afganistanu jest zupełnie nieuporządkowany. Nawet media o konotacjach lewicowo-liberalnych są bezlitosne dla Joe Bidena.
W „The Atlantic” można było z kolei znaleźć opinię, że kryzys w Afganistanie to „zdrada narodu afgańskiego” przez sojuszników z USA. Medium uważa, że styl odwrotu z Afganistanu to „brzemię wstydu”, które będzie ciążyć na Joe Bidenie.
Z kolei „New York Post” ocenił, że zrzucanie odpowiedzialności za chaos na Donalda Trumpa jest absurdalne.
„Cała sytuacja jest tak upokarzającym końcem, jak wspinanie się na dach w Sajgonie w 1975 roku” – piszą o działaniach administracji Joego Bidena.
„The New York Times” zamieściło z kolei opinię, w której wskazało, że Joe Biden „przejdzie do historii, sprawiedliwie lub niesprawiedliwie, jako prezydent, który przewodniczył upokarzającemu aktowi końcowemu amerykańskiego eksperymentu w Afganistanie”.
W „Washington Post” stwierdzono, że dramatyczne sceny z Kabulu pozostawią na prezydenturze Bidena „nieusuwalną plamę”. Z kolei „USA Today” oceniło, że przedstawiciel Demokratów będzie się z tego tłumaczył do końca kadencji.
Telewizja Fox News opublikowała komentarz republikańskiej senator Joni Ernst potępiający „policzek dla tysięcy mężczyzn i kobiet, którzy służyli w tej wojnie”. Republikanka skrytykowała także „całkowite porzucenie kraju i jego mieszkańców” przez Bidena.
Ale ostre komentarze można zaleźć również w mediach z Wielkiej Brytanii. „The Sun” stwierdził, że Biden ignorował wielokrotne ostrzeżenia. „Financial Times” dodał, iż prawdziwi sojusznicy nie zachowują się tak jak Biały Dom w tej sytuacji. „Islamistyczny fundamentalizm wrócił na tarczy” – dodaje „Daily Mail”.
Reporterka Clarissa Ward / fot. You Tube/ CNN
Fot. Twitter
Sieć obiegło zdjęcie reporterki CNN Clarissy Ward, która w najnowszych materiałach pojawia się ubrana w hidżab.
Ujęcie, na którym Ward ma szczelnie zakryte włosy, zestawiane jest z innym kadrem, na którym występowała z odkrytą głową. Na portalach społecznościowych zaczęło krążyć jako symbol zmian, jakie niesie dla kobiet nowa władza w Afganistanie.
Zdaniem dziennikarki ten “mem jest niedokładny”. Korespondentka twierdzi, że zdjęcie z odkrytą głową zrobiono na terenie prywatnym, a na ulicach zawsze nosiła chustę zakrywającą włosy.
Afgańscy talibowie w niedzielę wkroczyli do Kabulu. Wykorzystując wycofanie się międzynarodowych sił wojskowych pod wodzą USA, przejęli kontrolę nad krajem. Dotychczasowy popierany przez Stany Zjednoczone rząd upadł, a prezydent kraju Aszraf Ghani zbiegł za granicę. Sytuację na Bliskim Wschodzie relacjonuje dla stacji CNN korespondentka Clarissa Ward, która na najnowszych materiałach ubrana jest w hidżab.
Sieć obiegło zdjęcie reporterki Clarissy Ward, która w najnowszych materiałach pojawia się ubrana w tradycyjne nakrycie głowy muzułmanek. Chociaż rzecznik talibów Suhail Shaheen zapowiedział, że kobietom nic nie grozi, to mają one nosić tradycyjne nakrycie głowy muzułmanek.
“Nasza polityka zakłada dostęp do edukacji i pracy dla kobiet oraz noszenie hidżabu” – mówił w wywiadzie dla BBC.
Korespondentka CNN ubrana w hidżab
Ujęcie, na którym Ward ma szczelnie zakryte włosy, zestawiane jest z innym kadrem, na którym występowała z odkrytą głową. Na portalach społecznościowych zaczęło krążyć jako symbol zmian, jakie niesie dla kobiet nowa władza w Afganistanie. Stało się na tyle popularne, że w końcu głos zabrała sama korespondentka.
“Mem jest niedokładny” – napisała na Twitterze.
Jak zaznaczyła, zdjęcie z odkrytą głową zrobiono na terenie prywatnym.
