Pomnik ofiar statku RMS Lusitania. / Fot. RichardMc/Pixabay.

Zobacz także: Rafał Piech o „ekspertach” od pandemii: Będą rozliczeni [NASZ WYWIAD]

EPOKA KOLONII

Europejskie osadnictwo na obszarze dzisiejszych Stanów Zjednoczonych rozpoczęli Hiszpanie, Holendrzy, Francuzi i Anglicy. Akt założycielski tych ostatnich to podróż 30 ludzi załogi i 102 tzw. pielgrzymów (głównie purytanów) na niewielkim (180-tonowym) statku „Mayflower”, którzy wręcz cudem przebyli Atlantyk i 21 XI 1620 roku wysiedli na ląd w miejscu zwanym Plymouth Rock. Według legendy, zbudowali oni pierwszą osadę, która przetrwała zimy, napady tubylców i niedobory żywności – tu z Bożą pomocą, jak przepiórki dla Żydów na pustyni, tak tu odnaleziono indyki, którymi można było najeść się do syta, a wspólnie z Indianami urządzić pierwsze amerykańskie dożynki w 1621 roku, co usankcjonował w 1863 r. prezydent Lincoln ustanowieniem Święta Dziękczynienia z popularnym dziś menu. W rzeczywistości pierwsza kolonia na Florydzie została założona przez Hiszpanów, a Anglicy mieli już swoje Jamestown w Wirginii z ok. tysiącem mieszkańców od 14 V 1607 roku, któremu udało się przetrwać po 17 nieudanych próbach innych angielskich kolonizacji.

Natomiast na półwyspie Manhattan, który odkrył dla Francuzów włoski żeglarz Giovanni de Verazzano w XVI wieku, Holendrzy założyli w 1614 roku faktorię o nazwie Nowy Amsterdam, którą przejęli w 1664 roku Anglicy i nadali nazwę Nowy Jork. Jak zatem widać, mozaika ludności to cecha Ameryki od jej odkrycia, a język angielski jako urzędowy to skutek głównie podległości administracyjnej.

Francuzi kolonizowali wnętrze Ameryki Północnej od Zatoki św. Wawrzyńca i Wielkich Jezior przez dorzecze Missisipi do Zatoki Meksykańskiej, nazwane Luizjaną na cześć Ludwika XIV. Toczyli z Anglikami wojny o kolonie, a z polecenia Napoleona Wielkiego w 1803 r. sprzedali im olbrzymią Luizjanę (siedem razy dzisiejsze terytorium Polski), bo ten stwierdził, że to w Europie będą zawsze rozstrzygać się losy świata.

WOJNA O NIEPODLEGŁOŚĆ

Kolonie angielskie były upośledzone względem Anglii pod względem prawnym, a ich mieszkańcy byli bardziej obciążeni fiskalnie niż ci z Wysp Brytyjskich. Tak zwany kongres kontynentalny pod hasłem „Nie będzie podatków bez reprezentacji w ciałach stanowiących” zbuntował się przeciw królowi i ogłosił „Deklarację Niepodległości” 4 VII 1776 roku, a coraz lepiej zorganizowana akcja zbrojna z pomocą Francji przeciw Anglikom i Niemcom na służbie króla przyniosła efekt w wojnie o niepodległość. Pokój paryski w 1783 roku uznawał powstanie nowego państwa na mapie świata. W ślad za USA zbuntowały się wkrótce także kolonie hiszpańskie i powstał szereg państw w Ameryce Południowej.

2 XII 1823 roku prezydent USA James Monroe ogłosił z Kongresem doktrynę, według której Europa powinna pozostawić Amerykę jej politykom i nie mieszać się w jej sprawy. Późniejsza historia może być przez historyków śledzona przez pryzmat odniesień amerykańskich do tej doktryny. Tymczasem USA zajęły się dalszym poszerzaniem swego terytorium, odkupując (pod dyktando USA) od Hiszpani Florydę (1819), od Meksyku Nowy Meksyk, Górną Kalifornię i Teksas (1848) oraz od Rosji Alaskę w 1867 roku.

Powiększaniu terytoriów towarzyszyło kolonizowanie ziemi przez białych kosztem Indian i przy ich ludobójstwie. Proces ten nasilił się po wojnie secesyjnej (1861-65), spowodowanej zerwaniem unii przez stany południowe (Konfederację). Zwycięstwo Północy oznaczało także zniesienie niewolnictwa oraz przyspieszenie industrializacji.

