Prezydent USA Joe Biden

Prezydent USA Joe Biden / Fot. YouTube

Zobacz także: Inflacja w Polsce. Najnowsze dane wskazują na wzrost do poziomu 17,2 procent

Badane jest, w jaki sposób tajne dokumenty z czasów, gdy Biden był wiceprezydentem i senatorem, znalazły się w jego domu i byłym biurze – oraz czy jakiekolwiek niewłaściwe obchodzenie się z nimi wiązało się z intencjami przestępczymi, czy też było niezamierzone. Osobiści prawnicy Bidena ujawnili w styczniu, że niewielka partia dokumentów z tajnymi oznaczeniami została znaleziona kilka tygodni wcześniej w jego byłym waszyngtońskim biurze, a od tego czasu zezwolili FBI na przeszukanie wielu nieruchomości.

Uniwersytet Delaware jest alma mater Bidena. W 2011 roku Biden przekazał szkole swoje akta z 36 lat służby w Senacie USA. Dokumenty dotarły 6 czerwca 2012 roku, według uniwersytetu, który opublikował zdjęcia numerowanych pudełek rozładowywanych na uczelni obok niebieskich i złotych balonów. Zgodnie z warunkami prezentu Bidena, dokumenty mają pozostać zapieczętowane do dwóch lat po jego odejściu z życia publicznego.

Uniwersytet jest czwartym znanym podmiotem, który został przeszukany przez FBI po byłym biurze Bidena

w Penn Biden Center w Waszyngtonie, gdzie akta z oznaczeniami tajnymi zostały początkowo znalezione w zamkniętej szafie przez osobistych prawników Bidena w listopadzie, a ostatnio w jego domach w Delaware w Wilmington i Rehoboth Beach. Wszystkie te przeszukania zostały przeprowadzone dobrowolnie i za zgodą zespołu prawnego Bidena.

Podczas styczniowego przeszukania domu w Wilmington FBI zabrało sześć przedmiotów, które zawierały dokumenty z tajnymi oznaczeniami, jak powiedział osobisty prawnik Bidena. Agenci nie znaleźli tajnych dokumentów w posiadłości w Rehoboth Beach, ale wzięli do wglądu kilka odręcznych notatek i innych materiałów związanych z czasem pełnienia przez Bidena funkcji wiceprezydenta.

Departament Sprawiedliwości prowadzi osobne śledztwo w sprawie zatrzymania przez byłego prezydenta Donalda Trumpa około 300 dokumentów oznaczonych jako tajne w jego posiadłości na Florydzie, Mar-a-Lago. FBI wydało nakaz przeszukania domu w sierpniu ubiegłego roku po miesiącach oporu Trumpa i jego przedstawicieli przed zwróceniem dokumentów rządowi.

FBI przeszukało również dom byłego wiceprezydenta Mike’a Pence’a w Indianie w zeszłym tygodniu po tym, jak jego prawnicy zgłosili się, aby powiedzieć, że znaleźli niewielką liczbę dokumentów z oznaczeniami tajnymi. Doradca Pence’a powiedział, że podczas tego przeszukania znaleziono jeden dodatkowy dokument z tajnymi oznaczeniami.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

usnews.com

Okładka albumu.

Okładka albumu. / Fot. IPN

Zdjęcia Stalinowskiej Rosji i krajów przez nią okupowanych

Publikacja IPN to „dwujęzyczny album z fotografiami Juliena Bryana wykonanymi w czasie jego wizyt w Związku Sowieckim w latach 1930–1937, 1946–1947 oraz 1956–1959, ukazującymi m.in. życie codzienne w Moskwie, Leningradzie, Kijowie i innych miastach, na wsi oraz na Kaukazie i Syberii. Uzupełniają go teksty Bryana poświęcone jego podróżom do ZSRR i doświadczeniom z fotografowaniem i filmowaniem w tym kraju”.

Na portalu IPN „Przystanek Historia” z rozmowy dr. Rafała Leśkiewicza (redaktora naczelnego portalu) z redaktorem publikacji Tomaszem Stempowskim można się dowiedzieć, że zdjęcia zawarte w albumie były konsekwencją sympatii Amerykanów dla Rosjan, skutecznej fascynacji Amerykanów sowiecką Rosją (setki tysiące z nich pod wpływem komunistycznej propagandy chciało emigrować z USA do sowieckiej Rosji). W sowieckiej Rosji tak się spodobało Julianowi Bryanowi, że wracał do komunistycznego raju wielokrotnie i swoim entuzjazmem wobec Rosji dzielił się na zachodzie na setkach prelekcji i w swoich publikacjach.

