Pracownicy zostaną z niczym? Rząd szykuje niebezpieczne zmiany w L4

REKLAMA

W dobie epidemii koronawirusa rząd nakazuje osobom, u których wykryto COVID-19 bezwzględną izolację. Do tej pory pracownicy w takim przypadku, gdy nie było możliwości podjęcia zdalnego wykonywania obowiązków otrzymywali za ten okres zasiłek chorobowy. Niestety już wkrótce system przydzielania L4 ulegnie niekorzystnym zmianom.

Portal „Spidersweb” alarmuje o rządowej nowelizacji systemu ubezpieczeń społecznych, który mocno nadwyręży prawa pracowników. Zmiany w przepisach zlikwidują prawo do otrzymania zasiłku w przypadku zachorowania na koronawirusa, gdzie wówczas osoba chora zostaje automatycznie odsyłana na przymusową kwarantannę.

Pracownicy bez prawo do świadczenia chorobowego

Obecnie ustawa o systemie ubezpieczeń zdrowotnych z 22. stycznia 2011 roku gwarantuje pracownikom prawo do pozyskiwania świadczeń chorobowych. Jednakże Ministerstwo Pracy, Rodziny i Polityki Społecznej zaproponował takie zmiany, które odbiorą osobom posyłanym na przymusową kwarantannę prawo do tego zasiłku.

Ministerstwo w swojej poprawce ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa z 1999 roku, proponuje usunięcie fragmentu zdania z art. 8 mówiącego – „Zasiłek chorobowy przysługuje przez okres trwania niezdolności do pracy z powodu choroby lub niemożności wykonywania pracy z przyczyn określonych w art. 6 ust. 2„.

W poprawce znika natomiast ten fragment – „lub niemożności wykonywania pracy z przyczyn określonych w art. 6 ust. 2” – chroniącego pracowników, w trakcie przymusowego odesłania na urlop zdrowotny.

Koronawirus wyrokiem dla pracownika?

Ponadto rząd planuje przedłużyć okres ubiegania się o zwolnienie lekarskie. Po przeprowadzanych zmianach między pierwszym zwolnieniem, a drugim musi upłynąć 60 dni. Dzięki temu ZUS ma zaoszczędzić do 700 milionów złotych rocznie.

Proponowane zmiany nie zabezpieczą osób, które znalazły się w trudnej sytuacji i faktycznie potrzebują oraz wykorzystują zwolnienia zgodnie z przeznaczeniem” – skomentował sytuację mecenas, Łukasz Kolanek z Centrum Prawa Pracy.

Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, w której pracownik po przebyciu choroby wykonuje swoje obowiązki, aby przed upływem okresu 60 dni ponownie zachorować lub doznać uszczerbku na ciele.

Nie trudno bowiem sobie wyobrazić sytuację, w której ktoś wykorzysta zwolnienie w związku z jakimś zabiegiem, a następnie nie zdąży przepracować tych 60 dni i złamie nogę. Zgodnie z tym projektem zwolnienie chorobowe za złamanie nogi nie będzie mu się należeć” – zauważył wrocławski mecenas.

Z kolei radca prawny Marcin Frąckowiak z Kancelarii Sadowski i Wspólnicy przyznaje, że nowe przepisy namieszają szczególnie w zasadzie o 182 możliwych dniach niezdolności do pracy. W dobie epidemii łatwo, aby pracownik po wykorzystaniu chorobowego oraz po przepracowaniu przykładowo jednego dnia został odesłany na przymusową kwarantannę.

Obecnie istnieje praktyczna możliwość chorowania w nieskończoność. Polega ona na tym, iż pracownik choruje przez 182 dni, przerywa ten okres niezdolności do pracy poprzez jeden dzień obecności w pracy, a następnie ponownie udaje się na zwolnienie lekarskie, tylko z powodu innej choroby” – wyjaśnia Malwina Stasiewicz.

Warto również odnotować fakt, że zwolnienie lekarskie nie zawsze chroni. Pracownicy mogą zostać zwolnieni z pracy, gdy nie spełnią odpowiednich warunków w przekazaniu L4 do swojego pracodawcy.

„Jeśli zostało ono wcześniej wręczone pracownikowi, pójście następnie do lekarza i otrzymanie zwolnienia nawet na dzień obejmujący wypowiedzenie tego nie zmieni. Liczy się skuteczność doręczenia. Jeśli więc obecność pracownika w pracy zostanie odnotowana, wypowiedzenie zostanie mu wręczone przy świadkach albo pracownik sam podpisze jego odbiór, zwolnienie lekarskie podczas wypowiedzenia tej sytuacji nie zmieni” – komentuje sprawę Joanna Majkowska na portalu „Bezprawnik”.

spidersweb.pl/bezprawnik.pl

REKLAMA

Komentarze