Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Strażnicy graniczni zawracali nielegalnych migrantów na granicy litewsko-białoruskiej na mocy dekretu ministra spraw wewnętrznych podpisanego w sierpniu 2021 roku, ale rząd chce wprowadzić ustawodawstwo w celu wzmocnienia tej praktyki.

Projekt zmian w istniejącym ustawodawstwie imigracyjnym kraju ma być natychmiast wysłany do parlamentu, a jeśli zostanie zatwierdzony, praktyka formalnie wejdzie w życie 1 czerwca.

Według niektórych doniesień strażnicy na granicy z Białorusią nie tylko odmawiają wstępu osobom próbującym przedostać się na Litwę, ale wręcz wypychają tych, którzy wjechali na teren kraju, z powrotem na Białoruś.

Minister Spraw Wewnętrznych Agnė Bilotaitė w środowym komunikacie prasowym ostro zaatakowała Brukselę, oskarżając Unię Europejską o zbyt wolne tempo pracy nad rozwiązywaniem najpilniejszych problemów, z jakimi borykają się takie kraje jak Litwa i Polska, które mają wspólną granicę lądową z sojusznikiem Rosji – Białorusią.

“Prawo UE pozostaje w tyle za rozwojem sytuacji” – powiedziała Bilotaitė.

“Dlatego musimy mieć krajowe środki, aby bronić się przed hybrydowymi atakami i instrumentalizacją migracji, a środki te muszą być zapisane w prawie” – dodała.

Litewska minister spraw wewnętrznych ujawniła również, że zarówno Estonia, jak i Finlandia, które graniczą z Rosją, przygotowują podobne przepisy.

Przyjmuje się, że praktyka ta zostanie wprowadzona dopiero po ogłoszeniu stanu wyjątkowego, który obecnie obowiązuje wzdłuż białoruskiej granicy kraju.

Litwa poszła drogą Polski i Węgier, budując mur graniczny w celu ochrony swojego terytorium przed napływem masowej migracji.

Zarówno Litwa, jak i Polska postawiły płoty wzdłuż granicy z Białorusią w związku z obawami, że zarówno Moskwa, jak i Mińsk stosują podstępną taktykę prowadzenia wojny migracyjnej w Europie Wschodniej, pozwalając karawanom migrantów przechodzić przez swoje terytoria, by naruszyć zewnętrzną granicę Unii Europejskiej.

Węgry natomiast wzmocniły ostatnio swoje ogrodzenie na południowej granicy z Serbią w związku z rosnącą presją migracyjną.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Flaga Ukrainy

Flaga Ukrainy / Fot. YouTube

W ubiegłym tygodniu amerykański dziennik „The Wall Street Journal” powołując się na szefa Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM) Sławomira Dębskiego, poinformował, że Polska rozważa przekazanie Ukrainie produkowanych w Niemczech czołgów Leopard. Informację potwierdził również czeski urzędnik ściśle zaangażowany w pomoc w przekazywaniu zachodniej broni Ukrainie.

Zagmatwana kwestia

Szef Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Sławomir Dębski mówił, że nasz kraj posiada 240 takich czołgów i planuje pozbyć się ich wszystkich.

„Polska planuje pozbycie się wszystkich z nich, jednak tempo ich darowania zależy od tempa dostaw czołgów kupowanych przez Polskę z Korei Południowej i USA” – mówił Sławomir Dębski.

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Jakub Kumoch pytany Radiu Zet, czy czołgi Leopard z Polski pojadą na Ukrainę, starał się dementować pojawiające się w przestrzeni publicznej informacje.

– Mówienie o tym, że Polska odda kilkadziesiąt czy kilkaset sztuk Leopardów to jest absurd. To jest tworzenie rzeczywistości alternatywnej. Ukraina jest zainteresowana tym, aby państwa Zachodu w grupie przekazały im pewną ograniczoną liczbę tego typu czołgów — stwierdził Jakub Kumoch.

Lech Jaworski – czołgi dla Ukrainy

Polska rozważa przekazanie Ukrainie około 10 czołgów Leopard. Politycy liczą jednak na to, że Niemcy stworzą koalicję użytkowników tych maszyn, aby w większej liczbie mogły one wzmocnić Siły Zbrojne Ukrainy. W Europie 14 państw posiada łącznie 2 642 takie czołgi.

