REKLAMA

[OPINIA] Zgierski: Karoń miał rację? Badania potwierdzają jego interpretację marksizmu

REKLAMA

W ostatnim czasie udało mi się przeanalizować dwie prace, które w zasadzie potwierdziły słuszność sztandarowej koncepcji Krzysztofa Karonia. Mam na myśli zależność między seksem a kulturą oraz prawdziwy cel marksistowskiej rewolucji seksualnej.

Joseph Unwin był brytyjskim antropologiem i jednym z najwybitniejszych uczonych okresu przed II wojną światową. Wykładał na uniwersytetach w Oxfordzie oraz w Cambridge. Chociaż jego odkrycia trzeba uznać za przełomowe, niestety nie zakorzeniły się one ani we współczesnej nauce, ani w zbiorowej świadomości społeczeństw.

Naukowiec przebadał 80 różnych społeczeństw pierwotnych i wykazał bezpośredni związek między seksem a kulturą. Pisząc precyzyjnie: odnotował wpływ regulacji w sferze seksualnej na poziom rozwoju kultury. Co istotne, opisany mechanizm okazał się uniwersalny i niemożliwy do ominięcia. W mojej ocenie stanowi klucz do zrozumienia prawdziwych celów rewolucji seksualnej.

Cywilizacja produktem stłumionej seksualności?

W książce „Regulacje seksualne a zachowania kulturowe” z 1935 roku (polskie wydanie Biały Kruk, 2019) Joseph Unwin formułuje tezy podsumowujące jego obszerne badania. Na stronie 367 czytamy:
„Innymi słowy, badania psychologiczne ujawniają, że przymusowe powściąganie popędu seksualnego, tj. ograniczenie okazji spełnienia seksualnego, wywołuje namysł, refleksję oraz energię. Z naszego materiału wynika natomiast, że powodem rozwoju kulturowego był czynnik wywołujący myśl, refleksję oraz energię społeczną (…), oraz że dzieje się to wyłącznie, gdy okazja spełnienia seksualnego jest ograniczona. Wnioskuję zatem, że ograniczenie spełnienia seksualnego trzeba uważać za przyczynę rozwoju kulturowego”.

Do podobnych stwierdzeń doszedł socjolog rosyjskiego pochodzenia Pitirim A. Sorokin, wieloletni profesor Uniwersytetu Harvarda w Cambridge (Massachusetts), który w 1956 roku napisał pracę „Amerykańska rewolucja seksualna” (polskie wydanie Wydawnictwa Wektory, 2020). Zacytujmy dwa ogólne wnioski, które przedstawił na stronie 99:

„1. Ustrój zamykający życie seksualne w usankcjonowanym społecznie małżeństwie, nieaprobujący i prawnie zakazujący stosunków przedmałżeńskich i pozamałżeńskich zapewnia środowisko korzystniejsze dla twórczego wzrostu społeczeństwa niż ustrój aprobujący swobodne lub nieuładzone relacje seksualne, nieuznający za moralnie niegodziwe ani niezakazujący prawem związków przedmałżeńskich i pozamałżeńskich.

2. Ustrój dopuszczający chronicznie nieumiarkowane, nieprawe, nieuporządkowane zachowania seksualne przyczynia się do upadku kreatywności kulturowej”.

Co warto podkreślić, w swojej książce powołuje się na obszerne badania wspomnianego wcześniej Josepha Unwina i m.in. na ich podstawie dochodzi do fundamentalnej konkluzji. Dalej Sorokin (s. 102):
„Cywilizowane społeczeństwa, które najściślej ograniczyły wolność seksualną, rozwinęły najwyższe kultury. W całej ludzkiej historii nie znaleziono ani jednego przykładu społeczeństwa rozwiniętego aż do poziomu racjonalistycznego, w którym kobiety nie byłyby od urodzenia wychowywane w surowo narzuconym wzorcu wierności względem jednego mężczyzny. Ponadto nie ma tez przykładu społeczności, która by utrzymała wysoką pozycję we współzawodnictwie kultur po zastąpieniu restrykcyjnej obyczajowości przez mniej rygorystyczną”.

Prace obu uczonych potwierdzają freudowską tezę o tym, że cywilizacja jest produktem stłumionej seksualności. Innymi słowy, rozwój i standard życia społeczeństwa jest zależny od stopnia uregulowania sfery seksualnej jego członków.

Krzysztof Karoń zrozumiał marksizm

Nie bez przyczyny w tytule i we wstępie przywołałem postać Krzysztofa Karonia, który kilka lat temu zaproponował nowatorską interpretację marksizmu. W jego ujęciu ta ideologia ma charakter antykulturowy, ponieważ zabija w człowieku umiejętność i chęć twórczej pracy. Jak wielokrotnie wskazywał, prawdziwy cel rewolucji seksualnej nie sprowadza się do tzw. demoralizacji, którą można potraktować jako skutek uboczny całego procesu. W istocie deregulacja sfery seksualnej społeczeństwa skutkuje zanikiem kreatywności kulturowej.

Zobacz także: Szokujący program tv z nagimi uczestnikami będzie miał swoją polską wersję

Wnioski zaprezentowane przez Unwina i Sorokina w zasadzie potwierdzają słuszność myśli Karonia. Kolejność wygląda następująco: po ograniczeniu biologicznej natury poprzez odpowiednie wzorce zachowań (kultura) człowiek staje się zdolny do pracy, czyli celowej, zorganizowanej i twórczej działalności. Innymi słowy, następstwem kultury (1) jest cywilizacja (2) rozumiana jako „ogół dóbr materialnych, środków i umiejętności osiągnięty przez określone społeczeństwo w danej epoce historycznej” (PWN).

Marksiści pojęli, że za pomocą rewolucji seksualnej będą w stanie wyhodować nowy proletariat skłonny do poparcia komunistów oferujących darmową wolność i powszechny dobrobyt. Skoro tylko ludzie wychowani w kulturze, a więc uporządkowani pod względem seksualnym, przeznaczają swoją energię życiową na konstruktywną pracę, to odwrotnie – masy poddane antykulturowej obróbce nie będą zdolne do samodzielnego utrzymania się w cywilizacji wysokich technologii. Zagłosują na tych, którzy obiecają im pieniądze potrzebne do egzystencji, ponieważ sami ich nie wypracują. W ten sposób rodzi się poparcie dla rewolucjonistów.

Jakub Zgierski

REKLAMA

Komentarze