“Na ulicach zawsze nosiłam chustę, chociaż nie zakrywałam w pełni włosów i nie miałam abaji” – sprecyzowała.
This meme is inaccurate. The top photo is inside a private compound. The bottom is on the streets of Taliban held Kabul. I always wore a head scarf on the street in Kabul previously, though not w/ hair fully covered and abbaya. So there is a difference but not quite this stark. pic.twitter.com/BmIRFFSdSE
To jednak nie jest prawdą, gdyż w sieci istnieje wiele archiwalnych materiałów telewizyjnych, na których dziennikarka nie nosiła żadnego elementu arabskiego stroju, nawet w miejscach publicznych.
Clarissa Ward jest amerykańską dziennikarką telewizyjną, która jest obecnie główną korespondentką międzynarodową CNN. Wcześniej pracowała w CBS News z siedzibą w Londynie. Przed objęciem stanowiska w CBS News Ward była moskiewską korespondentką programów informacyjnych ABC News.
17 sierpnia Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 221 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem. Ostatniej doby w szpitalach zmarło siedmioro pacjentów z COVID-19.
Najwięcej nowych zakażeń wykryto województwach mazowieckim oraz małopolskim.
Resort zdrowia podaje również dane dotyczące obłożenia miejsc w szpitalach oraz wykorzystania sprzętu medycznego.
pomorskiego (10), kujawsko-pomorskiego (9), świętokrzyskiego (9), warmińsko-mazurskiego (7), opolskiego (3), lubuskiego (1). 9 zakażeń to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną.
Macron w przemówieniu oznajmił, iż chce “solidnej, skoordynowanej i zjednoczonej reakcji” w obliczu przejęcia władzy przez talibów w Afganistanie.
Szef państwa podkreślił, że należy “chronić się przed znaczącymi przepływami migracyjnymi”. Prezydent Francji zapowiedział, że będzie chciał współpracować w celu relokacji potencjalnych przybyszów z innymi państwami UE.
Emmanuel Macron wyraził solidarność z Afgańczykami, w szczególności utożsamił się z losem kobiet w tym kraju.
Macron wypowiedział się o spodziewanej przez liderów państw europejskich migracji z Afganistanu. Poinformował, że aby zapewnić ewakuację, prezydent zdecydował się wysłać dwa samoloty wojskowe i francuskie siły specjalne do Afganistanu.
Macron oznajmił, iż chce “solidnej, skoordynowanej i zjednoczonej reakcji” w obliczu przejęcia władzy przez talibów w Afganistanie. Zauważył też, że Francja ma jednego wroga – terroryzm.
Szef państwa podkreślił, że należy “chronić się przed znaczącymi przepływami migracyjnymi”. “W związku z tym będziemy prowadzić, we współpracy z Republiką Federalną Niemiec i innymi Europejczykami, inicjatywę skoordynowanej i zjednoczonej odpowiedzi” – zapowiedział, wzywając do “solidarności w wysiłku, harmonizacji ochrony i nawiązania współpracy z krajami tranzytowymi”.
“Afganistan nie może ponownie stać się sanktuarium terrorystów, jakim był” – zaznaczył Macron, potwierdzając, że działanie Francji “będzie przede wszystkim miało na celu kontynuację aktywnej walki z terroryzmem islamskim we wszystkich tych formach”.
“Grupy terrorystyczne są obecne w Afganistanie i będą dążyć do wykorzystania destabilizacji” – ostrzegł francuski prezydent.
Wezwał do “odpowiedzialnej i zjednoczonej odpowiedzi” oraz “akcji politycznych i dyplomatycznych”.
“Naszym obowiązkiem jest ochrona tych, którzy nam pomagają: tłumaczy, kierowców, kucharzy i wielu innych. Na francuskiej ziemi przebywa już prawie 800 osób. Jest jeszcze kilkadziesiąt osób (…), dla których pozostajemy w pełni zmobilizowani” – zadeklarował.
“To stawka dla międzynarodowego pokoju i stabilności, przeciwko wspólnemu wrogowi, terroryzmowi i tym, którzy go wspierają; w tym zakresie zrobimy wszystko, aby Rosja, Stany Zjednoczone i Europa mogły skutecznie współpracować, bo nasze interesy są takie same” – zapewnił prezydent.
“Nasza walka była sprawiedliwa” – oświadczył Macron, składając hołd 90 francuskim żołnierzom, którzy zginęli w Afganistanie.
“Bezwzględnie pilne jest zapewnienie naszym rodakom bezpieczeństwa” – wyjaśnił szef państwa.
