Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Gotówka pozostaje popularna wśród Niemców i aby zaspokoić to zapotrzebowanie, banki obsługują prawie 100 000 bankomatów zlokalizowanych w całym kraju, a w maszynach tych rutynowo znajduje się od 50 000 do 100 000 euro. Gangi przestępcze wykorzystują ten fakt i są skłonne do stosowania ekstremalnych metod, aby uzyskać dostęp do tych pieniędzy. Mówi się, że te siatki przestępcze skrupulatnie planują swoje działania, w tym wstępną inwigilację, zniszczenie i ucieczkę. Policja twierdzi również, że działają one z brutalnością i bezwzględnością, narażając ludzkie życie na niebezpieczeństwo.

Faktycznie, te gangi imigrantów wysadzają banki za pomocą tak silnych materiałów wybuchowych, że niszczą całe budynki. W niektórych przypadkach wysadzili drzwi skarbca bankowego w odległości do 30 metrów, co podkreśla, jak potężne mogą być te wybuchy. Policja twierdzi, że zagrożenie, na jakie narażeni są Niemcy, jest bezprecedensowe, ponieważ wiele z tych banków znajduje się w budynkach mieszkalnych.

Rekordowa liczba przypadków

Oficjalnie nie podano jeszcze ostatecznych statystyk. Natomiast według źródeł policyjnych uzyskanych przez Welt Am Sonntag, było 500 takich ataków, co stanowi rekordową liczbę. Niemieckie ministerstwo spraw wewnętrznych odbywa tymczasem spotkania na wysokim szczeblu w tej sprawie, ale wygląda na to, że ekipy rabunkowe nie wykazują większych oznak spowolnienia. W 2021 roku Federalna Policja Kryminalna podała, że było 414 przypadków prób lub udanych wybuchów, podczas gdy w 2020 roku odnotowano podobne liczby.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmx.news

Zbigniew Gryglas

Zbigniew Gryglas / Fot. YouTube

KE lobbuje na rzecz koncernów

“Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. I tutaj w tle są wielkie pieniądze. Muszę powiedzieć, że bardzo mnie dziwi postawienie tej sprawy wśród kamieni milowych, warunków wypłaty środków dla Polski. To wygląda jakby Komisja Europejska lobbowała za pewną grupą przedsiębiorców. Głownie chodzi o wielkie, międzynarodowe koncerny, które inwestują w odnawialne źródła energii. To nie są tylko nasze firmy krajowe, które budują farmy wiatrowe na lądzie, ale zachodnie korporacje, które straciły na ustawie 10h, więc w jakimś sensie Komisja stara się działać na rzecz tych koncernów” – mówił Gryglas.

Potrzebujemy nowych źródeł energii

“Jestem zwolennikiem zliberalizowania tej ustawy, która się nie sprawdziła i spowodowała olbrzymi zastój w tych projektach, a my potrzebujemy nowych źródeł energii, potrzebujemy także energetyki na lądzie. Mam nadzieję, że to głównie nasze firmy będą inwestować, bo przecież w inwestowaniu chodzi o korzyści i te korzyści powinny zostać w Polsce, a nie być transferowane do Berlina, Paryża czy Madrytu. To jest w naszym interesie i tak powinniśmy na tę kwestię patrzeć” – podkreślał były wiceminister.

Miks energetyczny

“To jest tylko komponent, składowa naszego miksu energetycznego, czyli tych źródeł, z których będziemy produkowali energię elektryczną. Podkreślam, nasz miks powinien być bardzo zróżnicowany i zdywersyfikowany. Musimy stawiać na zieloną energię, bo bezsprzecznie jest ona energią przyszłości. Wielokrotnie mówiliśmy też o tym, że ma ona swoje wady. Tą wadą jest niestabilność. Mamy bezwietrzne dni i co wtedy? Musimy posiadać w zasobie bardzo stabilne źródła energii, niezależnym komponentem będzie energia jądrowa” – dodawał gość MN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Christine Lambrecht

Christine Lambrecht / Fot. Armin Kübelbeck/Wikimedia Commons

Jej decyzja o ustąpieniu pojawia się, gdy Niemcy są pod presją, by zatwierdzić zwiększenie międzynarodowego wsparcia wojskowego dla Kijowa, a zdolności obronne Niemiec zostały zakwestionowane po tym, jak kilka czołgów piechoty Puma zostało wyłączonych z użytku podczas niedawnych ćwiczeń wojskowych.

“Dzisiaj poprosiłam kanclerza o odwołanie mnie z urzędu federalnego ministra obrony” – stwierdziła w oświadczeniu Lambrecht, członkini Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) Scholza.

