Polskie interesy w toczącej się wojnie na Ukrainie [OPINIA]

Dodano   0
  LoadingDodaj do ulubionych!
Mateusz Morawiecki

Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński w Kijowie / fot. PAP/EPA/PRESIDENTIAL PRESS SERVICE HANDOUT Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Wojna na Ukrainie jest pierwszym etapem w długotrwałym procesie globalnej rywalizacji o kształt porządku międzynarodowego. Ta rywalizacja jest wielowymiarowa, ma swój komponent ekonomiczny, demograficzny, technologiczny, a także, czy przede wszystkim - militarny. I choć Polska nie jest jej pierwszoplanowym protagonistą tej rywalizacji, to od jej przebiegu i skutków będzie zależało nasze bezpieczeństwo, szanse rozwojowe i międzynarodowy status. Będziemy, czy tego chcemy czy nie, uczestnikami tej rywalizacji, bo położenie Polski nie jest peryferyjne w obecnym konflikcie wojennym na Ukrainie i nie będzie takim także w następnych etapach.

Zobacz także: Kaczyński: “Jestem bardzo niezadowolony z zachowania niemieckiego rządu”

Polska na drodze Rosji

Polska leży na głównym kierunku rosyjskich dążeń do przywrócenia swojej hegemoni w Europie Środkowo-Wschodniej, a być może w całej Europie.  Zbyt wielka jest stawka obecnej rywalizacji dla naszej przyszłości, by zgodzić się tylko na definiowanie celów politycznych przez obecnych naszych sojuszników.  W tej rywalizacji mamy cele w części zbieżne, ale częściowo rozbieżne z naszymi sojusznikami. I dlatego ważne jest byśmy samodzielnie je definiowali i prowadzili samodzielną politykę, tak aby je zrealizować w maksymalnym zakresie.

Otóż zasadniczym strategicznym celem w tej rywalizacji jest stworzenie w Europie Środkowo-Wschodniej ośrodka siły, który poprzez swój potencjał byłby gwarantem stabilizacji, pokoju i równowagi europejskiej. Warunkiem stworzenia takiego ośrodka jest nie tylko współpraca strategiczna państw istniejących na terenach I Rzeczpospolitej, ale także wypchnięcie Rosji z polityki europejskiej. Oznaczałoby to powrót do sytuacji geopolitycznej z okresu XV-XVII wieku, gdy Rzeczpospolita stanowiła potencjał zdolny do utrzymania Rosji poza europejskim systemem politycznym. Ten dalekosiężny cel polityczny nie jest tożsamy z celami naszych sojuszników, którzy mogą się zadowolić tylko korektami w polityce rosyjskiej. Dla USA na przykład wystarczającym celem politycznym byłoby odstąpienie przez Rosję od sojuszu z Chinami i obecność  w obozie amerykańskim. Dlatego ważne jest zdefiniowanie celów długofalowych, które określą kształt  przyszłego systemu globalnego, w tym systemu europejskiego.

Nowy porządek europejski

Otóż walka o status Ukrainy w tej wojnie jest pierwszym etapem walki o korzystny dla Polski, ale także dla naszych sąsiadów porządek europejski. Ukraina jest i będzie stale zagrożona ekspansją rosyjską, tak jak w I Rzeczpospolitej była zagrożona Litwa. To zagrożenie cementowało Unię Obojga Narodów i w przyszłości zagrożenie rosyjskie będzie cementowało sojusz polsko-ukraiński. Dlatego ważne jest aby z obecnego konfliktu Ukraina wyszła jak najmniej osłabiona, zdolna do samodzielnej egzystencji i obrony własnej niepodległości. A to oznacza proces degradacji międzynarodowej pozycji Rosji. Rosja bowiem już wie że nie wygra tej wojny militarnie, ale chce przynajmniej wygrać ją politycznie. Dlatego definiowanie polskich celów w tej wojnie odnosi się bezpośrednio do obecnego konfliktu. Polska powinna maksymalnie obecnie wspomóc Kijów zwłaszcza w zakresie broni ofensywnej, w tym przekazanie jej samolotów, a także jednostronnie zamknąć tranzyt do Rosji. Także powinna na arenie międzynarodowej, oprócz dotychczasowych wysiłków na rzecz zaostrzenia sankcji wobec Rosji, podjąć działania na rzecz usunięcia Moskwy z Rady Bezpieczeństwa ONZ. To wiążę się z fundamentalną reformą tej organizacji i w miejsce Rosji w RB dokooptowanie  jako stałych członków  Indonezji, Indii I Brazylii. Powinniśmy dążyć do porozumienia w sprawie sankcji, które wbrew intencjom Berlina i Paryża powinny być nie tylko długotrwałe, ale także z dochodów  i rosyjskich rezerw obecnie zablokowanych w bankach zachodnich powinna być sfinansowana odbudowa Ukrainy i wypłacone reparacje zarówno państwu ukraińskiemu jaki i obywatelom, którzy ponieśli straty w tej wojnie. Wypłata reparacji powinna być warunkiem ograniczenia, czy w dalszej konsekwencji zniesienia sankcji wobec Rosji. Także postulat postawienia Putina i jego kamaryli przed międzynarodowym trybunałem, choć bardzo trudny do realizacji, ma swoja wartość polityczną w osłabianiu rosyjskiej pozycji międzynarodowej. W tej wojnie nie tylko bowiem Ukraina jest strona konfliktu. Ta agresja jest bowiem wymierzona także Stany Zjednoczone, państwa europejskie, a przede wszystkim w państwa Europy Środkowo-Wschodniej. I dlatego te strony mają zarówno polityczne, jak i moralne prawo do decydowania o zakresie i terminie zniesienia sankcji. Oprócz wypłacenia reparacji, podstawowym, choć  długofalowym celem polskiej polityki musi być wyeliminowanie rosyjskiego zagrożenia. A to oznacza przede wszystkim pozbawienie Rosji dochodów, które może przeznaczać na zbrojenia. Sankcje powinny służyć do redukcji potencjału militarnego Rosji tylko do poziomu defensywnego. Oznaczałoby to redukcję potencjału jądrowego i rakietowego. Także powinny być nałożone sankcje na wszystkie państwa kupujące rosyjska broń. Bez eksportu wiele przedsiębiorstw zbrojeniowych padnie z przyczyn ekonomicznych. Bez likwidacji tego zagrożenia, państwa zachodnie powinny utrzymać blokadę gospodarczą tego agresora.  Zasady ograniczenia lub ewentualnej likwidacji sankcji powinny dziś być podnoszone przez polską dyplomację, dopóki mamy do czynienia z silnym sprzeciwem moralnym zachodnich społeczeństw wobec rosyjskiej agresji. Przełożenie debaty i porozumienia w tej kwestii na późniejszy czas osłabi szanse przeforsowania polskich postulatów. Dlatego Polska powinna ogłosić już dziś zasady które powinny przyświecać utrzymaniu antyrosyjskich sankcji.

