Maria Zacharowa

Maria Zacharowa / Fot. PAP/EPA/MAXIM SHIPENKOV. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Japonia zaproponowała Rosji zawarcie traktatu pokojowego, które formalnie nie zostało podpisane od zakończenia II wojny światowej.
  • Rzecznik rosyjskiego resortu dyplomacji Maria Zacharowa odrzuciła apel Japończyków.
  • Stwierdziła, że Tokio prowadzi nieprzychylną politykę sankcyjna przeciwko Moskwie.
  • Zobacz także: Ukraina zaczyna importować gaz z UE przez Mołdawię

Jeśli chodzi o temat traktatu pokojowego, jest on dla nas zamknięty. Przypomnę, że w oświadczeniu rosyjskiego MSZ z 21 marca 2022 r. wyraźnie stwierdzono, że nie zamierzamy kontynuować negocjacji z Japonią w tej sprawie

– przekazała rzecznik rosyjskiej dyplomacji Maria Zacharowa.

Jej zdaniem Moskwa nie może rozmawiać o zawarciu pokoju z krajem, który zajmuje jawnie nieprzyjazne stanowisko i dąży do szkodzenia interesom Rosji.

Zacharowa wezwała Japonię do przestrzegania Karty Narodów Zjednoczonych i postanowień utrwalających wyniki II wojny światowej.

Jeśli Tokio nie zamierza tego zrobić, to powinno opuścić ONZ, tak jak to już uczyniło w 1933 r., opuszczając Ligę Narodów

– stwierdziła rosyjska polityk.

Czytaj więcej: Amerykański wywiad ostrzega przed zamachami. “Możliwości rosyjskich służb są ogromne”

Japonia chce zawrzeć pokój z Rosją

8 lutego premier Japonii Fumio Kishida powiedział, że Tokio nie zmieniło i nie zmieni w przyszłości swojego stanowiska w sprawie własności wysp tworzących południową część Kurylów. Jednocześnie wyraził ubolewanie, że Rosja i Japonia nie zawarły jeszcze traktatu pokojowego.

Chociaż stosunki między Japonią a Rosją są w trudnym stanie, stanowczo opowiadamy się za rozwiązaniem kwestii terytorialnej i zawarciem traktatu pokojowego

– oświadczył japoński minister spraw zagranicznych Yoshimasa Hayashi.

Rosja i Japonia formalnie nie zawarły pokoju od czasu zakończenia II wojny światowej. Między państwami wciąż trwa spór o Wyspy Kurylskie, nazywane przez Japończyków Terytoriami Północnymi, a przez Rosjan – Kurylami Południowymi. Teren czterech wysp został zajęty przez Armię Czerwoną w 1945 r.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Katolicka szkoła prześladuje ucznia

Josh Alexander / Fot. Twitter

  • W poniedziałek Josh Alexander wrócił do klasy po dłuższej przerwie, po spotkaniu z wicedyrektorem został aresztowany przez policjantów.
  • Ich zdaniem wtargnął na teren szkoły, do której uczęszcza.
  • Nastolatek prześladowany jest za mówienie prawdy o dwóch biologicznych płciach.
  • Zobacz także: Ukraina: Dwa rosyjskie pociski przeleciały nad Rumunią i Mołdawią

W poniedziałek Josh Alexander wrócił do klasy po dłuższej przerwie. Natychmiast spotkał się z wicedyrektorem, po czy został aresztowany przez dwóch miejscowych policjantów i oskarżony o wtargnięcie na teren szkoły. Prawdopodobnie były już uczeń katolickiego liceum św. Józefa powiedział w wywiadzie dla “National Post”, że wygłosił swoje uwagi podczas klasowej dyskusji na temat płci.

Chodziło o uczniów płci męskiej korzystających z żeńskich toalet, dysforię płciową i karmienie piersią przez mężczyzn. Wszyscy dzielili się swoimi opiniami na ten temat, każdy uczeń, który chciał, brał w tym udział, także nauczyciel

– powiedział Josh Alexander.

Powiedziałem, że są tylko dwie płcie i że urodziłeś się jako mężczyzna lub kobieta, i to wpędziło mnie w kłopoty. A potem powiedziałem, że gender nie przebija biologii

– podkreślił nastolatek.

