ustawa segregacyjna

WARSZAWA POSIEDZENIE SEJMU / PAP/Radek Pietruszka

  • Ustawa segregacyjna Czesława Hoca została zastąpiona nowym projektem wzbudzającym jeszcze większe wątpliwości
  • Ten przewiduje m.in. wypłaty świadczeń odszkodowawczych od pracownika, który nie poddał się testowi
  • Zakażony będzie miał na złożenie wniosku dwa miesiące od dnia zakończenia izolacji albo hospitalizacji z powodu COVID-19
  • Projekt ustawy “o szczególnych rozwiązaniach dotyczących ochrony życia i zdrowia obywateli” spotkał się z ogromną krytyką opozycji
  • Zobacz także: Ukraina. Tamtejsi uczniowie dowiadują się, że Przemyśl, Chełm czy Biała Podlaska to “ukraińskie ziemie”

Ustawa segregacyjna to bubel?

W czwartek do Sejmu wpłynął nowy projekt tzw. ustawy covidowej, która zastąpi poprzedni projekt ustawy o weryfikacji szczepień pracowników przez pracodawców.

Ustawa “o szczególnych rozwiązaniach dotyczących ochrony życia i zdrowia obywateli w okresie epidemii COVID-19″ zakłada między innymi wypłatę odszkodowań od pracownika bez ważnego testu. Jeżeli pracownik podejrzewa, że zakaził się w zakładzie pracy, będzie mógł złożyć do pracodawcy wniosek o wszczęcie postępowania w sprawie świadczenia odszkodowawczego od pracownika, który nie poddał się testowi. Zakażony będzie miał na złożenie wniosku dwa miesiące od dnia zakończenia izolacji albo hospitalizacji z powodu COVID-19.

Komentatorzy wskazują, że projekt również przyczyni się do segregacji Polaków oraz wprowadzi bardzo silne podziały społeczne.

Opozycja nie zostawia suchej nitki

PiS jest mistrzem jeśli chodzi o buble prawne. Ale takiego gniota jak żyję nie widziałem. #LexKaczyński to wywieszenie przez rząd białej flagi w walce z pandemią i zrzucenie wszystkiego na zwykłych ludzi. Tchórze do kwadratu.

– napisał na Twitterze szef klubu KO Borys Budka.

Czytam i uwierzyć nie mogę. Ta nowa ustawa PiSu to jest tak chaosogenny szajs, że głowa mała. Firmy, które przeżyją podwyżki cen i #NieŁad podatkowy zostaną dobite postępowaniami roszczeniowymi ws. covida. Tylko kto do cholery będzie jeszcze pracował i zarabiał na te fanaberie!?

– dodał Robert Winnicki z Konfederacji.

Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej wyjawiła, że rozwiązania zaprezentował sam prezes PiS Jarosław Kaczyński:

To Kaczyński prezentował te pomysły na spotkaniu z opozycją u Premiera.

– napisała na Twitterze.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Ukraina

Ukraina z Przemyślem i Chełmem? / fot. Twitter

  • Ukraina od pewnego czasu wydaje się rościć prawa do regionów w Polsce wschodniej, póki co stosując wyłącznie propagandę kartograficzną
  • W 2014 roku Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy opublikowało mapy, na których państwo ukraińskie obejmuje Przemyśl i Chełm.
  • Przed tygodniem minister spraw zagranicznych Dmytro Kuleba pokazał przedstawicielowi USA mapę z Przemyślem i Chełmem w granicach Ukrainy
  • Teraz dowiadujemy się o istnieniu szkolnego atlasu do historii Ukrainy, gdzie Przemyśl, Chełm i Biała Podlaska zostały określone jako “ukraińskie ziemie”
  • Zobacz także: Ukraina z Przemyślem i Chełmem? Niebywały skandal na spotkaniu ministra z szefem dyplomacji USA

Ukraina z Przemyślem i Chełmem?

Szkolny atlas do historii Ukrainy. Tamtejsi uczniowie dowiadują się, że Przemyśl, Chełm czy Biała Podlaska to “ukraińskie ziemie” (na żółto).

– napisał na Twitterze redaktor Mediów Narodowych, Marcin Skalski.

Ukraińskie ziemie w latach ’20” – dokładnie to pokazuje mapa według jej ukraińskich wydawców. Na innych mapach Przemyśl i Chełm są pokazane jako “ziemie okupowane przez wojsko polskie”, jestem w ich posiadaniu.