Przekazanie czołgów Ukrainie nie jest zdecydowanie ani wykluczone, ani nie jest powiedziane, że trafią. Tak, jak Pan powiedział, ta kwestia jest bardzo złożona. Z jednej strony mamy do czynienia z sytuacją, w której trzeba wspierać Ukrainę w walce z Rosją, bo to też jest w dobrze pojętym polskim interesie. Druga kwestia to kwestia zamiany sprzętu gorszej generacji, gorszego typu na lepszy. Trzecia kwestia to zachowanie spokoju w tych kwestiach i niedoprowadzanie do sytuacji, w której nagle się rozbroimy. To są dobre czołgi, to jest duża ilość i moim zdaniem zdecydowanym nadużyciem byłoby stwierdzenie, że Polska przekaże teraz gro swoich sił pancernych zza wschodnią granicę, niezależnie od tego, jakie temu cele przyświecają. To taka trochę mało rozsądna decyzja – stwierdził Lech Jaworski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Karol Pachnik

Karol Pachnik / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Rzecznik rządu Piotr Muller zakomunikował, że liczy na to, że w tym tygodniu Sejm rozpocznie pracę nad projektem zmian w ustawie o Sądzie Najwyższym. Jak stwierdził „Komisja Europejska po przyjęciu tego projektu ustawy daje zielone światło na KPO, więc nie potrzeba żadnych dodatkowych zmian”.

Nowela przekazuje sądownictwo dyscyplinarne sędziów do Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA) oraz poszerza zakres tzw. testu niezawisłości sędziego.

Zmianom proponowanym przez Brukselę sprzeciwia się koalicjant PiS, Solidarna Polska, z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą na czele. Konfederacja również jest w opozycji do proponowanych zmian. We wtorek, podczas wywiadu dla Radia WNET, Robert Winnicki przypomniał stanowisko Konfederacji. Prowadzący Łukasz Jankowski zapytał m.in. o to, jakie będą konsekwencje uchwalenia nowelizacji ustawy o SN.

– W takim kształcie, jak rządowi podyktowała to Bruksela i co minister Szynkowski posłusznie przywiózł, to będzie totalny chaos w sądownictwie. (…) Są tam rozwiązania wprost sprzeczne z konstytucją, chociażby w zakresie kompetencji Naczelnego Sądu Administracyjnego. (…) Przyjąć jeszcze większy dyktat Brukseli, żeby złamać konstytucję, bo te pieniądze są nam potrzebne do zachowania suwerenności. To jest sprzeniewierzenie się idei suwerenności i podmiotowości państwa takie, że nawet w Unii Europejskiej jest to coś niesłychanego. Ale po drugie rozmawiamy w kontekście budżetu państwa to KPO o groszach jeśli chodzi o wieloletni budżet państwa polskiego – powiedział Robert Winnicki.

Innego zdania są natomiast politycy Prawa i Sprawiedliwości, którzy nie widzą sprzeczności między proponowanymi zapisami a Konstytucją.

„Zdziwiłbym się, gdyby opozycja zagłosowała przeciwko nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. Musiałoby to oznaczać, że opozycji nie zależy na tym, aby środki z KPO zostały uruchomione przed wyborami. Pokazałoby, że zamieszanie w tej sprawie nie miało merytorycznych podstaw” – mówił w Polskim Radiu 24 poseł PiS Marek Ast. 

W opozycji do proponowanych zmian jest również Andrzej Duda. Na konferencji prasowej przekazał, że projekt ustawy, nad którą mieli pracować posłowie, nie był z nim konsultowany.

„Nie zgodzę się na żadne rozwiązania, które będą godziły w konstrukcję konstytucyjną i ustrojową Rzeczpospolitej. Będę wspierał natomiast rozwiązania, które pomogą nam korzystać z naszych praw wynikających z członkostwa w UE” – podkreślił.

Chaos prawny?