“Afgańskie kobiety mają prawo do życia w wolności i godności” – dodał Macron.
“Los Afganistanu jest w ich rękach, ale my pozostaniemy, bratersko u boku afgańskich kobiet (…) Mówiąc bardzo wyraźnie tym, którzy wybierają wojnę, obskurantyzm i ślepą przemoc, że dokonują wyboru izolacji i niekończącej się nędzy” – ostrzegł prezydent.
Rodzina zmarłego chce dokładnego wyjaśnienia zajść z 6 sierpnia. Pierwsza sekcja zwłok nie dała odpowiedzi na pytanie o przyczyny śmierci mężczyzny. Zlecono dodatkowe badania. Sekcja zwłok 34-latka może odbyć się również zagranicą.
“Czy to są zadrapania, draśnięcia? To są krwawe wylewy na całej twarzy. Nasi koledzy medycy mówią, że żebra są w nienaturalny sposób powykrzywiane. W nienaturalny sposób są powykrzywiane nogi – prawdopodobnie połamane. Chcemy to zobaczyć, chcemy w tym uczestniczyć, chcemy mieć swoich biegłych” – mówił radca prawny Wojciech Kasprzyk, pokazując reporterowi RMF FM zdjęcia zrobione 34-latkowi.
Sekcja zwłok 34-latka za granicą?
“Pełnomocnicy zawnioskowali o ponowną sekcję – ta miałaby odbyć się w Poznaniu. Decyzja w tej sprawie może zapaść jutro” – twierdzi Renata Kolerska, która jest pełnomocnikiem rodziny.
Zdaniem Kolerskiej, sekcja zwłok 34-latka może odbyć się również za granicą.
“Mamy obawy co do wiarygodności, powiedzmy, następnych sekcji zwłok w kraju” – podkreśliła.
We wtorek Prokuratura Okręgowa w Łodzi ma udostępnić pełnomocnikom rodziny zgromadzone do tej pory akta sprawy, w tym opinie biegłych z pierwszej sekcji zwłok mężczyzny.
Tragiczne wydarzenia rozegrały się w piątek 6 sierpnia, a przebieg dużej części policyjnej interwencji przy ul. Traugutta obejrzeć możemy na niespełna 7-minutowym nagraniu wideo, jakie pojawiło się w sieci.
Na filmiku widać, jak czterech policjantów próbuje obezwładnić krzyczącego i rzucającego się mężczyznę. W końcu prowadzą go do radiowozu, ale zatrzymują się przed samochodem. Widać ujęcie, które może sugerować, że leżący na ziemi 34-latek stracił przytomność, a policjant próbował go ocucić. W końcu mężczyznę zabrała wezwana karetka na szpitalny oddział ratunkowy.
Dolnośląska komenda podała, że 34-latek zmarł w szpitalu dwie godziny po interwencji.
Policja poinformowała również, że funkcjonariuszy wezwała matka mężczyzny: zgłosiła, że jej syn “biega po jednej z ulic miasta i rzuca kamieniami w okna zabudowań”. Stwierdziła także, że mężczyzna nadużywa narkotyków.
Komenda zaznaczyła ponadto w komunikacie, że 34-latek “nie reagował na polecenia , był bardzo agresywny i niezwykle pobudzony (…) szarpał się i wyrywał”.
Holendrzy zadali Discovery kilka wyjaśniających pytań. Spółka odpowiedziała drogą e-mailową i 29 lipca otrzymała licencję dla kanału informacyjnego.
Katarzyna Issat uważa, że koncesja holenderska nie rozwiąże problemów stacji w związku z nowelizacją ustawy o KRRiT. Uzyskanie zgody na nadawanie na podstawie niderlandzkich certyfikatów jest jednak opcją awaryjną Grupy TVN Discovery.
O ile TVN24 będzie nadawał, to zagrożone są niekodowane kanały telewizji. Jeśli prezydent podpisze „Lex TVN”, to Amerykanie będą mieli 7 miesięcy na odsprzedanie większościowego pakietu akcji kanałów TVN, TVN7, TTV i Metro.