KU PANOWANIU NAD ŚWIATEM

W drugiej połowie XIX wieku silny a bezwzględny amerykański kapitalizm wzbogacił USA i wyniósł do rzędu najbogatszych państw świata. Standardy życia określały elektryfikacja i motoryzacja, a imigracja dawała wymierny obraz sukcesu ekonomicznego. Etos amerykańskiego snu o karierze od pucybuta do milionera na trwałe wpisał się w wyobrażenie o USA. Wzmocnieniu gospodarczemu towarzyszyła coraz bardziej imperialna polityka USA względem obu Ameryk (arbitraże, wpływy polityczne) i ekspansja ekonomiczna w Azji a szczególnie w Chinach.

Symbolem wyjścia USA z izolacji od Europy był rejs Wielkiej Białej Floty dookoła świata. Na polecenie prezydenta Teodora Roosevelta dwanaście wielkich pancerników i liczne jednostki wspomagające (pomalowane w całości na biało) wyruszyły 7 XII 1907 roku z Wirginii dookoła Przylądka Horn do Kalifornii, a dalej do Australii, Chin i przez Suez oraz Gibraltar do macierzystego portu Hampton Roads. To była demonstracja siły, mówiąca, że USA mogą interweniować wszędzie.

Problem deklarowanego izolacjonizmu rozwiązano argumentem, że to Niemiecki Uboot zatopił 7 V 1915 roku angielski transatlantyk „Lusitania” i śmierć poniosło 128 amerykańskich pasażerów. Ale to wytłumaczenie, którego użyto w dwa lata później, czyli 6 IV 1917 roku, gdy USA miały już dość korzyści z neutralności, a chciały jeszcze militarnego zwycięstwa. Może jeszcze ważniejszym argumentem było ujawnienie spiskowania Niemców z Meksykiem przeciw USA w styczniu 1917 roku, ale katastrofa morska „Titanica”, analizowana w 1912 roku dawała lepszy efekt w przekonaniu opinii publicznej.

Wsparcie Ententy przez milion świeżych żołnierzy amerykańskich przesądziło o zwycięstwie, mimo że Rosja leninowska zdradziła sojuszników. Za głównego zwycięzcę w I wojnie światowej uważała się Francja i to ona była głównym architektem systemu wersalskiego, wypracowanego od 18 stycznia do 28 czerwca 1919 roku. Wielka Brytania a jeszcze bardziej Włochy nie były zadowolone z postanowień, a Kongres USA nie ratyfikował wcale traktatu, mimo iż prezydent Woodrow Wilson był osobiście autorem wielu inicjatyw (w tym np. założenia Ligi Narodów).

TRAKTAT WASZYNGTOŃSKI

Teraz to USA zaprosiły do siebie zwycięzców z I wojny światowej, by skorygować system, jaki wypracowano w Paryżu. Obradowano od 12 listopada 1921 roku, a traktat podpisano 6 lutego 1922 roku.

Do I wojny światowej to Anglia dbała o tzw. równowagę europejską, aby w razie konfliktu móc przesądzić o zwycięstwie swojej strony. To przynosiło jej kolosalne korzyści. Poza tym Londyn wyznawał doktrynę „two powers standard”, według której Anglia miała mieć flotę co najmniej równą siłom dwóch kolejnych mocarstw morskich razem wziętych. W wyniku I wojny światowej to USA zajęły miejsce swego odwiecznego rywala jako arbitra światowego. Wielka Brytania zaangażowała się w I wojnę światową od razu i ponosiła od 1914 roku ciężary walki. Natomiast USA interweniowały dopiero po trzech latach, wskazując, która strona zwycięży.

Na Dalekim Wschodzie wyrosła – najpierw jako pogromczyni Rosji w 1905 r., a następnie jako sojuszniczka Ententy – nowa potęga: Japonia. Jeżeli do I wojny światowej ktoś mógł jeszcze uważać, że konflikty mogą mieć charakter lokalny to w 1914 roku zrozumiał, że największe imperia nie mogą sobie pozwolić na brak zainteresowania przewartościowaniami gdziekolwiek.

Ideą konferencji waszyngtońskiej było nie podważanie postanowień wersalskich, ale nowe ustalenia satysfakcjonowały wreszcie USA. Imperia brytyjskie i francuskie nie traciły swych kolonii (także nabytych jako tzw. mandaty kosztem pokonanych w I wojnie światowej), ale przyjęto zasadę swobodnego penetrowania gospodarczego Chin, co było najkorzystniejsze dla USA. Najbardziej spektakularnym postanowieniem w 1922 roku były limity tonażu floty, określone proporcjami 5 (USA) : 5 (Wielka Brytania) : 3 (Japonia) : 1,75 (Francja) : 1,75 (Włochy). To znaczyło, że Waszyngton dogonił Londyn, a Francja i Włochy miały skoncentrować się na dominacji w Afryce. Japonia słusznie niepokoiła się i złamała system wersalsko-waszyngtoński w 1934 roku, podobnie jak Niemcy.

OSTATNICH STO LAT

Druga wojna światowa była z amerykańskiej perspektywy jeszcze bardziej niż z niemieckiej kontynuacją pierwszej. Włączenie się do wojny z opóźnieniem i zwycięstwem, a przy okazji podporządkowaniem sobie zachodnich sojuszników wyniosło USA do szczytu potęgi wraz z wybranym przez Franklina Delano Roosevelta najważniejszym sojusznikiem Związkiem Radzieckim. Sojusznik – jak to zawsze po zwycięstwie – stał się wkrótce rywalem, a gdy go zabrakło, wyrosły Chiny.

Dziś powinniśmy zatem obserwować, kto zdoła zająć miejsce głównego arbitra w rywalizacji amerykańsko-chińskiej, bo to właśnie ten podmiot może być największym beneficjentem geopolityki w nadchodzących czasach.

Piotr Boroń

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com 

Andrzej Duda

Prezydent Andrzej Duda / Fot. PAP/Radek Pietruszka. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Chęć współpracy Chin z Polską

W komunikacie, opublikowanym przez stronę chińską, zauważono, że wizyta polskiego prezydenta „świadczy o tym, że przyjaźń chińsko-polska może wytrzymać próbę zmieniającej się sytuacji międzynarodowej, a także odzwierciedla przywiązanie dwóch stron do ducha olimpijskiego”. Podkreślono też chęć współpracy Chin z Polską „w celu zapewnienia długofalowego, zdrowego i stabilnego rozwoju stosunków chińsko-polskich, które przyniosą korzyści obu państwom”.

Jak pisze Xinhua, prezydent Chin wyraził nadzieję na dalsze wzmacnianie relacji obu państw w ramach mechanizmu współpracy Chin z Europą Środkowo-Wschodnią i w ramach inicjatywy Pasa i Szlaku. Przywódca Chin wyraził także wsparcie dla chińskich firm, które zdecydują się na inwestycje w Polsce.

Jak napisano w depeszy agencji Xinhua, wyrażono również nadzieję, że Polska zapewni chińskim przedsiębiorstwom uczciwe, sprawiedliwe i pozbawione dyskryminacji środowisko biznesowe.

Podziękowania Andrzeja Dudy 

Z kolei prezydent Andrzej Duda – jak pisze Xinhua – miał podziękować chińskim władzom za przekazanie materiałów medycznych w czasie pandemii koronawirusa. Zadeklarował też chęć wzmocnienia relacji gospodarczych.

Dziś prezydent RP spotkać się ma także z szefem MKOL Thomasem Bachem. O ile kalendarz spotkań pozwoli, prezydent RP kibicować ma też polskim skoczkom startującym na skoczni w Zhangjiakou.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Polskie Radio

Ostatni żołnierz amerykański w Afganistanie Christopher Donahue

Ostatni żołnierz amerykański w Afganistanie Christopher Donahue / PAP/EPA/Jack Holt / HANDOUT

  • W sobotę rano na lotnisku w Jasionce pod Rzeszowem wylądował niewielki samolot wojskowy.
  • Wśród żołnierzy, którzy przybyli do Polski jest także generał major armii amerykańskiej Christopher Donahue.
  • Armia amerykańska potwierdziła przybycie dowódcy 82. Dywizji Powietrznodesantowej w rozmowie z agencją Reutera.
  • Zobacz także: Ambasador Niemiec: W razie inwazji na Ukrainę Nord Stream 2 nie ruszy

Gen. Donahue w Polsce

W sobotę rano na lotnisku w Jasionce pod Rzeszowem wylądował niewielki samolot wojskowy, który przywiózł kolejną grupę amerykańskiego personelu wojskowego przygotowującego przyjazd 1,7 tysiąca żołnierzy 82 Dywizji Powietrzno-Desantowej armii USA. To element zapowiedzianego przez Biały Dom wzmocnienia wschodniej flanki NATO w związku z zagrożeniem związanym z możliwą agresją Rosji na Ukrainę.

– To elitarna jednostka sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych, odpowiednio wyposażona i wyszkolona do tego, aby realizować zadania na całym świecie i zróżnicowane misje również na całym świecie w ciągu kilkunastu godzin od ogłoszenia alarmu

– mówi mjr Przemysław Lipczyński z 18 Dywizji Zmechanizowanej.

Jak podkreśla, przygotowania do przyjazdu Amerykanów przebiegają płynnie, a strona polska pozostaje w stałym kontakcie z partnerami USA.

Wśród żołnierzy, którzy przybyli do Polski jest także generał major armii amerykańskiej Christopher Donahue. Armia amerykańska potwierdziła przybycie dowódcy 82. Dywizji Powietrznodesantowej w rozmowie z agencją Reutera.

53-letni generał był ostatnim wojskowym, który opuścił Afganistan pod koniec sierpnia ubiegłego roku. Jego zdjęcie na rampie wojskowego transportowca tuż przed wylotem z Kabulu wykonane przy pomocy noktowizora obiegło wtedy świat.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Wprost

Natalia Maliszewska

Natalia Maliszewska / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zawodniczka zabrała głos

Maliszewska była jedną z największych medalowych nadziei naszej reprezentacji na igrzyska w Pekinie. Nasza najlepsza specjalistka od short tracku po przylocie do Chin otrzymała jednak pozytywny wynik testu na koronawirusa i musiała poddać się izolacji. Mimo braku objawów dostawała na przemian wyniki negatywne i pozytywne, jednak w nocy z piątku na sobotę polskiego czasu wyszła z izolacji, dostając szansę startu na swoim koronnym dystansie 500 metrów.

Okazało się, że nadzieja była płonna, bowiem przed startem przebadano ją po raz kolejny, a wynik, brzmiący jak wyrok, okazał się ponownie pozytywny. To zupełnie rozbiło zawodniczkę, która w mediach społecznościowych wydała łamiące serce oświadczenie.

Nasza reprezentantka pisała również o fatalnym samopoczuciu, wahaniach nastrojów i strachu, w którym żyje i który towarzyszy jej bliskim, niepokojącym się o jej stan.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter, Interia

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / telewizjarepublika.pl

Francuska lewica stała się zakładnikiem islamu

– Przypomina to trochę operację tworzenia tzw. «żywej Cerkwi» w czasach sowieckich, ale jest też przy okazji pewnym uznaniem islamu za francuską rzeczywistość XXI wieku i pogodzenia się przez rząd z faktami

– komentuje Bogdan Dobosz na łamach PCh24.pl.

Jak przypomina publicysta, rozrastająca się społeczność muzułmańska we Francji odpowiada nie tylko za krwawe zamachy terrorystyczne, ale przede wszystkim za ogromną skalę codziennej przestępczości i konfliktów pomiędzy społecznościami rządzącymi się prawem szariatu a Republiką Francuską, którą naczelną zasadą jest laickość.

– Dotyczy to zwłaszcza zamieszkałych przez migrantów tzw. «wrażliwych przedmieść». Islam stał się tematem politycznym, a Francja przeszła długą drogę od walki z tzw. islamofobią, do zauważenia faktu, że ta religia stała się konkurentem w walce o «rząd dusz» z laickim państwem. Lewica, która dość instrumentalnie wykorzystywała islam jako sojusznika do przeprowadzania zmian tradycyjnego społeczeństwa, z czasem sama stała się zakładnikiem tej religii

– wskazuje Dobosz.

Emmanuel Macron stworzy „francuski islam”?

o zamordowaniu nauczyciela, który pokazywał uczniom karykatury Mahometa państwo francuskie zaczęło oficjalnie zauważać problem, czego wyrazem była tzw. ustawa o zasadach republikańskich (faktycznie wymierzona w islamski fundamentalizm). Dokument był napisany bardzo zachowawczo, a mimo to autorzy narazili się na zarzut lewicy, że „stygmatyzują” muzułmanów.

Obecna inicjatywa „Forum Islamu” jest próbą stworzenia struktur dla religii muzułmańskiej, dzięki którym „ucywilizuje” się ona na gruncie francuskim.

– Mówiąc wprost, rząd postanowił stworzyć „islam francuski”. Nie kryje tego szef MSW Gerald Darmanin, który z okazji otwarcia Forum mówił, że «islam nie jest religią obcokrajowców we Francji, ale religią francuską, która nie powinna zależeć od pieniędzy ani obcych władz

– ocenia Bogdan Dobosz.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy, Polonia Christiana

Nord Stream 2

Nord Stream 2 / Fot. flickr.com

Nawet w razie ograniczonego uderzenia Rosji na Ukrainę gazociąg zostanie zamknięty?

– Nie chcę spekulować o skali inwazji. To ryzykowne. Zwracam uwagę, że Putin nie mówi nam, co zamierza zrobić. Obserwujemy jedynie ogromną koncentrację rosyjskich wojsk wokół Ukrainy. Ale czemu ma to służyć, nie wiemy. Dlatego i my nie powinniśmy dokładnie określać, jaka będzie nasza reakcja. Niech i Kreml pozostanie w niepewności. Wyjątek robimy tylko w odniesieniu do Nord Stream 2. Dla Polski i innych krajów ma to szczególne znaczenie.

Gdy już zapadnie decyzja o włączeniu Nord Stream 2 do pakietu sankcji, to gazociąg zostanie zamknięty na zawsze?

– Podkreślam: nie mogę sobie wyobrazić, aby gaz płynął Nord Stream 2 po tym, jak Rosja zaatakuje Ukrainę.

I nie będzie płynął, aż rosyjskie wojska się wycofają?

– To inna kwestia. Ale nowy niemiecki rząd jasno podkreśla, że ten gazociąg może funkcjonować tylko w oparciu o unijne regulacje. Na razie trwa proces jego certyfikacji.

Jeszcze półtora miesiąca temu Olaf Scholz mówił, że to projekt ściśle biznesowy, bez związku z polityką. Widać więc tu istotną ewolucję stanowiska Berlina. To efekt nacisków Amerykanów czy może Niemcy odkryły prawdziwą twarz Rosji?

– Ani to, ani to! Przynajmniej od 2014 r. Niemcy nie mają złudzeń co do charakteru rosyjskiego reżimu. Niemcy bardzo zaangażowały się na rzecz sankcji Unii wprowadzonych po nielegalnej aneksji Krymu. Za granicą wielokrotnie podejrzewano, że będziemy chcieli doprowadzić do ich złagodzenia, ale nigdy do tego nie doszło. Potem była próba zabójstwa Siergieja Skripala, ingerencja w amerykańskie wybory.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

– Nie mamy więc żadnych złudzeń, czym jest dzisiejsza Rosja. Wiemy też, że wprowadzenie sankcji będzie dla nas kosztowne, bo nasze zaangażowanie na rosyjskim rynku jest duże. Ale jesteśmy gotowi do poświęceń, by zapobiec czemuś nieporównanie gorszemu: wojnie. Niemcy mają zresztą bardzo trzeźwe spojrzenie na Rosję. Przekonanie, że Rosja stwarza wielkie zagrożenia, wzrosło w ciągu jednego roku z 32 do 66 procent.

Cały wywiad ukaże się w poniedziałkowym wydaniu „Rzeczpospolitej” i po godz. 21.00 na www.rp.pl

Andrzej Duda i Emmanuel Macron

Andrzej Duda i Emmanuel Macron / fot. TT/@prezydentpl

Szczyt Trójkąta Weimarskiego o Ukrainie

W sobotę Kancelaria Prezydenta potwierdziła w mediach społecznościowych, że spotkanie Andrzeja Dudy z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem oraz kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem odbędzie się we wtorek 8 lutego w Berlinie. Jak informuje „Deutsche Welle”, inicjatorem spotkania jest francuski prezydent Emmanuel Macron.

Szef Gabinetu Prezydenta Paweł Szrot potwierdził w rozmowie z PAP, że tematem rozmowy przywódców będą sprawy bezpieczeństwa w regionie Europy Środkowej i Wschodniej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Trudna sytuacja na granicy rosyjsko-ukraińskiej

Pod koniec 2021 roku media ujawniły, że prezydent Rosji Władimir Putin ma planować inwazję na Ukrainę. Później informację tę rozszerzono o kolejne szczegóły. Wynika z nich, że Rosja ma szykować dwa scenariusze. Pierwszy zakłada inwazję na Donbas i przyłączenie części terytorium do Krymu już okupowanego przez Rosję. Drugi scenariusz jest jeszcze bardziej inwazyjny i zakłada obalenie władz w Kijowie i przejęcie władzy w całym kraju.

1 lutego premier Mateusz Morawiecki przybył z wizytą do Kijowa. Rozmowy dotyczyły bezpieczeństwa w regionie i zagrożenia ze strony Rosji.

– To jest moment, w obliczu którego cała Europa i świat muszą się zjednoczyć wokół suwerenności i niezależności Ukrainy. Suwerenna Ukraina jest w interesie całej Europy

– powiedział Morawiecki podczas wizyty.

– Stoimy dziś ramię w ramię z państwem ukraińskim, żeby pomóc w obronie zagrożonego bezpieczeństwa ze strony rosyjskiego sąsiada

– wskazał.

Polski premier zaznaczył, że nasza część Europy nie doświadcza trzęsień ziemi ani wybuchów wulkanów, ale bliskie sąsiedztwo z Rosją sprawia, że mamy wrażenie życia „u podnóża wulkanu”. Morawiecki zadeklarował, że Polska jest gotowa wspierać Ukrainę m.in. w kwestiach gazowych i przekazać pomoc humanitarną.

Wprost

Rafał Piech.

Rafał Piech. / Fot. Media Narodowe/YouTube.

Zobacz także: Kawęcki o relacjach Polski i Ukrainy: Politycy dziękują, a 2022 rokiem UPA [NASZ WYWIAD]

Piotr Motyka: Panie prezydencie, jaki jest cel ruchu Polska Jest Jedna?

Rafał Piech: Przede wszystkim walka z segregacją sanitarną i z przymusem szczepień. To jest główne założenie i cel ruchu Polska Jest Jedna. Nie jesteśmy w żadnym wypadku przeciwnikami wszystkich szczepień, ja to cały czas powtarzam i moi współpracownicy, którzy działają z nami w PJJ. Szczepimy się praktycznie od samych narodzin wszystkimi szczepionkami, które były, czy to przeciw odrze, ospie, czy różyczce. Właściwie przeciwko wszystkim chorobom zakaźnym jesteśmy wyszczepieni. My po prostu sprzeciwiamy się przymusowi szczepień, w sytuacji kiedy mówimy o preparacie, który jest warunkowo dopuszczony. Mówią o tym wszystkie ulotki, między innymi ulotka Pfizera, w której producent pisze jasno i wyraźnie, że jest to preparat warunkowy dopuszczony, który jest w fazie badań. Wszystkie te media głównego nurtu, które mówią, że to jest fake, eksperci, którzy mówią, że to jest fake, ci ludzie po prostu okłamują nas i to jest przerażające.

Piotr Motyka: Dostarczyliście Państwo ponad sto tysięcy podpisów osób sprzeciwiających się segregacji sanitarnej do kancelarii pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy. Jak wiadomo w Sejmie, został odrzucony poselski projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach dotyczących ochrony życia i zdrowia obywateli w okresie epidemii COVID-19 (druk nr 1981), zwany „lex konfident”, jak Pan skomentuje bieżące wydarzenia?

Rafał Piech: To jest wielki sukces wszystkich środowisk wolnościowych, wszystkich działaczy, a przede wszystkim posłów, którzy wspierając te działania, zrobili wielką pracę, to są bohaterowie. Podobnie wszyscy odważni lekarze, tacy jak doktor Dorota Sienkiewicz, doktor Włodzimierz Bodnar, doktor Piotr Witczak, doktor Paweł Basiukiewicz, doktor Zbigniew Hałat i w wielu innych wspaniałych lekarzy, ekspertów, działaczy, samorządowców, polityków, posłów, senatorów, którzy właśnie sprzeciwiali się tej segregacji sanitarnej. 

Zresztą to jest wielka kompromitacja rządu, kompromitacja pana premiera Mateusza Morawieckiego, pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, pana prezydenta Andrzej Dudy swoją drogą też, ale najbardziej kompromitacja pana Andrzeja Horbana i całego tego jego zespołu, który zresztą uciekł z tonącego okrętu. Wycofali się, myśląc, że zrobili to w odpowiednim momencie, ale ja uważam, że przyjdzie taki czas, że oni również będą rozliczeni za te wszystkie kłamstwa, które przekazywali w mediach. To są ludzie, którzy oszukali 38 milionów osób. Są osoby, które mają dzisiaj problemy, borykają się z wielkimi powikłaniami po tych szczepieniach. Wiemy już, że lekarze z całego świata, między innymi tacy fachowcy jak francuski wirusolog Luc Montagnier, profesor, noblista, który prowadził badania nad chorobą AIDS, mówią, że ten preparat jest bardzo niebezpieczny. On to nawet porównuje z trucizną, twierdząc, że będą wielkie powikłania, wielkie problemy. Mówi, że wielu młodych ludzi, sportowców umiera dzisiaj na serce. 

Zresztą widzimy to, nawet ulotka bodajże jednego z producentów mówi o tym, że są duże powikłania związane właśnie z sercem, z osierdziem, z zapaleniem mięśnia sercowego. To jest przerażające, że nawet producent mówi o tym, że ten preparat, szczególnie po drugiej dawce, może nieść tak poważne powikłania. I proszę zobaczyć dzisiaj, ci tzw. eksperci, przez tyle miesięcy okłamywali, że to jest bezpieczne i pewne. Wiemy już, że to wszystko były kłamstwa, wiemy że ta narracja cała się rozsypała, więc mam nadzieję, że przyjdzie taki moment, że rozliczymy tych oszustów, którzy okłamali nas wszystkich.

Piotr Motyka: Jak Pan myśli, w którą stronę będzie teraz zmierzać Polska, czy w kierunku znoszenia restrykcji, tak jak wielu innych krajach?

Rafał Piech: Myślę, że tutaj nie ma innego wyjścia. Jeżeli poszczególne państwa wycofują się z segregacji, wycofują się z przymusu szczepień, to co, my będziemy szli i kompromitowali się dalej? Widać że, akurat covid musi już ustąpić i muszą się wycofywać powoli z tego wszystkiego. Mam nadzieję, że zrobią to jak najszybciej i nie będą się dalej kompromitować, ale rozliczenie i tak powinno nastąpić.

Piotr Motyka: Życzę powodzenia i zdrowia, serdecznie dziękuję za ciekawy wywiad, Bóg zapłać!

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com 

Kłopoty Maliszewskiej na IO w Pekinie

Natalia Maliszewska / Fot. Twitter

  • Od przybycia do Pekinu na Zimowe Igrzyska Olimpijskie, Natalia Maliszewska zmaga się z radykalnymi procedurami covidowymi
  • W ciągu ostatnich dni przeprowadzono na niej kilka testów na obecność koronawirusa, których wyniki były zmienne
  • Ostatni test przed eliminacjami w short tracku na dystansie 500 m wykluczyły ją z rozgrywek przez ich pozytywny wynik
  • Obecnie załoga skupiona wokół naszej zawodniczki walczy o godne i komfortowe warunki izolacji
  • Na obecną chwile nieznane są losy polskiej łyźwiarki, a start na Igrzyskach nadal stoi pod znakiem zapytania
  • Zobacz także: Skandaliczna decyzja organizatorów! Maliszewska w rozpaczy po wielu latach pracy

Od 30 stycznia do 5 lutego minęło zaledwie kilka dnia, ale Natalia Maliszewska musi być tymi dniami okropnie zmęczona. Po pozytywnym teście na covid nasza największa nadzieja medalowa tych igrzysk trafiła na izolację. 2 lutego Maliszewska miała negatywny test i pojawiła się nadzieja, że 3 lutego wróci do wioski olimpijskiej. Nic z tego, 3 lutego test Natalii uznano za pozytywny (podobno był na granicy), a 4 lutego – po pozytywie – stało się jasne, że ucieknie jej start na 500 metrów.

To było jasne do nocy. W Pekinie była godzina 1, gdy dostaliśmy nieoficjalną informację, że Maliszewska wyjdzie z izolacji! O godzinie 3 Polski Komitet Olimpijski potwierdził, że Natalia jest już w wiosce olimpijskiej i szykuje się do startu w eliminacjach 500 metrów. Te zaczęły się o godzinie 12 naszego czasu (w Pekinie była 19). Bez Maliszewskiej.

Życiowy dramat Maliszewskiej

Portal “sport.pl” zapytał się jednego z członków ekipy polskiej łyżwiarki Natalii Maliszewskiej jaki jest aktualny status naszej zawodniczki oraz z jakimi problemami się mierzy, szczególnie po skandalicznej decyzji organizatorów zawodów w short tracku.

Natalia przyjechała do wioski olimpijskiej w nocy. Rano poddała się normalnej, codziennej procedurze testowania, jak wszyscy. Później pojechała na lodowisko, bo wyników nie było, a brak wyników znaczy, że jest wszystko okej. Dopiero jak już Natalia była na lodowisku, to dostaliśmy komunikat, że jej test jest pozytywny. To było nieludzkie

– powiedział portalowi “sport.pl” Marcin Nowak.

Z punktu widzenia medycznego to oczywiście troska o jej zdrowie jest najważniejsza. Ale z punktu widzenia ludzkiego i sportowego, to Natalia przeżywa życiowy dramat

– podkreślił.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zawiłe procedury covidowe

Nowak był szefem misji olimpijskiej pół roku temu podczas letnich igrzysk w Tokio. Z jego porównania wynika, że chińskie igrzyska są zorganizowanie o wiele gorzej.

Przede wszystkim ciągle brakuje informacji. Jest bałagan. Odżyły nadzieje po tym jak Natalię wypuszczono. Tak naprawdę nikt nie wie, na jakiej podstawie Natalię zwolniono z izolacji. A godzina o jakiej to się stało pokazuje, że to wszystko jest niepoważne. Nie wierzę, że Natalia po tym wszystkim chociaż na chwilę zasnęła

– powiedział.

Jak poinformował Nowak, nie wiadomo, co stanie się dalej z Natalią Maliszewską. Zawodniczka chciałaby przebywać na izolacji we wiosce olimpijskiej, gdzie panują odpowiednie warunki do przygotowania się pod ewentualny start na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich.

Teraz nie wiemy, jaki jest kolejny krok. Wiadomo tylko, że Natalia musi wykonać dziś jeszcze jeden test. Ale co się stanie dalej? Procedury procedurami, a tu się wszystko toczy swoim życiem. Nie wiemy czy będzie mogła dalej być w wiosce olimpijskiej, czy będzie musiała wrócić na izolację. Mówiąc szczerze, nie mamy od organizatorów żadnych informacji. Czekamy

– przekazał Nowak.

“Bardzo krzywdzące. Dezinformacja”

Słyszałem o przypadkach, że osoby pozytywne mają wyniki oscylujące na granicy przez kilka tygodni. Jak norwescy skoczkowie, którzy nie dojechali do Pekinu [Tande i Forfang]. Bardzo krzywdzące nie jest to, że Natalia jest pozytywna, na to wpływu nie mamy. Ale bardzo krzywdząca jest dezinformacja, wprowadzanie w błąd nas, a przede wszystkim Natalii – podsumowuje Marcin Nowak.

sport.pl

Dworzec Kolejowy

Dworzec kolejowy / Fot. Pixabay

  • Po wielu miesiac absurdalnej decyzji władz Ukrainy o wstrzymaniu wjazdu pociagów z Azji (głównie z Chin) do Polski nastąpiło porozumienie w tej kwestii
  • Dzisiaj odbyło się spotkanie polskiego i ukraińskiego ministra infrestruktury
  • W zawartym porozumieniu poinformowano, że ruch graniczny zostanie wznowiony 10 lutego
  • Zobacz także: Nieczysta zagrywka Ukraińców. Blokują działanie Jedwabnego Szlaku

W sobotę rozpoczęła się 32 edycja Konferencji Europa Karpat. Spotkanie w Krasiczynie potrwa do jutra. Wśród tematów będzie m.in. znaczenie dyplomacji parlamentarnej dla bezpieczeństwa Europy, Zielony Ład oraz odbudowa gospodarki regionu Karpat po kryzysie wywołanym pandemią koronawirusa.

Jako jeden z pierwszych, informację o podpisaniu porozumienia w sprawie odblokowania transportu kolejowego przez ministrów infrastruktury Polski i Ukrainy podał redaktor Krzysztof Skowroński z Radia Wnet. Ruch na granicy ma zostać wznowiony już 10 lutego 2022 r.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wnet.fm