W ostatnich dniach spekulowano, że zdecyduje się na taki krok, więc dzisiejszy akt nie jest zupełnym zaskoczeniem. Najczęściej wymienianą kandydatką na przyszłą minister obrony jest Eva Hoegl, obecnie pełnomocniczka Bundestagu do spraw sił zbrojnych. Zdaniem redakcji grupy „OM-Medien” Eva Hoegl byłaby najłatwiejszym rozwiązaniem dla kanclerza Scholza z powodu obiecanego parytetu płci w rządzie oraz jej członkostwa w SPD (tak samo jak Lambrecht). Możliwy jest również transfer Hubertusa Heila, obecnego ministra pracy, którego zastąpić mogłaby kobieta. Pojawiają się też głosy, żeby zrezygnować z parytetu płci w rządzie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

US News, DW

Plakat będący wyrazem solidarności z więzionym Poczobutem

Plakat będący wyrazem solidarności z więzionym Poczobutem / Fot. Pauluk Szapiećka/Wikimedia Commons

Poczobut przebywa w areszcie od marca 2021 roku. Wówczas jednocześnie trafiły do niego także szefowa ZPB Andżelika Borys oraz Irena Biernacka i Maria Tiszkowska, jak również Anna Paniszewa. Andżelika Borys jakiś czas później trafiła do aresztu domowego, ma duże problemy zdrowotne. Biernacka, Tiszkowska i Paniszewa zostały ostatecznie wydalone z Białorusi bez prawa powrotu.

Od chwili zatrzymania Poczobut przebywał w kilku aresztach – w Żodzinie, Mińsku i Grodnie, gdzie oczekuje na rozpoczęcie procesu przed sądem obwodowym. Działacz ZPB miał być namawiany o napisanie wniosku o ułaskawienie do Łukaszenki, jednak odmówił.

Wiadomo, że Andrzej jest teraz chory. W zeszłym tygodniu miał wysoką gorączkę. Dostał ibuprofen, ale nie pozwalano mu leżeć w celi w ciągu dnia. Więzienna administracja odmówiła przyjęcia lekarst dla Andrzeja – podał portal Kresy 24.

Rzecznik MSZ Łukasz Jasina poinformował rano na Twitterze, że na salę sądu nie wpuszczono polskiego charge d’affair w Mińsku Marcina Wojciechowskiego.

Andrzej Poczobut jest oskarżony o popełnienie umyślnych działań mających na celu „podżeganie do wrogości narodowo-religijnej na tle przynależności narodowej, wyznaniowej, językowej” i o „nawoływanie do sankcji mających na celu zaszkodzenie bezpieczeństwu narodowemu”. Grozi mu od 5 do 12 lat więzienia.

Wedłg informacji, do których dotarł dziennik Rzeczpospolita, prokuratorzy uznali m. in., że mówienie przez Poczobuta o agresji sowieckiej na Polskę 17 września 1939 roku jest „podżeganiem do nienawiści na tle narodowościowym”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMF24, Kresy24

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Eksplozja uderzyła w główny gazociąg eksploatowany przez Amber Grid i została zgłoszona ok. godz. 17 w pobliżu wsi Pasvalio Vienkiemiai.

“Według wstępnych danych, żadne osoby nie zostały ranne. Pożar jest gaszony przez straż pożarną, która natychmiast przybyła na miejsce zdarzenia” – podał Amber Grid w oświadczeniu.

“Pojawiły się niespodziewane dźwięki; wydawało się, że gdzieś nisko przelatują samoloty. Na poboczu Valakėliai, na drodze Pasvalys-Šiauliai, kilka kilometrów od Pasvalys, wybuchł gazociąg wysokiego ciśnienia. Płomienie strzelają na dużą wysokość – powiedział lokalnym mediom krótko po wybuchu burmistrz rejonu Pasvalys Gintautas Gegužinskas.

Prezes operatora systemu przesyłowego gazu Amber Grid Nemunas Biknius powiedział, że wszczęto śledztwo w sprawie okoliczności tego zdarzenia.

W ramach środków ostrożności ewakuowano około 250 mieszkańców pobliskiej wsi Valakėliai, która znajduje się w odległości nieco ponad pół kilometra od miejsca wybuchu.

Zbudowany w 1978 roku i poddany niedawno konserwacji rurociąg dostarcza gaz do północnej części Litwy i sąsiedniej Łotwy.

“Nie można wykluczyć sabotażu” – napisał krótko po wybuchu minister obrony Łotwy Artis Pabriks. Szef Amber Grid Nemunas Biknius powiedział jednak dziennikarzom, że “według wstępnej oceny nie widzimy żadnych oznak przestępstwa”.

“Śledztwo obejmie wszystkie możliwe opcje” – dodał Biknius.

Po incydencie gazociąg został tymczasowo odcięty, a ogień zaczął ustępować dopiero cztery godziny po wybuchu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmx.news

SG nadal zmaga sie z nielegalnymi imigrantami

Patrol Straży Granicznej / Fot. Twitter

W 2022 r. odnotowano około 330 000 nielegalnych przekroczeń granicy z Unią Europejską, co stanowi najwyższą liczbę od czasu kryzysu migracyjnego z 2016 r. i wzrost o 64 procent w stosunku do poprzedniego roku – wynika z najnowszych danych unijnej agencji granicznej Frontex.

Szlak migracyjny na Bałkanach Zachodnich, którym migranci podróżują przez Albanię, Bośnię i Hercegowinę oraz Serbię, aby dotrzeć do zewnętrznej granicy Unii Europejskiej na Węgrzech, wyprzedził szlak środkowo-śródziemnomorski jako najczęściej wykorzystywana ścieżka przez nielegalnych migrantów. W ubiegłym roku wykryto ponad 145 tys. nielegalnych migrantów korzystających z tej trasy, co stanowiło znaczny wzrost o 136 proc. w stosunku do roku 2021.

Migranci korzystający z tej trasy w ubiegłym roku najczęściej pochodzili z Syrii, Afganistanu, Turcji i Tunezji.

Członkostwo Chorwacji w bezgranicznej strefie Schengen Unii Europejskiej, które weszło w życie 1 stycznia 2023 roku, nieuchronnie doprowadzi do większych wyzwań w tym regionie, znacznie wydłużając długość zewnętrznej granicy UE.

Łącznie wykryto 102 529 migrantów próbujących przekroczyć granicę UE w środkowym regionie Morza Śródziemnego, aby dotrzeć do Włoch, co stanowi wzrost o 51 procent w stosunku do roku 2021. Najczęściej zgłaszano aktywność na tej trasie migrantów z Egiptu, Tunezji, Bangladeszu i Syrii.

Wschodnia część Morza Śródziemnego była trzecią najczęściej wykorzystywaną trasą przez nielegalnych migrantów, głównie podróżujących przez Turcję do Grecji. Prawie 43 000, głównie Syryjczyków, Afgańczyków, Nigeryjczyków i Kongijczyków, podążyło tą trasą w zeszłym roku – to wzrost o 108 procent w stosunku do roku 2021.

Spadek aktywności odnotowano na trzech pozostałych wyznaczonych trasach uznanych przez Frontex. Na zachodniej trasie śródziemnomorskiej do Hiszpanii odnotowano 14 582 nielegalnych migrantów, co oznacza spadek o 21 procent; na zachodniej trasie afrykańskiej na hiszpańskie Wyspy Kanaryjskie odnotowano 15 462 nielegalnych przekroczeń granicy, co oznacza spadek o 31 procent; a na wschodniej granicy lądowej do Polski, Litwy i Łotwy odnotowano 6 127 nielegalnych migrantów, co oznacza spadek o 25 procent w stosunku do roku 2021.

Natomiast 37-procentowy wzrost odnotowano w przypadku wyjazdów ze strefy Schengen w kierunku Wielkiej Brytanii, gdzie wykryto 71 081 osób.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmx.news

Okładka książki „Orzeł, lew i krzyż. Historia i kultura krajów Trójmorza. Tom 1”

Okładka książki „Orzeł, lew i krzyż. Historia i kultura krajów Trójmorza. Tom 1” / Fot. Wydawca

Między Morzem Bałtyckim, Adriatykiem (morzem między Bałkanami a Włochami) i Morzem Czarnym (akwenem wewnątrz Europy, nad którym oprócz Bałkanów znajduje, się Ukraina, Rosja i Turcja) znajduje się obszar zwany Międzymorzem lub Trójmorzem. W skład Międzymorza wchodzą takie kraje jak: Estonia, Łotwa, Litwa, Polska, Czechy, Słowacja, Austria, Węgry, Słowenia, Chorwacja, Rumunia, i Bułgaria – zamieszkałe przez 200 milionów Europejczyków.

Wiedza to podstawa

By współpracować z takimi krajami, wskazać co nas łączy, jakie mamy wspólne interesy i doświadczenia, należy znać ich historię i kulturę. Zdobycie takiej wiedzy ułatwi wydana nakładem wydawnictwa Biały Kruk 512 stronicowa praca „Orzeł, lew i krzyż. Historia i kultura krajów Trójmorza. Tom 1” autorstwa znienawidzonego przez lewicę i pseudoliberałów profesora Wojciecha Roszkowskiego.

Wydawnictwo Biały Kruk informuje, że „prof. Wojciech Roszkowski. W swym najnowszym, dwutomowym dziele opisuje bogatą historię państw i narodów Międzymorza, które ostatnie wieki spędziły w potrzasku ścierających się potęg niemieckiej i rosyjskiej, a wcześniej jeszcze tureckiej. Najskuteczniejszym kontrprojektem do tych despotycznych imperiów była, rzecz jasna, Rzeczpospolita oparta na zasadach staropolskiej wolności. Jest ona ważnym elementem tej książki”.

Zdaniem wydawnictwa Biały Kryk „napisane wartkim językiem i pięknie ilustrowane dzieło prof. Roszkowskiego wypełnia lukę informacyjną i badawczą oraz prezentuje nasz punkt widzenia na region Międzymorza. Autor zabiera nas w fascynującą podróż po dziejach tej być może najmniej znanej, a zarazem niezwykle bogatej historycznie i różnorodnej części kontynentu europejskiego”.

„Pierwszy tom tego dwuczęściowego dzieła obejmuje historię krajów Trójmorza od zarania do początku XX w. Drugi tom skupia się na ostatnich stu latach i czasach współczesnych. Wzajemne poznanie i wytworzenie świadomości wspólnego interesu jest pilnym zadaniem; książka prof. Roszkowskiego bardzo do tego się przyczynia”.

Profesor Roszkowski we wstępie do swojej najnowszej pracy stwierdził, że:

„Podstawowe zróżnicowanie państw Europy Środkowo-Wschodniej ma charakter etniczny. Polacy, Czesi i Słowacy należą do grupy Słowian zachodnich, a ich języki noszą wiele podobieństw. Słoweńcy, Chorwaci, Serbowie i Bułgarzy mówią językami należącymi do grupy południowosłowiańskiej. Białorusini i Ukraińcy uważani są za przedstawicieli Słowian wschodnich. Choć można w nim znaleźć naleciałości słowiańskie i węgierskie, język rumuński jest językiem romańskim. Język albański jest fenomenem samym w sobie. Litwini i Łotysze mówią językami bałtyckimi, a Estończycy i Węgrzy dość dalekimi od siebie odmianami języków ugrofińskich. Wszystkie te narody piszą w alfabecie łacińskim z wyjątkiem Serbów, Bułgarów, Białorusinów i Ukraińców.

W szeroko rozumianej Europie Środkowo-Wschodniej istnieją też zróżnicowane tradycje religijne. Większość Estończyków i Łotyszy należy do tradycji protestanckiej, co odróżnia ich od w większości katolickich Litwinów. W tradycji polskiej, słowackiej, słoweńskiej i chorwackiej przeważa tradycja katolicka, natomiast w Czechach i na Węgrzech katolicyzm był przemieszany z protestantyzmem. Prawosławie wyznacza religijną tradycję Białorusinów, Bułgarów, Serbów i Czarnogórców, natomiast wschodnia Ukraina czerpie tradycję z prawosławia, a zachodnia – z Unii Brzeskiej z 1596 roku. W Rumunii tradycja prawosławna miesza się z greckokatolicką i protestancką. Bośnia i Hercegowina jest podzielona między katolickich Chorwatów, prawosławnych Serbów i muzułmańskich Bośniaków, a Albania – między katolików i muzułmanów. Również pewna część mieszkańców Bułgarii wyznaje islam. Różnice wyznaniowe wyodrębniały tradycyjnie ludność polską od białoruskiej i ukraińskiej, serbską od chorwackiej, a wszędzie ­– ludność żydowską, natomiast na pograniczach polsko-litewskim, polsko-słowackim, a także rumuńsko-węgierskim i słowacko-węgierskim różnice wyznaniowe występowały w minimalnym stopniu.

Relacje między współczesnymi narodami Europy Środkowo-Wschodniej naznaczone są też bardzo różnymi losami historycznymi. Litwini, Polacy, Czesi, Węgrzy, Słoweńcy, Chorwaci, Serbowie, Czarnogórcy i Bułgarzy, a w mniejszej mierze Albańczycy i Rumuni mogą się odwoływać do wczesnej tradycji państwowej, natomiast Estończycy, Łotysze i Słowacy nie mieli nigdy przed XX wiekiem własnych państw. Sprawę komplikują dodatkowo niejednoznaczne losy Czech i Węgier pod rządami Habsburgów, a także historyczna przewaga węgierska nad Słowakami, Chorwatami i Rumunami oraz polska nad Litwinami, Białorusinami i Ukraińcami.

Nad wszystkimi państwami Europy Środkowo-Wschodniej ciąży dziedzictwo komunizmu. Na dawne skutki gospodarki ekstensywnej nałożyły się tu skutki jeszcze bardziej ekstensywnej i marnotrawnej gospodarki nakazowo-rozdzielczej z czasów komunistycznych, co zwiększyło dystans między państwami regionu i Europą Zachodnią u początków transformacji ustrojowej w Europie Środkowo-Wschodniej. System totalitarny pozostawił w społeczeństwach regionu ślady mentalności postkomunistycznej, charakteryzującej się demagogią i roszczeniowością, a wśród elit politycznych, kulturalnych i intelektualnych – poczuciem bezkarności.

Postępy integracji zachodnioeuropejskiej i upadek ZSRS wytworzyły w latach dziewięćdziesiątych XX wieku zupełnie nowe perspektywy dla krajów regionu. Wyzwolenie od zależności od ZSRS i uwolnienie inicjatyw wewnętrznych zaowocowało zderzeniem między pragnieniem „ucieczki na Zachód” i postkomunistycznymi realiami gospodarczymi oraz społecznymi. Dawna dominacja obcych mocarstw i skromne rozmiary większości państw regionu skłaniały te kraje do szukania powiązań z europejskimi mocarstwami, choć skutki dominacji sowieckiej odstręczały od bezwarunkowego uzależnienia”.

Spis treści pracy profesora Roszkowskiego

CZĘŚĆ I: FUNDAMENTY
Prahistoria ludów bałtyckich
Dawna Litwa
Misje chrześcijańskie wśród Słowian
Paradoksy Bułgarów
Państwa Słowian południowych
Królestwo Czech
Początki chrześcijańskiego państwa w Polsce
Chrystianizacja Węgier
O pochodzeniu Rumunów
Przypisy

CZĘŚĆ II: DZIEDZICTWO DAWNYCH CZASÓW
Najstarsze pisma w językach narodowych
Refeudalizacja Europy Środkowo-Wschodniej
Pod rządami tureckimi
Rylski Monastyr
Święte z rodu Arpadów
Agnieszka, księżniczka czeska
Karol IV i uniwersytet w Pradze
Husytyzm
Dziewczynka królem
Wiara pod przymusem nie zobowiązuje
Wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię
Imperium jagiellońskie
„Polacy nie gęsi”
Tolerancja polska
Mohács i Biała Góra
Biblioteka króla Macieja Korwina
Węgierski poeta w Braniewie
Lider węgierskiej kontrreformacji
Potomek rodu Zrinskich
Dziedzictwo duchowe Dubrownika
Skarb chorwackiego renesansu
Po śladach o. Janeza Svetokriškiego
Legenda Włada Palownika
Rumuński kronikarz dziejów
Niedźwiedziobójca
Syn Kaleva
Ojciec literatury litewskiej
Przypisy

CZĘŚĆ III: POD OBCYM PANOWANIEM
Dziedzictwo Habsburgów
Powstanie Rakoczego
Upadek Rzeczypospolitej Obojga Narodów
Polskie powstania XIX wieku
Chopin: narodowy i uniwersalny
Polski romantyzm i pozytywizm
Norwid
Czesko-niemiecki polski patriota
Odrodzenie narodów bałtyckich
Łotewski Homer
Pionier literatury estońskiej
Geniusz z pogranicza kultur
Język czeski powraca
Muzyka „z czeskich łąk i gajów”
Kim są Słowacy?
Nad Tatrami się błyska
Z Węgra Słowak
Węgierskie przebudzenie
Węgierska rewolucja i ugoda
Wirtuoz transcendentalny
Czardasz
Panslawizm i austroslawizm
Iliryzm
Błogosławiony biskup słoweński
„Toast” dla Słowenii
Mistrz z Samoboru
„Zmarnowany geniusz”?
Bukowiński gołąb
Mnich z Chilandaru
Poeta bułgarskiej rewolucji
Wojny bałkańskie
Przypisy

CZĘŚĆ IV: ODRODZENIE
Trudny związek Słowian południowych
Król Rumunii stawia tamę
Mistrzowska gra Józefa Piłsudskiego
Powstanie państw bałtyckich
Wojna polsko-bolszewicka
Czechosłowacja powstała na emigracji
Wstrząsy w Bułgarii
Rewolucja na Węgrzech
Węgry w cieniu Trianon
Międzywojenne dyktatury
Reformy rolne
Piewca wsi estońskiej
Aspazija i Rainis
Ksiądz-poeta
Bałtyckie festiwale pieśni
Pokrzepianie polskich serc
Wirtuoz i polityk
Pierwsza noblistka
Alfons Mucha i „Epopeja słowiańska”
Twórca Szwejka
Tłumacz Hetytów
Poezja i polityka na Słowacji
Między folklorem i awangardą
Nie ma już Placu Broni
Budowniczy Ljubljany
Piewca Słowian południowych
Historyk i polityk
Rumuńska supergwiazda sal koncertowych
Twórca „Rapsodii bułgarskiej”
Pisarz bułgarskiego odrodzenia

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Okładka książki „Gusen. Pamiętnik dziennikarza” autorstwa Stanisława Nogaja.

Okładka książki „Gusen. Pamiętnik dziennikarza” autorstwa Stanisława Nogaja. / Fot. Wydawca

Kulminacją niemieckiej pogardy dla Polaków (którą i dziś widzimy w antypolskich działaniach Unii Europejskiej) były niemieckie nazistowskie zbrodnie podczas II wojny światowej. By w pełni dostrzegać dzisiejsze antypolskie działania Niemiec (w tym i te za pośrednictwem Unii Europejskiej) trzeba być świadomym, jak wyglądała niemiecka praworządność wobec Polaków w czasie wojny (zbrodnie, za które Niemcy nie zostali realnie ukarani, bo państwo niemieckie i Austria po II wojnie światowej zapewniły nie tylko bezkarność nazistowskim zbrodniarzom, ale i wspierały ich kariery).