Zdjęcia z 30 lat wielokrotnych wizyt amerykańskiego fotografa w Rosji sowieckiej i podbitych przez nią krajach (Białoruś, Ujrainę, Kazachstan, Turkmenistan i Kaukaz) pokazują dzieci, religie, kulturę i rolnictwo. Za darmo cyfrowe kopie zdjęć do albumu IPN przekazał syn fotografa.

Zachodnie media instrumentem propagandy Kremla

Adam Hlebowicz, recenzując album wydany przez IPN na stronie „Dzieje pl.” przypomniał, że „władze sowieckie zgadzały się na przyjazd do nich ograniczonej liczby pisarzy lub dziennikarzy z Zachodu, którym pokazywano ściśle wytyczone rejony imperium sowieckiego, żeby przekonać świat, jak dobrze i szczęśliwie rozwija się pierwszy kraj ideologicznego i praktycznego komunizmu”.

Zdaniem Adama Hlebowicza „zdjęcia zrobione przez Amerykanina pokazują bardzo fragmentaryczny obraz rzeczywistości sowieckiej tamtych lat. Przypomnijmy, filmowiec był w ZSRS w okresie Wielkiego Głodu, masowych deportacji, Wielkiego Terroru i ani jedna fotografia nie odnosi się to tych potwornych wydarzeń. Oczywiście takich zdjęć nie mógł zrobić. Wykonane fotografie pokazują nam np. ładnie, dobrze ubrane Rosjanki, oryginalny folklor Kaukazu i Syberii, roześmianych ludzi spędzających wolny czas”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Okładka książki „Franciszek z Asyżu. Odkłamywanie mitów” autorstwa Cristiny Siccardi.

Okładka książki „Franciszek z Asyżu. Odkłamywanie mitów” autorstwa Cristiny Siccardi. / Fot. Wydawca

Święci stanowią dla nas wzór postępowania. Kiedy nasza ojczyzna jest zagrożona mamy tak jak święta Joanna d’Arc działać w myśl zasady „śmierć wrogom ojczyzny”, kiedy Żydzi prowadzą antypolską działalność mamy o tym informować w mediach jak święty Maksymilian Kolbe, kiedy pleni się okultyzm i herezje, mamy je zwalczać jak święty inkwizytor Piotr z Werony.

Zobacz także: Belgia. Zielone organizacje żądają zaprzestania eksportu pestycydów

Fałszywy wizerunek świętego Franciszka

Wzorem jest dla nas też święty Franciszek. Niestety siły antykatolickie, również też niszczące Kościół od wewnątrz, wykreowały fałszywy wizerunek tego świętego, fałszywie głosząc, że podzielał on zabobony współczesnej lewicy takie jak pacyfizm czy pseudo ekologie.

Święty, zanim przyjął imię Franciszka, urodził się jako Jan Bernardone w 1182 roku w Asyżu. Za młodu walczył jako żołnierz w obronie swojego rodzinnego miasta. Na wezwanie od Boga przyszły święty odpowiedział pozytywnie, czym rozpoczął nowy etap swojego życia, w którym w wolności od dóbr materialnych, głosząc Słowo Boże (według dzisiejszych kategorii był zbrodniarzem, bo nawracał, zamiast prowadzić dialog ekumeniczny) i niosąc pomoc potrzebującym. Kościół docenił działalność Franciszka i zatwierdził reguły zakonów powstałych z jego inspiracji. Bóg nagrodził go stygmatami.

Prawda o świętym Franciszku

Prawdziwy życiorys świętego można poznać dzięki 336 stronicowej wydanej przez wydawnictwo AA pracy „Franciszek z Asyżu. Odkłamywanie mitów” autorstwa Cristiny Siccardi. Jak informuje wydawca pracy książka włoskiej autorki „pokazuje znanego i lubianego świętego w zupełnie nowej odsłonie. Opierając się na źródłach franciszkańskich i świadectwach współczesnych św. Franciszkowi osób, przedstawia go bez upiększeń i legendarnych opowieści narosłych wokół jego osoby”.

Wydawnictwo AA podkreśla, że „w zbiorowej świadomości święty Franciszek to przede wszystkim radosny braciszek, założyciel wielkiej rodziny zakonnej, orędownik dialogu międzyreligijnego, ekolog i miłośnik zwierząt. Tymczasem przywoływane i analizowane przez autorkę źródła mówią o człowieku wewnętrznie wolnym i całkowicie oddanym Bogu. I ta „dyspozycja” pozwoliła mu na nowatorskie i bezkompromisowe działania”.

W pracy wydanej przez wydawnictwo AA „Cristina Siccardi przypomina, że ani św. Franciszka, ani też innych osób nie można traktować z dowolnością i przydawać im cech, których nie posiadali, albo włączać do poprawnych politycznie nurtów, które wtedy nie istniały, a dziś są modne. Lektura prowokuje do stawiania odważnych pytań o współczesny Kościół i wielkie dziedzictwo franciszkanizmu’.

“Nie” fałszowaniu tego, kim był święty

Zdaniem ojca Wawrzyńca Marii Waszkiewicza „książka jest niewątpliwie cennym głosem w trwającej nieustannie dyskusji nad Franciszkiem z Asyżu. Jest też, mówiąc wprost, głosem prawdy historycznej podniesionym przeciwko powtarzanym od dziesięcioleci manipulacjom na temat „jednej z najbardziej zafałszowanych postaci w dziejach” Pod tym względem, ale także dzięki lekkości stylu, praca Cristiny Siccardi wpisuje się w wielką tradycję katolickich biografii Biedaczyny z Asyżu”.

Autorką tej ciekawej „książki jest włoska pisarka i publicystka Cristina Siccardi. Współpracowała m.in. z „La Stampą”, „L’Osservatore Romano”, „Avvnire”. Napisała kilkadziesiąt książek biograficznych (o św. Matce Teresie z Kalkuty, św. Hildegardzie z Bingen, św. Janie Bosco, Janie Pawle I), jest szczególnie zainteresowana historią Kościoła, ale i przemianami zachodzącymi w Kościele współcześnie”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Grafika promująca koncert.

Grafika promująca koncert. / Fot. Organizatorzy

Zobacz także: Auta elektryczne – wyższe ubezpieczenie OC i trudne do ugaszenia pożary baterii

W piątek 17 lutego o 18:00 w Klubie Akademii Sztuki Wojennej (ul. Czerwonych Beretów 56) w Warszawie rozpocznie się koncert charytatywny dla chorego na SMA Franka Karasia. Wezmą w nim udział żołnierze w czynnej służbie zawodowej wraz z Bastim i Tadkiem z Firmy. Ojciec Frania Karasia jest również żołnierzem w stopniu kaprala.

Aby znaleźć się na widowni wystarczy: wpłacić darowiznę w wysokości minimum 50 złotych na konto Franka Karasia poprzez internetową skarbonkę lub w dniu koncertu na miejscu i zarejestrować się poprzez ten link.

To wydarzenie historyczne, w którym po raz pierwszy zagrają żołnierze raperzy po raz pierwszy na jednej scenie. Wystąpi Basti i Kryzel a także Tadek Firma, jak również żołnierze: Vito WS, Unikatos, Młody Potar, SOVA, Debejot i Szo100.

Podczas koncertu do wylicytowania będą między innymi:

  • zegarek od Robert Kubica (z certyfikatem, zegarków na świecie jest ich tylko 720)
  • piłka z autografem Robert Lewandowski
  • korki z autografem Grzegorz Krychowiak
  • piłka z podpisami zawodników Legia Warszawa
  • biografia Kuba Błaszczykowski z jego autografem
  • wyjątkowa statuetka z odznaką skoczka spadochronowego od 6 Brygada Powietrznodesantowa im. gen. bryg. Stanisława Sosabowskiego
  • obraz hetmana Wincentego Gosiewskiego z podpisem gen. bryg. Jacka Ostrowskiego – dar od żołnierza z 20 Bartoszycka Brygada Zmechanizowana
  • kryształowa ciupaga gen. bryg. Ryszarda Pietrasa, którą otrzymał na pożegnanie od żołnierzy 21 Brygada Strzelców Podhalańskich

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rząd przyjął strategię demograficzną

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Eksperci z Obserwatorium Konfliktów Uniwersytetu Yale opublikowali raport na temat działań podejmowanych przez Rosjan wobec ukraińskich dzieci.
  • Ich zdaniem, Rosjanie jeszcze przed wojną zaplanowali wywózkę dzieci z zaatakowanego kraju.
  • Kreml w celu realizacji swojego planu wziął na celownik domy dziecka, których zaginięcie łatwiej zatuszować.
  • Zobacz także: Auta elektryczne – wyższe ubezpieczenie OC

Eksperci z Obserwatorium Konfliktów Uniwersytetu Yale opublikowali raport, który zawiera szokujące informacje na temat działań podejmowanych przez Rosjan wobec ukraińskich dzieci. Autorzy dokumentu twierdzą, że jeszcze przed wybuchem wojny przygotowano listę dzieci, które będą wywiezione z zaatakowanego kraju.

Niektóre z przymusowych adopcji ukraińskich dzieci są analogiczne do tych, które stanowiły podstawę dla niektórych z pierwszych procesów nazistów przed trybunałem w Norymberdze.

– czytamy w raporcie.

Szef Obserwatorium Konfliktów Uniwersytetu Yale Nathaniel Raymond, powiedział podczas konferencji prasowej, że nie ma wątpliwości, że działania Kremla są nielegalne. Jednocześnie powiedział, że mogą one stanowić zbrodnię przeciwko ludzkości i zbrodnię wojenną.

Rosnąca liczba dowodów rosyjskich działań odkrywa cele Kremla, by stłamsić tożsamość, historię i kulturę Ukrainy. Dewastujący wpływ wojny Putina na dzieci Ukrainy będzie odczuwalny przez pokolenia. Stany Zjednoczone będą wspierać Ukrainę i dążyć do rozliczenia za przerażające nadużycia Rosji tak długo, jak to konieczne

– powiedział rzecznik Departamentu Stanu USA Ned Price.

Czytaj więcej: KE kieruje do TSUE skargę przeciwko Polsce. Chodzi o kolejność prawa polskiego i unijnego

Szeroko zaplanowana akcja kradzieży dzieci

Wiedza, na jakiej opierali się eksperci, to między innymi dane z otwartych źródeł, a także historie rodziców, które wskazują jednoznacznie na zaplanowaną i systematyczną akcję. Ukraińskie dzieci wywożone są w głąb Rosji, gdzie mają przejść reedukację i przymusową adaptację do rodziny zastępczej.

Autorka raportu Caitlin Howarth podkreśliła też, że tego rodzaju działania Rosja prowadzi od samego początku konfliktu na pełną skalę. Dodała, że w trakcie wojny od samego początku dzieci były jednym z celów armii Putina. Wskazała, że przed napaścią sporządzono listy dzieci w domach dziecka, które mają zostać deportowane.

Eksperci poinformowali o dwóch grupach dzieci, które straciły kontakt z rodzicami na Ukrainie. Pierwsze to 6 tys. dzieci, które rodzice wysłali z okupowanego Donbasu w głąb Rosji po to, aby uchronić je przed wojną. Mimo obietnic, nie zwrócono ich rodzicom. Druga grupa to dzieci porwane z domów dziecka czy szpitali, których liczba nie jest znana. Dzieci najczęściej trafiają do adopcji i umieszczane są w rodzinach zastępczych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

niezalezna.pl, marsz.info

Tragedia w Turcji i Syrii

Trzęsienie ziemi w Turcji / Fot. Twitter

Burmistrz największego tureckiego miasta, czyli Stambułu Ekrem Imamoglu poinformował, że aż 90 tysięcy budynków jest narażone na zawalenie lub zniszczenie po jednym z największych trzęsień ziemi w tym kraju.

Wśród najbardziej narażonych budynków znajduje się wiele miejsc pracy i domów mieszkalnych. Jesteśmy świadomi, że w kwestii prac modernizacyjnych musimy działać bardzo szybko 

– powiedział burmistrz Stambułu.

Czytaj więcej: Wojna na Ukrainie. Rosjanie wypuścili prowokacyjne balony

Ponad 300 tys. budynków nie spełniających standardów bezpieczeństwa

Samorządowiec wskazał, że w mieście 317 tys. budynków niespełniających standardów bezpieczeństwa otrzymało od władz centralnych zgodę na dalsze wykorzystywanie.

Państwo nie powinno było tego robić, te budynki są naruszone, postawione w złych miejscach i w końcu się zapadną. Naprawdę chciałbym móc kiedyś powiedzieć stambułczykom, że mogą w swoich domach spać spokojnie

– wyjaśnił Ehrem Imamoglu.

Imamoglu wezwał też do utworzenia w mieście rady ds. trzęsień ziemi.

Mówię o mechanizmie, który składałby się z przedstawicieli ministerstwa urbanizacji, urzędu gubernatora, gminy metropolitalnej, gmin powiatowych, sektora budowlanego, sektora finansowego, sektora ubezpieczeniowego i przedstawicieli dzielnic Stambułu

– dodał polityk.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / For. Twitter

Istotnym czynnikiem jest w tym zakresie nie tylko inflacja, ale również fakt, że koszty likwidacji szkód tego typu aut są wyższe, niż aut spalinowych. Im zatem większa liczba e-aut na polskich drogach, tym wyższa będzie składka OC. Analitycy szacują, że na przestrzeni 10 lat koszty ubezpieczenia wzrosną nawet dwukrotnie.

Takie wnioski płyną z raportu Warsaw Enterprise Institute. Analiza nosi tytuł “Pod prąd #2. Samochody elektryczne spowodują wzrost cen ubezpieczeń OC?”.

Wymuszenie szybkiego przestawienia się na samochody elektryczne, mające na celu ograniczenie emisji dwutlenku węgla, może istotnie wpłynąć na ubezpieczenia komunikacyjne

– czytamy raporcie Warsaw Enterprise Institute.

Z uwagi na konstrukcję samochodów elektrycznych oraz kosztów części zamiennych, może wystąpić większa liczba tzw. szkód całkowitych, tzn. takich, w których koszty naprawy są zbyt wysokie w stosunku do wartości rynkowej auta, wskazują eksperci z branży.

Czytaj więcej: Czarnek o rozbudowie szkół specjalnych: “W Polsce dbamy o wszystkie dzieci”

Drogie baterie i problem z gaszeniem

Wiceprezes Polskiej Izby Ubezpieczeń Andrzej Mociążek, zwrócił uwagę, że wymiana baterii w samochodzie elektrycznym może stanowić duży odsetek całej wartości pojazdu.

Na przykład, wymiana baterii uszkodzonej w wypadku samochodu elektrycznego może stanowić kilkadziesiąt procent wartości całego auta. Koszty napraw przekładają się na składki ubezpieczeń. Póki co nie ma tu zmian. Składki są kalkulowane na podstawie indywidualnej oceny ryzyka dokonywanej przez ubezpieczycieli, podobnie jak w przypadku pojazdów spalinowych

– powiedział wiceprezes Polskiej Izby Ubezpieczeń Andrzej Mociążek.

Kolejny problem dotyczy zagrożenia pożarami aut elektrycznych i ich gaszenie. W tym kontekście wskazano, że do takich sytuacji dochodzi najczęściej w trakcie postoju (i może być to związane z warunkami atmosferycznymi) lub podczas ładowania. Co do zasady wiadomo jak postępować z płonącym EV, to jednak zadanie jest czasochłonne i wymaga ogromnych ilości wody. Z raportu dowiadujemy się, że obecnie są tylko dwa kontenery, w których można skutecznie zgasić taki pożar, ale jeden jest w Warszawie, a drugi jest w Krakowie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

pch24.pl, dorzeczy.pl

Dymiące kominy fabryk

Dymiące kominy fabryk / Fot. Tomasz Sienicki Wikimedia Commons

W raporcie sześciu organizacji, które zajmują się ochroną środowiska oraz zwalczaniem nierówności, m.in. SOS Faim, Broederlijk Delen oraz Iles de paix, pada zarzut, że w latach 2013-2020 Belgia wyeksportowała 16 czynnych substancji, które stosuje się w rolnictwie, ale są zakazane w UE, do ponad 70 krajów. Wyeksportowano, głównie przez port w Antwerpii, prawie 50 tys. ton takich środków.

Te produkty są rakotwórcze, mutagenne i generalnie toksyczne

– podkreśliły organizacje zajmujące się ochrona klimatu.

Ten handel, wbrew międzynarodowym zobowiązaniom podjętym przez naszych przywódców, szkodzi wiarygodności Belgii

– czytamy dalej w raporcie.

Organizacje wzywają rząd premiera Aleksandra De Croo do definitywnego zaprzestania eksportu zakazanych pestycydów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Inflacja

Inflacja / Fot. Pixhere

Inflacja na poziomie 17,2 proc. to pozytywne zaskoczenie dla ekonomistów, bo spodziewali się odczytu sięgającego co najmniej 17,7 procent. Analitycy z ING mówili nawet o przekroczeniu 18 procent. Już pojawiają się nieśmiałe sygnały, że szczyt inflacji wyraźnie się spłaszczył. Wskaźnik ze stycznia i tak jednak jest wyższy od wyniku z grudnia.

W ciągu miesiąca ceny wzrosły o 2,4 proc. m/m – głównie za sprawą podwyżek cen energii (34,0 proc. r/r i 10,4 proc. m/m)

– czytamy w analizie PKO BP.

Czytaj więcej: Lubelszczyzna: Odkryto nowe zasoby gazu ziemnego

Standardowe stawki VAT powodem wzrostu inflacji

Analitycy z Polskiego Instytutu Ekonomicznego tłumaczą, że wróciły standardowe stawki VAT na energię elektryczną, gaz i ogrzewanie, a duża grupa przedsiębiorców dokonała noworocznych aktualizacji cenników.

Bieżąca inflacja jest niższa niż wskazywały jesienne prognozy, jednak to głównie efekt wolniejszego wzrostu cen żywności. Presja inflacyjna jest dalej szeroko rozpowszechniona w większości państw UE – średnio prawie 66 proc. cen rośnie w tempie powyżej 5 procent. W Polsce to około 90 proc. cen

– podkreślił Polski Instytut Ekonomiczny.

W styczniu rok do roku żywność podrożała o 20,7 procent. Miesiąc do miesiąca to też wzrost o blisko 2 procent. W całym 2023 roku Polski Instytut Ekonomiczny spodziewa się średniej inflacji na poziomie 13 procent. Wiele wskazuje na to, że Rada Polityki Pieniężnej – w reakcji na spłaszczenie szczytu inflacji – nie będzie decydowała się na podniesienie stóp procentowych. Ostatnie pięć miesięcy to okres stabilizacji dla kredytobiorców.

Skoro od 5 miesięcy nie podnosiliśmy stóp procentowych, oceniamy, iż obecny poziom jest najwłaściwszy z punktu widzenia walki z inflacją przy – w naszej ocenie – minimalnych kosztach, jakie ponosi społeczeństwo i gospodarka

– powiedział prof. Henryk Wnorowski.

Rada Polityki Pieniężnej nie zamknęła sobie drzwi do wznowienia cyklu podwyżek stóp.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Rosyjskie balony nad Ukrainą

Rosyjski balon nad Ukrainą / Fot. Twitter

Rosjanie wypuścili nad Ukrainę balony napełnione helem, by prowokowały ukraińską obronę powietrzną. Jak poinformował rzecznik sił powietrznych Jurij Ihnat, w związku z pojawieniem się takich balonów nad obwodem kijowskim ogłoszono alarm przeciwlotniczy.

Latające obiekty wywołały alarm, ponieważ, jak mówił w ukraińskiej telewizji rzecznik sił powietrznych, zadziałał system obronny. Część tych balonów została rozpoznana, część jednak uznano za obiekty do zestrzelenia.

Czytaj więcej: Węgry i Uzbekistan utworzą specjalną strefę ekonomiczną dla węgierskich firm w pobliżu Taszkientu

Ukraińcy mówią o prowokacji

Syreny zawyły i ludzie zeszli do schronów, by uniknąć zagrożenia z powodu spadających na ziemię szczątków balonów, a także rakiet systemów obrony powietrznej.

To zwykła kula o średnicy metr, półtora. Napełniona gazem, unosi się w powietrzu. Ma zamocowany reflektor, a także na przewodzie urządzenie radiolokacyjne. Nadaje sygnał i jest wykrywany przez nasze systemy jako cel powietrzny

– powiedział rzecznik ukraińskich sił powietrznych.

Według niego Rosjanie odwracają w ten sposób uwagę ukraińskiej obrony powietrznej, a także próbują sprowokować żołnierzy, by marnowali drogie rakiety na zestrzelenie bezwartościowych balonów.

Jaki jest tego cel? Odwrócić uwagę, (…) bo przecież musimy na to reagować. Przeciwnik chce, byśmy tracili na te balony, które nie są nic warte, swoje siły i zasoby

– wyjaśnił Jurij Ihnat.

Powiedział, że są to bandyckie metody. Przekazał ponadto, że balony rosyjskie wojsko wysyłały w ukraińską przestrzeń powietrzną także we wtorek i w niedzielę.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl