W kinach doskonała tęczowa propaganda za pieniądze polskich podatników: „Wszystkie nasze strachy” [RECENZJA]

Dodano   3
  LoadingDodaj do ulubionych!
wszystkie nasze strachy

Wszystkie nasze strachy / Fot. Dystrybutor filmu

Na ekranach kin w całej Polsce, w tym w warszawskim kinie Kinoteka, kinomani mają okazję zobaczyć, niestety bardzo dobrze zrobiony (też za pieniądze polskich podatników pochodzące z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej podległego Ministerstwu Kultury PiS), tęczowy film propagandowy „Wszystkie nasze strachy”, który umiejętnie kreuje pozytywny wizerunek gejów i lesbijek, oraz atakuje homofobię (czyli naturalną reakcję awersyjną wobec szkodliwego dla zdrowia seksu gejowskiego).

Doskonała warsztatowo tęczowa propaganda

Reżyserami filmu są Łukasz Ronduda i Łukasz Gutt, autorami scenariusza Łukasz Ronduda, Michał Oleszczyk i Katarzyna Sarnowska. W filmie wystąpiła plejada gwiazd krajowego kina: Dawid Ogrodnik („Najmro. Kocha, kradnie, szanuje”, „Cicha noc”, „Chce się żyć”), Maria Maj („Między nami dobrze jest”), Andrzej Chyra („W imię…”, „Carte blanche”), Jacek Poniedziałek („Serce miłości”, „Pakt”), Oskar Rybaczek („Klangor”, „Ślad”), Agata Łabno, Jowita Budnik („Plac Zbawiciela”, „Jeziorak”), Karolina Bruchnicka („Córka trenera”, „Moje wspaniałe życie”), Konrad Eleryk („Klangor”, „Furioza”), Piotr Trojan („25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy”, „Znaki”), Wiktoria Kruszczyńska, Ewa Konstancja Bułhak („Drogówka”, „Dzień kobiet”), Wojtek Ziętek („Boże Ciało”, „Jak najdalej stąd”).

Zobacz także: Kolejna prowokacja na granicy. “Zakładamy, że były to próby oślepienia naszych funkcjonariuszy” [WIDEO]

Ten nagrodzony na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych film (zdobył: Nagrodę Dziennikarzy, Nagrodę Dyskusyjnych Klubów Filmowych, Nagrodę Jury Młodych, Najlepsze zdjęcia, Złote Lwy dla najlepszego filmu festiwalu), który należy zobaczyć, by wiedzieć, jak się robi skuteczną propagandę (choć pewnie zbyt subtelną, a przez to niezrozumiała, dla fanów filmów Smarzowskiego), opowiadać ma o wydarzeniach z życia artysty geja ze wsi Daniela Rycharskiego, który ubzdurał sobie, że bycie aktywnym homoseksualnie gejem nie przeszkadza w byciu katolikiem. Filmowego artystę oczywiście tłumaczy to, że jest jedną z wielu ofiar posoboru, który sprawił, że media, hierarchowie i duchowni, wmawiają niezorientowanym ludziom, że herezje modernistycznie (realnie sprzeczne z katolicyzmem) to katolicyzm.

Z materiałów dystrybutora można się dowiedzieć, że filmowy gej artysta „jako głęboko wierzący katolik, […] angażuje się w sprawy duchowe. Mężczyzna uważa, że kościół nie powinien być miejscem wykluczenia a w jego wspólnocie jest miejsce dla każdego bez względu na światopogląd i osobiste wybory”. Postawa filmowego geja artysty jest oczywiście absurdalna, bo Kościół katolicki głosi katolicki pogląd na świat i z racji tego nie ma w nim miejsca dla ludzi o niekatolickim poglądzie na świat, podobnie jak w społeczności wegan nie ma miejsca dla mięsożerców.