Polska koncesja dla TVN24 wygasa 26 września. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w kilku głosowaniach nie zgodziła się na jej przedłużenie. Od dwóch miesięcy TVN Grupa Discovery zapewniała, że ma przygotowane warianty awaryjne. 14 lipca wystąpiła o koncesję do holenderskiego regulatora Commisariaat voor de media. Holendrzy zadali Discovery kilka wyjaśniających pytań. Spółka odpowiedziała drogą e-mailową i 29 lipca otrzymała licencję dla kanału informacyjnego. W poniedziałek regulator opublikował ją na swojej stronie internetowej, a TVN Grupa Discovery poinformowała o uzyskaniu licencji dla TVN24 w komunikacie. To bardzo szybkie tempo w porównaniu z procedurami w KRRiT, które trwają już ponad półtora roku. Jednak to nie koniec możliwych problemów stacji. Możliwy jest koniec nadawania niekodowanych kanałów telewizji TVN.
TVN24 z holenderską koncesją
Czemu TVN Grupa Discovery zdecydowała się na koncesję akurat w Niderlandach?
“Ze względu na wyjątkowo długi okres oczekiwania na przedłużenie koncesji i zbliżający się termin jej wygaśnięcia złożyliśmy wniosek o warunkową koncesję tylko dla TVN24. Nadal czekamy na przedłużenie koncesji dla TVN24 w Polsce i mamy nadzieję, że zostanie ona przyznana zgodnie z prawem” – informuje portal Wirtualnemedia.pl Katarzyna Issat, szef ds. komunikacji korporacyjnej TVN.
Spółka zastrzega, że z niderlandzkiej koncesji może w ogóle nie skorzystać.
“Jeśli KRRIT nie wyda decyzji o przedłużeniu koncesji TVN24 do 26 września, koncesja holenderska pozwoli nam, zgodnie z prawem polskim i unijnym, kontynuować nadawanie TVN24. Nadal jesteśmy zdeterminowani, aby uzyskać koncesję w Polsce i apelujemy o jej niezwłoczne przyznanie” – tłumaczy Issat.
Koniec nadawania niekodowanych kanałów telewizji TVN?
Choć TVN24 będzie nadawać nawet po utracie polskiej koncesji, to nadal istnieje ryzyko wejścia w życie projektu ustawy nazywanego „Lex TVN”. Zabrania on posiadania polskiej koncesji spółkom spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego. TVN jest kontrolowany przez spółkę Polish Television Holding z Amsterdamu, a więc z EOG, ale należy do amerykańskiego Discovery. Nowe przepisy zabronią takiej pośredniej kontroli. Jeśli prezydent podpisze „Lex TVN”, to Amerykanie będą mieli 7 miesięcy na odsprzedanie większościowego pakietu akcji. Później kanały TVN mogą stracić koncesje. Z powagi sytuacji zdaje sobie sprawę TVN Grupa Discovery.
“Podejście KRRiT do koncesji na TVN24 każe nam przypuszczać, że również nasze kanały FTA (przyp. red. niekodowane) są zagrożone i KRRiT może wszczynać postępowania o cofnięcie tych koncesji błędnie stosując obecne przepisy. Niezależnie od obecnego podejścia KRRiT, uchwalona niedawno ustawa również zmierza do odebrania tych kanałów naszej spółce dając KRRiT podstawy do odebrania koncesji na wszystkie kanały z grupy TVN, w tym na kanały naziemne, takie jak TVN czy TVN7” – przyznaje Issat.
Koncesja dla TVN7 wygasa 25 lutego 2022 roku, koncesja TVN 14 kwietnia 2024 roku, koncesja kanału dokumentalnego Metro 28 grudnia 2025 roku, natomiast koncesja TTV 23 lutego 2031 roku. To właśnie kanały naziemne mogą w pierwszej kolejności utracić koncesje. W przypadku stacji tematycznych: HGTV (koniec koncesji 26 czerwiec 2023), TVN International (2 luty 2024), TVN Style (28 lipca 2024), TVN Turbo (2 luty 2024), TVN International Extra (22 stycznia 2025), TVN Fabuła (15 marca 2025), TVN International West (5 maja 2028) możliwe będzie dalsze nadawanie na koncesjach zagranicznych. Chyba, że Sejm przyjmie zapowiadaną przez posła Marka Suskiego poprawkę, która zwalnia kanały satelitarne z wymogu posiadania właściciela z Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Wcześniej analogiczną propozycję zgłosił szefowi klubu parlamentarnego PiS przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski, który jako jedyny głosuje za przedłużeniem koncesji dla TVN24.
Byli szefowie KRRiT o możliwości zablokowania nadawania niektórych kanałów oferty TVN
Juliusz Braun, były przewodniczący KRRiT nie ma złudzeń co do działań obecnych członków rady. Nie wyklucza, że może dojść do cofnięć koncesji.