Wielu ekspertów podkreśla, że proponowane zmiany są sprzeczne z Konstytucją. Wprowadzenie zapisów w konsekwencji doprowadzi do chaosu. Czy taki scenariusz jest możliwy? O wyjaśnienia poprosiliśmy Dr Karola Pachnika

Musimy rozdzielić dwie kwestie, prawną oraz polityczną. Prawnicy podkreślają, że co do ustawy, to w obecnym kształcę są poważne wątpliwości. Jedni mówią, że dlatego, że Naczelny Sąd Administracyjny może „dyscyplinarki” sędziów rozpoznawać, inni prawnicy wskazują inne powody związane z Konstytucją m.in. o trybie uchwalania ustawy, czy o przekazywaniu kompetencji Unii Europejskiej. Jest również kwestia polityczna. Prawnicy nie mają wpływu na kwestie polityczne i na to, czy ktoś chce nam zafundować chaos prawny. Jeżeli politycy dojdą do przekonania, że im bardziej się jakieś zachowanie opłaca, jest dla nich korzystne, to je zrobią wbrew argumentom, które są podnoszone.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Jan Maria Jackowski

Jan Maria Jackowski / Fot. Adam Kliczek, zatrzymujeczas.pl (CC-BY-SA-3.0)

Wybory a KPO

“Nawet z pieniędzmi niekoniecznie musi wygrać wybory parlamentarne. To teza publicystyczna, która utrwaliła się w debacie publicznej – to jest klucz do sukcesu. Tak też przedstawia to sama propaganda rządowa. Z tego punktu widzenia opinia publiczna oczekuje na te środki, jest to przedstawiane jako coś, co jest niezbędne do dalszego rozwoju Polski. Nawet jeśli Komisja Europejska zaakceptowałaby ustawę, która ma być dziś procedowana w Sejmie – reforma reformy wymiaru sprawiedliwości, a więc tej propozycji rzekomo wynegocjowanej z KE, to mamy warunki, które obejmują nie tylko to, co się określa mianem praworządności, ale cały szereg innych postanowień – m.in ustawa wiatrakowa, zmiany w regulaminie Sejmu i cały szereg innych zobowiązań, które miały być zrealizowane do końca roku. Więc nawet gdyby ta ustawa zostałaby przyjęta i gdyby rząd polski złożył wniosek o KPO, bo na razie takiego wniosku nie złożył, to KE ma od dwóch do czterech miesięcy średnio na rozważanie tego wniosku. Z wypowiedzi rzecznik Komisji wynika, że będzie badany całokształt, nie tylko aspekt związany z praworządnością – mówił Jackowski.

Samowola Morawieckiego

Być może jest to uzgodnione z dwoma, trzema komisarzami, natomiast przypomnę, że Komisja będzie badała całość kamieni milowych, na które zgodził się za plecami Polaków, za plecami własnego zaplecza politycznego, a nawet kierownictwa własnego obozu politycznego premier Morawiecki i jego urzędnicy” – wskazywał senator.

Fatalna polityka rządu

“Rząd zdaje sobie sprawę, że już całkowicie padł na kolana przed Brukselą, bo na razie to co zarzucał swoim poprzednikom, to czyni – pisanie ustawy w Brukseli. Tego miało nie być, miała być suwerenna, podmiotowa polityka. Rząd Mateusza Morawieckiego prowadzi fatalną politykę europejską, bo nie ma ani honoru, ani pieniędzy” – podkreślał gość MN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Londyn. Wielka Brytania

Londyn. Wielka Brytania / Fot. Pixabay

Książka Harrego

“Myślę, że to nie jest dobra decyzja, bo jest to bardzo nieeleganckie w stosunku do rodziny. Takie autobiografie, ludzie je piszą – a ta wydawana jest w takiej próbie obsmarowania swojej rodziny, takie emocje budzi. Będą tam negatywne szczegóły o ojcu i bracie Harrego. To nie jest dobra decyzja. Z drugiej strony od kiedy opuścił pałac i przestał pełnić funkcje, to w zasadzie jest kalifornijskim celebrytą, powiązanym z rodziną królewską. Celebryci takie rzeczy robią, było do przewidzenia, że w ten sposób będzie budował swoją markę” – mówił Kulicki.

Opowieść Harrego

“Brytyjska rodzina królewska to nie jest pocztówkowy obraz i ma swoje problemy. Sam Harry ma na pewno wiele osobistych żali do ojca. Ich sytuacja była trudna, szczególnie po śmierci Diany. Harry chce opowiedzieć swoją historię, to odniesienie w pewnym sensie do Diany, która w podobnym tonie wypowiadała się po rozstaniu z Karolem. Reakcję na tę książkę są raczej negatywne. Powstanie książki to nie jest jednak żaden szok, bo Harry niejednokrotnie wypowiadał się negatywnie. To kolejny krok odcinania się i postawienia się w dobrym świetle na temat tego, dlaczego zrezygnował ze swoich obowiązków” – dodawał gość MN.