Oprócz celów dotyczących statusu i przyszłości Ukrainy jest ważne zdefiniowanie naszych bezpośrednich interesów. Pierwszy dotyczy demilitaryzacji okręgu królewieckiego. Jego bowiem militaryzacja zagraża Polsce bezpośrednio, a zasięg rakiet z tego terytorium sięga także Berlina. Drugi natomiast dotyczy neutralizacji Białorusi. Białoruś poza rosyjskim systemem militarnym, tworzy bufor bezpieczeństwa dla naszego kraju. W dalszej perspektywie należałoby rozważyć także likwidację rosyjskiej floty wojennej na Bałtyku i na Morzu Czarnym.

Przymus polityczny

Szanse realizacji przynajmniej części naszych interesów zależy obecnie od zakresu sukcesu militarnego Ukrainy. Ale także zależy od determinacji państw zachodnich wyeliminowania rosyjskiego zagrożenia, w pierwszym rzędzie Stanów Zjednoczonych, ale także państw zachodnich. Zadaniem Polski jest więc stawianie tych państw w sytuacji swoistego przymusu politycznego i moralnego, poprzez także własne jednostronne działania. Nawet jeżeli części postulatów nie da się zrealizować, to sam fakt ich postawienia jest faktem politycznym podnoszącym nie tylko pozycję Polski w tej rozgrywce, ale także podnoszącym koszty jakie Rosja musi za ten konflikt zapłacić

Determinacja w zakresie eliminacji rosyjskiego zagrożenia  może doprowadzić do zmian w samej Rosji, które nie muszą, ale mogą przyczynić się do pokojowego ułożenia relacji USA i państw europejskich z Rosją. Będzie to możliwe tylko pod warunkiem wypchnięcia Moskwy z systemu europejskiego.

Agresja rosyjska, wbrew intencjom Moskwy ma miejsce w czasie, gdy jeszcze proces rozpadu Zachodu nie jest tak zaawansowany, jak tego spodziewała się Moskwa.  Dlatego definiując cele polityczne i podejmując działania na rzecz ich realizacji, polska może w istotny sposób wpłynąć na kształt europejskiego porządku. Rezygnacja z tych celów uprawdopodabnia możliwość redukcji rosyjskich kosztów tej agresji i przekształcenie tej porażki militarnej w swoisty kompromis polityczny pozwalający Rosji zachować nie tylko twarz, ale także możliwość odbudowy własnego potencjału militarnego i udział w dalszym wpływaniu na rywalizację o kształt globalnego porządku. Byłaby to nie tylko klęska Ukrainy, ale byłaby to także klęska Polski. Za kilka lat, gdy konflikt amerykańsko- chiński przesunie zarówno amerykańskie zainteresowanie, jak i amerykańskie siły w rejon Azji i Pacyfiku, możemy stracić ten amerykański lewar, który dziś ułatwia nam zrealizowanie choć w części naszych strategicznych interesów. Dlatego jest to czas na aktywną i długofalową polską politykę.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Przeglądaj wszystkie komentarze

POLECAMY