Jan Bodakowski UE Unia Europejska

Jan Bodakowski UE Unia Europejska / Jan Bodakowski UE Unia Europejska

7 czerwca wtorek

Spotkajmy się 7 czerwca o godz. 11.00 przy ul. Bazarowej w Szczecinie, aby wspólnie złożyć życzenia Pani ppłk Danucie Szyksznian-Ossowskiej „Sarence” w jej 97. urodziny! Patronat nad naszym spotkaniem objął Leszek Dobrzyński, Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu Tradycji i Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Ppłk Danuta Szyksznian-Ossowska „Sarenka” z d. Janiczak urodziła się 7 czerwca 1925. W konspiracji zaangażowana była od najmłodszych lat, ze względu konspiracyjną działalność rodziców. Od 1940 r. była łączniczką w Okręgu Wileńskim ZWZ-AK. Zajmowała się przerzutem dokumentów, rozkazów, broni, benzyny. Uczestniczyła w Operacji „Ostra Brama” w Wilnie. W 1944 r. została osadzona w więzieniu NKGB. Była tam przesłuchiwana i torturowana. Skazana na 10 lat łagrów została zwolniona w 1945 r. Po wojnie związała się z Pomorzem Zachodnim. Za swoją konspiracyjną działalność przez długi czas była szykanowana. Została wierna swoim przekonaniom. Jest współzałożycielką szczecińskiego Klubu Żołnierzy Kresowych AK oraz honorową Prezes Zarządu Okręgu Szczecin Światowego Związku Żołnierzy AK.

Centrum Życia i Rodziny, Wojownicy Maryi i Męski Różaniec Warszawa zaprasza na wspólną modlitwę przed kinem Muranów, które szerzy zgorszenie organizując festiwal filmów pornograficznych Post Pxrn Festival Warsaw.

Klasztor Ojców Paulinów na Skałce w Krakowie i Instytut Pamięci Narodowej zapraszają na spotkanie dyskusyjne z cyklu „Prymas na Skałce. Wiara – patriotyzm – tożsamość – pamięć”, które odbędzie się 7 czerwca 2022 r. w Auli Wyższego Seminarium Duchownego Zakonu Paulinów (ul. Skałeczna 16). Początek o godz. 18. W dyskusji wezmą udział: dr hab. Filip Musiał, prof. AIK (Instytut Pamięci Narodowej, Akademia Ignatianum w Krakowie), prof. dr. hab. Jana Żaryna (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej), ks. prof. dr. hab. Janusza Królikowskiego (Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie), dr. Łukasza Kamińskiego (Uniwersytet Wrocławski). Prowadzenie dr Andrzej Sznajder (Instytut Pamięci Narodowej)

Hanna Budzyńska, Paweł Drzymała oraz Łukasz Komorowski z Oddziałowego Archiwum IPN w Poznaniu zaprezentują książkę „Wybory czerwcowe 1989 r. w województwie poznańskim. Wybór dokumentów”. Moderator: dr Rafał Kościański. Premiera na kanale YouTube IPNtv oraz na Facebooku poznańskiego oddziału 7 czerwca 2022 o godzinie 18:00.

8 czerwca środa

W dniach od 8 do 10 czerwca 2022 r. w hotelu „Złote Arkady” w Częstochowie, przy ul. Boya-Żeleńskiego 12, odbędzie się ogólnopolska, interdyscyplinarna konferencja naukowa „»Bóg, Honor, Ojczyzna«? Imponderabilia w wojsku, aparacie bezpieczeństwa i służbach specjalnych”. Celem konferencji jest zaprezentowanie szczegółowych badań nad problemem postrzegania ojczyzny, patriotyzmu, suwerenności państwa, wiary w Boga, tradycji, honoru, etosu czy zasad etyki, jakie miały towarzyszyć żołnierzom oraz funkcjonariuszom służb mundurowych i specjalnych w trzech okresach dziejowych w latach: 1918–1945 (II Rzeczpospolita), 1943–1990 (Polska „ludowa”), od 1990 r. do czasów współczesnych (III Rzeczpospolita).

Oddział IPN w Krakowie i Klub Historyczny im. gen. Stefana Roweckiego „Grota” zapraszają 8 czerwca 2022 r. o godz. 18.00 do Centrum Edukacyjnego „Przystanek Historia” przy ul. Dunajewskiego 8 na wykład pt. „Bohaterowie lwowskiej AK w latach 1941-1944”, który wygłosi dr Paweł Naleźniak z Oddziałowego Biura Edukacji Narodowej.

9 czerwca czwartek

Klub imienia Romana Dmowskiego, Chrobry Szlak i Akcja Narodowa zapraszają na ulicę Jana Kilińskiego 86
9 czerwca 1946 roku. Uroczystość ku czci zamordowanego przez warszawskie UB 29-letni Tadeusza Łabędzkiego, łodzianina, działacza Młodzieży Wszechpolskiej i Stronnictwa Narodowego, żołnierza Narodowej Organizacji Wojskowej i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. odbędzie się w czwartek 9 czerwca o godzinie 18:00 pod tablicą pamiątkową umieszczoną na ścianie domu, gdzie mieszkał Tadeusz Łabędzki – przy ul. Kilińskiego 86 w Łodzi.

9 czerwca 2022 r. w Katowicach odbędą się obchody 100. rocznicy utworzenia Policji Województwa Śląskiego i przyłączenia części Górnego Śląska do Polski.
10.45 Plac Kwiatowy w Katowicach
– otwarcie wystawy pt. „»Pamiętaj, że nosisz mundur«. Policja Województwa Śląskiego w stulecie utworzenia”
– prezentacja znaczka pocztowego oraz koperty FDC „100 lat Policji Województwa Śląskiego”
12.00 Msza Św. w Archikatedrze Chrystusa Króla w Katowicach
13.15 Uroczysta zbiórka pod Grobem Policjanta Polskiego

10 czerwca piątek

W dniach od 10 do 12 czerwca 2022 r. w Rybniku – Boguszowicach Starych odbędzie się III Ogólnopolski festiwal piosenki harcerskiej i niepodległościowej „Śladami Niepodległości”. Festiwal odbędzie się na boguszowickiej, plenerowej scenie „Ogrodu Farskiego”. Udział w festiwalu jest całkowicie bezpłatny.