Publikacja książki po śmierci Elżbiety II

“To ma olbrzymie znaczenie. Ta książka nie zostałaby wydana za jej życia z samego szacunku do Elżbiety. Była autorytetem również dla Harrego, pozycja Elżbiety była przemożna, więc próba osobistej wycieczki i opisywanie relacji by nie przeszło” – wskazywał Kulicki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Paweł Kubala

Paweł Kubala / Fot. Archiwum Pawła Kubali

PiS przegłosuje nowelę o SN?

“Trzeba przypomnieć, że debata i głosowanie miało być pod koniec zeszłego roku, więc to pokazuje, że sprawa się przeciąga. Politycy PiS za każdym razem mówili, że jesteśmy na ostatniej prostej i za chwilę te pieniądze będą. Pytanie, czy teraz ta ustawa, wymagana aktualnie przez UE zostanie przegłosowana razem z Solidarną Polską, a może z PSL. Skoro Solidarna Polska ma nie poprzeć tej ustawy, a głosowanie nie jest przełożone, to być może PiS znalazło inną drogę. Jest jeszcze inna opcja – że ta ustawa jednak nie zdobędzie poparcia i będziemy czekać na dalszy rozwój zdarzeń” – mówił Kubala.

PiS bez KPO nie wygra wyborów?

“Jest to z marketingowego punktu widzenia silny argument. Moim zdaniem PiS sam umacnia takie wrażenie, że KPO jest bardzo potrzebne. Gdyby od początku partia rządząca podkreślała jakie są za i przeciw tego rozwiązania, na co konkretnie mają iść pieniądze, to pytanie jest o cenę tych pieniędzy” – wskazywał politolog.

Co zrobi Duda?

“Rozpocznie się gorączkowe poszukiwanie planu F czy G, bo na pewno nie planu B. Za jakiś czas znów pojawi się projekt, narzucony czy podarowany Polsce przez Komisję Europejską, który koniecznie bez żadnych poprawek trzeba przyjąć na takiej zasadzie, jakiej działał przed rozbiorami Sejm Niemy. Wydaje się, że obu stronom – PiS i prezydentowi zależy na dogadaniu się” – dodawał gość MN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Władimir Putin

Władimir Putin / fot. PAP/EPA/ALEXEI DANICHEV / KREMLIN POOL / SPUTNIK Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Podczas spotkania z biznesmenami, prezydent Rosji Władimir Putin powiedział, że program rozwoju nowych podmiotów Federacji Rosyjskiej, których aneksję Moskwa ogłosiła w listopadzie ub.r., powinien być gotowy do końca pierwszego kwartału.

W horyzoncie 2030 r. powinny osiągnąć poziom ogólnorosyjski pod względem stanu infrastruktury, poziomu usług społecznych i wielu innych parametrów jakościowych

– stwierdził prezydent Rosji.

Jak podkreślił, najpilniejsze kwestie należy załatwić teraz. I dodał, że można w tym celu wykorzystać pieniądze dużych rosyjskich firm.

Jeśli potrzebne są inwestycje z poważnych źródeł, od naszych dużych firm, prywatnych i publicznych, to trzeba to ułatwić

– dodał Władimir Putin.

Jesienią Rosja ogłosiła aneksję czterech ukraińskich obwodów – donieckiego, ługańskiego, chersońskiego i zaporoskiego. Wcześniej pod lufami rosyjskich karabinów zorganizowano tam pseudoreferenda, których wyniki zostały z góry ustalone w Moskwie.

Budżet Rosji obejmuje około 400 mld rubli na odbudowę i wsparcie regionów Doniecka, Ługańska, Chersonia i Zaporoża. Według “The Moscow Times” kwota ta jest ukryta w budżecie pod sformułowaniem specjalny projekt infrastrukturalny. Środki są rozłożone na trzy lata, czyli około 130 mld rubli rocznie i przeznaczone na odbudowę miast.