Kreowanie fałszywego pozytywnego wizerunku

Z wywiadu z artystą gejem, którego życie inspirowało film, można się dowiedzieć, że zdaniem realnego artysty geja „scenarzyści świetnie oddali esencję jego pracy”, realny artysta współtworzył film o sobie. W wywiadzie realny gej artysta zachwala „Ludowa historia Polski” Adama Leszczyńskiego — Adam Leszczyński to członek zespołu „Krytyki Politycznej”, w latach 1994-2017 współpracownik, dziennikarz, a potem publicysta „Gazety Wyborczej”, współzałożyciel portalu OKO.press.

Scenarzyści filmu twierdzą, że „film jest mocno inspirowany postacią i działaniami artystycznymi Daniela Rycharskiego, ale fabuła nie jest całkowicie tożsama z jego historią”. Zdaniem scenarzystów „w łączeniu homoseksualności z religią nie ma tak naprawdę nic skandalicznego. Miliony homoseksualnych chrześcijan codziennie modli się, dokonuje czynów miłosierdzia i buduje osobistą relację z Bogiem. Myśl, zgodnie z którą homoseksualizm wyłącza jednostkę z myślenia w kategoriach religijnych, jest fałszywa. Filmowy Daniel żarliwie przeżywa swoją wiarę”.

Filmowy gej artysta robi różaniec z pastylek leku przeciwlękowego i uspokajającego (który podgryza w czasie żarliwej modlitwy na różańcu), kurnik w kształcie budynku kościelnego, krzyż z drzewa samobójczyni.

W historii filmowego geja artysty ważna jest postać młodej ateistki lesbijki. Poznajemy ją, gdy razem z filmowym gejem artystą jedzie na spotkanie charyzmatyków. Filmowy gej artysta i jego lesbijki koleżanki w drodze bluźnierczo parodiują pieśni religijne, w słowie ”pochwalony” podkreślając wyraz ”pochwa”. Młoda lesbijka deklaruje, że nie wierzy w życie po śmierci, uważa, że piekło i niebo jest tu na ziemi – a jej niebem jest jej kochanka. Po dotarciu na obrzęd charyzmatyków filmowy gej artysta i koleżanka lesbijka poddają się zaśnięciu w Duchu Świętym. Młoda lesbijka po tym, jak ktoś drze ryja nocą pod jej domem, krytykując jej seksualne preferencje, popełnia samobójstwo. Jest to punkt zwrotny historii, który powoduje, że filmowy gej artysta domaga się od swoich sąsiadów nabycia poczucia winy za czyn lesbijki.

Piękne zdjęcia, wciągająca akcja, dobra gra aktorów, sprawia, że tęczowy przekaz propagandowy filmu może skutecznie oddziaływać na wrażliwe osoby z ambicjami intelektualnymi (wrażenia więc nie zrobi na fanach prostackich do bólu filmów Smarzowskiego). Jak na standardy polskojęzycznego kina, które od dekad ukazuje Polaków, a szczególnie mieszkańców polskich wsi, jako zdegenerowane odrażające indywidua, film o geju artyście pokazuje polskich chłopów z pewną sympatią i życzliwością.

Doskonale propagandowo skonstruowany jest wizerunek filmowego artysty geja, który co zarobi, to oddaje babci, z którą mieszka, jest osobą niezwykle gorliwą religijnie, rozsądną w sprawach polityki rolnej (domaga się odstrzału dzików, by chronić interes hodowców świń), non stop nosi dresik z doszytymi przez babcie tęczowymi lampasami. Filmowy gej artysta jest akceptowany przez swoich sąsiadów i proboszcza, z którym często dyskutuje (i z którym robi przydrożną kapliczkę).

Filmowy gej artysta przestaje być akceptowany, gdy obsesyjnie zaczyna obwiniać mieszkańców wsi o samobójstwo młodej lesbijki, gdy wpada na pomysł drogi krzyżowej za samobójczynie, gdy twierdzi, że dziś twarz samobójczyni ma Chrystus – jego obsesja jest tak wielka, że tekst Koronki do Bożego Miłosierdzia zmienia na „dla jej bolesnej męki”, z drzewa, na którym powiesiła się samobójczyni, robi krzyż, który wystawia na wystawie w warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Subtelność propagandy (tak odmienna od prostackiej i prymitywnej propagandy Smarzowskiego) polega na tym, że racje krytycznych wobec artysty geja sąsiadów są też ukazane. Tę subtelność trochę niszczą ostatnie sceny, w których gej artysta nie dostaje komunii w kościele, a po mszy zostaje publicznie rytualnie pobity przez swojego ojca przed wejściem do kościoła.