10 czerwca 2022 , godz. 18:00 Prezentacja publikacji rocznicowej „Solidarność Walcząca na Dolnym Śląsku w Encyklopedii Solidarności”. Jest to leksykon zawierający 119 biogramów i 20 haseł rzeczowych. Promocji towarzyszyć będzie panel dyskusyjny z udziałem redaktorów książki i recenzenta (K. Dworaczek, G. Waligóra, Ł. Sołtysik, A. Klarman, Ł. Kamiński) — Dolnośląskie Centrum Filmowe, Wrocław, ul. J. Piłsudskiego 64A

11 czerwca sobota

11 czerwca 2022, godz. 9:00. Wręczenie przez Prezesa IPN dr. Karola Nawrockiego (w imieniu Prezydenta RP) Krzyży Wolności i Solidarności kilkunastu działaczom Solidarności Walczącej — Gmach NSZZ „Solidarność”, sala im. Janusza Łaznowskiego, III piętro, Wrocław, pl. Solidarności 1/3/5 wraz z wydarzeniami towarzyszącymi: premierowa prezentacja reprintów dwóch wydawnictw Solidarności Walczącej: „Mały konspirator” (1983) i „Walka o serca i umysły” (1987), przygotowanych przez Tomasza Balbusa i Magdę Wysocką , prezentacja repliki orzełka Solidarności Walczącej

11 czerwca 2022, godz. 10:00. Złożenie kwiatów przed odnowionym przez IPN pomnikiem ku czci Kornela Morawieckiego na skwerze Kornela Morawieckiego przez Prezesa IPN dr. Karola Nawrockiego oraz delegacje władz państwowych i samorządowych. Wartę honorową zapewni Wojsko Polskie — Skwer Kornela Morawieckiego, Wrocław-Szczepin.

12 czerwca niedziela

12 października, godz. 12:00 Uroczystość przy wybudowanym przez IPN grobie Jana M. Sokołowskiego, pułkownika dyplomowanego piechoty Wojska Polskiego, żołnierza Legionów Polskich i Armii Krajowej, kawalera Orderu Virtuti Militari i aktywnego członka SW — Wrocław, Cmentarz Osobowicki

O zbliżających się wydarzeniach proszę informować Jana Bodakowskiego np. za pośrednictwem Facebooka

Jan Bodakowski

Dmitrij Miedwiediew

Były Prezydent oraz Premier Rosji DMitrij Miedwiediew / Fot. Twitter

  • Dmitrij Miedwiediew odniósł się do szóstego pakietu sankcji Unii Europejskiej
  • Były prezydent Rosji uważa, że ma on celu wywołać globalną rewolucję
  • Szefowie państw i rządów UE zatwierdzili szósty pakiet sankcji pod koniec maja
  • Obejmuje on częściowe embargo na import rosyjskiej ropy oraz usunięcie Sbierbanku z systemu SWIFT
  • Według Miedwiediewa, Europa nie może natychmiast zrezygnować z rosyjskiej ropy
  • Zobacz także: Turcja dogadała się z Rosją. Ukraina jest zaniepokojona

Dmitrij Miedwiediew: Chcą wywołać rewolucję

Niektórzy zapomnieli, że rewolucja pożera własne dzieci.

– powiedział rosyjski polityk.

Unijne, częściowe embargo na import ropy na razie nie dotyczy dostaw surowca rurociągiem “Przyjaźń” (Drużba). Chodziło o mechanizm kryzysowy na wypadek, gdyby rurociąg nagle przestał działać np. wskutek działań wojennych, a Węgry oraz węgierskie rafinerie nie były jeszcze gotowe do przestawienia się na ropę nierosyjską.

Premier Viktor Orban chciał w takiej kryzysowej sytuacji mieć prawo do importu rosyjskiej ropy również z tankowców (rurociągiem przez Chorwację) i uzyskał to ustępstwo na szczycie w Brukseli.

Dmitrij Miedwiediew stwierdził, że Komisja Europejska przyjęła szósty pakiet sankcji, aby “rozerwać rosyjską gospodarkę na strzępy”.

Ale najwyraźniej celem nie jest Rosja, ale wywołanie światowej rewolucji w gospodarce. Tylko niektórzy zapomnieli, że rewolucja pożera własne dzieci.

– napisał Miedwiediew na Telegramie.

Według polityka, Europa nie może natychmiast zrezygnować z rosyjskiej ropy, ponieważ “jej własnych obywateli i firmy można postawić pod ścianą”. Dodał, że teraz Europejczycy muszą w ciągu kilku miesięcy znaleźć alternatywne źródła dostaw surowców tej samej jakości.

Komentując odłączenie Sbierbanku od systemu SWIFT, Miedwiediew stwierdził, że Rosja nie odczuje tego tak, jak chciałby Zachód.

To do niczego nie doprowadzi, ponieważ rosyjskie operacje finansowe nie zależą od SWIFT i są przeprowadzane w trybie standardowym.

– wskazywał były prezydent FR.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Brytyjski parlament

Boris Johnson / fot. PAP/EPA/ANDY RAIN Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Brytyjski parlament zdecydował, że Johnson pozostanie liderem Partii Konserwatywnej i szefem rządu
  • Za odwołaniem Johnsona z funkcji lidera partii opowiedziało się 148 posłów, poparło go natomiast 211
  • Aby wniosek o odwołanie polityka przeszedł, potrzebne było co najmniej 180 głosów
  • Regulamin Partii Konserwatywnej przewiduje, że następny tego typu wniosek nie może zostać złożony przed upływem 12 miesięcy
  • Zobacz także: Boris Johnson zaproponował utworzenie nowego, alternatywnego dla UE sojuszu. Wymienił w nim Polskę

Brytyjski parlament zdecydował

Boris Johnson pozostanie zarówno szefem Partii Konserwatywnej, jak i na stanowisku premiera Wielkiej Brytanii.

Za odwołaniem Johnsona z funkcji lidera partii opowiedziało się 148 posłów, poparło go – 211. Aby wniosek o jego odwołanie przeszedł, musiało go poprzeć co najmniej 180 posłów.

Zgodnie z regulaminem Partii Konserwatywnej, zwycięstwo Johnsona oznacza, że następny wniosek o przeprowadzenie głosowania nad wotum zaufania nie może zostać złożony przed upływem 12 miesięcy. (

Boris Johnson chce stworzenia nowego sojuszu

Premier Wielkiej Brytanii zaproponował niedawno utworzenie nowego sojuszu, który przeciwstawiłby się Rosji i stałby alternatywą dla UE. Taki model Wspólnoty Europejskiej obejmowałby Wielką Brytanię, Ukrainę, Polskę, Estonię, Łotwę i Litwę, a na późniejszym etapie być może także Turcję.

Johnson zaproponował Wołodymyrowi Zełenskiemu utworzenie nowego sojuszu międzynarodowego, który przeciwstawi się Rosji i stanie się alternatywą dla UE. 

– podaje włoska gazeta “Corriere Della Sera”, powołując się na źródła obecne na konferencji w Davos.