Czytaj więcej: Pełna inwigilacja Polaków? Policja ma otrzymać nowe i niebezpieczne narzędzia

Dziura w budżecie Rosji

W budżecie Kremla nie ma dodatkowych pieniędzy – przy dochodach w wysokości 26,1 bln rubli rząd zamierza wydać 29 bln rubli, co pozostawia dziurę na poziomie 2,9 bln rubli. Jej realna wielkość może okazać się większa ze względu na sankcje wobec rosyjskiej ropy i produktów ropopochodnych.

Według źródeł agencji Bloomberg rosyjski budżet wciąż potrzebuje dodatkowych środków na pokrycie kosztów wojny na pełną skalę, którą Moskwa rozpętała, atakując Ukrainę 24 lutego 2022 r.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, bloomberg.com

Czołg Abrams

Czołg Abrams / Fot. flickr.com

  • W zeszłym tygodniu Waszyngton podjął decyzję, że przekaże Ukrainie bojowe wozy piechoty Bradley.
  • Zdaniem emerytowanego gen. Bena Hodgesa, Ukraińcy mogą wykorzystać pojazdy w różnych konfiguracjach.
  • Amerykanie zmienili rodzaj dostarczanych broni, po tym jak zauważyli, że Kijów nie wykorzystuje jej do atakowania rosyjskiego terytorium.
  • Zobacz także: Nowelizacja ustawy o SN. Tak głosowali posłowie

Według informacji CNN, dwóch wysokich rangą amerykańskich urzędników poinformowało, że Stany Zjednoczone postanowiły zmienić rodzaj broni przekazywanej Ukrainie. Ponadto zwiększono liczbę ofensywnego uzbrojenia.

W zeszłym tygodniu Waszyngton podjął decyzję, że przekaże Kijowowi bojowe wozy piechoty Bradley, które mają dać Ukraińcom znaczny potencjał ofensywny.

Są szybkie i zwinne, wyposażone w działo kaliber 25 mm i pociski przeciwpancerne TOW

– powiedział rzecznik Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych Pat Ryder.

Według emerytowanego generała Bena Hodgesa, Ukraińcy mogą umieścić większość otrzymanych Bradleyów w jednym batalionie lub jednej brygadzie pancernej.

Czytaj więcej: Francja. Rząd zamierza podnieść wiek emerytalny

Największy pakiet od początku wojny

W zeszłym tygodniu Pentagon ogłosił największy pakiet pomocy dla Ukrainy od początku wojny o wartości ponad 3 mld dolarów. Oprócz Bradleyów Stany Zjednoczone wyślą do Kijowa dodatkowe systemy rakietowe HIMARS, pojazdy opancerzone HUMVEE i MRAP, pociski przeciwlotnicze Sea Sparrow oraz inną broń.

CNN zwraca uwagę, że Waszyngton zmienił rodzaj broni dostarczanej do Kijowa po tym, jak Siły Zbrojne Ukrainy udowodniły, że potrafią właściwie używać nowoczesnych systemów bez atakowania terytorium Rosji. Jeden z amerykańskich urzędników przekazał, że znaczące zmiany w dostawach broni dają Ukrainie większe możliwości ofensywne w porównaniu z pierwszymi miesiącami wojny.

Zwolennicy transferu nowoczesnej broni na Ukrainę twierdzą, że nadszedł czas na zwiększenie dostaw. W felietonie dla “The Washington Post” była sekretarz stanu Condoleezza Rice i były sekretarz obrony Bob Gates napisali, że przedłużanie wojny działa na korzyść Władimira Putina. Ich zdaniem jedynym sposobem odwrócenia tego jest radykalne zwiększenie dostaw wojskowych do Kijowa.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

cnn.com, dorzeczy.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pxhere

  • Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła w ostatnim czasie kontrolę w Warszawie w sprawie budowy tamtejszej obwodnicy.
  • Oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w stolicy nie naliczył kar umownych.
  • Kontrolerzy wezwali urzędników do naliczania kar dla wykonawców i nadzoru inwestorskiego.
  • Zobacz także: Karcher ukarany przez UOKiK. Niemiecka spółka namawiała do zmowy cenowej

Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła w ostatnim czasie kontrolę w Warszawie w sprawie budowy tamtejszej obwodnicy. Oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w stolicy nie naliczył kar umownych tytułu nieterminowego przekazywania raportów o postępie prac i robót. Dokładnie chodzi o realizacji i odbioru budowy drogi ekspresowej S2 na odcinku Puławska – Przyczółkowa.