Świadectwo ofiary

Kłam antypolskiej narracji historycznej osadzającej wbrew faktom Polaków w roli zbrodniarzy, a nie ofiar holocaustu (która kreowana jest na świecie przez Niemców, Rosjan i Żydów) zadają wstrząsające dokumenty epoki, ukazujące bezmiar cierpień polskiego narodu. Jednym z takich dokumentów jest opublikowany staraniem wydawnictwa Bellona, 440 stronicowy, „Gusen. Pamiętnik dziennikarza” autorstwa Stanisława Nogaja.

Jak informuje wydawnictwo Bellona „Gusen I było największym podobozem niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Mauthausen w Austrii. Podobóz, utworzony wiosną 1940 roku, był przeznaczony dla przedstawicieli polskiej inteligencji (w tym duchowieństwa), których eksterminowano poprzez morderczą, niewolniczą pracę w pobliskim kamieniołomie. Szacuje się, że na 37 tys. polskich więźniów Gusen zmarło lub zostało zamordowanych nawet 28 tys.!”

Dziennikarz patriota

Autor relacji opublikowanej przez wydawnictwo Bellona Stanisław Nogaj był polskim patriotą, uczestnikiem powstania wielkopolskiego i powstań śląskich (dzięki którym mogła się odrodzić po zaborach niepodległa Polska), publicystą prasy wydawanej przez Korfantego, uczestnikiem konspiracji w czasie II wojny światowej. Po tym, jak został złapany przez Niemców w 1940 roku, trafił do niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Gusen mieszczącego się w Austrii. W obozie spędził pięć lat. „Z racji biegłej znajomości języka niemieckiego pracował w obozowej kancelarii. Wiedział wiele o funkcjonowaniu obozu i mógł prowadzić notatki. Dzięki temu wkrótce po wyzwoleniu już latem 1945 roku wydał książkę, w której opisał piekło Gusen”.

Wspomnienia Nogaja „to niezwykle ważny i wstrząsający dokument naocznego świadka niemieckich zbrodni. Nogaj ukazuje także ludzkie wybory, obok monstrualnego zła, „ubranego” w mundury SS – człowieczeństwo bezbronnych ludzi, których oprawcy skazali na cierpienie i śmierć. Przy okazji stara się zachować maksimum bezstronności, wyjść poza krąg stanów emocjonalnych, wczuć się w rzeczywistość obozową. Nie broni swoich wyborów, uzasadniając je jedynie walką o przetrwanie swoje, ale także innych więźniów, którym próbował pomagać. Relacja Stanisława Nogaja jest bardzo cennym świadectwem z „epoki pieców”, bo spisanym na gorąco. Tragiczne losy więźniów Gusen ze wszech miar zasługują na poznanie i pamięć”..

Walka o Polskę już za młodu

Stanisław Nogaj swoją działalność patriotyczną rozpoczął jako nastolatek. Z Wikipedii można się dowiedzieć, że „w latach 1905/06 był inicjatorem i organizatorem strajku szkolnego w swojej klasie szkoły świętomarcińskiej w Poznaniu. Był aktywnym działaczem w Sokole i Skaucie. Pierwszym organizatorem bojówek niepodległościowych w Poznaniu (1914). Stał na czele organizacji niepodległościowej zaboru pruskiego do 1918 – był zastępcą komendanta POW Zaboru Pruskiego. Był kierownikiem Wydziału Wywiadowczo-Wykonawczego. Organizował pierwsze oddziały powstańcze w Poznaniu, zdobył gmach prezydium policji, gmach Sztabu V Korpusu, koszary Kernwerk, 20 p. 5 pułku art. ciężkiej, arsenały. Brał udział w walce pod Ławicą. Był zastępcą komendanta w akcji pod Szubinem, kierował grupą pod Szamocinem, a następnie na odcinku Paterek – Ludwikowo. 21 lutego 1919 został aresztowany za bolszewizm. Brał udział w I i III Powstaniu Śląskim. Więziony i ranny. Przebywał w więzieniu w Opolu. W okresie międzywojennym brał wybitny udział w pracy społecznej, a zwłaszcza w organizacjach sportowych i byłych uczestników powstań narodowych. W okresie okupacji stał na czele organizacji ruchu oporu Odrodzenie, został aresztowany i przebywał w obozach koncentracyjnych do 1945. W 1957 odznaczony Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym. Przed wojną był redaktorem katowickiej “Polonii”, “Siedmiu groszy” i “Kuriera Wieczornego”. W 1937 ukazała się jego książka “Za drutami i kratami Trzeciej Rzeszy”, zawierająca opis życia więźniów hitlerowskiego obozu w Lichtenburgu. Jest to zbiór relacji Ślązaków i Niemców ze Śląska, którzy przeszli przez ten obóz. W czasie II wojny światowej działał w konspiracji, 9 marca 1940 został aresztowany przez Gestapo. Był więźniem obozów w Dachau i Gusen. Swoje przeżycia z tego ostatniego opisał w wydanych po wojnie pamiętnikach – “Gusen; Pamiętnik dziennikarza” (1945–46)”.

Ze strony Stowarzyszenia Dziennikarzy RP można się dowiedzieć, że Stanisław Nogaj był aktywnym działaczem sportowym – „był w 1921 roku współorganizatorem poznańskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej i sekretarzem Okręgowego Związku Lekkiej Atletyki w Poznaniu. W 1922 roku stał się twórcą śląskiego Okręgowego Związku Lekkiej Atletyki, a w latach 1922-1925 członkiem zarządu Śląskiego Okręgowego Związku Lekkiej Atletyki. Był współzałożycielem Polskiego Związku Dziennikarzy i Publicystów Sportowych, jego sekretarzem i prezesem, Śląskiego Okręgowego Związku Bokserskiego, Śląskiego Okręgowego Związku Lawn-Tenisowego. W latach 1925-1928 pełnił również funkcję członka zarządu Związku Polskich Związków Sportowych i Polskiego Komitetu Olimpijskiego Warszawie. […] Pracował w redakcjach „Polonii”, „Kuriera Wieczornego” i „7 groszy” jako dziennikarz sportowy: kierownik działu sportowego pisma „Polonia” i redaktor odpowiedzialny gazety „Siedem groszy” w Katowicach”.

Nazistowski obóz zagłady

Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny Gusen znajdował się 14 km od centrum Linzu w Austrii. Został utworzony na początku 1940. Więźniowie obozu zmuszeni byli do niewolniczej pracy w pobliskich kamieniołomach lub fabrykach. Istniał do samego końca wojny. Wyzwolili go Amerykanie 5 maja 1945. Według Wikipedii w obozie więzionych było: „8471 Polaków, 8258 jeńców radzieckich, 1183 Niemców i Austriaków, 875 Włochów, 864 Jugosłowian, 831 Hiszpanów, 286 Czechów, 173 Węgrów, 163 Francuzów, 119 Greków oraz 169 osób innych narodowości”. Warunki w obozie były gorsze według więźniów niż w Auschwitz. Według SS-manów obóz Gusen był „Vernichtungslager fur die polnische Intelligenz” – obozem zagłady dla polskiej inteligencji. W obozie prócz polskich inteligentów umieszczono też powstańców warszawskich. Więźniowie byli zabijani przez niewolniczą pracę, głód, epidemie, gazowanie i eksperymenty medyczne.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

4 listopada 2022 roku w Sądzie Rejonowym w Nowym Sączu, zapadło postanowienie o umorzeniu sprawy z powództwa Pawła Chojeckiego i jego ruchu, przeciwko Pawłowi Bieganowskiemu. Lubelski pastor ponownie przegrał.

Któż z prawej strony Internetu nie słyszał w ciągu ostatnich dwóch lat wrzasków “pastora” Pawła Chojeckiego z Lublina, w związku z rzekomym skandalem, że w Polsce pozywa się kogoś za wypowiedzi publiczne, a sądy, zajmując się takimi sprawami, mają łamać prawo do wolności słowa?

Dziesiątki programów internetowej telewizji “Idź Pod Prąd” (IPP) poświęcone było procesowi tego człowieka przed Sądem Okręgowym w Lublinie, w związku z jego wulgarnymi, pełnymi nienawiści wypowiedziami pod adresem Polaków i katolików. Do programów tych zapraszani byli prawnicy, publicyści i komentatorzy z niemal każdej strony polskiej sceny politycznej. Przed audycjami i w ich trakcie, redakcja IPP, przekazywała swoim gościom całkowicie zmanipulowany obraz sprawy. Przykładem osoby, którą próbowano wciągnąć do bezzasadnej obrony Chojeckiego, był np. znany warszawski adwokat Jacek Dubois, który w ostatnim momencie, poznawszy prawdziwe kulisy procesu, zrezygnował z udziału w audycji.

Ludzie związani z grupą religijno-medialną Chojeckiego, nie tylko wyzywali pokrzywdzonych w procesie swojego przywódcy, określając ich mianem “hejterów” i “donosicieli”. Organizowali publiczne eventy, akcje ulotkowe i masowe pisanie listów protestacyjnych do Sądu. Wysłali doń nawet, rzekomo ważną dla sprawy “opinię”… rapera (sic!). Za każdym razem, w audycjach na temat procesu podkreślano, że rzekomo nie wolno nikogo sądzić za to, co powiedział. W ten sposób dochodziło do celowego mieszania pojęć i manipulowania zarówno pojęciem wolności słowa w prawie polskim, jak też elementarnymi faktami, związanymi z przebiegiem procesu. Współpracownicy “pastora” pokusili się nawet o opublikowanie zeznań córek oskarżonego, ocenzurowanych z niewygodnych pytań, które zadawali im oskarżyciele posiłkowi oraz o nakreślenie teorii spiskowej o rzekomej zmowie prokuratury, oskarżycieli posiłkowych i Mediów Narodowych, z Watykanem i ekspozyturą Chińskiej Republiki Ludowej. Wszystko miało być ukartowane w celu zniszczenia “niewinnego” “pastora”, który zawinił tym, że rzekomo korzystał z prawa krytyki w ramach liberalnej wolności słowa.