Przywódca Wielkiej Brytanii chciałby, aby to jego kraj przewodził takiemu przymierzu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tysol

Turcja

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan / Fot. PAP/EPA/Administracja Prezydenta Turcji. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Turcja i Rosja wypracowały porozumienie w kwestii eksportu ukraińskiego zboża
  • Ankara zaoferowała pomoc wojskową w usuwaniu min z wybrzeży Odessy i eskortowaniu statków ze zbożem
  • Ukraina nie zatwierdziła tego planu, obawiając się, iż usunięcie umocnień może narazić ważny czarnomorski port na rosyjski atak
  • Co więcej, Wołodymyr Zełenski wskazał, że Kijów nie został zaproszony na rozmowy w sprawie odblokowania eksportu zboża
  • Zobacz także: Rosjanie oddali ciała obrońców Azowstalu. Niektóre były mocno zwęglone

Turcja dogadała się z Rosją

O zakulisowych rozmowach Ankary i Moskwy donosi agencja Bloomberg. Turecki rząd zaoferował pomoc wojskową w usuwaniu min u wybrzeży Odessy i eskortowaniu statków ze zbożem, ale Ukraina jeszcze nie zatwierdziła tego planu, obawiając się, że usunięcie umocnień może narazić ten ważny port na Morzy Czarnym na atak ze strony Rosji.

Turcja ma nadzieję, że poparcie tej propozycji przez ONZ może rozwiać obawy związane z bezpieczeństwem.

– informuje Bloomberg.

Prezydent Zełenski powiedział, że Kijów nie otrzymał zaproszenia na rozmowy w sprawie odblokowania eksportu zboża. Z kolei szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow, który w środę ma odwiedzić Ankarę, stwierdził, że pozostaje w tej sprawie “optymistą”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. International Powerlifting Federation

W 2022 roku Mistrzostwa Świata w Wyciskaniu Sztangi Leżąc odbyły się w Kazachstanie w miejscowości Almaty w dniach 21 do 29 maja. Największy sukces odniosła startująca w kategorii seniorek w wadze 76 kg Daria Ławniczak, która wywalczyła dwa srebrne medale. Najpierw w zawodach sprzętowych, czyli w tzw. koszulkach wspomagających zajęła 2 miejsce wynikiem 135 kg, a następnie w zawodach klasycznych gdzie uzyskała 95 kg. To największy sukces naszej zawodniczki w karierze.

Bardzo bliski złotego medalu był natomiast drugi z naszych seniorów Rafał Zalewski, który w zawodach sprzętowych w kategorii 93 kg zdobył również srebro. W pierwszej próbie uzyskał 285 kg, a w drugiej 290 kg. W trzeciej wyciskał 297,5 kg, ale sędziowie boczni nie zaliczają tego podejścia a złoto było tak blisko. Nasz zawodnik przegrał tylko wagą ciała ważąc 50 dkg więcej od Japończyka, który uzyskał ten sam rezultat.

Nasi reprezentanci zdobyli więc 3 medale w najbardziej prestiżowej kategorii seniorów, czyli open. Należy jednak dodać, że tegoroczne mistrzostwa nie należały do zbyt mocno obsadzonych, w niektórych kategoriach wagowych startowała tym razem bardzo skromna liczba zawodników i zawodniczek. Tym bardziej, że tego typu imprezy rozgrywane są z podziałem również na kategorie wiekowe i przeważnie uczestnicy zamiast startować w kategorii open wolą walczyć o medale w swoich kategoriach wiekowych. Tutaj również zdobyliśmy medale.
– Sławomir Śledź w kategorii 66 kg/ W1 w klasyku zdobył srebro.
– Adam Balawejder w kategorii 74 kg/W1 w klasyku srebro.
– Krzysztof Perlik w klasyku w kat. wag. 74 kg/J18 srebro.
– Paweł Włoch w kategorii 83 kg/J18 w sprzęcie brąz.
– Bartosz Żelazko w kategorii 74 kg/M1 w sprzęcie srebro.
– Arkadiusz Włoch w kategorii 83 kg/M1 w sprzęcie brąz.
– Eryk Walczak w kategorii 105 kg/W1 w sprzęcie brąz.

Wyniki mistrzostw:

World Men’s Classic Bench Press Championships

World Men’s Equipped Bench Press Championships

World Women’s Classic Bench Press Championships

World Women’s Equipped Bench Press Championships

Armia Hallera Wikipedia

Armia Hallera / Fot. Wikipedia

Armia Hallera

105 lat temu 4 czerwca 1917 roku, w czasie I wojny światowej, prezydent walczącej z Niemcami Francji Raymond Poincare wydał dekret o utworzeniu Armii Polskiej w republice francuskiej. Armia od kolorów mundurów była zwana Błękitną lub od nazwiska dowódcy Armią Hallera (Haller dowodził od października 1918). Inicjatorem jej powstania był Roman Dmowski stojącego na czele Komitetu Narodowego Polskiego (w skład którego wchodził też Ignacy Paderewski). Składała się ona z polskich ochotników z USA, Kanady, Bazyli i Francji.

Roman Dmowski doprowadził do powstania Armii Polskiej we Francji, by wymusić na zachodzie uznanie za jeden z celów wojny z Niemcami powstanie niepodległego i suwerennego państwa polskiego. Pierwsze jednostki polskie we Francji powstawały już w 1914 – Bajończycy od miasta Bayonne, Ruelczycy od miasta Rueil. Bajończycy walczyli w szeregach pierwszej Dywizji Marokańskiej, a Ruelczycy w ramach Legii Cudzoziemskiej. Do 1917 roku barierą w tworzeniu armii polskiej na zachodzie było negatywne stanowisko Rosji carskiej, która odmawiała Polakom prawa do niepodległości – dopiero upadek caratu i wycofanie się Rosji z wojny umożliwił powstanie armii polskiej na zachodzie.

Armia Dmowskiego

Komitetu Narodowego Polski (podlegający Romanowi Dmowskiemu), który był traktowany jako rząd polski przez zachód, sprawował polityczne zwierzchnictwo nad zorganizowaną armią i mógł wyznaczyć naczelnego dowódcę armii, którym został (po roku dowodzenia przez Francuza) przybyły z Rosji generał Haller. Armia Polska we Francji podlegała dowództwu francuskiemu i była szkolona i wyposażona przez władze francuskie. Do Armii Polskiej we Francji werbowano w republice francuskiej, Stanach Zjednoczonych, Brazylii i wśród jeńców z armii austriackiej i niemieckiej, do których to Polacy byli przymusowo wcielani przez zaborców.

Podstawa Wojska Polskiego

W 1919 roku 70.000 doskonale wyszkolonych i wyekwipowany żołnierzy (jednostek piechoty, artylerii, kawalerii, służb inżynieryjnych, łączności, kolejowych, oraz liczący 120 czołgów Renault M-117 pułk czołgów i siedem eskadr lotniczych liczących 98 samolotów) armii Hallera wróciło do Polski i weszło w skład Wojska Polskiego. W skład armii Hallera wchodziły też prócz wojsk na zachodzie też dwie dywizje polskie działające w Rosji – 4. Dywizja gen. Lucjana Żeligowskiego i 5. Dywizja Syberyjska mjr. Waleriana Czumy. O sile armii Hallera niech świadczy to, że dzięki artylerii i czołom Armia Polska we Francji była czwartą armią na świecie. Broń Armia Hallera zyskiwała po zdemobilizowanych oddziałowych francuskich.

Po przybyciu do Polski oddziały armii Hallera stały się podstawą siły militarnej nowo powstałego Wojska Polskiego i zapewniły Polsce zwycięstwo w walce z Rosjanami w 1919 roku. Po przybyciu do Polski hallerczycy walczyli nie tylko z Rosjanami, ale i z Ukraińcami.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

4 czerwca 1989

4 czerwca 1989 / 4 czerwca 1989

Według scenariusza moskiewskiego

W trakcie okrągłego stołu zgodnie ze scenariuszem Moskwy ustalono, że przeprowadzone zostaną wolne w 100% wybory do senatu i w 35% do sejmu (65% miejsc miał dostać PZPR i jego satelici). Opozycja startowała pod szyldem Komitetu Obywatelskiego (listy zdominowali opozycjoniści wykorzenieni z polskiej tradycji narodowej). KO w 100% demokratycznych wyborach do senatu zdobył 92 miejsca (na 100) a PZPR zero. W wyborach do sejmu na 161 miejsc obsadzanych demokratycznie opozycja zdobyła 160. By PZPR znalazł się w parlamencie, sprzecznie z prawem zmieniono ordynację. Wyniki były zaskoczeniem dla wszystkich. Wyłoniony w wyborach sejm poparł rząd opozycjonisty Mazowieckiego, w którym resorty siłowe oddane były PZPR.

Myśl Polska o wyborach 4 czerwca

W pierwszym czerwcowym numerze z 1989 redakcja emigracyjnej (wydanej przez Stronnictwo Narodowe) „Myśli Polskiej” zamieściła kilka artykułów poświęconych wyborom. Kandydatami w tych wyborach było dwu publicystów „Myśli Polskiej”: „Romuald Starosielec kandydował w okręgu sieradzkim na senatora, a Marian Piłka do Sejmu w okręgu Garwolin. Obaj stawali pod własnym szyldem jako kandydaci katolicko-narodowi, poza blokami i choć zdobyli znaczny w tych warunkach procent głosów, wybory przegrali. […] Dwaj inni kandydaci stający również pod wyraźnym sztandarem katolicko-narodowym Marek Jurek (którego artykuły również pojawiły się w „Myśli”) oraz Jan Łopuszański zostali wybrani z listy Solidarności, pierwszy w Lesznie wielkopolskim, drugi w okręgu radomskim. Według tymczasowych ocen trzech lub czterech innych kandydatów o wyraźnym kierunku katolicko-narodowym weszło do sejmu”.

Marek Jurek

Największą karierę spośród współpracowników „Myśli Polskiej” zrobił Marek Jurek. W PRL był współzałożycielem Ruchu Młodej Polski oraz członkiem władz Niezależnego Zrzeszenia Studentów, pisywał w podziemnej „Polityce Polskiej”. Marek Jurek był w III RP czterokrotnie posłem, od 1995 do 2001 członkiem KRRiT (z nominacji Wałęsy), od 2005 do 2007 marszałkiem sejmu. W 1989 zakładał ZChN (w którym działał wraz z Niesiołowskim), w 1999 odwiedził Pinocheta (towarzyszył mu Michał Kamiński z kancelarii Kaczyńskiego). Odszedł z ZChN do Przymierza Prawicy. Wraz z Przymierzem wszedł w skład PiS. Opowiadał się przeciw integracji z UE. Z PiS odszedł z powodu proaborcyjnej postawy władz partii. Założył własną partię Prawica Rzeczypospolitej. Pod własnym szyldem dwa razy przegrał w wyborach do senatu. Posłami zostali też związani z Ruchem Narodowym Jan Łopuszański i Marian Piłka.

Jan łopuszański

Jan Łopuszański w PRL doradzał „Solidarności” i „Solidarności” Rolników Indywidualnych. W III RP był czterokrotnie posłem, działaczem ZChN, sprzeciwiał się integracji z NATO i UE (było to powodem jego odejścia z ZChN i stworzenia własnej partii „Porozumienie Polskie”), przegrał w wyborach prezydenckich i wybory do senatu.

Marian Piłka

Marian Piłka w PRL pracował jako asystent w Ośrodku Badań Społecznych Regionu Mazowsze NSZZ “Solidarność”, był redaktorem w wydawnictwie archidiecezji warszawskiej. Działał w Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, Komitecie Porozumienia na rzecz Samostanowienia Narodu, Klubach Służby Niepodległości, Ruchu Młodej Polski. W stanie wojennym internowany. W III RP był trzykrotnie posłem, od 1989 do 1996 był doradcą w Urzędzie Rady Ministrów, członkiem ZChN, Przymierza Prawicy, PiS, Prawicy Marka Jurka. Publikuje w prasie katolickiej i jest doradca naczelnego dyrektora Archiwów Państwowych.

Albin Tybulewicz

Wyniki wyborów 4 czerwca na łamach „Myśli Polskiej” zrelacjonował Albin Tybulewicz, stwierdzając, że „Pierwsza runda wyborów do Senatu i Sejmu przyniosła druzgocącą klęskę PZPR i jej przybudówkom. Na 35 miejsc z tzw. listy krajowej, na której był „kwiat” dygnitarzy partyjnych przeszło tylko dwóch kandydatów, którzy dostali ponad 50% głosów, a przepadli wszyscy inni włącznie z premierem Rakowskim i gen. Kiszczakiem. Z pozostałych 264 mandatów koalicji partyjnej do Sejmu przeszły w pierwszej rundzie tylko trzy osoby, a reszta zdobyło mizerne kilka lub kilkanaście procent głosów (około trzy razy mniej niż kandydaci z listy krajowej). W drugiej rundzie lista krajowa została wycofana i zastąpiona innymi partyjnymi. Przy frekwencji tylko 25-31%, partia z sojusznikami dostała swoich zagwarantowanych 299 posłów.

Lista bezpartyjnych, czyli „Solidarności” odniosła ogromny sukces: na 161 mandatów do Sejmu już w pierwszej rundzie wybrano 160 posłów, a pozostały jeden kandydat ma trzy razy więcej głosów niż jego przeciwnik. Z tych 160 posłów około 20 uzyskało ponad 80% głosów, 86 powyżej 70% (np. Jan Edward Łopuszański z KIK’u radomskiego otrzymał 74%), i tylko kilkunastu między 50 a 59% (m.in. Marek Jurek, prezes klubu „Ład i Wolność” w Poznaniu – Ruch Młodej Polski – 53%). W Senacie na 100 mandatów „Solidarność” zdobyła 92, z tego trzy osoby otrzymały ponad 80% głosów: Józef Ślisz, rolnik (rzeszowskie), dr med. Zofia Kuratowska z Warszawy, i prof. Roman Ciesielski, b. rektor Politechniki Krakowskiej. W drugiej rundzie „Solidarność” zdobyła pozostały jeden mandat poselski (58% przeciwko 36% dla niezależnego kandydata) oraz siedem na ośmiu senatorów. Tylko jeden kandydat „Solidarności” na senatora przepadł: w woj. pilskim wybrany został Henryk Stokłosa, jeden z polskich miliarderów. Interesujący też był wynik w Radomiu, Senatorem został agnostyk Jan Józef Lipski, kandydat „Solidarności” (66%), wygrywając przeciwko Janowi Pająkowi (27%), mimo że ten ostatni był popierany przez Kościół i przez już wybranych posłów i senatora. „Gazeta Wyborcza” oblicza, że 80% posłów i senatorów „Solidarności” było internowanych, 50% było więzionych, a 70 osób straciło pracę z powodów politycznych.

W drugiej rundzie frekwencja była dużo wyższa (35-60%) tam, gdzie był kandydat „Solidarności”, w porównaniu do śmiesznej frekwencji (poniżej 31%) gdzie wybór był między dwoma partyjnymi.
Tak więc „Solidarność” zdobyła 99% mandatów w wolnych wyborach do Senatu, a 100% w niby wolnych wyborach do Sejmu. Biorąc razem Sejm i Senat (460+100 mandatów), „Solidarność” ma 260, czyli 46.4% posłów i senatorów.

Nastąpiła też rzeź kandydatów niezależnych. Tylko ośmiu z nich zdobyło ponad 20% głosów, dwudziestu siedmiu dostało pomiędzy 15 a 20%, a setki innych dużo mniej. Dla przykładu Marian Piłka z Ruchu Młodej Polski otrzymał trochę ponad 16%, a Romuald Starosielec, kandydat do Senatu dostał 6.5% głosów. Chrześcijańscy demokraci uzyskali następujące procenty: prof. Ryszard Bender 15.4%, Janusz Zabłocki 2.8%, a mec. Władysław Siła- Nowicki około 22%. Inne przykłady: Jerzy Ozdowski dostał 8.2%, Jerzy Urban około 18%, a Leszek Moczulski 10.2%. Nawet prorektor Uniw. Warszawskiego prof. Andrzej Tymowski zdobył tylko 4.6%.

Rzeź ta nastąpiła, bo nawet ci niezależni, którzy w latach 1980-81 nie wstąpili do „Solidarności” (znam osobiście takie osoby) obecnie chcieli zademonstrować swój negatywny stosunek do komunistycznego reżimu w pierwszej szansie od ponad 40 lat. Uznali oni siłę „Solidarności” przy „okrągłym stole” i głosowali nawet na Jacka Kuronia (66%) przeciw Sile-Nowickiemu, choć woleliby wybrać mecenasa o pięknej karcie, a nie b. „czerwonego harcerza”.

Wyraźnie większość narodu poparła listę „Solidarności” (głosowało 62% na ponad 27 milionów uprawnionych). Chociaż około jedna trzecia wyborców nie oddała głosu, nie znaczy to wcale, że ta grupa jest prorządowa (jak twierdzi partia): składa się ona z tych, którzy od 1981 r. wyłączyli się ze spraw narodu i budują własną karierę w swoich przedsiębiorstwach; są w tej grupie też sfrustrowani członkowie partii („beton”), ale najwięcej jest chyba sceptyków, którzy nie wierzą „Solidarności”, że pójdzie na drastyczne, ale konieczne reformy gospodarcze, a rządowi, że nie dotrzyma umów. Nie jest to zresztą dziwne, bo znali ze środków masowego przekazu krwawą łaźnię na ulicach i placach miast chińskich urządzona przez Denga i jego popleczników, którzy tak niedawno mieli wspaniałą prasę na Zachodzie jako „liberałowie” prowadzący Chiny do systemu wolnorynkowego i demokracji. Jest rzeczą niepokojącą, że władze Związku Sowieckiego z „liberałem” Gorbaczowem na czele nie potępiły tego, co się dzieje w Chinach.

Oczywiście ma rację prof. Tymowski, że w Polsce „monopartia stworzyła monoprozycję”. A mec. Siła-Nowicki twierdzi, że „okrągły stół” był głównie dekoracja bez znaczenia, gdyż legalizację „Solidarności” zdecydowało plenum Komitetu Centralnego PZPR. Listę kandydatów do Sejmu i Senatu ustaliła grupa doradców Lecha Wałęsy zdominowana przez lewicę laicką i „lewicę” katolicka z grupy „Tygodnika Powszechnego”. Dlatego też Aleksander Hall przez zmuszenie Komitetu Obywatelskiego „Solidarności” do głosowania, żądając pluralizmu politycznego w opozycji, obnażył monopol tych dwóch grup, które w żadnym wypadku nie reprezentują większości narodu.

To prawda, że olbrzymia większość nowych posłów i senatorów z ramienia opozycji to katolicy i na pewno dobrzy demokraci, wśród nich jednostki o bardzo pięknej przeszłości jak np. prof. Ciesielski. Pytanie jest tylko czy posłowie i senatorowie teraz wyłamują się spod kurateli dwóch grup lewicowych i nie dadzą się zapędzić do głosowania jako mono opozycja pod naciskiem populistycznej demagogii żądającej jedności wobec przeważających sił partii i rządu. Pierwszym obowiązkiem nowego parlamentu jest interes narodu, a nie „Solidarność” czy „drużyna Wałęsy”.

Przed nowym Zgromadzeniem Narodowym stoją olbrzymie problemy […] dotychczasowe reformy ekonomiczne są tylko powierzchowne. Standard życiowy jest niski, Śląsk i Kraków są katastrofa środowiskowa, infrastruktura rozpada się, nowoczesna telekomunikacja nie istnieje, a naród jest sceptyczny i zmęczony. […] Mimo apeli Wałęsy, pomoc z innych krajów Zachodu wygląda bardzo problematycznie. .”.

Romuald Starosielec

Bez optymizmu wybory oceniał też Romuald Starosielec. „Smutkiem napawa fakt, że obecni przywódcy odradzającej się »Solidarności« budowanie demokracji rozpoczęli od jej łamania. Nie zgodzili się na rozszerzenie bazy politycznej Komitetu Obywatelskiego o inne ugrupowania niż te, które wywodzą się, lub pozostają w ścisłym kontakcie z nurtem zwanym „lewica laicka”. Przy okrągłym stole zawarto wiele kontrowersyjnych porozumień bez oglądania się na innych. O najistotniejszych kwestiach gospodarczych, społecznych i politycznych decydowano bez konsultacji z całe resztą opozycji. Wreszcie wysunięto kandydatów do parlamentu w sposób, który nie ma wiele wspólnego z demokracją.

Dopiero w trakcie trwania kampanii wyborczej społeczeństwo uświadomiło sobie, że wybory rozegrały się na etapie powoływania kandydatów, których wyłaniała i zatwierdzała lewica solidarnościowa, ignorując fakt, że naturalne do tego prawo mają regionalne, opozycyjne grupy i środowiska. Kandydatów narzucano z centrali według znanych wzorów praktykowanych przez reżim od kilkudziesięciu lat, dopuszczając tylko jedną listę, tak jakby ta „grzeczna” część „Solidarności” miała decydować za całą opozycję. Żyliśmy dotąd pod presją nomenklatury, która twierdziła, że ma monopol na władzę. Teraz ujrzeliśmy nowego monopolistę, posiadającego rzekomo monopol na opozycję.

Ten tak uzurpatorski, że chwilami wręcz groteskowy monopol był traktowany przez Warszawski Komitet Obywatelski oraz komitety wojewódzkie śmiertelnie poważnie. Ustalono z rządem, że wybory będą „niekonfrontacyjne”. (Ten dziwoląg językowy w odniesieniu do wyborów niewątpliwie wejdzie do historii światowego parlamentaryzmu). Słowa dotrzymano. Natomiast zrobiono wybory „konfrontacyjne” wobec innych kandydatów wyłanianych przez opozycję. Podejrzewam, że doradcy Wałęsy nie w pełni uzmysłowili sobie całą absurdalność takiego stanowiska. Przez ostatnie kilka miesięcy w swych enuncjacjach odmieniano na wszystkie przypadki słowo „pluralizm”, a gdy nastał czas na jego praktyczne zastosowanie w wyborach ,odmówiono innym opozycyjnym kandydatom prawa do brania w nich udziału. Tych działaczy opozycyjnych, którzy mimo olbrzymiej presji zdecydowali się kandydować, nazywano często „warchołami”. Walczono więc nie z kandydatami wysuniętymi przez reżim, lecz kandydatami opozycji. Nic więc dziwnego, że wielu wyborców identyfikujących się z poglądami kandydatów opozycyjnych znajdujących się poza „drużyną Wałęsy”, przestało Komitet Obywatelski uznawać za opozycję.
Na tym tle dochodziło do wielu dramatów moralnych. Duża część wyborców poddana przymusom dawnej lub obecnej lojalności organizacyjnej, wbrew swym przekonaniom skreślała kandydatów pod względem ideowym i politycznym o wiele sobie bliższych. Do rangi symbolu urasta dopisek na karcie do głosowania na warszawskim Żoliborzu, gdzie jeden z wyborców przy nazwisku Siły-Nowickiegó napisał: „sercem jestem z Panem” a jednocześnie go skreślił, oddając głos na Kuronia. Komitet Obywatelski zastrzegł sobie przy tym wyłączność do posługiwania się symbolami „Solidarności”, odmawiając prawa do ich używania kandydatom spoza swej listy. Wobec faktu niedopuszczania do zebrania legalnych władz „Solidarności” nikt nie może w tej chwili mieć wyłączności na jej symbole.

Wyniki wyborów pokrywały się na ogół z przewidywaniami. Mandaty przeznaczone dla bezpartyjnych zdobyli niemal wyłącznie kandydaci Komitetu Obywatelskiego. Inaczej być nie mogło, gdyż nie były to normalne wybory. Był to raczej plebiscyt, w którym wyborcy mieli opowiedzieć się bądź za jedną, bądź drugą listą. Ponieważ żadna inna siła opozycyjna nie była do tej próby tak dobrze organizacyjnie i finansowo przygotowana, obecna była tylko w zasadzie lista Wałęsy. Polacy głosowali w tych wyborach na szyld „Solidarności”, nie wnikając najczęściej w to, czy akurat ta grupa ma do tego szyldu wyłączne prawo. Głosowali za nadzieją, a taką nadzieją dla milionów Polaków pozostaje nadal tradycja i idea „Solidarności”.
Wchodzimy obecnie w nowy etap walki o polityczne samostanowienie. Mimo całego krytycyzmu wobec polityki Wałęsy i jego obecnych doradców oraz sposobu przeprowadzenia wyborów należy w aktualnym rozwoju sytuacji polityczne dostrzec wiele stron dodatnich, których nie sposób negować. Pozostaje jednak wiele wątpliwości, jak na przykład ta, na ile zbliżenie pomiędzy lewicą solidarnościową a lewica rządową ma charakter taktyczny, a na ile wynika z ideowego i programowego powinowactwa. Jest te zagadnienie niezwykle istotne, gdyż będzie ono uzależniało wiele praktycznych posunięć. Rozgorzeje z pewnością walka o to, czym ma by „Solidarność”. Lewica laicka związana doktrynalnie z wizją aktywnych związków zawodowych w dziedzinie polityki, będzie starała się utrzymać władzę nad „Solidarnością”, by wykorzystać ten związek do swych politycznych pociągnięć. „Solidarność” była ruchem ogólnonarodowym spełniającym pod postacią związku rolę ruchu narodowych rewindykacji. W nowych warunkach sferą polityczną powinny zajmować się powołane do tego stronnictwa i partie. Należy więc zabiegać o jak najszybsze ich powstanie, legalizację i rozwój. Dopiero wówczas będziemy mogli mówić o normalnym życiu politycznym. Gdy to osiągniemy wybory do parlamentu i samorządów terytorialnych staną się autentyczne, a całe społeczeństwo przejdzie przez tak potrzebną, już obecnie przyspieszoną lekcję edukacji politycznej”.

Marian Piłka

Marian Piłka z większym optymizmem oceniał wybory 4 czerwca 1989. „Minione wybory do Zgromadzenia Narodowego, choć nie w pełni demokratyczne, są niewątpliwie wydarzeniem historycznym. Oznaczają bowiem nie tylko kontynuowanie procesu zapoczątkowanego w latach 80/81 i tym samym definitywnego zakończenia okresu stanu wojennego, ale także są zasadniczym krokiem ku demokracji i niepodległości państwa polskiego. Po raz pierwszy bowiem komuniści zdecydowali się na poddanie się demokratycznej weryfikacji i tym samym zainicjowali proces zmian ustrojowych.

Doniosłość tego faktu nie jest podzielana przez znaczne część polskiej opinii publicznej. Sam fakt blisko 40% absencji wyborczej świadczy o lekceważącym stosunku znacznej części społeczeństwa do tego wydarzenia. Pomijając tych, którzy nigdy nie uczestniczą w podobnych przedsięwzięciach, około 20 do 30% świadomie nie skorzystało z możliwości wyboru własnych posłów i senatorów. Tylko do pewnej ich części dotarły apele radykalnej opozycji wzywające do bojkotu. Niewątpliwie głównym powodem tak dużej absencji jest dominująca w społeczeństwie apatia i niewiara w możliwość zasadniczych zmian.
Obecna „odwilż” z daleko większym zakresem wolności niż w latach 80/81 nie wyzwoliła energii i entuzjazmu tak charakterystycznego dla tamtego okresu. Choć Komitet Obywatelski potrafił bardzo szybko zorganizować tysiące ochotników do przeprowadzenia kampanii wyborczej, to jednak ślamazarne tempo rozwoju NSZZ Solidarność jest bardziej adekwatnym wyrazem panujących nastrojów niż spektakularny sukces wyborczy. Po prostu wynik wyborów był wyrazem panujących sympatii, a nie wyrazem gotowości czynnego zaangażowania się. Wyborcy, co było do przewidzenia, w sposób bezapelacyjny poparli kandydatów Komitetu Obywatelskiego, skreślając kandydatów obozu rządzącego.
Beneficjantem tych wyborów okazało się środowisko lewicy laickiej, będące trzonem Komitetu Obywatelskiego. Komitet ten, jak trafnie zauważył W. Wasiutyński, jest tylko pozorna koalicja, bowiem poza różnorodnymi nazwiskami stoi jedna orientacja polityczna. Ona też zadecydowała ostatecznie o składzie kandydatów firmowanych etykieta Solidarności. Poza pojedynczymi wyjątkami oraz znaczną ilością postaci apolitycznych reprezentowali oni lewicową orientację.

Protest przeciwko niedemokratycznej procedurze mianowania kandydatów zgłosił Aleksander Hali, a kilku członków K.O. (m.in. Wiesław Chrzanowski i Jan Olszewski) wycofali się z Komitetu na znak protestu. Lewicowy w swej zdecydowanej większości skład reprezentacji firmowanej przez Solidarność skłonił pozostałe środowiska polityczne albo do wycofania się z walki o mandaty, albo też wystawienie jedynie symbolicznej reprezentacji.

Skreślanie kandydatów obozu rządzącego, a zwłaszcza listy krajowej, było wyrazem woli społeczeństwa odrzucenia istniejącego systemu, także w jego „reformatorskiej” wersji. Natomiast przegrana niezależnych kandydatów opozycyjnych miała bardziej skomplikowane podłoże. Przede wszystkim potwierdziło się przekonanie, iż w skali masowej jedyna powszechnie zrozumiała formuła opozycyjna, jest formuła Solidarności. Wszelkie inne grupy polityczne albo nie są powszechnie znane, albo też ich formuła nie jest wystarczająco wyrazista czy też (jak w przypadku KPN), nie jest powszechnie aprobowana. I choć widać wyraźny kryzys Solidarności jako ruchu ogólnonarodowego, to jednak w świadomości społecznej nie istnieje żadna poważna kontrpropozycja dla Solidarności. Wszystkie pozostałe ruchy opozycyjne, choć grupują znaczna część aktywnych politycznie środowisk, nie stanowią (ze względu na swoje zróżnicowanie i zatomizowanie) rzeczywistej konkurencji. Także krótki okres kampanii wyborczej był przede wszystkim korzystny dla kandydatów K.O., bowiem K.O. prowadził kampanię obliczona jedynie na wywołanie emocjonalnych sentymentów wobec Solidarności i Lecha Wałęsy.

Była to kampania nie na rzecz programu a na rzecz symboli. Brak czasu nie pozwolił na rzeczywistą konfrontację programową, a zawłaszczenie przez lewicę symbolu Solidarności postawiło kandydatów niezależnych w znacznie trudniejszej sytuacji. Należy także wspomnieć o nieproporcjonalnie małych w porównaniu z Komitetem Obywatelskim środkach materialnych, poza tym stosowano swoisty szantaż, twierdząc, iż wystawianie niezależnych kandydatów rozbije opozycyjny elektorat i tym samym doprowadzi do wyboru kandydatów strony rządowej. Pomimo całego swego prymitywizmu, to rozumowanie okazało się bardzo skuteczne. Istota całej kampanii wyborczej K.O. nie była konfrontacja programowa, a jedynie próba zdezawuowania niezależnych kandydatów, którym odmawiano moralnego prawa do kandydowania i wywierano różnorakie presje mające na celu ich rezygnację z kandydowania. Właśnie w tej kampanii uwidocznił się cały „bolszewizm” środowisk lewicowych, które w znacznej mierze kontynuowały komunistyczne metody zwalczania konkurentów. Wszelkie rekordy kłamstw i pomówień biła „Gazeta Wyborcza” pod redakcją Adama Michnika.

Te wszystkie czynniki spowodowały, iż wybory przekształciły się w swoisty plebiscyt: przeciwko władzy a za Solidarnością. I rezultat był bezwzględny. Odrzucono prawie całą listę krajową i to pomimo wezwań Lecha Wałęsy do głosowania na „reformatorów”, jak też uniemożliwiono wyłonienie w pierwszej turze posłów z mandatów zarezerwowanych dla obozu rządzącego. W pierwszej turze jedynie jeden poseł K.O. i ośmiu senatorów nie otrzymali wymaganej większości. Druga tura przyniosła potwierdzenie sukcesu. Tylko jeden mandat senatorski K.O. stracił na rzecz niezależnego kandydata z Piły. Frekwencja drugiej tury potwierdziła plebiscytarny charakter wyborów. Najliczniej głosowano w tych województwach, gdzie wybierano kandydatów K.O. Natomiast w pozostałych pozostawiono „partyjnym wybierać partyjnych”. Tak więc frekwencja spadła do poziomu 25% i to pomimo usilnej akcji propagandowej „Gazety Wyborczej” i niektórych wojewódzkich komitetów obywatelskich wzywających do wzięcia udziału w II turze i głosowaniu na określonych kandydatów obozu rządzącego. Tak niska frekwencja w drugiej turze jest nie tyle wyrazem braku zainteresowania wyborców ostatecznym składem Zgromadzenia Narodowego, co przede wszystkim odmowa uznania niedemokratycznych reguł ordynacji wyborczej przyznającej partii komunistycznej i jej przybudówkom 65% mandatów w Sejmie.

Werdykt wyborczy jednoznacznie odrzuca system komunistyczny, natomiast nie daje jednoznacznych preferencji ideowych i politycznych. Jest raczej wyrazem nadziei na zmiany wiązane z Solidarnością i tym wszystkim, co ona w świadomości społecznej wyraża. W rzeczywistości jednak umacniają one istniejący dualizm polskiej sceny politycznej. Walka o pluralizm to przede wszystkim walka o miejsce na tej scenie dla nielewicowych środowisk politycznych oraz emancypacja Solidarności spod dominacji lewicy. Wymaga to jednak ogromnej pracy formacyjnej i politycznej, która zmieni istniejący obecnie układ sił politycznych. Rezultat obecnych wyborów to efekt nie tylko określonych warunków obiektywnych, ale także — w pewnej mierze — rzeczywistego znaczenia politycznego różnych środowisk. Nieokreśloność polityczna Solidarności jako ruchu masowego, jak też nieuchronny kryzys tej formacji stojącej wobec wyzwań podważających jej zwiazkowo-zawodowy charakter stwarzają korzystną koniunkturę dla nurtów ideowo-politycznych. Trwałość formuły Solidarności na obecnym etapie jest przede wszystkim funkcja słabości nurtów politycznych, które nie potrafiły wypracować czytelnych społecznie i akceptowanych programów politycznych. Rzeczywisty pluralizm społeczeństwa nie znajduje dla siebie wyrazu w dotychczasowych propozycjach środowisk politycznych. Jak długo środowiska te nie będą w stanie stworzyć czytelnych formuł politycznego działania odpowiadających potrzebom społeczeństwa, tak długo Solidarność będzie pełniła zastępcze funkcje polityczne, zamazujące rzeczywiste zróżnicowanie, a wybory przybierać będą charakter plebiscytu.”

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Romuald Szeremietiew

Romuald Szeremietiew / Fot. YouTube

Europa załatwia swoje interesy kosztem Ukrainy

“Mocarstwa zachodnie mają w swojej tradycji, by interesy załatwiać cudzym kosztem. Układ, który powstał i się ujawnia, polega na tym, że te dwa państwa (Niemcy i Francja) uważają, że Rosja może być świetnym partnerem dla Unii Europejskiej, kierowanej przez Niemców i Francuzów” – mówił Romuald Szeremietiew.

Pozorna jedność?

“Być może niektórzy wierzą w tę jedność, natomiast nie ulega wątpliwości, że dwaj rozgrywający – Francja i Niemcy mają inny stosunek do tej jedności niż kraje takie jak Polska. Deklaracje, które składają politycy unijni, mówiąc o jedności, słyszą głosy opinii publicznej, więc potępiają napaść Rosji i opowiadają się po stronie ukraińskiej. Tak to wygląda. Po stronie unijnej są tacy, którzy szczerze uważają, że trzeba powstrzymać Rosję i chcieliby to uczynić poprzez jedność i sankcje, ale są i tacy, którzy mówią, że są przeciwni Rosji, ale po cichu chcieliby, aby ta wojna jak najszybciej się zakończyła, obojętnie jakim kosztem – nawet kosztem Ukrainy” – dodał Szeremietiew.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Artur Zawisza

Artur Zawisza / Fot. Media Narodowe

Dominacja Jarosława Kaczyńskiego

“Jego wystąpienie zjazdowe jako jedynego mówcy pokazuje jego dominację w tym bycie politycznym. Ta konwencja pokazuje, że PiS to partia Jarosława Kaczyńskiego. Cytował z pamięci liczby, kwoty, dane procentowe – to świadczy o dużej przytomności umysłowej. Prezes uważał, że miał się czym pochwalić, to był obraz partii, która osiągnęła sukces w ciężkich czasach” – mówił Artur Zawisza.

PiS rozpoczyna objazd Polski

“PiS cały czas walczy o wzrost głosów na wsi, co jest podstawą rządów PiS po 2015 roku i dociśnięcie PSL jest istotne. Jeżeli chodzi o wyborców socjalnych to ma cały czas pole rywalizację z Lewicą. Z kolei rywalizacja z PO to status zdroworozsądkowej, odpowiedzialnej siły państwowej. Jeżeli chodzi o Konfederację, to tutaj PiS gra licytacją na aktywny patriotyzm i osiąga na tym polu niemałe sukcesy” – dodał Zawisza.

Inflacja palącym problemem PiS

“Ona jest o tyle paląca, że z jednej strony realnie występuje, ale stała się również narzędziem opozycji, która z inflacji uczyniła główny oręż polityczny, bo to temat troski o portfele i budżety Polaków. Obie strony tutaj kluczą i kręcą. Strona rządowa mówi o putinflacji, opozycja w sposób demagogiczny twierdzi, jakoby seria straszliwych decyzji rządu do tej inflacji doprowadziła” – skwitował Zawisza.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

  • Na wniosek europosłów z grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim odbędzie się ważna debata ws. prześladowań chrześcijan.
  • Europoseł z Prawa i Sprawiedliwości Kosma Złotowski podkreślił, że liczba prześladowanych stale wzrasta i dotyka obecnie 360 mln osób na całym świecie.
  • Jak zauważył, w zeszłym roku ze względu na wiarę zginęło 5900 chrześcijan. To stanowi 20 proc. wzrost w stosunku do 2021 r.
  • Nie tak dawno temu nigeryjska studentka Deborah Samuel została ukamieniowana przez swoich kolegów za rzekome bluźnierstwo przeciwko Mohametowi.
  • Jednakże w rzeczywistości mocno protestowała przeciwko rozsyłaniu na grupie studenckiej w WhatsUp treści muzułmańskich.
  • Podkreśliła, że grupa została stworzona po to, aby wymieniać się informacjami oraz materiałami potrzebnymi na studiach.
  • Zobacz także: W Rzymie poświęcono rzeźbę Maryi noszącej nienarodzonego Jezusa

Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Tomasz Poręba zgłosił w poniedziałek wniosek o debatę nt. prześladowań chrześcijan na świecie, a w szczególności w Afryce. Ostatecznie został on przyjęty przez Parlament Europejski.

Europoseł PiS Kosma Złotowski argumentował na sali plenarnej, że liczba prześladowanych chrześcijan stale wzrasta i dziś dotyka 360 milionów osób na całym świecie, czyli 20 mln więcej niż dwa lata temu. Jak też zauważył, w zeszłym roku zginęło 5900 chrześcijan, co stanowi wzrost o 20 proc. w stosunku do roku poprzedniego.

To jest poważny problem. Wczoraj, podczas niedzielnego nabożeństwa w kościele w mieście Owo doszło do masakry, podczas której zostało zamordowanych co najmniej 50 osób. Jest to wystarczający powód, żeby tym tematem zajął się Parlament Europejski

– podkreślił europoseł Prawa i Sprawiedliwości Kosma Złotowski.

W interpelacji wystosowanej przez europosła PiS Tomasza Porębę do Komisji Europejskiej, zapytał się on o działania jakie zamierza podjąć komisja w celu zapewnienia bezpieczeństwa chrześcijanom wolności wyznania, a także co zamierza zrobić, aby tragiczne zdarzenia mające podstawę przemocy na tle religijnym, nie miały już więcej miejsca.

Chrześcijanie są najbardziej prześladowaną grupą religijną na świecie, a w Nigerii nosi to już znamiona konsekwentnie realizowanej eksterminacji. Unia Europejska nie może dłużej milczeć w tej sprawie

– wytłumaczył europoseł Tomasz Poręba.

Czytaj więcej: Specjalny dokument ws. edukacji seksualnej. O. Bojanowski SJ: “Musimy wiedzieć, jak rozmawiać z uczniami”

Grupy społecznościowe studentów opanowane przez islamistów

Wcześniej wniosek o debatę nt. prześladowań chrześcijan na świecie odrzucono, a sprawa brutalnego morderstwa Deborah nie trafiła pod obrady PE. Według wyników głosowania na stronie PE, przeciwko debacie opowiedzieli się m.in. Janina Ochojska, Sylwia Spurek, Robert Biedroń, Łukasz Kohut czy Leszek Miller.

Niedawno nigeryjska studentka i chrześcijanka Deborah Samuel została ukamienowana i spalona. Jej koledzy oskarżyli ją o bluźnierstwo przeciwko prorokowi Mahometowi.

W rzeczywistości jednak dziewczyna na studenckiej grupie WhatsApp zaprotestowała przeciwko ciągłemu wysyłaniu wiadomości o muzułmańskim przesłaniu, podczas gdy kanał miał służyć do wymiany informacji o zadaniach i egzaminach.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info