Do dnia zakończenia czynności kontrolnych nie naliczono kar umownych z tytułu nieterminowej dostawy przez inżyniera kontraktu sprzętu laboratoryjnego oraz dwudniowego opóźnienia w przekazaniu raportu końcowego z nadzoru przyrodniczego. GDDKiA Oddział w Warszawie nie naliczyła także kar umownych wykonawcy z tytułu nieterminowego przekazywania raportów o postępie prac i robót, co wypełniało znamiona nierzetelności

– poinformowała w środę Najwyższa Izba Kontroli.

Czytaj więcej: Napad na sklep w Kobyłce. Bohaterska postawa właściciela [+WIDEO]

NIK wzywa GDDKiA do naliczania kar

Zdaniem kontrolerów większość parametrów nawierzchni nowobudowanej drogi odpowiadała określonym w kontrakcie. Parametrów tych nie spełniało natomiast oznakowanie poziome w zakresie luminacji i odblaskowości. Natomiast elementy systemu wentylacji tunelu drogowego były zgodne z wymaganiami określonymi w specyfikacji istotnych warunków zamówienia.

Przedmiot umowy został zrealizowany z przekroczeniem terminu określonego w umowie, jednak do czasu zakończenia czynności kontrolnych nie dokonano formalnego zakończenia realizacji inwestycji. GDDKiA Oddział w Warszawie prowadziła działania mające na celu jej zakończenie m.in. rozstrzygała roszczenia wykonawcy i monitorowała realizację prac zaległych i usuwanie wad

– czytamy w komunikacie.

Jak podaje przedstawicielka warszawskiego GDDKiA Małgorzata Tarnowska, dyrekcja naliczyła już kary umowne wykonawcy robót budowlanych zgodnie z wytycznymi NIK-u. Ponadto trwa rozpatrywanie spraw związanych z karami umownymi dla nadzoru inwestorskiego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Sztuczna inteligencja

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Jeszcze w listopadzie 2022 r. Komenda Główna Policji dokonała zakupu licencji na szpiegowskie oprogramowania.
  • Dotyczy to: UFED 4PC Ultimate, UFED Cloud Analyzer, UFED PREMIUM oraz Cellebrite Inspector.
  • Systemy służą do pobierania i odzyskiwania danych z urządzeń, które są zablokowane czy zaszyfrowane.
  • Zobacz także: USA. Odkryto tajne dokumenty w biurze Bidena

W listopadzie 2022 r. Komenda Główna Policji rozpisała przetarg na trzyletnią subskrypcję oprogramowania UFED 4PC Ultimate (18 sztuk), UFED Cloud Analyzer (1 sztuka), UFED PREMIUM (1 sztuka) oraz Cellebrite Inspector (1 sztuka). Za licencje zapłacono ponad 6,5 miliona złotych.

Cellebrite, podobnie jak producent Pegasusa NSO Group, sprzedawał swoją technologię w ramach licencji eksportowej ministerstwa obrony Izraela. W lutym 2021 r. tamtejsze władze jednak zmieniły prawo i rozluźniły regulacje dotyczące tych systemów. W Polsce urządzenia i licencje na systemy UFED sprzedaje teraz kilku dystrybutorów, którzy specjalizują się w informatyce śledczej i detektywistyce.

Jak działa izraelskie oprogramowanie?

Powyższe systemy służą do pobierania i odzyskiwania danych z urządzeń, które są zablokowane czy zaszyfrowane. Mowa między innymi o telefonach, tabletach, dronach czy nawigacji GPS. Te dane to np. lista połączeń, wszystkie wiadomości, także z komunikatorów – historia aktywności internetowej, czy dane lokalizacji. 

Kolejne narzędzie daje dostęp do danych w chmurze. Policja będzie w stanie dotrzeć do naszej korespondencji, do tego czego szukaliśmy w internecie oraz do naszych tras z możliwością śledzenia na żywo. 

Program daje też możliwość profilowania cyfrowego: przeglądania znaczników “Lubię to”, zamieszczanych komentarzy, czy aktywności w internecie związanej z wydarzeniami. 

Kolejne narzędzie, którym będą posługiwać się policjanci, daje dostęp między innymi do kluczy i haseł. Pozwala również odzyskiwać dane skasowane z komunikatorów. Dodatkowo – istnieje też możliwość uzyskiwania informacji o pobranych plikach, a także o usuniętych kontach. 

W sumie za 21 tak zwanych usług dostępu do czterech produktów Komenda Główna Policji zapłaciła na początku grudnia 6 milionów 519 tysięcy złotych. 

Czytaj więcej: Teksas: Sprzeciw wobec śmiercionośnej polityki administracji Joe Bidena

Sztuczna inteligencja

Kolejne zakupy planowane przez KGP w ogłoszonym już przetargu to nowe, specjalistyczne oprogramowanie do informatyki śledczej wykorzystujące m.in. sztuczną inteligencję.

Sztuczna inteligencja w jednym z narzędzi ma wykorzystywać tak zwane “uczenie maszynowe” oraz wyszukiwanie różnego rodzaju obrazów w urządzeniach z nośnikami danych, do których program ma dostęp.

Chodzi między innymi o zdjęcia obrazujące nagość, narkotyki, czy broń. Dzięki innym urządzeniom zakupionym przez policję, analiza może dotyczyć także zaszyfrowanych, czy usuniętych plików i wiadomości. Także z komunikatorów. System analizuje również warstwę treściową komunikatów, wskazując np. rozmowy o charakterze erotycznym. 

Zamówione przez KGP licencje obejmują też m.in. narzędzia dla informatyków śledczych umożliwiające zdalny dostęp do danych z urządzeń mobilnych. Ten kolejny przetarg na 80 licencji do 9 usług zostać rozstrzygnięty przez Komendę Główną Policji w trzeciej dekadzie stycznia.

Były szef CBA ostrzega przed inwigilacją

Były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Paweł Wojtunik na antenie radia RMF FM przyznał, że zakup tego typu sprzętu szczególnie w roku wyborczym mogą ingerować w prawa i wolności obywatelskie. Przypomniał również sprawę związaną z izraelskim programem do szpiegowania Pegasus.

Trzeba pamiętać o tym, jak w przeszłości wykorzystywano w celach politycznych system Pegasus. Myślę, że ta sytuacja rodzi uzasadnione pytania. Jako były policjant, mam nadzieję, że policja wie, jak legalnie i w jakich celach można wykorzystywać tego typu urządzenia

– zaznaczył Paweł Wojtunik.

Były szef CBA podkreślił, że media i obywatele powinni bardzo mocno zwrócić uwagę na to zagadnienie.

Pytanie, czy nowy system policji będzie wykorzystywany przeciwko przestępcom czy przeciwko politycznym przeciwnikom. W szczególności w roku wyborczym. A pamiętajmy, że to bardzo inwazyjne urządzenia

– zauważył były szef CBA.

Czytaj więcej: Zerowy podatek VAT. Tylko na świadczenia związane z pomocą Ukrainie

Policja tłumaczy się z kontrowersyjnych urządzeń

Rzecznik Komendy Głównej Policji Mariusz Ciarka w rozmowie z RMF FM podkreślił, że ostatnie zakupy mają związek z modernizacja struktur policyjnych i przystosowaniem ich do wyzwań technologicznych.

Dzisiejszy rozwój nowoczesnych technologii wymusza na nas dostosowanie się do nowych wyzwań z tym związanych

– stwierdził Mariusz Ciarka.

Jego zdaniem urządzenia będą wykorzystywane wyłącznie do wyłapywania przestępców.

Główny cel to oczywiście zapobieganie, zwalczanie i wykrywanie przestępstw dokonywanych na naszą szkodę. Zapewniam, że chroniąc naszych obywateli, zapobiegając przestępstwom nie możemy i nie zostajemy w tyle, ale cały czas rozwijamy się, aby było bezpiecznie i abyśmy byli skuteczniejsi dla naszego wspólnego dobra, a bezpieczeństwo, to jedna z najważniejszych potrzeb każdego z nas

– podkreślił rzecznik Polskiej Policji.

Mariusz Ciarka pytany o procedury użycia systemów, które głęboko mogą ingerować w prywatność zapewnił, że policja swoje czynności może wykonywać tylko i wyłącznie na podstawie i w granicach określonych przepisami. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl