Kumor: W Kanadzie jak w Związku Radzieckim [NASZ WYWIAD]

TYLKO U NAS
Dodano   3
  LoadingDodaj do ulubionych!
Andrzej Kumor

Andrzej Kumor / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Były takie czasy, kiedy nie można było odwiedzać sąsiedniej prowincji. Przypominało to Związek Radziecki, jak się wyjeżdżało za Moskwę pięćdziesiąt kilometrów, to trzeba było mieć odpowiedni dokument, by móc się dalej poruszać - przyznał Andrzej Kumor w Mediach Narodowych.

Propaganda

Na antenie Mediów Narodowych po raz kolejny gościł Andrzej Kumor, wydawca tygodnika i portalu “Goniec” z Kanady. W szczerych słowach odniósł się do sytuacji w północnym państwie Ameryki:

Mieliśmy u nas do czynienia ze szczuciem na osoby niezaszczepione. Praktycznie zrównano tę grupę ludzi z kułakami w Związku Radzieckim, albo Żydami w Niemczech. Przodował w tym premier federalny Trudeau, który mówił o nas jako o ‘tych ludziach’: ‘czy powinniśmy być wobec nich tolerancyjni?’.

Inwigilacja

Dziennikarz przytoczył zasłyszaną historię:

Jedna z pań odbierała kawę w Starbucksie, i była świadkiem, jak przyszła para ludzi i chciała usiąść. Pokazali ten swój paszport w telefonie, i pani na dużym tablecie wyświetliły się wszystkie dane: kiedy oni się urodzili itd., a do tego jeszcze ta pani zażądała okazania dokumentu tożsamości. Moja rozmówczyni powiedziała, że nawet na granicy tak nie ma i nie było. Jest to zbieranie bardzo osobistych informacji, między innymi medycznej. Nacisk na te kontrole jest dosyć duży. Premier powiedział, że szczepionka przeciwko covidowi to prawdopodobnie będzie doroczny obyczaj.

Jak w Związku Radzieckim

Wydawca “Gońca” wytłumaczył specyfikę Kanady:

Nie ma u nas federalnego paszportu szczepionkowego. Federacja polega na prowincjach, które prawie wszystkie wprowadziły te paszporty, ale teraz po kolei się wycofują. Jeżeli wycofuje się Alberta, a federacja będzie wymagać, to jest olbrzymi galimatias. Wygląda na to, że mieszkańcy jednej części Kanady, w której zrezygnuje się z paszportu covidowego, nie będą mogli wypić kawy w innej części kraju. Były takie czasy, kiedy nie można było odwiedzać sąsiedniej prowincji. Przypominało to Związek Radziecki, jak się wyjeżdżało za Moskwę pięćdziesiąt kilometrów, to trzeba było mieć odpowiedni dokument, by móc się dalej poruszać. Tutaj wprowadzono tego rodzaju obostrzenia, że trzeba uzasadnić swoją wizytę, że się jedzie w istotnych sprawach. Było to o tyle śmieszne, że stolica Kanady jest położona w dwóch prowincjach. Jak się przejeżdżało mostem, policja kontrolowała samochody, pytała przejeżdżających o powód podróży. To samo było na autostradzie, która łączy Montreal z Toronto. Z tym że jak się pojechało mniejszymi drogami, to tam tej kontroli nie było.

Przyczyny absurdu

Kumor pochylił się również nad powodem tak absurdalnych sytuacji:

O naszym premierze Klaus Schwab powiedział, że to wzorowy uczeń szkoły globalistycznej. Burmistrz Ottawy jest w forach globalistycznych, szef opozycji federalnej należy do jakiejś globalistycznej grupy ‘młodych liderów kształtujących przyszłość’. [Neomarksiści] przeszli przez te stare brytyjskie, kanadyjskie instytucje, gdzie dominowała tradycja i coś, co się nazywało ‘rule of law’. Ci młodzi są już wyedukowani przez lewicowe uniwersytety. One produkują lewaków, one indoktrynują.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Subskrybuj
Powiadom o
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Przeglądaj wszystkie komentarze

POLECAMY