Prawda nie taka wspaniała jak przedstawia to film

W lutym 2019 opisałem pierwszą indywidualną wystawę realnego Daniela Rycharskiego ”Strachy” w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Na wystawie tej można było obejrzeć wideo „Walentynki / Środa Popielcowa”, na którym widać jak artysta pali konfesjonał i kawałek klubu gejowskiego z pomieszczenia do seksu, miesza popioły i zjada go z chlebem.

Kolejny eksponat z wystawy “Sztandar św. Ekspedyta” składał się z dwu płacht, na jednej widać świętego na tle gejowskiej teczkowej szmaty i bluźnierczo wykorzystuje cytat z Jezusa mający wbrew faktom świadczyć o tym, że osoby mające relacje homoseksualne trafią do nieba. W drugiej wersji sztandar opatrzony był logiem „Solidarności” rolniczej i zawiera informacje o samobójcy, który zabił się w proteście przeciwko niszczeniu wsi polskiej przez PO.

Eksponat „The gay ghost” propagował kłamliwą tezę o współpracy Kościoła z nazizmem, wzywał do walki z odradzającym się nacjonalizmem, który miał być rzekomo nazistowską ideologią, oraz do dekonstrukcji katolicyzmu i stworzenia nowej wiary.

Pokazane na wystawie wideo „Wyspa” ukazywało instalacje z macew (żydowskich nagrobków pochodzących z dekoracji do antypolskiego filmu „Pokłosie” służącego szerzeniu kłamstwa o polskiej odpowiedzialności za mord w Jedwabnem) udekorowanych tęczą z kwiatów (zapewne symbolem gejów). Instalacja głosiła brednie o rzekomym polskim antysemityzmie i o tym, że ta rzekoma nienawiść dziś wyraża się w homofobii.

Ukazana w filmie i pokazana na wystawie instalacja „Krzyż” upamiętniała dwoje homoseksualistów, którzy prześladowani rzekomo przez homofobów popełnili samobójstwo. Artysta chciał uczynić krzyż symbolem cierpień gejów prześladowanych przez homofobów i zdekonstruować katolicyzm.

Ukazane w filmie i pokazane na wystawie ”różańce” artysta gej zrobił je z pastylek psychotropów i krwi zapewne gejów zmieszanej żywicą epoksydowa. Eksponaty te wyrażały przeświadczenie artysty, że religia służy do wzbudzania nienawiści do obcych i słabszych. Wyrazem takiej zbrodniczej działalności miało być zdaniem artysty urządzanie modlitw w miejscach publicznych.

Eksponat „Ku Klux Klan” miał na celu utożsamienie Kościoła katolickiego ze zbrodniczą rasistowską organizacją mordująca murzynów. Eksponat został zrobiony z szat liturgicznych duchownych, którzy porzucili Kościół. Warto przypomnieć, że protestancki i stworzony przez masona KKK był organizacją antykatolicką i uznającą Polaków za rasę niższą, co pokazuje, jak głupie jest, utożsamienie katolicyzmu z tą rasistowską organizacją.

Instalacja „Kapliczka” miała upamiętniać tragedie gejów. Instalacja „Tablica” wykorzystywać autorytet kościoła do promocji homoseksualizmu. Eksponat „Piła” wykorzystuje cytat z ks. Tischnera (promowanego przez „Gazetę Wyborczą”) o tym, że ”trzeba być sobą” (w domyśle zapewne sodomitą). Instalacja „Brama” miała za cel krytykę kapitalizmu i jak można domniemywać z kolorystyki utożsamienie zła, jakim była pańszczyzna z rzekomo złą homofobią.

Profanacją była też na wystawie instalacja „Strachy”, w której strachy na ptaki stojące na polach utożsamiono z krzyżami, krzyże zaś ubrano w ubrania należące do gejów. Instalacja „Pokrywy” miały upamiętniać Żydów. Żydzi, geje i potrzeba dekonstrukcji katolicyzmu to główne tematy twórczości artysty.

