Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Zobacz także: NIK: Polska nie wykorzystuje swojego geotermalnego potencjału

Górniczy działacz krytycznie zreferował postępowanie polskiego rządu wobec kwestii energetycznych.

Pan premier, który pochodzi ze Śląska, zamiast mówić o potrzebie wydobywania polskiego węgla, to wspomina o imporcie węgla z Australii. Pani minister Anna Moskwa mówi, że trzeba iść w OZE, pompy ciepła i fotowoltaiki. Jedynym członkiem rządu, który zauważa, że Polska stoi węglem, jest wicepremier Jacek Sasin – podkreślił.

Jego zdaniem błędne decyzje polityków oraz spółek energetycznych przyczyniły się do tego, że dziś w Polsce wydobywa się niewystarczającą ilość węgla.

W 2020 roku Polska Grupa Górnicza wydobywała 30 mln ton węgla, a przez decyzje spółek energetycznych, które wolały sprowadzić węgiel, zamiast spalać polski surowiec, obniżyliśmy wydobycie do 23,5 mln ton. Dziś nie ma szans, by w ciągu najbliższych lat zwiększyć to wydobycie, by zastąpić rosyjski węgiel – powiedział.

Hutek krytycznie spojrzał też na kwestię odnawialnych źródeł energii. Zwrócił uwagę, że wiążą się ona z zagranicznymi technologiami.

Mamy sytuację, że nie uzależniamy się od surowców, lecz technologicznie. Te technologie nie są i nie będą nasze. Nikt nam ich nie sprzeda, żebyśmy mogli sami produkować i budować – dodał.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RadioMaryja.pl

Prezes NIK Marian Banaś

Prezes NIK Marian Banaś / Fot. PAP/Mateusz Marek. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • NIK przeanalizowała zarówno potencjał Polski w zakresie energii geotermalnej, jak i prowadzone w tym kierunku inwestycje.
  • Jak podkreśliła NIK, wykorzystywanie złóż geotermalnych “zmniejsza zależność od niestabilnych rynków i cen gazu, ropy czy węgla”.
  • Jak wskazała NIK, “udział energii geotermalnej w pozyskaniu OZE w Polsce jest najniższy spośród dziewięciu podstawowych nośników tej energii”.
  • Zobacz także: Mija termin płatności za gaz. Polska nie ulega szantażowi Putina

Toruń chlubnym wyjątkiem

NIK przeanalizowała zarówno potencjał Polski w zakresie energii geotermalnej, jak i prowadzone w tym kierunku inwestycje. Jak poinformowało Radio Maryja, już niedługo do użytku zostanie oddana choćby toruńska ciepłownia geotermalna, której budowę prowadzi Fundacja „Lux Veritatis”. Zdaniem NIK inwestycja prowadzona przez katolicką fundację, związaną z ojcami redemptorystami, “jest uzasadniona technologicznie i ekonomicznie”.

Kontrola była bardzo dociekliwa i badała wszystkie dokumenty od początku inwestycji – poinformowała Lidia Kochanowicz-Mańk, dyrektor finansowy Fundacji „Lux Veritatis”.

Niewykorzystywany potencjał geotermalny Polski

Jak podkreśliła NIK, wykorzystywanie złóż geotermalnych “zmniejsza zależność od niestabilnych rynków i cen gazu, ropy czy węgla”.

Wykorzystanie energii geotermalnej stanowi alternatywę dla spalania paliw kopalnych – zmniejsza zależność od niestabilnych rynków i cen gazu, ropy czy węgla. Wody termalne są efektywnym źródłem energii, która w przeciwieństwie do większości odnawialnych źródeł energii, jest dostępna zawsze oraz niezależna od pogody czy też pory roku – podała NIK.

Izba podkreśliła, że wykorzystanie w Polsce energii geotermalnej jest nadal bardzo niskie, mimo posiadania dużych złóż w tym zakresie.

Zagospodarowanie wód termalnych w Polsce w celach ciepłowniczych nie jest popularne, pomimo dysponowania znacznymi krajowymi zasobami geotermalnymi – zasoby eksploatacyjne tej energii odpowiadają ok. połowie rocznej produkcji ciepła koncesjonowanych wytwórców ciepła w Polsce – podkreślono.

Geotermia nadal niepopularna – niesłusznie

Jak wskazała NIK, “udział energii geotermalnej w pozyskaniu OZE w Polsce jest najniższy spośród dziewięciu podstawowych nośników tej energii”.

Udział energii geotermalnej w pozyskaniu OZE w Polsce jest najniższy spośród dziewięciu podstawowych nośników tej energii i od 2014 r. ulega on niewielkim zmianom (poza 2020 r.). Główne krajowe nośniki energii odnawialnej (ich udział w pozyskaniu OZE w 2019 r.) to: biopaliwa stałe (65,56 proc.), energia wiatru (13,72 proc.), biopaliwa ciekłe (10,36 proc.), biogaz (3,15 proc.), pompy ciepła (2,69 proc.), energia wody (1,78 proc.), energia słoneczna (1,40 proc.), odpady komunalne (1,08 proc.) i właśnie energia geotermalna (0,26 proc.). Także w krajach Unii Europejskiej wkład energii geotermalnej w pozyskanie OZE jest najniższy, jednak tam energia ta ma ok. 10-krotnie wyższy udział w strukturze OZE (2,9 proc. w UE wobec 0,3 proc. w Polsce) – napisano.

Wnioski NIK

Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła 3 główne wnioski po przeprowadzonej kontroli ws. wykorzystania w Polsce złóż geotermalnych.

Po zakończonej kontroli, NIK sformułowała do Ministra Klimatu i Środowiska trzy wnioski systemowe dotyczące:

– powierzenia państwowej służbie geologicznej lub zainicjowania w innej formie prac badawczych, poświęconych perspektywicznym lokalizacjom dla przedsięwzięć geotermalnych, ze szczególnym uwzględnieniem możliwości inwestycyjnych w dużych miejscowościach, które ze względu na znaczne koncentracje potrzeb ciepłowniczych oraz duże rynki zbytu ciepła, zapewniają efektywne zagospodarowanie energii geotermalnej;

– rozważenia zapewnienia inwestorom szerszego wsparcia merytorycznego, udzielanego w formie specjalistycznego doradztwa na kolejnych etapach cyklu projektów inwestycyjnych, w szczególności na etapie przedrealizacyjnym, w celu podniesienia efektywności przyszłych inwestycji oraz skrócenia etapu pozyskiwania źródeł finansowania, a także skrócenia czasu realizacji inwestycji;

– rozważenia poszerzenia katalogu podmiotów mogących ubiegać się o dofinansowanie poszukiwania i rozpoznania wód termalnych w celu ich udostępnienia odwiertami, poza jednostki samorządu terytorialnego lub ich związki, mając na względzie zróżnicowaną strukturę właścicielską podmiotów eksploatujących wody termalne.

Można do tego dodać wniosek – czy gdyby wcześniej realnie zajęto się wykorzystaniem naturalnego potencjału energetycznego Polski, jak geotermia czy gaz łupkowy, dziś musielibyśmy drżeć na myśl o tym, co się stanie, jeśli zabraknie surowców energetycznych z Rosji?

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

NIK, Radio Maryja

Grafika zapowiadająca wieczór wyborczy w Mediach Narodowych.

Grafika zapowiadająca wieczór wyborczy w Mediach Narodowych. / Fot. Media Narodowe

Zobacz także: Nowy prezes Młodzieży Wszechpolskiej. Kowalski: „Wielka Polska jest w nas” [NASZ WYWIAD]

W specjalnym programie Mediów Narodowych podsumujemy kampanię wyborczą i na żywo skomentujemy wyniki starcia między Emmanuelem Macronem, a Marine Le Pen. Prowadzącym będzie red. Kacper Kita.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Marcin Kowalski, prezes Młodzieży Wszechpolskiej.

Marcin Kowalski, prezes Młodzieży Wszechpolskiej. / Fot. Młodzież Wszechpolska.

Zobacz także: Misja Ordo Iuris na Węgrzech. Kwaśniewski: „Ostudziliśmy zapał OBWE” [NASZ WYWIAD]

Piotr Motyka: Jakie cele stawia sobie Młodzież Wszechpolska za tej prezesury?

Marcin Kowalski: Młodzież Wszechpolska jest organizacją, która ma jasno zdefiniowany cel. Jest to formacja młodzieży oraz kreowanie liderów w duchu wartości narodowych i katolickich. Ten główny cel się nie zmienia i on pozostaje najważniejszym zadaniem. Nie widzę potrzeby wprowadzania tu rewolucji, nasze cele i główne zadania pozostają niezmienne.

Piotr Motyka: Jak postrzegana jest dzisiaj Młodzież Wszechpolska przez polską opinię publiczną?

Marcin Kowalski: To zależy przez kogo. Jesteśmy organizacją, która pełni kluczową rolę w środowisku narodowym. Naszym zadaniem jako organizacji młodzieżowej jest kształcenie nowych elit pośród młodych ludzi. Chcielibyśmy, żeby w przyszłości, po ukończeniu formacji w Młodzieży Wszechpolskiej, zostali liderami płaszczyzny społeczno-politycznej w naszym kraju. Co do zasady, będąc jądrem tego środowiska narodowego, współpracujemy ze wszystkimi poważnymi organizacjami, które odwołują się do tej klasycznej myśli endeckiej. Na szeroko rozumianej prawicy również wydaje się, że jesteśmy dzisiaj postrzegani pozytywnie. Znane jest nasze zaangażowanie na różnych płaszczyznach. Jesteśmy jednym z ojców dzieła, którym jest Marsz Niepodległości. Jakiś czas temu włączaliśmy się we współpracę z Instytutem Ordo Iuris w inicjatywie „Tak dla rodziny, nie dla gender”, zebraliśmy około 35 tysięcy podpisów, z łącznie zebranych około 140 tysięcy. 

Byliśmy jedną z organizacji, która inspirowała i organizowała akcję obrony kościołów w 2020 roku. Wiadomo, że im dalej odchodzimy od tej szeroko rozumianej, umownej prawicy to postrzegają nas negatywnie, ale jesteśmy na to przygotowani, więc nic sobie z tego nie robimy. Za najważniejsze uważamy nasz cel, naszą misję, ideę, nasze działania, które prowadzą do jego realizacji. To co sobie mówi o nas lewica i inni tego typu, to jak to się mówi: „nieważne, że nas nienawidzą, ważne żeby się nas bali”. Mówiąc o tym, żeby się bali, nie mam na myśli groźby fizycznej, ale to, żeby bali się naszej siły, naszego potencjału, naszej idei i tego że my możemy i chcemy odgrywać ważną rolę w życiu państwa i narodu.

Piotr Motyka: Czy Młodzież Wszechpolska jest powiązane z jakąś konkretną partią polityczną?

Marcin Kowalski: Nie jesteśmy powiązani w sensie organizacyjnym Młodzież Wszechpolska jest całkowicie niezależna, blisko natomiast współpracujemy z Ruchem Narodowym, który jest przecież partią stworzoną w znacznej mierze, z byłych działaczy Młodzieży Wszechpolskiej. Zarząd partii na czele z byłymi prezesami Młodzieży Wszechpolskiej, Robertem Winnickim, Krzysztofem Bosakiem, byłym wiceprezesem Witoldem Tumanowiczem, Jakubem Kalusem, Markiem Szewczykiem, to nasi dawni działacze. Przypomnę, że w Młodzieży Wszechpolskiej działamy, generalnie, do trzydziestego roku życia.

My nie jesteśmy organizacją stricte polityczną, nie angażujemy się czynnie w procesy wyborcze. Wyjątkiem było nasze strukturalne zaangażowanie w kampanię prezydencką Krzysztofa Bosaka, jako naszego byłego kolegi organizacyjnego, który nas też cały czas wspiera. Często ze sobą współpracujemy, więc bardzo intensywnie się wtedy zaangażowaliśmy. Natomiast chcemy kreować liderów politycznych, chcemy, żeby trafiali do partii politycznych, narodowych, a tak dzisiaj definiujemy właśnie Ruch Narodowy. Stąd też nasz poprzedni prezes, kolega Ziemowit Przebitkowski, w momencie zakończenia swojej działalności w Młodzieży Wszechpolskiej z powodu wieku, przystąpił do pracy politycznej w ramach Ruchu Narodowego.

Piotr Motyka: Czy uważa Pan, że istnieje dysproporcja między tą łatką, którą przyszyto Młodzieży Wszechpolskiej, jako organizacji skrajnej, a jej prawdziwym obliczem?

Marcin Kowalski: Niewątpliwie tak jest. Łatwo jest dorobić tzw. „medialną gębę”. Wiemy, że w dzisiejszej Polsce, ale nie tylko u nas, nie ma cienia odpowiedzialności za słowa, które tracą jakikolwiek sens i znaczenie. Weźmy słowo „faszysta”, którym to epitetem jesteśmy często obrzucani. Tym epitetem byli nazywani Hitler, Mussolini, Franco, Jarosław Kaczyński, Viktor Orbán, czy Donald Trump.

Co łączy tych ludzi? Właśnie…. Widziałem taką definicję kiedyś, gdy ktoś zapytany o to, jakby zdefiniował faszystę, odpowiedział, że to człowiek religijny, który wierzy w silne państwo. Jeżeli tak to definiujemy, choć nie jest to zgodne z rzeczywistością, to w Polsce, Bogu dzięki, podpisze się pod tymi wartościami wielu ludzi. Éric Zemmour bodajże powiedział, że dziś być nazwanym „faszystą”, to jak być nazwanym przyzwoitym człowiekiem. Pojęcie faszyzmu jest pozbawione jakiejkolwiek treści, stało się „medialną pałką” do bicia politycznych przeciwników.

Piotr Motyka: Kto dziś tworzy Młodzież Wszechpolską?

Marcin Kowalski: Jesteśmy organizacją młodych ludzi, większość naszych kadr to są ludzie między między 15 a 30 rokiem życia. Czasami zdarzają się młodsze osoby, które z nami działają i w drugą stronę, czasami są osoby, które piastują jakieś, wcześniej objęte, funkcje kadencyjne i przekroczą tą granicę, wyczekując wygaśnięcia kadencji. Rdzeń naszej organizacji w tym momencie, to osoby między 17 a 24 rokiem życia oraz troszkę starsza kadra liderska.

Jeżeli chcemy formować, wychowywać, kształcić młodych ludzi to potrzebna nam jest pewna wiedza, doświadczenie, baza formacyjna, jednak bez przeholowania w drugą stronę. Nie idziemy w to, żeby całkowicie zrezygnować z tej górnej granicy wiekowej, ale jednak żeby przyjąć ją na trzydziestym roku życia, z tym delikatnym wychyleniem.

Piotr Motyka: Jak można dołączyć do Młodzieży Wszechpolskiej i dlaczego warto?

Marcin Kowalski: Dołączyć można w bardzo prosty sposób, wystarczy wypełnić nasz formularz rekrutacyjny na stronie https://mw.org.pl/dolacz/ . Niezwłocznie skontaktuje się z daną osobą nasz rekruter. Mamy system w ten sposób realizowany, że zgłoszenia przez ogólną stronę, przekazywane są do odpowiednich okręgów. Młodzież Wszechpolska działa w oparciu o podział terytorialny naszej organizacji na okręgi, które odpowiadają województwom. Dalej w tych województwach działają poszczególne koła, na ogół odpowiadające miastom, w których ludzie na co dzień widzą się, spotykają i razem ze sobą działają. Dlaczego warto? Po pierwsze dlatego, że człowiek niezadowolony z otaczającej go rzeczywistości ma dwie możliwości. Albo przyjmuje ją taką jaka jest i jest niezadowolony, ale podchodzi do tego biernie, albo chce ją zmieniać, a wtedy musi działać. Jeżeli chce działać, to powinien się nauczyć, jak to robić skutecznie, a tego najlepiej nauczyć może się w Młodzieży Wszechpolskiej.

Oczywiście swoją ofertę kierujemy do osób, nie lubię tego określenia ,ale nazwijmy to, o szeroko rozumianych prawicowych poglądach. One niekoniecznie muszą być narodowe, wręcz stwierdzam, że nie każdy kto przychodzi do Młodzieży Wszechpolskiej ma poglądy narodowe. To raczej w trakcie swojej działalności te poglądy ewoluują, wykształcają się, a czasami one zostają bliższe takim klasycznym konserwatywnym, czy wolnorynkowym. Takie osoby też mamy, choć i tak myślę, że warto zderzyć te poglądy, przemyślenia z naszą myślą, ideą. Są u nas działacze, którzy działają kilka miesięcy, a są tacy, co działają kilka, czy nawet kilkanaście lat, więc ten rozstrzał doświadczenie jest bardzo duży. Powiem też o przykładzie działacza, który był kilka miesięcy u nas, ostatecznie nie podszedł do zaprzysiężenia, potem gdzieś odszedł, a po jakimś czasie pojawił się w Ruchu Narodowym i z dumą stwierdzam, że na Podkarpaciu jest jedną z takich bardziej wyróżniających się osób, widać w nim trzon tej wszechpolskiej formacji. Cieszę się, że może być z niego pożytek.

Sam z siebie planowałem być w organizacji na chwilkę, raczej planowałem działalność stricte polityczną, myślałem o działalności w Ruchu Narodowym. Pojawiłem się jednak w Młodzieży Wszechpolskiej i z czasem zobaczyłem w tym ogromną wartość. Jak ktoś nie jest przekonany warto, żeby przyszedł, zgłosił się zobaczył, my nie jesteśmy sektą. Jeżeli ktoś stwierdzi: „to nie dla mnie”, może zostać naszym sympatykiem, możemy czasami współpracować ze sobą, kontaktować się, nie ma problemu, z nikogo na siłę Wszechpolaka nie zrobimy. A też jak ktoś od nas odchodzi nie traktujemy go jako wroga, wręcz przeciwnie, jak najbardziej, zostajemy potem w przyjacielskich relacjach. Można po prostu przyjść, zobaczyć, z czym to się je, mówiąc kolokwialnie.

Piotr Motyka: Czy zdarzały się w Młodzieży Wszechpolskiej osoby o zupełnie odmiennych poglądach, albo osoby podstawione?

Marcin Kowalski: Przykłady jakichś kretów zdarzało nam się trafić. Kiedyś w autokarze na Jasną Górę, mieliśmy jakiegoś dziennikarza, coś w stylu OKO.press albo innego, drobnego, lewicowego portalu, który jechał z nami na pielgrzymkę. Pamiętam, że go rozpoznaliśmy, po prostu mu podziękowano, oddano w Częstochowie pieniądze za wyjazd i powiedziano, żeby sobie wrócił na własną rękę do domu. Jakiś czas temu na spotkaniu otwartym w Warszawie mieliśmy dziennikarza, bodajże warszawskiej Gazety Wyborczej, albo jakiejś innej tego typu gazety, który potem też napisał artykuł, w gruncie rzeczy w całkiem sympatycznym tonie.

Natomiast osoby, które do nas przychodzą mają różne poglądy. Naszym celem jest kształcenie poglądów ludzi, jedni oczywiście poddają się temu procesowi formacji, drudzy stwierdzają, że tego nie chcą, ale to też często rodzi różnego rodzaju owoce, dyskusje. Natomiast takich klasycznych lewaków, to chyba nie mieliśmy, wiedzą kim jesteśmy, więc rzeczywiście musiałyby to być przykłady jakiegoś rodzaju kretów, ale raczej przesadnie tego nie odnotowujemy.

Piotr Motyka: Czy Młodzież Wszechpolska utrzymuje kontakty z zagranicznymi organizacjami młodzieżowymi?

Marcin Kowalski: W tym momencie są to luźne kontakty, oparte o relacja towarzyskie. Naszym kolegom zdarza się jeździć do Włoch, do Hiszpanii, natomiast bliższą współpracę mamy oczywiście z Węgrami. Chciałbym tu pogratulować narodowemu ugrupowaniu Mi Hazánk, które weszło teraz do parlamentu węgierskiego. Byli u nas na Marszu Niepodległości, ze swoim liderem László Toroczkai’em. Nie mogli być natomiast na naszym zjeździe, gdyż wiadomo, że byli w sercu kampanii wyborczej. Te węgierskie kontakty odbudowują się po załamaniu narodowej linii Jobbiku, z którym mieliśmy ożywione kontakty, a wiadomo, że dziś ta partia odpłynęła, podobnie jak nasz pierwszy, po reaktywacji, prezes. Są w podobnym miejscu.

Piotr Motyka: Czy w obliczu globalizacji, nacisków z Zachodu, ze Wschodu, jest możliwa budowa Polski narodowej, opartej o wartości katolickie, która będzie niezależna?

Marcin Kowalski: Dokładnie tak. Myślę, że gdybym w to nie wierzył, nie poświęcałbym temu swojego życia. W moim przypadku, w strukturach narodowych teraz będzie 10 lat działalności, wcześniej miałem epizody w innych organizacjach. Oczywiście wierzę, w to, co robimy, w to, że nasza walka ma sens, wierzę, że jesteśmy w stanie zwyciężyć. Swoje przemówienie inauguracyjne zakończyłem tym, że wierzę w sukces i powodzenie naszej walki, z trzech powodów. 

Po pierwsze dlatego, że uważam że „wielkiej Polski moc to my”, ta wielka Polska jest w nas. Po drugie dlatego, że „w nas jest mocarne wiosny  tchnienie”. A po trzecie dlatego, że wierzę, że „Matka Boża pobłogosławi Chrobrego miecz”, czyli Szczerbiec, symbol szeroko rozumianego obozu narodowego, tak, żebyśmy mogli odnieść zwycięstwo. Oczywiście te powody, to zdania zaczerpnięte z „Hymnu młodych Obozu Wielkiej Polski” Jana Kasprowicza, który dzisiaj jest hymnem naszej organizacji, rozpoczynamy nim uroczyste wydarzenia i nim kończymy.Korzystając z okazji, już dziś zapraszam na kolejną Pielgrzymkę Środowiska Narodowego, która będzie mieć miejsce 4 czerwca na Jasnej Górze.

Piotr Motyka: Serdecznie dziękuję za ciekawy wywiad, Bóg zapłać i życzę powodzenia w sprawowaniu funkcji prezesa, szczęść Boże, a z okazji trwającej Oktawy Wielkanocnej Łask od Chrystusa Zmartwychwstałego, wszystkiego najlepszego i pokoju!

Dr Zbigniew Hałat

Dr Zbigniew Hałat / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Dr Hałat od 18 kwietnia 1991 do 20 listopada 1993 pełnił funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia i głównego inspektora sanitarnego. W 2021 został jednym z liderów ruchu Polska Jest Jedna, sprzeciwiającego się obowiązkowym szczepieniom przeciw wirusowi SARS-CoV-2 oraz tzw. “segregacji sanitarnej”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zbigniew Hałat nie żyje

Informacje o śmierci dr Hałata potwierdza Grzegorz Płaczek: “Informacja zweryfikowana osobiście przeze mnie. Pogrzeb odbył się wczoraj. Był kumplem z niezwykłym poczuciem humoru, patriotą, niekwestionowanym ekspertem i odważnym człowiekiem, który szedł bezpardonowo pod prąd. Jego śmierć jest ogromną stratą”.

Zbigniew Hałat kto to?

Zbigniew Hałat studia lekarskie ukończył na Akademii Medycznej we Wrocławiu w 1974. Po studiach wyjechał do Afryki, gdzie zajmował się zwalczaniem ciężkich i występujących masowo epidemii chorób tropikalnych, zakażeń, a także zatruć[potrzebny przypis]. W latach 1974-1984 pracował w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno- Epidemiologicznej we Wrocławiu, a później w Szpitalu Wojewódzkim im. J. Babińskiego.

W latach 80. był konsultantem ds. epidemiologii rządu w Kenii (w Afryce Wschodniej). Po powrocie do kraju poświęcił się zapobieganiu AIDS podczas działalności w Polskim Czerwonym Krzyżu. Od 18 kwietnia 1991 do 20 listopada 1993 pełnił funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia i głównego inspektora sanitarnego.

Jest autorem felietonów pt. „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja oraz publicystą Telewizji Trwam. W 2000 założył Instytut Wody. Pełni funkcję prezesa wielu organizacji społecznych, m.in. Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów, Medycznego Centrum Konsumenta, Towarzystwa Ślężańskiego i Towarzystwa Dobroczynnego im. Joanny Ewy Hałat – Wielebnej Matki Józefy Hałacińskiej. Jest autorem opracowań, artykułów i wykładów m.in. z dziedziny zdrowia publicznego i praw konsumentów, w tym szczególnie propagujących zdrową wodę i zdrowe żywienie.

Uznawał żywność modyfikowaną genetycznie za „współczesną broń masowego rażenia, sprzyjającą rozwojowi infekcji, nowotworów oraz odporności bakterii”. W kwietniu 2020 w czasie pandemii COVID-19 sformułował zarzuty pod adresem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Twierdził, że zajmuje się „głównie swoimi sprawami, a więc przede wszystkim promowaniem kultury LGBT czy też tzw. genderyzmu, zamiast właśnie tym, z czego żyć powinna, a więc zwalczaniem chorób zakaźnych”. Dyrektora generalnego WHO, Tedrosa Adhanoma Ghebreyesusa, nazwał „znanym z przeszłości terrorystą etiopskim”.

W 2021 został jednym z liderów ruchu Polska Jest Jedna, sprzeciwiającego się obowiązkowym szczepieniom przeciw wirusowi SARS-CoV-2 oraz tzw. „segregacji sanitarnej”.

Sykulski zaskakująco o postawie narodowców

Dr Leszek Sykulski, ekspert od geopolityki / Fot. Youtube/Media Narodowe

  • Na kanale Mediów Narodowych odbyła się niedawno wielka debata geopolityczna, która zgromadziła liczne grono ekspertów
  • Jeden z ekspertów dr Leszek Sykulski wyjaśnił na czym polega długofalowe działanie Kremla
  • Podkreślił, że dzisiaj Rosjanie są nastawieni na długą wojnę, która ma zmienić układ geostrategiczny w Europie
  • Przywołał też prywatną rozmowę z rosyjskim prof. Aleksandrem Duginem, który stwierdził, że kocha Polskę, lecz nie chce, aby współpracowała blisko z NATO i UE
  • Pogratulował również Węgrom za pragmatyczne podejście do wojny na Ukrainie, trzymając się z daleka od konfliktu
  • Ze smutkiem stwierdził, że część polskich narodowców mocno angażuje się wspierając Ukrainę, której siła nie leży w polskim interesie
  • Zobacz także: Wielka Debata Geopolityczna w MN. Oto najlepsze wypowiedzi ekspertów [+WIDEO]

Myślę, że dzisiaj Rosjanie są nastawieni na długą wojnę, nie na krótką jak uważali zachodni eksperci. Ukraina nie jest celem dla Rosji. Oni chcą zmienić porządek geostrategiczny w Europie. […] Już dzisiaj widać, że Rosjanie są nastawieni na taki długi konflikt, gdzie będą stosowali różne narzędzia

– zauważył dr. Leszek Sykulski.

W kwestii budowania bloku prorosyjskiego we wschodniej części Europy, Leszek Sykulski nie ma wątpliwości, że to jest fundament obecnych działań Władimira Putina i jego wierchuszki.

Rosja buduje taki blok, to nie ulega wątpliwości. […] W czasie gdy było można swobodnie podróżować, kiedy w 2019 r. gościłem w Moskwie, rozmawiałem z prof. Aleksandrem Duginem. Spytałem się go jak widzi Polskę i Ukrainę w architekturze bezpieczeństwa. Powiedział on, że kocha Polskę, ale tym bardziej, gdy jest ona dalej od Sojuszu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej

– powiedział.

Leszek Sykulski w pytaniu red. Michała Jelonka jak będą się kształtować przyszłe relacje polsko-węgierskie po bardzo odmiennym podejściu do sankcji na Rosję i w wojnie na Ukrainie wychwalał pragmatyczne podejście Viktora Orbana.

Patrząc na politykę Węgier widzę podejście pragmatyczne wobec konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Uważam, że polska polityka jest całkowitym zaprzeczeniem tego. Jeśli widzę polskich polityków, nazywających siebie narodowcami, noszącymi niebiesko-żółte wstążki, to uważam, że jest to wielki skandal. Pamiętajmy o tym ro mówił Roman Dmowski o Ukrainie. Absolutnie w polskim interesie nie jest silna Ukraina

– zaznaczył Sykulski, krytykując część narodowców za wspieranie Ukraińców.

Ukraina absolutnie nie walczy w obronie bezpieczeństwa Polski. Jest to doktryna Aleksandra Kwaśniewskiego, którą wykonuje Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość i niestety z bólem serca narodowa część Konfederacji

– dodał ekspert od geopolityki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

medianarodowe.com

Piękny gest Ukraińców sprzątających polskie cmentarze

Ukraińcy odrestaurowali polskie cmentarze na Wołyniu / Fot. Twitter

  • Tuż przed Wielkanocą, ukraińska społeczność na Wołyniu i innych częściach zachodniej Ukrainy zorganizowali akcję sprzątania polskich cmentarzy
  • Ukraińcy nie tylko posprzątali cmentarze w Szpanowie, Żurawnikach i Rokitnie, ale również odrestaurowali w niektórych miejscach nagrobki
  • Z polskich cmentarzy usunięto gałęzie i śmieci, a także naprawiono niektóre nagrobki oraz zbudowano nowe schody
  • Postanowili również odrestaurować figurę Najświętszej Maryi Panny, która była w opłakanym stanie
  • Pomysłodawcy akcji podkreślili, że posprzątali polskie cmentarze w podzięce za pomoc w wojnie z rosyjskim najeźdźcą
  • Zobacz także: Protest pod litewską ambasadą w Warszawie. “Wspieramy Polaków z Wileńszczyzny!”

Przed Wielkanocą w kilku miejscach w obwodzie wołyńskim i rówieńskim, miejscowi Ukraińcy jako wyraz wdzięczności Polakom za ich okazane serca, porządkowali polskie cmentarze katolickie.

Wielki gest ukraińskiej społeczności

Ukraińcy uporządkowali cmentarze w Szpanowie, Żurawnikach, Rokitnie, Przebrażu i w Hołobach. Inicjatorem akcji było Stowarzyszenie “Wołyński Rajd Motocyklowy”, którego członkowie od lat porządkowali polskie cmentarze na Ukrainie. W tym roku cel był taki, by porządkować kolejne cmentarze w Odessie i innych miastach Ukrainy.

Plany pokrzyżowała wojna, podczas której Polacy wykazali się ogromnym sercem, przyjmując uchodźców, pomagając i wspierając. Dlatego właśnie powstał pomysł, by tym razem porządkować polskie cmentarze, jako wyraz wdzięczności. 

Dziękujemy Polakom za pomoc w walce z rosyjskim okupantem

– powiedział Roman Stasiuk z Hruszwicy, deputowany Rówieńskiej Rady Obwodowej.

Cmentarze oczyszczono z gałęzi i śmieci. Postawiono także powalone krzyże i pomniki, zbudowano nowe schody. Do renowacji przekazano ponadto figurę Najświętszej Marii Panny, która przez wiele lat leżała w rowie w pobliżu cmentarza. Po odrestaurowaniu planowane jest zainstalowanie jej w miejscu, w którym niegdyś stała.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Ukraińcy posprzątali polskie cmentarze w podzięce za pomoc

Główny pomysłodawca akcji sprzątania cmentarza w Rokitnie Wiktor Mincz, podkreślił że to Polacy jako pierwszy zaoferowali pomoc Ukraińcom w wojnie z rosyjskim agresorem. Podziękował on za to, że nasze państwo i Polacy przyjęli miliony ukraińskich uchodźców pod swój dach, zapewniając im schronienie i godną opiekę.

Pomysł zrodził się sam. Od chwili, gdy Rosja otwarcie zaatakowała Ukrainę, Polacy jako pierwsi zareagowali i przyjęli naszych ludzi, zapewnili im schronienie i środki do życia. Jednym ze sposobów, w jaki mogliśmy w tej chwili podziękować, było posprzątanie cmentarza

– przekazał pomysłodawca akcji Wiktor Mincz.

Chcielibyśmy podziękować wszystkim Polakom, którzy naprawdę dzisiaj pokazali, że Ukraińcy i Polacy to są bratnie narody. Jesteśmy ogromnie wdzięczni za schronienie dla naszych kobiet i dzieci oraz za pomoc, jakiej nam dzisiaj udzielają

– podkreślił.

stacja7.pl, monitorwolynski.com, twitter.com

Amerykanie mają dość zła cywilizacji śmierci

Marsz dla Życia w Waszyngtonie / Fot. PAP/EPA/Shawn Thew. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W najbliższą niedzielę ulicami Brukseli przejdzie kolejny raz Marsz dla Życia
  • Organizatorzy przypominają, że zbiega się on z 20 rocznicą zalegalizowania w Belgii eutanazji
  • W tym roku odnotowano w tym kraju rekordową liczbę przypadków nienaturalnego uśmiercania osób starszych i schorowanych
  • Warto podkreślić, że eutanazja została również bardzo szybko rozszerzona o osoby z zaburzeniami psychicznymi, w tym także dzieci
  • Prymas Belgii kard. Josef De Kesel wskazał, że eutanazja jest przejawem skrajnej indywidualności
  • Zobacz także: Rocznica mordu na Polakach. Banderowcy spalili wioskę Janowa Dolina

Organizatorzy Marszu dla Życia przypominają, że w Belgii zalegalizowano eutanazję pod pretekstem umożliwienia tzw. godnej śmierci chorym i znajdującym się na ostatnim etapie życia, a także cierpiącym na nieuleczalne choroby i doświadczającym nie dającego się uśmierzyć bólu.

Bardzo szybko rozszerzono jednak eutanazję na inne kategorie ludzi, w tym również dzieci. Dziś wystarczającym powodem do jej przeprowadzenia są na przykład cierpienia natury psychicznej czy utrata autonomii. Przewodniczący krajowej Komisji ds. Kontroli Eutanazji apeluje o możliwość uśmiercania ludzi cierpiących na demencję.

Jak zauważa w rozmowie z Radiem Watykańskim kard. Josef De Kesel, to stałe poszerzanie zakresu eutanazji pokazuje, że nie chodzi tu już o uśmierzenie cierpienia, lecz o podporządkowanie się indywidualistycznej ideologii.

Jest to debata społeczna o charakterze antropologicznym. Chodzi o zasadnicze pytanie: co decyduje o tym, że jesteśmy ludźmi, na czym polega ludzka społeczność, czemu ma służyć postęp. Bo wmawia się nam, że poszerzanie zakresu eutanazji dokonuje się w imię postępu. Ja przypominam zawsze słowa Pawła VI, który mówił, że postęp musi służyć wszystkim ludziom i całemu człowiekowi. Nie można się ograniczać do wymiaru biologicznego. Tymczasem w wypadku eutanazji naruszone zostają podstawy naszej cywilizacjI

– podkreślił prymas Belgii kard. Josef De Kesel.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

misyjne.pl

Marta Lempart

Marta Lempart / Fot. Youtube

  • W ubiegłym roku tj w październiku przy okazji manifestacji prounijnej Donalda Tuska na scenie wystąpiła liderka Strajku Kobiet
  • Marta L. zasugerowała, że mundurowi na granicy z Białorusią wywożą dzieci imigrantów do lasu
  • Ponadto nazwała ich wprost mordercami, w ten sposób odnosząc się do twardej obrony polskich granic
  • Sprawą zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która zarzuciła Marcie L. znieważenie funkcjonariuszy
  • Zobacz także: Charles Michel rozmawiał Putinem. “Świat nie akceptuje wojny”

Zawiadomienie w tej sprawie zostało złożone do prokuratury jeszcze w październiku 2021 r. Wtedy na zorganizowanej przez Donalda Tuska manifestacji poparcia dla UE wystąpiła m.in. Marta L., ostro atakując funkcjonariuszy policji.

Upadek liderki Strajku Kobiet

Polska będzie świecka, że nie będziemy mieli w mundurach morderców, którzy wyrzucają dzieci do lasów

– krzyczała wówczas Marta L.

Komentowała wówczas wydarzenia na granicy polsko-białoruskiej, gdzie reżim Aleksandra Łukaszenki skierował imigrantów z Bliskiego Wschodu.

Wszyscy wiemy, co się dzieje od paru tygodni na granicy prawda? Co się dzieje? Straż Graniczna robi z ludźmi to, co może najgorszego. Wyrzuca ich z powrotem na Białoruś. Co my na to? Wypier***, Straż Graniczna! Przyjdziemy po was, jeśli będzie taka potrzeba

– groziła liderka Strajku Kobiet.

Obrażała i poniżałasłużby mundurowe

Sytuacja powtórzyła się na początku grudnia, gdy w czasie manifestacji przed Sejmem liderka Strajku Kobiet wykrzykiwała wulgarne i obraźliwe hasła pod adresem polskich żołnierzy i funkcjonariuszy straży granicznej, sugerując że są mordercami wyrzucającymi dzieci do lasu.

Pozwijcie mnie, to sprawa będzie o to, że jesteście pierd***nymi mordercami w mundurach, którzy wyrzucają dzieci do lasu. Będziemy to udowadniać przed sądem, bo jak na razie to są obiecanki

– mówiła przez megafon.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Krótkie oświadczenie nieposkromionej feministki

Jak poinformowała w piątek prok. Aleksandra Skrzyniarz, w treści zarzutów, jakie usłyszała Marta L., wskazano na jej postepowanie i właściwości, które mogą poniżyć wskazanych funkcjonariuszy publicznych w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania potrzebnego dla wykonywanej służby.

Jak dodała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, podejrzana znieważyła funkcjonariuszy Straży Granicznej oraz żołnierzy Wojska Polskiego, tj. “pełniących służbę przy granicy w związku z wykonywaniem przez nich obowiązków ustawowych w zakresie jej ochrony, tj. o czyn z art. 212 par. 1 k.k. w zb. z art. 226 par. 1 k.k. w zw. z art. 11 par. 2 k.k.”.

Marta L. nie przyznała się do popełnienia zarzucanych jej czynów. Złożyła jedynie krótkie wyjaśnienia.

tvp.info

Wiceminister Sebastian Kaleta

Wiceminister Sebastian Kaleta / Fot. gov.pl

  • Wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta, poinformował że resort złożył wniosek do sądy dyscyplinarnego ws. Pawła Kozaneckiego
  • Pod koniec września spowodował on śmiertelny wypadek, w którym zginęły dwie kobiety
  • Tuż po nim zamieścił w internecie skandaliczne nagranie, gdzie próbował się wytłumaczyć
  • Od tego czasu sąd dyscyplinarny nie zawiesił adwokata w czynnościach służbowych
  • Zobacz także: Konfederacja składa interpelacje ws. lokat. “Większość Polaków nie ma obecnie jak oszczędzać”

Łódzki adwokat Paweł K. uczestniczył 26 września 2021 r. w wypadku na drodze koło Barczewa, w którym zginęły dwie kobiety. Kilkadziesiąt godzin po zdarzeniu prawnik zabrał głos w opublikowanym w sieci nagraniu.

Po naszych drogach poruszają się trumny na kółkach. To była konfrontacja bezpiecznego samochodu z trumną na kółkach. I między innymi dlatego te kobiety zginęły

– tłumaczył się w skandaliczny sposób mecenas.

Film wywołał w sieci prawdziwą burzę, a pod adresem mecenasa posypały zarzuty o brak empatii wobec ofiar. Wówczas Paweł K. zamieścił w mediach społecznościowych kolejny film, w którym oświadczył, że jego zamiarem nie było zrzucanie winy na ofiary wypadku. Zapewnił, że modli się za ofiary wypadku, ich rodziny i bliskich.

Trwa prokuratorskie śledztwo w sprawie ustalenia sprawcy wypadku. Adwokat miał ponadto stanąć przed sądem dyscyplinarnym, ale na pierwszym terminie w lutym się nie pojawił, a drugi spadł z wokandy, ponieważ obrońca K. przesłał zwolnienie lekarskie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Resort chce zawieszenia adwokata

Wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta, poinformował w piątek na Twitterze, że na jego polecenie Ministerstwo Sprawiedliwości złożyło wniosek do sądu dyscyplinarnego adwokatury o zawieszenie adwokata Pawła K. Biuro prasowe resortu sprawiedliwości poinformowało, że wniosek ten jest reakcją na bierność organów dyscyplinarnych adwokatury w postępowania wobec adwokata.

Od wielu miesięcy sąd dyscyplinarny adwokatury nie jest w stanie przeprowadzić postępowania w tej sprawie, a adwokat cały czas może wykonywać swój zawód. Uprawnienie do zawieszenia leży wyłącznie po stronie tego korporacyjnego sądu. Sprawa od początku jest monitorowana w Ministerstwie Sprawiedliwości

podkreślił wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

Resort sprawiedliwości oświadczył, że ministerstwo zwróciło się do rzecznika dyscyplinarnego Okręgowej Rady Adwokackiej w Łodzi o wszczęcie postępowania wobec Pawła K. niezwłocznie po ukazaniu się bulwersującego wpisu prawnika.

tvp.info