W programach IPP nie wspominano o tym, że Chojecki (oraz jego adwokat Andrzej Turczyn), sami podejmowali próby zamknięcia ust krytykom ich działalności, w dodatku w oparciu o fałszywe donosy do prokuratury, przy pomocy typowych raczej dla działalności tzw. OMZRiK, niesławnych artykułów 256 i 257 Kodeksu Karnego. Chcieli w ten sposób uciszyć swoich przeciwników za negatywną ocenę ich działalności.

4 listopada 2022 roku w Sądzie Rejonowym w Nowym Sączu, zapadło postanowienie o umorzeniu sprawy pomiędzy Pawłem Chojeckim i jego ruchem oraz Pawłem Bieganowskim. W przeciwieństwie do wściekłych ataków IPP, słowa tego krytyka nie zawierały wezwań do nienawiści, czy poniżających inwektyw. Uzasadnienie postanowienia kończącego postępowanie wskazuje, że Chojecki i jego adwokat, nie potrafili w najmniejszym stopniu wykazać, gdzie Paweł Bieganowski, miał rzekomo wzywać do nienawiści wobec “pastora” i jego związku wyznaniowego. Co równie istotne, Sąd zwrócił uwagę na to, że ulotka, której dotyczyła sprawa, nie zawierała informacji nieprawdziwych. Ważnym aspektem tego postępowania wydaje się też argumentacja odnosząca się do używania wobec grupy religijnej “pastora” Chojeckiego, określenia “sekta”. Zdaniem Sądu, określenie to, w świetle ujawnionych faktów, było dopuszczalne.

Rozstrzygnięcie jest prawomocne.

Dzięki uprzejmości Pawła Bieganowskiego, publikujemy treść omawianego postanowienia, wraz z jego uzasadnieniem:

Jak widzimy, grupa Chojeckiego próbowała sądzić człowieka za poglądy i merytoryczną krytykę. Ludzie ci robili zatem to, z czym deklaratywnie walczą.

Radosław Patlewicz

Aktywiści LGBT

Aktywiści LGBT / fot. Unsplash/Norbu GYACHUNG

  • 16-letni Josh Alexander, protestował przeciwko korzystaniu z żeńskich toalet przez chłopców o zaburzonej orientacji płciowej.
  • Władze katolickiej szkoły w Ontario zawiesili go za sprzeciw wobec promocji LGBT.
  • Wyrzucano go z zajęć, na które wcześniej chodził, gdyż uczęszczają na nie również osoby transpłciowe.
  • Zobacz także: Ferie zimowe. Resort edukacji apeluje o rozwagę

Uczeń St. Joseph’s Catholic High School w Renfrew w Ontario 16-letni Josh Alexander, protestował przeciwko korzystaniu z żeńskich toalet przez chłopców o zaburzonej orientacji płciowej.

Alexander nie może przychodzić na zajęcia, na które jest zapisany. Uczestniczą w nich uczniowie, którzy identyfikują się jako transpłciowi. A to byłoby im nie na rękę. Gdy chłopak chciał wziąć udział w zajęciach, dostał zawiadomienie o wtargnięciu.

Zawieszenie ucznia było konsekwencją jego przekonań, o których mówił głośno w szkole jak i w mediach społecznościowych. 

Wyraził przekonanie, że istnieją tylko dwie płcie, że uczniowie nie mogą zmieniać płci i że studenci płci męskiej nie powinni mieć wstępu do łazienka dla dziewcząt

– podaje Liberty Coalition Canada.

Czytaj więcej: Ukraiński ekspert o zmianie rosyjskiego dowódcy. “Gierasimow może zaproponować nową mobilizację”

Nastolatek nie porzuca swojej wiary

Pomimo swojego zawieszenia nastolatek powiedział “LifeSiteNews”, że wierzy, zgodnie z Biblią i nauczaniem katolickim, że istnieją tylko dwie płcie.

Josha ukarano za wyrażanie swoich chrześcijańskich przekonań dotyczących płci i skromności. Przekonań, które są zgodne zarówno z obiektywną prawdą, jak i faktycznym bezpieczeństwem.

Zawieszenie Aleksandra ma ścisły związek z zauważalną presją krajów zachodnich na aktywne promowanie ideologii gender wśród młodych ludzi, szczególnie w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie.

Tylko w zeszłym roku, rząd federalny Justina Trudeau zobowiązał się przeznaczyć aż 100 milionów dolarów na finansowanie grup aktywistów LGBT.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

lifesitenews.com, marsz.info