Szczepionka na koronawirusa

Szczepionka na koronawirusa / Fot. PAP/EPA/Abir Sultan. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Światowa Organizacja Zdrowia kontynuuje prace nad tzw. traktatem antypandemicznym. Powołany do tego Międzyrządowy Organ Negocjacyjny – INB, opublikował kolejny projekt dokumentu, mającego w przyszłości przybrać formę konwencji, umowy bądź innego instrumentu międzynarodowego WHO, celem zapobiegania pandemii i gotowości do jej przeciwdziałania. Choć projekt stanowi wciąż jedynie pierwowzór przyszłej umowy i pozostawiono w nim wiele luk, już w tej formie proponuje rozwiązania, na które warto zwrócić uwagę. Dokument podkreśla m.in. centralną rolę WHO, a nawet proponuje nadanie Dyrektorowi Generalnemu prawa do ogłoszenia pandemii.  Ponadto, choć wskazano zasadę suwerenności jako jedną z naczelnych zasad dokumentu, to opatrzono ją warunkiem – państwa mają niezależność w kształtowaniu polityki zdrowotnej, pod warunkiem, że nie wyrządzają szkody swojemu społeczeństwu bądź innym państwom.

Dokument ma stanowić podstawę dyskusji podczas czwartego posiedzenia INB, które rozpocznie się 27 lutego. Treść projektu sporządzono w oparciu o poprzedni, koncepcyjny dokument oraz na kanwie dyskusji przeprowadzonych podczas trzeciego spotkania członków INB, w której uczestniczyły delegacje państw członkowskich.

Centralna rola WHO

Podobnie jak w wersji koncepcyjnej, w Preambule dokumentu podkreślono rolę WHO jako organu kierującego i koordynującego międzynarodowe działania w zakresie zdrowia, w zapobieganiu pandemii, gotowości, reagowaniu i odbudowie systemów opieki zdrowotnej oraz w gromadzeniu i generowaniu dowodów naukowych, a także, bardziej ogólnie, wspieraniu wielostronnej współpracy w zakresie globalnego zarządzania zdrowiem. Kompetencje WHO w tym zakresie podkreślone zostały także dwukrotnie później – podobna treść pojawia się w art. 4 zatytułowanym „Zasady przewodnie i prawa” (Guiding principles and rights) i następnie w art. 15 „Globalna koordynacja, współpraca i współdziałanie” (Global coordination, collaboration and cooperation). Warto zauważyć, że w tym ostatnim przepisie, dodatkowo zaproponowano, aby to Dyrektor Generalny WHO był wyposażony w prawo do ogłoszenia pandemii. Ponadto wskazano, że umowa ma zastosowanie do systemów opieki zdrowotnej także na poziomie krajowym i regionalnym.

Niezależnie od oceny słuszności i efektywności centralnego zarządzania systemami opieki zdrowotnej 194 państw (tylu członków liczy w tej chwili WHO) – potencjalnych sygnatariuszy umowy, warto zwrócić uwagę, że w większości stanowisk zaprezentowanych podczas międzynarodowych konsultacji społecznych dokumentu, krytycznie oceniono centralizację koordynacji przyszłych sytuacji kryzysowych w dziedzinie zdrowia.

Zasada suwerenności państw

Choć w pierwszych słowach Preambuły podkreślono suwerenność poszczególnych Państw-Stron w rozwiązywaniu kwestii dotyczących zdrowia publicznego, zwłaszcza zapobiegania pandemii, to w dalszej części dokumentu opatrzono tę zasadę warunkiem. Państwa mają suwerenne prawo do określania i zarządzania swoim podejściem do zdrowia publicznego, w szczególności do zapobiegania pandemiom, gotowości, reagowania i przywracania systemów opieki zdrowotnej, zgodnie z ich własną polityką i ustawodawstwem, pod warunkiem, że działania w ramach ich jurysdykcji lub kontroli nie wyrządzają szkody ich narodom i innym państwom. Pojawiają się zatem pytania, czy, w jaki sposób i w jakim zakresie suwerenność państwa do decydowania o zdrowiu publicznym, zarówno w czasie pandemii jak i poza nią (dokument określa bowiem kompetencje koordynacyjne także poza okresem pandemii), może zostać ograniczona w przypadku, gdyby „wyrządzała szkodę społeczeństwu bądź innym państwom”. Jednocześnie projektodawca – przynajmniej na tym etapie – nie zdefiniował tego, jak wspomianą szkodę należy rozumieć.

Walka z dezinformacją

Dokument zawiera także rozdział poświęcony zobowiązaniu sygnatariuszy do promocji wiedzy na temat pandemii i zdrowia publicznego, w ramach którego Państwa-Strony będą zobowiązane do zwiększenia wiedzy naukowej, wiedzy na temat zdrowia publicznego i pandemii wśród ludności oraz do przeciwdziałania fałszywym, wprowadzającym w błąd lub dezinformującym informacjom, w tym poprzez promowanie współpracy międzynarodowej. W tym celu zaleca się państwom m.in. prowadzenie regularnych analiz mediów społecznościowych w celu określenia częstości występowania i profili dezinformacji, które przyczynią się do przygotowania strategii komunikacji celem przeciwdziałania dezinformacji i tzw. fake newsom. Choć zjawisko dezinformacji w mediach społecznościowych – czy szerzej w internecie – nasila się, to doświadczenia pandemii COVID-19, podczas której marginalizowano w debacie publicznej część ekspertów tylko z tego powodu, że nie podzielali stanowiska większości i proponowali alternatywne względem przyjętych sposoby przeciwdziałania pandemii (przynajmniej w części słuszne, co ukazał upływ czasu) pokazało, że, w imię przeciwdziałania dezinformacji, może dojść do cenzury wolnej debaty naukowej na temat sposobów walki z rozprzestrzenianiem się chorób zakaźnych. To, co szczególnie istotne w przypadku wprowadzania tego rodzaju regulacji, to racjonalne podejście do problemu i prawidłowe zidentyfikowanie jego źródeł.

Koszty

Ewentualna ratyfikacja dokumentu będzie się wiązać także z wydatkami finansowymi dla stron. Państwa mają zaplanować i zapewnić odpowiednie wsparcie finansowe, zgodnie ze swoimi możliwościami budżetowymi, celem wzmocnienia zapobiegania pandemii, wdrożenia krajowych planów, programów i priorytetów oraz wzmocnienia systemów opieki zdrowotnej. Strony zobowiązują się także do przeznaczenia w swoich rocznych budżetach nie mniej niż 5 proc. bieżących wydatków na zdrowie na kwestie związane z zapobieganiem pandemii i naprawą systemów opieki zdrowotnej, w szczególności na poprawę i utrzymanie odpowiedniej zdolności i działania na rzecz osiągnięcia powszechnej ochrony zdrowia. W przyszłości mają także przeznaczyć określony procent (jeszcze nie wskazany w projekcie) PKB na międzynarodową współpracę i pomoc w zakresie zapobiegania pandemii, szczególnie dla krajów rozwijających się, w tym za pośrednictwem organizacji międzynarodowych.

Organy traktatowe

Celem efektywnego wdrażania postanowień traktatowych, na mocy jego przepisów, proponuje się ustanowienie Organu Zarządzającego (Governing Body), zbudowanego z dwóch członów: Konferencji Stron (COP), która byłaby jedynym organem decyzyjnym oraz ciała o charakterze administracyjnym – Urzędników Stron (Officers of the Parties).

COP jako organ określający politykę, ma uprawnienia do dokonywania regularnego przeglądu (co trzy lata) wdrażania dokumentu oraz podejmowania decyzji co do jego skutecznego wdrożenia. Składa się z delegatów reprezentujących Państwa-Strony. Zwołuje regularne sesje Organu Zarządzającego i przyjmuje swój wewnętrzny regulamin. Natomiast Urzędnicy Stron będą pełnić rolę organu administracyjnego, składającego się z dwóch przewodniczących, czterech wiceprzewodniczących i dwóch sprawozdawców, wybieranych przez COP na kadencję, której długości projektodawca jeszcze nie określił.

O ile w dwóch wyżej wskazanych ciałach, zasiadać mają wyłącznie osoby posiadające legitymację rządów krajowych, to zaplanowano także ustanowienie Organu Konsultacyjnego (pozbawionego decyzyjności, ale mającego na celu doradztwo i wkład techniczny w procesy decyzyjne), który – ze względu na skład – pozbawiony jest tak silnej legitymacji. Poza delegatami reprezentującymi strony, mają w nim zasiadać przedstawiciele Organizacji Narodów Zjednoczonych i jej wyspecjalizowanych agencji, a także państw będących jej członkami lub obserwatorami, mimo iż nie są sygnatariuszami traktatu. Co więcej, na podstawie formalnego wniosku, w pracach Organu Konsultacyjnego wziąć udział mogą także przedstawiciele każdego organu lub organizacji, krajowej lub międzynarodowej, rządowej lub pozarządowej, sektora prywatnego lub publicznego, którzy „posiadają kwalifikacje w sprawach objętych traktatem”.

Treść opiniowanego dokumentu nie jest ostateczna, a zaprezentowany wzór zostanie omówiony przez państwa członkowskie podczas dyskusji na najbliższym, czwartym już posiedzeniu Międzyrządowego Organu Negocjacyjnego. Niemniej, został on sporządzony na kanwie dyskusji odbywających się podczas poprzedniego spotkania delegatów państw członkowskich, a zatem stanowi przynajmniej o perspektywie rządów państw wobec kształtu przyszłej międzynarodowej współpracy w zakresie polityki zdrowotnej.

Weronika Przebierała – dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris

PODPISZ PETYCJĘ PRZECIWKO TRAKTATOWI WHO – LINK

Macron krytykuje USA

Prezydent Francji Emmanuel Macron i wiceprezydent USA Kamala Harris / Fot. PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Rządowa propozycja zmian w systemie emerytalnym przewiduje wydłużenie wieku przejścia na emeryturę z 62 na 64 lata.
  • Strajki już zgromadziły ponad milion demonstrantów.
  • Rząd, by przekonać do swoich propozycji polityków innych opcji twierdzi, że alternatywą dla wydłużenia wieku emerytalnego jest bankructwo całego systemu.
  • Zobacz także: Daniłow: “Kreml już błaga o negocjacje”

Rządowa propozycja zmian w systemie emerytalnym przewiduje wydłużenie wieku przejścia na emeryturę z 62 na 64 lata. Przeciwko takiemu rozwiązaniu protestuje społeczeństwo. Strajki już zgromadziły ponad milion demonstrantów, a związki zawodowe zapowiadają, że to wciąż nie koniec. Przewidywane są utrudnienia w funkcjonowaniu metra w Paryżu. Mają też zostać odwołane niektóre loty. Debacie parlamentarnej towarzyszą wzajemne oskarżenia, przekrzykiwania i obstrukcje.

Wiem, że ta reforma jest trudna. Podjęcie jej to wykazanie się odwagą, której brakowało innym. Nasz system emerytalny cierpi na deficyt strukturalny

– powiedział francuski minister pracy Olivier Dussopt.

Czytaj więcej: Dania: Protesty przeciw rządowym planom zniesienia jednego ze świąt

Dyskusja we francuskim parlamencie

Rząd, by przekonać do swoich propozycji polityków innych opcji twierdzi, że alternatywą dla wydłużenia wieku emerytalnego jest bankructwo całego systemu. Tych argumentów nie podziela jednak centrolewicowa koalicja NUPES.  To ona nie dawała dojść do głosu przedstawicielom rządu. Popiera też społeczne protesty.

Uważam, że Francuzi mają rację, że protestują i wzywam ich do demonstracji dziś i w następną sobotę, bo to jedyna możliwość przeciwstawienia się rządowi

– stwierdziła Clementine Autain.

Pod presją rząd robi krok wstecz. Zapowiedział już ustępstwa zakładające przejście na emeryturę w wieku 63 lat dla osób, które rozpoczęły pracę pomiędzy 20. a 21. rokiem życia. Ma być to oferta, która skłoni do głosowania za zmianami partię Republikanów, która liczy 62 głosy w liczącym 577 osób Zgromadzeniu Narodowym. Na razie nie znalazła się większość, by całkowicie odrzucić zmiany. Głosowania nie przetrwała też propozycja zgłoszona przez Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen, które proponowało referendum.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

  • W poniedziałek wieczorem do Turcji odleciało 76 polskich strażaków z grupy Husar.
  • Pomogą oni przy odszukiwaniu zaginionych osób.
  • Wraz ze strażakami do Turcji poleciało także pięciu ratowników medycznych.
  • Zobacz także: Daniłow: “Kreml już błaga o negocjacje”

HUSAR w czasie przejazdu z lotniska do m. Adiayaman, decyzją władz 🇹🇷zostali przekierowani do m. Besni (ponad 70 tys. mieszkańców). Z wstępnych informacji wynika, że w regionie doszło do zawalenia wielu domów w tym wielorodzinnych, gdzie wciąż mogą znajdować się żywi ludzie

– napisał Andrzej Borowiak.

Czytaj więcej: Zwierzchnik rosyjskiej cerkwi agentem KGB? Odtajniono akta

Polacy w Turcji

Jesteśmy już w autobusach, sprzęt został przeładowany na ciężarówki. Jedziemy do Adiyaman. Czekamy z niecierpliwością, aby włączyć się do akcji

– powiedział dowódca grupy poszukiwawczo-ratowniczej HUSAR Poland..

Grupę stanowi 76 strażaków Państwowej Straży Pożarnej i osiem wyszkolonych psów. Wraz ze strażakami do Turcji poleciało także pięciu ratowników medycznych. Borowiec przyznał, że nie wie, kiedy polska ekipa dotrze na miejsce.

Musimy jechać objazdami, bo wiele dróg jest nieprzejezdnych. Logistyka jest tu nieubłagana

– dodał bryg. Grzegorz Borowiec.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Tankowiec w drodze do portu w Świnoujściu

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

  • Według “Financial Times” statki obsługujące reżim irański przestawiły się na ropę z Rosji, ponieważ współpraca z rosyjskimi dostawcami stała się znacznie bardziej opłacalna.
  • W ciągu ostatnich dwóch miesięcy, 16 tankowców przetransportowało rosyjską ropę.
  • Przed nałożeniem przez Zachód sankcji na rosyjską ropę takich statków było dziewięć.
  • Zobacz także: Niemcy: Imigrant napastuje studentki. Uniwersytet obawia się… rasizmu

Dziennikarze przeanalizowali ruch morski statków i zidentyfikowali tankowce, które wcześniej dostarczały irańską ropę w ramach obejścia zachodnich sankcji, a teraz pomagają w eksporcie ropy rosyjskiej.

Według “Financial Times” statki obsługujące reżim irański przestawiły się na ropę z Rosji, ponieważ współpraca z rosyjskimi dostawcami stała się znacznie bardziej opłacalna, a ryzyko jest teraz mniejsze, ponieważ pod pewnymi warunkami możliwe jest całkowite uniknięcie sankcji za handel z rosyjskim reżimem, w przeciwieństwie do współpracy z władzami Iranu czy Wenezueli.

Czytaj więcej: Tragedia w Turcji i Syrii. Już ponad 2500 ofiar śmiertelnych

Flota cieni rozrasta się przez sankcje

“FT” zidentyfikował co najmniej 16 tankowców, które w ciągu ostatnich dwóch miesięcy przeniosły się z irańskiej “floty cieni” do rosyjskiej. Przed nałożeniem przez Zachód sankcji na rosyjską ropę takich statków było dziewięć.

Premia na rosyjskich transakcjach naftowych przekracza normalne stawki rynkowe o co najmniej 50, a w niektórych przypadkach nawet o 100 proc., co czyni te dostawy bardziej ekonomicznie korzystnymi niż irańskie

– wytłumaczyłą Swietłana Łobaczewa, analityk z londyńskiej firmy brokerskiej EA.

Sytuacja ta, przynajmniej na razie, nie wpływa na stosunki między Moskwą a Teheranem. Iranowi udało się nawet w ostatnich miesiącach zwiększyć dostawy, a Islamska Republika koordynuje swoją pozycję na rynku ropy z Moskwą w ramach OPEC.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Tragedia w Turcji

Skutki trzęsienia ziemi w Turcji / Fot. Twitter

  • Według najnowszych informacji liczba ofiar śmiertelnych trzęsienia ziemi w Turcji wzrosła do 3419 osób, natomiast w Syrii do 1602 osób.
  • We wtorek nad ranem doszło również do wstrząsów wtórnych o sile 5,6 i 5,7.
  • Rządy na całym świecie wysyłają do Turcji grupy ratownicze.
  • Zobacz także: Konfederacja proponuje ustawę o ochronie prywatności w internecie

Według EMSC pierwsze trzęsienie miało miejsce na głębokości dwóch kilometrów, a drugie 46 km. 

Do tej pory na skutek serii trzęsień ziemi w Turcji zginęło 3 419, a 20 426 zostało rannych. Zniszczonych zostało 5775 budynków. W Syrii aktualny bilans mówi o 1602 ofiarach i 1449 rannych.

Czytaj więcej: Dania: Protesty przeciw rządowym planom zniesienia jednego ze świąt

Jedno z największych trzęsień ziemi

Epicentrum trzęsienia, które nastąpiło w poniedziałek o godz. 4:17 czasu lokalnego (godz. 2:17 w Polsce), znajdowało się na głębokości 10 km, 37 kilometrów na północny zachód od liczącego ok. dwa miliony mieszkańców tureckiego miasta Gaziantep, położonego blisko granicy z Syrią – przekazało Europejskie Śródziemnomorskie Centrum Sejsmologiczne.

Pierwotne wstrząsy miały magnitudę 7,8. Po nich doszło do co najmniej 20 wstrząsów wtórnych. Najsilniejsze o magnitudzie 6,6. Wstrząsy odczuwalne były także w Egipcie, Libanie i na Cyprze.

Wiele rządów pospieszyło z wysłaniem pomocy, personelu i sprzętu, aby wspomóc działania ratownicze w dotkniętych żywiołem obszarach.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

interia.pl

Ołeksij Daniłow

Ołeksij Daniłow / fot. youtube

  • Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ołeksij Daniłow stwierdził, że Rosjanie “błagają” o negocjacje.
  • Polityk podkreślił, że Kijów może zakończyć wojnę poprzez negocjacje, lecz ma swoje warunki.
  • Kijów domaga się postawienia ludzi odpowiedzialnych za wojnę przed międzynarodowym trybunałem, a także zagwarantować Ukrainie bezpieczeństwo.
  • Zobacz także: Tajwan przyśpiesza produkcję dronów. Obawia się ataku ChRL

Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ołeksij Daniłow, skomentował w rozmowie z agencją Unian, sytuację rosyjskich wojsk na Ukrainie.

Jak tłumaczył polityk, Moskwa zdaje sobie sprawę, że nie ma szans na osiągnięcie pierwotnych celów inwazji i chce podjąć rozmowy z Kijowem.

Kreml już błaga o negocjacje

powiedział Ołeksij Daniłow.

Jednocześnie Rosja stara się wpłynąć na kraje, które przekazują sprzęt Kijowowi. Jednym z takich państw ma być Brazylia, która odmówiła przekazania sprzętu wojskowego, który miałby trafić na front.

W wywiadzie polityk nie wyklucza, że konflikt mógłby zakończyć się poprzez negocjacje, jednak podkreśla, że Kijów stawia Moskwie konkretne warunki.

Kreml powinien oddać okupowane ukraińskie terytoria, osoby odpowiedzialne za rozpoczęcie i prowadzenie wojny powinny odpowiedzieć przed specjalnym trybunałem, a Rosja powinna zgodzić się na gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy

– stwierdził sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy.

Czytaj więcej: Francja walczy z pornografią. “Zamierzam zakończyć ten skandal”

Rosja szykuje się do kontrofensywy?

Zbliża się 24 lutego, czyli pierwsza rocznica agresji Rosji na Ukrainę. W związku z tym napływają kolejne doniesienia o szykowanej przez Kreml ofensywie. Władimir Putin ma chcieć pokazać swojemu społeczeństwu, że Rosja dobrze radzi sobie na froncie, a rocznica wywołania wojny jest do tego dobrą okazją.

Doradca ukraińskiego wojska powiedział amerykańskiemu “Financial Times”, że Kijów uzyskał z Rosji “bardzo solidne informacje o zamiarze” przeprowadzenia ataku, dodając, że może on nastąpić w ciągu 10 dni.

“Financial Times” przypomina, że podobne prognozy rosyjskiej ofensywy pojawiły się przed inną, ważną dla Kremla datą, czyli 9 maja, jednak się nie sprawdziły. Tym razem jednak sytuacja wygląda nieco inaczej – ukraińskie władze bowiem zauważyły znaczne nagromadzenie się rosyjskich sił na wschodzie i południowym wschodzie kraju.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wp.pl, dorzeczy.pl

Sejm RP

Sejm RP / Fot. Flickr

Na poniedziałkowej konferencji prasowej posłowie Konfederacji: Krzysztof Bosak z Ruchu Narodowego i Stanisław Tyszka z Nowej Nadziei zaprezentowali założenia swojego projektu ustawy o ochronie prywatności w internecie. Przewiduje on, że służby nie mogłyby uzyskiwać danych użytkowników, póki zgodę na to nie wydałby stosowny sąd okręgowy.

Oprócz wymogu wystąpienia o zgodę sądu na uzyskanie danych użytkownika, miałaby zostać powołana instytucja obrońców prywatności.

To będą dyżury adwokatów, radców prawnych, na wzór takich dyżurów, które mają miejsce w przypadku sądów 24-godzinnych, i te osoby będą występowały w interesie tej osoby, której dane chce uzyskać jakaś służba. Będą miały prawo do występowania o dostęp do wniosku, będą mieli prawo na składanie zastrzeżeń i będą stali generalnie na straży konstytucyjnego prawa do prywatności i tajemnicy korespondencji – powiedział Tyszka.

Służby, w przypadku wnioskowania „o udostępnienia danych użytkownika” byłyby zobowiązane przedstawić materiał dowodowy wykazujące, że takie udostępnienie jest niezbędne dla prowadzonego śledztwa.

Obecnie mamy taką praktykę sądową, która czyni akceptowanie wniosków służb całkowicie iluzorycznym. Znaczy sprawia, że kontrola sądowa jest iluzoryczna dlatego, że służby przedstawiają wybiórczo zebrana przez siebie informacje, a sądy w 99 proc. po prostu klepią taki wniosek bez większej refleksji – wyjaśnił Tyszka.

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych miałby sprawować “realną kontrolę” nad gromadzeniem danych obywateli przez służby.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Kadyrow

Kadyrow / Fot. YouTube

Zdaniem Kadyrowa interwencja Rosji będzie w Polsce potrzebna z uwagi na “trudną sytuację polityczną”. 

Po Ukrainie Polska jest na mapie! Nie będę ukrywał, że osobiście mam taki zamiar i wielokrotnie powtarzałem, że walka z satanizmem powinna być kontynuowana w całej Europie, a przede wszystkim na terenie Polski – napisał.

Według niego Rosja może udzielić “pomocy organizacyjnej” w organizacji referendum niepodległościowego na Śląsku.

Region ten zasłużył sobie na specjalny status niepodległości i pilnie potrzebne jest tam referendum, podczas którego Rosja może udzielić pomocy organizacyjnej – stwierdził.

Jego zdaniem “w ramach wspierania Ukrainy Warszawa zdołała wyczerpać własne zasoby, a teraz jest zamieszanie”. Sugeruje, że tę sytuację miałaby wykorzystać Rosja.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wp.pl

Patriarcha Cyryl I

Patriarcha Cyryl I / Fot. YouTube

W ocenie Feliksa Corleya, badacza archiwów radzieckich służb specjalnych, objęcie wysokiej godności w hierarchii cerkiewnej bez podjęcia współpracy z KGB nie byłoby możliwe. Jego ocenę potwierdzałyby ustalenia szwajcarskich mediów. Jak podają, wedle odtajnionych akt, Gundiajew w latach 70. pracował dla KGB podczas swojego pobytu w Szwajcarii.

Gundiajew należy do osób mocno wspierających byłego oficera KGB, Władimira Putina i zleconą przez niego inwazję na Ukrainę.

W czasie zimnej wojny, kiedy religia w Związku Radzieckim była traktowana z podejrzliwością i wykorzystywana głównie jako narzędzie do szerzenia rosyjskiego światopoglądu, od duchownych często wymagano, aby zapisali się na agentów KGB, zanim pozwolono im opuścić ZSRR.

“Zawsze miałem wrażenie w rozmowach z Cyrylem, że szuka informacji” – powiedział jeden anonimowy rosyjski emigrant, który mieszkał w Genewie. “Był bardzo przyjazny, ale zadawał wiele pytań dotyczących zesłańców i członków kleru” – dodał.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMF24, republicworld.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Bezzałogowe statki powietrzne odgrywają kluczową rolę po obu stronach, odkąd Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę w lutym ubiegłego roku. Minister obrony Ukrainy powiedział, że uważa drony za przyszłość nowoczesnych działań wojennych.

Tajwan, który stoi w obliczu rosnącej groźby użycia siły przez Chiny w celu podporządkowania go Pekinowi, wielokrotnie powtarzał, że uważnie obserwuje wojnę i wyciąga wnioski, które mógłby zastosować w celu odparcia chińskiego ataku, w tym jak Ukraina oparła się liczebnie przeważającym siłom.

Rzecznik Ministerstwa Obrony Tajwanu Sun Li-fang powiedział reporterom, że kraj przyspiesza rozwój i produkcję dronów.

“Odpowiadając na obecne zagrożenie ze strony wroga i wykorzystując ogólne doświadczenie dronów w wojnie Ukraina-Rosja, w celu skonstruowania asymetrycznej siły bojowej dronów naszego kraju, ministerstwo obrony przyspiesza badania i rozwój oraz produkcję różnych dronów” – powiedział Sun.

Należący do wojska Narodowy Instytut Nauki i Technologii Chung-Shan przejmuje inicjatywę w rozwoju i będzie włączać firmy cywilne, dodał.

Chi Li-ping, dyrektor Wydziału Badań Systemów Aeronautycznych instytutu, wyszczególnił drony w rozwoju dla wojska, w tym do celów rozpoznawczych.

“Drony naszego kraju osiągnęły już międzynarodowe standardy, jeśli chodzi o ich typ, możliwości i odpowiednią technologię” – powiedział.

W raporcie dla parlamentu w zeszłym roku instytut przedstawił plany dotyczące rakiet i dronów, które ma w opracowaniu, podczas gdy ministerstwo obrony wcześniej ogłosiło plany rozpoczęcia produkcji bliżej niesprecyzowanych “dronów atakujących”.

Tajwan musiał również radzić sobie z chińskimi dronami, które przelatywały nad kontrolowanymi przez Tajwan wyspami u wybrzeży Chin.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

usnews.com