– dodał następnie dziennikarz, zamieszczając przekłamaną mapę.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter

Jan Krzysztof Ardanowski

Jan Krzysztof Ardanowski / Fot. PAP/Tytus Żmijewski. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Ardanowski o “Zielonym Ładzie”: To może oznaczać początek upadku rolnictwa

Ardanowski stwierdził, że byłby bardzo zaskoczony, gdyby pojawiające się pogłoski się potwierdziły. Jego zdaniem byłaby to kuriozalna sytuacja.

Jestem członkiem Prawa i Sprawiedliwości od 20 lat, związałem się z tą partią na dobre i na złe. Dałem jej swoją twarz, swoje nazwisko. Całe właściwie moje dorosłe życie było związane z tym, żeby pokazać, że Prawo i Sprawiedliwość jest partią, która ma pomysł, ma program przebudowy polskiej wsi (…). Jestem współautorem programu rolnego Prawa i Sprawiedliwości i miałem możliwość realizowania tego programu – wskazał.

Czy w obecnej sytuacji polityk byłby gotowy poprzeć pomysł powołania komisji śledczej ws. inwigilacji?

Ja nie ukrywam tego: oczekuję wiarygodnych wyjaśnień, jeżeli ten podsłuch był rzeczywiście realizowany, jakie były tego powody, jakie moje działania… Proszę wierzyć, nie mam sobie nic do zarzucenia. Jakie były powody ewentualnie do prowadzenia podsłuchów, jeżeli one były i jaki sąd, jaką decyzję w tej materii podjął. Jeżeli takich informacji nie ma, a potwierdziłyby się sprawy podsłuchiwania mnie czy też innych ministrów – to jest to działalność na szkodę Polski, działalność na szkodę demokratycznie wybranych władz, działalność na szkodę również podejmowanych przez rząd decyzji, a de facto – działalność na szkodę Prawa i Sprawiedliwości – powiedział.

Ardanowski zaznaczył, że wszelka inwigilacja musi być prowadzona w praworządny sposób.

W demokratycznym państwie działania związane z podsłuchem, śledzeniem kogoś, przeglądaniem korespondencji są dopuszczalne. Trzeba chronić państwo i legalnie, demokratycznie wybrane władzy, ale odbywa się to poprzez wniosek prokuratury, decyzję sądu. Wszystko inne jest nielegalne, sprzeczne z prawem, więc ja czekam na jakieś wiarygodne ustalenia, czy faktycznie ja, a zatem również inni ministrowie – byli podsłuchiwani – dodał.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl, wp.pl

Joanna Schmidt

Joanna Schmidt / Fot. Fundacja Bezcenni

Zobacz także: Lukomski o sądzie nad fińską polityk krytykującą homoseksualizm: To walka Dawida z Goliatem [NASZ WYWIAD]

Piotr Motyka: Kiedy powstała Fundacja Bezcenni i jakie stawia sobie cele?

Joanna Schmidt: Fundacja powstała w 2019 roku. Fundacja pomaga mamom w godnym i radosnym przeżywaniu macierzyństwa od samego początku. 

Piotr Motyka: Jakie działania prowadzicie Państwo aktualnie?

Joana Schmidt: Nasze działania szczególnie koncentrujemy na uratowaniu życia dzieci, których matki będąc w kryzysie rozważały aborcję. Zapewniamy rodzinom pomoc prawną, psychologiczną, duchową. Wyposażamy kobiety w niezbędną wyprawkę do porodu oraz pieluchy, kosmetyki, ubrania w pierwszym roku życia dziecka, a następnie w pomoc na miarę ich potrzeb. Opłacamy zajęcia terapeutyczne, organizujemy pomoc specjalistów, uczymy nasze podopieczne jak radzić sobie w codziennym życiu – uczymy sprzątać, gospodarować pieniędzmi, ustalać budżet, pomagamy rozwijać kompetencje wychowawcze. W tym momencie obejmujemy pomocą 21 kobiet i 98 dzieci. Przede wszystkim pracujemy z kobietami, które nie wierzą w siebie, są zalęknione, zagubione, pełne złości i frustracji. Pokazujemy, że każda z nich jest bezcenna i ma godność Dziecka Bożego. Organizujemy cykliczne akcje jak Paczka dla Bezcennych przed Świętami Bożego Narodzenia oraz Serducha dla malucha w okolicach św. Walentego.

Piotr Motyka: Jak można wspomóc Fundację?

Joanna Schmidt: Jeśli chodzi o listę potrzeb to przyjmujemy dary rzeczowe: kosmetyki dla dzidziusiów w tym balsamy, oliwki, szampony, żele do mycia, kremy na odparzenia, kremy na buzie, pasty i szczoteczki do zębów, chusteczki nawilżane, proszki do prania ubranek dziecięcych, płyny do mycia butelek. Potrzebujemy też butelki, smoczki, pieluchy flanelowe, tetrowe, ręczniki dla niemowląt. W tym roku nie zbieramy żywności długoterminowej, gdyż nie możemy zapewnić bezpiecznych warunków przechowywania żywności. Również możemy, gdy ktoś do nas napisze bezpośrednio, udostępnić listę rodzin z konkretnymi potrzebami i marzeniami dzieciaków. Zachęcamy także do modlitwy, wolontariatu i wpłat na konto, gdyż dużo rzeczy i potrzeb wymagają finansowania bezpośredniego.

Piotr Motyka: Jak wyrok Trybunału Konstytucyjnego zakazujący aborcji eugenicznej wpłynął na Państwa działalność, również w kontekście odrzucenia przez Sejm projektu “Stop aborcji 2021”?

Joanna Schmidt: Wyrok TK nie miał większego znaczenia dla pracy Fundacji gdyż pomagaliśmy przed nim, pomagamy teraz i będziemy pomagać nadal bez względu na ustawodawstwo. 

Piotr Motyka: Życzę powodzenia w tej szlachetnej działalności. Serdecznie dziękuję za ciekawy wywiad, Bóg zapłać!

LINK do strony Fundacji Bezcenni: fundacjabezcenni.org.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Arkadiusz Szczurek zdjęcie Jan Bodakowski

Arkadiusz Szczurek / Fot. Jan Bodakowski

W wywiadzie pan Arkadiusz zadeklarował, że bluzgi i agresja w wypowiedziach antyPiS wynikają z głębi duszy działaczy tego środowiska, przedstawił historie programowego hasła antyPiSu („jebać PiS’), i zapowiedział, że jest przeciwnikiem “okrągłego stołu” z PiSowcami.

Z artykułu Krzysztofa Boczka „Arek Szczurek: państwo wytoczyło mu sto postępowań, wygrało 5 proc. Bo nie zdążył się odwołać” opublikowanego w ubiegłym roku na antyPiSowskim portalu Oko.Press można się dowiedzieć, że pan Arkadiusz jest członkiem „Lotnej Brygady Opozycji i Obywateli RP”, uczestnikiem wszelkich protestantów antyPiS w całej Polsce (do ubiegłego roku miał około 100 postępowań sądowych za demonstracje, które prawie zawsze wygrywał). Zasłynął zakłócaniem miesięcznic smoleńskich, wchodzeniem na PiS pomniki, happeningami pod domem Jarosława Kaczyńskiego. W swojej działalności nie stroni od wulgaryzmów.

W październiku 2018 robiąc relacje z demonstracji narodowców i mecenasa Hambury, którzy przed ambasadą Niemiec (gdzie odbywała się feta z okazji zjednoczenia NRD i RFN) domagali się wypłacenia przez Niemcy reparacji za zbrodnie niemieckie na Polakach podczas II wojny światowej, byłem świadkiem kuriozalnej aktywności politycznej Arkadiusza Szczurka.

Przeciwko demonstracji polskich patriotów demonstrował Arkadiusz Szczurek (jeden z najbardziej znanych działaczy Obywateli). Obywatel Szczurek przeciwko polskim patriotom demonstrował z tabliczką „Jaki kłamie”. Kiedy zwróciłem mu uwagę, że tabliczka ta nie ma nic wspólnego z tematem manifestacji narodowców, i nie odnosi się ani do tematu roszczeń, ani do narodowców, niezrażony przedstawił mi egzegezę swojego hasła. Według obywatela Szczurka Patryk Jaki jest z Solidarnej Polski, z Solidarnej Polski jest też Arkadiusz Mularczyk, i poseł Mularczyk wysuwa roszczenia wobec Niemiec, które wysuwa też Patryk Jaki. Dla obywatela Szczurka znaczenia nie miało to, że Jaki nie lubi narodowców, a narodowcy nie lubią Jakiego. Szkoda, że obywatel Szczurek nie kont-manifestował przeciwko paradzie gejów z tabliczką „Jaki kłamie” z racji na to, że Jaki, gdy kandydował na prezydenta Warszawy, to na swojego wiceprezydenta wybrał lewicowego działacza Guziała, a Guział finansował z pieniędzy podatników tydzień kultury gejowskiej i był w komitecie honorowym parady gejów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Emmanuel Macron

Emmanuel Macron przedstawił swoje cele i dążenia w związku z początkiem francuskiej prezydencji w UE. / Fot. PAP/EPA/JULIEN WARNAND. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Dramat w Częstochowie. Są nowe informacje

Emmanuel Macron złożył postulat, aby “obnowić” Kartę praw podstawowych UE. Na czym miałaby polegać ta odnowa? Francuski przywódca chce, żeby Karta “jaśniej mówiła o ochronie środowiska czy też uznawała prawo do aborcji”.

Francuska prezydencja w Radzie UE rozpoczęła się 1 stycznia tego roku, a zakończy się 30 czerwca. Karta praw podstawowych Unii Europejskiej, to dokument przyjęty i uroczyście ogłoszony na szczycie Unii Europejskiej w Nicei, w grudniu 2000 r. Karta określa katalog podstawowych praw i wolności obywatela Unii Europejskiej. Moc wiążąca dokumentu została mu nadana przez traktat lizboński.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Tym, co daje się obecnie zauważyć, jest fakt, że przeciętny człowiek dysponuje możliwościami życiowymi, które kiedyś zarezerwowane były jedynie dla mniejszości stojących na najwyższych szczeblach hierarchii społecznej. Jest to związane z podniesieniem się poziomu życia w ogóle – podkreśliła.
  • Ma to istotny wpływ na kształtowanie się ludzkich postaw i zachowań. Objawia się m.in. w poczuciu wyższości współczesnego człowieka w stosunku do osiągnięć minionych pokoleń, poprzednich epok. To błędne przekonanie sprawia, że ludzie czują się samowystarczalni, oderwani od przeszłości, nie rozumieją i nie szanują dawnych epok – zauważyła.
  • Taka ignorancja powoduje, że przeciętny człowiek nie zna zasad leżących u podstaw tej cywilizacji, w której żyje, a w konsekwencji nie rozumie tej cywilizacji – jej istoty, celów – dodała.
  • Zobacz także: Putin chce odtworzyć terytorium Rosji z czasów cara Piotra Wielkiego? “Rzeczywistość międzynarodowa może wyglądać zaskakująco”

Hiperdemokracja

Profesor wskazała na istotne przemiany, jakie zachodzą współcześnie wśród ludzkości.

Obecnie zauważamy natomiast pewne znaczące zmiany zachodzące w postawach człowieka masowego. Odnoszą się one zarówno do polityków, pedagogów, pisarzy, ekonomistów, jak i naukowców, którzy zamknięci w hermetycznym świecie własnej specjalizacji często są ignorantami w pozostałych dziedzinach. Zmiany te polegają również na tym, że ludzie przeciętni, nieposiadający odpowiednich kwalifikacji, coraz częściej zajmują miejsce, które należy do mniejszości, przyswajając sobie jej sposób życia. Ortega nazwał to zjawisko „hiperdemokracją”. W jej ramach masy narzucają wszystkim wokół swoje aspiracje i upodobania. Mówiąc o hiperdemokracji, Ortega sądził, że nie było w historii żadnej innej epoki, w której tłum tak bezpośrednio doszedłby do rządzenia światem, jak w czasach jemu współczesnych. Tym, co daje się obecnie zauważyć, jest fakt, że przeciętny człowiek dysponuje możliwościami życiowymi, które kiedyś zarezerwowane były jedynie dla mniejszości stojących na najwyższych szczeblach hierarchii społecznej. Jest to związane z podniesieniem się poziomu życia w ogóle – podkreśliła.

Błędne przekonanie sprawia, że ludzie czują się samowystarczalni, oderwani od przeszłości

Prof. Chłodna-Błach zwróciła uwagę na niekorzystne efekty uboczne współczesnego podniesienia poziomu życia i rozwoju technologicznego.

Wraz z podniesieniem się ogólnego poziomu życia, obszar subiektywnych możliwości, jakie ma do wyboru współczesny człowiek, znacznie się poszerzył. Dotyczy to różnych dziedzin ludzkiej aktywności: intelektualnej, ekonomicznej, państwowo-prawnej, rozrywkowej, technicznej, sportowej, komunikowania. Ma to istotny wpływ na kształtowanie się ludzkich postaw i zachowań. Objawia się m.in. w poczuciu wyższości współczesnego człowieka w stosunku do osiągnięć minionych pokoleń, poprzednich epok. To błędne przekonanie sprawia, że ludzie czują się samowystarczalni, oderwani od przeszłości, nie rozumieją i nie szanują dawnych epok klasycznych, ich zasad i ideałów, nie potrafią słuchać, co sprawia, że nie uznają żadnych autorytetów. Ponadto, ludzi tego typu cechuje brak wiedzy historycznej, która jest jednym z najważniejszych warunków zachowania i rozwoju cywilizacji – stwierdziła.

Jej zdaniem “dzisiejszy świat wydaje się być pozbawionym zamierzeń, oczekiwań czy ideałów”.

Taka ignorancja powoduje, że przeciętny człowiek nie zna zasad leżących u podstaw tej cywilizacji, w której żyje, a w konsekwencji nie rozumie tej cywilizacji – jej istoty, celów. Jest skupiony jedynie na tym, co tu i teraz, nie interesuje go ani to, co było, ani to, co będzie w przyszłości. Dzisiejszy świat wydaje się być pozbawionym zamierzeń, oczekiwań czy ideałów – wskazała.

Prawdziwa wolność

Zwróciła uwagę na znaczenie filozofii w wychowaniu.

Współcześnie niezwykle ważny jest powrót do nauczania filozofii już na poziomie szkoły średniej, ale nie jakiejkolwiek filozofii. Chodzi o filozofię realistyczną, opartą na myśli starożytnej i średniowiecznej (Arystotelesa i św. Tomasza z Akwinu), uwzględniającą znajomość klasycznej retoryki, greki, łaciny. Takie wykształcenie daje pełne rozumienie otaczającej człowieka rzeczywistości, prawdziwą wolność intelektualną – podkreśliła.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wsksim.edu.pl

Auschwitz Pixabay

Auschwitz Pixabay / Fot. Pixabay

Sowiecki obóz Auschwitz

W sowieckim Auschwitz zarządzanym przez pułkownika Masłobojewa głównie niemieccy jeńcy oczekiwali na wywózkę do Łagrów ZSRR (warto pamiętać, że do armii niemieckiej przymusowo podczas wojny Niemcy wcielali też półtora miliona Polaków).

Zobacz także: ZPP: T-Mobile zapłaciło w Polsce od 2016 do 2020 roku 31 tys. złotych podatku CIT przy przychodach 43 mld i pomocy publicznej

Pierwszy z obozów łagier 22 funkcjonował w Auschwitz od wiosny do jesieni 1945 (i był przeznaczony dla jeńców niemieckich), drugi — łagier 78 w Birkenau funkcjonował od wiosny 1945 do wiosny 1946 (i był przeznaczony dla jeńców niemieckich, oraz dla cywili z Górnego Śląska i Podbeskidzia).

Z czasem część infrastruktury obozowej po NKWD (niedaleko dworca kolejowego gdzie w czasie wojny Niemcy trzymali polskich robotników przymusowych, pomiędzy Auschwitz a Birkenau) odziedziczył Powiatowy Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Obóz UB przeznaczony był dla Niemców i polskich patriotów (kobiet i mężczyzn) z okolic Bielska-Białej, Rybnika i Raciborza. Więźniowie tego obozu demontowali fabrykę IG Farbenindustrie, którą jak inne fabryki z ziem polskich po zdemontowaniu sowieci wywieźli do ZSRR. Obóz UB funkcjonował do wiosny 1946 roku.

Sowieci utworzyli też obozy na Majdanku, w Gross-Rosen, Łambinowicach, Buchenwaldzie i Sachsenhausen

Sowieci infrastrukturę niemieckich obozów koncentracyjnych wykorzystali do stworzenia własnych łagrów nie tylko w Auschwitz i Birkenau, ale także między innymi w Majdanku, Gross-Rosen, Łambinowicach, ale również w Buchenwaldzie i Sachsenhausen.

Armia Czerwona przyniosła Polakom nie wolność a kolejne zniewolenie. Sowieci nie byli wyzwolicielami, ale sadystycznymi potworami. Zbrodnie sowietów po wkroczeniu na ziemie polskie i niemiecki pod koniec II wojny światowej doskonale opisał Piotr Zychowicz w swojej pracy „Sowieci” (wydanej przez wydawnictwo Rebis).

Na terenach zajętych Niemiec sowieci wymordowali 400.000 bezbronnych cywili (w tym dzieci i kobiet), Przed śmiercią kobiety były przez sowietów brutalnie gwałcone. Kiedy sowieci gwałcili matki, próbujące jej ratować dzieci, były natychmiast mordowane. Sowieci zabijali ofiary w okrutny sposób: przybijano je żywcem do drzwi, przybijano ofiarom języki do stołów, czołgi zgniatały na miazgę żywych ludzi, ofiarom obcinano części ciał, kobietom w waginy sowieci wbijali butelki.

Sowieci gwałcili masowo kobiety

To, że gwałty dokonywane przez sowietów miały miejsce na ziemiach niemieckich nie oznaczało, że ofiarami zbrodni sowietów padały tylko Niemki. Sowieci gwałcili, rabowali i mordowali, także Polki wywiezione na roboty do Niemiec i Polki więźniarki niemieckich obozów koncentracyjnych.

Sowiecka metoda rozminowywania polegała przepędzaniu przez pola minowe grup dzieci (które ginąc, wysadzały miny). Masowy rabunek, dokonywany przez sowietów, wszystkiego (od zwierząt, poprzez prywatne mienie ruchome, aż do fabryk) miał miejsce nie tylko w Niemczech, ale także na ziemiach zachodnich Polski.

Terror sowiecki na ziemiach niemieckich miał na celu skłonienie milionów Niemców (potencjalnego kłopoty dla sowieckiej okupacji) do ucieczki na zachód. W ramach działań specjalnych specgrupy NKWD tworzyły bandy pozorowane udające Niemców szerzące terror wśród ludności niemieckiej (czekiści korzystali z doświadczenia, jakie zdobyli na Ukrainie, gdzie tworzyli bandy pozorowane udające UPA, które terroryzowały Ukraińców).

Równie wstrząsający jest zamieszczony na łamach „Sowietów” artykuł Piotra Zychowicza, o jakich gwałtach dopuszczali się sowieci na Polkach pod koniec wojny i po niej. Polki, robotnice przymusowe i więźniarki obozów koncentracyjnych były gwałcone przez sowietów na ziemiach niemieckich. Również na ziemiach odzyskanych, zachodnich i północnych, zamieszkałych przez rdzenną ludność polską, sowiecki dokonali gwałtów na prawie wszystkich Polkach. Rosjanie gwałcili wszystkie kobiety, od kilkuletnich dziewczynek do umierających staruszek. Kobiety były gwałcone wiele razy, często gwałtów zbiorowych dokonywało nawet do kilkudziesięciu sowieckich żołnierzy. Gwałcili sowieccy żołnierze stacjonujący na ziemiach polskich i ci powracający do ZSRR.

Dokonywane przez Rosjan gwałty na Polkach były publiczne, powszechne, ofiary były okradane i w sadystyczny sposób mordowane. Rosjanie często w sadystyczny sposób kaleczyli swoje ofiary, obgryzali części ciała i wydłubywali oczy. Często sowieci dokonywali gwałtów na bardzo małych dziewczynkach. Polacy stający w obronie ofiar byli natychmiast zabijani. Zbrodni sowieccy sołdaci dokonywali za zgoda swoich przełożonych. Ofiarami gwałtów padło kilkaset tysięcy Polek, nie dosyć, że były zgwałcone, to jeszcze w wyniku gwałtów miały kłopoty emocjonalne, cierpiały na choroby weneryczne i z powodu kalectwa wynikającego z ran zadanych w czasie gwałtów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Jan Krzysztof Ardanowski.

Jan Krzysztof Ardanowski. / Fot. Twitter

  • Jan Krzysztof Ardanowski zapowiada, że po wprowadzeniu unijnego “Zielonego Ładu” czeka nas znaczny wzrost cen żywności i katastrofa żywnościowa. Obecna inflacja ma być tylko przedsmakiem przyszłych wydarzeń.
  • Zdaniem byłego ministra rolnictwa obecnie poważnym problemem dla rolnictwa są wysokie ceny nawozów.
  • Rolnicy przez inflację, której skutkiem jest drożyzna, tracą podwójnie – podkreślił.
  • Zobacz także: Polska sieć sklepów rozrasta się w imponującym tempie. Przeskoczy Biedronkę?

“Zielony Ład” doprowadzi do katastrofy?

Jan Krzysztof Ardanowski zapowiada, że po wprowadzeniu unijnego “Zielonego Ładu” czeka nas znaczny wzrost cen żywności i katastrofa żywnościowa. Obecna inflacja ma być tylko przedsmakiem przyszłych wydarzeń.

Zielony Ład, czyli strategia KE z grudnia 2019 roku, zakłada zmniejszenie nawożenia, zmniejszenie ochrony roślin, czy odłogowanie gruntów. To coś niezrozumiałego, kiedy na świecie żywności brakuje. Prawie miliard ludzi na świecie głoduje, a tu się proponuje ograniczenie produkcji żywności i nawet odłogowanie, czyli zaprzestanie uprawy gruntów. Inny element to przesunięcie 25 proc. upraw do certyfikowanego rolnictwa ekologicznego, bez liczenia się z tym, czy konsumenci są na to gotowi i zaakceptują żywność po znacznie wyższych cenach. Zielony Ład ma być wprowadzany od 2023 roku. Jednak analiza potencjalnych jego skutków, przedstawiona przez wiele znakomitych ośrodków naukowych polskich i zagranicznych jest druzgocąca. Wynika z nich m.in., że w tej wersji średni spadek produkcji żywności w Polsce wyniesie 13-15 proc., a w poszczególnych grupach znacznie więcej. To wszystko w sposób nieuchronny przełoży się na zaopatrzenie rynku, zachwieje bezpieczeństwem żywnościowym Polski i odetnie nas od możliwości eksportu. A co najważniejsze – spowoduje znaczny wzrost cen, które będą musieli zapłacić konsumenci. Możemy mieć do czynienia z katastrofą żywnościową. Może zabraknąć żywności i trzeba będzie ją sprowadzać z innych kontynentów. Ten proces ma rozpocząć się już za rok – podkreślił.

Rolników nie stać na kupno nawozów

Zdaniem byłego ministra rolnictwa obecnie poważnym problemem dla rolnictwa są wysokie ceny nawozów.

Obniżenie VAT-u to dobry kierunek rządu, ale zerowy VAT obniża cenę nawozów azotowych o 200-300 zł, a to nie jest obniżka, która sprawi, że rolników będzie stać na kupno nawozów. Obawiam się, że nawozy, które są absolutnie niezbędnym elementem, by uzyskać przyzwoite plony, nie będą w tym roku przez rolników zakupione i zastosowane. Doprowadzi to do spadku plonów. Co prawda spodziewaliśmy się tego, ale od przyszłego roku, kiedy wdrażany będzie Zielony Ład. Mamy więc przedsmak tego, co może się dziać za rok – wskazał.

Ardanowski zapowiedział też kolejne działania rządu w tej sprawie.

W przypadku nawozów, ale też innych czynników produkcji rolnej, które podrożały, musimy zastosować bezpośrednią pomoc dla rolników. Premier wystąpił do KE o taką zgodę. To będzie znaczące obciążenie dla budżetu państwa, ale trzeba iść w tym kierunku, bo bez nawozów nie ma wysokich plonów – powiedział.

Rolnicy przez inflację tracą podwójnie

Jego zdaniem obecna inflacja mocno uderza w polskich rolników.

Rolnicy przez inflację, której skutkiem jest drożyzna, tracą podwójnie. Bo tak jak każdy z nas ponoszą koszty droższej żywności, czy energii potrzebnej np. do ogrzewania domu, to dodatkowo płacą ogromne kwoty za zużycie energii w gospodarstwach. Przecież maszyny, różne urządzenia, działają głównie na prąd. Budynki inwentarskie, szklarnie, wymagają ciepła, ogrzewania. Wszystko podrożało. Potrzebna jest dodatkowa tarcza antyinflacyjna przeciwko drożyźnie, która pomogłaby tym gospodarstwom przetrwać. Sam VAT problemu nie rozwiązuje. Jeżeli państwo nie pomoże w istotnym obniżeniu kosztów w rolnictwie, to może oznaczać początek upadku rolnictwa – wskazał.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

interia.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

W latach 2016 – 2020 T-Mobile zapłaciło w Polsce niecałe 31 tysięcy złotych podatku CIT przy przychodach sięgających ponad 43 miliardów złotych

Według Związku Przedsiębiorców i Pracodawców „W latach 2016 – 2020 T-Mobile zapłaciło w Polsce niecałe 31 tysięcy złotych podatku CIT przy przychodach sięgających ponad 43 miliardów złotych. W tym samym okresie, spółka otrzymała pomoc publiczną o wartości ponad 800 tysięcy złotych – a zatem dwadzieścia pięć razy wyższej, niż zapłacony przez nią podatek dochodowy. Są to dane dostępne publicznie, a mimo to za ich podawanie spółka domaga się od ZPP przeprosin i miliona złotych zadośćuczynienia. Zdaniem zarządu Związku sytuacja jest oczywista – to próba szantażu i zamknięcia ust w dyskusji o kształcie polskiego systemu podatkowego”.

Zobacz także: Dramat w Częstochowie. Są nowe informacje

Z komunikatu Związku Przedsiębiorców i Pracodawców można się dowiedzieć, że „w listopadzie 2021 roku ZPP opublikował raport pod tytułem „Księga wstydu Ministerstwa Finansów – dyskryminacja podatkowa polskich firm”. Zawarte w nim informacje, mimo że były dostępne publicznie już wcześniej, wstrząsnęły opinią publiczną. Eksperci ZPP przeanalizowali dane finansowe i podatkowe wybranych firm, a następnie zestawili je sektorowo. Wszystkie podmioty badane były pod dokładnie tym samym kątem – wysokości uiszczanego podatku dochodowego w odniesieniu do osiągniętego przychodu”.

W 2020 roku spółka zapłaciła 10 430 zł podatku CIT wobec przychodów sięgających ponad 9 mld zł. Dla porównania, gospodarstwo domowe dwóch osób zarabiających przeciętne wynagrodzenie zapłaciło w 2020 roku prawie 8 000 zł podatku CIT

Z raportu ZPP wynikało, że „pracujący Polacy płacą podatki w wysokości porównywalnej do niektórych międzynarodowych korporacji o wielomiliardowych obrotach. Jedną z przytoczonych w raporcie spółek jest operator komórkowy T-Mobile. W 2020 roku spółka zapłaciła 10 430 zł podatku CIT wobec przychodów sięgających ponad 9 mld zł. Dla porównania, gospodarstwo domowe dwóch osób zarabiających przeciętne wynagrodzenie zapłaciło w 2020 roku prawie 8 000 zł podatku CIT”.

Po publikacji raportu „T-Mobile uznało, że dane o wysokości płaconego przez spółkę podatku godzą w jej wizerunek i wystosowało do ZPP pismo, w którym wzywa Związek do zapłaty zadośćuczynienia w wysokości miliona złotych, usunięcia wzmianek o spółce z raportu i opublikowania oficjalnych przeprosin”.

Polski system podatkowy jest skrajnie niesprawiedliwy: umożliwia największym firmom legalne płacenie podatku w minimalnej wysokości, bezwzględnie obciąża natomiast MŚP [małe i średnie przedsiębiorstwa należące do Polaków] i osoby pracujące.

Prezes ZPP Cezary Kaźmierczak stwierdził, że „raport pokazał, że polski system podatkowy jest skrajnie niesprawiedliwy: umożliwia największym firmom legalne płacenie podatku w minimalnej wysokości, bezwzględnie obciąża natomiast MŚP [małe i średnie przedsiębiorstwa należące do Polaków] i osoby pracujące. Podkreślanie tego faktu oczywiście nie jest w smak części firm, które na tle branżowej konkurencji płacą zadziwiająco niski podatek. Pismo od T-Mobile traktujemy jednoznacznie jako próbę szantażu i zamknięcia nam ust. Mam jednak złą wiadomość: ZPP w dalszym ciągu będzie walczył o wprowadzenie jasnych, sprawiedliwych i równych reguł podatkowych uniemożliwiających agresywną optymalizację. Żadne wezwania do zapłaty milionowych sum nas przed tym nie powstrzymają”.

„W ocenie zarządu ZPP, próba zastraszenia Związku przez T-Mobile może być związana z zapowiadaną publikacją kolejnej części »Księgi wstydu Ministerstwa Finansów«. Jak deklarują jednak członkowie zarządu: Związek nie da się zastraszyć, a sam raport zostanie niebawem opublikowany”.

Według Wikipedii „T-Mobile to marka usług telefonii komórkowej właścicielem której jest Telekom Deutschland”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com