“W tej chwili KRRiT wszystko może zrobić, bo jest kompletnie nieprzewidywalna. Trudno mówić o jakichkolwiek przepisach, bo to dla nich nie robi różnicy. Nie sposób przewidzieć ich działań. Koncesja dla TVN24 nie zamyka sprawy TVN Grupy Discovery z punktu widzenia ustawy „Lex TVN”. Gdyby KRRIT działała zgodnie z prawem, to przedłużyłaby koncesję dla TVN24, a nie podjęła decyzji. Powinni podjąć decyzję, wszystko jedno jaką. Wtedy stacja mogłaby odwołać się do sądu” – mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Braun.
Czy możliwe jest rozpisanie konkursu na częstotliwości obecnie zajmowane przez kanały naziemne TVN? Taki konkurs KRRiT rozpisała chociażby na częstotliwości stacji ATM Rozrywka.
“To zupełnie inna skala, ale taki kierunek jest możliwy. Najpierw musieliby jednak odebrać koncesje, a to nie takie proste. Projekt „Lex TVN” jest niekonstytucyjny, jawnie szkodliwy” – przekonuje Braun.
O odebraniu koncesji mówi artykuł 38 ustawy radiofonii i Telewizji. Zdaniem innego byłego szefa KRRiT Jana Dworaka, rada nie musi podjąć takiej decyzji po ewentualnym wejściu w życie kontrowersyjnych przepisów i upłynie 7 miesięcy. Dworak ocenia również możliwy koniec niekodowanych kanałów naziemnych TVN.
“Właściciel TVN może dostosować strukturę własnościową do oczekiwań ustawy. Może także pójść do sądu walcząc o swoje prawa nabyte. Ma ku temu dużo dobrych argumentów. Nie przesądzałbym, że KRRiT będzie odbierała koncesje naziemne. Czas na dostosowanie się do przepisów jest śmiesznie krótki, bo to tylko 7 miesięcy. Dla dużego przedsiębiorstwa to bardzo mało czasu, ale trochę czasu jest” – ocenił w rozmowie z Wirtulanemedia.pl Jan Dworak, były szef KRRiT.
Zdaniem byłego prezesa TVP artykuł 38 dotyczy rażących sytuacji. Na przykład takich, kiedy koncesjonowana stacja zagraża obronności państwa.
Głos KRRiT w tej sprawie. Czy KRRiT zapowie koniec niekodowanych kanałów TVN?
Głos na temat wydanej w Holandii licencji dla TVN24 zabrała też Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.
“KRRiT prowadzi rejestr programów satelitarnych i kablowych, do którego wpisuje programy na wniosek operatorów. Dotychczas żaden z operatorów nie zgłosił wniosku o wpis nowego programu” – informuje biuro rzecznika prasowego KRRiT.
“W przestrzeni publicznej wielokrotnie pojawiała informacja, że nadawca będzie wnioskował o przyznanie koncesji zagranicznej na nadawanie programu informacyjnego w języku polskim. Właściciel dysponuje obecnie 12 koncesjami zagranicznymi na nadawanie programów w języku polskim. Na podstawie niderlandzkiej koncesji nadają programy Discovery Channel, Discovery Historia, Discovery Life, Discovery Science, DTX, Animal Planet, Food Network, ID Investigation Discovery, TLC oraz Travel Channel. Programy Eurosport i Eurosport 2 otrzymały koncesję francuską. TVN S.A. ma 9 polskich koncesji satelitarnych, wśród których jest TVN 24” – zauważa KRRiT.
Z danych opublikowanych przez TVN Media wynika, że z holenderskiej koncesji poza stacjami Discovery korzystają m.in. Nick Jr., Nick Toons, MTV, Comedy Central, Polsat Comedy Central Extra, Paramount Channel. Na podstawie czeskiej koncesji nadają wybrane kanały MTV i HBO. Z francuskiej koncesji korzystają Eurosport 1 i Eurosport 2. Z hiszpańskiej National Geographic Channel, National Geographic Wild, National Geographic People, Fox i Fox Comedy. W przypadku tych ostatnich stacji do regulatora z siedzibą w Madrycie wpływały skargi dotyczące obrazy uczuć religijnych w jednym z seriali animowanych polskiego Foksa. Hiszpański odpowiednik KRRiT nie zdecydował się jednak ukarać nadawcy. Przed brexitem bardzo popularnym krajem do sięgania po koncesje była Wielka Brytania.