Warto podkreślić, że umiejętność przekazu propagandowego w filmie polega między innymi na tym, że nie ma w filmie nic na temat filosemityzmu, anty nacjonalizmu czy anty katolickości artysty. To, co wzbudza odrazę do realnego artysty geja, w filmie zostało pominięte. Realny gej artysta ze swoją nienawiścią do katolicyzmu wzbudzałby odrazę widzów i byłby przeciw skuteczny propagandowo. Filmowy gej artysta zaangażowany w katolicyzm wzbudza w widzach sympatię, czym jest skuteczny propagandowo.

Prawdziwy gej artysta nie krył swojej nienawiści do katolicyzmu

Autor bluźnierczych eksponatów, wystawianych za pieniądze podatników, w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w wywiadzie dla lewicowego portalu „Krytyka Polityczna” deklarował, że dla niego „krzyż jest […] symbolem wyzwolenia z więzów religii”. Wywiad „Rycharski: Krzyż jest dla mnie symbolem wyzwolenia z więzów religii” przeprowadził Jakub Majmurek (autor tekstów publikowanych w „Tygodniku Powszechnym”, „Gazecie Wyborczej”, Oko.press, „Aspen Review”).

Swoja bluźnierczą wystawą Daniel Rycharski zamanifestował, co dla niego znaczy być „chrześcijaninem LGBT” i „jakie są granice przynależności do wspólnoty wiary”. Gej artysta twierdzi, że nie może być katolikiem, choć jest z tym wyznaniem silnie związany, oraz że poszukuje odpowiedzi „na bezdomność duchową LGBT”.

Gej artysta zadeklarował, że porusza go nie teologia katolicka a protestancka, nie uczestniczy w katolickich praktykach, zbudował „dla siebie myśl religijną, w której czuję się dobrze, bez wyrzutów sumienia” i jednocześnie zależy mu „na dialogu ze środowiskami, z którym pracuję jako artysta: księżmi, inteligencją katolicką, takimi grupami jak Wiara i Tęcza – organizacja zrzeszająca katolickie osoby LGBT”.

Według artysty katolicki „Kościół, który jest teoretycznie »otwarty« i powinien być oazą dla wierzących osób LGBT, jak przychodzi co do czego, też tak naprawdę jest zamknięty”.

W wywiadzie dla lewicowego portalu artysta zadeklarował, że chciał zawiesić tablice z cytatem z Katechizmu o szacunku dla homoseksualistów w dominikańskim kościele św. Jacka w Warszawie. Kiedy chciał to zrobić „od razu został […] z niego wyrzucony. Jeden z braci zakonnych groził mu „policją”. Przeor zakonu nie chciał marnować czasu na spotkania z gejem artystą. Homo heretykom nie udało się umieścić tablicy w żadnym innym kościele.

Zdaniem geja artysty: „jako osoby homoseksualne nie jesteśmy po prostu akceptowani w Kościele katolickim, nie jesteśmy częścią tej wspólnoty”.

Traumatycznym przeżyciem dla geja artysty była historia z krzyżem, jaki zrobił „z drzewa, przy którym dwie osoby LGBT popełniły samobójstwo”, bo „ich związek był nieakceptowany przez otoczenie”. Jak relacjonuje artysta „krzyż powstał w celu zorganizowania drogi krzyżowej w intencji ofiar homofobii. Włączyć się miały różne środowiska katolickie: Wiara i Tęcza, „Więź”, „Tygodnik Powszechny”. Ostatecznie okazało się, że sama Wiara i Tęcza nie jest gotowa do takiego działania […]. Kilku liderów organizacji zablokowało projekt”.

To, kto inspiruje artystę, najlepiej pokazuje jego deklaracja, że „praca nad krzyżem sporo” go „kosztowała psychicznie. Gdy powstawał, nie mogłem być zbyt blisko tego obiektu, miałem dziwne sny, różne psychozy”.

Gej artysta swój bluźnierczy krzyż przeniósł z wystawy „Późna polskość” i postawił go przed pałacem prezydenckim, by krzyż „mówiący o tragedii narodowej w Smoleńsku – zastąpić innym. Także mówiącym o tragedii narodowej, jaką jest homofobia”. Konkretnie by ”zastąpić” krzyż, którego już tam od lat nie było swoim krzyżem. Jak wspomina gej artysta „część ludzi nie wiedziała, o co mi chodzi. Myśleli, że jestem z tzw. sekty smoleńskiej. Podchodzili i gratulowali, że postawiłem tu znowu krzyż”.

Jak wspomina gej artysta „na samym początku współpracowałem z szeregiem osób związanych z Kościołem: Dawidem Gospodarkiem z Katolickiej Agencji Informacyjnej, z Pawłem Dobrowolskim z Centrum Myśli Jana Pawła II, projekt konsultowałem z księdzem Lutrem”. Pracami geja artysty „interesowali się Paweł Rojek czy Michał Łuczewski”.

W opinii geja artysty „krzyż […] należy do wszystkich, którzy chcą poprzez odwołanie się do niego powiedzieć coś o świecie, w którym żyją”. Wystawiany „na wystawie krzyż wskazuje na ciemną stronę religii, która nie działa prawidłowo, jeżeli nie zabezpiecza nas przed homofobią. Krzyż wskazuje równocześnie na fakt, że to w wierze chcę szukać oparcia, z pomocą tego świata wartości możliwe wydaje mi się rozszerzenie akceptacji i poszanowania praw”.

Jak informuje gej artysta „tytułowa praca z wystawy, Strachy. To krzyże ubrane w odzież osób LGBT, ustawione na polach w Kurówku, by odstraszać dziki od pastwisk”.

Wyjaśniając swoją filozofię polityczną, gej artysta stwierdził, że „od początku pracuję z różnymi grupami osób wykluczonych, z osobami LGBT i mieszkańcami wsi. Zawsze marzyłem o sojuszach między nimi. […] Wiedziałem, że jako artysta muszę się zabezpieczyć przed krytyką. Takim zabezpieczeniem była na przykład identyfikacja jako osoba wierząca”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Gej artysta poinformował czytelników, że pozytywnie jego prace ocenił „Magazyn Kontakt” i „Tygodnik Powszechny”, a krzyż umieszcza w swoich pracach, bo artyście służy on „jako symbol wyzwolenia się z niewoli religii, rozumianej jako zestaw rytuałów, który zwalania nas z myślenia. Jako wezwanie do prawdziwej świeckości. Do życia w prawdziwej wierze, bez opresji i niewoli religii. Cytując Mariusza Szczygła: osoby LGBT dostają sygnał, że ten krzyż jest również ich.

Z kolei parafrazując Bonhoeffera: wierzę, że tylko zanurzając się w świat bez Boga, można odbudować relacje z Chrystusem. Tą wystawą podejmuje również próbę przywrócenia symbolu krzyża dla osób LGBT”.

W wywiadzie gej artysta deklaruje, że „na pewno nie chcę nikogo tą wystawą nawracać ani namawiać na Chrystusa, czy nawet na bezreligijne chrześcijaństwo. […] Mam jednak świadomość, jak opresyjna bywa religia, i że są osoby, które mogą czuć się zaszczute przez Kościół katolicki. Niektórym Kościół po prostu zrujnował życie”.

Gej artysta deklarował, że „poprzez [swoją] wystawę chcę powiedzieć, że istotą chrześcijaństwa jest sekularyzacja, wzięcie na poważnie przez osoby świeckie kształtowania religii. Duża instytucja sztuki zamienia się w rodzaj nowego kościoła, przejmując wiele obiektów, które Kościół katolicki odrzucił. To jest dla mnie fajna metafora chrześcijaństwa jako świeckości. Miejsce instytucji kościelnych przejmują świeckie. Tak być powinno, z tym się trzeba pogodzić. Sztuka zrobiła przecież więcej dobrego niż religia”.

Subskrybuj
Powiadom o
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Przeglądaj wszystkie komentarze

POLECAMY