Czytaj więcej: Ławrow: “Zachód coraz głośniej mówi o rozczłonkowaniu Rosji”

Nastolatek prześladowany w “katolickiej” szkole

W szkole powiedziano mu, że zostanie wykluczony do końca roku szkolnego; Josh nie jest pewien, czy nie będzie to obowiązywało również w następnym roku szkolnym.

Prawnik reprezentujący licealistę powiedział, że szkoła nie pozwoli temu uczniowi wrócić na zajęcia, dopóki nie zgodzi się nie używać martwego imienia, czyli oryginalnego imienia, przed zmianą płci żadnego transpłciowego ucznia. Musi się też zgodzić na wykluczenie go z dwóch popołudniowych zajęć. Biorą w nich udział dwie osoby transpłciowe i nie pochwalają przekonań Josha.

On i jego prawnik wniosą tę sprawę do trybunału praw człowieka w Ontario; w ich opinii to dyskryminacja religijna. Josh zapewnia, że nigdy nie użył tzw. martwego imienia wobec transpłciowego ucznia. W szkole powiedziano mu, że jego obecność będzie szkodliwa dla fizycznego i psychicznego samopoczucia uczniów transpłciowych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

magnapolonia.org, tvp.info

Przewodnicząca KE ogłasza znaczną redukcję metanu na świecie

Przewodnicząca KE, Ursula von der Leyen / Fot. PAP/EPA/Robert Perry. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Problem nielegalnych migracji nie jest niczym obcym dla Unii Europejskiej. Polityka otwartych drzwi niemieckiej kanclerz Angeli Merkel spowodowała niekontrolowany napływ migrantów, którzy niejednokrotnie nie chcą przystosować się do nowej kultury. Zamieszki, protesty i przestępstwa sprawiły, że zachodnie społeczeństwo nie czuje się już tak bezpiecznie. Dziś, po prawie 10 latach, słychać głosy refleksji.

Myślę, że bardzo ważne jest, aby Rada Europejska wyraźnie uznała, że migracja jest europejskim wyzwaniem, które wymaga europejskiej reakcji

– powiedziała przewodnicząca Komisji Europejskiej.

Przywódcy Unii Europejskiej zgodzili się, że zacieśnią swoje granice, aby powstrzymać niekontrolowany napływ imigrantów.

Granicami trzeba zarządzać. Będziemy działać na rzecz wzmocnienia naszych granic zewnętrznych i zapobiegania nielegalnej migracji, skupimy się na dwóch projektach

– podkreśliła Ursula von der Leyen.

Czytaj więcej: Węgry i Uzbekistan utworzą specjalną strefę ekonomiczną dla węgierskich firm w pobliżu Taszkientu

Walka z imigrantami kosztem wolności?

Projekty, o których mowa, zawierają części mobilne i stacjonarne: od samochodów po kamery, od wież strażniczych po elektroniczny nadzór. Europa uczy się od Polski, która powstrzymała sztuczny kryzys napływu migrantów wywołanego przez białoruski reżim.

Kiedy patrzymy na naszą konkurencyjność, musimy odrobić swoją pracę domową i zrobić wszystko, aby upewnić się, że nie mamy międzynarodowego wyścigu o dotacje

– oznajmił kanclerz Niemiec Olaf Scholz.

Stanowiska nie zmienia rząd Prawa i Sprawiedliwości, który jeszcze przed objęciem władzy sprzeciwiał się niekontrolowanemu przyjmowaniu imigrantów.

Trzeba umacniać granice zewnętrzne, uszczelniać te granice zewnętrzne, ponieważ suwerenność państw członkowskich nie może być zagrożona. Ta suwerenność polega również na skutecznej ochronie granic

– zaznaczył premier Mateusz Morawiecki.

Polityka migracyjna nie może opierać się tylko na kwotach wsparcia i redystrybucji pojawiających się w Europie migrantów. Jest to problem, którego przyczyny sięgają znacznie dalej – do geopolityki poszczególnych mocarstw.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Zamach w Jerozolimie

Zamach w Jerozolimie / Fot. Twitter

Służby ratownicze otrzymały wezwanie o 13:27 lokalnego czasu. Na przystanku autobusowym na rogu Golda Meir Ave. i Binyamin Mintz w jerozolimskiej dzielnicy Ramot w pieszych wjechał samochód.

Zgłoszono łącznie sześć ofiar, w tym dwoje dzieci w stanie krytycznym, dwoje dorosłych w stanie krytycznym i dwoje innych dorosłych w stanie umiarkowanym.

Cztery ranne osoby przewieziono do szpitala Shaare Zedek.

Czytaj więcej: Trump wraca na Facebooka i Instagrama. Czy na stałe?

Premier Izraela reaguje na zamach

Mężczyźni w wieku około 27 i 30 lat byli nieprzytomni. Dodatkowo przeprowadziliśmy resuscytację obojga dzieci. Dwoje poszkodowanych było w pełni przytomnych z obrażeniami kończyn. To bardzo poważny incydent

-informują izraelskie służby.

Terrorysta został zneutralizowany na miejscu. Po raz kolejny mamy do czynienia z poważnym przypadkiem krzywdzenia niewinnych osób, po prostu cywilów czekających na przystanku autobusowym

– podaje “Jerusalem Post”.

Izraelski premier Benjamin Netanjahu nakazał wzmocnienie sił bezpieczeństwa w okolicy, aresztowanie osób związanych z napastnikiem oraz przeszukanie jego domu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

polsatnews.pl

Sklep

Sklep / Fot. Pxhere

  • W ubiegłym roku w Berlinie miało miejsce oficjalne otwarcie pierwszego sklepu Pepco w Niemczech.
  • Niemiecki dziennik “Die Welt” wskazuje, że polska sieć sklepów bardzo intensywnie promuje swoja markę w Niemczech.
  • Dyrektor zarządzający w Pepco Anand Patel podkreślił, że jego sklepy oferują przystępne cenowo produkty, szczególnie w czasach kryzysu.
  • Zobacz także: Turcja umożliwi szerszą pomoc dla Syrii? Są nowe informacje

W ubiegłym roku w Berlinie miało miejsce oficjalne otwarcie pierwszego sklepu Pepco w Niemczech. Polski gigant prowadzi działalność na rynkach już w 17 krajach, co odnotował jeden z największych niemieckich dzienników.

Odważny plan polskiego giganta Pepco

– informuje w piątek portal “Die Welt”.

Czytaj więcej: Zamknięcie przejścia granicznego. Jest reakcja Białorusi

Pepco z impetem wchodzi na niemiecki rynek

W Niemczech ma powstać docelowo ponad 2000 filii Pepco. Jak wskazuje red. Sebastian Freier, ekspansja polskiej firmy dzieje się w środku kryzysu, w segmencie, który generalnie uchodzi za przesycony.

Sieci modowe takie jak Primark już nawet zamykają pierwsze sklepy albo całkowicie znikają z Niemiec, jak Orsay. To bezpośredni atak na konkurentów, jak KiK i Tedi, które mają w Niemczech odpowiednio 2700 i 2500 sklepów

– podaje niemiecki dziennik.

Autor wskazuje, że w Pepco panuje miła atmosfera robienia zakupów i ceny, po których można by było oczekiwać, że będą trzy razy wyższe. Dodaje także, że konkurenci Pepco, tacy jak KiK czy Woolworth, mają obecnie duże problemy, gdyż klienci, którzy zazwyczaj robią zakupy w takich sklepach, w ostatnim czasie nie przychodzą.

W segmencie agresywnym cenowo sprawy nie mają się dobrze. (…) A takie właśnie jest Pepco: agresywne cenowo

– czytamy.

Dziennik podkreśla jednak, że polska sieć ze spokojem patrzy na problemy konkurencji.

Klienci muszą uważać na swój budżet, teraz nadszedł czas dla wielkich tanich sieci 

– podkreślił dyrektor zarządzający w Pepco Anand Patel.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dw.com, tysol.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Parlament Europejski pracuje nad dyrektywą, która zakłada redukcję emisji metanu. Może ona poważnie zaszkodzić polskiemu górnictwu.

Zawiera zapisy, które spowodują, że zostaną zlikwidowane właściwie wszystkie kopalnie metanowe. Zapisy mówią o tym, że będzie można emitować do atmosfery pięć ton metanu na tysiąc ton wydobytego węgla. Polskie kopalnie emitują średnio między ośmioma a czternastoma tonami na tysiąc ton wydobytego węgla

– zauważył Bogusław Hutek.

Wskazał, że polskich spółek nie będzie w większości stać na tak wysokie kary. Nie mogą one być też subsydiowane z budżetu państwa.

De facto to jest likwidacja prawie wszystkich kopalń metanowych w Polsce. Nijak ma się to do zawartej 28 maja 2021 r. umowy społecznej, która zakłada, że jeszcze 28 lat ma funkcjonować w Polsce górnictwo węgla kamiennego

– podkreślił przewodniczący Krajowej Sekcji Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ “Solidarność”.

Od lat 2030-2031 ta sama dyrektywa ma dotyczyć też kopalń węgla koksowego, a taką jest Jastrzębska Spółka Węglowa. Zaznaczył, że nie poradzi sobie ona z ewentualnymi karami.

Czytaj więcej: Katastrofa ekonomiczna w Rosji. Powstanie ogromna dziura budżetowa

Transformacja energetyczna uderza w polskie bezpieczeństwo

Wejście w życie unijnej dyrektywy metanowej będzie oznaczało katastrofę. Należy podkreślić, że w Polsce łatwiej wskazać kopalnie, które są niemetanowe. Jak mówił Bogusław Hutek, jest ich tylko siedem, a należą do nich m.in. kopalnie Janina, Piast czy Bogdanka.

Co prawda istnieją instalacje przechwytujące metan, ale nie rozwiązują one problemu emisji tego gazu w stu procentach, a do tego są bardzo drogie.

Dodatkowo dyrektywa metanowa wprowadzi kary dla przedsiębiorców sprowadzających węgiel z zagranicy, ale zapis ten ma istotną lukę, przez co zdaje się ułatwiać przedsiębiorcom ich omijanie.

Każdy przedsiębiorca, który będzie sprowadzał węgiel z zagranicy, będzie deklaratywnie mówił, z jakiej kopalni ten węgiel pochodzi i oczywiście deklaratywnie zapisze, ile metanu ta kopalnia wydziela. Nikt tego nie będzie sprawdzał. Chyba każdy przedsiębiorca, który sprowadzi węgiel, wpisze najniższą emisyjność metanu i de facto nie zapłaci żadnej kary. To jest ukłon w stronę sprowadzania węgla z zagranicy, nieprodukowania go w Polsce

– podkreślił Hutek.

Przypomniał, że polski rząd, podobnie jak wszystkie inne rządy krajów unijnych, zgodził się na to rozwiązanie w ramach pakietu “Fit for 55”. Jednakże niedawno wicepremier minister aktywów państwowych Jacek Sasin, oznajmił, że nie zamierza dopuścić, by dyrektywa metanowa weszła w życie.

Tysiące górników zostanie bez pracy?

Z tego powodu związkowcy wysłali pismo do przewodniczących Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii, aby wyjaśnić z nimi, jak wejście w życie dyrektywy metanowej wpłynie na sytuację związaną z miejscami pracy w polskim górnictwie, bowiem w jej skutek może zostać zlikwidowanych aż 200 tys. miejsc pracy. To oznacza zaś bezrobocie dla tysięcy Polaków.

Proszę popatrzeć, jaka to będzie skala. Nie znajdzie się na rynku tyle miejsc pracy, żeby ci ludzie z dnia na dzień poszli do innej pracy

– ocenił związkowiec.

Tym samym dyrektywa przekreśla umowę społeczną, zapewniającą pracownikom sektora okołogórniczego pracę, aż do emerytury. W ocenie gościa “Polskiego punktu widzenia” wejście dokumentu w życie oznaczało będzie ogromną skalę protestów w całym kraju, bowiem górnicy nie będą mieli już nic do stracenia. Zamykanie kopalń wymuszone przez dyrektywę to także uderzenie w polskie bezpieczeństwo energetyczne, które i tak jest zagrożone wskutek trwającej wojny ukraińsko-rosyjskiej.

Nie potrafimy wykorzystać własnych złóż, boimy się Unii Europejskiej. Wychodzi na to, że ten rząd coś podpisał, tylko jeszcze się nie chce przyznać. Myślę, że tu coś jest na rzeczy. Obym się mylił

– zaznaczył Bogusław Hutek.

Być może uległość wobec radykalnych regulacji klimatycznych ma związek z Krajowym Planem Odbudowy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Siergiej Ławrow

Siergiej Ławrow / Fot. PAP/EPA/YURI KOCHETKOV Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow zarzucił Zachodowi, że ten dąży do podziału Rosji.
  • Stwierdził również, że Rosja poradzi sobie z zachodnią koalicją jak z wojskami Adolfa Hitlera i Napoleona.

Siergiej Ławrow zabrał głos podczas obchodzonego w Rosji Dnia Pracownika Dyplomacji. Polityk kolejny raz atakował państwa Zachodu oraz prezentował Rosję jako ofiarę. Jego zdaniem Zachód dąży do rzekomego podzielenia Rosji na mniejsze państwa.

Ale Moskwa powstanie i wyjdzie z tej konfrontacji silniejsza

– stwierdził minister spraw zagranicznych Rosji.

Ci, którzy otwarcie deklarują chęć zniszczenia Rosji lub jej osłabienia, podzielą los Napoleona i Hitlera

– podkreślił Siergiej Ławrow.

Czytaj więcej: Węgry i Uzbekistan utworzą specjalną strefę ekonomiczną dla węgierskich firm w pobliżu Taszkientu

Ławrow grozi Zachodowi

Ławrow zapewniał również, że jego kraj jest przekonany o konieczności budowania stosunków międzynarodowych na sprawiedliwych i równych zasadach, zgodnie z wymogami Karty Narodów Zjednoczonych.

To nie pierwszy raz, gdy Ławrow stosuje takie porównanie. We wrześniu 2022 roku szef MSZ stwierdził, że Stany Zjednoczone, podobnie jak Napoleon i Hitler, utworzyły antyrosyjską koalicję. Jak wówczas dodał, USA za pomocą Ukrainy chcą doprowadzić tzw. ostatecznego rozwiązania kwestii rosyjskiej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, wp.pl

Władimir Putin

Władimir Putin / Fot. PAP/EPA/MIKHAIL METZEL / SPUTNIK / KREMLIN POOL Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Serwis “Vice” podaje, że krytycy Władimira Putina mieszkający na Zachodzie mogą paśćofiarą rosyjskich służb.
  • Amerykański wywiad podaje, że zamachy mogłyby zostać przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych i w Europie.
  • W przeszłości rosyjskie służby przeprowadziły zamachy na życie Aleksandra Litwinienki i Siergieja Skripala przebywających w Wielkiej Brytanii.
  • Zobacz także: Wiele państw pomaga Turcji po trzęsieniu ziemi. A co z Syrią?

Serwis informacyjny magazynu “Vice”, powołując się na amerykańskie i ukraińskie służby wywiadowcze, podaje, że krytycy Władimira Putina na Zachodzie mogą być zagrożeni zamachami. Ryzyko wzrosło z powodu wojny na Ukrainie.

Możliwości rosyjskich służb wywiadowczych i zasięg ich działań są ogromne

– podało źródło przy amerykańskim wywiadzie.

Według niego nawet w Stanach Zjednoczonych funkcjonują powiązane z Rosją organizacje zdolne do przeprowadzania śmiercionośnych operacji.

Jest jednak mało prawdopodobne, aby Kreml zezwolił na atak na rosyjskich dysydentów lub obywateli USA na amerykańskiej ziemi, ponieważ byłaby to wyraźna eskalacja ze strony Moskwy

– – czytamy na portalu “Vice”.

Wywiad USA uważa, że rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego najprawdopodobniej nie ma teraz możliwości zorganizowania starannie przemyślanej i tajnej operacji w Stanach Zjednoczonych oraz w Europie. Potwierdzają to wcześniejsze ataki dokonane w Wielkiej Brytanii i Niemczech.

Czytaj więcej: Ukraina zaczyna importować gaz z UE przez Mołdawię

Rosyjskie zamachy w Wielkiej Brytanii

Wielka Brytania dwukrotnie oskarżyła Moskwę o zamachy na byłych oficerów rosyjskiego wywiadu na jej terytorium. Brytyjskie organy ścigania znalazły rosyjski ślad w otruciu byłego oficera FSB Aleksandra Litwinienki polonem-210. Następnie Wielka Brytania oskarżyła Rosję o próbę zamachu na byłego pułkownika GRU Siergieja Skripala i jego żonę za pomocą środka paraliżującego Nowiczok.

Ponadto grupa śledcza Bellingcat uważa, że oficerowie rosyjskiego wywiadu zorganizowali otrucie przedstawicieli rosyjskiej opozycji – Aleksieja Nawalnego, Dmitrija Bykowa, Władimira Kara-Murzę i innych.

Według informatorów ze służb bezpieczeństwa Ukrainy Rosja planuje także mordować zagranicznych ochotników walczących po stronie Ukrainy w celu zastraszenia osób chcących wesprzeć wysiłek armii ukraińskiej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

themoscowtimes.com, dorzeczy.pl

Prezydent Turcji Recep Erdogan

Prezydent Turcji Recep Erdogan / Fot. Twitter

Zobacz także: Media Narodowe walczą z cenzurą YouTube’a. Ruszyła zbiórka

Turcja i Syria zerwały stosunki dyplomatyczne po tym, jak Assad odpowiedział siłą na powstanie przeciwko jego rządom w 2011 roku, które przerodziło się w wojnę domową i skłoniło miliony Syryjczyków do szukania schronienia w Turcji.

Prezydent Tayyip Erdogan poparł rebeliantów walczących o obalenie Asada i wysłał tureckie wojska do północnej Syrii. Ale po prawie 12 latach konfliktu zasugerował, że obaj przywódcy mogą się spotkać, a ich ministrowie obrony przeprowadzili rozmowy w grudniu.

Turecki urzędnik oświadczył, że przejście graniczne z tureckiej prowincji Hatay do kontrolowanej przez syryjski rząd części śródziemnomorskiej prowincji Latakia może zostać ponownie otwarte.

Obie prowincje po obu stronach granicy zostały mocno dotknięte przez poniedziałkowe silne trzęsienie ziemi, które zabiło 21 tys. osób w obu krajach.

“Są plany, by na początku otworzyć przejście graniczne Yayladagi – Kasab. Pomoc wysłana stamtąd może bezpośrednio trafić na obszary pod kontrolą rządu Syrii” – stwierdził urzędnik.

Obecnie otwarte jest tylko jedno przejście graniczne, w Bab al-Hawa, między Turcją a znajdującą się w rękach opozycji północno-zachodnią Syrią. Zostało ono zamknięte na krótko po poniedziałkowym trzęsieniu ziemi, ale zostało ponownie otwarte w czwartek.

Organizacja Narodów Zjednoczonych określiła dostęp przez Bab al-Hawa jako “linię życia” dla około 4 milionów ludzi, którzy, jak twierdzi, polegali na pomocy humanitarnej przed trzęsieniem ziemi – a których potrzeby wzrosły po poniedziałkowym trzęsieniu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

usnews.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

Zobacz także: Media Narodowe walczą z cenzurą YouTube’a. Ruszyła zbiórka

Naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Wałerij Załużny Naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Wałerij Załużny, poinformował, że dwa pociski Kaliber wystrzelone z Morza Czarnego weszły w przestrzeń powietrzną Mołdawii, a następnie przeleciały w przestrzeń powietrzną Rumunii.

“Dziś, 10 lutego, o godz 10:18 (godz. 9:18 czasu w Polsce – przyp. red.) dwie rosyjskie rakiety manewrujące Kalibr przekroczyły granicę państwową Ukrainy z Republiką Mołdawii. Około godz. 10:33 (godz. 9:33 czasu w Polsce – przyp. red.) rakiety te wleciały w przestrzeń powietrzną Rumunii” – napisał Wałerij Załużny na Twitterze.

Ukraińska Prawda zacytowała rzecznika sił powietrznych, który powiedział z kolei, że Ukraina miała możliwość zestrzelenia pocisków, ale nie zrobiła tego, bo nie chciała narażać cywilów w innych krajach. W podobnym przypadku doprowadziło to do śmierci dwóch osób w Polsce.

Rumuński resort obrony przekazał, że rakieta co prawda naruszyła mołdawską przestrzeń powietrzną, ale nie nie wleciała w rumuńską.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMF24, usnews.com